el-an
11.03.11, 21:44
Czytam sobie wątki o aborcjach, nastoletnich ciążach, skrajnie trudnych wyborach i nie rozumiem, dlaczego adopcja to takie zło. Wiele osób stawia niemal znak równości pomiędzy adopcją i aborcją. Zawsze pojawia się myśl, że dziecko pójdzie do domu dziecka, będzie wykorzenione, skrzywione, porzucone itd. A przecież tak nie jest. Nikt nie oddaje dziecka zboczeńcom pedofilom, kierownikowi gangu pobierającego organy. Trafia do pełnej rodziny, małżeństwa z jakimś stażem, ludzi bliskich sobie, nie rozstali się z powodu niepłodności i wszystkich smutków z tym związanych, dziecko ma dalszą rodzinę, dziadków, ciocie, wujków. Jest bardzo kochane. Może być szczęśliwe. Wcale nie myśli ciągle o tym, że „mama go nie chciała”. Myślę, że to jest problem polskiej mentalności, dziecko może być głodne i zaniedbane, ale za nic nie pozwolę mu na normalne życie z innymi „obcymi” ludźmi. Bo liczy się tylko moje „złamane serce”.