Singiel w pracy...

20.08.11, 10:30
Czytam sobie artykuł w WO na ten temat. I rozumiem irytację na problemy z urlopami, spychologię w pracy (której ofiarą jednak może paść każdy). Tylko, że ci single zostający nałogowo po godzinach, robiący wszystko i ponad to, na bank odcinają potem konkretne kupony w tejże pracy od takiego zachowania. Kogo pracodawca awansuje? Panią Stenię co do dzieci biegnie na dziesięć minut przed końcem pracy? Czy Iwonkę co gotowa robić nadgodziny?
    • hanka20074 Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 10:38
      Znam pracodawców co przekonali się że lepsza taka pani "Stenia" która rzadko kiedy zostawi swoje miejsce pracy z dnia na dzień , za to singiel, czemu nie?A co ma do stracenia?
    • kozica111 Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 10:40
      Stereotypy mnożysz.
      Nie jestem singlem, chodziłam do pracy ponad 8msc - końcówka ciąży sierpień zeszłego roku...
      w tym czasie moje koleżanki singielki wychodziły po 6 godzinach bo upał i można wyjść wcześniej...
    • morgen_stern Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 10:52
      W jednym miejscu pracy rzeczywiście tak było i dziewczyny bez rodziny miały trochę przerąbane - dyżury w dni wolne "bo nie mają przecież rodziny", wiadomo było też, że dzieciate wychodzą wcześniej przed świętami, żeby "przygotować wigilię", bo my przecież nie musimy żadnej przygotowywać etc.
      W obecnej na szczęście tak nie jest, jako jedyna bezdzietna mogę spokojnie wyjść wcześniej na koncert czy do dentysty, urlopy też rozdzielane są sprawiedliwie. To chyba zależy od "tradycji" w danej firmie, w tamtej zawsze taka była i trzeba się było dostosować.
    • angazetka Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 10:53
      Kropka, ależ stereotypami lecisz...
    • rzana.baba Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 11:18
      Ale nie każdy singiel musi marzyć o awansach, prawda?

      U mnie jest inaczej. Urlopy dzielimy bezboleśnie, a jeśli trzeba zostać - to po prostu trzeba.
    • bluea.nne Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 11:30
      zgadzam się, że osoba bez dzieci na pewno może spokojnie zostawać po godzinach w pracy;
      • estelka1 Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 11:46
        Nie powiedziałabym, że osoba bezdzietna na pewno i spokojnie może zostawać po godzinach. Jest jej łatwiej pracować dłużej niż osobom dzieciatym, nie znaczy to jednak, że można ją eksploatować bez opamiętania. No i oczywiście za dyspozycyjność i wypracowane nadgodziny powinna być odpowiednia gratyfikacja. Tylko, że wtedy te dzieciate zaczynają się marszczyć, że dlaczego bezdzietna Zosia dostała sympatyczną premię, a ona tylko jakieś ochłapy, czy gołą pensyjkę.
        A jeśli chodzi o dogodne terminy urlopów, czy dyżury (a raczej ich brak) w święta, sylwestry itd. tu dla mnie bezdyskusyjnie powinno być sprawiedliwie. Jeśli bezdzietna pracuje w wigilię, to dzieciata w święta. Jak kiedyś pracowałam w szpitalu, to oddziałowa tak ustawiała dyżury, żeby każda popracowała w święta, ale i też mogła pobyć z rodziną. Po zapoznaniu z grafikiem dziewczyny ewentualnie już między sobą robiły podmianki, a oddziałowa to bez problemu akceptowała.
      • sadosia75 Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 12:00
        Oczywiście, że może. Ale niech to zostawanie po godzinach zostanie odpowiednio wynagrodzone i niech dzieciata później nie płacze, że dostała mniej. Bezdzietna osoba to nie jest robol po godzinach. Bezdzietna też ma rodzinę, też chce odpocząć, też ma swoje plany. Eksploatowanie bezdzietnej na maxa tylko i wyłącznie dlatego, że jest bezdzietna kończy się zazwyczaj tym, że bezdzietna znajduje inną pracę. a później panuje opinia, że bezdzietna w pracy solidna nie jest bo jak zaczyna się robić ciężko ( czyt. wyeksploatowana ) to zmienia pracę.
        Za czasów jak byłam panienką ( i co za tym idzie w moim przypadku bezdzietną ) dyżury swiąteczne rozdzielono tak, że ja pracowałam w święta katolickie i prawosławne bo z kim niby panna bezdzietna miałaby spędzić święta? po pół roku pracowałam w innej firmie, nadal byłam panną bezdzietną ale zasady były już zupełnie inne.
        • estelka1 Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 12:11
          No właśnie teraz mi się też przypomniała dyskusja w pracy, jak to osoby wyznania grekokatolickiego (bo moje miasto zamieszkuje dość liczna mniejszość ukraińska) są bezczelne, bo nie dość, że mają wolne w katolickie czyt. kalendarzowe święta, to jeszcze robią sobie wolne w "swoje" święta. Szkoda tylko, że nikt z owych dyskutantów nie wziął pod uwagę faktu, że grekokatolicy na czas świąt na ogół biorą urlopy. No chyba że szczęśliwie "ich" kalendarz zbiegnie się z "naszym".
          • sadosia75 Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 14:40
            A to norma. Teraz mamy luksus bo wigilia jest wolna ( 6 stycznia ) ale przecież święta zaczynają się od 7 stycznia i ludzie muszą brać urlopy na te swięta. Z Wielkanocą jest lepiej bo czasem się zbiega kalendarzowo z katolickimi. Ale wtedy np. mój mąż nie ma wolnego w święta. to samo z sylwestrem. urlop też trzeba brać jeśli ktoś chce poswiętować. ale to tak czy siak bezczelne big_grin padają jeszcze pomysły co by kalendarz zmienić. ale ignoruję takie idiotyczne i debilne propozycje. bo jak dyskutować z debilem?
      • rzana.baba Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 12:04
        Ciekawa jestem czemu?
        Nie ma życia prywatnego? Obowiązków? Wizyt u lekarza? Czy po prostu Twoim zdaniem żyje tylko pracą i dla pracy?
        Moje koleżanki akurat mają. Jeśli ja, posiadająca rodzinę - decyduję się na pracę, to na dokładnie takich samych zasadach, jak reszta. Nie zaglądam im w łóżka, do domów, ani nigdzie indziej, a już na pewno nie daję sobie większych praw przez fakt posiadania dzieci. Pracuje na takich samych warunkach jak reszta, identycznie obowiązuje mnie kodeks pracy i cała reszta. Czy to dziwne?
      • angazetka Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 12:24
        Oczywiście. Albowiem singiel żyje tylko pracą, nie ma własnych potrzeb ni własnej rodziny (uprzejmie wyjaśniam, że nie tylko mąż i dzieci są rodziną). Singiel nie potrzebuje odpocząć ani spędzać świąt z bliskimi. To taki robot bez uczuć jest.
        • rzana.baba Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 12:30
          I wręcz trzeba go zamknąć w pracy, bo bezczelny jeszcze znajdzie partnera, rozmnoży się i będzie wymagałwink urlopów w wakacje i wychodzenia 10 min przed końcem pracy. Kim wtedy będziemy się wysługiwaćwink?
      • bluea.nne Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 14:52
        miało być "spokojniej" zamiast "spokojnie"
        tzn. że jeżeli trzeba wyjątkowo nagle zostać, to nie musi zastanawiać się co zrobić z dziećmi
        i oczywiście nie powinno być to wykorzystywane
        i oczywiście- jak każdy- powinna być za dodatkową pracę wynagradzana
      • sumire Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 15:35
        bo? nie ma prywatnego życia, faceta, przyjaciół, zainteresowań, rodziców w słusznym wieku?
      • wuika Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 21:50
        Ja np. nie mogłam zostawać bezkarnie po godzinach. W domu mam psa, którego trzeba wyprowadzić. Nie będzie czekał dwóch godzin więcej, bo jest coś do zrobienia w pracy.
    • erba Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 12:36
      Dziś rano mówili o tym w Trójce, okazało się, że single też są dyskryminowani. Ostatnio zauważam, że grupa tych niedyskryminowanych skurczyła się do jakiejś mikro garstki. Zaciążone, na wychowawczym, dzieciate - dyskryminowane, singielki - dyskryminowane, faceci - a jakże, w końcu nie mogą iść na macierzyński i wykręcać się dziećmi. Wszędzie same ofiary. A życie polega na tym, że każdej sytuacji są plusy i minusy i wypadałoby to dzielnie wziąc na klatę.
    • kropkacom Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 14:34
      Pisze na podstawie artykułu w jakby nie było niegłupim magazynie. Także chyba tam generalizują i jadą po stereotypach big_grin Ja miałam jedynie małe, ale do tego co przeczytałam.
      • tosterowa Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 14:38
        akurat WO bardzo mocno drepcze po piętach głupim magazynom, a czasem wręcz ściga się z nimi na równi.
    • lilka69 Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 14:40
      o tym samym pomyslalam kropka jak czytalam dzis wysokie. oczywiscie, ze singiel jest biedny do ...pierwszego i kolejnego awansu.
      • sadosia75 Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 14:44
        Ale dzieciatym nikt nie broni zostawać po godzinach, nikt im nie broni odcinać kupony w przyszłości nikt im nie broni być biednymi do pierwszego i kolejnego awansu.
      • sumire Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 14:56
        przez dekadę pracy w dwóch korporacjach nie zauważyłam faworyzowania singli w sprawach awansu. inna rzecz, że nie zauważyłam też spychania na nich nadgodzin i pracy w święta. ale może to specyfika wymieszanej kulturowo branży.
      • diabel.lancucki Re: Singiel w pracy... 21.08.11, 10:02
        I co w tym dziwnego? Zapracował sobie, w przeciwieństwie do Krysi, która się notorycznie spóźnia (bo korek pod przedszkolem), wychodzi wcześniej (bo to samo), albo wykonuje 1500 telefonów do opiekunki/dziecka/pani w przedszkolu i tylko patrzy jak najwięcej wolnego wziąć.
        Jak lecimy po stereotypach to lecimy wink
    • katharsisss Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 15:08
      W poprzedniej pracy mojego męża były takie irytujące zwyczaje, że urlop w wakacje (lipiec, sierpień) dostawali tylko dzieciaci. On dostawał zawsze w czerwcu lub wrześniu. A ja pracowałam w szkole i studiowałam zaocznie, więc i czerwiec i wrzesień w moim przypadku odpadał. 5 lat nie byliśmy razem na wakacjach.
    • aniorek Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 15:29
      W twoim miejscu pracy tak jest? To wspolczuje pracy w malo cywilizowanym miejscu. W mojej firmie awansuje sie osoby, ktore maja umiejetnosci i wiedze, a nie te, ktore pracuja po 15 godzin i jest to ich jedyne osiagniecie. Nadgodziny nie swiadcza o zdolnosciach, a czasem wrecz sa oznaka, ze dana osoba niekoniecznie potrafi umiejetnie zorganizowac sobie prace, zeby wykonac ja w standardowym czasie. Dodatkowo, liczba nadgodzin, ktore mozna wykonac w ciagu roku, jest ograniczona prawnie tu gdzie mieszkam.

      Co wiecej, moj szef nic nie wie o moim zyciu prywatnym, wiec nie ma to wplywu na decyzje o urlopie. Coroczny urlop jest prawnie zagwarantowany miedzy czerwcem a koncem wrzesnia. Zmartwieniem pracodawcy jest znalezienie zastepcow.
      • madzioreck Re: Singiel w pracy... 21.08.11, 02:35
        Nadgodziny nie
        > swiadcza o zdolnosciach, a czasem wrecz sa oznaka, ze dana osoba niekoniecznie
        > potrafi umiejetnie zorganizowac sobie prace, zeby wykonac ja w standardowym cza
        > sie.

        To bardzo ciekawe, co piszesz. Zakładasz, że wszyscy w pracy wykonują "zadania", których czas wykonania zależy od samego pracownika? A nie od tego na przykład, że Ci klient przyjdzie 5 minut przed końcem pracy i masz godzinę z głowy, albo trzaskasz te nadgodziny, bo ktoś inny nie przyszedł do pracy, a najłatwiej usadzić niedzieciatą, bo dzieciate podniosą krzyk, że one nie mogą, bo dzieci?
    • joxanna Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 21:21
      Ja to łączę trochę z takim zdrowym polskim podejściem, żeby ułatwić tym, co mają gorzej (ale tylko po to, żeby sobie nie zapeszyć). Bo o co chodzi z tym, że dzieciaci mogą nie brać nadgodzin i muszą iść do domu? Bo muszą: zakupy zrobić, z dziećmi się utachać, posprzątać, ręce urobić itp. Jakby singiel powiedział, że ma chorą matkę, to oczywiście, że wychodziły punkt 5. Ale jak powie, że ćwiczy na trąbce to kto mu pozwoli nie brać nadgodzin? Że niby ma mieć lepiej? A nie urobić się po uszy? Że niby wychodzi z pracy i ma własne życie?

      Ostatecznie chodzi o to, żeby biznes mógł być tak zorganizowany, żeby nikt nie musiał brać nadgodzin. Ale do tego potrzeba mądrych menagerów i mądrych klientów - bo u nas ciągle bywają klienci, którym się wydaje, że skoro już coś zamawiają to wszyscy z przyjemnością dla nich będą pracować w weekend. Ale na szczęście to się powoli zmienia.
    • 18_lipcowa1 Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 22:04
      Z własnych obserwacji a mam ich sporo bo długo juz pracuje wiem że najlepszymi pracownikami są matki. Obowiązkowe, punktualne.
      Najgorsze zaś , najmniej pracowite, najwiecej dni opuszczające bedzietne - młode wiecznie skacowane albo zajęte kolejnym facetem, stare- wiecznie nadąsane i szukające dziury w całym.
      • kasia111177 Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 22:14
        Ja mam dwoje dzieci, chłopak z którym najbliżej współpracuję - jest singlem. Nigdy, nigdy nie było awantur o zakres obowiązków, urlop, ewentualne zostanie po pracy. Raz ja mu pójdę na rękę, raz on mi - najważniejsze, żeby umieć się dogadać. Jak ktoś jest całe życie w pretensjach, zawsze wymyśli sposób, w jaki go inni dyskryminują.
      • angazetka Re: Singiel w pracy... 20.08.11, 22:26
        Zastanawiam sie, czy jestem jeszcze wiecznie skacowana, czy już nadąsana big_grin
        • morgen_stern Re: Singiel w pracy... 21.08.11, 09:20
          Ja chyba jestem stara tongue_out
      • morgen_stern Re: Singiel w pracy... 21.08.11, 09:42
        Lipcowa, a z czasów singlowych to do której grupy należałaś? smile
    • anorektycznazdzira Re: Singiel w pracy... 21.08.11, 02:52
      U nas tak nie ma.
      Robienie różnic w traktowaniu ludzi dzietnych i bezdzietnych przy podziale urlopów i nadgodzin robi na mnie takie samo wrażenie jak różnicowanie pod względem koloru skóry, płci i orientacji seksualnej. Każdy ma prawo do urlopu czy nadgodzin/braku nadgodzin, zależnie od własnych potrzeb i preferencji a nie od szablonu ma dzieci/nie ma. Zresztą niejeden by się zdziwił, bo stereotypy potrafią się tu mocno nie sprawdzać tongue_out
    • sta-fraszka Re: Singiel w pracy... 21.08.11, 04:18
      Ja nigdy nie rozumialam o co chodzi z singlami i niesinglami/dzieciatymi niedzieciatymi w pracy, bo w zyciu nie pracowalam od - do tylko zawsze przy projektach. Wiec jak sie spielam i zrobilam to mialam zrobione a jak nie to siedzialam wieczorami (w domu albo w pracy). Pojecia nagdodzin nie znam, znam pojecia poznych nocek i niewyrabiania sie czasowo. Ale to, ile na siebie wzielam i za ile mi potem placono zalezalo ode mnie. Wiec sie musialam nauczyc i wyczuc ile moge a ile juz nie. I za ile mi sie oplaca wink

      Natomiast od - do pracuje moj maz. I tam, gdzie pracuje nie ma nadgodzin, so tylko weekendy i wieczory do rozdzielenia (biblioteka). I jest takie okienko w godzina otwarcia biblioteki, gdy na ogol nikogo nie ma, wiec wystarczy do obslugi jedna osoba. Na ogol jest to kierowniczka, ale czesto gesto jej cos wypada (zebranie/lekarz/rodzina/)

      I sprawa ma sie tak: on bardzo dlugo byl tam jedyna osoba bez "rodziny". Znaczy ma rodzicow, rodzenstwo itp, ale nikogo, do kogo sie trzeba bylo spieszyc. Wiec on przyzwyczail wszystkich, ze moze np. zostac dluzej az sie pojawi osoba z wieczornego dyzuru albo bez problemu zamienic sie jednym weekendem na inny bo jemu wszystko bylo bez roznicy, kiedy pracuje.
      Glosno mowi, ze sam jest sobie winny bo teraz na przyklad wolalby wyjsc wczesniej i sie zjawic w domu, ale do tego potrzeba by przeorganizowania wielu rzeczy i odzwyczajenia ludzi (po kilku dobrych latach bezproblemowego funkcjonowania) od nastalego stanu rzeczy.
      I to wyglada tak, ze on nagle robi problemy smile
      I on sie tak czuje jakby robil problemy smile

      On nie jest dyskryminowany, wrecz przeciwnie, jest uwielbiany za to, jaki jest elastyczny i ugodowy.
      Tyle, ze jemu nagle ta elestycznosc i ugodowosc zaczela przeszkadzac. Bo mu sie zmienila sytuacja zyciowa.
    • kol.3 Re: Singiel w pracy... 21.08.11, 07:21
      Problem jest mi nieznany i uważam, że naciągany. Nie zauważyłam, aby singielki tak nagle rzucały się na pracę i zostawanie w nadgodzinach, ani też nikt im nie wmawia, że powinny to robić bo nie mają rodzin. Jak matka małego dziecka, czasem chorującego, musiałam wyjeżdzać w delegacje, bo były to moje zadania i wiadomo było, że nikt mnie nie zastąpi, bo nikt nie ma mojej wiedzy (podział na rynki).
      • morgen_stern Re: Singiel w pracy... 21.08.11, 09:22
        Cytatkol.3 napisała:

        > Problem jest mi nieznany i uważam, że naciągany.


        Wyobraź sobie, że jedno wcale nie musi wynikać z drugiego tongue_out
        • kol.3 Re: Singiel w pracy... 21.08.11, 11:46
          I nie musi wynikać. Natomiast artykuł jest z tezą, niekoniecznie potwierdzającą się w praktyce. Myślałby ktoś, że biedne singielki są pracowite jak mrówki i rzucają się do zastępstw w pracy. Jest akurat odwrotnie. Bardzo cenią sobie swój wolny czas i palcem w bucie nie kiwną w czyimś zastępstwie.
    • tosterowa Re: Singiel w pracy... 21.08.11, 10:21
      Sądzę, że o wiele łatwiej poprosić o zostanie po godzinach, czy dodatkową pracę osobę, która nie ma rodziny i jakichś zobowiązań. Single w Polsce to w większości osoby młode, których obowiązki redukują się zwykle do płacenia rachunków, a w wolnym czasie chodzą do kina albo na zumbę, a nie opiekują się członkami rodziny. Ciężko w takich warunkach mówić o dyskryminacji, którą zajmują się amerykańscy psycholodzy, bo u nas to raczej brak asertywności u wszystkich stron - u pracodawcy, któremu głupio obciążyć dodatkową pracą pracowników z rodzinami, u pracowników z rodzinami, którzy wymyślają wymówki związane z obowiązkami rodzinnymi zamiast wprost powiedzieć, że pracy dodatkowej nie wezmą i u singli, którzy nawet głupiej wymówki nie potrafią poczynić wink
      • agni71 Re: Singiel w pracy... 21.08.11, 11:35
        Ciężko w takich warunkach mówić o dyskryminacji, którą zajmują się ameryk
        > ańscy psycholodzy, bo u nas to raczej brak asertywności u wszystkich stron

        O to to, brak asertywności. Pamietam do dzis taka sytuację, ja konczę pracę (byłam zatrudniona na 3/4 etatu, pracowałam 6 godzin), a tu nagle pojawia się robota, którą trzeba tego dnia wykonać. Młody singiel, wykonujacy razem ze mna te pracę, zdziwiony, ze ja wychodzę. "Przecież ktoś to będzie musiał zrobić!" Powiedziałam, że ja sie ze swoich obowiązków na ten dzień wywiązałam. Sumiennie je wykonywałam przez 6 godzin, za tyle mi płacą, na tyle sie umówiłam z pracodawca podejmując te robotę. A jak on sie daje wykorzystywać, to jest jego problem, nie mój. I wyszłam.
      • estelka1 Re: Singiel w pracy... 21.08.11, 12:31
        No powoli, to że ktoś jest singlem, nie znaczy że nie opiekuje się chorą matką, babcią, nie obiecał siostrze przypilnować dziecka, czy wreszcie nie ma zwierzaka, którego musi wyprowadzić na spacer, czy nakarmić. Singiel może "bawić" się w wolontariat np. w szpitalu onkologicznym gdzie czekają na niego chore dzieciaki, albo mieć dodatkową pracę, w której musi stawić się o tej, czy innej godzinie. A dzieciaty pracownik? Ostatecznie nikt sobie dziecka (przepraszam za wyrażenie) nie zrobił w pojedynkę. Dziecko z reguły ma jeszcze drugiego rodzica. Oczywiście poza naprawdę pojedynczymi przypadkami.
        Jak dla mnie wszyscy pracownicy powinni być traktowani równo, niezależnie od statusu rodzinnego. Zresztą kodeks pracy określa kto i w jakich przypadkach jest uprzywilejowany.
        • tosterowa Re: Singiel w pracy... 21.08.11, 12:41
          Myślę, że singiel z chorą matką nie będzie miał raczej oporów powiedzieć, że nie zostanie w pracy, bo opiekuje się matką.
    • judytak Re: Singiel w pracy... 21.08.11, 13:28
      bo to wszystko jest w miarę proste do rozwiązania, pod warunkiem, że wszystkie strony wykazują się zdrowym rozsądkiem i normalnym ludzkim podejściem

      tzn. pracodawca pamięta o tym, że do odpowiedniej ilości pracy trzeba mieć odpowiednią ilość pracowników, że nie należy brać zleceń, które przekraczają możliwości stanu osobowego firmy, i że najlepiej z góry ustalić sposób postępowania w sytuacjach nadzwyczajnych, wymagających nadgodzin

      pracownik pamięta o tym, że praca ma być zrobiona, że sytuacje nadzwyczajne się zdarzają, że koledzy też swoje prawa maja, i że asetrywność to nie to samo, co wypiąć się na wszystkich

      ja chyba mam szczęście w życiu, bo jeszcze inaczej w żadnej pracy nie miałam :o)

      pozdrawiam
      Judyta

Inne wątki na temat:
Pełna wersja