Dodaj do ulubionych

Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys...

11.02.11, 15:57
Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys w związku z narodzinami dziecka? Zastawiam się dlaczego tak się dzieje, że mimo iż decyzja o dziecku jest wspólna niektóre związki pękają w momencie pojawienia się potomka na świecie. Nie wierze, że panowie nie wiedzą, że kobieta po porodzie potrzebuje czasu na dojście do pełni sił. Albo samo dziecko? Przecież wiadomo było, że pochłonie masę energii obu stronom.
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 11.02.11, 16:05
      kryzys - tak
      ale nie w związku z narodzinami dziecka. Wręcz przeciwnie - każdorazowo takie narodziny nas kosmicznie oboje mobilizowały i wzorowo tworzyliśmy jeden team, mając wspólne cele i będąc b. blisko emocjonalnie.
    • lacitadelle Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 11.02.11, 16:06
      Co innego wiedzieć w teorii, a co innego - przeżyć na własnej skórze. Trudno wyobrazić sobie, jak to jest padać ze zmęczenia i nie mieć na nic czasu, kiedy człowiek wraca z pracy do pustego domu i może wszystko smile

      Związek nie, ale ja przeszłam kryzys osobisty, dopiero po roku zaczęłam się ze zmienionym po urodzeniu życiem godzić i cieszyć się z posiadania dziecka.
    • montechristo4 Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 11.02.11, 16:10
      niektórzy nie zdją sobie sprawy z tego, że to AŻ takie ciężkie. Albo że dziecko urodzi się ciężko chore lub za wcześnie i pierwsze kilka miesięcy rodzicielstwa to warowanie przy łóżeczku dziecka.
      Mój eks nie wytrzymał tego, biedaczek. Tak się zmęczył swoim kilogramowym dzieckiem i potrzebą codziennej rehabilitacji kilka miesięcy później, że aż sobie poszedł big_grin Jakoś specjalnie po nim nie płakałam.
      A, poszedł sobie na tyle skutecznie, że moje 15 letnie dziecko od ponad 10 lat nie widziało tatusia. Chyba mu się znudziło płacenie alimentów i spotkania z Młodym.
    • asia_i_p Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 11.02.11, 16:18
      Tak, mieliśmy kryzys po urodzeniu się dziecka. Ja miałam depresję poporodową, ale to był chyba tylko jeden z elementów - istota tkwiła w tym, że ja nie potrafiłam komunikować swoich potrzeb. Nigdy wcześniej nie musiałam, ale kiedy obydwoje byliśmy zmęczeni, mężowi nawalił system zgadujący i musiałam się nauczyć mówić wprost. Tak, że to był naprawdę przydatny kryzys, zdecydowanie nas w rezultacie do siebie zbliżył i nauczył skutecznego komunikowania się.
    • guderianka Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 11.02.11, 16:18
      W pierwszym małżeństwie -tak. Rozstaliśmy się po 6mcach od narodzenia dziecka. Jednak nie tylko pojawienie się dziecka na to wpłynęło ale szerego innych okoliczności, które sprawiały że związek był błędem dwojga przypadkowo poznanych ludzi. Jednak po urodzeniu dziecka zamiast się zbliżyć zaczął się horror związany z totalnym rozminięciem-zamiast wspólnej drogi mieliśmy drogi osobne.
      W drugim małżeństwie nie było kryzysu związanego z narodzinami dziecka (drugiego).Wręcz przeciwnie.
    • sadosia75 Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 11.02.11, 16:53
      Przy pierwszej corce tak. Bylam zosia samosia, meza odstawilam na tor boczny, nie dopuszczalam do dziecka. z czasem zaczelam go traktowac jak przeszkode.
      kazdego traktowalam jak wroga, ktory chce mi zabrac moje dziecko i wmawia mi ze ja sie dzieckiem zajac nie potrafie.
      przy drugiej corce nie bylo juz takich "psychow"
      te kryzysy pojawiaja sie chyba dlatego, ze czlowiek nie jest swiadom ile bierze na siebie decydujac sie na dziecko. ciagle slyszymy o cudzie bycia rodzicem, gdzies tam pojawiaja sie narzekania ale raczej w formie zartu i szczesliwym zakonczeniem.
      a prawdziwe zderzenie z rodzicielstwem, potrzebami malego czlowieka i tego ze potrafi wsysnac rodzica doszczetnie juz sie nie mowi tak czesto i chetnie. a nawet jesli ktos nas chce oswiecic to my i tak wiemy lepiej.
      • andaba Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 11.02.11, 16:59
        Nie, mimo, że dzieci było pięcioro. Może dlatego, że stając się matką nie przestawałam być żoną. Nie uwazam, żeby posiadanie dzieci zwalniało mnie z obowiązków domowych. I nigdy nie spałam z dzieckiem.
    • mloda0242 teoria a praktyka 11.02.11, 17:28
      nas kryzys ominął, ale szczerze mówiąc nie dziwię się, że wiele par łamią narodziny dziecka; bo czym innym jest przygotowywanie się na to jak będzie ciężko, jak mało czasu będzie dla siebie, jak noce będą nieprzespane i tak dalej, a czym innym jest to wszystko w rzeczywistości;

      teoretycznie zdawać sobie z czegoś sprawę a przeżyć coś naprawdę - dwa bieguny;

      noworodek w domu. kobieta po porodzie i facet w tym wszystkim to jest hardcore, na który tak naprawdę - jak widać - trudno się przygotować w teorii;
      • kropkacom Re: teoria a praktyka 11.02.11, 17:56
        > teoretycznie zdawać sobie z czegoś sprawę a przeżyć coś naprawdę - dwa bieguny;

        Czyli co? Trzeba mieć fuksa? Jak na mój gust, nie licząc depresji poporodowej, liczy się przede wszystkim determinacja partnerów.
        • mloda0242 determinacja, 11.02.11, 18:19
          tylko że ta determinacja musi wynikać z głębokiego zaangażowania, chęci, miłości po prostu, no; o ile mówimy o kryzysie kontra szczęśliwa rodzina, taka szczęśliwa naprawdę, nie o układzie mającym na celu zaspokajanie wzajemnych potrzeb materialnych...

          chodzi mi o to, że narodziny dziecka to tajfun przewalający się przez dotychczasowy dom, jeśli ten dom ma słabe ściany - to się rozlecą; i nie wystarczy sama determinacja na zasadzie obowiązkowości, musi być coś - dużo głębiej;

          najgorsze jest to, że tego tak naprawdę nie da się przewidzieć, bo o ile jesteś w stanie w dużym stopniu określić swoje przyszłe reakcje, to już partnera - niekoniecznie;
          • dorry Re: determinacja, 11.02.11, 19:20
            Prawdziwy tajfun to się zaczyna jak dzieci zaczynają chodzić do szkoły. No i za chwilę dojrzewać. Jak patrzę na niemowlę mojej siostry, mając na głowie 16, 12 i 9 letnie dzieci to widzę, że to co ma ona można nazwać wczasami.
    • zebra12 Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 11.02.11, 19:21
      Tak, był kryzys. Ale to głownie przez to, że każde znas miało inna wizję rodzicielstwa. Mąż nie bardzo się angażował, bo płacz dziecka w nocy go nie był w stanie obudzić. A ja chodziłam na rzęsach.
      Kryzys był błogosłąwieństem dla naszego związku - skończył sie rozwodem smile - zasłyszane, a jakże trafne.
      • verdana Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 11.02.11, 19:29
        Nie - dziecko urodziło się 10 miesięcy po ślubie, a wiekszość tego czasu mąż był w wojsku. Nie znalismy innego związku - tylko z dzieckiem.
        • lolinka2 Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 12.02.11, 07:32
          hehe, u mnie co do dnia 11 m-cy smile
        • zebra12 Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 12.02.11, 19:23
          Ha, u nas tez dokładnie 10 miesięcy po ślubie smile W maju ślub, w marcu dziecko smile
    • gazeta_mi_placi Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 11.02.11, 19:45
      Niezłe fellatio (można wykonywać nawet i 2 dni po porodzie wink ) uratowało niejedno małżeństwo, pamiętajcie drogie Mamy o tym smile
      Do tych zmęczonych-zajmuje mniej czasu niż klasyczny stosunek i nie trzeba obawiać się ciąży.
      • bacha1979 Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 12.02.11, 21:45
        nie trzeba obaw
        > iać się ciąży.

        No zwłaszcza 2 dni po porodzie to faktycznie istnieje ogromne ryzyko kolejnej ciąży...tongue_outtongue_out
    • anorektycznazdzira Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 11.02.11, 20:05
      Owszem, ale to nie do końca opisuje fakty. Kryzys, to my mieliśmy już PRZED ciążą. Po urodzeniu dziecka z jednej strony było trudniej, z drugiej strony motywacja, żeby pracować nad związkiem była nieporównywalna. Drugie narodziny były zaplanowane, jednym z istotnych motywów, ze "to już" było stwierdzenie, że było na pewno po kryzysie i dopracowaliśmy się bardzo fajnego układu. Był też czas zaplanować inne okoliczności i ograniczyć kłopoty. W takiej sytuacji drugie dziecko tylko nas wzmocniło i po drugim porodzie zero objawów kryzysowych.
    • gagunia Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 11.02.11, 21:25
      Tak. Przyczyna to praca i studia męża i ja zostawiona czasem na 5 dni w tygodniu z dzieckiem pochłaniającym mój pokarm co 2 godziny przez całą dobę. Tego się nie da przejść bez kryzysu.
      • thaures Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 11.02.11, 22:16
        Ja przeżyłam kryzys- przy pierwszym dziecku gdyby nie mąż ,to bym się wykończyła- przejął w zasadzie wszelkie obowiązki przy małym. Na szczęście to przeżył. Za to ja i po pierwszym i po drugim porodzie miałam "wybuch" miłości do męża i może to spowodowało,że dał radę. Kryzysu między nami nigdy nie było-mamy 19 rocznicę ślubu w tym roku.I oby tak dalej
    • evrin Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 11.02.11, 23:33
      tak, nasze malzenstwo przechodzilo kryzys. dziecie sie darlo calymi dniami, przez 4 miesiace, bylismy oboje jak tykajace bomby zegarowe. Co nas nie zabije to nas wzmocni, to prawda smile
    • syswia Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 12.02.11, 03:27
      Nie. Wrecz przeciwnie, kochamy sie jeszcze bardziej i doswiadczamy cale nowe spektrum uczuc. Jest fantastycznie. Byc moze dlatego, ze nie spieszylo nam sie do dziecka, mielismy czas to wszystko przegadac i rozwazyc wszystkie warianty. Pierwszy dzien po porodzie byl sajgonem, nie przecze, ale mielismy wystarczajaco rozumu w glowie, zeby poprosic tesciow o pomoc.
      Tak wiec dziecko nas nie tylko zjednoczylo jako malzenstwo, ale i zblizylo nas wzajemnie jako rodzine.
    • kaja954 Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 12.02.11, 06:18
      byl. zderzenie z rzeczywistoscia, nie tak jak na filmach usmiechy. nie zdawalismy sobie sprawy wczesniej z nieprzespanych nocy itp. ale w miare szybko wylizalismy sie z tego i jest super.
      duzo daly rozmowy,uczucie i determinacja, dazenie do tego samego.
      reszta jeszcze przed nami.
    • 18_lipcowa1 wręcz przeciwnie 12.02.11, 08:57
      pojawienie sie córeczki sprawiło że nasz związek z fajnego stał się super
      i bardzo się zgadzamy jako rodzice
    • diademonde Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 12.02.11, 10:25
      Niestety tak. Depresja poporodowa plus fakt, że mimo tego, że wiedzieliśmy w teorii z czym się wiąże posiadanie dziecka, to w rzeczywistości chyba daliśmy ciała obydwoje. Przestawienie się z bardzo aktywnego towarzysko życia na poukładane życie domowe okazało się dla nas nie lada wyzwaniem (zbyt dużo przyzwyczajeń, zbyt trudne rezygnowanie z nich). Oj, pogubiliśmy się w tym wszystkim, ale na szczęście wyszliśmy na prostą. Właściwie to po 10 latach związku (bo po takim czasie urodziłam dziecko) musieliśmy zacząć budować go na nowo, bo zamiast ewoluować, to zrobiliśmy rewolucję.
    • alfa36 Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 12.02.11, 20:36
      Po narodzinachdzioecka nie. moze zdążylismy sie sobą nacieszzyc (synek urodzil się prawie 4 lata po slubie). Kryzys owszem, ale powod inny.
      • kasia191273 Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 12.02.11, 21:24
        tak, przerosla nas opieka nad dzieckiem i zupelny brak pomocy
    • bacha1979 Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 12.02.11, 21:43
      Nie,, wręcz przeciwnie. Mój mąż super się odnalazł w nowej roli.

      Albo samo dziecko? Przecież wiadomo było, że pochłonie masę energi
      > i obu stronom.


      kropka biję się w piersi, że ja nawet w 30% nie wyobrażałam sobie JAK dziecko zmienia życie.Nie chodzi o obowiązki, ale o to przewartościowanie i świadomość, że za tego małego człowieka jestem odpowiedzialna do końca jego życia...
      • dorry Re: Czy wasze małżeństwa/związki przeżyły kryzys. 13.02.11, 22:47
        > świadomość,
        > że za tego małego człowieka jestem odpowiedzialna do końca jego życia...
        Yyyyy, że co? Do końca życia odpowiedzialna? Za 60-latka też? Biedne to Twoje dziecko....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka