14.06.10, 14:49
Dwie moje znajome chodzą dumne i blade - wyswatały dwoje "pracowych"
super-nieśmiałych singli z długim stażem i niedawno był ich ślub...

Czy zdażyło się Wam kogoś swatać albo być swatanym? Z jakim skutkiem?

Ja osobiście raz próbowałam - kompletna porażka.
Obserwuj wątek
    • matsuda Re: Swatanie 14.06.10, 14:55
      przyjaciółkę przedstawiłam znajomemu, po 2 miesiącach była już z nim w ciąży, po
      5 latach po rozwodzie.
    • majenkir Re: Swatanie 14.06.10, 15:06
      Swatanie? w dzisiejszych czasach?
      Chyba raczej chodzi o "zapoznanie" zainteresowanych?
      • ihanelma Re: Swatanie 14.06.10, 15:11
        Nie, tu przypadki oba były ciężkie i właściwie beznadziejne -
        podejrzewam, że bez "wspomagania" nic by z tego nie było - chłopak
        raz dostał bilety do kina dla obojga, innym razem znajoma z mężem
        ich zaprosili na pizzę i uciekli wink

        Też mi śmiesznie brzmiały opowieści o tych kolektywnych wysiłkach
        i "konspiracja" o której wiedziała cała firma - ale się udało i
        ludzie póki co są całkiem zadowoleni tongue_out
    • bri Re: Swatanie 14.06.10, 15:29
      Nie udało mi się nigdy konkretnej kobiety z konkretnym mężczyzną.
      Ale namówiłam dwie dziewczyny, żeby zrobiły sobie profile na portalu
      randkowym i poinstruowałam, jak się mają zaprezentować itd. Obie
      znalazły w ten sposób mężów, z którymi mają już dzieci itd.
    • default Re: Swatanie 14.06.10, 15:38
      Przyjaciela męża poznałam z moją przyjaciółką. Poznanie miało (w
      zamyśle moim i męża) właśnie uczynienie z nich pary. Początkowo
      wszystko szło jak po maśle, zakochali się ogromnie w sobie... A
      potem on stchórzył (starokawalerskie asekuranctwo), wycofał się, ona
      miała złamane serce, wynikły różne dramatyczne okoliczności, po
      których ona sobie ułożyła życie z kimś innym, jest szczęśliwa, a on
      do tej pory jest sam, kocha ją i pluje sobie w brodę, że takie
      szczęście wypuścił z rąk.
      Będąc świadkiem i poniekąd uczestnikiem owych wspomnianych
      dramatycznych okoliczności, przez moment nawet oskarżanym "o całe
      zło", darowałam sobie raz na zawsze jakiekolwiek swatanie sad
    • deodyma Re: Swatanie 14.06.10, 16:37
      kiedys sie w to bawilam, ale przestalam.
      11 lat temu swatalam moja kolezanke ze swoim dzis mezem, ktory ku
      mojej rozpaczy, uczepil sie mniebig_grin
      swatalam inna swoja kolezanke z roznymi facetami, ale nic z tego nie
      wyszlo, poniewaz jej sie wiecznie cos nie podobalo.
      dzis tez mnie nagabuje o to, zebym poznala ja ze swoim kolega, ale
      mowy nawet nie ma.
      dalam sobie na spokoj po tym, jak to przyjechal do niej facet z
      innego miasta a ona jak tylko go zobaczyla powiedziala, ze glowa ja
      boli i musi isc.
      weglug niej facet mial za krotkie nozkibig_grin
      tamten wsciekl sie nieziemsko i pozniej nieszczesna musialam
      wysluchiwac jego wywodow pelnych wscieklosci i zalubig_grin
    • aluc Re: Swatanie 14.06.10, 17:04
      uparcie narajałam kolegę z pracy mojej przyjaciółce, kolega z pracy
      jest aktualnie moim starym oraz ojcem moich dzieci

      w dalsze swaty się nie bawię, albowiem dobrze mi z moim starym wink
    • barbaraonly Re: Swatanie 14.06.10, 17:14
      Probowalam kiedys ale nic z tego nie wyszlo, teraz juz nie mialabym
      ochoty w to sie bawic.
    • green_hill Re: Swatanie 14.06.10, 17:43
      Nie przyszloby mi do glowy kogos swatac, za duza odpowiedzialnosc wink U mnie w rodzinie jest/bylo kilka zeswatanych malzenstw, wszystkie nieudane. Mnie probowano swatac raz, to byla porazka. Wiecej sie nie dalam.
    • bombastycznie Re: Swatanie 14.06.10, 18:03
      raz w życiu wyswatałam jedną parę, a konkretnie moją kuzynkę i mojego sąsiada,
      który był też moim znajomym i strasznie tego żałuję bo moja kuzynka zniszczyła
      mu życie, ale nie wiedziałam że sprawy obiorą taki tok, jednak mimo wszystko
      jest mi głupio że w ogóle to zrobiłam, choć zapowiadało się całkiem nieźle.
      Kuzynka nigdy wcześniej nie miała faceta, ten był jej pierwszym, układało im się
      całkiem fajnie, aż do czasu kiedy facet miał dość tego że kuzynka siedzi na
      doopie i nic nie robi tzn nie pracuje. Rzekomo nie mogła znaleźć pracy(ale wtedy
      jeszcze pracy było pod dostatkiem), facet znalazł jej pracę to do niej nie
      poszła, więc on postawił jej warunek że albo znajdzie pracę(albo przynajmniej
      się postara) albo on ją zostawi. Kuzynka olała całą sprawę i ten ją zostawił i
      wtedy zaczęło się piekło. Kuzynka zaczęła mu grozić, jemu i całej jego rodzinie,
      nachodziła go i takie tam. Nie umiała się pogodzić z tym że on od niej odszedł,
      ale nie umiała też zrozumieć że to przez nią odszedł. Ona do tej pory jest sama,
      on ma już własną rodzinę(na szczęście). To był pierwszy i ostatni raz kiedy
      swatałam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka