Dodaj do ulubionych

co byście zrobiły?

28.03.12, 18:28
gdybyście miały wrażenie, że w pracy się z was śmieją!

jestem nowa i wszystkiego się uczę, jak nie wiem to pytam, niestety zdarzają mi się wpadki, ale potrafię się do nich przyznać. ba nawet przeprosić, do tego jestem z tych, że jak ktoś prosi, bo ma coś pilnego, to nigdy nie odmawiam, choćbym była zawalona robotą, lubię to co robię.

tu gdzie pracuję wszyscy ambitni do bólu, zapracowani, nieomylni, ...

dzisiaj wchodzę do pokoju i słyszę, że mówią o mnie..., niestety co mówili, nie wiem, ale nie było to nic życzliwego, bo takie rzeczy się wyczytuje z twarzy, poza tym pewnie by mi to powiedzielismile, podejrzewam, że jednak obśmiewali mniesad

Do tej pory takie sprawy mnie nie ruszały, ale dziś poczułam się niefajniesad i bardzo żałuję, że nie wyjechałam z jakimś pytaniem, tylko nie bardzo wiedziałbym co w takiej sytuacji zrobić, żeby zrozumieli, że wolę prawdę prosto w oczy.

Może któraś była w podobnej sytuacji i wie "jak złapać byka za rogi"?

Obserwuj wątek
    • chcesztomasz Re: co byście zrobiły? 28.03.12, 18:36
      współczuje, ja bym nic nie zrobiła bo ja w takich sytuacjach staję taką sierotą.
      • alyeska Re: co byście zrobiły? 28.03.12, 19:25
        Nie przejmowac sie bo to tylko swiadczy o tych "obsmiewajacych" a nie o Tobie i tez od czasu do czasu zazartowac nawet na swoj temat. Po paru tygodniach sytuacja wynormalnieje , Ty poczujesz sie lepiej w nowym srodowisku i uodpornisz sie. Zakladam oczywiscie , ze to normalne otoczenie pracownicze.
    • iceland.3 Re: co byście zrobiły? 28.03.12, 19:39
      Nie byłam w takiej sytuacji ale nie przejelabym się. Jakby dobrze placili to odcinalabym prace od zycia osobistego i ani troche nie zastanawialabym się w domu nad tym co sie przydarzyło. Kiedys przejmowałam sie wszystkim, teraz mam inne spojrzenie na sytuację przez pewne zajęciasmile. Cieszę się z zycia, z tego, ze jestem zdrowa, zadowolona, ze ptaszki spiewają i trawa jest zielonasmile. Nie przejmuję się tym co ludzie o mnie mówią, a niech mówią- zawsze się ktoś nieprzyjemny znajdzie. Życie tak szybko ucieka, że szkoda czasu na zamartwianie się. Gdyby jednak sytuacja była nieznośna nie wahałabym sie szukac czegoś nowego, szkoda mojego zdrowia i zbednego stresu.
    • aquuaa Re: co byście zrobiły? 28.03.12, 19:50
      heeej - no nie bierz wszystkiego tak do siebie - bez przesady.
      Zazwyczaj jesli mowi sie na temat danej osoby a ta osoba wlasnie wchodzi to rozmowa sie zawiesza - i nie ma znaczenia czy jest to rodzina, czy znajomi, czy sasiedzi, czy moze wspolpracownicy.
      Na Twoj temat zapewne sie mowi i jeszcze chwile sie bedzie mowilo - jestes na cenzurowanym, kazdy bedzie wyrazal opinie - oczywiscie, ze nie przy Tobie.
      Nowy pracownik to jakies tam wydarzenie w firmie i za kazdym razem gdy ktos dolacza do zespolu wymienia sie poglady na temat tej osoby - niekoniecznie jest to krytyka czy nasmiewanie. Ludzie dziela sie obserwacjami.

      Po drugie - co wyczytalas z twarzy? Mogli obrabiac tylek szefowi i z niego sie nasmiewac - poniewaz jednak jestes nowa i niewiadomo czy mozna Ci zaufac i nie polecisz zaraz z donosem - ucichli usmiechnieci i tak ich zastalas.

      Wyluzuj sie kobito.
    • przeciwcialo Re: co byście zrobiły? 28.03.12, 19:54
      Olać, robic swoje i nie przejmowac się. Wiem że to trudne ale wykonalne.
      Odechce im sie gadać.
    • inguszetia_2006 Re: co byście zrobiły? 28.03.12, 20:08
      adwarp napisała:
      ktoś prosi, bo ma coś pilnego, to nigdy nie odmawiam, choćbym była zawalona robotą, lubię to co robię.
      Witam,
      Z tym musisz koniecznie skończyć. Grzecznie, albo dowcipnie odmawiasz. Pewnie podśmiewają się z ciebie, bo za jelenia robisz. Klasyka. Nic się nie bój. Zmiany wprowadzaj powoli, bo już się przyzwyczaili i będą niemile zaskoczeni, co skończyć się może nawet potężnym fochem.
      Generalnie, jak zawsze zawinił szef, bo jak się wprowadza nową osobę to się ją otacza "swoistą" opieką. Nowa osoba to takie jajeczko z którego może wykluć się piękne pisklę. Uprzedzam tego typu sytuacje, dając do zrozumienia, że nowa osoba jest pod moją kuratelą, jest "nietykalna" i liczę na pomoc i wsparcie zespołu. Proszę o życzliwość,koleżeństwo, o to, by nowy pracownik dobrze się z nami czuł. I przepytuję nowego, czy mu nie podrzucają zgniłych jajeczek;-P No nie tak prosto z mostu, tylko boczkiem, boczkiem, bo po co ma wiedzieć, że robi za jelenia?
      Póki co, przestań odwalać cudzą robotę, bo korony nie dają za to, tylko zyskasz przydomek tej, której zależy za bardzo.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • lilly_about Re: co byście zrobiły? 28.03.12, 20:19
      Jedna rada: pytaj! Lepiej pytać i usłyszeć odpowiedz niż działać po omacku. Zawsze powtarzam to stażystom i nowym.
      • kamunyak Re: co byście zrobiły? 28.03.12, 22:18
        > Jedna rada: pytaj!

        Ale przeciez dziewczyna napisała że pyta jak nie wie.
        Nie przejmuj się i tyle. Na każdego gadają. Na mnie też gadali jak byłam nowa i nic z tego, co "złowieszczyli" na mój temat nie sprawdziło się. Ale o tym dowiedziałam sie dużo później bo pewnie też czułabym się sponiewierana jak ty teraz.
        Zaciśnij zęby i ucz się. Im szybciej się nauczysz tym prędzej przestaną gadać.
    • lady-z-gaga Re: co byście zrobiły? 28.03.12, 20:41
      Ja byłabym za otwartością.
      Zapytaj zwyczajnie i bez spinki, czy mają do Ciebie zastrzeżenia - bo takie odniosłaś wrażenie.
      Daj do zrozumienia, że ewentualną krytykę potraktujesz jako pomoc wink
      Jesli wyprą Ci się w żywe oczy, a będziesz miała wrażenie, że sytuacja się powtarza, to przynajmniej dowiesz się, ze z wredotami i plociuchami pracujesz. smile
      • greca Re: co byście zrobiły? 28.03.12, 21:29
        W każdej pracy jest to samo, zawsze obgadują nową osobę i wytykają jej najmniejsze błędy
    • adwarp Re: co byście zrobiły? 28.03.12, 21:35
      dziękuję dobre kobietysmile
      wrzucam na luz, robię swojesmile i jestem mniej "wyrywna" w wyręczaniu innychwink
      • mozyna Re: co byście zrobiły? 28.03.12, 22:29
        najlepiej na biezaco rozwiewac wszelakie niejasnosci

        wiesz, ze rozmawiali o tobie? to w tamtej chwili spytac, czy rozmawiali o tobie. normalne pytanie to przeciez jest. lepiej sie upewnic i byc moze wyjasnic to i owo przy okazji (jesli ci na tym zalezy), niz potem roztrzasac minione wydarzenie, ktore nie daje ci spokoju.
        jesli ci na tym nie zalezy - to miec to w nosie, co kto gada i robic swoje.
        powoli sie poznacie. i polubicie albo nie polubicie.
        glowa do gory.
        • adwarp Re: co byście zrobiły? 29.03.12, 08:22
          "wiesz, ze rozmawiali o tobie?"

          usłyszałam moje imię, więc ...

          ale dzisiaj czuję się lepiej i nic mnie nie ruszasmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka