Dodaj do ulubionych

denerwujący nastolatek

    • estelka1 Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 11:41
      Ja mam jedno dziecko, własne, 16 -letnią córkę. I też miałam z nią problemy typu otwieranie wszystkich opakowań z serkami i zostawianie w lodówce napoczętych, a właściwie wyjedzonych do końca. Tylko na dnie zostawało odrobinę, tak na pół kanapki. Zdarzało się, że były już nadpsute, bo pewna że to są nienapoczęte serki, nie kontrolowałam ich zawartości. A potem, jak chciałam zrobić śniadanie, czy kolację okazywało się że nie mam co zjeść. Była wojna o brudne naczynia w zlewie i tym podobne rzeczy. I rozmowa naprawdę nie zawsze wystarczała. Czasem musiałam posunąć się do niemiłych także dla mnie metod, czyli odnoszenia brudnych naczyń do jej pokoju, wstawiania tam worka ze śmieciami, którego "zapomniała" wyrzucić, zbierania porozrzucanych przez nią po całym mieszaniu rzeczy i wrzucaniu - celowo niechlujnie - do jej pokoju. Po jakimś czasie zadziałało, chociaż nawroty bałaganiarstwa i egoizmu czasem się jeszcze zdarzają. Ale właśnie, wobec córki nie miałam oporów. Trzeba było huknąć na nią, to i huknęłam, ukarałam. Ale nie wiem, czy wobec pasierba miałabym tyle odwagi właśnie, żeby nie być posądzoną o wyliczanie mu jedzenia itp. Wcale nie dziwię się, że autorka watku szuka rady na forum. Chce utrzymać dobre relacje z pasierbem, nie chce przez niego kłócić się z partnerem, nie chce stawać między nim, a ojcem. Tak naprawdę to ojciec powinien tutaj zareagować, nie ona.
    • kai_30 Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 11:59
      Mam na stanie jednego młodszego nastolatka, jednego prawie nastolatka i
      roczniaka, o nieślubnym nie wspominając. Moi starsi synowie też mają mega wielki
      apetyt i są mocno samoobsługowi, więc do lodówki zaglądają często, ale nie ma
      takiej opcji, żeby bez pytania wypili ostatni litr mleka, zeżarli cały bochenek
      chleba (jeśli jest tylko jeden) lub np niemowlęcą kaszkę. Jeśli robią sobie
      kanapki, to też meldują, że np ser czy wędlina się kończy, i chętnie uzupełniają
      zapasy w sklepie. Natomiast otwieranie nowego opakowania, mimo że w lodówce stoi
      napoczęte, zdarza się często, ale to trochę inny kaliber - wkurzam się, ale
      wielkich awantur nie ma.

      Mieszkamy razem, więc jakieś normy współżycia obowiązują, i nikogo to nie dziwi.
      Jeśli w lodówce są cztery jogurty, to wiadomo, że dla każdego po jednym. Jeśli
      jest więcej - nikomu korona z głowy nie spadnie od pytania "Mogę jeszcze jeden
      jogurt?". Nocnego życia moi Młodzi jeszcze nie prowadzą, ale np jeśli w weekend
      wstają wcześniej od nas, mają się zachowywać cicho. My robimy to samo.

      Tyle tylko, że to się samo nie zrobi - to kwestia zasad, które trzeba wspólnie
      wypracować, drogą negocjacji wink W większości przypadków jest to dość proste -
      zjadłeś cały chleb? To nie dziw się, że nie ma nic na śniadanie, tylko leć do
      sklepu. Lubisz sobie pospać rano w weekend? To nie budź nas hałasami po nocy, a
      my postaramy się odwdzięczyć tym samym w niedzielny poranek.

      Itd itp. Jeśli syn Twojego partnera, ameretko, jest rzeczywiście spokojny i
      uczynny, nie powinno być problemu z dogadaniem się. Tylko nie licz na to, że on
      sam na to wpadnie. Zaproponuj mu kompromisowe rozwiązania wprost - zjadłeś pół
      chleba tostowego i nadal jesteś głodny? Zrób sobie kisiel albo ugotuj parówki.
      Postaraj się brać prysznic wcześniej - można przecież siedzieć przy kompie już
      wykąpanym będąc, prawda?
      • sniyg Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 12:13
        kai_30 napisała:

        > Postaraj się brać prysznic wcześniej - można przecież siedzieć przy kompie już
        > wykąpanym będąc, prawda?

        Można wcześniej, ale ja np. jak siedzę długo w nocy przed kompem
        i gram w jakąś emocjonującą grę to co tu kryć, ale pocę się.
        Dlatego lubie się wykąpać przed samym snem, a nie wcześniej.

        Chłopak jest młody, w fazie dojrzewania, z pewnością poci się
        pod wpływem emocji, nie mówiąc już o tym, że niektórzy lubią kapać się przed snem, a nie na kilka godzin przed nim.

        Z pewnością taki tryb zycia chłopak miał już wczesniej, jego ojcu to nie przeszkadzało, ma się teraz zmianić bo w jego życiu pojawiła się jakaś nowa osoba z sluchem nietoperza?

        Może niech więc zamienią sie pokojami, skoro pani spać nie może, bo ma pokój przy łazience. Dlaczego to on ma się dostosować, bo młodszy?
        • zonka77 Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 12:49
          Kurcze jak byłam nastolatką i się tłukłam po domu w nocy to wychodził mój tata
          wkurzony i mówił żebym się przyciszyła bo wszystkich budzę. Nauczyłam się cicho
          myć, cicho łazić po domu jeśli miałam ochotę robić to późno w nocy. Bo dlaczego
          wszyscy domownicy mają się budzić bo jedna osoba ma w 4 literach bycie cicho?
          Nie czułam się szykanowana, nie czułam się nieszczęśliwa. Za to nauczyłam się
          myśleć o innych!
          • gazeta_mi_placi Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 14:31
            To takie lekkie masz spanie,że byle szelest Cię budzi?
        • zonka77 Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 12:56
          ma się teraz zmianić bo w jego życiu pojawiła się jakaś nowa osoba z s
          > luchem nietoperza?

          a nie może się zmienić? Wszyscy muszą się dostosować do niego? Może to dobry
          czas na naukę że nie jest się samemu na świecie?
          • sniyg Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 13:11
            Wszyscy?

            Przecież do tej pory nikomu najwyraźniej nie przeszkadzało.
            Dopiero po wprowadzeniu się nowej pani okazuje się, że chłopak
            we własnym domu musi dostosować się do nowej osoby z wrażliwym
            słuchem.
            • kawka74 Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 13:14
              > Dopiero po wprowadzeniu się nowej pani

              O ile dobrze zrozumiałam, pani się nie wprowadziła na cudze włości, tylko
              mieszkają razem we wspólnym mieszkaniu.
              • zonka77 Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 13:33
                ja również tak zrozumiałam.
              • gazeta_mi_placi Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 14:38
                Ale jak? Przecież nie są małżeństwem więc wspólnota majątkowa z prawnego punktu
                widzenia nie istnieje.
                Kupili jedno mieszkania jako dwoje obcych ludzi?
                • kammik Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 17:08
                  > Kupili jedno mieszkania jako dwoje obcych ludzi?

                  Żaden problem, póki co jeszcze w tym kraju nie trzeba pokazywać obrączek przed
                  zakupem nieruchomości.
          • gazeta_mi_placi Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 14:30
            W jaki sposób się dostosowują???
    • amaretka26 Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 13:39
      Otóż to,mieszkamy raze we wspolnym mieszkaniu. Nikt do nikogo sie nie wprowadzal. Zamieszkalismy razem. Wydaje mi sie zatem, ze wszystkich obowiazuja takie same zasady. Skoro ja potrafie w weekend zachowywac sie cicho kiedy on spi (i uciszam dzieciaczka) to i on powinien w nocy robic mniej halasu. Wydaje mi sie takze ze wobec swojego synka beda bardziej wymagajaca. Nie chce psuc naszych relacji i wywolywac klotnie. Dlatego prosze partnera o wsparcie. Niby z nim rozmawial, ale jak grochem o sciane. Nie ma mozliwosci zamaiany pokoi.
      • gryzelda71 Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 13:45
        Ale po co w weekend chodzisz na paluszkach?Jeśli to nie 6 rano to o co uciszanie?
      • falka32 Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 17:06
        Myślę, że prościej będzie, jak w niedzielę o 7 rano obudzi go gromkie
        trzaśnięcie drzwiami od łazienki albo radio z Rubikiem na pełny regulator (bo
        przecież już jest dzień, ty wstałaś, więc czemu masz się ograniczać we własnym
        domu), zaś w nocy zastanie w lodówce tylko lód do drinków lub żarcie oznaczone
        karteczkami "mama", "tata" "Zyzio" i z rysunkiem trupiej czachy i wielkim "nawet
        nie dotykaj".

        Subtelne rozmawianie z nastolatkiem jest moim zdaniem stratą czasu, jeżeli
        kolejna rozmowa nie przynosi efektów. Przypomnij mężowi, że proces wychowywania
        syna jeszcze się nie zakończył.
      • narsen Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 17:51
        Sama pisałaś, że zachowuje się cicho w nocy. Po prostu ma inny tryb życia. Ja też chodzę spać późno z resztą z tego samego powodu co Twój pasierb. Kąpię się akurat wcześniej, ale do 1.00 w nocy "funkcjonuję" tj. otwieram, zamykam drzwi, chodzę, korzystam z toalety a nawet zdarza mi się zrobić napad na lodówkę. I szlag by mnie trafił jakby mi ktoś tego zabraniał. Nastolatek nie chodzi spać po dobranocce. Tak jak z resztą część dorosłych ludzi. Pogódź się z tym.
    • amaretka26 Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 18:43
      Godzine temu wrocilam z zakupow. Zrobilam wieeeelkie zakupy. A teraz przyszli kumple mlodego (sztuk 3) i robi dla nich tosty. Stos tostow. O 16 byl obiad (dwudaniowy) i deser. I co z tym zrobic? Na to tez mam sie godzic? Dodam ze takie nasiadowki z zywieniem odbywaja sie conajmniej 2 razy w tyg. U innych kolegow tak nie przesiaduja.
      • verdana Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 19:35
        Cóż, o kolegów bym się nie czepiała. Ani o tosty po obiedzie.
        Jedyny warunek - chcesz poczestować znajomych - masz kasę, idź po
        zakupy i to tak, aby reszta rodziny miała co jeść na śniadanie.
        Na to na pewno bym się godzila, akurat nie bardzo widzę, gdzie
        widzisz tu problem. O ile oczywiscie nie chodzi o pieniądze.
      • narsen Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 19:47
        Wyszło szydło z worka. Tobie chodzi tylko kasę!

        Tym bardziej, że sama pamiętam jak za nastolatki opróżniałam lodówkę. Było tam zazwyczaj kilka gatunków sera - tj. pleśniowy, żółty, twarogowy + wędliny: jakaś kiełbasa, szynka, pasztet. Oprócz tego była rybka (w puszce lub pasta) do tego warzywa itp. Gdyby ten nastolatek faktycznie wszystko zjadł pół nocy spędzałby w kiblu wymiotując a nie biorąc prysznic.
      • kawka74 Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 20:20
        A co ma zrobić, trzymać ich o suchym pysku?
        Jak koledzy pójdą, poproś chłopaka, żeby poszedł do sklepu po pieczywo tostowe,
        jak nie dzisiaj, to jutro, względnie od razu kupuj dwa razy tyle pieczywa, ile
        wydaje Ci się wystarczającą ilością, dwa razy tyle sera i wędliny. Zaangażuj
        młodego w zakupy, niech dźwiga to, co zamierza zjeść.
        Przecież nie ograniczysz mu jedzenia.
        • falka32 Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 21:16
          Tu się zgadzam - też miałam wizyty kolegów - odkurzaczy, jedyne co można zrobić,
          to uprzedzać młodego, że jak odkurzacze przychodzą w goście, to on leci najpierw
          po zakupy. Mój tak robił, bo ja też nie miałam zamiaru znaleźć się w sytuacji,
          (pierwsze dwa razy tak było), że przytachałam siaty ze sklepu na kolację i nie
          miałam co zjeść ani na kolację ani na śniadanie, bo koledzy niezapowiedziani
          przyszli i opylili dwa bochenki chleba na kanapki. Wtedy wprowadziłam zasadę:
          zapraszasz gości, dbasz o aprowizację. Niech zjedzą i ciężarówkę chleba, byle
          bym nie ja musiała się tym martwić. Jak ja zapraszam gości, to też dbam, żeby
          zostało coś do jedzenia dla innych członków rodziny. Tzn jakby przez moich
          żarłocznych gości nastolatek poszedł spać głodny, to byłoby wielkie halo, więc
          ja robiłam takie samo halo, jak przez jego gości się to zdarzyło. Jeżeli chce
          być traktowany jak duży chłopak, to z tym się wiążą prawa i obowiązki. Jak chce
          być na prawach dziecka, to nie ma prawa zapraszania kolegów bez ustalenia z
          mamusią, rybki albo akwarium, kasa na zakupy na lodówce.
      • gazeta_mi_placi Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 20:30
        Gdyby nie miał kolegów też byłoby źle bo dziwak samotnik.
        Jakby sam chodził do kolegów -też źle bo gdzie się włóczy do nocy.
        Poczęstował kolegów które sam zrobił tostami-źle.
        Nie poczęstowałby ich nawet herbatą-też źle bo niewychowany.

        >Dodam ze takie n
        > asiadowki z zywieniem odbywaja sie conajmniej 2 razy w tygodniu.

        Oprócz sprawy z tostami w czym Ci przeszkadzają te nasiadówki?
        Lepiej żeby chodził po dyskotekach i wracał pijany i naćpany nad ranem?
        Ty nie zapraszasz nikogo do siebie?

      • echtom Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 21:08
        > U innych kolegow tak nie przesiaduja.

        To się ciesz, że u Was taka dobra atmosfera, że młodzież chętnie przesiaduje smile I co ważne - młody sam robi dla nich tosty, zamiast angażować w to Ciebie. Mam trzy córki w podobnym wieku, więc jestem przyzwyczajona do hord nastolatków pustoszących lodówkę. Warunek - pełna samoobsługa i ma coś zostać na śniadanie.
      • berdanka Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 23:43
        "Ballada o Januszku" XXI wieku normalniesmile

        I co z tym zrobic? Na to tez mam sie godzic?
        Ale, że co? Że on ci na złość robi czy jak? Przyznaj się, nie lubisz
        go?
      • nanuk24 Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 23:47
        Teraz wprowadz zakaz wpuszczania kumpli do domutongue_out A jak juz jakis
        cudem wkradnie to chowaj, koniecznie chowaj cukier, herbate i chleb!
      • mikas73 Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 08:30
        > Godzine temu wrocilam z zakupow. Zrobilam wieeeelkie zakupy. A
        teraz przyszli k
        > umple mlodego (sztuk 3) i robi dla nich tosty. Stos tostow. O 16
        byl obiad (dwu
        > daniowy) i deser. I co z tym zrobic? Na to tez mam sie godzic?
        Dodam ze takie n
        > asiadowki z zywieniem odbywaja sie conajmniej 2 razy w tyg. U
        innych kolegow ta
        > k nie przesiaduja.

        Wiesz amaretka sporo energii straciłam wczoraj,żeby bronić swojej
        toerii -"od nastolatka naprawdę można czasami wymagać" więc po
        cześci i Ciebie ale po tym co napisałaś, to już troszku mam
        wątpliwości co do Twoich macoszych szczerych uczuć....
        To o wyjadanie tego co nie można chodzi, czy o jedzenie wogóle? Po
        co wyliczasz ile zjadł na obiad i że u kolegow to on nie je? A co to
        ma do rzeczy?
        Zagoń go do pracy, ustal warunki albo idźcie na terepię!
      • anorektycznazdzira Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 18:46
        Problem chyba w tym, że własne i zatem jedyne bliżej ci znane
        dziecko masz mniejsze. Jak bym swoja córkę (a nie twojego pasierba)
        widziała. On was nie chce zrujnować ani zlekceważyć, on jest w 7
        niebie, że go tak kumple lubią i przychodzą, on chce być gościnny
        jak dorosły, sam jest głodny i cieszy się, że będzie fajnie. Ja
        swoja delikwentkę biorę na bok i cichcem informuję, że tyle a tyle
        żarcia ma mi zostać dla innych domowników i nie wnikam jak ona
        powstrzyma koleżanki. Jest na tyle duża, zeby je goscić, to niech
        sobie z nimi poradzi. Jak mnie nie stać na bankiet, to wprost jej
        mówię "kochana, ostatni raz i dłuuuga przerwa, odtąd do odwołania
        popcorn będziecie tylko robili".

        Jak to u was jest, on jest głuchy, upośledzony, po polsku nie
        rozumie, CZY TY WYMAGASZ, ŻE BĘDZIE CZYTAŁ W MYŚLACH i stosował
        TWOJE zasady zanim je wypowiesz? Nastolatek nie jest jeszcze
        cywilizowany sam z siebie, trzeba z nim na spokojnie omawiać rzeczy,
        które tobie się wydają oczywiste.
    • madzioreck Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 20:16
      Wiesz co, przeczytałam cały ten wątek, i mam wrażenie, że nie możesz się zdecydować: czy wyżera wszystko, czy zostawia 3 napoczęte nutelle.
      Czy ma nie hałasować w nocy, czy hałasować, myjąc kubki na przykład. Jeśli nie chodzi o kasę, to pomyśl, czy zabraniałabyś swojemu synowi nakarmić kolegów. Bo jeśli nie o kasę chodzi, to nie wiem, że za dużo zjedli?
      A możesz mi wytłumaczyć, czemu mając w domu dwóch dorosłych, przynajmniej fizycznie, chłopów, sama dźwigasz siaty? 18-latek to dorosły byk, a nie dziecko. Czy możesz mi wytłumaczyć, dlaczego ciągle napuszczasz ojca chłopaka, żeby z nim pogadał, a nie możecie się zebrać całą familia, usiąść i spróbować ustalić pewne zasady? W końcu to Wasz wspólny dom i zasady można ustalić wspólnie, a nie po kątach. I co, jak on Cię codziennie budzi tym nieszczęsnym prysznicem, to leżysz i się wkurzasz, a nie wstaniesz, nie powiesz "do k... nędzy, prosiłam" i nie zobaczysz, co zrobi? Byłaś przy rozmowie ojca z synem? Może Twój partner też mówi jakimiś półsłówkami?
      Ja rozumiem, że Twoje słowa, jako macochy, mogą zostać przez chłopaka odebrane, że obca baba się czepia, ale jak widzisz, dotychczasowe gadanie nie skutkuje, więc trzeba inaczej. A Ty, bojąc się reakcji, siedzisz cicho i biadolisz. Zawsze, cokolwiek powiesz, ktoś może wykorzystać przeciwko Tobie, ale to nie powód, żeby się nie odzywać. Mieszkacie wszyscy razem pod jednym dachem, i nie trzeba być rodzicem, żeby wymagać przestrzegania tego i owego. W pierwszej chwili myślałam, że może to 13-letni dzieciak, ale 18-latek chyba rozumie, co się mówi.
      Albo drastycznie: wjedź mu rano, kiedy śpi, z odkurzaczem do pokoju, rozwal głośno jakąś muzę, nie zrób zakupów.
      • madzioreck Re: denerwujący nastolatek 01.06.10, 21:22
        Aha, żeby nie było, nie chcę wyrokować, czy masz rację, czy przesadzasz, bo nie
        mieszkam z Tobą i nie widzę, czy jesteś osobą, która się czepia i której
        wszystko przeszkadza, czy nie. Sama bym się wkurzyła, gdyby ktoś mi narzucał, o
        której mam się kąpać, ale w mojej rodzinie nie ma czułouchych, potrafimy
        przespać nie takie hałasy, żaden prysznic nie jest w stanie nas dobudzić, burza
        z piorunami też nie.
        • bi_scotti Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 01:38
          18-latek powinien popoludniami po szkole pracowac na swoje potrzeby
          (rowniez kulinarne), po pracy bylby zmeczony, zjadlby szybko, umyl
          sie i poszedl spac. Ale to oczywiscie, nie w Polsce, bo w Polsce
          mlodziezy "sie nalezy" utrzymanie od mamy i taty do poznych lat post-
          piekno-20-letnich. Zloszcza mnie czasem takie watki - dorosly facet
          terroryzuje rodzine swoim nieodpowiedzialnym i egoistycznym
          zachowaniem a tu 200 wpisow na temat tego jak to to 18-letnie
          biedactwo MUSI obzerac sie noca pozbawiajac reszte rodziny sniadania
          i pluskac budzac wszystkich dookola. Czyste szalenstwo! Ale do tanga
          trzeba dwojga - skoro mu pozwalacie, to on korzysta.
          • moofka Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 08:36
            bi_scotti napisała:

            > 18-latek powinien popoludniami po szkole pracowac na swoje
            potrzeby
            > (rowniez kulinarne), po pracy bylby zmeczony, zjadlby szybko, umyl
            > sie i poszedl spac. Ale to oczywiscie, nie w Polsce, bo w Polsce
            > mlodziezy "sie nalezy" utrzymanie od mamy i taty do poznych lat
            post-
            > piekno-20-letnich. Zloszcza mnie czasem takie watki - dorosly
            facet
            > terroryzuje rodzine swoim nieodpowiedzialnym i egoistycznym
            > zachowaniem a tu 200 wpisow na temat tego jak to to 18-letnie
            > biedactwo MUSI obzerac sie noca pozbawiajac reszte rodziny
            sniadania
            > i pluskac budzac wszystkich dookola. Czyste szalenstwo! Ale do
            tanga
            > trzeba dwojga - skoro mu pozwalacie, to on korzysta.

            no nie do konca musi
            osiemnastolatek o ile sie uczy
            a nie zbija baki ma prawo oczekiwac od rodzicow ze mu utrzymanie
            zapewnia
            kwestia kapieli we wlasnym domu to dla mnie kwestia swobod
            konstytucyjnych
            ja dwulatka moge zagonic do kapieli o pasujacej mi porze
            osiemnastolatka nie bede
            matce czy ojcu jakos to nie przeszkadza zazwyczaj
            przeszkadza obcej babie
            co nie dziwi
            typowe sa natoamiast zarzuty macochy - siedzi w swoim pokoju zle
            wylazi jeszcze gorzej

            • bi_scotti Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 16:24
              moofka napisała:

              >
              > osiemnastolatek o ile sie uczy
              > a nie zbija baki ma prawo oczekiwac od rodzicow ze mu utrzymanie
              > zapewnia

              Oczekiwac to ja mam prawo, ze dzis wieczorem bedzie u nas burza, bo
              tak obiecala pani w TV. Ale jak nie bedzie, to ja i tak trawe musze
              podlac, bo inaczej zdechnie. 18-latek moze sobie oczekiwac, co tylko
              chce, ale winien miec plan B na okolicznosc, gdy oczekiwania nie
              beda spelnione. Tak mniej-wiecej wyglada doroslosc wink Ja wiem, ze
              polskie prawo jest BARDZO zyczliwe dla nastolatkow i tych juz poza
              latami "nascie" tez i wymusza na rodzicach zapewnianie wiktu i
              opierunku. Ale nigdzie chyba nie jest powiedziane, ze wszystkie
              zachcianki kulinarne maja byc zaspokajane o kazdej porze doby i bez
              ograniczen. Jesli mlody czlowiek ma zapewniona odpowiednia ilosc
              protein, nabialu, owocow, warzyw, wody i skrobi, to spokojnie moze z
              tego MINIMUM korzystac poza godzinami nocnymi.

              > kwestia kapieli we wlasnym domu to dla mnie kwestia swobod
              > konstytucyjnych
              >

              Powaznie? Naprawde w polskiej konstytucji zapisane jest prawo
              obywatela do brania prysznica? Raz na jaki czas? W jakich godzinach
              w czasie doby?

              Wspolmieszkaniec rodzinnego domu czy apartamentu moglby sobie na
              nocny prysznic, ktory by mi przeszkadzal spac, pozwolic RAZ. Blad
              takiej decyzji zostalby mu uswiadomiony w krotkich, zolnierskich
              slowach prosto i jasno. 18-latek zawsze ma wybor - moze sie
              spokojnie wyprowadzic NA SWOJE, zarabiac na siebie, pluskac pod
              prysznicem 24x7. Dopoki jednak dzieli metry/stopy kwadratowe z
              reszta rodziny (czy wcale niekoniecznie rodziny - to samo dotyczy
              np. akademika czy wspolnie wynajmowanego mieszkania przez grupe
              przyjaciol), to MUSI sie dostosowac do potrzeb WSZYSTKICH lub
              WIEKSZOSCI, w zaleznosci od okolicznosci. A jesli WIEKSZOSC w nocy
              spi, to sie nie halasuje. Moze nawet i konstytucja to zapewnia, kto
              wie wink
              • moofka Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 16:31
                no coz
                nastolatek pewnie tez szczesliwy nie jest ze mu przyszlo z obca baba
                dzielic katy
                • gazeta_mi_placi Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 21:43
                  Ciekawe czy płaczące w nocy (np. z powodu kolki lub bolesnego ząbkowania) dziecko autorki nigdy nie przeszkadzało pasierbowi.
                  Tylko on wszystkim przeszkadza.
              • mikas73 Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 19:29
                Bi_scotti, ufff.. ,dobrze, że jesteś...
          • zonka77 Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 10:40
            Ale to oczywiscie, nie w Polsce, bo w Polsce
            > mlodziezy "sie nalezy" utrzymanie od mamy i taty do poznych lat post-
            > piekno-20-letnich. Zloszcza mnie czasem takie watki - dorosly facet
            > terroryzuje rodzine swoim nieodpowiedzialnym i egoistycznym
            > zachowaniem a tu 200 wpisow na temat tego jak to to 18-letnie
            > biedactwo MUSI obzerac sie noca pozbawiajac reszte rodziny sniadania
            > i pluskac budzac wszystkich dookola. Czyste szalenstwo!

            zgadzam się w 100% !!!
            • verdana Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 13:27
              Otóż to.
              Co do pracy nastolatka, uczacego się w szkole - jestem przeciw.
              Program polskiej szkoły absolutnie nie jest dostosowany do tego, aby
              mozna było łączyć pracę w roku szkolnym z nauką. Owszem, znam parę
              dziewczyn, ktore pracowały w liceum wwe wszystkie weekendy, ale na
              studia się nie dostały.
              Miesiąc wakacji - jak najbardziej jestem za.
            • gazeta_mi_placi Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 15:31
              Zonka77 jest macochą to będzie bronić pazurami i zębami innej swojej
              koleżanki,he he...
              Współczuję szczerze Waszym pasierbom...
              • falka32 Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 23:18
                ja nie jestem macochą, ale zgadzam się w 100% z bi_scotti, z tą poprawką, którą
                poczyniła verdana, czyli że faktycznie w naszych realiach uczeń ma małe
                możliwości czasowe, żeby pracować.

                Ciekawa jestem, jeżeli ten sam młodzian mieszkałby na obozie w wieloosobowym
                pokoju, gdzie prysznic za ścianą i śpiewające rury w ścianach z dykty budzą
                wszystkich współspaczy, to ile czasu zajęłoby reszcie wytlumaczenie mu, że w
                nocy się śpi albo pije, ale nie kąpie, nawet, jeżeli jego rodzice zapłacili za
                obóz i ciepłą wodę. Obstawiam, że 15 minut.
                • gazeta_mi_placi Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 23:57
                  Pewnie,lepiej się nie myć w ogóle bo macosze przeszkadza.
                  I nie jeść-bo też jej przeszkadza.
                  I wychodzić z pokoju-bo ją denerwuje jak cały czas siedzi sam w pokoju.
                  Choć z drugiej strony jak idzie do lodówki i łazienki to też ją to denerwuje.
                  I kumpli nie zapraszać-bo też denerwuje.
                  W sumie to nie wiem co ją nie denerwuje...
              • zonka77 Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 10:29
                mojej pasierbicy współczuć nie musisz smile Mieszka baaardzo daleko i widzimy się
                raz na rok.
                Pisząc w tym wątku wyobrażałam sobie SWOJĄ córkę (a nawet dwie mam ale jedną tak
                małą że okres nastoleni to jeszcze abstrakcja) za kilka lat. I możesz mi wierzyć
                lub nie - właśnie swojemu dziecku tłumaczę i będę tłumaczyć żeby patrzyło
                dalej niż koniec własnego nosa. Większy problem miałabym żeby coś powiedzieć
                córce męża niż własnej. Ale gdybym musiała z nią mieszkać to musiałybyśmy się
                dogadać jakoś.
                • zonka77 ponadto gazeto 03.06.10, 11:04
                  Jestem chyba dosyć konsekwentna w wypowiedziach nt wychowywania dzieci, nie ma
                  znaczenia własnych czy nie - ogólne zasady mam dosyć spójne i nie ma to nic
                  wspólnego z tym że mój mąż ma córkę (macochą się specjalnie nie czuję bo nie
                  mieszkam z córką męża)
                • gazeta_mi_placi Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 13:19
                  >Ale gdybym musiała z nią mieszkać to musiałybyśmy się
                  > dogadać jakoś.

                  Myślę,że trudno byłoby jej się dogadać z .... (wpisz dowolne słowo powszechnie
                  używane na takie kobiety) która rozbiła jej rodzinę uwodząc żonatego dzieciatego
                  faceta....
                  I szybko (tak na wszelki wypadek gdyby się rozmyślił) zachodząc z nim w ciążę smile
                  Żal mi kobiet które wykorzystują swoje zdolności rozrodcze aby zdobyć zajętego
                  faceta.
                  • zonka77 Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 15:35
                    Nie wiem skąd wniosek że uwiodłam żonatego faceta? Jest on niezwykle błędny. Tak
                    się składa że formalnie pierwsze małżeństwo mojego meża zakończyło się z powodu
                    związania się jego żony z innym facetem (zresztą zonatym i dzieciatym - i w tym
                    przypadku było to dokładnie uwiedzenie z obu stron) chociaż tak naprawdę oboje
                    (mój m i jego ex dokopali sobie nieźle na różne sposoby przez parę lat więc nie
                    uważam żeby któreś było bardziej winne, a tak naprawdę winne było złe
                    wychowanie, brak przykładu w rodzinach i zbyt młody wiek + małżeństwo na szybko
                    z powodu ciąży.
                    Mojego męża poznałam kiedy był sam, mieszkał sam, rozwodził się z żoną która
                    związana była z kimś innym i życzyła nam wszystkiego najlepszego smile
                    Z ciążą też nie trafiłaś, kiedy dowiedziałam się o ciąży uparłam się przełożyć
                    ślub na czas późniejszy - bynajmniej nie z troski o to żeby brzuszka nie było
                    widać a właśnie po to żeby nie ciągnęło się za nami całe życie oskarżanie że
                    ślub był bo dziecko w drodze.

                    Myślisz że drugie małżeństwa zawsze muszą być zbudowane na zdradzie i krzywdzie?
          • mgla_jedwabna Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 00:46
            Naprawdę nie dostrzegasz różnicy między licealistą, uczącym się i będącym na utzrymaniu rodziców, a dorosłym, dwudziestokilkuletnim facetem, który zdobył juz wykształcenie i jest zdolny do pracy, a więc również do utrzymywania się?

            Naprawdę uważasz, że 18 latek powinien zajmować się pracą dorywczą, co da mu niewielkie pieniądze na dzisiaj, a nie uzupełnianiem wykształcenia i rozwijaniem zainteresowań, co pozwoli mu poważnie zwiększyć zarobki na przestrzeni kilkudziesięciu lat?

            Nikt nie pisze, że dzieciak musi pozbawiać rodzinę śniadania, większość osób twierdzi, że powinien sam iść na zakupy, patrzeć, żeby zostało itd. Ale "sam iść na zakupy" oznacza fizyczny wkład w ich zrobienie, nie finansowy.
            • zonka77 Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 10:35
              Ja osobiście będąc w liceum dorabiałam bo miałam możliwość (w ciągu roku w
              firmie taty, we wakacje na różne sposoby) Oczywiście nie na jedzenie (to trochę
              abstrakcja) tylko na własne pomysły typu wakacje (rodzice dawali mi kasę np na
              jeden wyjazd, na drugi zarabiałam sama, piątą parę butów (to co było potrzebne
              miałam zapewnione) albo ekstra sukienkę. To było SUPER. Dzięki temu na studiach
              również zarabiałam (nauczyłam się że nie wszystko z nieba spada i że trzeba
              popracować żeby mieć) i kupiłam sobie samochód i sama go utrzymywałam. Dzięki
              temu do dzisiaj problemów z pracą nie mam i nigdy nie byłam 30 letnią niedojdą
              wiecznie na garnuszku rodziców jakich znam SPORO.

              Nie piszę że 18 latek powinien pracować na swoje utrzymanie. Piszę że fajnie
              jeśli może sobie dorobić trochę, poznać co to praca i zarabianie.
              • gazeta_mi_placi Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 13:12
                Rozumiem,że gdyby wracał z pracy późnym wieczorem i brał prysznic to wtedy nie
                przeszkadzałoby to nikomu.
                • zonka77 Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 15:58
                  generalnie chyba nie mycie się a sposób jest problemem. Ja jako nastolatka
                  jakimś cudem potrafiłam o 01 w nocy się wykąpac tak żeby nie obudzić reszty (a
                  mój tata był bardzo wrażliwy - tak jak ja teraz)
                  Po prostu kwestia chęci i tyle.
                  • sniyg Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 16:37
                    zonka77 napisała:

                    > Ja jako nastolatka
                    > jakimś cudem potrafiłam o 01 w nocy się wykąpac tak żeby nie obudzić reszty

                    Ha, ha, ha, no i znowu panna idealna.
                    Czytasz czasem siebie? W każdym poście piszesz jaka to jesteś wrażliwa, epatyczna, zaradna i dobrze wychowana. Jakie grzeczne masz dzieci, jak pracowałaś w młodości, choć oczywiście nie musiałaś,
                    jak tatuś dobrze cię wychował, aż musiałaś nieustannie uwazać, żeby wrażliwego tatusia nie zdenerwowować.

                    Ty to nazywasz dobrym wychowaniem, a ja widzę po twoich słowach i pomysłach, że byłaś poddana tresurze, gdzie młodszy to słabszy i nie ma nic do powiedzenia, a wychowowanie polega na wpychaniu w sztywne ramy rodzinnych oczekiwań.

                    Nawet do głowy ci nie przyjdzie, że macocha może z własnej inicjatywy w prosty sposób zmienić to co jej przeszkadza w inni sposób niż zmuszanie pasierba do zmiany trybu życia.
                    I że można otwarcie rozmawiać, zamiast objeżdżać i ustawiać do pionu.

                    • gazeta_mi_placi Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 19:33
                      >Jakie grzeczne masz dzieci, jak pracowałaś w młodości.

                      Za bardzo nie napracowała bo już w 22 roku życia po kilkumiesięcznej znajomości zaliczyła wpadę-to raz.
                      Nie wiem czy wiesz,ale z innego forum wynika,że ta pracowita osóbka pracowała od wczesnej młodości u własnego tatusia w firmie.
                      big_grin
                      • zonka77 gazeta co to za bzdury na mój temat? 03.06.10, 20:12
                        dobrze się czujesz?

                        pracowałam na poważnie już na studiach, mając równocześnie małe dziecko. Obecnie
                        pracuję w swoim zawodzie (jestem grafikiem) na full time. Od lat pracuję
                        zawodowo, jedyny okres kiedy nie pracowałam w ciągu ostatnich chyba 7 lat to 5
                        mies macierzyńskiego.
                        U taty w firmie dorabiałam jako nastolatka kiedy byłam w liceum i nigdy więcej.

                        A to że wpadkę zaliczyłam - i co z tego? Moja wpadka jest obecnie świetną 9
                        latką, z mężem jak widać połączyło nas coś więcej niż wpadka bo jesteśmy razem
                        ponad 10 lat i mamy się dobrze razem.
                    • zonka77 Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 20:18
                      > Ha, ha, ha, no i znowu panna idealna.
                      A co -zazdrościsz?
                      MAM grzeczne dzieci - przeszkadza Ci to? PRACOWAŁAM i pracuję - pierwsze prace
                      dorywcze w liceum, na studiach całkiem dobry zarobek (tak się składa że mam
                      dobry zawód wyuczony po liceum i mogłam to wykorzystać)

                      > jak tatuś dobrze cię wychował, aż musiałaś nieustannie uwazać, żeby wrażliwego
                      > tatusia nie zdenerwowować.
                      Od mojego taty się (...) bo to jeden z najlepszych ludzi jakich znam.

                      > Ty to nazywasz dobrym wychowaniem, a ja widzę po twoich słowach i pomysłach, że
                      > byłaś poddana tresurze, gdzie młodszy to słabszy i nie ma nic do powiedzenia,
                      > a wychowowanie polega na wpychaniu w sztywne ramy rodzinnych oczekiwań.

                      nie masz pojęcia o mojej rodzinie. Być może w łebku ci się nie mieści że można
                      dorastać w fajnym domu i mieć rodziców których się darzy szacunkiem. I że można
                      mieć grzeczne dzieci i potrafić pracować.

                      Mam i miałam wiele innych problemów o których również pisałam nie raz - jeśli
                      cię to pocieszy.

                      > Nawet do głowy ci nie przyjdzie, że macocha może z własnej inicjatywy w prosty
                      > sposób zmienić to co jej przeszkadza w inni sposób niż zmuszanie pasierba do zm
                      > iany trybu życia.
                      > I że można otwarcie rozmawiać, zamiast objeżdżać i ustawiać do pionu.

                      Nie łapiesz kompletnie o czym piszę. Otwarcie rozmawiać można - czemu nie? A
                      wychowywać TRZEBA (chociaż to powinien robić rodzic tak naprawdę)
                      Guzik tu do rzeczy ma że jestem macochą (tym bardziej że jak pisałam nie
                      mieszkam z córką męża więc ciężko mnie macochą nazwać)
                      • zonka77 to powyżej było do sniyg 03.06.10, 20:19

                      • sniyg Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 22:46
                        Ale czego mam ci zazdrościć? Idealni ludzie nie istnieją, a fakt, że starasz się tak przedstawić świadczy raczej na niekorzyść, bowiem zazwyczaj to przypadłość perfekcjonistów. A perfekcjonizm zdrowy nie jest.

                        Miejże sobie grzeczne dzieci, które jak rozumiem, są jeszcze dość małymi dziewczynkami. Ale tu nie ma mowy o małych dziewczynkach, tylko o nastolatku, prawie dorosłym człowieku.
                        I tak, mała dziewczynka niech jest grzeczna, ale u licha grzeczny nastolatek to prawie oksymoron (tak, tak, wiem, ty z pewnością byłaś grzeczna).
                        Z tego co piszesz, ty pod pojęciem wychowanie rozumiesz zmuszenie młodego, prawie dorosłego człowieka do kompletnej rezygnacji z takiego trybu życia jaki mu odpowiada, i który jest NORMALNYM trybem życia znanym mi nastolatków i w tym mojej córki (no, moja córka tak dużo nie je).
                        Od samego początku bezkrytycznie uważasz, że rację ma macocha (sama nią będac) i całe zło w tkwi w źle wychowanym nastolatku.
                        Tymczasem to podkreślam jeszcze raz NORMALNY nastolatek, jego zachowania nie są jakimiś poważnymi wykroczeniami, a tymczasem już jest tu wyciągana armata na wróbla.

                        To macocha jest dorosłą osobą, mającą przewagę w doświadczeniu życiowym, wieku i zarobkach nad nastolatkiem.
                        Zamiast się nakręcać na forum powinna zastanowić się, czy nie da się pewnych rzeczy technicznie zmienić, aby pogodzić odmienne interesy.
                        I przede wszystkich otwarcie ROZMAWIAĆ z poszanowaniem prawa głosu nastolatka, a nie jak sugerujesz zacząć USTAWIAĆ DO PIONU, czujesz różnicę między tymi dwoma postawami?
                        • zonka77 Re: denerwujący nastolatek 04.06.10, 22:21
                          Nigdy nie pisałam że jestem idealna. Jeśli fakt że moje dzieci są dosyć grzeczne
                          (są normalne wg mnie, nie idealne), mam sposób na robienie zakupów, potrafiłam
                          nauczyć starszą córkę paru zasad na których mi zależało to dla ciebie niemożliwy
                          ideał - to nie najlepiej świadczy o Tobie, nie o mnie.
                          Pewnie jak dodam że mam zazwyczaj porządek a mój mąż świetnie i często gotuje to
                          również uznasz że to niemożliwe? No cóż, tak jednak jest smile Co nie przeszkadza
                          nam mieć innych problemów - tam lepiej a gdzie indziej gorzej. Ogólnie jednak na
                          plus - i dobrze.

                          Nie twierdzę że opisywany nastolatek jest zły. Nigdy jednak się nie zgadzałam i
                          nie zgodzę z tym że fakt bycia nastolatkiem rozgrzesza ze wszystkiego. Wręcz
                          odwrotnie - uważam że tego czego nie nauczymy dzieci i nastolatków, tego nie
                          będą umieli jako dorośli ludzie. Mam tu na myśli zachowania społeczne a nie
                          wiedzę zawodową. Wiem że taki jest trend - nastolatek = święta krowa - nie muszę
                          za tym trendem iść. Również z racji mojego wyznania nie chcę i nie mogę w ten
                          sposób wychowywać dzieci.

                          Jeszcze raz napiszę ale chyba i tak nie zrozumiesz - to czy chodzi o pasierba
                          czy syna nie ma ŻADNEGO znaczenia. Dokładnie takie samo zdanie miałabym odnośnie
                          własnego dziecka. Nie wiem ile razy muszę to napisać żeby dotarło? Nie raz już
                          prowadziłam dyskusje na temat wychowania dzieci i nie dotyczyły one pasierbów i
                          zdanie miałam mam i będę mieć takie samo. To ty i gazeta dorabiacie do tego
                          jakieś macochowe podłoże
                          Gdyby był to wątek o synu autorki wypowiedziałabym dokładnie tak samo i zdanie
                          na temat owego nastolatka miałabym takie samo.
                          • sniyg Re: denerwujący nastolatek 05.06.10, 11:49
                            zonka77 napisała:

                            > Nigdy nie pisałam że jestem idealna.

                            Nie użyłaś tego słowa, niemniej opisujesz siebie
                            i swoją rodzinę jako przykład wzorcowego funkcjonowania.

                            > Wiem że taki jest trend - nastolatek = święta krowa - nie musz
                            > ę
                            > za tym trendem iść. Również z racji mojego wyznania nie chcę i nie mogę w ten
                            > sposób wychowywać dzieci.

                            Jest taki trend? Gdzie, bo nie zauważam?

                            Trzeba było od razu pisać, że jesteś zaangażowana religijnie, to wyjaśnia przekonanie o istnieniu mitycznego świata pełnego
                            zdemoralizowania i zaniku religijnych wartości, gdzie nastolatek może być jedynie świętą krową.

                            To bardzo ciekawe zjawisko, jak trochę poczytasz historii, to przekonasz się, że w KAŻDYM pokoleniu występowały osoby narzekające na upadek moralności i zachowanie młodzieży.
                            Hasło "ta dzisiejsza młodzież" to nie wynalazek ostatnich lat.

                            No cóż, w tym kontekście nie dziwi preferowane przez ciebie konserwatywne wychowanie na zasadzie autorytarnego podporządkowania.
                            Przy poczuciu zagrożenia ze strony zepsutego świata nie ma specjalnie
                            innej alternatywy niż wiara w sztywne i hierarchiczne zasady.
    • amaretka26 Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 13:29
      Pisalam to juz, ale powtorze. Nie o kase chodzi. Nie zabraniam nikogo zapraszac, nie zabraniam czestowac, ale wlasnie on ich nakarmil, zniosl naczynia do zlewu, i poszedl spac. Rano wstaje a tu masakra w zlewie, zadnego pieczywa. A i do sklepu jakos sie nie udal. Nie mam juz sily. Jesli dzisiaj bedzie sie w nocy kapal, wyjde i powiem. Ale nie mam zamiaru trzymac lodowki na klodke. Przeciez wszystko co jest jest do jedzenia, ale ja jakos mysle o innych i nie wyzeram wszystkiego do zera. I obiecalam sobie ze teraz juz zakupow robic nie bede. Trudno. Czesto tez mlody mowi: jak bedziecie na zakuoach to kupcie to i to. Halo. Nastepnym razem powiem mu ze sam ma sobie kupic. A i podkreslam UTRZYMUJEMY GO I ZAPEWNIAMY MU JEDZENIE.I nie wymagamy zeby placil ze swoich pieniedzy za zywnosc.
      • moofka Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 14:30
        A i podkreslam UTRZYMUJEMY GO I ZA
        > PEWNIAMY MU JEDZENIE

        ty go utrzymujesz?
        chyba sie zagalopowalas
        • amaretka26 Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 15:36
          Żebys wiedziala, ze go UTZYMUJEMY. Tak wlasnie. Ja i moj partner. A nie partner i jego mama. Jak nie wiesz to nie pisz.
      • madzioreck Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 15:21
        amaretka26 napisała:

        ale wlasnie on ich nakarmil, zniosl naczynia do zlew
        > u, i poszedl spac. Rano wstaje a tu masakra w zlewie, zadnego pieczywa.

        I co? Patrzyłaś i nic nie powiedziałaś? "Nie, brachu, nie pójdziesz się teraz
        uwalić, tylko pozmywasz gary po swoich gościach i powędrujesz po chleb". Ale po
        co powiedzieć pasierbowi, jak można na forum się pożalic. No kobito, buzi nie masz?
        • kawka74 Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 15:31
          Nie powie - znaczy 'buzi nie ma' i pierdoła.
          Powie - skąpiradło, które znęca się nad pasierbem i odmawia mu jego wolności
          konstytucyjnych.
          Współczuję, autorko wątku - co byś nie zrobiła, i tak będziesz złą macochą.
          • amaretka26 Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 15:37
            Otoz to. Nie odezwe sie - zle, odezwe sie - gorzej bo wredna i w dodatku troche wymagajaca.
            • madzioreck Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 18:38
              Przepraszam, cz Wy obie z Kawka pijecie do mnie? Bo ja nie zauważyłam
              sprzeczności w swoich wypowiedziach, a pisze tylko za siebie. Chciałaś rady, to
              udzielam Ci najlepszej, jaka przychodzi mi do głowy, ale jak chcesz tylko
              głaskania po główce, to trzeba było tak od razu.

              Nabijają się - źle. Doradzają szczerze - tez niedobrze.
              • kawka74 Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 19:41
                To było z rozpędu, takie małe podsumowanie całości wątku ;p
                • madzioreck Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 22:13
                  OK, to przepraszam, bo już się zjeżyłam wink
            • mgla_jedwabna Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 00:48
              "odezwe sie - gorzej bo wredna i w dodatku troche
              > wymagajaca."

              Kto tak mówi? Partner czy jego syn? Bo jak dzieciak, to niech go tatuś stanowczo ustawi do pionu, a jak partner, to pijawka nie partner.
          • moofka Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 15:58
            ja wspolczuje ale akurat nie odbioru na foro wink
            mloda dziewucha wpakowala sie w zwiazek ze starszym o lat 20
            niedomagającym starszym panem
            nie męzem - partnierem
            dodatkowo obciążonym synkiem trollem bagiennym
            (co zreszta typowe dla tego wieku smile)
            i na to wszystko dała sobie dziecko zrobić
            teraz w wieku lat 26 zamiast imprezować
            bzykać się z przystojnymi młodzieńcami, rozwalac pensje na szpilki i
            koronki
            i świat zwiedzać płacze na forum ze jej pasierb (???) jogurt wyjada
            i zlew brudzi big_grin
            moze chłopak przynajmniej przystojny i chociaż talerzy nie myje, to
            moze sie przydac od czasu do czasu
            pelnoletni jest wink
            • kawka74 Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 16:33
              moze chłopak przynajmniej przystojny i chociaż talerzy nie myje, to
              > moze sie przydac od czasu do czasu
              > pelnoletni jest wink

              I potem będzie 'Fedra 2 czyli riposta'? ;p
              Ale sama powiedz - czy bycie macochą nie jest cholernie trudne? Jak balansowanie
              na linie - gibniesz się za mocno i lecisz. Nie zwracasz uwagi na pasierba - źle.
              Zwracasz - jeszcze gorzej, nie jesteś jego matką. Próbujesz coś wyegzekwować -
              fatalnie, rządzisz się w cudzym domu. I tak dalej, w tym duchu. Masakra.
              • moofka Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 16:41
                zapewne trudne i pewnie w zyciu bym sobie chlopa z bagazem nie
                wziela
                no chyba ze w jakiejs desperacji big_grin
                ale jesli bym juz wziela
                to staralabym sie zyczliwie zaprzyjaznic
                bez oceniania, wtracania sie i czepiania drobiazgow
                zdrowy rozsadek kaze podejrzewac ze skoro kogos pokochalam to nie
                mogl on splodzic potwora
                zycie pokazuje ze w 99 % tak wlasnie jest jednak big_grin
                naprawde w roznych mieszkaniach mieszkalam i z roznymi ludzmi
                wpieniala mnie jedna kasia, ktora zakladala cichaczem moje najlepsze
                ciuchy i szla na laborki z chemii
                kapiele?
                nigdy w zyciu i wspolne i glosne i nocne
                a zarcie nigdy nie bylo punktem zapalnym
                widze tu czepiactwo po prostu
                co zreszta nie dziwi bo dziewczyna jest sfrustrowana,
                jakaz ona mu w ogole machocha jest?
                chlopak pewnie zda mature i tyle go widzieli
                ona jeszcze niedawno tez byla w jego wieku
                pewnie wiecej ma z nim wspolnego niz z siwiejacym tatulkiem
                • falka32 Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 23:25
                  > kapiele?
                  > nigdy w zyciu i wspolne i glosne i nocne
                  > a zarcie nigdy nie bylo punktem zapalnym
                  > widze tu czepiactwo po prostu

                  moofka... chcesz powiedzieć, że skoro tobie coś nie przeszkadzało, to znaczy, że
                  nie powinno przeszkadzać nikomu? Serio chcesz to przekazać?
                  • gazeta_mi_placi Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 23:53
                    A może pasierbowi macocha i jej dziecko też przeszkadza?
                    Wiesz płacz małego dziecka po nocy bywa upierdliwy...

                • kwiat_polskiej_yntelygencji Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 19:07
                  >naprawde w roznych mieszkaniach mieszkalam i z roznymi ludzmi

                  Widocznie było ich jednak za mało..
                  Całokształtnie życiowo doświadczona się znalazła ....
        • falka32 Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 23:22
          > I co? Patrzyłaś i nic nie powiedziałaś? "Nie, brachu, nie pójdziesz się teraz
          > uwalić, tylko pozmywasz gary po swoich gościach i powędrujesz po chleb".

          Ja zakładam, ze autorka wątku już wtedy spała i maskarę w zlewie i brak chleba
          odkryła rano...
          • sniyg Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 23:43
            falka32 napisała:

            > Ja zakładam, ze autorka wątku już wtedy spała i maskarę w zlewie i brak chleba
            > odkryła rano...

            Masakrę, nie maskarę, chyba że chłopak kosmetyki jej podbierawink

            A na poważnie, gdyby umył, byłboby narzekanie, że po nocy
            tłucze kubkami w zlewie i znowu macocha spać nie może.
          • gazeta_mi_placi Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 23:50
            A co za problem pójść do sklepu i kupić?
            Zdaje się jest na macierzyńskim więc czas ma aby skoczyć do sklepu.
            Gdyby mieszkała sama i tak by musiała kupić sobie ten chleb i tak.
          • madzioreck Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 22:09
            O dżizas, nie wnikam, rano czy nie rano. Ale tak czy siak, oczekuje, że problem
            się rozwiąże bez użycia aparatu mowy z jej strony, a ja usiłuję jej pokazać, że
            nie. Gary nie zając, nie uciekną ze zlewu, poczekałyby na młodego.
      • vibe-b Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 17:53

        A tlusty jest ten Twoj pasierb? Bo jesli jest szczuply, mimo, ze duzo je,
        to znaczy ze taka ilosc kalorii jest mu niezbedna, i daruj, ale nie
        porownuj swojej i jego przemiany materii i nie chwal sie ze ty malo jesz.
        Ciekawa rzecz, zauwazylam ze foremki, ktore najbardziej chetne sa do
        wydzielania i ograniczania innym jedzenia to te , o ktorych wiemy, ze maja
        nadwage. Fajnie. Osoby z nadwaga radza tym szczuplym jak sie powstrzymywac
        od jedzenia.
        • verdana Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 18:42
          Cóż, nie mam nadwagi, a mimo to uwazam, ze dorosly czlowiek powinien
          jedząc pamiętać, ze inni tez chcą jeść.
          • vibe-b Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 20:15

            verdana napisała:

            > Cóż, nie mam nadwagi,


            Nie? A racja, u Ciebie te nadprogramowe kilogramy to woda a nie tluszcz,
            mowilas kiedys.
          • nutka07 Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 17:00
            A mozesz napisac w jaki sposob udalo Ci sie zrzucic zbedne kilogramy?
        • triss_merigold6 Aż się wtrącę 02.06.10, 18:54
          Aż się wtrącę. Zaznaczam NIE MAM NADWAGI (rozmiar 34 europejski w moim wieku
          uważam za bardzo w porzo).
          Dostawałabym szału gdyby któryś z domowników regularnie opróżniał lodówkę albo
          spraszał towarzystwo bez pamiętania o uzupełnieniu zakupów. To samo dotyczy
          nocnego prysznica. Hałas mi przeszkadza - mój dom i moje święte prawo, żebym
          odbierała prysznic/radio/tv/cokolwiek jako przeszkadzające.
          A o ogóle to podpisuję się pod Bi Scotti.
          • myga Re: Aż się wtrącę 02.06.10, 19:06
            A co zrobisz, kiedy twoj syn w wieku nastoletnim bedzie owa lodowke
            regularnie oproznial? Czy tez bedziesz dostawala szalu? Czy to tylko
            o pasierbow chodzi, bo "moj synek to mojszy jest".
            • kai_30 Re: Aż się wtrącę 02.06.10, 19:31
              Prosta sprawa - zeżarłeś wszystko i nie ma nic na śniadanie? Gnaj do sklepu, młody.
            • triss_merigold6 Re: Aż się wtrącę 02.06.10, 19:59
              Pudło, nie jestem macochą.
              Wtedy będzie gnał do sklepu, żeby zrobić zakupy. Cenię swój kręgosłup i nie mam
              zamiaru taszczyć kilogramów za 16 czy 18-letniego byczka.
              • vibe-b Re: Aż się wtrącę 02.06.10, 20:17
                triss_merigold6 napisała:


                > Wtedy będzie gnał do sklepu, żeby zrobić zakupy. Cenię swój kręgosłup i
                nie mam
                > zamiaru taszczyć kilogramów za 16 czy 18-letniego byczka.


                No to chyba oczywiste. Nie chodzi przeciez w tej dyskusji o to kto taszczy
                siaty, tylko o wydzielanie odliczonych porcji, jak w Oswiecimiu.
                • triss_merigold6 Re: Aż się wtrącę 02.06.10, 20:26
                  Inaczej odebrałam opis autorki i z wydzielaniem mikrych porcji mi się nie
                  kojarzyło. Jeszcze zależy co dla kogo oznacza określenie "porcje jak w
                  Oświęcimiu". Swojemu dziecku nie limituję (poza słodyczami), wręcz przeciwnie,
                  staram się w niego wcisnąć jak najwięcej, bo jest aż za chudy.
                  Inna sprawa to karmienie towarzystwa na koszt rodziców. Rozumiem sporadyczne
                  poczęstowanie kogoś ciastem, kanapką, owocami, przekąską, ale na żywienie ekipy
                  nastoletnich chłopców z dobrymi apetytami dzien w dzień bym się zdecydowanie nie
                  zgadzała - to są koszty.
                  • vibe-b Re: Aż się wtrącę 02.06.10, 21:07
                    Jeszcze zależy co dla kogo oznacza określenie "porcje jak w
                    > Oświęcimiu".

                    Chodzi mi o racjonowanie jedzenia i krzywienie sie (albo zmuszanie do
                    placenia z wlasnej tygodniowki) gdy nastolatek zje wiecej niz my bysmy
                    chcieli zeby zjadal. Czy regularne pozbawianie czlonka rodziny jedzenia
                    przez przymus psychiczny ("masz zjesc tylko z tej jednej polki a innych
                    nie ruszaj" - cytat z tejze dyskusji) nie podpada czasem pod jakis
                    paragraf?
                    • falka32 Re: Aż się wtrącę 02.06.10, 23:34
                      Vibe, paczka chleba tostowego z serem jako przegryzka po kolacji do kompa to
                      jest porcja jak w Oświęcimiu? Uczyłaś się histori?
                      Jest roznica między jedzeniem a wpier...dalaniem. Widziałaś kiedyś jedzącego
                      nastolatka? Ja już pisałam, jak do mojego syna przychodzili koledzy, ja
                      truchlałam, bo wiedziałam, że pójdzie na ich trzech na przegryzkę więcej żarcia,
                      niż na całą naszą rodzinę na 3 dni. To są oświęcimskie porcje? Odmówienie sobie
                      połówki trzeciego bochenka chleba w nocy, aby zostało na śniadanie (bo do Tesco
                      daleko) nie jest moim zdaniem regularnym pozbawianiem jedzenie przez przymus
                      psychiczny. Może ja mam jakieś nieludzkie normy. Ale zapewniam cię, że jakby ci
                      wyczyścili kilka razy lodówkę z porcji żarcia na kilka dni, to byś zaczęła
                      śpiewać inaczej. Bo by się okazało, że jedyną głodną i pozbawianą regularnie
                      nabytego jedzenia osobą jesteś ty smile
                      • vibe-b Re: Aż się wtrącę 03.06.10, 11:13

                        falka32 napisała:

                        > Vibe, paczka chleba tostowego z serem jako przegryzka po kolacji
                        do kompa to
                        > jest porcja jak w Oświęcimiu? Uczyłaś się histori?


                        Falka, nie podniecaj sie tak. Uczylam sie historii. Chodzi mi
                        generalnie o to : czlowiek jest glodny a ma zakaz jedzenia. Jesli,
                        jak mowiesz wp...a a mimo to jest szczuply, to znaczy ze jego
                        organizm tych kalorii potrzebuje. A jesli Ty uwazasz ze kosztuje za
                        duzo , to masz problem, Ty masz problem, a nie on. Poza tym aspektem
                        nie widze problemu: niech stanie sie obowiazkiem nastolatka robienie
                        zakupow i taszczenie siat, jak najbardziej.
              • myga Re: Aż się wtrącę 02.06.10, 20:27
                wiem, ze nie jestes macocha. Dlatego wiem, ze szalu bys nie dostala,
                bo to twojszy synek. Normalna sprawa wyslac mlodego byczka na
                zakupy, niezaleznie od tego, czy oproznil lodowke, czy tez nie.
                Nie ma potrzeby rozpatrywac apetytu jako zbrodni a zrobienia zakupow
                jako kary.
        • mikas73 Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 19:27
          Ciekawa rzecz, zauwazylam ze foremki, ktore najbardziej chetne sa
          do
          > wydzielania i ograniczania innym jedzenia to te , o ktorych
          wiemy, ze maja
          > nadwage. Fajnie. Osoby z nadwaga radza tym szczuplym jak sie
          powstrzymywac
          > od jedzenia.

          No nic mnie już nie zdziwi na e-mamie, ewidencję wagi foremek
          prowadzisz? Łał...
          Dobrze, że udało mi się zrzucić właśnie kilogramy pociążowe i
          odzyskałam rozumiem pełnię władz umysłowych? Mogę się wypowiedzieć?
          Tak porcjuję jedzenie: gdy kupuję np.4 Monte: to mówię : "po
          jednym dla każdego" a i mężowi zwróciłam dzisiaj uwagę, że kolacja
          zbyt obfita chyba.... on wie że chcę aby wciąż miał taki, fajny
          płaski brzuch...
    • mona_mayfair Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 19:58
      Moze czysci lodowke, bo pali trawe?wink
      • triss_merigold6 Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 20:06
        W takim razie należałoby dokładnie przetrzepać mu pokój i rzeczy.
        • mona_mayfair Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 20:08
          Tak tylko zasugerowalam, bo jest to jedna z mozliwosci dla nocnego balamucenia
          lodowki.
    • burza4 Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 21:39

      amaretka26 napisała:

      > Pisalam to juz, ale powtorze. Nie o kase chodzi. Nie zabraniam nikogo
      zapraszac > , nie zabraniam czestowac, ale wlasnie on ich nakarmil, zniosl
      naczynia do zlewu, i poszedl spac. Rano wstaje a tu masakra w zlewie, zadnego
      pieczywa. A i do sklepu jakos sie nie udal.

      przebrnęłam przez 1/8 wpisów, niepotrzebnie skupiających się na kwestii jedzenia.

      Nie rozumiem powyższego wpisu i kilku podobnych. Co znaczy "wstawił do zlewu i
      poszedł spać"? a nie było komu zwrócić mu uwagi żeby to zrobił od razu? nie było
      komu posłać go do sklepu?

      z całym szacunkiem, ale jak nikt go nie wychowywał naście lat, to trudno, żeby
      sam z siebie doznał olśnienia. Sytuacja jest śmieszna a rozwiązanie banalnie
      proste. Koledzy wpadają - miło, podajesz słone paluszki, to nie darmowa
      jadłodajnia. Nawiasem mówiąc - lgną do tego domu, bo tam rodzice nie mają nic do
      powiedzenia, więc młódź może się wyluzować. Czas na kąpiel - do 22. To samo z
      jedzeniem. Jak siedzi do późna i głodnieje - niech sobie zrobi kanapki o 20. Jak
      nie zrobi - jego problem.

      Tyle, że do tego wszystkiego potrzeba ojca, a ten tatuś umywa ręce. Hoduje - a
      nie wychowuje syna. I w tym leży problem. Zero zasad, zero konsekwencji - to i
      skutki opłakane.
      • gazeta_mi_placi Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 21:44
        Kolejna macoszka....
        He he....
        Najlepiej dla Was gdyby ci pasierbowie nie istnieli w ogóle.
        • burza4 Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 23:20
          Moja rodzona córka zasadę mycia się do określonej godziny musiała przyjąć do
          wiadomości. A jeśli już kręci się po domu w nocy - to robi to na palcach, bo
          toksyczna mamusia nienawidzi być budzona i wie, że zaliczy parę ciepłych słów.

          Macocha ma traktować pasierba jak własne dziecko czy jak udzielnego księcia?

          Swojemu dziecku nie pozwoliłabym wstawić garów, i zwinąć tyłka w troki, czy olać
          zakupów, które są mi potrzebne. Wg ciebie pasierb ma jakieś specjalne prawa, czy
          jednak powinien być w rodzinie traktowany jak reszta śmiertelników?

          Tyle, że ten nastolatek nie ma w domu nikogo, kto pełniłby funkcję rodzica.
          • gazeta_mi_placi Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 23:38
            Przesada z tym nastolatkiem,sama pisze,że miły i uczynny.
            Nie rozumiem: nie ćpa,nie upija się,nie diluje,nie zadaje się z podejrzanym
            towarzystwem....
            Jedynym przewinieniem jest dobry apetyt...
            I jak tu nie wierzyć w te wszystkie bajki o złych macochach.
            I to Wasze forum gdzie płaczecie że alimenty na dziecko z pierwszego małżeństwa
            za wielkie,a EKSIA na pewno sobie za nie nowe tipsy kupuje.
            Żal.pl....
            • zonka77 Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 16:11
              > I jak tu nie wierzyć w te wszystkie bajki o złych macochach.
              aa, widzę że ty gazeta masz jakiś extra problem z macochą.

              "nie ćpa,nie upija się,nie diluje,nie zadaje się z podejrzanym
              > towarzystwem...." Tiaaa - no faktycznie - więcej nic już nie można wymagać.
              Szczerze mówiąc myślę że w przypadku autorki kwestia tego że chodzi o pasierba a
              nie o syna jest tylko utrudnieniem w komunikacji. Własnego syna objechałaby i
              ustawiła do pionu już dawno i bez problemów.
          • sniyg Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 23:41
            A moja kąpie się kiedy chce, i ja robię to samo.

            Ale PRZED zakupem mieszkania braliśmy pod uwagę
            WSZYSTKICH domowników, ich zwyczaje i przyzwyczajnie
            i wybraliśmy takie mieszkanie, żeby każdy mogł się
            czuć jak u siebie i jak lubi, a nie żeby jeden
            miał wygodnie a drugi musiał się dostosować, bo jeden
            chce mieć sypialnię przy łazience, w związku z czym drugi
            nie może się kąpać kiedy chce.

            Podobnie drzwi do pomieszczeń mamy wyciszone specjalnymi
            uszczelkami, jak córka wraca w nocy to mnie nie budzi
            dzięki temu, mam jej imprez zabronić, bo mnie klucz
            w zamku obudzi.
            To kiedy ma po nocach siedzieć czy imprezować ze znajomymi
            jak będzie mieć 35-lat i dwoje dzieci?

            Oczywiście, że po sobie kubki trzeba myć. Należy mu o tym zwyczajnie
            powiedzieć. Nie rozumiem jak z prostych spraw, typu zwykła rozmowa,
            robi się taki problem.
            Bo problemem jest nie nastolatek, ale nakręcająca się macocha, która zwyczajnie nie potrafi rozmawiać, natomast skarży się ojcu albo oczekuje że chłopak zacznie czytać jej w myślach.

            Moja córka ma dużą swobodę ale jak coś nie gra, to jej to zwyczajnie mówię i tyle.
            Jak nie zaskoczy od razu, to przypominam, na zasadzie - "pamiętasz, niedawno rozmawialiśmy o ...", a nie zakładam, że jest okropna, nie nakręcam się, tylko rozwiązuję problem od razu, wysłuchując przy okazji jej zdania.

            Nie na zasadzie - skoro ja zarabiam to ja rozkazuję i masz robić jak chcę, tylko tłumacząc, rozmawiając i dając jej prawo do własnych
            preferencji i własnego zdania, przy uwzględnieniu również moich mozliwości i oczekiwań.

      • sniyg Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 23:14
        burza4 napisała:


        > Nie rozumiem powyższego wpisu i kilku podobnych. Co znaczy "wstawił do zlewu i
        > poszedł spać"? a nie było komu zwrócić mu uwagi żeby to zrobił od razu?

        > z całym szacunkiem, ale jak nikt go nie wychowywał naście lat, to trudno, żeby
        > sam z siebie doznał olśnienia.

        > Tyle, że do tego wszystkiego potrzeba ojca, a ten tatuś umywa ręce. Hoduje - a
        > nie wychowuje syna. I w tym leży problem. Zero zasad, zero konsekwencji - to i skutki opłakane.

        I to wszystko wymyśliłaś na podstawie zdania, że zostawił kubki
        w zlewie?
        Umyka jakoś zdanie jego macochy, że chłopak jest uczynny, spokojny
        i robi to o co się go prosi.
        Czy tak zachowuje się nastolatek pozbawiony zasad i wychowania?

        Totalna macochowa histeria. Takie posty jak założycielki, twój czy zonki powinny dać facetom sporo do myslenia, zanim zafundują własnym dzieciom macochy.

        Z paru kubków z zlewie, prysznica w nocy, kontaktów towarzyskich
        z kolegami i sporego apetytu - czyli normalnych zachowan większości
        nastolatków tworzycie wizję rozwydrzonego potwora, niektóre już sugerują ćpanie i przeszukiwanie pokoju.

        Te zachowania są naturalne, jeśli tak bardzo przeszkadzają należy z chłopakiem życzliwie porozmawiać, ale i samemu też spróbować pewne sprawy rozwiązać, a nie oczekiwać że jedna strona zmieni całkowicie swój tryb życia, bo tego właśnie oczekuje autorka.
        Ale to tego trzeba dobrej woli, której tu nie widać, bo pokoju nie da się zamienić, łazienki nie można wyciszyć itd.
        Czyli wniosek jeden - nastolatek ma chodzić spać i się kąpać
        w godzinach jakie odpowiadają macosze, a nie jemu.

        I jeszcze jedno, nie oczekujcie, że po jednej rozmowie nastolatek zacznie chodzić jak w zegarku, że od razu wszystko się zmieni tak jak się oczekuje,nastolatek ma taką naturę, że czasem trzeba kilka
        razy powtarzać, to nie znaczy, że robi to specjalnie i na złość.
        To nie stateczny czterdziestolatek, padający na pysk po pracy, czy sfrustrowana macocha, rozczarowana życiem.
        • gazeta_mi_placi Re: denerwujący nastolatek 02.06.10, 23:42
          >Z paru kubków z zlewie, prysznica w nocy, kontaktów towarzyskich
          z kolegami i sporego apetytu - czyli normalnych zachowan większości
          nastolatków tworzycie wizję rozwydrzonego potwora, niektóre już sugerują ćpanie
          i przeszukiwanie pokoju.

          Święte słowa.
          Zona77 i Burza4 to macochy udzielające się macochowym forum gdzie obrzydliwie
          obgadują byłe żony (i oczywiście pasierbów/pasierbice) swoich partnerów i
          kombinują jakby tu partner płacił jak najmniej na starsze dziecko bo teraz ich
          dziecko i jego potrzeby najważniejsze...

          >> To nie stateczny czterdziestolatek, padający na pysk po pracy, czy sfrustrowana
          > macocha, rozczarowana życiem.

          10/10

          Ciekawe czy z kolei jej dziecko nigdy (chociażby bolesnym ząbkowaniem czy kolką
          w nocy) nigdy nikomu nie przeszkadzało,he he...
        • burza4 Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 00:01
          Podstawowa różnica polega na tym, że w takich sytuacjach własne dziecko objeżdża
          się bez cienia zastanowienia - a w przypadku pasierba autorka się kryguje,
          bezskutecznie prosi o rzeczy, które powinny być oczywiste dla
          średniorozgarniętego sześciolatka.

          Z jednej strony niby uczynny, z drugiej leje sikiem prostym na wielokrotne
          prośby, pewnie przez roztargnienie. To jak to jest? może jednak opiekunowie nie
          bardzo potrafią egzekwować od niego obowiązki? po kolejnej rozmowie wstawił do
          zlewu i poszedł spać. I nikt nie zareagował? ja swoją córkę wyciągnęłabym z
          łóżka natychmiast i zmywałaby nawet o 2 w nocy, zapewniam.

          Skoro ma taki odruch, to nie od dziś tak robi - gdyby miał obowiązki, to
          odruchowo by pozmywał. Gdyby znał zasadę, że się myśli o innych - spytałby czy
          dla innych jest pieczywo, czy może trzeba skoczyć do sklepu. To naprawdę nie
          jest zbyt skomplikowane.

          Faktycznie autorka nie ma za grosz dobrej woli. Nie chce mieszkania przebudować,
          wredna, bo miłe dziecko nie może zapamiętać że ma nie budzić rodziny. Jest tak
          upiornie zajęty grami, że nie może się umyć wcześniej i trudno, żeby się czuł
          niekomfortowo. Nie rozśmieszaj mnie. To nastolatek powinien nauczyć się zasad
          współżycia w rodzinie, i poszanowania cudzego wypoczynku, tak jak w normalnej
          rodzinie to dzieci dostosowują się do rodziców a nie odwrotnie.

          Nastolatek ma jeść i kąpać się tak, żeby nie budzić całego domu i fakt, że jest
          to akurat czyjś pasierb nie ma tu nic do rzeczy. Tego samego autorka zapewne
          oczekiwałaby od własnego dziecka - tyle, że z nim by się tak nie certoliła.
          • gazeta_mi_placi Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 00:08
            >> Nastolatek ma jeść i kąpać się tak, żeby nie budzić całego domu ...

            Nie jego wina,że macocha ma nadwrażliwy słuch (ojca jakoś nie budzi,a i ja nie budzę się jak stary w łazience bierze prysznic).
            Poza tym ciekawa jestem czy jej małe dziecko w okresie ząbkowania czy nocnego karmienia nie budziło całego domu (prysznic trwa góra do 15 minut,często krócej i jest jednorazowy w odróżnieniu od płaczu małego dziecka nocą).

            • q_fla Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 01:06
              > Poza tym ciekawa jestem czy jej małe dziecko w okresie ząbkowania
              czy nocnego k
              > armienia nie budziło całego domu (prysznic trwa góra do 15
              minut,często krócej
              > i jest jednorazowy w odróżnieniu od płaczu małego dziecka nocą).
              >

              Yhy, bo przecież malutkie dziecko specjalnie jest tak złośliwe i
              wredne, że ząbkuje i bolą go zęby w nocy, co by wszystkim innym
              domownikom sen zakłócić. Jakby nie mogło wcześniej.

              Gazeta, jak zwykle pier.dolisz, a w tym wątku wybitnie.
              I raczej na pewno twoja matka miała cie głęboko w doopie, skoro
              osiągnęła taki mizerny efekt.

              P.S.
              Sądząc z twoich poniekąd bardzo głupich domniemań - moja matka i
              mojego męża także były rasowymi "macochami".
              I chwała im za to!
              Bo dzieki takiej a nie innej matek i ojców postawie wyroślismy na
              ludzi samodzielnych, potrafimy liczyć się z innymi i szanować czyjeś
              prawa.
              • sniyg Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 01:20
                q_fla napisała:


                > P.S.
                > Sądząc z twoich poniekąd bardzo głupich domniemań - moja matka i
                > mojego męża także były rasowymi "macochami".
                > I chwała im za to!
                > Bo dzieki takiej a nie innej matek i ojców postawie wyroślismy na
                > ludzi samodzielnych, potrafimy liczyć się z innymi i szanować czyjeś
                > prawa.

                Taaa...to ciekawe, jak często ludzie, których rodzice bili
                w dzieciństwie uzywają tych samych słów co ty.
                Wielu sądzi, że to dobrze, że rodzice bili bo dzięki temu teraz są porządni.
                • q_fla Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 10:37
                  O, następna która sobie dopowiada to co jej pasuje.
                  Wyobraź sobie "psycholożko" od siedmiu boleści, że nie bili. Nigdy
                  ja ani mój mąż nie dostaliśmy nawet klapsa.
                  Nawet powiem wiecej, mój ojciec, który pochodził ze wsi, miał sporo
                  rodzeństwa nigdy nie był bity, co było wówczas ewenementem, bo inne
                  dzieci były bite niemal codziennie z byle powodu.
                  Rodzice wymagali, byli konsekwentni i zbytnio się z nami nie
                  cackali, ot co.
                  Niech każdy rodzic robi jak uważa, tylko niech potem nie skamle, że
                  obudził się z ręką w nocniku. I to dosłownie.

                  Życzę zatem powodzenia. tongue_out
            • zonka77 Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 12:00
              ciekawa jestem gazeta czy masz nastoletnie dzieci w domu...
              A jeżeli masz to czy jesteś jedną z tych nadgorliwych mamuśiek które najchętniej
              pupcię by 18 letniemu dziecięciu wycierały żeby się biedactwo nie zmęczyło?
              Przepraszam, ale mam okazję obserwować na kilku przypadkach czym się kończy
              podejście do dziecka typu "wszystko ci wolno bo jesteś nastolatkiem"+"nic nie
              musisz robić tylko się uczyć"+"no nie podoba mi się ale moje dzieciątko inaczej
              nie potrafi"+"przecież nie będę dziecka zmuszać"
              To jest społeczne okaleczanie własnych ukochanych dzieci które potem wyrastają
              na egoistów i nierobów i wykorzystują innych w tym rodziców do późnej starości.

              Co do niemowlaka - różnica jest taka że niemowlak robi to nieświadomie i nie
              można niemowlakowi tłumaczyć ani od niemowlaka wymagać. Takie prawo niemowlaka.
              Jak można porównywać niemowlaka do dorosłego?

              Od 18 latka naprawdę MOŻNA wymagać pewnych społecznych zachowań, co więcej - NALEŻY.
          • sniyg Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 01:16
            burza4 napisała:

            > Podstawowa różnica polega na tym, że w takich sytuacjach własne dziecko objeżdż
            > a
            > się bez cienia zastanowienia - a w przypadku pasierba autorka się kryguje,
            > bezskutecznie prosi o rzeczy, które powinny być oczywiste dla
            > średniorozgarniętego sześciolatka.

            Problem w tym, że wiele osób zamiast prawidłowej, nieagresywnej komunikacji stosuje objeżdżanie, albo liczy, że ktoś się domyśli, bo TO powinno być oczywiste i nastolatek powinin czytać w myślach macochy, bo ona się biedna kryguje.
            Dopóki sie będzie krygowała, dopóty problem będzie narastał.

            > ja swoją córkę wyciągnęłabym z
            > łóżka natychmiast i zmywałaby nawet o 2 w nocy, zapewniam.

            Poważnie? Toż to chore. W zyciu bym córki w nocy nie wyciągal
            bo dwa kubki zostawiła w zlewie. Nie można do rana poczekać
            i wtedy powiedzieć. Co to ma być, wychowanie czy tresura
            z pokazaniem kto wazniejszy?

            Przyczyny nieumycia mogą być różne - kogoś może głowa boleć, źle się czuje, woda nie leci, płynu zabrakło, ale nawet nie chce mi się myć w tej chwili, co to jakaś koniecznosć myć w tej samej sekundzie jak się skończy pić?

            > Faktycznie autorka nie ma za grosz dobrej woli. Nie chce mieszkania przebudować
            > ,
            > wredna, bo miłe dziecko nie może zapamiętać że ma nie budzić rodziny.

            Dokładnie tak. Nie chce jej się bo to wymaga wysilku z jej strony. Lepiej spacyfikować pasierba wiercąc ojcu dziurę w brzuchu.
            Chyba pasierb słuchawką od prysznica po ścianach nie wali?
            W tej chwili jest tyle materiałów izolacyjnych i akustycznych, że zrobienie wyciszenia nie jest wielkim problemem.

            > w normalnej
            > rodzinie to dzieci dostosowują się do rodziców a nie odwrotnie.

            W normalnej rodzinie wszyscy mają równe prawa, a dzieci są tak samo ważne jak rodzice. Dorośli nie trzymają się sztywnych reguł, dzieci mają swoją autonomię i nie pada tam hasło, że dzieci i ryby głosu nie mają.

            Owszem, rządzą rodzice, ale z poszanowaniem wolności i praw dziecka, a nie ze zmuszaniem o jakim ty piszesz, czy z wyrywaniem w nocy z łożka bo kubków nie umył. Trochę luzu.
            • q_fla Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 10:43
              Jakbym słowa mojego kuzyna czytała, gdy jego syn miał 17 lat.
              Toczka w toczkę.
              Dzisiaj syna odwiedza regularnie - w więzieniu.
              • moofka Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 11:03
                q_fla napisała:

                > Jakbym słowa mojego kuzyna czytała, gdy jego syn miał 17 lat.
                > Toczka w toczkę.
                > Dzisiaj syna odwiedza regularnie - w więzieniu.

                wyrok ma za nocne kapiele jak rozumiem
                • gazeta_mi_placi Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 13:07
                  I objadanie się tostami.
                  • q_fla Re: denerwujący nastolatek 04.06.10, 23:44
                    Zimno, albo pudło - jak kto woli. tongue_out big_grin
                • q_fla Re: denerwujący nastolatek 04.06.10, 23:49
                  Źle rozumiesz, co wcale mnie nie dziwi. big_grin
          • moofka Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 08:12
            I nikt nie zareagował? ja swoją córkę wyciągnęłabym z
            łóżka natychmiast i zmywałaby nawet o 2 w nocy, zapewniam.


            znam takie domy
            zlew pusty, lodowka pelna za to zyc sie tam nie da
            nie zazdroszcze

            swoja droga znow nie rozumiem zarzutow
            zjada wszystko do okruszyny, ale zostawia kupe napoczetych opakowan
            budzi wszystkich jak łazi i nikt spac nie moze
            ale wejsc i powiedziec zostaw to zjedz co innego nie mozna, bo wszyscy spią
            • myga Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 10:19
              > znam takie domy
              > zlew pusty, lodowka pelna za to zyc sie tam nie da
              _______________--
              Potem szukaja tych swoich niesubordynowanych nastolatkow w serwisie
              "ktokolwiek widzial".... Zal
            • gazeta_mi_placi Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 13:07
              >znam takie domy
              zlew pusty, lodowka pelna za to zyc sie tam nie da
              nie zazdroszcze .

              Ja też nie...
      • allija Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 13:38
        > Czas na kąpiel - do 22. To samo z
        > jedzeniem. Jak siedzi do późna i głodnieje - niech sobie zrobi
        kanapki o 20. Ja
        > k
        > nie zrobi - jego problem.



        no, ja bym nie chciała zjeść kanapki zrobionej o 20.00 po kilku
        godizinach. Ten podsuszony chlebek, oklapnięty pomidor i nasiaknięte
        nim pieczywo, ser czy wędlina.
        Kapiel do 22.00...Ladna tresurka, nie ma co.
        • kwiat_polskiej_yntelygencji Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 19:18
          >Kapiel do 22.00...Ladna tresurka, nie ma co.

          big_grin No prawie chów spartański... nie inaczej.....

          Biedusie Wasze. Nie ograniczać, nie męczyć, nie wymagać.
          Ale sobie na koniec poklaskałyście wielbicieliki młodych
          nastolatków.

          Buhahaha
          • allija Re: denerwujący nastolatek 09.06.10, 08:27
            > Biedusie Wasze. Nie ograniczać, nie męczyć, nie wymagać.
            > Ale sobie na koniec poklaskałyście wielbicieliki młodych
            > nastolatków.
            >
            > Buhahaha


            nie wiem jak twój dom wyglada ale ja nie chciałabym w nim na pewno
            mieszkać. Tu nie chodzi o nastolatka. U mnie w domu, tak wcześniej
            jak i teraz, każdy ma równe prawa. Nikt nikomu nie ograniczał nigdy
            dostępu do lodówki, łazienki i pomieszczeń wspólnego użytkowania,
            jedynie sypialnie to "własność prywatna". Może dlatego, że oboje z
            mężem mamy wolne zawody, pracujemy całe życie w różnych godzinach
            doby a po powrocie z pracy jemy /bywa, że obiad o północy/, myjemy
            się, włączamy telewizor, innymi słowy normalnie funkcjonujemy
            zarówno w dzień jak i w nocy jeśli akurat tak wypada.
            Dom dla mnie zawsze był azylem, w którym czułam się najlepiej,
            swobodnie, bezpiecznie a nie jak w obozie karnym, jedzenie na
            gwizdek, spanie na gwizdek, siusiu na gwizdek.
            Jeszcze ucząc się, pamietam, jak nie raz zdarzało mi sie sidziec
            część, lub nawet całą noc, nad książkami. W tym czasie korzystałam
            zarówno z kuchni jak i z łazienki. Podobnie teraz moi synowie-
            studenci, też bywa, że siedzą nad książkami. Nie wyobrażam sobie
            żeby w tym czasie nie mogli np. zrobic sobie kanapki jeśli
            zgłodnieją.
            I to nie ma nic wspólnego z domowymi obowiązkami, ich wykonywaniem
            lub nie, o niczym takim nie pisałam.
            • marminia Re: denerwujący nastolatek 09.06.10, 10:03
              Mam takich nowych sąsiadow, co to w swoim mieszkaniu czują się "jak
              u siebie" - w środku nocy biorą prysznic słuchając przy tym muzyki
              (bo jak powiedzieli to ich odpręża po ciężkim dniu), gotują kolację
              (obiad?) około 2 w nocy trzaskając garami. Na nasze sąsiedzkie
              prośby o ciszę odpowiedzieli, że przykro im, ale taki mają tryb
              życia! Problem nie jest chyba w tym, że ktoś je, czyta, pisze etc. w
              nocy, ale że nie robi tego CICHO!
    • anorektycznazdzira Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 18:14
      Tak, czepiasz się.
      A żeby nie mieć powodów się czepiać omów to na spokojnie i
      miło z zainteresowanym. Nawet umiarkowanie inteligentna osoba
      zrozumie, że w nocy buszować po chacie można tylko nie budząc innych. A
      jak już się ściszy, to resztę odpuść, na czele z "zasadą" aby nie
      wyjadać z lodówki- bo nie można sprawniej i szybciej zostać francą-
      macochą bez serca niż dla durnych "zasad" broniąc dziecku partnera
      jeść. Kupujcie tyle, żeby nie było powodów ustalania co kto je.
    • anorektycznazdzira tak poczytałam od początku... 03.06.10, 18:36
      ...i dochodzę do wniosku, że cały problem w braku wyznaczonych
      obowiązków dla nastolatka. Jego ojciec to akceptuje i uważa, że
      synek jest za mały na obowiązki (lub np. jeszcze się w życiu namęczy
      itp) czy to tak się utarło? No trudno, żebyś orała na 4 osoby,
      targała siaty, kiedy 2 byki są w domu, zmywała, kiedy 4 (twój za
      mały?) osoby mają ręce.
      Nie denerwowałby cię tak jak obecnie, gdyby było widać, że się w
      domu udziela, czy tak? To ustalcie z mężem, kto co i kiedy ma robić.
      Kto- czyli twoje dziecko tez.

      Ale żarcie odpuść, skoro was na nie spokojnie stać, to zbyt drażliwy
      temat. Jak zje cały chleb tostowy, to na drugi raz niech leżą dwa,
      albo pieniądze na drugi i on ma wiedzieć, ze zjadł- to leci wam
      kupić, żebyście też mieli. Śladu reglamentacji żarcia niech nie
      będzie, bo wyjdziesz na ostatnią zimną sucz, już to pisałam.
    • inguszetia_2006 Re: denerwujący nastolatek 03.06.10, 22:16
      Witam,
      Poczytałam i faktycznie denerwujący ten chłopczyna. Jak to
      nastolatek;-P
      Jak pisały wcześniej dziewczyny: jedzenie odpuść, bo wyjdzie na to,
      że chcesz zagłodzić "dzidziusia" i zostaniesz "wiedźmą".
      Pzdr.
      Inguszetią

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka