Dylemacik....;)

23.03.11, 12:10
Męża siostra przyjechała z zagranicy z dzieckiem.Osiadła u swoich rodziców i tak siedzi.I wczoraj po raz kolejny dzwoni do mnie,czy nie pożyczę jej dla córki rowerka po moim starszym dziecku.No i mam dylemat.Bo-jak przyjechała nie miała tu nic.No to dałam jej na rozruch kilka ciuszków,butów po moim dziecku,zabawek,plastikowej"zastawy",sztućce dla dziecka,bo roczne było wtedy.No nie miała nic.
Dzisiaj wszystkie te rzeczy sa do wyrzucenia.Chodzi o to,że ciuchy poplamione,buty jakieś zniszczone,a przecież roczne dziecko nie chodzi tyle,żeby tak poździerać buty,"zastawa" wala się z innymi zabawkami w koszu na zabawki czy po podłodze,no i jeszcze krzesełko do karmienia,takie drewniane ze stoliczkiem całe do odnowy.Mnie jakoś nic się nie działo jak starsze użytkowało.
Mam dylemat,bo sama mam drugie dziecko i ten rowerek czy krzesełko chciałam żeby jeszcze było użytkowane.Ale jeżeli widzę,że ona nie dba o te rzeczy to boję się jej pożyczyć znowu cokolwiek.
Jak mam rozwiązać tą sprawę?Niby kuźwa umiem powiedzieć co myślę,ale oni zawsze odbierają mnie inaczej niż ja mówię.
Rowerek starsze dostało-fakt-od moich teściów,a jej rodziców.Ale czy to zobowiązuje mnie,żebym pożyczała?
    • olena.s Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 12:16
      A nie możesz jak człowiek? Uprzejmie ale jasno?
      "Słuchaj, pożyczę ci oczywiście, ale zależy mi, żeby potem drugie dziecko mogło z niego jeszcze korzstać, więc bardzo proszę, dbaj o rowerek, dobrze? Trzeba zwłaszcza chronić przed wilgocią, bo szybko rdzewieje".
      • broceliande Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 12:40
        Albo uprzejmie i stanowczo: Jedna rysa i zabieram.
      • babunia_wygodka Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 14:21
        olena.s napisała:

        > A nie możesz jak człowiek? Uprzejmie ale jasno?
        > "Słuchaj, pożyczę ci oczywiście, ale zależy mi, żeby potem drugie dziecko mogło
        > z niego jeszcze korzstać, więc bardzo proszę, dbaj o rowerek, dobrze? Trzeba z
        > właszcza chronić przed wilgocią, bo szybko rdzewieje".

        Takie rzeczy to sobie może superniania gadać. Jeżeli ona wszystko dewastuje, to zdewastuje i ten rower, żadne prośby nie pomogą bo ona tak po prostu ma. Tu trzeba po prostu wywalić otwarcie że nie dostanie bo wszystkie poprzednie prezenty poniszczyła w stopniu znacznie przekraczającym zwykłe zużycie. Wersję z kłamstwem "bo jemu się śrubka obluzowała i nie chodzi" odrzucamy od razu, bo znajdzie kolegę co ma klucz francuski.
    • daga_j Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 12:46
      Wiesz co, są rzeczy, których nie można oczekiwać z powrotem jak się da dla dziecka. Bo ma dziecko prawo używać tego co mu dasz, a więc i zużyć, zniszczyć, np. ubrania, buty, no nie licz na ich powrót! Jeśli są rzeczy cenniejsze, a boisz się, że nie wytrwają to po prostu ich nie oddawaj, powiedz, że trzymasz dla swojego młodszego dziecka i boisz się o zniszczenie, jakoś tak wprost.
      • black.sally Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 12:54
        Cholera wszystko rozumiem,tyyyle razy już tłumaczyłam,Sprawa była też wózka.Jak była z dzieckiem jak miało 3mce pożyczyłam jej mój wózek,bo miałam 3funkc i potem sobie kupiłam spacerówkę.Pożyczyłam,a owszem-ale dostałam spowrotem z peknietą ramą.Pytałam co robiła?Ja mieszkając na 2gim piętrze,przez ok 3lata wnosiłam i znosiłam wózek,czasami po schodach nim jadąc i nic się nie stało,a ona pomieszkująca u rodziców na parterze,wózek popsuła.Odp nie dostałam.
        Powiedziała bym wprost albo uprzejmie,ale i tak wyjdzie,że jestem tą złą.Ja tak naprawdę nieba bym dziecku przychyliła.Juz nie raz myślałam,żeby dać jeszcze to czy tamto,ale....Matka dziecka nie dba o rzeczy.Narazie milcze na temat rowerku,nie wiem jak to załatwić.
        • lacitadelle Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 13:12
          albo więc wyjdziesz na tą złą albo oddasz wszystkie rzeczy pierwszego dziecka i dla drugiego będziesz kupować nowe, bo Tobie nikt nie da - wybór należy do Ciebie.

          Btw. gdyby mi ktoś oddał wózek z połamaną ramą, to domagałabym się zwrotu połowy ceny wózka, jeżeli by odmówiono - na pewno ten ktoś nic by więcej ode mnie nie dostał.
        • attiya Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 13:35
          albo i tak wyjdziesz na tę złą albo będziesz się gryzła, bo ktoś będzie ci niszczył to co pożyczasz
          temat połamanej czy pękniętej ramy ciągnęłabym
          nie odpuściłabym
          buty, ubrania, trudno, jak zniszczyła, to nie ma, trudno, żeby oddawała je ci ale resztę mimo wszystko prosiłabym wyraźnie o zwrot w takim samym stanie, w jakim pożyczyłaś albo o odkupienie
          mało tego, powiedz to wyraźnie przy osobach trzecich, dodając, bo to zostało połamane, to zniszczone, tam lakier całkiem zszedł, dodając przy tym, że ty przez dwa razy dłuższy okres użytkowania nie doprowadziłaś do takiej ruiny a u ciebie w domu takie rzeczy szanuje się
          nie bój się, dlaczego masz się cykać, to twoje nie jej rzeczy
        • babunia_wygodka Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 14:23
          black.sally napisała:

          > Powiedziała bym wprost albo uprzejmie,ale i tak wyjdzie,że jestem tą złą.Ja tak

          No to wyjdzie że jesteś tą złą. Twój problem?
          Możesz ewentualnie wysłać męża żeby własnej siostrze wygarnął że jest niechluja i wszystko psuje.

    • mimka23 Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 13:02
      Rodzina rodziną, ale dlaczego zrobiono z Ciebie dojną krowę? Wróciła z zagranicy i nie stać jej na te wszystkie rzeczy, tylko musi od Ciebie pożyczać?
      Ja jak komuś daję np. ciuszki po moim synu, to daję, i nie obchodzi mnie co potem się znimi stanie. Pożyczanie może tylko narobić kwasów w rodzinie.
      • black.sally Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 13:09
        Heh-wróciła z wielkim" G".Z dzieckiem u boku i walizką ciuszków "przymaławych" już.No nic nie wyszło-chciałam pomóc.
        Co do tego,że pożyczam ciuszki i licze na zwrot.Sa takie rzeczy które spokojnie mozna ponosić długo i sa dobre gatunkowo.Jakoś ciuchy po moim pierwszym pozyczyłam kuzynce.Oddała większość,nadawały sie do użycia.Ba!dziecko młodsze używa.Są ,wiem rzeczy które niszczą się w praniu,ale sa też ciuszki bardzo dobre gatunkowo,które żadna siła nie jest w stanie zniszczyć tak jak niedbalstwo matki.
        Widzisz?Tu jest tak,że cokolwiek bym nie zrobiła,nie powiedziała jest źle.Jak mówię,że czuję się "czarną owcą"w ich rodzinie,momentalnie słyszę,że przesadzam.To mnie już"tito"ale nie chcę pożyczać kolejnej rzeczy kuźwa!
        • lacitadelle Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 13:14
          > To mnie już"tito"ale nie chcę pożyczać kolejnej rzeczy kuźwa!

          to nie pożyczaj, to naprawdę bardzo proste - wystarczy na pytanie odpowiedzieć: nie pożyczę, dlaczego? bo poprzednio pożyczone rzeczy wróciły w stanie nienadającym się do użytku. I już.
        • mimka23 Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 13:17
          Nie dziwię się że nie chcesz... Też mam czasem problemy z asertywnością wobec rodziny. Może ubranka pożyczaj tylko takie, których ewentualnie nie byłoby szkoda gdyby się zniszczyły, zaplamiły. Z rowerkiem to już droższa sprawa na pewno i gdyby się znisczył to szkoda poprostu, tak jak i tego wózka.
    • xxe-lka Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 13:22
      Nic cie nie zobowiązuje do pomocy szwagierce.
      Widac, że ta pomoc sprawia ci ból, więc po co się męczysz?
      • mozambique Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 13:25
        nie szwagierka a siostra
        • xxe-lka Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 13:31
          męża siostra to nie szwagierka?
          świat zwariował smile
      • aniawroclaw1 Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 14:02
        xxe-lka napisała:

        > Nic cie nie zobowiązuje do pomocy szwagierce.
        > Widac, że ta pomoc sprawia ci ból, więc po co się męczysz?

        Pożyczając coś, szczególnie jeśli tego ma używać małe dziecko musisz liczyć się z tym, ze ulegnie zniszczeniu. Moja córka do ok. 3go roku zycia bardzo niszczyła buty. Mój Syn również -intesnywne spacery, bieganie po górkach, piachu, kamieniach. Przewracanie się.Wleczenie nogami ( czubki ! ).
        Jeśli te przedmioty mają dla Ciebie wartość, jesteś przerważliwiona jeśli są podniszczone a już na pewno zastrzegasz, że mają do Ciebie wrócić ... poprostu ich nie porzyczaj.




        • black.sally Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 14:21
          Z butami to akurat było tak,że jak starsze było młodszewink ,jeździliśmy do teściów,no i miało tam buciki,takie do chodzenia po domu.I z tymi akurat bucikami sprawa była taka,że ona sobie je wzięła,jak i zabawki które zostały spakowane i zaniesione do piwnicy kiedy moje starsze dziecko wyrosło.Ona mnie tylko-szanownie powiadomiła,że wzięła
          Więc jak tam jadę to widzę,jak niszczy zabawki po moim starszym dziecku.Zabawki tam zostają,u moich rodziców też.Po prostu czasami jak jedziemy na week to juz zabawek nie tacham ze sobą.Raz juz zwrociłam uwagę,nie poskutkowało.Ale natchnęłyście mnie.Powiem jeszcze raz!A co?!
          .Ostatnio zapomniałam po wizycie zabrac skarpetek z anty poślizgami.Patrzę po 2tyg nosi je dziecko szwagierki.Jak pakowałam się kolejny raz małe miało je na nogach i nie śmiałam powiedzieć,żeby zdjęła i mi oddała.Może nie tyle nie smiałam,co nie miałam ochoty na obrabianie mi doopy po moim wyjściu.
          • babunia_wygodka Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 14:35
            black.sally napisała:

            > Więc jak tam jadę to widzę,jak niszczy zabawki po moim starszym dziecku.Zabawki
            > tam zostają,u moich rodziców też.Po prostu czasami jak jedziemy na week to juz
            > zabawek nie tacham ze sobą.Raz juz zwrociłam uwagę,nie poskutkowało.Ale natchn
            > ęłyście mnie.Powiem jeszcze raz!A co?!

            Możesz też zabierać ze sobą tamtejsze zabawki. Na pewno Twoje dzieci czasem chcą zabrać jednego czy drugiego misia od dziadków do siebie. No to niech zabierają. Niech się dziadkowie uczą że przepływ jest w obie strony.

            > .Ostatnio zapomniałam po wizycie zabrac skarpetek z anty poślizgami.Patrzę po 2
            > tyg nosi je dziecko szwagierki.Jak pakowałam się kolejny raz małe miało je na n

            To akurat zupełnie naturalne że jak były w domu dziecinne skarpetki, to dziecko dostało je na nogi. Mieli je trzymać w gablocie, a mały Murzynek stałby na bosaka i patzył, bo wszystkie jego akurat byłyby w praniu?

            > ogach i nie śmiałam powiedzieć,żeby zdjęła i mi oddała.Może nie tyle nie smiała
            > m,co nie miałam ochoty na obrabianie mi doopy po moim wyjściu.

            To by było akurat trochę głupie. Ale jak Ci się zdarzy że dziecko zmoczy kompotem spodnie, to bez skrupułów zażycz sobie spodni kuzyna, przecież są na miejscu, prawda? A swoich nie woź, po co? Przecież u dziadków mieszka dziecko w podobnym wieku to ubranka są.
            • black.sally Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 23:07
              babunia_wygodka napisała:

              >
              > To akurat zupełnie naturalne że jak były w domu dziecinne skarpetki, to dziecko
              > dostało je na nogi. Mieli je trzymać w gablocie, a mały Murzynek stałby na bos
              > aka i patzył, bo wszystkie jego akurat byłyby w praniu?

              No nie przesadzajmy.Tydzien wczesniej przywiozłam jej kolejne ciuchy kupione w lumpeksie(no jak nie ma)i wrzuciłam chyba z 15par skarpetek.Tak więc dużej krzywdy bym nie zrobiła.Ja tez mam kafelki,panele w domu,a te skarpetki to naprawdę bardzo fajne sa.Dużo ich szukałam i tanie nie były.
              • babunia_wygodka Re: Dylemacik....;) 24.03.11, 10:18
                black.sally napisała:

                > babunia_wygodka napisała:
                >
                > >
                > > To akurat zupełnie naturalne że jak były w domu dziecinne skarpetki, to d
                > ziecko
                > > dostało je na nogi. Mieli je trzymać w gablocie, a mały Murzynek stałby
                > na bos
                > > aka i patzył, bo wszystkie jego akurat byłyby w praniu?
                >

                > No nie przesadzajmy.Tydzien wczesniej przywiozłam jej kolejne ciuchy kupione w
                > lumpeksie(no jak nie ma)i wrzuciłam chyba z 15par skarpetek.Tak więc dużej krzy
                > wdy bym nie zrobiła.Ja tez mam kafelki,panele w domu,a te skarpetki to naprawdę
                > bardzo fajne sa.Dużo ich szukałam i tanie nie były.

                Dziadkowie wyprali Twoje sparpetki wi wrzucili do jednej szafy z wszystkimi innymi dziecinnymi. A z tej szafy w zupełnie naturalny sposób trafiły na nogi kuzyna, pewnie nawet bez zastanawiania sie czy to aby nie Twoje. Naprawdę, w tym akurat nie ma żadnego skandalu. Sztuczne dzielenie że to jest Jasia i wara od tego Małgosi chociaż rozmiar pasuje jest bez sensu i po prostu niepraktyczne. Jak następnym razem coś sie stanie skarpetkom Twojego dziecka to weź od szwagierki i tyle.

                • ylunia78 Re: Dylemacik....;) 24.03.11, 11:54
                  Ale ja nie mówię,nie twierdzę,że to jest problemwinkA co do dziadków,to obecnie ich nie ma ,szwagierka robi praniewink
                  Nie chodzi mi o SAME SKARPETKI tylko o fakt ciągle przyswajanie sobie moich rzeczy.
                  • babunia_wygodka Re: Dylemacik....;) 24.03.11, 12:31
                    ylunia78 napisała:

                    > Ale ja nie mówię,nie twierdzę,że to jest problemwinkA co do dziadków,to obecnie i
                    > ch nie ma ,szwagierka robi praniewink
                    > Nie chodzi mi o SAME SKARPETKI tylko o fakt ciągle przyswajanie sobie moich rze
                    > czy.

                    Ale jeżeli to "przyswajanie" polega na tym że coś co zostało po Twoim dziecku w jej domu jest używane przez jej dziecko to naprawdę nie ma się co przejmować. To jest normalne. I normalne będzie jak Ty będziesz brać spodnie jej dziecka bo akurat Twoje wylało na siebie zupę.
                    Jest też zupełnie w porządku jeżeli zażyczysz sobie zwrotu tych przykładowych skarpetek bo na przykład to ulubione Jasia. Zresztą powód nie jest ważny - są nadal Twoje i możesz je brać. Ale skoro te dzieci wychowują się w pewnym stopniu razem, to wspólne/zamienne używanie od czasu do czasu tych samych przedmiotów jest zupełnie w porządku.
                  • jowita771 Re: Dylemacik....;) 24.03.11, 13:26
                    Zapomniałaś się przelogować?
        • babunia_wygodka Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 14:30
          aniawroclaw1 napisała:

          > Pożyczając coś, szczególnie jeśli tego ma używać małe dziecko musisz liczyć się
          > z tym, ze ulegnie zniszczeniu. Moja córka do ok. 3go roku zycia bardzo niszczy
          > ła buty. Mój Syn również -intesnywne spacery, bieganie po górkach, piachu, kami
          > eniach. Przewracanie się.Wleczenie nogami ( czubki ! ).

          Weź mnie nie osłabiaj. Nie umiałaś nauczyć dziecka że się nie ciągnie nóg za sobą?

          > Jeśli te przedmioty mają dla Ciebie wartość, jesteś przerważliwiona jeśli są po

          Nie przewrażliwiona tylko szanuje swoją własność. Musiała na nią zapracować. Nie widzę powodu dla którego miałaby tolerować zupełnie niepotrzebne nadmierne zużywanie. Dziecinne ubranka potrafią w dobrym stanie "oblecieć" troje, czworo dzieci. To nie są jednorazówki, dziecko rośnie tak szybko że wymiana i noszenie "po kimś" są najzupełniej normalnym sposobem zaopatrywania się. W tej sytuacji dewastowanie jest smarkatą nieodpowiedzialnością.


          • aniawroclaw1 Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 14:47
            Niestety, nie umiałam tego nauczyć. Tak,tak ... pewnie jestem zła matką.

            Wiesz, jeśli chodzi o przedmioty. Nie dewastuję ich ani nie dwastują ich moje dzieci. Mam jednak coś takiego w naturze, że zbytnio nie przywiązuję się do rzeczy. Wszystkie rzeczy i ubranka po moich dzieciah poprostu oddaję.
            Nawet jeśli moje auto jest zadrapywane w nadmiarze pod marketami, stwierdzam, że w końcu jest od tego aby mi służyć -a nie odwrotnie. To samo dotyczy bucików - dzieci w okresie wiosennych, letnim przebywają wiele godzin na zewnątrz i naprawdę, nie stoję nad nimi pilnując aby rysek nie było.

            Niestety, muszę przyjąć ten ton rozmowy bo widzę, że tutaj muszę siębardziej bronić niż dyskutować.

            • babunia_wygodka Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 15:09
              aniawroclaw1 napisała:

              > Niestety, nie umiałam tego nauczyć. Tak,tak ... pewnie jestem zła matką.

              Niekoniecznie. Ale Twoje dzieci łażą jak jakieś łajzy.

              > Wiesz, jeśli chodzi o przedmioty. Nie dewastuję ich ani nie dwastują ich moje d
              > zieci. Mam jednak coś takiego w naturze, że zbytnio nie przywiązuję się do rzec
              > zy. Wszystkie rzeczy i ubranka po moich dzieciah poprostu oddaję.

              Tu nie chodzi o przywiązanie do rzeczy. To jest zupełnie inna kwestia. Tu chodzi o prostą ekonomię - złacham do niemożności ubranie, to muszę kupić nowe. Tracę bez sensu pieniądze. Każdy kaftanik, który mokry zgnije przez zapomnienie pod kanapą to jest, dajmy na to, dycha stracona. Zeszmacisz 10 sztuk ubranek - jesteś do tyłu o stówę. Rodepczesz samochodzik bo Ci się nie chciało zgarnąc zabawek z przejścia - to kosztuje jakoś ze 20 złotych. 5 rozdeptanych autek i kolejna stówa w plecy. Niedbalstwem bez trudu dasz radę narobić sobie zupełnie bezsensownych kosztów rzędy 1000 złotych rocznie na samych tylko stratach takich dupereli.

              > Nawet jeśli moje auto jest zadrapywane w nadmiarze pod marketami, stwierdzam,
              > że w końcu jest od tego aby mi służyć -a nie odwrotnie.

              Wózek z połamaną ramą albo rower z potencjalnie pocentrowanymi kołami to już jednak służyć przestaje w ogóle.

              > To samo dotyczy bucików
              > - dzieci w okresie wiosennych, letnim przebywają wiele godzin na zewnątrz i na
              > prawdę, nie stoję nad nimi pilnując aby rysek nie było.

              Co innego ryski, a co innego kompetne znoszenie albo nawet dziury. Albo brud tak wżarty że nic go już nie rusza, bo się komuś nie chciało umyć butów z błota w imię nie przywiązywania się do rzeczy.

              > Niestety, muszę przyjąć ten ton rozmowy bo widzę, że tutaj muszę siębardziej br
              > onić niż dyskutować.

              • aniawroclaw1 babunia_wygodka 24.03.11, 10:04
                babunia_wygodka napisała:

                > ani
                >
                > > Niestety, nie umiałam tego nauczyć. Tak,tak ... pewnie jestem zła matką.
                >
                > Niekoniecznie. Ale Twoje dzieci łażą jak jakieś łajzy.

                Kobieto, porusz swoja wyobraznie, Jesli nie znasz mnie ani moich dzieci, a twierdzisz, ze chodza jak lajzy swiadczy to o Twojej prostolijnosci ( zauwaz jeszcze, ze nie wyzywam Cie od glupich chlopek, kretynek ze sloma w butach i calym innym prostactwem ) Nie zanizaj prosze, poziomu tego Forum. Zalamac sie mozna, ze z takimi osobami rozmawia sie tutaj.





                • babunia_wygodka Re: babunia_wygodka 24.03.11, 10:13
                  aniawroclaw1 napisała:

                  > babunia_wygodka napisała:
                  >
                  > > ani
                  > >
                  > > > Niestety, nie umiałam tego nauczyć. Tak,tak ... pewnie jestem zła
                  > matką.
                  > >
                  > > Niekoniecznie. Ale Twoje dzieci łażą jak jakieś łajzy.
                  >
                  > Kobieto, porusz swoja wyobraznie, Jesli nie znasz mnie ani moich dzieci, a twie
                  > rdzisz, ze chodza jak lajzy swiadczy to o Twojej prostolijnosci ( zauwaz jeszcz

                  Sama napisałaś że Twoje dzieci ciągnęły nogami po ziemi że aż im się czubki butów zdzierały. No to niestety, ale ktoś kto chodzi ciągnąc nogi za sobą wygląda jak łajza. I większość dzieci tak nie chodzi.
                  Mogę co najwyżej odpuścić czas teraźniejszy i pozostac przy przeszłym w słowie "łazić".
        • mgla_jedwabna Re: Dylemacik....;) 24.03.11, 00:29
          A co powiesz na zniszczone krzesełko i wózek, na sztućce walające się w koszu na zabawki? Na to też matka dziecka żadnego wpływu nie ma?
    • kota_marcowa Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 13:33
      Dobry zwyczaj nie pozyczaj...
      Zastanów się - pożyczysz, zwrotu rowerka nie będzie wcale albo zwróci zniszczony. Jedyna opcja jaką widzę to oddać albo nie oddać, bo trudno to nazwać pożyczką.
    • lilly_about Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 13:38
      A ona sama by czegoś dziecku kupić nie mogła?
      • kakt-us15 Re: Dylemacik....;) 23.03.11, 14:02
        Powiedz wprost, że rowerek zamierzasz zostawić dla swojego drugiego dziecka. Jeśli jest bystra, to pojmiewink

        A ona nie ma ani złotówki, że tak wszystko trzeba jej dawać?
      • lacitadelle po co ma kupować, 23.03.11, 14:17
        jak wszystko dostaje?
        • black.sally Re: po co ma kupować, 23.03.11, 14:27
          Oj no.Pojechała zagramanice do robotywinkNie poszło.Znaczy szło dopóki nie poznała marokańca i nie zaszła z nim w ciążę.Potem sie posypało.Marokaniec porywczy to kłócił się w robocie ze wszystkimi i go sukcesywnie wypierniczali.Tak więc"dojrzała"do decyzji,żeby wrócić.No ale....Jak tu wrócić,jak trochę tam się bagaży nazbierało,To ukochany wpadł na pomysła,żeby co się da spalić,a czego sie nie da rozdać znajomym marokańcomwink
          Tak więc jak już pisałam wróciła z dzieckiem u boku,z małą walizką ciuchów i tyle."Szuka"pracy,żeby nie znaleźć.Wiem-darmozjad,ale kuźwa nie umiem patrzec jak temu dziecku brakuje wszystkiego.To typ laski co w chacie po dresach,dziec umorusany,ale na zakupy na druga strone ulicy to wychodzi odmalowana,ubrana jak ta lala i takie tamsmile
          Kochanek kasę przysyła,ale po co wydawac na zabawki,skoro mozna domagac sie ode mnie?wink
          • bi_scotti Re: po co ma kupować, 24.03.11, 02:56
            To nie jest Twoj problem! Ani jak sobie szwagierka zycie uklada, ani ile zabawek ma jej dziecko. Tak dlugo jak glodne i gole nie chodzi, to naprawde nie jest Twoj problem - powtarzaj to sobie co rano po wstaniu i za kazdym razem gdy sie wybierasz do tesciow. Jesli zobaczysz, ze dziecku FAKTYCZNIE dzieje sie krzywda (glodne, bose, zostawione bez opieki, krzywdzone fizycznie badz psychicznie) bedziesz musiala zareagowac. Dopoki jest to kwestia kilka dodatkowych szmatek, extra bucikow i jakichs nowszych zabawek to naprawde to nie jest Twoj problem! Mozesz byc kochajaca, hojna ciocia przy okazji urodzin, swiat, imienin i innych takich. Mozesz dziecko wziac czasem do siebie i wymyc mu umorusana buzie wink pobawic sie, dac ksiazeczke, dac pojezdzic na rowerku (!) ale codzienne utrzymanie tego dziecka, ubranka, zabawki, edukacja i wychowanie to nie jest Twoj problem!
            Im wiecej bedziesz pomagac, ulatwiac, pozyczac, wspierac, tym dluzej Twoja szwagierka bedzie zyla w lala-land i tym dluzej zamiast SZUKAC pracy bedzie tylko jej "szukala". Jak masz dobre checi, raczej ofiaruj jej swoj czas i sensowne rady jak tej pracy szukac (nawet jesli nie mialaby z nich skorzystac pronto, to moze cos jednak zapadnie ...), ale tak w ogole to to nie jest Twoj problem smile
            Nie musisz sie tlumaczyc dlaczego nie chcesz pozyczyc rowerka - jesli pytanie/prosba pojawi sie ponownie, mozesz zupelnie spokojnie powiedziec, ze narazie nie planujesz sie z nim rozstawac, bo nie i juz. Taki masz kaprys - wolno Ci wink
    • esr-esr Re: Dylemacik....;) 24.03.11, 10:23
      jeśli Ty nie chcesz się kłócić to może mąż porozmawia z siostrą/rodzicami w tej sprawie? Po zniszczeniu wózka ja bym pewnie nie dała już nic cennego. Ubranka typu bodziaki, rajstopki, skarpetki to pewnie tak, ale nic cennego. Skoro rowerek chcesz zostawić dla młodszego dziecka to powiedz(cie), że po tym w jakim stanie wrócił wózek rowerek jest waszym zdaniem zbyt cenny, żeby go oddać i tyle. Ewentualnie niech dzieciak szwagierki przyjeżdża do Was na rowerek? Generalnie nie daj się - laska przyjęła postawę 'misięnależy', ale Ty nie musisz jej utrzymywać.
    • izabellaz1 Re: Dylemacik....;) 24.03.11, 11:19
      black.sally napisała:

      > Niby kuźwa umiem powiedzieć co myślę,ale oni zawsze
      > odbierają mnie inaczej niż ja mówię.

      A to już ich problem smile
    • osa551 Re: Dylemacik....;) 24.03.11, 13:31
      Ja albo staram się oddawać i nie zastanawiać co się z tym dalej stało, albo jeśli trzymam dla drugiego dziecka, to nie "pożyczam" w międzyczasie, żeby nie mieć takich dylematów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja