black.sally
23.03.11, 12:10
Męża siostra przyjechała z zagranicy z dzieckiem.Osiadła u swoich rodziców i tak siedzi.I wczoraj po raz kolejny dzwoni do mnie,czy nie pożyczę jej dla córki rowerka po moim starszym dziecku.No i mam dylemat.Bo-jak przyjechała nie miała tu nic.No to dałam jej na rozruch kilka ciuszków,butów po moim dziecku,zabawek,plastikowej"zastawy",sztućce dla dziecka,bo roczne było wtedy.No nie miała nic.
Dzisiaj wszystkie te rzeczy sa do wyrzucenia.Chodzi o to,że ciuchy poplamione,buty jakieś zniszczone,a przecież roczne dziecko nie chodzi tyle,żeby tak poździerać buty,"zastawa" wala się z innymi zabawkami w koszu na zabawki czy po podłodze,no i jeszcze krzesełko do karmienia,takie drewniane ze stoliczkiem całe do odnowy.Mnie jakoś nic się nie działo jak starsze użytkowało.
Mam dylemat,bo sama mam drugie dziecko i ten rowerek czy krzesełko chciałam żeby jeszcze było użytkowane.Ale jeżeli widzę,że ona nie dba o te rzeczy to boję się jej pożyczyć znowu cokolwiek.
Jak mam rozwiązać tą sprawę?Niby kuźwa umiem powiedzieć co myślę,ale oni zawsze odbierają mnie inaczej niż ja mówię.
Rowerek starsze dostało-fakt-od moich teściów,a jej rodziców.Ale czy to zobowiązuje mnie,żebym pożyczała?