tatusiowie

15.05.11, 14:52
Szukalam czegoś w dziale zabawek w tesco, byłam świadkiem łajania dzieci przez ojców, dzieci w wieku 2-10 (na oko). Ton głosu, wyraz twarzy, gesty - wszystko ujawniało złość. Nie mam pojęcia, czym każde z dzieci zawiniło - być może (ale tego sie tylko domyślam) chciały, by kupić im zabawki, na które rodziców nie było stać.
Przynajmniej dwie matki starały ochronic się dzieci przed gniewem ojców, jakoś ich nakłonić do miarkowania się.
Strasznie smutne to było.
PS
Nie było tam innych tatusiow z dziećmi, może miałam pecha i przyszłam w złą porę sad
    • mamula_to_ja Re: tatusiowie 15.05.11, 14:58
      Nie bardzo rozumiem naganności sytuacji...
      Ja także bywam wkurzona na dziecko swe.
      I staram się aby oprócz uzasadnienia słownego- ton mojego głosu, gesty-wyraźnie mówiły żem wściekła!

      --
      • bi_scotti Re: tatusiowie 15.05.11, 15:03
        A ja mysle, ze czesto dorosli (i mamy, i taty wink ) zachowuja sie co najmniej lekko nielogicznie. Najpierw zabieraja swoje pociechy do "jaskini lwa" czyli np. sklepu z zabawkami, sklepu ze zwierzatkami czy chocby ksiegarni, a potem oczekuja, ze dziecko zachowa stoicki spokoj, uprzejmie popatrzy na kilka rzeczy i opusci przybytek bez zadnego zakupu albo z takim, ktoreje akurat interesuje najmniej. C'mon, tak sie nie robi! A jak sie robi to trudno sie dziwic, ze dzieci protestuja. Inna sprawa jak sie na takie protesty reaguje. Bywa wielu wrednych doroslych sad
      • nangaparbat3 Re: tatusiowie 15.05.11, 15:14
        Nie piszę o naganności, tylko o przytłaczającym smutku. Bylam tam przez najwyżej 10 minut, widziałam pieciu ojców i każdy z nich był wściekły na dziecko. W niedzielę w sklepie z zabawkami.
        • mamula_to_ja Re: tatusiowie 15.05.11, 15:16
          Hmm...Może byli źli na to że tam są?
          No nie wiem.
          Nikogo nie bronię.
          Ale zakupy w weekend to katorga.
          W ogóle zakupy to katorga smile
          • nangaparbat3 Re: tatusiowie 15.05.11, 15:28
            Też o tym pomyślałam. Nienawidzę zakupów w marketach, zwłaszcza w weekend.
            Ale żal mi było tych dzieci.
        • q_fla Re: tatusiowie 15.05.11, 16:23
          Nie przez przypadek Chmielewska w swojej książce napisała, że męzczyzna "nienawidzi zakupów wszelkiego rodzaju, a teraz jest włóczony po sklepach".
          Chłop lubiący łażenie po sklepach jest ewenementem.
          Co wcale nie usprawiedliwia wyżywania się na dzieciach, zwłaszcza własnych.
          Poza tym przeważająca większość facetów nielubiących zakupów to zwyczajne sknery i egoiści: okazjonalna pierdółka dla dziecka nie, ale zgrzewka puszek piwa i wagon papierochów jak najbardziej....
    • krejzimama Re: tatusiowie 15.05.11, 14:58
      Nażre się taki dwudaniowego obiady i deseru to potem ma zaparcia, zgagę i wyładowuje złość na dziecku.
      • nangaparbat3 Re: tatusiowie 15.05.11, 15:15
        Mnie przyszedł do głowy posobotni katzenjammer.
    • bez_seller Re: tatusiowie 15.05.11, 15:06
      Ciekawe, jaki procent polskich tausiow to smierdzace niedomyciem, papierochami i niestrawinym jeszcze alkoholem, agresywne, kapusciano-buraczane chlopy z wasami?
      Tak na oko, 50%?
      • adwarp Re: tatusiowie 15.05.11, 15:11
        a o co chodzi z wąsami?
      • spicy_orange Re: tatusiowie 15.05.11, 15:14
        Myślisz, że tacy tatusiowie o jakich wspomniałaś raczą w ogóle pomóc żonie w zakupach? I czy taki buraczany alkotata wpadłby na pomysł wchodzenia z dzieckiem na dział z zabawkami? Myślę, ze 50% to przesada jeśli mowa o całej populacji, natomiast w pewnych środowiskach/dzielnicach całkiem możliwe. Mimo wszystko autorka chyba nie takich tatusiów miała na myśli.
        • nangaparbat3 Re: tatusiowie 15.05.11, 15:25
          Prawie takich. Jacyś biedni się wydawali, udręczeni, wściekli , odpychający. Wąsów nie mieli (trzech pamiętam). Dwóch wydawało sie na oko mieć wyższe wykształcenie, a trzech na oko nie wydawało się. Ale to oczywiście tylko wrażenia i domysły.
          Jedna dziewczynka bardzo płakała, matka ją pocieszała, odeszli, potem wróciła ta dziewczynka z mamą, ktora podsuwała jej rożne prpopozycje, wreszcie wrócił i tato, przykucnął przed c orką, powiedział: masz cztery lata, ta lalka nie jest dla ciebie, popatrz, jakie lalki wybrała ci mama.
          Byłoby może i OK, gdyby nie ładunek gniewu w jego głosie, i taka strasznie surowa, zamknieta twarz.
          Nie mam pojecia, którą lalkę chciała dziewczynka, czy chodziło o to, że za droga, wydaje sie ze tak, i strasznie to przykre, że ojciec nie jest w stanie zwyczajnie powiedzieć dziecku: nie stać nas na te lalkę.
          Wydaje mi się, że ostatnio "nie stać mnie" myli nam się z "nie zasługuję na" - i to jest strasznie upokarzające.
          • zdecydowana_brunetka Re: tatusiowie 15.05.11, 15:42
            Na pewno przykry widok. Moim zdaniem błędem jest zabieranie dziecka do sklepu, jeśli nie może swobodnie wybierać...
            Inna sprawa, ze moje pasqdy w takim sklepie potrafią wybierać godzinę, a gdyby ich nie ograniczać, dostawa powinna odbywać się tirem z przyczepą wink Oczywiście niezbędne jest WSZYSTKO co znalazło się w "zamówieniu".
            Wystarczy gorszy dzień czy nieoczekiwana konieczność skrócenia czasu pobytu w sklepie - i pewnie minę mam jak ten tatuś wink
            Chociaż fakt - moje gady nie płaczą...
            • agni71 Re: tatusiowie 15.05.11, 20:50
              zdecydowana_brunetka napisała:

              > Na pewno przykry widok. Moim zdaniem błędem jest zabieranie dziecka do sklepu,
              > jeśli nie może swobodnie wybierać...

              Nie zgadzam się. Ja nieraz wchodzę z dziećmi do Smyka, i od razu zapowiadam, że ogladamy, macamy, podziwiamy, ale nie kupujemy w tym sklepie, bo tu jest bardzo drogo. Nieraz jest obietnica, ze to co im sie spodoba w Smyku - kupimy na Allegro. Ale często wchodzimy tylko poogladać, nacieszyc oko i ręce, bo pozwalam zabawki dotykać (bez niszczenia oczywiście), bez zamiaru kupowania. I dzieci mi nie histeryzują w sklepie.
              • zdecydowana_brunetka Re: tatusiowie 16.05.11, 08:05
                I rzeczywiście kupujesz później to co wybiorą?
                Oglądanie bez kupowania w wieku kilku lat w sklepie z zabawkami uważam za czystej wody wyrafinowany sadyzm.
                • agni71 Re: tatusiowie 16.05.11, 11:36
                  Jesli obiecałam, to kupuję. Jak było mówione, że nie kupię, to nie zmieniam zdania. Ewentualnie moga sobie kupic za swoje (wtedy często sie okazuje, ze nie potrzebuja danej zabawki aż tak bardzo wink, ale tez przekonuję, ze to samo taniej moga sobie kupić z moją pomocą na Allegro i zostanie im więcej pieniędzy na kolejne zakupy. Nieraz dają sie przekonać. Moim zamiarem nie jest znęcanie się nad dziećmi, tylko wyrabianie dobrych nawyków konsumenckich (po co przepłacać, kiedy mozna TO SAMO mieć taniej, tylko trzeba np. trochę dłużej poczekać).
          • shellerka Kobieto! Litości! 15.05.11, 15:51
            ej, ale dlaczego od razu myslisz, ze chodziło o cenę?
            moje dziecko często gęsto chce zwykły badziew. taki chiński syf, który rozlatuje się w rękach i też się upiera przy takim syfie, a my upieramy się przy czymś bardziej wytrzymałym. i o mój boże ileż to razy ktoś mógł odnieść wrażenie, że nie stać mnei na autko za 5 zl!!!

            długo tam musiałaś stać kochana w tym dziale, że zdołałaś zaobserwować akcję z odejściem rodzinki i przyjściem z powrotem rodzinki i tak stałaś i patrzyłaś się?
            i jeszcze piszesz, że tak zaobserwowałaś przynajmniej 6 panów = trzech z wykształceniem, trzech bez. na oko rzecz jasna tongue_out

            LITOŚCI!!!
          • shellerka i jeszcze jedno 15.05.11, 15:55
            "Wydaje mi się, że ostatnio "nie stać mnie" myli nam się z "nie zasługuję na" - i to jest strasznie upokarzające"

            mnie tam się to wcale nie kojarzy. nie stać mnie na mercedesa gl, ale zdecydowanie na niego zasługuję wink
            i nie wiem jak reszta ematek, ale potrafię głośno powiedzieć do dziecka : synku, nie mogę ci dzisiaj kupić jajka z niespodzianką, bo mam za mało pieniążków (w ramach oszczędzania staram się brać odliczoną ilość gotówki na zakupy w osiedlowym sklepiku) i tak jak jestem przewrażliwiona na swoim punkcie, tak przysięgam, że jeszcze nie zdarzyło mi się odczuć pogardliwych, oburzonych, czy nawet zaciekawionych spojrzeń po tym tekście.
            wręcz myślę, ze większość uznaje, że to taki specjalny tekst mamy, co to nie chce dziecku kupić czegoś tak dla zasady, nie dlatego że faktycznie jej nie stać.
            • gryzelda71 Re: i jeszcze jedno 15.05.11, 16:02
              > wręcz myślę, ze większość uznaje, że to taki specjalny tekst mamy, co to nie ch
              > ce dziecku kupić czegoś tak dla zasady, nie dlatego że faktycznie jej nie stać.

              A jak matka powie,nie kupię jajka bo ani to czekolada,ani zabawka,to wszyscy pewnie ubolewają,że biedulka musi oszczędzać bo na mortadele nie starczysmile
              • shellerka Re: i jeszcze jedno 15.05.11, 16:06
                zgodnie z filozofią nanagaparbata coś tam coś tam, raczej tak wink
            • kali_pso Re: i jeszcze jedno 15.05.11, 16:07

              A nie przyszło ci do głowy, że na taki tekst pozwalają sobie często osoby, które nie potrafią w inny sensowny spsób odmówić czegoś dziecku, a nie dlatego, że ich nie stać?wink Sądząc po twoich postach, to tak własnie wygląda...

              Agresja pojawia się czesto wtedy, gdy nie mamy tego zaplecza w postaci wypasionego konta w banku i tylko chwilo dysponujemy małą ilością gotówki...jak musisz sobie lub dziecku ciagle czegoś odmawiać, to łatwo jest sobie wyobrazic, że przychodzi moment eksplozji, własnie z powodu tego, że to nie jest przejściowa sytuacja, tylko stan.
              • shellerka Re: i jeszcze jedno 15.05.11, 16:14
                nie przyszło, ale może dlatego, że nie jestem aż tak pier...nięta, żeby na stoisku w markecie zastanawiać się który z rodziców ma wyższe wykształcenie i jakie kierują nim pobudki przy odmowie zakupu dziecku zabawki, albo dlaczego na twarzy rysują mu się takie a nie inne emocje.
                • bez_seller Re: i jeszcze jedno 15.05.11, 16:31
                  shellerka napisała:

                  > nie przyszło, ale może dlatego, że nie jestem aż tak pier...nięta, żeby na stoi
                  > sku w markecie zastanawiać się który z rodziców ma wyższe wykształcenie i jakie
                  > kierują nim pobudki przy odmowie zakupu dziecku zabawki, albo dlaczego na twar
                  > zy rysują mu się takie a nie inne emocje.

                  To nie ma nic wspolnego z pirdo...nieciem, a jedynie z umiejetnoscia obserwacji. Twoje zdolnosci widocznie ograniczaja sie tylko do obserwacji wlasnej tesciowej. wink
                  • gryzelda71 Re: i jeszcze jedno 15.05.11, 16:37
                    To ludzie chodzą do sklepów na zakupy albo obserwacje innych?
                    • bez_seller Re: i jeszcze jedno 15.05.11, 16:47
                      gryzelda71 napisała:

                      > To ludzie chodzą do sklepów na zakupy albo obserwacje innych?

                      A to przeciez jedno drugiego nie wyklucza. Ludzie z glebokim spojrzeniem tak maja. Dostrzegaja znacznie wiecej niz przecietniacy. Wyobrazasz sobie jak spostrzegawczy musial byc taki np. Mann albo Balzak, albo Proust.
                      • gryzelda71 Re: i jeszcze jedno 15.05.11, 16:59
                        No tak,mam na klatce sąsiadkę z bardzo głębokim spojrzeniem hehehe.
                        • bez_seller Re: i jeszcze jedno 15.05.11, 17:23
                          gryzelda71 napisała:

                          > No tak,mam na klatce sąsiadkę z bardzo głębokim spojrzeniem hehehe.

                          Szkoda, ze nie widzisz roznicy pomiedzy obserwacja, a zwyklym wscibstwem czy wrecz podgladaniem w zlych zamiarach.
                          • shellerka Re: i jeszcze jedno 15.05.11, 17:30
                            przepraszam Cię bardzo bez seller, ale co za różnica - sąsiadka podglądaczka vel obserwatorka, a obserwująca 6 tatuśków i ich reakcje ematka?
                            ja rozumiem, można zauważyć, że jakieś tam dziecko wyje, a rodzic się na nie wydziera, ale ona tu opisała, że rodzinka była, tatuś był zły, potem poszli, potem znowu przyszli, napisała, co dokładnie ojciec mówił.
                            jak widzę jakąś scenkę małżeńsko rodzinną w miejscu publicznym, to staram się
                            a)odwrócić wzrok
                            b)odwrócić słuch - skoncentrować się na tym, po co przylazłam

                            a nie traktuję widowisko jako tysiąc setny odcinek mjakmiłośćuncertain

                            dlatego niczym absolutnie niczym nie różni się to dla mnie od babć siedzących na ławeczce pod blokiem mojej babci i odnotowujących kto z kim, dlaczego i o czym oraz po co.
                            ta sama mentalność.
                          • gryzelda71 Re: i jeszcze jedno 15.05.11, 17:40
                            Wyciąganie wniosków po co,dlaczego,w jakim celu z kilku scenek to chyba coś więcej niż obserwacja.
                            • nangaparbat3 Re: i jeszcze jedno 15.05.11, 19:15
                              Nie wyciagam wniosków, tylko stawiam hipotezy i snuje fantazje. Wydawało mi się, że dość jasno to wyrazilam, ale skoro nie, to wyjasniam.
                              Swoja drogą ciekawe, że aż tak się wściekacie. Nie podgladalam, nie podsłuchiwalam. Szukalam potrzebnej mi zabawki, a to co opisałam po prostu sie dzialo obok.
                              Po prostu ludzie widzą, co się dzieje, kiedy stoisz obok, i slyszą, co mowisz, a zwlaszcza co krzyczysz.
                              • gryzelda71 Re: i jeszcze jedno 15.05.11, 19:33
                                Nikt się nie wścieka.Ty snujesz fantazje daj i innym posnuć.
                      • shellerka buahahahhaha:) 15.05.11, 17:03
                        powaliłaś mniesmile wymiękłamsmile
                        na poznańskim Dębcu co druga starsza pani ma spojrzenie prousta i balzaka razem wziętychtongue_out
                        • bez_seller Re: buahahahhaha:) 15.05.11, 17:13
                          shellerka napisała:

                          > powaliłaś mniesmile wymiękłamsmile
                          > na poznańskim Dębcu co druga starsza pani ma spojrzenie prousta i balzaka razem
                          > wziętychtongue_out

                          Kto wie, tyle tylko, ze dobrego piora nie maja, za to ostre jezyki. Nie potrafia swoich obsrwacji ujac w artystyczne ramy. smile)
                          • shellerka Re: buahahahhaha:) 15.05.11, 17:21
                            "zapiski znad poduszek" - nawet chwytliwy tytuł by się do tych dzieł znalazł wink
                            • bez_seller Re: buahahahhaha:) 15.05.11, 17:28
                              shellerka napisała:

                              > "zapiski znad poduszek" - nawet chwytliwy tytuł by się do tych dzieł znalazł wink

                              Mnie ten tytul by nie chwycil. A Twoje zapiski o tesciowej jak bys zatytulowala.? big_grin
                              • shellerka Re: buahahahhaha:) 15.05.11, 17:57
                                niestety tytuł już wykorzystany: "przyczajony tygrys ukryty smok"
                                ewentualnie "starcie tytanów"

                                --
                                i like to cook with wine. sometimes i even put it in the food
          • el_jot Re: tatusiowie 15.05.11, 20:57
            A jak na oko poznajesz czy ktoś ma wyższe?big_grin big_grin
            • nangaparbat3 Re: tatusiowie 16.05.11, 07:49
              Po mimice, ruchach, sposobie mówienia. Mniej po ubraniu. Oczywiście nie traktuję tego zbyt serio, ale oszacować można.
        • bez_seller Re: tatusiowie 15.05.11, 15:27
          spicy_orange napisała:

          > Myślisz, że tacy tatusiowie o jakich wspomniałaś raczą w ogóle pomóc żonie w za
          > kupach? I czy taki buraczany alkotata wpadłby na pomysł wchodzenia z dzieckiem
          > na dział z zabawkami?

          Mysle, ze po niedzielnej mszy, to bardzo mozliwe, ze zajda do sklepu.
      • zdecydowana_brunetka Re: tatusiowie 15.05.11, 15:17
        Straciłam apetyt od tego opisu wink
      • nutka07 Re: tatusiowie 15.05.11, 15:20
        A gdzie duze brzuchy w zakrotkich koszulkach i skarpety do sandalow??
        • nutka07 Re: tatusiowie 15.05.11, 15:21
          *za krotkich
        • magda.p1982 Re: tatusiowie 15.05.11, 15:22
          najbierw zabrac dziecko do działu z zabawkami a potem drzec sie na nie bo chce zabawkę-super logika-lała bym takiemu tatusiowismile
      • kali_pso Re: tatusiowie 15.05.11, 16:09

        Chyba nie 50 % jednak. Rzadko spotykam az tak wypasiony zestawik cechwink
        • bez_seller Re: tatusiowie 15.05.11, 16:23
          kali_pso napisała:

          >
          > Chyba nie 50 % jednak. Rzadko spotykam az tak wypasiony zestawik cechwink

          Ale jak w tym zestawiku wasy beda niekonieczne? smile
    • klubgogo Re: tatusiowie 15.05.11, 15:23
      Nie wiem jak mocno Ci tatusiowie wyrażali swój gniew, ale gniew to rzecz ludzka. Każde dziecko potrafi wkurzyc, nawet własne, wtedy jednak swojego gniewu nie zauważamy. Widzimy tylko wtedy gdy ktoś podnosi ton głosu, gdy ktoś krzyknie na dziecko. Siebie krzyczących, gniewnych złych nie widzimy.
      Chyba, że autorka postu jest osobą o stalowych nerwach, z cierpliwością anioła znosi każdy kaprys swojego dziecka i ma wieczny uśmiech na twarzy, nawet gdy to małe doprowadza normalnego człowieka do szału.
      Albo dziecko psotne nie jest.
      • nangaparbat3 Re: tatusiowie 15.05.11, 15:30
        Nie zrozumiałaś. Wściekłych było pieciu na pięciu tatusiów widzianych przeze mnie w ciagu dziesięciu minut w sklepie z zabawkami.
        • miaowi Re: tatusiowie 15.05.11, 20:27
          Dobrze, ale jak ja się wk...wię na dziecko w sklepie, to raczej mało mnie obchodzi, że w tej samej chwili wkurza się jeszcze pięć innych matek. Albo ciotek, wszystko mi jedno. Jesli tłumaczę dziecku, że nie kupię tej zabawki bo:
          a) jest za droga
          b) zabawki dostaje na urodziny i swięta
          c) nie kupię, bo i tak ma za dużo zabawek
          A moje dziecko akurat włącza tryb"nie słucham; i powtarza jak nakręcone "ale proszę", to mogę się wkurzyć. I nie, nie ustąpię, nawet jakby się pod tymi zabawkami po pas usmarkało.
          A czemu weszliśmy do sklepu z zabawkami? Bo na przykład szłam tylko do zoologa po żwirek dla kota, a zabawkowy pechowo był po drodze.
          Czy mam wszystkie pokusy dziecku usuwać, żeby tylko nie ryczało?
          To jest filozofia mojej matki, czyli "nie chodź tamtędy, bo tam ją będzie kusić i będzie ryk".
          A ja mowię 'Kusi to kusi, niech sie uczy panować nad sobą.'
          Niestety, taki świat, że bardzo wcześnie trzeba się uczyć, że nie zawsze ma się to , co się chce.
          To tak z innej strony o biednych dzieciach, co nie dostały zabawki w niedzielę.
    • agata_abbott Re: tatusiowie 15.05.11, 15:39
      Spotkałam w życiu wielu ojców. Tylko JEDNEGO mogłabym nazwać TATĄ. Tylko jeden był na tyle dobrym ojcem. Cała reszta - oschli, niezainteresowani własnymi dziećmi, często po prostu wredni. Często bardzo krzywdzili swoje dzieci. Takie są moje osobiste obserwacje, może ktoś ma inne.
      Mam zamiar wychować własnego faceta na dobrego tatę, może mi się udasmile
      • verdana Re: tatusiowie 15.05.11, 15:49
        Cóż, ja też byłam dziś w supermarkecie. I widziałam mamusie drace się na dzieci, bo nie umiały ustać w miejscu, gdy mamusie przeszukiwały kosze z odzieżą.
        Myślę, że to raczej przypadek. Wiele razy, gdy widzę dziecko z tatusiem(bez mamusi...) , to mam wrazenie, że tatusiowie są mniej nerwowi i raczej rozmawiają z dziećmi, niż do nich mówia i wydają polecenia. Natomiast czasem mamusie (przypadek sprzed tygodnia) wydają polecenia tatusiom tym samym tonem, co dzieciom "Przestań już to oglądać!", "Nie, tego nie kupimy!", "Wychodzimy!" - i być moze tatusiowie miewają dosyć.
        • nangaparbat3 Re: tatusiowie 15.05.11, 19:22
          mam wrazenie, że tatusiowie są mniej nerwowi i raczej rozmawiają z
          > dziećmi, niż do nich mówia i wydają polecenia.
          Tez miałam najczęściej podobne wrażenie, dlatego może dzisiejsze obserwacje tak mnie ruszyły - no i to zagęszczenie w czasie.
          Chciałabym bardzo, żeby to był przypadek, a nie sygnał, że jednak nie tylko w polityce jesteśmy coraz bardziej agresywni.
      • nangaparbat3 Re: tatusiowie 15.05.11, 19:19
        To zyczę powodzenia. Sama znam wielu ciepłych, czułych, z poczuciem humoru, opiekuńczych ojców. Myślę, że Ci się powiedzie smile
        • verdana Re: tatusiowie 15.05.11, 20:33
          Wyciągnięta przez syna, poszłam po poludniu do hipermarketu. Po driodze naliczyłam 7! sztuk płaczacych dzieci, nie liczac dwojga niemowląt.
          dzieci byly z obojgiem rodziców, babcią, matką i chyba starsza siostrą.
          czyli płacz w supermarkecie chyba jest jakąś normą.
          • nangaparbat3 Re: tatusiowie 15.05.11, 20:48
            To fakt, zwłaszcza jeśli chodzi o maluchy, takie do jakichś 5 lat - myślę, że za ciepło, za nudno i za duzo bodźców jednocześnie.
          • asia_i_p Re: tatusiowie 15.05.11, 21:07
            Dziewczyny, ja wiem, że to zabrzmi głupio, ale front atmosferyczny przechodzi. Kiedy jeszcze mieszkałam we Wrocławiu i razem z moją macochą, bratem i córką chodziliśmy na plac zabaw, byłyśmy w stanie przewidzieć załamanie pogody i burzę tylko i wyłącznie na podstawie natężenia awantur na placu zabaw.
            • nangaparbat3 Re: tatusiowie 16.05.11, 07:47
              Dla mnie to nie brzmi głupio.
    • kali_pso Re: tatusiowie 15.05.11, 16:02


      heheheh... może to taka klasyka- samiec, wściekły na samego siebie, że nie stać go na zakup zabawki, nie będzie przecież krzywdził samego siebie tylko odreagowuje na słabszym...
      Tak jakby ematki nie znały podobnych sytuacji w wykonaniu- ona i pan/władca z utraconą pozycją w rodzinie...ale pewnie nie znają, jak to ematkiwinkP
    • kropkacom Re: tatusiowie 15.05.11, 16:07
      Niewielu panów (jak i pań zresztą) kupuje swoim dzieciom chętnie zabawki bez okazji. Znam może najwyżej jednego, który nie robi z tego problemu. A dzieci będą chciały zawsze. No, prawie zawsze. Wczoraj po kinie przeszliśmy dwa sklepy typowo zabawkowe i żadnych awantur. Tylko, że moje dzieci dostają zabawki częściej niż na święta.

      Reasumując - widok nieładny ale nie tyczy się tylko tatusiów i chyba w tych czasach zdarzyło się to większości rodzicom.
      • gryzelda71 Re: tatusiowie 15.05.11, 16:10
        Ojej,a te co awanturują się w dziale z zbawkami na mur dostaja je tylko na gwiazdkęsmile
        • shellerka Re: tatusiowie 15.05.11, 16:20
          smile
          • kropkacom Re: tatusiowie 15.05.11, 16:26
            Gdyby dzieciaki wiedziały, że mają szansę dostać to by nie było tak wiele takich scen. Zwłaszcza u starszych dzieci. Dwulatek widzi i chce. To fakt.
            • gryzelda71 Re: tatusiowie 15.05.11, 16:28
              > Gdyby dzieciaki wiedziały, że mają szansę dostać to by nie było tak wiele takic
              > h scen.
              Hahahaha
              Znaczy twoje tak mają co oznacza,że każde jedno dziecko tak działa.
              • kropkacom Re: tatusiowie 15.05.11, 16:48
                No, wiem. Chyba dlatego moje się nie awanturują z ojcem czy matką. big_grin
                • gryzelda71 Re: tatusiowie 15.05.11, 17:00
                  Mogę też napisać,że takie nieawanturujące się dzieci to z gatunku tych,co doskonale wiedzą,że i tak nic im rodzice nie kupiąsmile
                  • kropkacom Re: tatusiowie 15.05.11, 17:04
                    Niech ci będzie. Każdy wie jak u niego w rodzinie jest, bo w końcu mamy (większość ematek przynajmniej ma) dzieci tutaj a do sklepów chyba chodzą wszyscy. A może nie?
                    • gryzelda71 Re: tatusiowie 15.05.11, 17:41
                      Ja też wiem,że zachowanie mojej rodziny nie jest jedynym i tym obowiązującym,a ty wiesz to?
                  • bez_seller Re: tatusiowie 15.05.11, 17:34
                    gryzelda71 napisała:

                    > Mogę też napisać,że takie nieawanturujące się dzieci to z gatunku tych,co dosko
                    > nale wiedzą,że i tak nic im rodzice nie kupiąsmile

                    Moje wrecz przeciewnie, wiedzialo ze kupie wszystko co zechce. Nie chcialo, bo zabawki je nudzily.
                    • gryzelda71 Re: tatusiowie 15.05.11, 17:45
                      I jakiż z tego wniosek?Ze każde dziecko zachowuje się inaczej?I nie trzeba na podstawie zaobserwowanej scenki wyciągać wniosków,że tatuś chciał dziecko upokorzyć ,bo na zabawkę nie zasłużyło,albo nie stać było,albo....
                      • nangaparbat3 Re: tatusiowie 15.05.11, 19:30
                        gryzelda71 napisała:

                        > Iwyciągać wniosków,że tatuś chciał dziecko upokor
                        > zyć ,bo na zabawkę nie zasłużyło,albo nie stać było,albo....

                        Naprawdę nic nie zrozumiałaś z tego, co napisalam. Ale nie chce mi się już tłumaczyć.
            • nangaparbat3 Re: tatusiowie 15.05.11, 19:27
              W tym co widziałam dzisiaj, dzieci nie robiły scen. Jedna dziewczynka oberwała, bo czegoś dotknęła. Nawet nie pisnęła. Ta czterolatka po prostu cicho płakała - miała zapuchniete oczka, ale żadnych wrzaskow, szlochów czy westchnień (przynajmniej takich, które bym słyszala). Jeden chlopczyk się darł, mógł miec ze trzy lata. Z tym że darcie się dzieci w markecie mnie nie rusza - wydaje mi się, że najczęściej wrzeszczą ze zmęczenia po prostu.
              • gryzelda71 Re: tatusiowie 15.05.11, 19:36
                Cóż może w dziale zabawek były podczas tych zakupów juz 4 raz i ojciec się ściekł,bo czas naglił?A może ................
                • triss_merigold6 Re: tatusiowie 15.05.11, 19:56
                  Spoko, moje ma 6 lat, zabawek dużo, kupowane ma także bez okazji, a w Smyku potrafi sprawiać dramatyczne wrażenie dziecka, które błaga o jedną jedyną przyjemność w życiu (n-ty zestaw lego star wars na przykład) i w przypadku stanowczej odmowy daje wyraz temu jak bardzo zraniłam jego uczucia i potrzeby.
                  Uprzedzając pytanie czy muszę ciągnąć tam dziecko. Tak, albowiem buty powinny zostać przymierzone.
      • a.nancy Re: tatusiowie 15.05.11, 20:32
        ja znam wielu, ktorzy kupuja.
    • edelstein Re: tatusiowie 15.05.11, 19:47
      Trafilas na zly moment i tyle. I dlaczego wyciagasz wnioski, ze byli zli, bo byli naciagani na zabawki na ktore ich nie stac.Jesli ich byloby stac to powinni z usmiechem na ustach wykupic caly sklep, bo dziecko chce? Smutne jest gdy rodzice daja tanczyc dzieciom na glowach i jak tylko dziecko uderzy w ryk kupuja mu to co chce.Nie powinni byc agresywni wobec dzieci, ale znamy realia i wiemy, ze dzieci potrafia i swietego z rownowagi wyprowadzic.Ja tlumacze dziecku dlaczego nie dostanie setnej rzeczy,a potem gdy mlody nie chce przyjac tego do wiadomosci przelaczam sie na tryb offline, widocznie ci rodzice takiej metody nie uznaja.
      • hellulah Re: tatusiowie 15.05.11, 19:59
        > widocznie ci rodzice takiej metody nie uznaja

        I w tym rzecz. Uznają za to, co zaobserwowała nangaparbat, krzyk, zastraszanie, agresję. To jest smutne. I złe.

        Nie chodzi o nie kupienie zabawki. Chodzi o sposób, w jaki to przeprowadzono.
        • miaowi Re: tatusiowie 15.05.11, 20:32
          Tak,zdecydowanie ze wszystkich metod popieram przejście w tryb offline po piątym usłyszanym "ale prooszę". Jeżeli powiedziałam, że zabawki nie kupię, to nie kupię. I nie dlatego że mnie nie stać, ale dlatego, że nie popieram spełniania zachcianek na żądanie. Chcesz zabawkę/ Podoba się?
          To albo myslimy, jaka jest najbliższa okazja (dzień dziecka) albo, myszko, odkładaj pieniążki do skarbonki. Szlus.
          • hellulah Re: tatusiowie 15.05.11, 21:05
            @miaowi: i to jest dobra odpowiedź. Spokojnie, stanowczo, z uśmiechem oraz innymi sygnałami komunikującymi "kocham cię".

            Chyba zresztą nangaparbat nie wzburzyłaby się, widząc ojca przytulającego dziecko, i spokojnie tak rzecz wyjaśniającego.

            Dodałabym jeszcze sprawdzoną u nas metodę - pomyśleć zawczasu. I sorry, ale to rodzic ma pomyśleć, od tego na tym etapie jest. Przed udaniem się do sklepu, przed wejściem między półki. Wypracować system, np. zeszycik życzeń (wpisywanie zabawek na listę). Umówić się, co kupujemy danego dnia (i np. dziś nie kupujemy zabawek). Pozwolić dziecku decydować przy innych zakupach, to jest zlecić jakieś fajne zadanie do wykonania ("dzisiaj jesteś odpowiedzialna za xxx, sama wybierasz!" - dla malucha super sprawa). No i samemu nie kupować kompulsywnie smile ciuszków czy kosmetyków.
            • nangaparbat3 Re: tatusiowie 16.05.11, 07:52
              Ja robiłam coś strasznego. Jak młoda była zupelnie malutka (chyba jakieś 2-3 lata) i zaczynała marudzić, mowiłam: Dzisiaj jest środa i jest zasada, że w środe się takich rzeczy nie kupuje. Działało. A ja do dzisiaj mam wyrzuty sumienia.
              • hellulah Re: tatusiowie 16.05.11, 08:15
                Hej, my naprawdę mieliśmy takie zasady smile

                Słodycze kupowało się np. i jadało tylko w weekendy. Dotyczyło to wszystkich. Jakiekolwiek miauczenie o cukierki we wtorek i "dzisiaj jest wtorek, to nie jest weekend, za cztery dni [pokazana na palcach] wybierzesz słodycze dla wszystkich".

                Mieliśmy zeszycik życzeń do wpisywania zapotrzebowania na prezenty/zabawki.

                Przed zakupami w marketach (pomijając dopilnowanie, aby młoda była nakarmiona i względnie wypoczęta) ustalaliśmy co kupujemy (niekoniecznie spisaną listę, tylko tak powiedzmy zadaniowo - że np. warzywa na obiady dziś i jutro, nabiał na śniadania i kolacje, oraz papier do drukarki). Znowu - próby wymiauczenia zabaweczki i odpowiedź: "dziś przyszliśmy po a, b i c. Ta zabawka to nie jest ani a, ani b, ani c. Dzisiaj nie kupujemy zabawek. Ale powiedz, czemu podoba ci się ta zabawka? [i chwilka na uzgodnienie, czemu jest fajowska, popodziwianie, poświęcenie uwagi dziecku]. No tak! teraz widzę, że jest fajna i że się tobie bardzo podoba! [entuzjazm] Jak wrócimy, zaraz wpiszemy ją do zeszyciku życzeń! przed [nazwa najbliższej okazji typu Dzień Dziecka] powiesz, czy nadal ją chcesz." No i tak samo miałam z własnymi zakupami (żadnych kompulsywnie nabywanych kiecek czy mazideł).

                Oczywiście upraszczam te dialogi (mniej więcej), ale tak było. I działało. Idealnie. Z biegiem czasu naprawdę już niepotrzebne było żadne upominanie, był święty spokój (i podziwianie fajnych zabawek w sklepach).

                Nawiązując do pierwszego wpisu:

                No ale. To wymaga podpytania fachowców, bezpośrednio lub korzystając z literatury. Oraz myślenia. I empatii. I chwili czasu. I umiejętnego zarządzania własnym stresem cze zmęczeniem. I świadomości, że rodzic nie jest bogiem ani właścicielem dziecka.

                Pewnie szybciej jest huknąć albo szarpnąć. Bo i myśleć przy tym nie trzeba, to wręcz niewskazane...
          • zdecydowana_brunetka Skarbonka 16.05.11, 08:12
            U nas tak właśnie wygląda argument ostateczny. Każde z dzieciaków posiada Prywatne Fundusze (kwota bez znaczenia wink). Jeśli się masakrycznie uprze na jakąś totalną pokrakę, dostaje informację, OK, ale inwestujesz swoje pieniądze, ja dokładam różnicę.
            W 99% przypadków zakup przestaje być ultrapilny wink
    • deodyma Re: tatusiowie 16.05.11, 08:14
      razem z mezem tez wkurzamy sie na syna, ktory chce kolejna zabawke, czesto taka sama, ktora niedawno np mu kuplilsmy i ludzie tez moga sobie pomyslec, ze nas nie stac na jej kupnobig_grin
      • zdecydowana_brunetka Re: tatusiowie 16.05.11, 08:21
        Kwestia zawstydzania, a nawet udawania współczucia, ze cię nie stać na zakup i Ludzie Zobaczą to jeden z mniej oficjalnych, ale bardzo skutecznych chwytów marketingowych. Szczególnie stosowanych w sprzedaży bezpośredniej "przy świadkach" - na zamkniętych spotkaniach najczęściej.
        Ostatnio stosują go uliczni nagabywacze na tanie perfumy. Do odchodzącej osoby syczą scenicznie na pół ulicy, ach taaak, rozumiemy, nie stać pani/pana... Kolejna złapana ofiara juz nie ucieka tak szybko wink
      • hellulah Re: tatusiowie 16.05.11, 08:25
        Ale dlaczego się wkurzacie?

        Ok, to irytujące, rozumiem tę irytację, ale z tym trzeba walczyć, a nie tak sobie przechodzić na nią do porządku dziennego. To nie jest śmieszne, wbrew smiley'owi.

        To przecież naturalne, że syn na swoim etapie rozwoju chciałby tych zabawek. Wy jesteście dorośli i powinniście to zrozumieć oraz pomyśleć, jak nauczyć synka panowania nad takimi impulsami. Macie prawo a nawet obowiązek odmówić mu n-tej zabawki, ale czemu wkurza Was, że dziecko (czyli osoba mająca przed sobą jeszcze dużo etapów rozwoju) próbuje wydobyć zabawkę?

        To trochę tak, jakby wkurzać się na niemowlę, że płacze z głodu. A powinno pewnie cichym głosem poprosić, "mamo, czy mogłabyś podać posiłek"... Ok, płaczące niemowlęta bywają wkurzające, ale czy to znaczy, że rodzice w miejscu publicznym (no, gdziekolwiek, ale ja nawiązuję do sytuacji w sklepie) mają kierować do tego niemowlęcia swoją agresję (wkurzenie)?
        • zdecydowana_brunetka Re: tatusiowie 16.05.11, 08:34
          Irytacja jest rzeczą ludzką. Ale wizytówką dojrzałego człowieka jest stopień panowania nad irytacją.
          Co nie znaczy, że jesteśmy automatami, że para z zupełnie innego gwizdka nie ujdzie akurat w sklepie z zabawkami... Ku oburzeniu z politowaniem przypadkowej widowni.
          • hellulah Re: tatusiowie 16.05.11, 08:53
            Odpisałam poniżej.

            "Przypadkowa" (nie taka znowu, o ile pamiętam nangaparbat żyje z pracy z ludźmi) widownia nie zaobserwowała ani śladu refleksji czy próby przeproszenia tych źle potraktowanych dzieci.

            >Ku oburzeniu z politowaniem przypadkowej widowni.

            Ciągnąc ten wątek - a co sugerujesz? widownia ma odwracać wzrok i udawać, że nic się nie dzieje, albo wszystko jest tak jak być powinno?
        • gryzelda71 Re: tatusiowie 16.05.11, 08:35
          Wkurzam się,bo jestem nieidealna.
          • hellulah Re: tatusiowie 16.05.11, 08:50
            > Wkurzam się,bo jestem nieidealna.

            I dobrze Ci z tym? że zapytam.

            Znowu ogólniki. Wkurzasz się? ale na kogo, kiedy? jesteś nieidealna? Ja też. Ja też się wkurzam. Idę wtedy na siłownię albo szybki spacer, albo hejterzę na forum smile albo robię sobie jakąś wyjątkowo dobrą herbatę i popijam ją spokojnie, patrząc przez okno.

            Każdy się może wkurzyć.

            Paskudnym zwyczajem jest odreagowywanie na słabszych.

            Naprawdę, niewrzeszczenie na córkę w sklepach nie wymagało ode mnie nadludzkich wysiłków, ot trochę planowania i empatii.

            Ok, wiadomo, można się zresetować i stracić panowanie nad sobą. Zwłaszcza w nieprzewidywalnych, nagłych sytuacjach. Sorry Winnetou, dziecko+dział zabawkarski to nie jest nieprzewidywalna i nagła sytuacja. Dziecko to nie jest też worek treningowy do odreagowywania swoich emocji.

            Nangaparbat nie widziała, żeby któryś z tych tatusiów przeprosił. Żeby powiedział: wiesz, mam zły dzień, przepraszam córciu, że na ciebie nakrzyczałem, przytul się.

            • gryzelda71 Re: tatusiowie 16.05.11, 11:49
              Wkurzam się konkretnie na dziecko w jakiejś sytuacji,na męża w innej.Nie wyładowuje się na słabszych tylko na tych co mnie wkurzyli.
              I nie umiem jak ty popijać herbaty jak mnie nosi(wiem,wiem naganne i nie powinnam mieć dzieci).Przeprosić umiem,ale niekoniczna jest mi do tego publika.
              • hellulah Re: tatusiowie 17.05.11, 09:33
                Niepotrzebnie bierzesz to wprost do siebie, nie o to chodzi. Wyluzuj. Nigdzie nie pisałam ani o Tobie personalnie, ani czy powinnaś, czy nie powinnaś mieć dzieci. Nie tego dotyczy dyskusja.

                Dyskusja dotyczy przyzwolenia na niesprawiedliwe i agresywne traktowanie dzieci. Zarzucasz nangaparbat, że krytykuje tatusiów (jak w ogóle mogła zakładać wątek!), którzy zachowali się nie fair, usprawiedliwiasz ich. "Bo każdy może się zdenerwować". No może. Ale na forum można, a nawet powinno się IMHO pokazać, że są inne opcje i że takie zachowanie nie jest w porządku. Bo nie jest.

                Co do przepraszania i publiki - czy chcesz przez to powiedzieć, że nie powinno się przytulić i przeprosić dziecka "bo co ludzie powiedzą"?

                Jakoś "publika" nie przeszkadzała tym ojcom w pokrzykiwaniu na dzieci - nagle zaczęłaby wadzić, gdy trzeba by powiedzieć cicho "przepraszam"?

                Na koniec to, teraz faktycznie o Tobie:

                > Nie wyładowuje się na słabszych tylko na tych co mnie wkurzyli.

                No weź przestań. Przeczytaj, co napisałaś. Jeśli wkurzy Cię słabszy, wyładowujesz się na słabszym, czyż nie? czyli jako silniejsza (fizycznie, emocjonalnie, doświadczeniem) wyładowujesz się na kimś, kto jest od Ciebie słabszy i nie stanowi równego "przeciwnika" tylko ofiarę. Przyjemności.


                • gryzelda71 Re: tatusiowie 17.05.11, 09:37
                  Napisałam,że naga widziała CZĘŚĆ zachowania i ojca i dzieci.Nie ma pojęcia co było przyczyną i co było jak juz ich straciła z uszu i oczu.Ale posypały się wyroki....
                  Co rozumiesz przez wyładowywania się,bo jednak chyba nie to co ja.
                  • hellulah Re: tatusiowie 17.05.11, 19:31
                    Co rozumiem przez wyładowywanie się? a choćby jak z opisu nangaparbat: "byłam świadkiem łajania dzieci przez ojców, dzieci w wieku 2-10 (na oko). Ton głosu, wyraz twarzy, gesty - wszystko ujawniało złość" - kierowanie agresji w stronę dziecka.

                    Autorka siłą rzeczy widziała wycinek. Zgadzam się. No, przyczynę widziała - dzieci "żebrały" o zabawki w sytuacji, gdy rodzice nie planowali ich kupować (tu powodynieważne, i faktycznie nangaparbat lekko przesadziła z domysłami).

                    To nie była sytuacja nietypowa, nieprzewidywalna. Jak najbardziej typowa, zwykła sytuacja rodzicielska, o której można pomyśleć zawczasu: małe dziecko i półki pełne grającego i pikającego światełkami różowo-foletowo-srebrnoszarego badziestwa.

                    Być może tatusiowie przeprosili później, choć o ile pamiętam z opisu to mamy "miarkowały" partnerów, a płaczącą dziewczynkę uspokajała także mama, a nie tata.

                    Autorka siłą rzeczy widziała wycinek i o tym wycinku jest własnie dyskusja.

                    Przyznasz, że sporo w wątku odpowiedzi typu "ach biedny rodzic, no miał prawo się zdenerwować, to takie ludzkie, na pewno jest jakieś usprawiedliwienie". Jako, że forum to miejsce wymiany poglądów, mój jest taki: nie, nie miał prawa, choć owszem, to się mogło zdarzyć. Wiem, że opisani tatusiowie nie uderzyli, nie kopnęli, ale jednak - no żal mi, że zabrakło im umiejętności oraz chęci, aby inaczej, nieagresywnie, rozwiązać konflikt albo w ogóle mu zapobiec. Być może to podpada pod "współczuje twoim dziecią", ale niech tam. Bo alternatywna opcja jest jak najbardziej możliwa, wykonalna, nie wymaga nadludzkiego wysiłku. Chyba nie jest ideałem działanie wyłącznie pod wpływem impulsów, także tych destrukcyjnych (agresja)? Hmm, nie podejrzewam tych tatusiów o pyskówki w stronę szefów, kontrahentów czy ABS-ów w autobusie... a do dziecka można "z buta", po co się silić na refleksję...

                    Ja naprawdę nie mam nic do Ciebie ani kogokolwiek, że zdarza się Tobie pęknąć czy wybuchnąć. No zdarza się. Każdemu. I dlatego każdy powinien starać się coś z tym robić.

                    Ja się nie zgadzam z opinią, że agresja ("ton głosu, wyraz twarzy, gesty - wszystko ujawniało złość") to nic takiego i że niczego nie da się z tym zrobić, nawet nie warto próbować, bo próby radzenia sobie ze stresem są śmieszne i po co sobie głowę zawracać, dzieciak ma się słuchać, zwłaszcza ojca, rodzic ma prawo się spieszyć i mieć zły dzień.

                    A tak nieco z innej beczki.

                    Ciekawe, czy gdyby post autorki był taki:

                    "...widziałam w sklepie kobietę koło 30, chciała sobie kupić bluzkę - a jej mąż czy facet wrzasnął na nią, kategorycznym tonem powiedział, że nie wolno, no widać było jak jej łzy do oczu napływają"

                    albo taki

                    "...widziałam na deptaku faceta, był ze szczeniakiem i ten szczeniak wskoczył mu na nogi, no i zostawił ślady łap, a facet go kopnął i jeszcze poprawił smyczą"

                    ...to czy też tak by się doszukiwano usprawiedliwień dla agresji - czy tylko w stosunku do dzieci można sobie pozwolić na więcej?

                    • nangaparbat3 Re: tatusiowie 17.05.11, 19:57
                      >
                      > - czy tylko w
                      > stosunku do dzieci można sobie pozwolić na więcej?

                      Tak.


                    • gryzelda71 Re: tatusiowie 17.05.11, 20:13
                      Ależ gdybym była świadkiem takiej sceny wśród dorosłych to tez nie wyciągałabym wniosków,że straszny ten jej mąż i tak ją upokarza itp.
                      Skąd wniosek,że ci ojcowie nie pracują nad sobą?Może gdyby nie pracowali nanga byłaby świadkiem lania?I skąd znów wniosek,że tylko do dziecka takie zachowanie jest skierowane?
        • nangaparbat3 Re: tatusiowie 16.05.11, 08:35
          A ja rozumiem, że można się wkurzyć o wszystko - ale przeraża mnie, że wkurzenie może aż tak zawiesić inne uczucia. Że aż tak odpychający może być rodzic złoszczący sie na dziecko.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja