Dodaj do ulubionych

Dziecko w wózku przed sklepem

    • lilly811 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 11:00
      Nie zostawiam- dla mnie to tak jakby zostawić miliard dolarów, w tym połowę cudzą- bo w końcu dziecko jest też w połowie męża wink
    • paskudek1 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 11:11
      nie zostawiałam nigdy. teraz to juz odpada bo młody ma prawie 7 latsmile Raz tylko była akcja z dziadkiemsmile Poszłam z dzieciakiem i dziadkami do miasta na zakupy. Weszłam z moja mamą do jednego sklepu a dziadziuś dostał wnuczka z wózeczkiem do popilnowania. Sklepy sa w ciągu w takim jakby pasażu. Stoimy z mamą w tym sklepie i nagle słyszę płacz dziecka. włączyła się lampka kontrolna i wychodzę. Co widzę? Kilka metrów dalej przed kolejnym sklepem stoi wózek z moim dzieckiem, mały wyje a dziadka niet. okazało się ze wszedł do papierniczego. Ogólnie nie lubię biegać ale zerwałam się sprintem do dziecka i w tym momencie wyszedł dziadek ze sklepu. Nie mógł zrozumieć czemu mam pretensje i czemu z takim naciskiem zabraniam KIEDYKOLWIEK zostawiać małego samego przed sklepem. Musze powiedzieć ze potem kiedy ojciec brał moje dziecko a spacer to zawsze miałam cień niepokoju. NO ale ojciec z tego starszego pokolenia, nie widział zagrożenia.
      • babunia_wygodka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 11:14
        paskudek1 napisała:

        > klepie i nagle słyszę płacz dziecka. włączyła się lampka kontrolna i wychodzę.
        > Co widzę? Kilka metrów dalej przed kolejnym sklepem stoi wózek z moim dzieckiem
        > , mały wyje a dziadka niet. okazało się ze wszedł do papierniczego. Ogólnie nie
        > lubię biegać ale zerwałam się sprintem do dziecka i w tym momencie wyszedł dzi
        > adek ze sklepu. Nie mógł zrozumieć czemu mam pretensje i czemu z takim naciskie

        Ja też nie mogę. Przecież dotarł do tego wózka szybciej od Ciebie, nie było żadnego zagrożenia.

        > m zabraniam KIEDYKOLWIEK zostawiać małego samego przed sklepem. Musze powiedzie
        > ć ze potem kiedy ojciec brał moje dziecko a spacer to zawsze miałam cień niepok
        > oju. NO ale ojciec z tego starszego pokolenia, nie widział zagrożenia.

        Ale... Ale jakie miałby widzieć? Zwłaszcza w pasażu handlowym? Rozpędzoną cieżarówkę? (Przed którą miałby zasłaniać własnym ciałem?)
    • mathiola zostawiałam 10.01.11, 11:12
      wózek nie mieścił mi się w drzwi. Umarłabym z głodu wraz z dziećmi gdybym nie zostawiała. Patrzyłam na wózek, a poza tym wszyscy wiedzieli, że to moje dzieci i czasem pilnowali nieproszeni.
      • mantha Re: zostawiałam 10.01.11, 11:59
        Nigdy bym nie zostawila, jak widze (naprawde czesto, niestety) zagladam do sklepu i pytam glosno co za idiota zostawil dziecko w wozku samo przed sklepem, mamuski zazwyczaj reaguja zmieszaniem, czasem bluzgami, ale wisi mi to.
        • babunia_wygodka Re: zostawiałam 10.01.11, 12:07
          mantha napisała:

          > Nigdy bym nie zostawila, jak widze (naprawde czesto, niestety) zagladam do skle

          Naprawdę często? To jak widzisz to naprawdę często to się pewnie często spotykasz z groźnymi sytuacjami wynikającymi z tego. Możesz podać kilka przykładów?

          (Tylko nie wyjeżdżaj, błagam, z tym że raz dziecko płakało przez pół minuty zanim przyszła matka)

          > pu i pytam glosno co za idiota zostawil dziecko w wozku samo przed sklepem, mam
          > uski zazwyczaj reaguja zmieszaniem, czasem bluzgami, ale wisi mi to.

          Chamom zwykle wisi to, jak sa odbierani.
          • mantha Re: zostawiałam 10.01.11, 14:23
            Nie widzialam zadnej sytuacji groznej (pomijam dziecko placzace do utraty tchu, bo jak sadze na takich 'wspanialych' ludziach nie robi to zadnego wrazenia), ale wiem jedno - moze zdarzyc sie WSZYSTKO - to co sobie wyobrazacie lub nie. naprawde chcielibyscie zebym opisala jakies mrozace krew w zylach opowiesci, zeby trafic do rozumu?
            W tym przypadku wole byc 'chamska' niz bezmyslna mamuska, ktora niby to umiera z glodu, bo nie moze nieszczesna wejsc z dzieckiem do sklepu.
            Po prostu nie wierze w to co czytam - czy jestescie az tak pozbawieni wszyscy wyobrazni, rozumu i oleju w glowie i nie wiem czego jeszcze???
            podobnie - nie zostawiam dziecka NIGDY w domu samego, nawet nie wyrzucam smieci jak spi- dlaczego? - z tego samego powodu jak wyzej - moze zdarzyc sie WSZYSTKO i tyle.
            nastepnym razem nie bede zwracala uwagi mamusce/opiekunowi dziecka tylko od razu zadzwonie po policje, to mzoe chociaz ktoras przetrzezwieje, no chyba ze glod popadal wam na glowy (to do tych, ktore umieraja z glodu przez schody w sklepie).
            rece opadaja
            • gazeta_mi_placi Re: zostawiałam 10.01.11, 19:27
              Do przedszkola i do szkoły też go nie puścisz, tam dopiero tyle niebezpieczeństw...
              I wiele rzeczy może się wydarzyć...
            • mathiola Re: zostawiałam 10.01.11, 20:49
              ty jesteś nie tylko chamska, ale też okropnie krótkowzroczna. Nie doczytałaś, że u mnie nie schodu były przeszkodą, tylko fakt, że mój wózek miał powyżej 80 cm szerokości - a drzwi - znacznie poniżej.
              Miałam do wyboru: a. wziąć na ręce dwójkę dzieci i wejść, ale nie wiem po co, bo nic więcej nie zrobię z takim naręczem b. zostawić i mieć na oku.
              Na szczęście - jak już pisałam - mieszkam w małym miasteczku - tu ludzie pomagają a nie utrudniają.
              Oczywiście robiłam główne zakupy pod obecność męża, bez wózków, ale niestety mając starsze dziecko na składzie, któremu chce się: pączka, wody, gazetki, mleka - czasem trzeba było do tego sklepu wejść i kupić coś dla dziecka plus jajka które się skończyły.
              Zaproponujesz może jak to wykonać z dwójką niemowlaków pod pachą?
              • babunia_wygodka Re: zostawiałam 11.01.11, 10:38
                mathiola napisała:

                > Oczywiście robiłam główne zakupy pod obecność męża, bez wózków, ale niestety m
                > ając starsze dziecko na składzie, któremu chce się: pączka, wody, gazetki, mlek
                > a - czasem trzeba było do tego sklepu wejść i kupić coś dla dziecka plus jajka
                > które się skończyły.
                > Zaproponujesz może jak to wykonać z dwójką niemowlaków pod pachą?

                Ona ma Misję i Wie Lepiej. A Ty jesteś nędzną, nierozważną amatorką, do tego jeszcze marginesem społecznym bo jesteś wielodzietna. Prawdziwa matka ma tylko jedno dziecko. Ryzykantki po maturze pierwszego mogą ewentualnie pozwolić sobie na drugie.

              • ciociacesia miesnie pach trzeba cwiczyc 11.01.11, 11:02
                wtedy trzymasz dzieci pachami a rece masz wolne
                ja zostawilam raz wozek ze spiacym dzieckiem i weszlam do kiosku po soczek. wygladalo to tak jakbym jedna noga caly czas wystawala ze sklepu bo takiego stracha mialam ze ja cie moge
                w malych miasteczkach jest inaczej, zwlaszcza ze blizniaki to troche jednak sensacja i wszyscy wiedza czyje to chocby z widzenia
                a jak widze wozek przed sklepem i nie biegne akurat gdzies to si kolo niego krece az sie wlasciciel zaniepokojony moim kreceniem nie pojawi
                dla mnie korzysc podwojna - popilnuje dziecka - wiec dobry uczynek zaliczony i na dziecko sie pogapie smile
              • mantha Re: zostawiałam 11.01.11, 19:59
                Zaproponujesz może jak to wykonać z dwójką niemowlaków pod pachą?

                nie zaproponuje, nie mam dwoch niemowlakow i nie wiem jak to jest. tak czy owak zdania nie zmienilam, zostawianie dziecka pod sklepem samoego jest glupota i brakiem wyobrazni. moge sobie byc chamska, moge sobie isc do psychiatry (jak osobka o cudnym nicku mi proponowala), ale to nie ja mam niepoukladane w glowie wbrew pozorom. i nie - to nie jest paranoja, to po prostu PODSTAWOWE zasady opiekowania sie dzieckiem, niektorych rzeczy sie po prostu nie robi. dziwne jest to, ze takie oczywiste sprawy trzeba w ogole tlumaczyc, uzasadniac i jeszcze sa potepiane. gratuluje beztroski i zarazem wspolczuje glupoty.
                • babunia_wygodka Re: zostawiałam 12.01.11, 09:56
                  mantha napisała:

                  > Zaproponujesz może jak to wykonać z dwójką niemowlaków pod pachą?
                  >
                  > nie zaproponuje, nie mam dwoch niemowlakow i nie wiem jak to jest. tak czy owak

                  No to jak nie wiesz to z czym do ludzi?

                  > zdania nie zmienilam, zostawianie dziecka pod sklepem samoego jest glupota i b
                  > rakiem wyobrazni. moge sobie byc chamska, moge sobie isc do psychiatry (jak oso

                  To że jesteś chamska i masz paranoiczne odpały to jeszcze drobiazg. Prawdziwym problemem jest to, że jesteś po prostu głupia.

                  > bka o cudnym nicku mi proponowala), ale to nie ja mam niepoukladane w glowie wb
                  > rew pozorom. i nie - to nie jest paranoja, to po prostu PODSTAWOWE zasady opiek
                  > owania sie dzieckiem, niektorych rzeczy sie po prostu nie robi. dziwne jest to,

                  Ktoś cię strasznie okłamał z tymi "podstawowymi" zasadami.

                  > ze takie oczywiste sprawy trzeba w ogole tlumaczyc, uzasadniac i jeszcze sa po
                  > tepiane. gratuluje beztroski i zarazem wspolczuje glupoty.

                  Widzę że strasznie cię boli że ludzie mogą żyć normalnie, a nie ulegać fobiom które cię męczą. Twoja agresywna reakcja obronna doskonale wskazuje gdzie masz bolesne punkty osobowości.
            • babunia_wygodka Re: zostawiałam 11.01.11, 10:40
              mantha napisała:

              > Nie widzialam zadnej sytuacji groznej (pomijam dziecko placzace do utraty tchu,

              No to jak nie widziałaś groźnej sytuacji to - tak między nami - zamknij dziób i nie wtrącaj się w to jak normalni ludzie opiekują się dziećmi. Zaoszczędzony czas zuzytkuj na wizytę u psychiatry, niech ci coś zrobi z paranoją.

              > bo jak sadze na takich 'wspanialych' ludziach nie robi to zadnego wrazenia), a
              > le wiem jedno - moze zdarzyc sie WSZYSTKO - to co sobie wyobrazacie lub nie. na

              Tylko że to WSZYSTKO może się zdarzyć niezależnie od tego czy ktoś stoi przy wózku, czy nie.
        • mathiola Re: zostawiałam 10.01.11, 12:21
          > Nigdy bym nie zostawila,

          co ty nie powiesz. Ja też tak myślałam.
          A potem okazało się, że jak nie zostawię, to nie kupię niczego. Przez 9 m-cy robiłam zakupy głównie w malutkich sklepach, z których widać wózek, jak dzieciaki podrosły kupiłam tramwaj - taki jeden za drugim i to było jak objawienie - mogłam wejść do sklepu z wózkiem!
          • gazeta_mi_placi Re: zostawiałam 10.01.11, 19:34
            A mąż nie żyje czy inwalida?
            • mathiola Re: zostawiałam 10.01.11, 20:51
              żyje i bardzo dużo pracuje. Kiedy nie pracuje robię wszystko bez dzieci. Ale wiesz.... kiedy go nie ma przez 15 godzin jakoś muszę się organizować. Życie jest brutalne.
              • mathiola znaczy 10.01.11, 20:53
                robiłam bo to czas przeszły. Teraz organizuję się znacznie lepiej, bo mi dzieci podrosły i rodzina się przybliżyła wink
                • gazeta_mi_placi Re: znaczy 10.01.11, 21:53
                  Skoro tak dużo pracował to chyba miałaś na sztab opiekunek ( lub jeżeli wolałaś pobyć sama z dzieckiem- pań do pomocy domowej ), chyba że pracował dużo a nie efektywnie, wtedy fakt ciężko o opłacenie opiekunki do dziecka lub pomocy domowej big_grin
                  • mathiola Re: znaczy 10.01.11, 22:01
                    nie wierzę w obce baby opiekujące się moim potomstwem, skoro sama mogę pozwolić się na bycie z nimi. Jeszcze jakieś pytania?
                    • gazeta_mi_placi Re: znaczy 11.01.11, 17:04
                      Napisałam opiekunki lub pomocy domowej, pomoc domowa może posprzątać, zrobić zakupy a Ty w tym czasie z dzieckiem, ale to kosztuje...
                      Trzeba pracować nie tylko długo jak Twój stary ale i efektywnie aby można było ją opłacić smile
                      • babunia_wygodka Re: znaczy 12.01.11, 09:58
                        gazeta_mi_placi napisała:

                        > Napisałam opiekunki lub pomocy domowej, pomoc domowa może posprzątać, zr
                        > obić zakupy a Ty w tym czasie z dzieckiem, ale to kosztuje...
                        > Trzeba pracować nie tylko długo jak Twój stary ale i efektywnie aby można było
                        > ją opłacić smile

                        TO jest swoją drogą bardzo smutne, ta wiara ludzi że jak się zap*rdala po 16 godzin dziennie to znaczy że się ucziwie i solidnie pracuje. A tymczasem to po prostu dowodzi złego zorganizowania i patologicznego rozumienia "dobra rodziny".
                        • mathiola padłam 12.01.11, 22:37
                          TO jest swoją drogą bardzo smutne, ta wiara ludzi że jak się zap*rdala po 16 godzin dziennie to znaczy że się ucziwie i solidnie pracuje. A tymczasem to po prostu dowodzi złego zorganizowania i patologicznego rozumienia "dobra rodziny".

                          padłam.
                          Wszystkie sektory tak świetnie poznałaś, że wiesz na bank, że to kwestia patologicznego rozumowania??
                      • mathiola Re: znaczy 12.01.11, 22:34
                        proponuję zając się własnym życiem i nie kłopotać się tym, kto mi w domu sprząta.
                        Trolowanie trolowaniem - ale z głową, bo z takimi argumentami to daleko nie zajedziesz.
      • zmija9 mentalność 10.01.11, 12:33
        Zbulwersowała mnie historia z początku wątku, o tej powstrzymującej łzy na poczcie. Dzień skończył by jej się lepiej gdyby po prostu zaproponowała babci, że zabawi malucha.
        Takie zachowania "zbulwersowanych i oburzonych" to dla mnie kompletny absurd.
        A wystarczyło by po prostu trochę ludzkiej solidarności na co dzień.
        Jak moja córa była niemowlakiem śpiącym w wózku to byłam raz w takim warzywniaku gdzie nie mogłam wejść z wózkiem - zostawiłam - widziałam wózek przez szybę. Po chwili jedna kobieta która skończyła zakupy wypaliła : "Ja postoje i popilnuję wózka, żeby pani się nie martwiła"
        Ostatnio byłam z bąblami w aptece - w środku - kolejka dość spora ale na dworze mróz i w sumie cieszyłam się że trochę odmarźniemy. Ale ta kolejka jakoś długo szła i trochę zaczęliśmy się grzać. Nie zdążyłam się wprosić w kolejkę bo emerytki za mną kategorycznie kazały mnie przepuścić.
        Mieszkamy w małym miasteczku - nie boje się po nim chodzić większość ludzi zna się tu przynajmniej z widzenia. Łobuzów , lumpów i chuliganów też - swoich nie ruszają, a jeśli już to wiadomo do kogo się zgłosić żeby takowy dostał za swoje.
        Takie schizy jak tu opisywane ( o bezpieczeństwie dzieci i o bulwersacjach)
        to domena ludzi z dużych miast gdzie jesteś anonimowy i wychodząc na ulicę nie wiesz czego się spodziewać. To tam kwitnie brak wrażliwości "ludzi normalnych" którym jakoś dziwnie łatwiej jest się oburzyć i zrugać niż po prostu wyciągnąć pomocna dłoń.
        • mathiola Re: mentalność 10.01.11, 12:40
          > To tam kwitnie brak wrażliwości "ludzi normalnych" którym jakoś dziwnie łatwiej jest się oburzyć i zrugać niż po prostu wyciągnąć pomocna dłoń.

          Myślę podobnie.
          Ja nie wiem jak bym zareagowała, jakby mi jakaś pipa wpadła do sklepu i nazwała idiotką.
          U nas takie rzeczy się nie zdarzają (mieszkam w małym mieście) - tu kiedy zostawiłam wózek, to mogłam najwyżej liczyć na to, że jakaś pani zatrzyma się i popatrzy, żeby dzieciaczki nie płakały. Cenię sobie małomiasteczkowość w takim wydaniu smile
          • oliwka2009 Re: mentalność 10.01.11, 13:13
            Nigdy bym nie zostawiła. A jak sie nie da to dziecko na rece a sam wózek przed sklepem.
            • raczek-nieboraczek Re: mentalność 10.01.11, 22:23
              zostawiam wózek przed sklepem:
              przed apteką, przed spożywczym, papierniczym, pasmanterią, rybnym, warzywniakiem, gazetowym

              wydaje mi się to lepsze rozwiązanie niż budzenie dziecka przed każdym sklepem i rozbieranie z kombinezonu, a potem ubieranie
              • imasumak Re: mentalność 10.01.11, 22:28
                A kto Ci każe rozbierać za każdym razem dziecko gdy wchodzisz do sklepu? Wystarczy rozpiąć, ściagnąć czapeczkę i szalik.
                • raczek-nieboraczek Re: mentalność 10.01.11, 22:59
                  obudzić, rozpiąć, rozebrać, uspokoić, uspokoić, kupić koperty, ubrać, pozapinać, uspokoić, włożyć do wózka, uśpić, pojechać do piekarni, obudzić, rozebrać, zabawić, kupić chleb, nakarmić, uspokoić, ubrać, jechać na ryneczek, wyjąć z wózka, rozpiąć kurtkę, kupić ogórki kiszone i mandarynki, marchewki spleśniałe, dziecko ubrać, wsadzić do wózka, niech ryczy na mrozie, potem jeszcze mleko, jajka, ryba ..
                  • gazeta_mi_placi Re: mentalność 11.01.11, 17:12
                    Mąż oczywiście pracuje po 15 godzin na dobę i nie może kupić.
                    Albo inwalida...
                    • raczek-nieboraczek Re: mentalność 11.01.11, 18:15
                      60 godzin na tydzień, 4 strefy czasowe na wschód
                      • gazeta_mi_placi Re: mentalność 11.01.11, 18:26
                        Czyli zostawił Cię samą z małym dzieckiem.
                        Nie zdziw się jak tam ułoży sobie życie, to dość częste.
                        • raczek-nieboraczek Re: mentalność 11.01.11, 23:16
                          z trojgiem dzieci

                          im szybciej mnie zostawi tym lepiej
          • ciociacesia przy probie zabwiania przez obcego 10.01.11, 16:50
            moje rozryczane dziecko rozrykuje sie jeszcze bardziej. no niestety
            • mathiola Re: przy probie zabwiania przez obcego 10.01.11, 20:43
              moje nie.
          • annvangier Re: mentalność 12.01.11, 10:09
            właśnie też tak mysle, u mnie zawsze ludzi z dziecmi przepuszczaja w kolejkach,kobiety ciezarne tez i inwalidów, pomagają zakupy p[rzeniesc, drzwi od windy trzymają itp
            ja nie wiem gdzie zyją te wyzywajace innych id idiotek
            ale najczesciej czloweik boi sie samego siebie i innych ocenia wedlug siebie
            czyli sjkoro taka panna /pan lubi byc wredna/agresywna chamska to pewnie na przyszlosc boi sie ze inni tacy będą dla niej i jej potomstwa
            ale to nie nasz, prowincjuszy, problem, wink
            • gazeta_mi_placi Re: mentalność 13.01.11, 12:45
              Słyszałam, że głównie w Polsce jest coś takiego jak przepuszczanie rodziców z dziećmi, kobiet w ciąży itp.
              We Francji się skarżyły, że w ciąży i nikt im miejsca nie ustąpi,nie ma takiego zwyczaju, w USA nie ma czegoś takiego jak przepuszczanie w kolejce, starzy, kobiety z dwójką małych dzieci itp. pokornie stoją w jednej kolejce.
        • halapta Re: mentalność 10.01.11, 13:53
          zmija9 napisała:

          > Zbulwersowała mnie historia z początku wątku, o tej powstrzymującej łzy na poc
          > zcie. Dzień skończył by jej się lepiej gdyby po prostu zaproponowała babci, że
          > zabawi malucha.
          > Takie zachowania "zbulwersowanych i oburzonych" to dla mnie kompletny absurd.
          > A wystarczyło by po prostu trochę ludzkiej solidarności na co dzień.



          No nie wpadłam na taki pomysł wtedy, zresztą po tym jak zostałam opryskliwie potraktowana prze babcię nie poczuwałam sie w obowiązku iść i maluszka uspakajać, chociaż strasznie wtedy reagowałam na płacz dziecka, kto jest matką zrozumie o co chodzi).
          Dzisiaj gdy dziecię mam starsze wiem, ze moje na widok obcej osoby pochylającej się do niego i próbującej zabawić, gdy mamy nie ma w pobliżu byłby odwrotny do zamierzonego. Więc pewnie dobrze, ze nie zabawiałam.
          A w mojej "historyjce" to babcia była wredna, rozdarta i zbulwersowana. Nie przeczytałyście dokładnie. Ja jej powiedziałam, ze dziecko bardzo płacze, bo myślałam, ze nie słyszy, byłam zdziwiona jak można nie biec do plączącego swojego dziecka.
          Druga pani była rzeczywiście pretensjonalna, to tylko dowód na to, że babcia złe postąpiła. Pytam jak można słuchać jak (moje) dziecko płacze i mieć to gdzieś bo akurat moja kolejka? I jak można takiej osoby bronic, kim trzeba być?

          Ja swoich dzieci nigdy nie zostawiłam samych nigdzie, i nigdy bym nie zostawiła. Pomijając fakt, ze mogłoby im się coś stać pod tym sklepem, to własnie dochodzi tu jeszcze fakt co to biedne dziecko przeżywa, kiedy się budzi i jest samo.
          • gazeta_mi_placi Re: mentalność 10.01.11, 19:32
            I co?
            Babcia by wyszła z kolejki by uspokoić malucha i ponownie musiałaby w niej stać, niewykluczone że dłużej niż wcześniej.
            A tak to będąc już przy okienku załatwiła swoją sprawę w 5 minut i zajęła się dzieckiem a nie ponownym ( być może dłuższym ) staniem w kolejce.
            • halapta Re: mentalność 10.01.11, 20:13
              A rachunków nie mogła sobie popłacić po czasie opieki nad wnukiem? Poczta czynna od 6-18, główna całodobowa.
              Ja jak miałam sprawunki tak kombinowałam, żeby jechać bez dzieci, kiedy wiedziałam, że z nimi może być utrudnione dojście do celu.
              • gazeta_mi_placi Re: mentalność 10.01.11, 20:46
                Może to był jakiś pilny rachunek, albo odbiór avizo, stało się coś zresztą?
                • halapta Re: mentalność 11.01.11, 09:09
                  Noooo, dziecko się wystraszyło i bardzo płakało, wiesz co wtedy się działo w jego mózgu...?
                  Ja bym moich na takie coś nie skazywała, jeszcze stojąc i spokojnie załatwiając rachunki (na awizo ty było za długo).
                  No ale niektórzy wyznają zasadę: popłacze i przestanie, przynajmniej się zmęczy, zaśnie i będzie święty spokój. Ja nie z tych.
                  • babunia_wygodka Re: mentalność 11.01.11, 10:45
                    halapta napisała:

                    > Noooo, dziecko się wystraszyło i bardzo płakało, wiesz co wtedy się działo w je
                    > go mózgu...?

                    Ty się lepiej zastanów co się dzieje w twoim. Bo dziecku nic nie będzie.

                  • gazeta_mi_placi Re: mentalność 11.01.11, 17:22
                    Dziecko nawet pilnowane 24 godziny na dobę zawsze czegoś się przelęknie i będzie płakało, nie ma dzieci ( może za wyjątkiem autystyków czy innych zaburzonych psychicznie) które się nie boją i nie płaczą ( nawet jeżeli są 24 godziny pod cycem matki).
                    Równie dobrze dziecko może się przelęknąć kogoś w kolejce i też zacznie płakać.
                    Gdyby dzieci od płakania umierały świat by się błyskawicznie wyludnił.
                    Do przedszkola lub szkoły też nie puścisz, z opiekunką nie zostawisz, bo przecież przez pierwsze dni bez mamy dzieci przeważnie przeżywają i płaczą ( tak wiem, że nie wszystkie, ale duża część ), a to przecież dla dziecka stres.
                    Nie można dzieci stresować żeby płakały.
                    • franczii Re: mentalność 11.01.11, 18:43
                      To mit ze przewaznie placza. W przedszkolu u mojego syna plakalo moze z 2 dzieci.
          • hanalui Re: mentalność 11.01.11, 12:41
            halapta napisała:
            > No nie wpadłam na taki pomysł wtedy, zresztą po tym jak zostałam opryskliwie po
            > traktowana prze babcię nie poczuwałam sie w obowiązku iść i maluszka uspakajać,
            > chociaż strasznie wtedy reagowałam na płacz dziecka, kto jest matką zrozumie o
            > co chodzi).

            Kazda dobra matka jesli ma empatie i "strasznie" reaguje na placz dziecka to reaguje na ten placz dziecka i nie zniecheca jej cudza opryskliwosc. Skoro nie wpadlas na taki pomysl a twierdzisz ze prawie beczalas w kolejce to taka zwykla hipokryzja

            > Dzisiaj gdy dziecię mam starsze wiem, ze moje na widok obcej osoby pochylającej
            > się do niego i próbującej zabawić, gdy mamy nie ma w pobliżu byłby odwrotny do
            > zamierzonego. Więc pewnie dobrze, ze nie zabawiałam.

            No tak wlasnie zachowuja sie dzieci ktore zadnych innych twarzy poza matka rodzicielka, ojcem i kilkoma krewnymi nie widuja. Jak sie pozwala dziecieciu obcowac z roznymi twarzami, roznorodnoscia twarzy (mlode, stare, z wasami, w okularach itd) to nie wyje na widok pochylajacej sie twarzy nad wozkiem
    • shellerka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 13:53
      nigdy. dziwię się matkom, które to robią. najczęściej to nie matki, tylko opiekunki i babcie - tak zauważałam na poprzednim osiedlu. na tym nie widuje, ale też jedyny sklep jaki tu jest to market, do którego mozna wózkiem wjechac.

      uczulałam na to bardzo moją babcię, kiedy zajmowała się moim synkiem. zawsze mi mowila, ze ona widzi wozek ze sklepu, a ja jej tlumaczylam, ze wystarczy sekunda i albo jakis pies moze podleciec, albo ktos moze porwac dziecko.
      • gazeta_mi_placi Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 19:28
        Żaden pies nie jest zainteresowany dzieckiem w wózku, najczęstsze pogryzienia przez psy to sytuacje gdy dziecko samo podeszło do psa i chciało pogłaskać lub uderzyć, ale dzieci w wózku jeszcze nie umieją chodzić.
        • hayet Re: Dziecko w wózku przed sklepem 11.01.11, 14:07
          chyba mowa tylko i wylacznie o wkozach glebokich i niemowlkach nieumiejacych chdozic, bo jest cos takeigo jak wozek spacerowy, parasolka, w ktorym jezdza dzieci,ktore jak najbardziej potrafia chodzic a nawet biegac ;P
      • drinkit Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 21:40
        a ja jej tlumaczylam, ze wystarczy sekun
        > da i albo jakis pies moze podleciec,

        Podlecieć i obsikać chyba, bo z pewnością nie pogryźć dla zabawy.
        • gazeta_mi_placi Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 21:51
          Pożreć na obiad zamiast miski Pedigree Pall.
          Najbardziej mnie śmieszą mamuśki które na widok psa idącego z właścicielem już z daleka zasłaniają dziecko, jakby dla psa jakiś dzieciak był szczególną atrakcją big_grin
          Egocentryzm mamusiek poraża, wszyscy, nawet pies wink nic tylko są zainteresowani ich dzieciątkiem big_grin
          • siasiunia1 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 22:42
            mi tam się akurat średnio podoba żeby jakiś pies wąchał moją córkę jak przed chwilą wywąchiwał jakieś g..no na trawniku.

            A abstrahując od tematów psów - jak młoda miała 6 miesięcy to wjechał w mój wózek pijany gośc na rowerze. i tak się wywróciłam ale przytrzymałam wózek. Jakby stał luzem to mogło byc gorzej.
            Wolę dmuchac na zimne.
            Spadająca cegłowka jest czynnikiem niezależnym ode mnie. Zaś myślę że żadna z Was by sobie nie wybaczyła gdyby miała świadomośc że jednak jakoś się przyczyniła do wypadku. Czy tak?
            • babunia_wygodka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 11.01.11, 10:50
              siasiunia1 napisała:

              > mi tam się akurat średnio podoba żeby jakiś pies wąchał moją córkę jak przed ch
              > wilą wywąchiwał jakieś g..no na trawniku.

              Uważasz że Twoje dziecko pachnie gorzej i że psu mogłoby być przykro że sobie zepsuł miłe wspomnienie zapachu g*wna zapachem Twojego dziecka?
              Bo innego sensu w tej fobii nie widzę.

              > A abstrahując od tematów psów - jak młoda miała 6 miesięcy to wjechał w mój wóz
              > ek pijany gośc na rowerze. i tak się wywróciłam ale przytrzymałam wózek. Jakby
              > stał luzem to mogło byc gorzej.

              Nierozważnie naraziłaś dziecko na niebezpieczeństwo spotkania pijanego faceta na rowerze. Dlaczego wyszłaś z bezpiecznego domu?

              > Wolę dmuchac na zimne.
              > Spadająca cegłowka jest czynnikiem niezależnym ode mnie. Zaś myślę że żadna z W

              A pijany facet na rowerze to niby jest zależny?

              > as by sobie nie wybaczyła gdyby miała świadomośc że jednak jakoś się przyczynił
              > a do wypadku. Czy tak?

              Przecież przyczyniłaś się do wypadku. Mogłaś iść drugą stroną ulicy.
              • siasiunia1 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 11.01.11, 17:04
                no cóz wszystkie odpowiedzi skomentuję tak - jak ktoś lubi bic pianę to i idiotę z siebie zrobi...
                • babunia_wygodka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 12.01.11, 10:00
                  siasiunia1 napisała:

                  > no cóz wszystkie odpowiedzi skomentuję tak - jak ktoś lubi bic pianę to i idiot
                  > ę z siebie zrobi...

                  Ach, to dlatego się odezwałaś? W takim razie przepraszam że się wtrącam suspicious
                  • siasiunia1 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 12.01.11, 17:56
                    "i gdy napisała tę ciętą i inteligentną w swoim mniemaniu odpowiedź, babcia wygódka zachichotała z satysfakcją. Potem postanowiła dopisac jeszcze parę mądrych rad tym idiotkom z netu. Ecch nie ma to po raz kolejny utwierdzic sie w przekonaniu że się jest super"

                    • babunia_wygodka Re: Dziecko w wózku przed sklepem 13.01.11, 10:01
                      siasiunia1 napisała:

                      > "i gdy napisała tę ciętą i inteligentną w swoim mniemaniu odpowiedź, babcia wyg
                      > ódka zachichotała z satysfakcją.

                      Niestety satysfakcji w tym nie ma właściwie żadnej. Raczej smutek że są ludzie którym trzeba odpowiadać tak jak tobie.
                      • siasiunia1 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 13.01.11, 19:56
                        nie wierzę w Twój smutek.
                        Po mojej pierwszej wypowiedzi na temat Twój post był typowo zaczepny i niemiły. A teraz nagle głęboki smutek nad tym że ktoś skomentował Twoją wątpliwie błyskotliwą odpowiedź?
                        nie pogrążaj się.

                        btw nie jestem z tych przewrażliwionych mamusiek. jak musiałam wejsc do pralni a dziec spał w wózku to weszłam w pierwsze drzwi. Patrzylam sie na wózek i oddałam co miałam dac.
                        Ale byłam blisko wózka. Na tzw doskok. A zostawiac wózek na dłużej i dalej to sobie mogę na działce.

                        ale odmienne zdanie powoduje szufladkowanie co?


    • hellulah Re: Dziecko w wózku przed sklepem 10.01.11, 22:46
      Nie przebiłam się przez cały wątek, ale w wielu postach do setki padały jakieś słowa o dachówkach i innych (w domyśle - nierealnych) wypadkach. Oraz o zakładaniu dekla z blachy na wózek.

      Otóż, gdy opiekun jest tuż przy wózku, może zareagować natychmiast i np. natychmiast zacząć udzielać pomocy czy o nią prosić siły fachowe lub przechodniów. Dachówki może nieczęsto fruwają, ale już sople lody czy bryły tynku ze starych balkonów (kamienice z XIX wieku lubią się sypać) - częściej. Nie chodzi o dekiel z blachy ale o odpowiedzialność.

      A co do ad remu - ja nie zostawiałam nigdy. Miasto, tłumy anonimowych ludzi, czasem jakiś bogu ducha winny, ale zataczający się pijaczek (cóż, szansa jedna na tysiąc, że obali się akurat na wózek). Ludzie ciekawi dziecka, zaglądający do wózka, pchający tam niemyte łapy (poskromisz, gdy jesteś w pobliżu, ale nie z wnętrza sklepu).

      Na obce nie płaczące nie reaguję, nie chcę w pysk ani fizycznie, ani mentalnie od jakiegoś nieodpowiedzialnego osobnika płci obojej. Płaczących nie napotkałam.

      Aha, mój rodzony brat w latach 60-tych został porwany sprzed warzywniaka, prawdopodobnie dla wózka (niemiecki był, ładny). Nic się nie stało, dzięki interwencji znajomego rodziców. Mama sama nie dałaby rady dogonić tamtej baby.
      • lelija05 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 11.01.11, 12:55
        Też nie zostawiałam i nie zostawiam.
        Nigdy nie było takiej potrzeby, sklepów w mojej dzielnicy jest sporo, również takich do których nie prowadzą strome schody i jest w nich na tyle przestrzeni, że spokojnie można się w nich poruszać dużym wózkiem. Nikt mi nigdy uwagi nie zwrócił, że tarasuję przejście, ale też mieszkam w miejscu gdzie wszyscy się znają i z sympatią traktują dzieci - w każdym sklepie mała jest znana z imienia smile
        Ale raz przyznam się, gdy miała parę miesięcy zostawiłam ją pod warzywniakiem na dosłownie pół minuty - weszłam na chwilę, by chyba donieść drobne, nie pamiętam dokładnie, gdy wyszłam ze sklepu, przy wózku stała starsza pani, powiedziała mi bym nigdy nie zostawiała wózka bez opieki, bo wie pani jest tyle par co nie może mieć dzieci...
        Nie chciało mi się wyjaśniać, że w sklepie byłam pół minuty, podziękowałam i poszłam.
      • hayet Re: Dziecko w wózku przed sklepem 11.01.11, 14:12
        nie zostawilam ani razu, chociaz mialam kilka razy dylemat co zrobic bo mi sie wozek nie miescil w drzwiach sklepowych albo w srodku nie bylo nawet miejsca, zeby sieminac z druga osoba...raz poprosilam obca osobe o kupno pieczywa a drugim razem zrezygnowalam z zakupow w owym sklepie
        balabym sie tak zostawic, nawet gdybym widziala przez szybe.
        a szczerze mwoaic to nie widuje takich pozostawionych przed sklepami dzieci, ale to pewnei dlatego, ze do wszystkich okolicznych mozna wejsc bezproblemowo
    • kamelia04.08.2007 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 12.01.11, 01:30
      nigdy w zyciu nie zostawiam dziecka w wózku przed sklepem, nawet jeśli mam sie tarabanic do srodka z tym wózkeim, nawet jesli przez szybe dzieli mnie metr od lady i wózek z dzieckiem miałabym cały czas na widoku.
      Za kazdym razem właże do sklepu z wózkeim, a jak juz na prawde nie moge wejśc, to wyciagam dzieciaka, zostawiam wózek za te 30 sekund, wchodze, kupuje wychodzę. Zdaje sobie sprawe, że włożenie i wyjęcie dzieciaka z wózka zajmuje wiecej czasu niz zostawienie go na chwilę.


      Jeszcze nie spotkałam sie, by ktos zostawic dzieciaka z wózkeim przed sklepem.
    • suazi1 nie zostawiałam, widywałam, nie reagowałam... 12.01.11, 17:24
      ...bo wiem, do czego są zdolne młode, przewrażliwione mamuśki...
    • el_jot Re: Dziecko w wózku przed sklepem 12.01.11, 22:49
      Jak dziecko było małe i w wózku, nie zostawiałam przed sklepem. Teraz czasami zostawiam w samochodzie.
      • ylunia78 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 12.01.11, 22:54
        poważnie w samochodzie?
        • el_jot Re: Dziecko w wózku przed sklepem 12.01.11, 22:57
          A co????
          • ylunia78 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 12.01.11, 23:05
            no nie wiem,ja nie zostawiam,bo nie mam okazji,ale chyba niedawno w związku z zapaleniem się auta gdzieś w Polsce rozgorzała dyskusja i na ten temat na forum,więc pytam,dziwię się i podziwiam,że koleżanka tak śmiało o tym piszewink
            • el_jot Re: Dziecko w wózku przed sklepem 12.01.11, 23:09
              No była dyskusja, zdania jak zwykle podzielone były. Ja zostawiam np na stacji benzynowej jak idę płacić, przed sklepem, ale wtedy kiedy robię zakupy w mieścinie ok. 1000 mieszkańców i widzę dziecko.
              • ylunia78 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 12.01.11, 23:13
                ja tam to rozumiem....ale tutaj tyle mam 100% ydealnych,że czasami to aż strach się baćwink
                • el_jot Re: Dziecko w wózku przed sklepem 12.01.11, 23:23
                  tak, wiemwink
    • nightwish_1 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 13.01.11, 01:22
      Nie zostawiam (bo w wózku już nie jeżdżą). Jak jeździły, bywało, w lecie przed małym osiedlowym sklepikiem. Drzwi otwarte, lada na wprost nich w odległości metra, więc dzieciarnia w zasięgu wzroku. Poza zasięgiem nawet psa pod sklepem nie zostawiam wink
      Nie widuję.
      Nie reagowałabym gdyby dzieciak nie wrzeszczał albo nie stwierdziłabym, że cos mu zagraża.
    • bombastycznie Re: Dziecko w wózku przed sklepem 13.01.11, 01:59
      widuję, dość często, zawsze wtedy mam ochotę przepchać wózek w jakieś miejsce, którego matka dziecka nie dostrzeże ale ostatecznie znajdzie dziecko, bo w takich przypadkach terapia szokowa chyba działa najlepiej. nigdy tak jeszcze nie zrobiłam ale kiedyś zwróciłam pewnej matce uwagę, to zostałam wyzwana od nienormalnej i kazała mi się odczepić bo ona doskonale wie co ma robić z dzieckiem, no cóż, nie chciało mi się dalej prowadzić dyskusji, szkoda tylko tego dziecka, a potem w tv programy że dziecko zaginęło, że ktoś porwał.
      • gazeta_mi_placi Re: Dziecko w wózku przed sklepem 13.01.11, 12:46
        Kiedy ostatnio porwano małe dziecko w wózku ( chodzi o Polskę )?
        • gabi683 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 13.01.11, 12:54
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Kiedy ostatnio porwano małe dziecko w wózku ( chodzi o Polskę )?

          Porwania dla okupu
          drugie wydanie
          Janusz Kaczmarek
          Magdalena Kierszka

          Wydanie jest z 2008 roku
          Z roku na rok liczba dzieci porwanych rośnie 1990 porwano 45 dzieci cztery lata później już 100 tylko w pierwszym półroczu 1998 roku aż 50.W PRL kiedy nikt nie wyróżniał się swoim statusem .A lepszym stanem posiadania legitymował ,wskie grono elit politycznych.Milicja nie odnotowała żadnych porwań ....
          I zapraszam do lektury
          • annvangier Re: Dziecko w wózku przed sklepem 13.01.11, 15:38
            ae one byly porwane w wozku pod kioskiem ruchu czy pod piekarnią?>
            gazeta zadała konretne pytanie

            czy na przykład matka warząca 60 kilo poradzi sobie z dwoma uzbrojonymi bandziorami dokonojącymi porwania?
            tak się pytam zreszta ja się dla okupu nie nadaję i p[wenie wiele ematek też - za biednam
    • a_gurk Re: Dziecko w wózku przed sklepem 13.01.11, 23:39
      Zostawiałam swoją. Jak twardo spała i była jeszcze maleńka. Może ze cztery razy. Najczęsciej przed takimi niby kioskami, gdzie zaraz za wejściem była lada, a do drzwi wiodły trzy pary wysokich schodków. Kupowalam wtedy przez 1 minutę i niemal cały czas patrzyłam na wózek, czy stoi i ktoś się do niego nie zbliża. Ale ja mieszkałam wtedy na osiedlu na uboczu, gdzie wszyscy się znali i każdy każdego pilnował.
      • aggy80 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 26.01.11, 14:14
        nigdy, a wozek mialam szeroki i podwojny, ale ja w ogole malo chodze po sklepach, odkad nie uzywamy wozka udzial dzieci w zakupach ograniczam do minimum, dzikuski zakupowe mi rosna, ale po prostu wolimy inne rozrywki
    • calineczkazbajkii Re: Dziecko w wózku przed sklepem 27.01.11, 02:27
      Nie zostawiam
      Nie widuję to nie reaguję smile
    • leeloo2002 Re: Dziecko w wózku przed sklepem 27.01.11, 11:36
      nie zostawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka