agata_abbott
11.04.11, 15:33
[Nowonarodzonego? Nowo narodzonego? Reguły pisania 'nie' z imiesłowami ciągle się zmieniają i tracę już rachubę

)]
W każdym razie sytuacja wygląda tak: komuś z bliskiej rodziny narzeczonego rodzi się dziecko. Powiedzmy.. w tym tygodniu

Za jakieś 3 miesiące będzie miało chrzciny. Chcemy kupić i ofiarować prezent. Problem polega na tym, że jesteśmy na ścieżce wojennej z rodzicami, raczej nie ma szans na rozwiązanie konfliktu. Rodziców (ani dziecka) nie będziemy raczej widzieć osobiście, może na chrzcinach (ale to najwyżej narzeczony - mnie raczej nie zaproszą

). Stąd też wolimy dać (przesłać/przekazać) prezent dziecku (jako, że spokrewnione z narzeczonym, no i niewinne zupełnie zaistniałej sytuacji). Do tego - kartka z życzeniami - ale zaadresowanymi do kogo? Jaka byłaby najlepsza kombinacja w takiej sytuacji?
- prezent dla dziecka (typu kocyk czy jakaś zabawka) i kartka z życzeniami dla dziecka (rodzice pominięci)
- prezent dla dziecka, kartka z życzeniami dla dziecka i kartka z życzeniami dla rodziców
- prezent dla dziecka, kartka dla rodziców.
(oprócz wszystkiego oczywiście nastąpi próba złożenia rodzicom gratulacji telefonicznie)
W ogóle - czy praktykuje się raczej dawanie prezentów z okazji narodzin, czy dopiero z okazji chrztu? A może i tak i tak? (pytam, bo w mojej rodzinie ostatnie dziecko urodziło się 16 lat temu, prehistoria

)