sarling
19.05.11, 14:38
Kilka dni temu zadzwoniła do mnie opiekunka starszego dziecka z przedszkola, że Franek właśnie miał wypadek, przeleciał przez płot i rozwalił sobie czoło i że jest z nim teraz w przychodni. Oczywiście zaraz się telportowałam do tej przychodni, z której odesłali nas do szpitala. Tam okazało się, że to nie czoło, ale łuk brwiowy i kawałek powieki. Wyglądało to dość groźnie, szczególnie losy gałki ocznej. Na szczęście teraz wiadomo, że z okiem jest ok, 4 szwy czekają na zdjęcie. Do wesela się zagoi.
No i większość rodziny jest przekonana, że powinnam wyciągnąć jakieś konsekwencje wobec przedszkola i opiekunek.
Fakt - powinny mieć oczy naookoło głowy, ale nie sądzę, że powinnam żądać zadośćuczynienia, tym bardziej, że przedszkole ubezpiecza dziec i dostanę jakieś odszkodowanie. Widziałam jak przerażona była ta kobieta, codziennie dzwoni i dopytuje, murek został zabezpieczony, mówiąc wprost - chyba już poniosła karę.
A może "nie zależy mi na dziecku i wszystko mi jedno"?