kiwukiwu
08.02.12, 10:20
i pojęczeć... tu Was dużo ktoś na pewno się wypowie, nakrzyczy, pocieszy wszystko jedno.
Córka lat 8, generalnie bez problemów, grzeczna, kochana, czasami do rany przyłóż, przytulamy się, kochamy itp itd, czasami diabeł, fochy bez powodu, trzaskanie drzwiami itp itd.ale to dziecko. każdy ma prawo.
Poranek dziś - generalnie ciężko rano wstaje, więc już profilaktycznie jak z jajkiem się z nią obchodzę by humoru nie zepsuć.. bo awanturą się skończy. W łóżku przytulam całuje proszę wstań dziecinko itp itd wychodzę z pokoju a tu po chwili ni z gruszki ni z pietruszki FOCH, na coś się wkurzyła, lezy na podłodze kopie krzesło jęczy, nie ubiera sie (a czasu rano niet..), prośby i groźby nie pomagają, zachowanie nie akceptowalne biorę kapcia i gó...arę po dupsku potraktowałam.. Żle mi teraz. Wiem że nie tędy droga ale już nie mam siły.. Czasem myśle że za dobrze jej. Jak by sama była zdana na siebie, przygotować ubranie, wziąć sobie jedzenie do szkoły itd, jak bym mniej się nią przejmowała może by tak nie było? Nie docenia tego co ma.. Pozwala jej się na wiele. nie jest rygorystycznie wychowywana, zawsze uważałam że dobrze będzie jak będzie wiedziała że ma w nas oparcie cokolwiek by się nie działo ale granice stawiam też. Pewnych zachowań akceptować nie mogę. Przyjdzie zapewne, przeprosi przytuli się. Ja pogadam,przytule i do następnego razu. Znowu nic się nie zmieni. MOże powinna odczuć tak porządnie że ma za dobrze, zrobić zlewkę, rób sobie sama co chcesz, bądź samodzielna i pilnuj swoich spraw.? nie chciałaś po dobroci to teraz bedzie inaczej i zobaczysz różnice. musisz zasłużyć. zrozumie czy za dużo wymagam??? BUUUU żle mi.