Dodaj do ulubionych

uważajcie na siebie

12.09.11, 22:01
Czytałyscie?

Dla tych, którym czytac się nie chce:
Agata z męzem i pieciomiesięcznym dzieckiem wyjechali na urlop na Mazury. Szli na spacer (dziecko w wózku), kiedy , jak opowiadają mieszkańcy, "po wsi szalały dwa quady". Jeden z nich przejechał Agatę. Miejscowa policja i wydaja się chronic kierowcę, który ją zabił.
Dziewczyny, uważajcie na siebie i na dzieci.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: uważajcie na siebie 12.09.11, 22:15
      Hm, jak?
      Nie wychodzić z domu?
      • marghe_72 Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 00:27
        a na mężów to już nie ? wink

        Wszędzie trzeba miec oczy dookoła głowy
        • czar_bajry Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 00:38
          Nanga nie słuchaj a raczej czytaj ich, chciałaś dobrze a one jak zwykle jaja sobie robiąsmile
          Wiadomo, że mężowie muszą uważać na siebie samitongue_out
          • nangaparbat3 Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 00:51
            big_grin
            Nie chciało im sie czytac reportażu tongue_out
            A ja nie chciałam epatowac niezdrową sensacją i nie napisałam, za co konkretnie Agata została przejechana.
            Sama miałam niedawno taka historię: zajechałam facetowi drogę, i jeszcze natrąbiłam (bo dodał gazu) - fakt, okropnie, zdarza mi się.
            Jechałam po mamę, żeby ją odwieźc na dworzec, i nie mogłam się spóźnic. Patrzę, a ten jedzie za mną. W jedną uliczkę, drugą, trzecią, w podwórze. Stanęłam pod brama mamy, pan mnie zablokował, wysiadł, podchodzi, przedstawia się: komisarz.... I opr, że zajechałam i trąbiłam. Słucham słucham, a tu mama staje w bramie, wiec przerażona, że sie wyda co córeczka wyczynia, mówię do policjanta: Przepraszam.
            A on na to, jakoś miekko: Nie chodzi o to, żeby mnie pani przepraszała, tylko żeby ktoś pani czegoś nie zrobił.
            Zamurowało mnie (poza tym mi sie podobał smile ) I poszedł.
            Mój brat mówi to samo: nie trąb, nie reaguj, nie wiesz na jakiego frustrata trafisz.
            No.
            • gazeta_mi_placi Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 08:48
              >Zamurowało mnie (poza tym mi sie podobał ) I poszedł.

              Ojej, zmarnowałaś taką szansę i dałaś mu odejść bez numeru Twojego (lub jego) telefonu?
              sad
            • hotya Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 08:53
              Od czasu, gdy przeczytałam za co krakowski bomber podkładał ludziom bomby, nie trąbię już na nikogo, niezaleznie od tego jak głupio się na drodze zachowuje. Zwłaszcza na Ruczajusmile
              • gazeta_mi_placi Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 08:54
                Na Ruczaju wszak mieszkają Europejczycy big_grin
                • hotya Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 09:13
                  Gazetka, a to widziałeś www.gazetakrakowska.pl/fakty24/435464,smiertelny-wypadek-w-krakowie,id,t.html ?
                  Tu akurat nie Europejczyk z Ruczaju spowodował wypadek.
                  • hotya Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 09:21
                    Przeraża mnie to, że mozna wyjść na spacer i juz nie wrócić. Ci ludzie nie lecieli w kosmos, nie zjeżdżali do pracy w kopalni, nie jechali do Afganistanu. Oni tylko wyszli na spacer.
                  • gazeta_mi_placi Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 09:50
                    Straszne sad
            • lafiorka2 Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 11:39
              Mój brat mówi to samo: nie trąb, nie reaguj, nie wiesz na jakiego frustrata trafisz.

              Miałam podobne zdarzenie.
              Rozwoziłam towarzystwo po weselu a z dyskoteki rozjeżdżały się samochody.Robię 2gi kurs,a tu mi koleś na długich jedzie.Nie zmienia,więc ja mu też długimi(za namową brata) wink
              Minęliśmy się ,patrzę auto zawraca i jedzie za mną na długich.....Wyprzedził mnie i wjechał w boczną wiejską drogę.Stanął ze światłami długimi oczywiście.Miałam gacie pełne strachutongue_out
              Ale miałam też harde towarzystwo(podpite) w samochodzie.wink
              Na szczęście auto minęliśmy i zawrócił.

              Prawda też jest taka,że my możemy uważac na siebie,ale ktoś niestety może nie uważac na nas.
      • cherry.coke Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 00:45
        verdana napisała:

        > Hm, jak?
        > Nie wychodzić z domu?

        Jak uslyszysz ryk silnika, to nie zakladac, ze bydlak, jak cie zobaczy na drodze, zahamuje.
    • rosapulchra-0 Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 01:34
      Kiedyś, jakieś 15 lat temu mieliśmy taką przygodę. Wracaliśmy z niemowlakiem z wakacji nad morzem, jechaliśmy maluchem, ja byłam w szóstym miesiącu ciąży. Mąż tym maluchem postanowił wyprzedzić ciężarówkę, która wlekła się niemiłosiernie prawym pasem. Sprawdził, czy nikomu nie zawadzi i rozpoczął manerw wyprzedzania. Gdy już byliśmy w połowie długości tej ciężarówki, to nagle pojawiła się za nam mazda 626, złota, błyszcząca i trąbiąca na nas, migająca światłami. Na otro, zarówno kierowca, jak i pasażer fakami nas częstowali sowicie, ja również im odfakowałam, ze złości. W końcu mąż wyprzedził tę ciężarówkę, zjechał na prawy pas, a mazda przed nas i ostro po hamulcach, tak, że było bardoz duże ryzyko, że ciężarówka w nas wjedzie, a my w mazdę. W końcu kierowca ciężarówki zaczął wyprzedzać i nas i mazdę. Za ciężarówką, już na lewym pasie, zrobiła się luka, więc mój mąż się tym naszym kaszlakiem zmieścił. W efekcie mazda została na prawym pasie, bo sznur samochodów na lewym ją zblokował. Po kilku minutach każdy wrócił na swoje miejsce, droga sie wyluzowała. No to jedziemy sobie tym naszym maluchem, na spokojnie już, a tu obok pojawia się mazda. Z okna od strony pasażera wychyla się do połowy koleś z bejsbolem w ręku u nasuwa w okno od strony kierowcy! Nie wybił szyby tylko dlatego, że jego kompan bardzo uważał na swoje auto i ostrożnie podjeżdżał do nas, a siła wiatru zniwelowała siłę jego uderzeń, usłyszeliśmy tylko, że mamy szczęście, że wieziemy dziecko, bo by nas zabili. I odjechali.
      To był jedyny moment w moim zyciu, gdy żałowałam, że nie mam rewolweru pod ręką (został w domu). Dodam, że jestem przeciwniczką posiadania broni i dość długo walczyłam z mężem, aby się go pozbył.
      Zapisałam nry tej mazdy, okazało się, że to pruszkowska rejestracja, wtedy hasło Pruszków, tak jak Wołomin wzbudzało strach.
      • lolinka2 Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 01:55
        zbliżona sytuacja.
        rok 2005
        droga krajowa nr 7, odcinek łomianki - płońsk
        jadę służbowym seicento (biały, oznakowany, ohydny), jak na przedstawiciela firmy przystało spieszę się dość ostro, no to sobie ciągnę elegancko 120 kmph w miejscu gdzie dwupasmowy przebieg droga ma szoruję lewym pasem (bo po prawym i tak ludzie jechali po pierwsze gęsto, po drugie powoli). Nagle za mną pojawia się Pan Figo Fago w czerwonym autku (marki nie pamiętam) i strzela mi światłami drogowymi z tyłu. No sorry, misiu, musiałabym ostro zahamować, coby ci zjechać i nie rozwalić nikogo na prawym pasie. Wobec tego niewzruszona jadę dalej. Pan Figo Fago trąbi i strzela światłami drogowymi. Nie, misiu, będę miała warunki, to zjadę... Jadę dalej, mając możliwość zjeżdżam na prawy pas i teraz zaczyna się akcja: pan Figo Fago też zjeżdża na prawy pas, tuż przede mnie i zaczyna hamować w dziwnych momentach. Zmieniam pas na lewy. Pan Figo Fago również. Nadal hamuje w sposób nieskoordynowany. Dojeżdżamy w ten sposób do Płońska, ja się ostro boję już.... skręcam na stację paliw. Pan Figo Fago też. Szczęśliwie pracownicy stacji kręcą się poza budynkiem. Wczepiam się jak małpa w pana nalewającego benzynę i wyznaję głosem istoty struchlałej, że ten tu nadjeżdżający mnie prześladuje.... Na widok pana pracownika stacji pan Figo Fago wykręca z piskiem opon i odjeżdża.

        Strachu najadłam się sporo.
        • echtom Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 08:17
          Klimaty jak w "Pojedynku na szosie".
        • sanna.i Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 20:00
          Właśnie wróciłam z wojaży po Europie i taką smutną rzecz zaobserwowałam, że jeśli już znalazł się palant wyprzedzający na trzeciego, walący slalomem między samochodami, przekraczający dozwoloną prędkość o kilkadziesiąt km/h, to miał polskie rejestracje. Chyba nigdzie na świecie nie ma tylu "drogowych" buraków sad
    • kozica111 Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 06:35
      Straszne to, czytałam juz jakiś czas temu.
    • bea.bea Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 07:40
      Mój mąż zwykł stwierdzać, ze jest to średnia statystyczna...
      ja po wypadku samochodowym i jeszcze innym wiem, ze na los nie ma zasady, kiedy znajdziesz sie w nieodpowiednim czasie w nieodpowiednim miejscu...to .... i nie ma rady
      • a-ronka cienkusie ,maluszki,trabanty:) 13.09.11, 08:57
        dlatego trzeba sobie kupić duże,czarne auto. Naprawdę nikt drogi mi nie zajeżdza (reling z przodusmile)) i nie trąbi. Mimo wszystko wiem,że oszołomy drogowe istnieją bo jak czasem bierzemy firmowy wóz to niejeden pacan pokazuje moc klepanej bemeki lub audi.

        Quady to inna bajka i jak widzę to uciekam w las. Mazury,wąwozy w Kazimierzu Dolnym,wydmy są opanowane przez półgłówków na tych maszynach. Co dziwne to 3/4 kierowców quadów to nie "dresy" ale panowie w średnim wieku, po dwóch piwkach lubiący szpan. Ja nie mam mieć zamiaru garażu w tyłku tylko dlatego,że wujcio chce sobie poszaleć.
        • freakwave Re: cienkusie ,maluszki,trabanty:) 13.09.11, 10:48
          > niejeden pacan pokazuje moc klepanej
          > bemeki lub audi.

          jak tak patrze po polskich drogach to audi zwlaszcza A3/ A4 to specyficzny juz nie stan posiadania a umyslu - najczesciej mentalny wiesniak za kierownica, ktory musi bo sie inaczej udusi...
          a na sytuacje opisane powyzej warto miec ze soba gaz w samochodzie, zeby czasem nie dostac oklepu od jakiegos debila
    • gemmavera Re: uważajcie - przyklejone przed moderatora 13.09.11, 11:02
      rajdowcy
      claudel6 13.09.11, 10:07

      wyborcza.pl/1,75478,10269744,Na_rajdowce_w_Kleszczewie.html?as=1&startsz=x
      ciężka lektura...

      Dla mnie cos takiego nie jest wypadkiem, jest celowym narazeniem ludzi na utratę życia. Zachowanie policji – niezabezpieczenie śladow, brak badania alkomatem, wreszcie – w ogole brak przesluchania sprawcy wypadku w tym samym dniu – skandaliczne.

      Dla mnie na quadach jeżdżą największe buraki. Może ktos mi wyjaśni fenomen tej rozrywki?
    • lelija05 Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 12:47
      Jak widzę debili na quadach lub motorach pędzących przez parki, lasy, to wyobrażam sobie sytuację jak w grze komputerowej, pach, pach i posprzątane.
      No taki mi się agresor na dziadów włącza.
    • glagonia Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 12:48
      przerażające to.
      I Wasze opowieści drogowe też. Ja niestety mam ten problem, że czuję obywatelski obowiązek żeby zwracać ludziom uwagę i raz też dziękowałam Bogu że jednak żyję cała i zdrowa. A tylko chciałam powiedzieć chłopcom (no dobra, pięciu łysym kolesiom w aucie obok w korku), że to nieładnie wyrzucać śmieci przez okno...
    • sarling Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 14:16
      To jeden z tych tematów, który wywołuje we mnie straszne uczucia bezradności pomieszanej ze wściekłością. A najgorsze jest to, że ci bandyci niemal zawsze pozostają bezkarni!
      Nas kiedyś zahamował na środku drogi jakiś kloleżka w bmw, bo mój mąż jechał za wolno i on nie mógł nas wyprzedzić wtedy kiedy chciał. Zahamował nas i wyleciał z pięściami.
      Dzieci dostały takiej histerii, że aż koleś odpuścił, ale nie wiem co by było gdybyśmy jechali samii...
      A najgorsza rzecz spotkała mnie kilka tygodni temu, właściwie mam traumę do teraz.
      Pod moim domem, ale na ulicy!!!!, nie na chodniku facet sobie zaparkował pod prąd.
      Ulica ruchliwa, tramwaje, samochody, a on na środku i pod prąd, taką miał fantazję.
      Wychylam się uprzejmie z ogródka i mówię, że "zaparkował pan na ulicy", a on na to "ty murwo j*****na! Ja ci się będę wierd****!" i wbiegł do mnie do ogrodu!
      Zaczęłam uciekać i wrzeszczeć jak nienormalna, zanim dopadłam do drzwi już mnie złapał za sweter. Nie wiem jakim cudem nie wparował za mną do domu.
      Trzęsłam się potem kilka godzin, kilka dni bałam się wyjść z domu, a najstraszniejsze jest to, że on nie poniósł najmniejszych konsekwencji.
      Ani tego, że zatamował ruch, ani napaści na mnie.
      Koszmar sad
      • rosapulchra-0 Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 14:36
        Gdyby nie fakt, że sama przeżyłam kilka podobnych przygód, to pewnie pomyślałabym, że koloryzujesz. I masz rację - najgorsze jest poczucie bezsilności wobec takich drani i ich bezkarnosci. Kiedyś pan z tira się strasznie zezłościł, że go wyprzedziłam samochodem osobowym, ponieważ dojechaliśmy do skrzyżowania i zapaliło się czerowone światło, to pan skorzystał z okazji i wyskoczył do mnie z lagą metalową i zaczął nawalać w moje auto. Na szczęście nikogo nie było i zdążyłam uciec skręcając w prawo, ale doskonale wiem, jaki musiałaś odczuwać strach, bo ja się wtedy bardzo bałam i o siebie i o dzieci, które wtedy wiozłam.
      • gazeta_mi_placi Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 18:24
        Zgłosiłaś na policję? Jeżeli auto nie jest kradzione to przecież bardzo łatwo jest namierzyć taką osobę.
    • hamerykanka Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 16:03
      Jak tak czytam, to przerazacie mnie, dziewczyny.
      Wiele wyjezdzilam ale takich odpalow nie spotkalam (na szczescie). Jednak wielu nie doroslo do poruszania sie na drodze...
    • alexa0000 Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 16:16
      Kiedyś skręcając, ścięłam za bardzo zakręt i przejechałam bardzo blisko pięknego mercedesa ( nie czyniąc mu jednak żadnej krzywdy). Mercedes pomknął za mną, na dwupasmówce zrobił takie "wiuu" jak na filmach sensacyjnych, zahamował, obrócił się w trakcie i zajechał mi drogę. A merca wyskoczył gość w średnim wieku, który podbiegł i okopał mi auto z całej siły, cały czas bluzgając. Wsiadł w końcu do mietka i odjechał. Myślałam, że narobię pod siebie.

      Po jakimś czasie okazało się, że to miejscowy biznesmen, leżący co tydzień krzyżem w kościele i dający hojne datki na religijne cele.
      • gazeta_mi_placi Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 18:21
        > leżący co tydzień krzy
        > żem w kościele i dający hojne datki na religijne cele.

        Widać ma wyrzuty sumienia za to co robi bliźnim w tygodniu big_grin
    • nangaparbat3 to jeszcze taki kwiatek 13.09.11, 21:57
      przypomnial mi sie
    • babcia.stefa Re: uważajcie na siebie 13.09.11, 22:34
      No to dwie historyjki ode mnie.

      Jadę środkowym pasem, chcę zmienić pas na prawy w miejscu, gdzie buspas z prawej staje się normalnym pasem, nie mogę zjechać na pas, kiedy jest jeszcze buspasem, to oczywiste, włączam kierunkowskaz od miejsca, gdzie buspas przechodzi w normalny i wlokę się środkowym pasem, czekając, aż ktoś mnie wpuści, bo prawy pas jest pełny: busy, autobusy i masa cwaniaków, która sobie po prostu jechała sobie buspasem. Nikt mnie nie wpuszcza, turlam aż na wysokość przecznicy, w którą chcę skręcić w prawo, no i cóż robić, stoję na tym środkowym pasie, kierunkowskaz włączony, i pokornie czekam. Za mną staje taksówkarz i zaczyna trąbić jak posrany i migać światłami. Stoję, prawy pas nadal zajęty. Facet wypada z samochodu i pędzi do mnie. Uchylam szybę na centymetr i pytam, czy coś się stało. Facet wymyśla mi od głupich kurew, wali mi pięścią w dach, wraca do swojego samochodu i odjeżdża z piskiem opom zajechawszy komuś drogę na lewym pasie.

      Stoję na czerwonym świetle przed rondem, pod górę. Przede mną L-ka. Światło zmienia się na zielone, L-ka zamiast ruszyć... zaczyna się toczyć do tyłu, prosto na mnie. Wolno, ale nieprzerwanie. Za mną inny samochód, nie mogę się cofnąć. No to cóż mam robić - trąbię, w nadziei, że nieprzytomny kursant naciśnie hamulec albo instruktor wreszcie zareaguje. Instruktor wyskakuje z L-ki, pędzi do mnie i zaczyna bluzgać - w przerwie między bluzgami macha mi przez okno jakimś papierem i drze się, że jest policjantem i mi odbierze prawo jazdy (sic!) za nieuzasadnione użycie klaksonu. Mówię spokojnie, że samochód toczył się do tyłu prosto na mnie, nie miałam wyboru poza trąbieniem. Facet dalej drze mordę, że mi odbierze prawo jazdy (sic!) za niezachowanie bezpiecznej odległości (sic!).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka