Święta i sylwester wystarczyły, żeby moje córy zdewastowały świąteczną część garderoby. Jestem taką nienormalną osobą, która chce żeby dziewczynki ładnie wyglądały w gościach, a zwłaszcza u babć. Babcie jak to mają w zwyczaju rozpieszczają wnusie na potęgę. No i moje obżarły się mandarynek (na zdrowie im niech idą) a przy okazji poplamiły białe bluzki, sukieneczki i całą resztę. Namoczyłam te ubranka w Vanishu i pr. do prania, ale nadal na wszystkim widnieją żółciutkie plamy. Ni jak nie mogę ich doprać. Już i szarym mydłem próbowałam i jak były tak i są. Nie wiem, proszki teraz jakieś gorsze czy co, bo jak starsza była mała to jakoś wszystko mi się spierało, a teraz ki czor uparte jakieś

Może macie jeszcze jakieś sprawdzone sposoby na takie plamy. Dodam, że sok z cytryny też się nie sprawdził.