aniasc
06.04.04, 14:39
Czasami zadziwia mnie jak latwo jest kogos urazic... Wczoraj zadzwonila do nas
tesciowka i ja niestety mialam ta nieprzyjemnosc odebrac telefon. Byla jak
zwykle przemila i w niewiarygodnie uprzejmy sposob zarzucala mnie
zlosliwosciami. Za kilka dni zjawi sie u nas osobiscie na swieta i chrzciny
naszej Pchelki, a mi sie az plakac chce na sama mysl, czym to sie dla mnie
skonczy. Odkad na swiecie pojawila sie Zuzia okazuje sie, ze w jej oczach
jestem tylko biologiczna matka, bo tak sie akurat zlozylo, ktora jest
doslownie niczym wobec jej wielkosci i wspanialosci. Tesciowa widziala Zuzie
tylko raz, ale najlepiej wie, w jaki sposob nalezy z nia sie obchodzic i jak
na co reaguje. Tak swoja droga moja Pszczolka zle reaguje na babcie, bo nie
znosi jak ktos intensywnie pachnie, albo kiedy obcy bierze ja na rece.
Natomiast tesciowka perfekcyjnie laczy te 2 elementy, a zuziowy placz tlumaczy
bolem brzuszka, ktory nalezy rozmasowac - kolejna rzecz, ktorej Zuzanka nie
toleruje. Ale ok. Prawie wszystkie babcie maja czasem podobne zachowania. To
co mnie najbardziej boli to to, ze non stop slysze komentarze o tym, ze slowo
mama jest calkowicie marginalne, nie musi sie go dziecka uczyc, bo ten czas
nalezy poswiecic na edukacje slowka "baba", ze ona wcale nie jest pewna, czy
dobrrze opiekuje sie Zuzzia, ze "JEJ malenstwo" to, a tamto. Caly czas probuje
delikatnie zwracac jej uwage, co, mam wrazenie, wywoluje tylko wieksze
zadowolenie tego babska i dopinguje ja do dalszego komentowania mnie jako
matki. tak zupelnie nie brac sobie do serca tego co ona wygaduje tez nie
potrafie, poprostu nie umiem takich rzeczy wpuszczac jednym, a wypuszczac
drugim uchem. Moj maz jest moim wielkim wsparciem, ale jego zdanie w domu
tesciow liczy sie tak samo jak zdanie dwulatka, ktory chce pokierowac ruchem
na skrzyzowaniu. Szanowna mamusia nie przestala widziec w nim dziecka. Plusy
tej calej sytuacji sa takie, ze mieszkamy zagranica, wiec wesole odwieddzinki
nie sa zbyt czeste, mezowi oczywistym sie wydaje to, ze ma swoja rodzine, w
ktora imc mamusia nie powinna ingerowac ze swoimi super hiper inteligentnymi
pomyslami, ze tworzymy silny, stabilny zwiazek i mozemy bez wzgledu na
wszystko liczyc na siebie. Ale mimo to, nie jest mi latwo czuc sie traktowana
jak slabo przygotowana "technicznie" nianka...