krejzimama 28.03.12, 20:48 www.polityka.pl/kraj/analizy/1525329,1,rekolekcje-w-szkolach--czy-potrzebne.read Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 28.03.12, 21:35 to właśnie świadczy o tym jaka światopoglądowo jest polska szkoła Odpowiedz Link Zgłoś
izak31 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 04:41 Rodzice powinni zaprowadzać dzieci na rekolekcje. To jest marnowanie czasu przeznaczonego na naukę. Odpowiedz Link Zgłoś
owianka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 07:25 Cieszy mnie, że w końcu ktoś poruszył temat, na który ja rok w rok zakładam wkurzone wątki… Tylko co z tego, i tak nic się nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 07:32 Zmieni się, zmieni, system się wali na całego. Tyle, że będą się wycofywać rakiem. Odpowiedz Link Zgłoś
miniofilka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 09:13 Dzieci ewangelickie z mojej parafii mają rekolekcje w weekend. No, ale KRK nigdy nie wpadnie na taki pomysł, woli zabierać dzieciom i młodzieży dni zajęć szkolnych. Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 09:48 Dzieci są po prostu załamane, tym, że zamiast się nudzić na lekcjach nudzą się w kościele, czy świetlicy... Bez konieczności pisania kartkówek, odpowiadania i możliwości złapania pały. Zresztą ogólne psiczenie już zebrało żniwo - w tym roku moje młodsze dzieci miały normalne lekcje, a na naukę rekolekcyjną przeznaczone było 1,5 godziny, tylko jeden dzień był wolny. Starsze na szczęscie do katolickiej chodzą, więc im to nie grozi. Ja nie mogę tego pojąć skąd u rodziców taka rozpacz nad straconymi szkolnymi godzinami. Zapomniał wół jak cielęciem był? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 09:55 andaba napisała: > Ja nie mogę tego pojąć skąd u rodziców taka rozpacz nad straconymi szkolnymi go > dzinami. Zapomniał wół jak cielęciem był? Moje dziecko nie chodzi na religię, nie uczestniczyło więc w rekolekcjach. Nie mogłam sobie pozwolić na wolne od pracy przez owe trzy dni. Dziecko kisiło się w zatłoczonej świetlicy - faktyczne rekolekcje trwały 1,5 godziny, resztę czasu organizowała dzieciom świetlica właśnie. Stąd rozpacz. Odpowiedz Link Zgłoś
jolunia01 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:01 andaba napisała: > Ja nie mogę tego pojąć skąd u rodziców taka rozpacz nad straconymi szkolnymi go > dzinami. Zapomniał wół jak cielęciem był? Ja ci nie wytłumaczę, bo zrozumienie problemu ciebie przerasta, ale informuję, że religia to sprawa prywatna, a zmuszanie do praktyk religijnych jest karalne. Szkoda, że w zniewolonej przez katozboków w sutannach Polsce nikt tego nie egzekwuje. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:14 jolunia01 napisała: > Ja ci nie wytłumaczę, bo zrozumienie problemu ciebie przerasta, ale informuję, > że religia to sprawa prywatna, a zmuszanie do praktyk religijnych jest karalne. > ale kto kogo zmusza? jak rodzic nie chce, żeby dziecko uczęszczało na rekolekcje, to dziecka w te dni na rekolekcje nie posyła , tylko dziecko jest w świetlicy albo w domu, czy źle myślę? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:21 źle myslisz rekolekcji w szkole jakby nie patrzeć świeckiej i państwowej w ogóle nie powinno być jak szkoła prywatna, katolicka, to niech sobie i pół roku w kościele siedzą takowe, tak jak każda jedna msza powinny odbywać się poza szkołą i poza godzinami nauki Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:27 OK, a któraś cokolwiek zrobiła w tym kierunku, żeby to zmienić? mi to nie przeszkadza. Pamiętam, że dzieciaki się cieszyły zarówno w PS jak i w LO, że są dni wolne, ale jak pisałam - mi to nie przeszkadza, bo nie kłóci się z moim wyznaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:31 tabakierka2 napisała: > OK, a któraś cokolwiek zrobiła w tym kierunku, żeby to zmienić? A jakie widzisz możliwości ? Do kogo proponujesz pójść z tym problemem ? Bo ja nie bardzo wiem, do kogo miałabym uderzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:35 kuratorium, ministerstwo i zapewne referendum ogólnopolskie aby religię ze szkół wycofać ale już widze jak dyrektor w szkole mówi "nie" lokalnemu proboszczowi, że od teraz rekolekcje odbywają się poza godzinami nauki i nie ma już dni wolnych na takowe Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:41 attiya napisała: > kuratorium, ministerstwo i zapewne referendum ogólnopolskie aby religię ze szkó > ł wycofać > ale już widze jak dyrektor w szkole mówi "nie" lokalnemu proboszczowi, że od te > raz rekolekcje odbywają się poza godzinami nauki i nie ma już dni wolnych na ta > kowe > Drugi akapit linkowanego artykułu: "Rozporządzenie MEN z 1990 r. przewiduje, że uczniowie uczestniczący w katechezie uzyskują trzy kolejne dni zwolnienia z zajęć. O terminie rekolekcji decyduje parafia; powinna powiadomić o nim dyrekcję szkoły przynajmniej z miesięcznym wyprzedzeniem. Formuła rekolekcji całkowicie zależy od strony kościelnej. " Ten rok 1990 jest interesujący. Myślicie że nikt od 22 lat nie wpadł na pomysł, aby wysyłać pisemne protesty i niezadowolenia gdzie tylko się da ? Ja widzę tylko jedno rozwiązanie: opustoszyć kościoły. Brak ludzi w kościołach i brak dzieci na lekcjach religii to jedyny sposób, aby zmusić tą instytucję do ustępstw. Mówię tu oczywiście o tych "rozdartych" między niechęcią do kościoła a strachem przed społecznym ostracyzmem. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:47 gaja78 napisała: > Drugi akapit linkowanego artykułu: > > "Rozporządzenie MEN z 1990 r. przewiduje, że uczniowie uczestniczący w k > atechezie uzyskują trzy kolejne dni zwolnienia z zajęć. O terminie rekolekcji d > ecyduje parafia; powinna powiadomić o nim dyrekcję szkoły przynajmniej z miesię > cznym wyprzedzeniem. Formuła rekolekcji całkowicie zależy od strony kościeln > ej. " No to mamy odpowiedź w sumie. > Ja widzę tylko jedno rozwiązanie: opustoszyć kościoły. Brak ludzi w kościołach > i brak dzieci na lekcjach religii to jedyny sposób, aby zmusić tą instytucję do > ustępstw. Mówię tu oczywiście o tych "rozdartych" między niechęcią do kościoła > a strachem przed społecznym ostracyzmem. > Jakie miałyby to być ustępstwa? dla wierzących, praktykujących katolików ustępstwa nie są ważne (mówię o sobie i bliskich mi ludziach, katolikach), a ci 'niezdecydowani' (letni katolicy) jak dla mnie mogą odejść z KK z korzyścią dla KK. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:52 tabakierka2 napisała: > Jakie miałyby to być ustępstwa? Albo rezygnacja z dni wolnych w szkole w czasie rekolekcji, albo organizowanie dzieciom uczestniczącym w rekolekcjach całych 3 szkolnych dni. Przez Kościół. Wówczas moje dziecko mogłoby mieć normalne warunki w świetlicy - nie miałabym nic przeciwko takim luźniejszym szkolnym dniom. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:57 gaja78 napisała: > tabakierka2 napisała: > > > Jakie miałyby to być ustępstwa? > > Albo rezygnacja z dni wolnych w szkole w czasie rekolekcji, albo organizowanie > dzieciom uczestniczącym w rekolekcjach całych 3 szkolnych dni. Przez Kościół. W > ówczas moje dziecko mogłoby mieć normalne warunki w świetlicy - nie miałabym ni > c przeciwko takim luźniejszym szkolnym dniom. > OK, myślałam, ze chodzi Ci o bardziej radykalne ustępstwa. Tylko dlaczego to KK, a nie szkoła miałby dzieciom organizować zajęcia? Pamiętaj, że ustawa wyszła z MEN. A może po prostu powinny być zorganizowane zajęcia dla dzieciaków, które nie chodzą na religię? z tego, co pamiętam, moi niewierzący koledzy po prostu zostawali w domu ( rozumiem, że w przypadku 7-9 latka to kłopot, jeśli nie ma w domu babci np.) Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:12 tabakierka2 napisała: > OK, myślałam, ze chodzi Ci o bardziej radykalne ustępstwa. > Tylko dlaczego to KK, a nie szkoła miałby dzieciom organizować zajęcia? Rekolekcje - w katolicyzmie kilkudniowy okres poświęcony odnowie duchowej poprzez modlitwę, konferencje oraz spowiedź. Dlaczego szkoła miałaby cokolwiek organizować w związku z rekolekcjami ? Wolne to wolne. Ja chcę tylko normalnej świetlicy dla mojego dziecka na ten czas, a nie przepełnionej ponad miarę wszystkimi dziećmi. > Pamiętaj, że ustawa wyszła z MEN. Dobry dowcip > A może po prostu powinny być zorganizowane zajęcia dla dzieciaków, które nie ch > odzą na religię? Oczywiście że mogłaby, gdyby nie zmuszano jej do dezorganizowania pracy jednocześnie zwalając na głowę większość dzieci, bo rekolekcje trwają tylko 1.5 h. Z pewnością moje dziecko miałoby fantastyczne zajęcia w świetlicy, gdyby dzieci chodzące na rekolekcje spędzały czas na rekolekcjach. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:25 gaja78 napisała: > Rekolekcje - w katolicyzmie kilkudniowy okres poświęcony odnowie duch > owej poprzez modlitwę, konferencje oraz spowiedź. no i? ale to szkoła zawiesza niejako swoją normalną działalność, a nie KK. KK organizuje 'zajęcia' do swoich wyznawców, a rolą szkoły powinno być zorganizowanie czasu dzieciom na religię nie uczęszczającym. A czyja to wina, że świetlica jest przepełniona? szkoły! > > Dlaczego szkoła miałaby cokolwiek organizować w związku z rekolekcjami ? Wolne > to wolne. Ja chcę tylko normalnej świetlicy dla mojego dziecka na ten czas, a n > ie przepełnionej ponad miarę wszystkimi dziećmi. Jak wszystkimi? to nie rozumiem czegoś. Jak wygląda ten rozkład rekolekcji? jest tylko 1,5h w ciągu dnia? czyli szkoła normalnie organizuje lekcje z przerwą na 2 godziny lekcyjne? a nie można by tych dwóch godzin zrobić PO lekcjach? > Oczywiście że mogłaby, gdyby nie zmuszano jej do dezorganizowania pracy jednocz > eśnie zwalając na głowę większość dzieci, bo rekolekcje trwają tylko 1.5 h. Z p > ewnością moje dziecko miałoby fantastyczne zajęcia w świetlicy, gdyby dzieci ch > odzące na rekolekcje spędzały czas na rekolekcjach. a gdzie te dzieci spędzają czas? chyba już nic nie rozumiem > > Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:33 tabakierka2 napisała: > a gdzie te dzieci spędzają czas? > chyba już nic nie rozumiem Są dzieci uczestniczące w rekolekcjach i nie uczestniczące w rekolekcjach. Te pierwsze idą do kościoła na 1,5 godziny. Wracają na obiad między 11-tą a 12-tą i resztę dnia spędzają w świetlicy. W normalny dzień szkolny zajęcia kończą się między 14-tą a 16-tą. Ergo - świetlica przez prawie 3 godziny musi zająć się wszystkimi dziećmi, które nie mogą iść wcześniej do domu. Gdyby kościół zajmował się dziećmi do godziny powiedzmy 14-tej, nie byłoby problemu, bo świetlica miałaby taki stan dzieci, jak zawsze. Ale się nie zajmuje. Zajmuje w tej sprawie stanowisko świętej krowy. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:36 OK Rozumiem. To w sumie szkoda, bo zajęcia kościelne mogłyby np. trwać od 12-14 i rozwiązanie byłoby sensowniejsze. Jak byłam dzieckiem to zwykle rano była msza ( na 9?), później np. na 11 szliśmy do szkoły na jakąś pogadankę z AA, albo AN albo z psychologiem etc. I ok.13 do domu... Podobnie w LO. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:38 tabakierka2 napisała: > OK > Rozumiem. > To w sumie szkoda, bo zajęcia kościelne mogłyby np. trwać od 12-14 i rozwiązani > e byłoby sensowniejsze. No nie bardzo, bo wówczas świetlica miałaby wszystkich na głowie od rana do obiadu Powinno być tak, że kościół organizuje zajęcia dzieciom dokładnie w tych godzinach, w jakich są lekcje według planu szkolnego. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:49 faktycznie, że też nikt nie wpadł na pomysł aby owo rozporządzenie zmienic i niech mi jeszcze ktoś spróbuje wmówić, żeśmy państwem świeckim ... Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:37 gaja78 napisała: > Bo ja nie bardzo wiem, do kogo miałabym uderzyć. > chyba szkoła musi wyrazić zgodę? sama nie wiem. Jakby nie patrzeć jest to 'współpraca' KK ze szkołą. Jeśli o mnie chodzi rekolekcje mogłyby się spokojnie odbywać poza zajęciami szkolnymi - chyba pożytek dla dzieci z rodzin wierzących byłby większy (tak wspominając jakość mszy czy zajęć). Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:42 tabakierka2 napisała: > chyba szkoła musi wyrazić zgodę? sama nie wiem. Jakby nie patrzeć jest to 'wspó > łpraca' KK ze szkołą. Na co ? Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:48 gaja78 napisała: > Na co ? > już wiemy, że to decyzja MEN z 1990 roku odnośnie rekolekcji. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:33 ofkors - dziecko pójdzie w szkole na etykę nie na religię co do dni wolnych na pewno nie omieszkam pisać pism, aby takowe rekolekcje odbywały się poza szkołą nie byłoby problemu jakby religia została w kościele a nie wchodziła butami wszędzie wtedy nie byłoby aż tylu problemów, nieporozumień itd choć na pewno dla Ciebie i dla tych, których dzieci będą chodzić na religię, takowa w szkole życie bardzo ułatwia Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:40 attiya napisała: > choć na pewno dla Ciebie i dla tych, których dzieci będą chodzić na religię, ta > kowa w szkole życie bardzo ułatwia na razie nie ułatwia, bo Młody, poza tym, że umie powiedzieć 'amen' i złożyć ręce nie wykazuje zainteresowania religią ale i ignorantem nie jest zupełnym, bo śpiewy naszego chórku uwielbia trudno mi powiedzieć. Jeśli komuś zależy, to pewnie znalazłby sposób, żeby dziecko na religię do kościoła zaprowadzić. A nawet jeśli religia byłaby w przedszkolu/szkole ale po zajęciach szkolnych albo na końcu zajęć. Też nie miałabym nic przeciwko. Zawsze to większa sala niż salki parafialne. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:48 i to jest zdrowe podejście Bo jestem pewna, że osoba prawdziwie wierząca nie będzie robiła problemów z tego, że religia jest w sali przykościelnej poza tym fakt, jedna sala mała ale ja pamiętam całkiem spore sale przy kościele, gdzie uczono religii Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:51 attiya napisała: > poza tym fakt, jedna sala mała ale ja pamiętam całkiem spore sale przy kościel > e, gdzie uczono religii nasza salka pewnie pomieściłaby z 10 dzieci sala w szkole wydaje się być bardziej sensownym rozwiązaniem. Swoją drogą może takie rozwiązanie dyskwalifikowałoby ludzi, którzy chodzą na religię żeby podejść do Komunii/bierzmowania 'żeby sobie ułatwić w przyszłości np. ślub'. Na zasadzie - ten, komu faktycznie zależy, chodzi. A jak nie zależy, to po co robić szopkę? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:22 tabakierka2 napisała: > ale kto kogo zmusza? > jak rodzic nie chce, żeby dziecko uczęszczało na rekolekcje, to dziecka w te dn > i na rekolekcje nie posyła , tylko dziecko jest w świetlicy albo w domu, czy źl > e myślę? W przypadku naszej szkoły to nie był zwykły pobyt w świetlicy, ale pobyt w świetlicy dusznej, ciasnej, z wysuszonym powietrzem, o poziomie hałasu przekraczającym świetlicową normę. GDYBY Kościół był łaskaw zorganizować zajęcia dzieciom przez cały szkolny dzień, tak jak to wygląda w teorii, to problemu by nie było. Ale Kościół nie jest zainteresowany, nie wywiązuje się z teorii, przynajmniej tu gdzie mieszkam. Odpowiedz Link Zgłoś
broceliande Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:01 andaba napisała: > > Ja nie mogę tego pojąć skąd u rodziców taka rozpacz nad straconymi szkolnymi go > dzinami. Zapomniał wół jak cielęciem był? Ja zapomniałam Syn siedział w domu, a ja mu podsuwałam zadania ze starej książki do zerówki (jest w pierwszej klasie) i gderałam, że skoro inni są w szkole, to on też może trochę popracować. W tym roku się nie udało, ale w przyszłym zorganizujemy sobie jakiś wyjazd. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:19 ale co zapomniał? ja rekolekcji w szkole nie miałam ani w podstawówce ani w liceum dodam, że religia w liceum była tylko jeden rok no i poza tym w szkole państwowej, świeckiej skąd nagle dwa czy tam trzy dni wolne z powodu czyichś przekonań religijnych? oczywiście są wyjątki ale jak widać niemal zakrzyczane przez innych Odpowiedz Link Zgłoś
nabakier Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:25 No, moje się cieszą, że lekcji nie ma i że TRZY dni wolne. A ja z nimi. Niemniej, takie obsikiwanie terenu szkoły przez krk to insza inszość. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:29 > Dzieci są po prostu załamane, tym, że zamiast się nudzić na lekcjach nudzą się > w kościele, czy świetlicy... > Bez konieczności pisania kartkówek, odpowiadania i możliwości złapania pały. Zależy jak gdzie, dzieci w klasie mojej córki (pierwsza klasa), mają rekolekcje po lekcjach o 17:00. Oprócz tego lekcje mają normalnie, prace domowe normalnie, itp. Nie wiem, co gorsze. Takie dzieci w ogóle nie rozumieją po co chodzą do kościoła, szczególnie jeśli powtarza im się codziennie, że Bóg jest wszędzie. Odpowiedz Link Zgłoś
demonii.larua Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 15:02 > Zapomniał wół jak cielęciem był? Jak wół był cielęciem, to rekolekcje były po lekcjach, a jak już religia weszła do szkół to w trakcie wielkiego tygodnia, gdy było już wolne od szkoły. Odpowiedz Link Zgłoś
totorotot Re: "dobrowolne" rekolecje 30.03.12, 00:07 > Ja nie mogę tego pojąć skąd u rodziców taka rozpacz nad straconymi szkolnymi go > dzinami. Zapomniał wół jak cielęciem był? ja bardzo miło wspominam rekolekcje- braliśmy z koleżankami i kolegami tanie wino i je obalaliśmy za kościołem, i tak przez 3 dni Odpowiedz Link Zgłoś
atowlasnieja Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:18 Z rekolekcjami miałam dokładnie te same historie odkąd upadła komuna. Mnie to wkurzało natomiast MOJA MAMA (urodzona niedługo po wojnie) dziwiła się mojemu oburzeniu i twierdziła, że za jej młodości tak właśnie było. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:23 a to dziwne, bo moja mama urodzona po wojnie a będąc jako osoba dorosła pracownikiem szkoły, twierdziła, ze rekolekcji żadnych nie miała a wszelakie religie odbywały się poza szkołą w domu parafialnym obok kościoła Odpowiedz Link Zgłoś
doroszka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:48 Jam z pokolenia lat 70-tych i pamiętam, że na rekolekcje chodziło się po południu - po lekcjach, wieczorem... W podstawówce religii nie miałam - na religię chodziłam dwa razy w tyg. do domu parafialnego. Dopiero w liceum doświadczyłam tej patologii, jaką jest religia w szkole... Teraz mam pierwsze dziecko w I klasie i jak widzę starszą do niego córkę sąsiadów, która się "przygotowuje" do komunii, to się poważnie zastanawiam, czy uczestniczyć w tej szopce... Bo to już nie jest sakrament, nie jest poważne traktowanie dzieci (te kretyńskie pytania i odpowiedzi, uczenie pieśni, których słów dzieci nawet nie rozumieją...) ani ich rodziców (konieczność zrywania się z pracy, bo przecież dziecko trzeba do kościoła zaprowadzić!), ani samych siebie - bo prowadzając religię w sferę świecką niech sie później nie dziwią, że sfera świecka im wchodzi w kościelne i nie kręcą nosem, że ktoś chce posłąć dziecko do komunii tylko dlatego, że cała klasa idzie, że moda, że tak łatwiej, że... itd. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:55 doroszka napisała: > > Bo to już nie jest sakrament, nie jest poważne traktowanie dzieci (te kretyński > e pytania i odpowiedzi, uczenie pieśni, których słów dzieci nawet nie rozumieją > ...) ale tu chyba właśnie rola katechety i rodzica, żeby tak dziecku wyjaśnić, żeby zrozumiało? pamiętam, jak syn kuzynki przygotowywał się do Komunii i nie rozumiał "Zdrowaś Mario...", tzn. chodziło o słowa "błogosławiony Owoc Żywota Twojego" - czy to jest problem, żeby to dziecku wyjaśnić? jeśli rodzic sam nie rozumie o co chodzi, to moze to być kłopot. Ale to świaczy właśnie o tym, jacy ludzie posyłają dziecko do Komunii, nie rozumiejąc jednocześnie nic a nic z wiary, którą ponoć wyznają Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:07 tabakierka2 napisała: > ale tu chyba właśnie rola katechety i rodzica, żeby tak dziecku wyjaśnić, żeby > zrozumiało? Tutaj pojawia się niezwykle istotne pytanie: czy katecheta musi mieć wykształcenie pedagogiczne, aby pracować z dziećmi ? Bo jak patrzę na znanych mi katechetów, to dochodzę do wniosku, że to niemożliwe, aby ci ludzie znali się choć trochę na pedagogice. I obserwuję też rosnące obawy znajomych, którzy posyłają dzieci na religię, właśnie ze względu na to, co katechetka mówi dzieciom na zajęciach. Ta konkretna kobieta z naszej szkoły niweczy większość pracy, jaką wykonało świetne przedszkole naszych dzieci, w temacie podstawowych wartości ludzkich. 6 i 7-letnie dzieci uczy ksenofobii. Krzyczy na dzieci. Dyrektorka nic nie może z tym zrobić, nic. To jest chore. > Ale to świaczy właśnie o tym, jacy ludzie posyłają dzi > ecko do Komunii, nie rozumiejąc jednocześnie nic a nic z wiary, którą ponoć wyz > nają > Twoja wypowiedź świadczy o tym, czego Kościół naucza: pogardy dla wierzących choć trochę inaczej. Nie jest tak ? Zewsząd słyszę głosy szczerze wierzących w podobnym tonie: "jak nie wierzy, to niech do kościoła nie chodzi". "Ja nie rozumie, to co z niego za wierzący ?" Pamiętam lekcje religii i pamiętam że taki stosunek do bliźniego był nauczany. To podsycanie poczucia "lepszości" i wyjątkowości z powodu jedynie słusznej wiary. Pamiętam też mniej więcej czas, kiedy udało mi się od tego sposobu myślenia uwolnić. Wtedy jasno zdałam sobie sprawę, że nie nauczył mnie tego ani dom rodzinny, ani nauczyciele szkolni, ale księża na lekcjach religii. Odpowiedz Link Zgłoś
doroszka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:18 gaja78 napisała: > tabakierka2 napisała: > > > > Ale to świaczy właśnie o tym, jacy ludzie posyłają dzi > > ecko do Komunii, nie rozumiejąc jednocześnie nic a nic z wiary, którą pon > oć wyz > > nają > > > > Twoja wypowiedź świadczy o tym, czego Kościół naucza: pogardy dla wierzących ch > oć trochę inaczej. Nie jest tak ? Zewsząd słyszę głosy szczerze wierzących w po > dobnym tonie: "jak nie wierzy, to niech do kościoła nie chodzi". "Ja nie rozumi > e, to co z niego za wierzący ?" > Droga tabakierko! :] Właśnie Skoro kościół wchodzi z butami w sferę świecką, jaką jest szkoła, i wprowadza tam religię, to niech się nie dziwi, że to samo się dzieje w drugą stronę :]]] Że rodzice są raczej niewierzący, ale dziecko chodziło na religię, podoba mu się, garnie się do kościoła i chce iśc do komunii ))) No niech się nie dziwią i już! Bo chyba o to chdziło- żeby przyciągnąć! I nie wywyższają, bo tym raczej nie zmuszą zbyt wielu wątpiących w naukę KK rodziców doprawdziwego zaangażowania się. Niech się cieszą! I zachęcą to dziecko do dalszego wchodzenia w świat katolicki - bo skoro jest tak ciekawy, daje tyle w sferze duchowej, w sferze wartości, to niech dziecię zobaczy te wyciągnięte ręcę, a nie bezbrzeżną nuuuudę! Niech rodzice tego dziecka też zobaczą, że w KK jest fajnie. Na razie nie jest. Grubo nie jest. Dodam, że jestem katoliczką, kiedyś bardzo zaangażowana w duszpasterstwie akademickim, mającaprawdziwego przewodnika duchowego w osobie proboszcza tej parafii. Dziś niepraktykująca (chyba że zamiejscowo, do kościoła chętnie poza mszą), niechętnie przyjmująca miejscowego księdza po kolędzie. Nadal wierząca. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:21 gaja78 napisała: > Tutaj pojawia się niezwykle istotne pytanie: czy katecheta musi mieć wykształce > nie pedagogiczne, aby pracować z dziećmi ? moim zdaniem - każda osoba, pracująca z dziećmi powinna mieć choćby kurs pedagogiczny. > Twoja wypowiedź świadczy o tym, czego Kościół naucza: pogardy dla wierzących ch > oć trochę inaczej. Nie jest tak ? Zewsząd słyszę głosy szczerze wierzących w po > dobnym tonie: "jak nie wierzy, to niech do kościoła nie chodzi". "Ja nie rozumi > e, to co z niego za wierzący ?" Nie, KK nie naucza pogardy dla wierzących trochę inaczej (fajne określenie). Jeśli ktoś mi mówi, że nie podoba mu się to, to i to w KK, a pytam, to po co posyłasz dziecko do Komunii/chrzcisz (wprowadzasz do wspólnoty, której zasad nie akceptujesz) wiesz jakie są odpowiedzi? żeby później mogło iść do Komunii ( w przypadku chrztu)/bierzmowania/ślubu tak jak inni...Czyli nie dlatego, że chcę dziecko włączyć do wspólnoty, tylko dlatego, że 'co ludzie powiedzą'. To nie jest tak, że gardzę ludźmi 'letnimi', ale nie rozumiem idei ich 'wiary-niewiary' > Pamiętam lekcje religii i pamiętam że taki stosunek do bliźniego był nauczany. > To podsycanie poczucia "lepszości" i wyjątkowości z powodu jedynie słusznej wi > ary. Pamiętam też mniej więcej czas, kiedy udało mi się od tego sposobu myśleni > a uwolnić. Wtedy jasno zdałam sobie sprawę, że nie nauczył mnie tego ani dom ro > dzinny, ani nauczyciele szkolni, ale księża na lekcjach religii. To nie jest poczucie lepszości Po prostu KK jest i tak zbyt liberalny w stosunku do wiernych - we wspólnocie np. baptystów (mam 2 koleżanki, więc łatwiej mi się wypowiedzieć) masz odpowiednie wymagania, jeśli Ci nie odpowiadają, nikt Cię siłą nie trzyma, nie zmusza... KK też ma ścisłe wymagania w stosunku do wiernych - i wiesz z góry, że np. rozwodnik nie może wejść w nowy związek, jeśli chce żyć w zgodzie z zasadami KK, jeśli natomiast większość zasad odrzuca, to po podnosi statystykę KK? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:28 tabakierka2 napisała: > moim zdaniem - każda osoba, pracująca z dziećmi powinna mieć choćby kurs pedago > giczny. Moim też, ale nie jestem pewna, czy tak faktycznie jest. > Nie, KK nie naucza pogardy dla wierzących trochę inaczej (fajne określenie). Mnie nauczył. > Jeśli ktoś mi mówi, że nie podoba mu się to, to i to w KK, a pytam, to po co po > syłasz dziecko do Komunii/chrzcisz (wprowadzasz do wspólnoty, której zasad nie > akceptujesz) wiesz jakie są odpowiedzi? żeby później mogło iść do Komunii ( w p > rzypadku chrztu)/bierzmowania/ślubu tak jak inni...Czyli nie dlatego, że chcę d > ziecko włączyć do wspólnoty, tylko dlatego, że 'co ludzie powiedzą'. To nie jes > t tak, że gardzę ludźmi 'letnimi', ale nie rozumiem idei ich 'wiary-niewiary' Nie wydaje ci się, że kościół ma w tym podsycaniu ludzkiego strachu aktywny udział ? Bo ja słyszałam wiele kazań nasyconych tekstami podsycającymi ostracyzm społeczny. > To nie jest poczucie lepszości > Po prostu KK jest i tak zbyt liberalny w stosunku do wiernych I to się nie zmieni, bo głównym celem Kościoła jest jak największa liczba członków wspólnoty. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:40 gaja78 napisała: > Nie wydaje ci się, że kościół ma w tym podsycaniu ludzkiego strachu aktywny udz > iał ? > Bo ja słyszałam wiele kazań nasyconych tekstami podsycającymi ostracyzm społecz > ny. Wiele zależy od parafii, mentalności ludzi i księdza. Ja nie słyszałam takiego kazania, a ponadto człowiek ma swój rozum, żeby pewne kwestie przemyśleć, zastanowić się. > I to się nie zmieni, bo głównym celem Kościoła jest jak największa liczba człon > ków wspólnoty. pytanie czy ta ilość idzie w jakość? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:51 tabakierka2 napisała: > Wiele zależy od parafii, mentalności ludzi i księdza. > Ja nie słyszałam takiego kazania, a ponadto człowiek ma swój rozum, żeby pewne > kwestie przemyśleć, zastanowić się. Jest tylko taki problem, że statystyczny ksiądz to dobrze wykształcony człowiek, a statystyczny bywalec kościoła - niekoniecznie. Jest tu pewna nierównowaga, nie uważasz ? A skoro tak, to ksiądz jest bardziej odpowiedzialny za to co mówi, niż słuchacz za to, co słyszy. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:54 gaja78 napisała: > Jest tylko taki problem, że statystyczny ksiądz to dobrze wykształcony człowiek > , a statystyczny bywalec kościoła - niekoniecznie. Jest tu pewna nierównowaga, > nie uważasz ? A skoro tak, to ksiądz jest bardziej odpowiedzialny za to co mówi > , niż słuchacz za to, co słyszy. > przepraszam, ale trochę mnie rozbawiłaś nie mam danych, co do statystycznego bywalca kościoła i kto winny też nierównowagi? wiesz, ksiądz mówi to co mówi, na podstawie swojej wiedzy, ale też przekonań, doświadczeń etc. Tak samo odbiorca ma wiedzę, dośw., przekonania. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:01 tabakierka2 napisała: > wiesz, ksiądz mówi to co mówi, na podstawie swojej wiedzy, ale też przekonań, d > oświadczeń etc. Tak samo odbiorca ma wiedzę, dośw., przekonania. W takim razie nie masz nic przeciwko temu, aby twoje dziecko nauczycielka przyrody uczyła, że homoseksualizm to choroba i homoseksualiści powinni się leczyć, a skoro tego nie robią, to są źli ? Bo przecież to i tak TWOJA odpowiedzialność, aby wytłumaczyć dziecku, że jest inaczej ? I ta nauczycielka nie będzie odpowiedzialna za to, że twoje dziecko kilka lat później będzie uczestniczyło w dokuczaniu koledze, o którym będzie wiadomo, że lubi chłopców ? Nie wymagajmy za wiele od ludzi, którzy za zawód obierają sobie niesienie kaganka oświaty (czy to świeckiej, czy religijnej) ? Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:05 gaja78 napisała: > W takim razie nie masz nic przeciwko temu, aby twoje dziecko nauczycielka przyr > ody uczyła, że homoseksualizm to choroba i homoseksualiści powinni się leczyć, > a skoro tego nie robią, to są źli ? Bo przecież to i tak TWOJA odpowiedzialność > , aby wytłumaczyć dziecku, że jest inaczej ? I ta nauczycielka nie będzie odpo > wiedzialna za to, że twoje dziecko kilka lat później będzie uczestniczyło w dok > uczaniu koledze, o którym będzie wiadomo, że lubi chłopców ? mylimy dwa pojęcia - kwestię nauczania wiary (?) i przekazywania wiedzy dot. religii/wyznania a kwestii przekazywania faktów (homoseks. wg nauki nie jest chorobą, tak samo wg. ICD nie jest jednostką chorobową) to, czy później powiem dziecku, że zgodnie z zasadami naszej wiary homoseksualizm nie jest dopuszczalny (ale na takiej zasadzie, jak nie dopuszcza się 'wolnych związków' czy rozwodu) jeśli chodzi o praktykę to już inna inszość. Gdyby nauczycielka geografii mówiła mojemu dziecku, że np. Ziemia krąży wokół Słońca to byłaby taka sama prawda jak to o homoseks. i nauczycielką biologii... Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:18 tabakierka2 napisała: > mylimy dwa pojęcia - kwestię nauczania wiary (?) i przekazywania wiedzy dot. re > ligii/wyznania a kwestii przekazywania faktów (homoseks. wg nauki nie jest chor > obą, tak samo wg. ICD nie jest jednostką chorobową) Niczego nie mylę, piszę cały czas o namawianiu do ostracyzmu podczas kościelnych kazań. W tym kontekście najważniejsze jest to, że przypisuje się - temu przykładowemu homoseksualiście, żyjącemu w szczęśliwym związku z innym mężczyzną - ZŁYCH INTENCJI i ZŁEJ WOLI. Rozumiesz ? Księża mówią tak: homoseksualisto, jesteś chory - ok, nie szkodzi, wszystko będzie dobrze, jeśli tylko ZECHCESZ się leczyć. Ale ty nie chcesz, wolisz GRZESZYĆ, to ŹLE. Słowo "grzeszyć" to bardzo silne słowo. Takie słowo-klucz, ciężki jak cholera. Tak się właśnie pielęgnuje ostracyzm. Przykład też z naszej szkoły. Katechetka mówi do dzieci: tylko w dobrych ludziach jest Bóg. Efekt: koleżanka mojej córki zastanawia się, czy moja córka jest złym człowiekiem, bo przecież nie chodzi na religię ... To też jest pielęgnowanie ostracyzmu społecznego. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:27 To są bzdury i mądry ksiądz nie obrazi specjalnie osoby innej wiary czy niewierzącej, a i każdy świadomy człowiek nigdy nie pomyśli, że nie ma zlych ateistów, bo to czy człowiek dobry czy zły nie zależy od jego wiary/niewiary. Są źli katolicy, protestanci, świadkowie J., ateiści, muzułmanie etc. ale są też dobrzy wyżej wymienieni. a odnośnie homoseks. - ksiądz nie może pobłogosławić zw. homo (to chyba oczywistość dla katolika), nie może też nazwać go chorym. Wiara wiarą, ale natura naturą ( a przecież i w świecie zwierząt homoseks. zdarza się). Tak samo nie może pobłogosławić zw. niesakramentalnego. Życie w zw. homo jest wg KK grzechem i zaprzeczać temu też nikt z księży czy wiernych nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:32 tabakierka2 napisała: > To są bzdury i mądry ksiądz nie obrazi specjalnie osoby innej wiary czy niewier > zącej, Oczywiście. Problem tylko w tym, że ja takie rzeczy słyszałam już w kościele nie raz z ust różnych księży. A bywam w kościele raz na kilka lat. Ja wiem, że klasyką tłumaczenia takich rzeczy jest: Kościół tak naprawdę jest fajny i dobry, tylko niektórzy księża są gupi. Tak, tylko że kiedy okazuje się, że tych gupich jest całkiem sporo, to można zacząć podejrzewać, że coś jest nie tak z całą instytucją, która przecież jest - do jasnej anielki - odpowiedzialna za swoich pracowników i chyba wie, kogo zatrudnia. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:53 tabakierka2 napisała: > To są bzdury i mądry ksiądz nie obrazi specjalnie osoby innej wiary czy niewier > zącej, a i każdy świadomy człowiek nigdy nie pomyśli, że nie ma zlych ateistów, > bo to czy człowiek dobry czy zły nie zależy od jego wiary/niewiary. Są źli kat > olicy, protestanci, świadkowie J., ateiści, muzułmanie etc. ale są też dobrzy w > yżej wymienieni. to nie są bzdury, bo mądrych księży w kościele jest jak na lekarsto tak jak w każdym zawodzie, są źli nauczyciele, lekarze, sprzedawcy i są źli, niedouczeni, nietolerancyjni na maksa księża i nie jest bzdurą gadanie co ślina na język przyniesie na tejże przysłowiowej ambonie w czasie mszy, może po prostu to co słyszysz jest dla ciebie normalne ale jak ktoś stoi z boku i posłucha tego... > > a odnośnie homoseks. - ksiądz nie może pobłogosławić zw. homo (to chyba oczywis > tość dla katolika), nie może też nazwać go chorym. Wiara wiarą, ale natura natu > rą ( a przecież i w świecie zwierząt homoseks. zdarza się). Tak samo nie może p > obłogosławić zw. niesakramentalnego. Życie w zw. homo jest wg KK grzechem i zap > rzeczać temu też nikt z księży czy wiernych nie będzie. nie rozumiesz czy nie chcesz zrozumieć? Tu już nie chodzi o pobłogosławienie związku nieformalnego albo dania ślubu dwójce homoseksualistów tu chodzi o to, że w dużej mierze księża o homoseksualiźmie mówią jak o chorobie Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:03 attiya napisała: > Tu już nie chodzi o pobłogosławienie związku nieformalnego albo dania ślubu dwó > jce homoseksualistów > tu chodzi o to, że w dużej mierze księża o homoseksualiźmie mówią jak o chorobi > e no, ale co ja mam z tym fantem zrobić??? mam z każdym księdzem się wykłócać, że to nie jest choroba? czego oczekujesz ode mnie? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:07 tabakierka2 napisała: > no, ale co ja mam z tym fantem zrobić??? Możesz np. zauważyć, że za chodzenie do kościoła ze strachu przed społecznym wykluczeniem odpowiedzialni są nie tylko ci, co chodzą, ale również ci, którzy w tym kościele nauczają. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:14 odwracasz kota ogonem, bo wpierw pisałaś, że księża tylko nie chcą pobłogosławić par homoseksualnych oraz, że nigdy nie słyszałaś aby jakowyś coś złego o innych powiedział - nie ważne czy juz tylko o homoseksualistach - a teraz pytasz się mnie - ateistkę - co masz z tym zrobić? Może idź do księdza który takie bzdury wygaduje i powiedz mu, że to co mówi źle o nim świadczy jako o przedstawicielu kościoła, jak myślisz, odważyłabyś się zwrócić uwagę księdzu? Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:18 attiya napisała: > odwracasz kota ogonem, bo wpierw pisałaś, że księża tylko nie chcą pobłogosławi > ć par homoseksualnych oraz, że nigdy nie słyszałaś aby jakowyś coś złego o inny > ch powiedział - nie ważne czy juz tylko o homoseksualistach - a teraz pytasz si > ę mnie - ateistkę - co masz z tym zrobić? no nie słyszałam, Ale twierdzisz, że tak mówią. Skoro tak mówią, ale ja tego nie słyszałam, to co mam z tym fantem zrobić??? Gdzie odwracam kota ogonem? Może idź do księdza który takie bzdur > y wygaduje i powiedz mu, że to co mówi źle o nim świadczy jako o przedstawiciel > u kościoła, do którego konkretnie??? wskażesz go z imienia i nazwiska? trudno, żebym do takiego poszła, skoro z ust księży z mojej parafii niczego w tym stylu nie słyszałam. jak myślisz, odważyłabyś się zwrócić uwagę księdzu? nie muszę nad tym myśleć. Zwróciłam uwagę nie mam z tym specjalnie problemu. Fakt, że ksiądz znajomy, ale zwróciłam. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:29 ale popatrz....jeździsz do innej parafii na msze, bo coś w tej twojej rodzimej nie teges....a próbowałaś coś zmienić? w końcu wierny też ma prawo współuczestniczyć w tym jak jego kościół wygląda dlaczego nie udałaś się do kurii aby porozmawiać o swojej parafii, że w danym przypadku odpycha ludzi, nie przyciaga? Może jakieś rozwiązania, pomysły? Żeby msze były ciekawsze, kazania porywające a sam ksiądz/księża wzorem dla parafian Odpowiedz Link Zgłoś
doroszka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:33 tabakierka2 napisała: > gaja78 napisała: > > > > Jest tylko taki problem, że statystyczny ksiądz to dobrze wykształcony cz > łowiek > > , a statystyczny bywalec kościoła - niekoniecznie. Jest tu pewna nierówno > waga, > > nie uważasz ? A skoro tak, to ksiądz jest bardziej odpowiedzialny za to c > o mówi > > , niż słuchacz za to, co słyszy. > > > > > przepraszam, ale trochę mnie rozbawiłaś > nie mam danych, co do statystycznego bywalca kościoła i kto winny też nierówn > owagi? > wiesz, ksiądz mówi to co mówi, na podstawie swojej wiedzy, ale też przekonań, d > oświadczeń etc. Tak samo odbiorca ma wiedzę, dośw., przekonania. Tabakierko! Ksiądz jest ZAWSZE po seminarium, średni przedstawiciel polskiej populacji ma srednie wykształcenie. To proste i zdaje się, że wyjaśniłam za gaję :] I nikt tu nie szuka winnych tej nierówności - po prostu tak jest - i od lepiej wykształconego więcej się powinno wymagać, także w kwestii brania odpowiedzialności. Co do wiedzy, przekonań i doświadczeń Ksiądz przekonania ma ściśle określone, wiedzę niestety zwykle małą (poziom nauczania w seminariach jest tragiczny i izolujący kleryków od prawdziwych problemów życiowych), a doświadczeń życiowych - sorry - nie ma ich prawie wcale :] Kleryk trafia do seminarium prawie dziecięciem będąc, tam jest izolowany raczej od świata, a potem od razu na plebanię. Hej! Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:35 doroszka napisała: > Kleryk trafia do seminarium prawie dziecięciem będąc, tam jest izolowany raczej > od świata, a potem od razu na plebanię. Hej! > powiedz to szwagru memu którego wysłali w zeszłym roku na 3 miesiące pracy do Ziemi Świętej Odpowiedz Link Zgłoś
doroszka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:26 tabakierka2 napisała: > gaja78 napisała: > > > Twoja wypowiedź świadczy o tym, czego Kościół naucza: pogardy dla wierząc > ych ch > > oć trochę inaczej. Nie jest tak ? Zewsząd słyszę głosy szczerze wierzącyc > h w po > > dobnym tonie: "jak nie wierzy, to niech do kościoła nie chodzi". "Ja nie > rozumi > > e, to co z niego za wierzący ?" > > Nie, KK nie naucza pogardy dla wierzących trochę inaczej (fajne określenie). > Jeśli ktoś mi mówi, że nie podoba mu się to, to i to w KK, a pytam, to po co po > syłasz dziecko do Komunii/chrzcisz (wprowadzasz do wspólnoty, której zasad nie > akceptujesz) wiesz jakie są odpowiedzi? żeby później mogło iść do Komunii ( w p > rzypadku chrztu)/bierzmowania/ślubu tak jak inni...Czyli nie dlatego, że chcę d > ziecko włączyć do wspólnoty, tylko dlatego, że 'co ludzie powiedzą'. To nie jes > t tak, że gardzę ludźmi 'letnimi', ale nie rozumiem idei ich 'wiary-niewiary' > > Po prostu KK jest i tak zbyt liberalny w stosunku do wiernych - we wspólnocie n > p. baptystów (mam 2 koleżanki, więc łatwiej mi się wypowiedzieć) masz odpowiedn > ie wymagania, jeśli Ci nie odpowiadają, nikt Cię siłą nie trzyma, nie zmusza... > KK też ma ścisłe wymagania w stosunku do wiernych - i wiesz z góry, że np. roz > wodnik nie może wejść w nowy związek, jeśli chce żyć w zgodzie z zasadami KK, j > eśli natomiast większość zasad odrzuca, to po podnosi statystykę KK? > Tylko że baptyści nie wchodzą z butami w sferę świecką Idzie do nich, kto chce, bez przymusu społecznego (religia w szkołach stwarza ten przymus). To KK sam stworzył sytuację, w której wielu niewierzących lub wątpiących, "letnich", posyła dzieci do komunii, bo "idzie cała klasa", "jak dziecko będzie się czuło", "bo co ono będzie robiło w świetlicy samo, jak cała klasa na religii" (wykluczenie społeczne!)... itp. Kwestia ustawiania dziecka na boczny tor społeczeństwa (na tle szkoły, klasy... itd.) poprzez niedopuszczenie do komunii, jest chyba jasna. Kler musiał sobie dobrze z tego zdawać sprawę, dbając o to, żeby wprowadzić religię do szkół. Gdyby faktycznie chcieli dbać o to, żeby pomóc rodzicom obiektywnie, bez nacisków wybrać, gdyby chcieli oddzielić czystą, wynikającą z własnej nieprzymuszonej woli wiarę i praktykę od pomieszania wielu rzeczy, od w wielu przypadkach przymusu i nakłaniania (dziecko godzinę samo w świelicy, izolowane od doświadczenia reszta grupy) religia powinna zostać w salach parafialnych (przez większość czasu pustych zresztą, w przeciwieństwie do przepełnionych szkolnych klas) i przy kościołach. Przy braku dobrej woli z tej strony, nie zobowiązuję do spinania się w tej kwestii rodziców, którzy zastanawiają się, czy przy całym swoim sporadycznym kontakcie z kościołem posłać własne dziecko do komunii. Dla mnie w tej sytuacji: raczej posłać :] Jeśli księża chcą wyeliminować takie przypadki i mieć w białych sukienkach i garniturkach/komżach czysty ekstrakt katolicyzmu - niech wyprowadzą religię ze szkół. Proste! Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:33 doroszka napisała: > Tylko że baptyści nie wchodzą z butami w sferę świecką Idzie do nich, kto ch > ce, bez przymusu społecznego (religia w szkołach stwarza ten przymus). no nie wiem. Jednak chodzenie za ludźmi i wciskanie książek typu " w mroku katolicyzmu" odczuwałam jako dość silną ingerencję w moje życie i kilka osób ode mnie z klasy również. A gdyby to baptyści byli w przewadze, to myślisz, że nie wywieraliby presji? Poza tym religia w szkołach stwarza przymus społeczny? w jaki sposób? nie chcesz, nie posyłasz dziecka na religię - masz wybór. Kler musiał sobie > dobrze z tego zdawać sprawę, dbając o to, żeby wprowadzić religię do szkół. jak to kler? Rozporz. MEN wprowadził kler? > > Przy braku dobrej woli z tej strony, nie zobowiązuję do spinania się w tej kwes > tii rodziców, którzy zastanawiają się, czy przy całym swoim sporadycznym kontak > cie z kościołem posłać własne dziecko do komunii. Dla mnie w tej sytuacji: racz > ej posłać :] a czyja jest wina w tym sporadycznym kontakcie z kościołem? jak ktoś tego kontaktu b. pragnie to go ma i nie jest to kontakt sporadyczny > > Jeśli księża chcą wyeliminować takie przypadki i mieć w białych sukienkach i ga > rniturkach/komżach czysty ekstrakt katolicyzmu - niech wyprowadzą religię ze sz > kół. Proste! Jak dla mnie rozwiązanie OK. Pisałam wiele razy, że jestem przeciwko zmuszaniu kogokolwiek do uczestniczenia w religii. niechby religia była jako pierwsza/ostatnia lekcja, na którą posyłane są dzieci, rodziców, którym zależy. Reszta mogłaby przychodzić na 2.lekcję albo kończyć godzinę wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:41 tabakierka2 napisała: > jak to kler? > Rozporz. MEN wprowadził kler? Oczywiście. Zdaje się na tym m.in. polegało "wynagrodzenie" za poparcie dla wejścia Polski do UE. Coś za coś. Odpowiedz Link Zgłoś
doroszka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:59 tabakierka2 napisała: > doroszka napisała: > > no nie wiem. > Jednak chodzenie za ludźmi i wciskanie książek typu " w mroku katolicyzmu" odcz > uwałam jako dość silną ingerencję w moje życie i kilka osób ode mnie z klasy > również. Nie miałam takich doświadczeń, więc nie mam zdania. Ja tylko piszę o tym, co myślę o powodach, dlaczego tak się integrują. Znam kilku baptystów, więc widzę tę integrację i żarliwość - choć dla mnie przesadzoną w drugą stronę, rozbuchaną - takowa mnie nie porywa. Stawiam raczej na wewnętrzne duchowe przeżywanie, ta ekspresja i ekstrawertyzm mnie odrzuca. > A gdyby to baptyści byli w przewadze, to myślisz, że nie wywieraliby presji? Gdybanie. Nie wiesz na pewno. > Poza tym religia w szkołach stwarza przymus społeczny? w jaki sposób? nie chces > z, nie posyłasz dziecka na religię - masz wybór. Ten mechanizm już tłumaczyłam - poczytaj raz jeszcze. > > > Kler musiał sobie > > dobrze z tego zdawać sprawę, dbając o to, żeby wprowadzić religię do szkó > ł. > > jak to kler? > Rozporz. MEN wprowadził kler? > Taaaaak! MEN pewnego dnia tak sobie siedział, obradował i stwierdził: aaaa, coś mało tych zajęć w szkole i sale jakieś takie puste... co by tu zrobić? A chodźcie pogadamy z KK, żeby religię przenieśli do szkół, co?! Nie rozśmieszaj mnie, proszę )))))) > > > > Przy braku dobrej woli z tej strony, nie zobowiązuję do spinania się w te > j kwes > > tii rodziców, którzy zastanawiają się, czy przy całym swoim sporadyczn > ym kontak > > cie z kościołem posłać własne dziecko do komunii. Dla mnie w tej sytu > acji: racz > > ej posłać :] > > a czyja jest wina w tym sporadycznym kontakcie z kościołem? > jak ktoś tego kontaktu b. pragnie to go ma i nie jest to kontakt sporadyczny; > ) Jedziesz retoryką KK ))) Wina, wina!! Moja wina, wieeeelka wina! Jestem osobiście wierząca, ccę, żeby moje dziecko było wierzące, nie pragnę kontaktu z instytucją KK w mojej miejscowości bo jest toksyczna i mnie osobiście obraża. Poza tym nudzi i nic nie wnosi do mojego życia duchowego. Wolę czasami, gdy odczuwam potrzebę (! - zauważ! a nie przymus!) odwiedzić kościół 30 km dalej. Czy to mnie już skreśla z listy członków KK? Sobór Watykański II ustalił, że do kontaktu człowieka z Bogiem nie jest KONIECZNY kościół. Modlitwa poza kościołem? OK Księża o tym zupełnie nie mówią, bo to nie jest w ich interesie. Bo to zakłada istnienie osób wierzących (i uznawanych za takowe na mocy postanowień soborowych) , które omijają własnego proboszcza :] > > > > Jeśli księża chcą wyeliminować takie przypadki i mieć w białych sukienkac > h i ga > > rniturkach/komżach czysty ekstrakt katolicyzmu - niech wyprowadzą religię > ze sz > > kół. Proste! > > Jak dla mnie rozwiązanie OK. > Pisałam wiele razy, że jestem przeciwko zmuszaniu kogokolwiek do uczestniczenia > w religii. > niechby religia była jako pierwsza/ostatnia lekcja, na którą posyłane są dzieci > , rodziców, którym zależy. Reszta mogłaby przychodzić na 2.lekcję albo kończyć > godzinę wcześniej. > No właśnie o to chodzi! Tylko żeby jeszcze księża to pojęli. Ale - moim zdaniem - nie pojmą Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:11 doroszka napisała: > > Nie miałam takich doświadczeń, więc nie mam zdania. a świadkowie Jehowy też nigdy Cię nie odwiedzili? ja wspominam ich wizyty jako natarczywe, nie potrafi zrozumieć słów "nie dziękuję, nie jestem zainteresowana", bo zawsze kończyło się próbą obrzydliwej manipulacji na zasadzie 'ale nie zależy pani na...i tutaj padały różne alternatywy" Ja tylko piszę o tym, co my > ślę o powodach, dlaczego tak się integrują. > Znam kilku baptystów, więc widzę tę integrację i żarliwość - choć dla mnie prze > sadzoną w drugą stronę, rozbuchaną - takowa mnie nie porywa. Stawiam raczej na > wewnętrzne duchowe przeżywanie, ta ekspresja i ekstrawertyzm mnie odrzuca. Mnie poniekąd też. Zauważ tylko jak wygląda kwestia liczb - ile liczy osób wspólnota baptystów, a ile statystyczna parafia. > Gdybanie. Nie wiesz na pewno. Nie wiem, ale zwykle większość wywiera presję na mniejszość ( patrz: kraje arabskie, muzułmańskie i los w takich krajach katolików np.) > Taaaaak! MEN pewnego dnia tak sobie siedział, obradował i stwierdził: aaaa, coś > mało tych zajęć w szkole i sale jakieś takie puste... co by tu zrobić? A ch > odźcie pogadamy z KK, żeby religię przenieśli do szkół, co?! > Nie rozśmieszaj mnie, proszę )))))) To co? KK zmusił MEN, żeby wprowadził religię do szkół? > Jedziesz retoryką KK ))) Wina, wina!! Moja wina, wieeeelka wina! > Jestem osobiście wierząca, ccę, żeby moje dziecko było wierzące, nie pragnę kon > taktu z instytucją KK w mojej miejscowości bo jest toksyczna i mnie osobiście o > braża. Poza tym nudzi i nic nie wnosi do mojego życia duchowego. > Wolę czasami, gdy odczuwam potrzebę (! - zauważ! a nie przymus!) odwiedzić kośc > iół 30 km dalej. Czy to mnie już skreśla z listy członków KK? Nie bardzo rozumiem. Jak Ci nie pasuje sposób prowadzenia mszy w danym kościele, jedziesz do innego. Przez ponad 1,5 roku jeździliśmy z mężem do innej parafii (mojej ojczystej) bo ta na osiedlu, na którym mieszkaliśmy nam nie odpowiadała. Gdzie tu problem? > > Sobór Watykański II ustalił, że do kontaktu człowieka z Bogiem nie jest KONIECZ > NY kościół. Modlitwa poza kościołem? OK Księża o tym zupełnie nie mówią, bo > to nie jest w ich interesie. Nie rozumiem. Nie praktykujesz modliwy poza kościołem? ja tak i moi znajomi rownież - modlą się również w domu. A jak wyobrażasz sobie przyjmowanie sakramentów poza kościołem? mówię np. o komunii. Zacytujesz fragment tego ustalenia ( Sobór Watykański itd.) Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:16 tabakierka2 napisała: > To co? > KK zmusił MEN, żeby wprowadził religię do szkół? Wyżej napisałam, że przehandlował za poparcie dla wejścia Polski do UE, ale jak się chwilę zastanowiłam, to równie dobrze mogło to być zadośćuczynienie za poparcie dla pewnych polityków, kiedy się komunizm kończył. Bo że w ogóle był to biznes polityczny, to ja nie mam wątpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:19 gaja78 napisała: > Wyżej napisałam, że przehandlował za poparcie dla wejścia Polski do UE, ale jak > się chwilę zastanowiłam, to równie dobrze mogło to być zadośćuczynienie za pop > arcie dla pewnych polityków, kiedy się komunizm kończył. > > Bo że w ogóle był to biznes polityczny, to ja nie mam wątpliwości. > masz na to dowody jakieś, czy teoria spiskowa? Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:31 tabakierka2 napisała: > masz na to dowody jakieś, czy teoria spiskowa? Nie jest to teoria spiskowa. To chyba oczywiste, że tak się ustanawia prawo w każdym kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:20 taaa...od razu przypomina mi się kilka lat temu wizyta przy tzw kolędzie ksiądz chciał wejść, ja mu dziękuję a on na to:" przyjdź ty tylko do mnie jak będziesz chciała dziecko ochrzcić albo żeby dziecko do komunii przystąpiło, zobaczysz wtedy" co prawda nie wiem, co takiego miałabym zobaczyć wtedy - nota bene, trochę nawet żałuję, że TEGO nie zobaczę - ale na szczęście nie muszę TAM chodzić i wcale a wcale nie było to natarczywe - ta próba wejścia do mnie na tą tzw kolędę, musiałam dobrze drzwi do domu trzymać :d pewnie mu statystyki w jego parafii psułam :d Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:24 tu nie chodzi o samą modlitwę ale o kontakt z Bogiem poza kościołem, wiesz, ów Bóg zazwyczaj najczęściej przebywa wszędzie tam gdize się jest w danej chwili, w kościele obawiam się najmniej co do jeżdżenia do innej parafii - no jak to, przecież skoro jesteś z parafii A, to do parafii A powinnaś uczęszczać na msze a nie do B masz swoją rodzimą parafię i jej w miarę możliwości powinnaś się trzymać w końcu to z tej rodzimej ksiądz na kolędę do ciebie zapewne przychodzi a nie z tej, do której lubisz jeździć Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:31 attiya napisała: > co do jeżdżenia do innej parafii - no jak to, przecież skoro jesteś z parafii A > , to do parafii A powinnaś uczęszczać na msze a nie do B no widzisz, a mieszkałam w parafii A a jeździłam na msze do B > masz swoją rodzimą parafię i jej w miarę możliwości powinnaś się trzymać w > końcu to z tej rodzimej ksiądz na kolędę do ciebie zapewne przychodzi a nie z t > ej, do której lubisz jeździć Ksiądz przyszedł z parafii A, powiedzieliśmy z mężem, zgodnie z prawdą, że jeździmy do B, bo w A nie umiemy się odnaleźć ( i tutaj przytoczyliśmy kilka przykładów, które nas do A zniechęcają Zdziwił się, ale nic nie powiedział. Bo i co miał powiedzieć właściwie? pogadaliśmy o parafii B (proboszcz dość znany z niekonwencjonalnych zachowań, jest m.in kapelanem harleyowców), wypił herbatę i poszedł Odpowiedz Link Zgłoś
doroszka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:29 tabakierka2 napisała: > doroszka napisała: > > > Gdybanie. Nie wiesz na pewno. > > > Nie wiem, ale zwykle większość wywiera presję na mniejszość ( patrz: kraje arab > skie, muzułmańskie i los w takich krajach katolików np.) > OK. Ale co nam to wnosi do dyskusji, bo wydaje mi się , że tracimy pierwotny sens Czy to, co napisałaś, sankcjonuje opresję społeczną, jaką pośrednio wywiera kościół poprzez wprowadzenie religii do szkół? "Bo inni na pewno by też tak robili"? > > > Taaaaak! MEN pewnego dnia tak sobie siedział, obradował i stwierdził: aaa > a, coś > > mało tych zajęć w szkole i sale jakieś takie puste... co by tu zrobić? ; > ) A ch > > odźcie pogadamy z KK, żeby religię przenieśli do szkół, co?! > > Nie rozśmieszaj mnie, proszę )))))) > > To co? > KK zmusił MEN, żeby wprowadził religię do szkół? > > > > Jedziesz retoryką KK ))) Wina, wina!! Moja wina, wieeeelka wina! > > Jestem osobiście wierząca, ccę, żeby moje dziecko było wierzące, nie prag > nę kon > > taktu z instytucją KK w mojej miejscowości bo jest toksyczna i mnie osobi > ście o > > braża. Poza tym nudzi i nic nie wnosi do mojego życia duchowego. > > Wolę czasami, gdy odczuwam potrzebę (! - zauważ! a nie przymus!) odwiedzi > ć kośc > > iół 30 km dalej. Czy to mnie już skreśla z listy członków KK? > > Nie bardzo rozumiem. > Jak Ci nie pasuje sposób prowadzenia mszy w danym kościele, jedziesz do innego. > Przez ponad 1,5 roku jeździliśmy z mężem do innej parafii (mojej ojczystej) bo > ta na osiedlu, na którym mieszkaliśmy nam nie odpowiadała. Gdzie tu problem? > A taki problem, że z tego powodu (rodzice jeździli do innego koscioła, nie angażując się w sprawy "naszej" parafii) dwójka dzieci omal nie została niedopuszczona do komunii przez tutejszego proboszcza! I takie kwiatki są tolerowane przez KK I widzisz - to jednak JEST problem. Bo chciałabym móc nie jeździć do kościoła, tylko się przespacerować, chciałabym przyjąć sensownego księdza z wizytą duszpasterską, porozmawiać o życiu (jak w duszpasterstwie akademickim mi się zdarzało) nie narażając się na to, że ksiądz mnie czymś obrazi (tak!). Poza tym z tego powodu często wybieram własną modlitwę i odpuszczam wizytę w kościele, która PRZESTAJE MI BYĆ POTRZEBNA Ot co! A na to nie tylko ja mam wpływ. Więcej takich, jak ja, a KK nie będzie miał co robić... > > > > Sobór Watykański II ustalił, że do kontaktu człowieka z Bogiem nie jest K > ONIECZ > > NY kościół. Modlitwa poza kościołem? OK Księża o tym zupełnie nie mówi > ą, bo > > to nie jest w ich interesie. > > Nie rozumiem. > Nie praktykujesz modliwy poza kościołem? ja tak i moi znajomi rownież - modlą > się również w domu. A jak wyobrażasz sobie przyjmowanie sakramentów poza kości > ołem? mówię np. o komunii. Tak, modlę się sama. Sakramentów poza kościołem - nie. To wymaga obecności księdza, prawda? Mój ojciec tak przyjmuje komunię - w domu. Zresztą cała operacja wygląda żenująco od strony przedstawiciela KK - opisałam już. > Zacytujesz fragment tego ustalenia ( Sobór Watykański itd.) > Nie zacytuję - knigę z ustaleniami soborowymi mam nawet nie w domu, a u rodziców. Czytałam jeszcze na studiach - razem z księdzem "rozbieraliśmy" tekst (pokażcie mi dziś księdza, któy z wiernymi czyta i analizuje kościelne pisma!). Ale jakoś w pierwszych rozdziałach to było... Lepiej księdza zapytać - jeśli uczciwy i trochę wiedzy ma (hmmm..., to powiniem wskazać... Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:31 a co ma podobanie się bądź nie do wiary? wiara to jedno a ci, którzy są pośrednikami między Bogiem a wierzącymi to zupełnie co innego i jeśli komuś się nie podoba to co w kościele - instytucji się dzieje, to chyba nie świadczy to o tym, ze jego wiara jest mniejsza/gorsza. Tacy ludzie chcą zmieniać przedstawicieli kościoła a nie sam Kościół. Dzieci do komunii są posyłane, bo się wierzy, chodzi się na msze z potrzeby ducha a to, że ten, który stoi tam na ambonie źle prowadzi się i źle reperezentuje Boga, to daje to prawo tym siedzącym w ławkach krytykowania jego. Łapiesz różnicę? Co do tego "co ludzie powiedzą" - no proszę, nie bądź naiwna, nie każdy jest odważny, żeby odejść bo wiara mała a instytucja kościoła nie podoba mu się. Czasem się mieszka z rodzicami/teściami i zwyczajnie tak trzeba i koniec. I w końcu może to dziecko, które idzie do komunii będzie kiedyś kimś wielkim w kościele? Dlaczego zabraniać dzieciom chodzić "do Boga" tylko dlatego, że rodzice są letni? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:22 nie oszukujmy się co do wykształcenia pedagogicznego nauczających religi może jeden katecheta/ksiądz/siostra zakonna na kilka osób jest z wykształceniem pedagogicznym a poza tym jak któryś z nich ma, to uczy religii tak jak uczono nas w 4 klasie liceum antykoncepcja zła, niekatolicy źli, żydzi źli, lewica zła, aborcja nie do pomyślenia a na deser filmiki o 16-latkach oddających swe życie aby dziecko mogło się narodzić aha - w przerwach było straszenie piekłem - jakby nie patrzeć dorosłych już ludzi, bo byliśmy przed maturą generalnie cudnie było Odpowiedz Link Zgłoś
doroszka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:08 Ja mogę to dziecku tłumaczyć w porozumieniu pedagogicznym z katechetą (tak jak w porozumieniu z wychowawczynią syna nadzoruję i sprawdzam jego zadanie domowe, i czytam korespondencję od nauczycielki w zeszycie kontaktowym) - jeśli takowego nie ma (bo nie ma!), to uważam, że katecheta powinien to brać na siebie, bo to JEGO PRACA. To on uczy, ja robię zawodowo coś innego - mogę się ew. włączyć w jego działania. Pieśni, któych uczą się dzieci, są archaiczne nierzadko (Tak! w duszpasterstwach, gdzie dzieci są aktywne w życiu parafii, śpiewa się współczesne, fajne piosenki przy gitarze, i to dzieci przyciąga do kościoła!), cały ciąg pytań i odp. nudny i zniechęcający (pyt: Co to jest łąska boska? odp. [dodam, że jedyna słuszna!] Łaska boska jest do zbawienia koniecznie potrzebna. Taaaaa! To autentyk!). A co z sytuacją, że rodzice są wątpiący, ale dziecko bardzo chce? Też mają się na maxa angażować? Czy czarny już zaocznie skreśli dziecko z listy? Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:31 doroszka napisała: > Ja mogę to dziecku tłumaczyć w porozumieniu pedagogicznym z katechetą (tak jak > w porozumieniu z wychowawczynią syna nadzoruję i sprawdzam jego zadanie domowe, > i czytam korespondencję od nauczycielki w zeszycie kontaktowym) - jeśli takowe > go nie ma (bo nie ma!), to uważam, że katecheta powinien to brać na siebie, bo > to JEGO PRACA. To on uczy, ja robię zawodowo coś innego - mogę się ew. włączyć > w jego działania. Mam trochę inne podejście. Katecheta przedstawia dziecku pewien zarys, a rodzic, jeśli mu zależy, żeby jego dziecko należało do wspólnoty, której wiarę wyznaje, powinien przejąć większość edukacji religijnej. Ciekawa jestem jak rzecz się ma w przypadku innowierców, np. Świadków Jehowy czy prostestanów - bo z tego, co zauważyłam ich wiedza np. nt Pisma jest ogromna i zapewne nie ogarnęli jej jako dorośli ludzie, a dzieci swoje w wiarę jakoś wprowadzają. Gdyby było jak mówisz, dzieci innowierców nie miałyby żadnej wiedzy, bo ich religia w szkołach nie jest nauczana. > > Pieśni, któych uczą się dzieci, są archaiczne nierzadko (Tak! w duszpasterstwac > h, gdzie dzieci są aktywne w życiu parafii, śpiewa się współczesne, fajne piose > nki przy gitarze, i to dzieci przyciąga do kościoła!), cały ciąg pytań i odp. n > udny i zniechęcający (pyt: Co to jest łąska boska? odp. [dodam, że jedyna słusz > na!] Łaska boska jest do zbawienia koniecznie potrzebna. Taaaaa! To autentyk!). > pamiętam z dzieciństwa pytania do Komunii > A co z sytuacją, że rodzice są wątpiący, ale dziecko bardzo chce? Też mają się > na maxa angażować? Czy czarny już zaocznie skreśli dziecko z listy? > Nie wiem. Trudno mi powiedzieć, Jeśli dziecko chce, bo reszta idzie, bo prezenty, pewnie bym dziecka nie posłała do Komunii (ale zwykle tacy rodzice nie posyłają też dziecka na religię, tak myślę), a jeśli nie chodziłoby na religię, to chyba nie byłoby zaangażowane. Odpowiedz Link Zgłoś
doroszka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:15 tabakierka2 napisała: > Ciekawa jestem jak rzecz się ma w przypadku innowierców, np. Świadków Jehowy cz > y prostestanów - bo z tego, co zauważyłam ich wiedza np. nt Pisma jest ogromna > i zapewne nie ogarnęli jej jako dorośli ludzie, a dzieci swoje w wiarę jakoś wp > rowadzają. Gdyby było jak mówisz, dzieci innowierców nie miałyby żadnej wiedzy, > bo ich religia w szkołach nie jest nauczana. > Bo ich wiara i wspólnota ich porywa, wspiera w ich dążeniach życiowych i angażuje - daje im poczucie sensu ze wspólnej modlitwy, śpiewu, ze wspierania się nawzajem. Ich kaznodzieje przekładają prawdy Pisma Świętego na realne życie. I teraz tak: - mój kościół parafialny mnie nie porywa, - ksiądz w tamtym roku "wsparł" mnie w moich dążeniach życiowych, mówiąc wprost, że ceni sobie matki, które dla dobra (!) dzieci rezygnują z kariery zawodowej (do ojców nic nie miał) - powiedział to zaraz po tym, gdy usłyszał, że oboje z mężem jesteśmy w domu dopiero o 18.00, do tego czasu dziećmi i logistyką przedszkolno-obiadową zajmuje się niania. Poczułam się bardzo wsparta , oświadczyłam, że "zapewniam, iż wychowujemy swoje dzieci i nie brakuje im raczej kontaktu z rodzicami", w tym roku księdza po kolędzie nie przyjęłam, - angażuje - hmmmm Ksiądz angażuje wiernych w świątecznym kazaniu: "Miło Was widzieć, drodzy parafianie, w tak dużej grupie! Szkoda, że tylko raz w roku!" :o) Nie lubię, jak ktoś próbuje wzbudzić we mnie poczucie winy, usiłując mnie przekonać do częstszego bywania w kościele, który u mnie na wsi jest nodny i toksyczny więc w Święta jadę do innego - bardziej atrakcyjnego dla mnie kościołą - gdzie kazanie jest sensowne, organista nie fałszuje i nikt nie próbuje na mnie swoich prymitywnych socjotechnik - sens ze wspólnej modlitwy i śpiewu: większości ludzi w tym kościele nie znam, a ksiądz nie dba o to, by parafianie się znali i coś wspólnie robili (sam nic dla nich nie robi, nawiasem mówiąc) - chyba że jest to pielenie kościelnego ogródka ale to raczej też indywidualnie wyznacza (tak! głównie rodzice dzieci komunijnych to robią!) - kościół nie wspiera - kościół wymaga, grozi, wywołuje wyrzuty sumienia, poczucie winy, złe samopoczucie - więc niedługo zostaną tam sami masochiści przynajmniej w moim parafialnym, który jednak jest bardzo podobny do wieeeelku w całej Polsce - przekładanie Pisma Św. na realne życie w przypadku księży KK - zwolniłabym z pracy prawie wszystkich, którzy uczą klerykow w seminariach wygłaszania kazań! Massssakra! Szczyt nieudolności, błędy stylistyczne, gramatyczne, toksyczność aż bije (patrz wyżej o wzbudzaniu wyrzutów sumienia). Poza tym - księża o życiu nie wiedzą NIC lub PRAWIE NIC! I to są fakty! A jesli już cokolwiek wiedzą, to tylko trochę o życiu, którym żyła ich matka 20 lat temu na wsi, z której zwykle pochodzą. Nijak ma się ta wiedza do mojego życia, i życia tysięcy nowoczesnych, swobodnie myślacych i działających kobiet. A co księża wiedzą o realnym życiu współczesnych małżeństw? NIC! Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:29 doroszka napisała: > - angażuje - hmmmm Ksiądz angażuje wiernych w świątecznym kazaniu: "Miło Was > widzieć, drodzy parafianie, w tak dużej grupie! Szkoda, że tylko raz w roku!" To mi przypomniało skandaliczne zachowanie katechetki na rozpoczęciu roku szkolnego. Powiedziała do dzieci: "msza jest dzisiaj o tej i o tej godzinie, mam nadzieję, że spotkamy się w takim samym gronie, jak tutaj na dziedzińcu szkoły". Ciekawe co sobie pomyślało moje dziecko Nie wypytywałam, po co wzmacniać takie przykre incydenty. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 14:53 Ja z połowy lat 70-tych i do komunii uczyłam się chyba całej książeczki do nabożeństwa. Pieśni, modlitwy Dla dziecka, które chodzi na msze od małego, modli się w domu, większość modlitw nie jest nowością. Moje wszytskie podstawowe, które wchodzą w skład pacierza, uczyły się "od początku". Czyli w sumie jak zaczynały mówić. najpierw ja mówiłam, oni się włączali, powtarzali, potem razem mówiliśmy, teraz odmawiają sami. Ze zrozumieniem modlitw też nie było problemu. Zadawały pytania na bieżąco i wyjaśniałam. A i jeszcze moja mama ( rocznik 53 ) mówiła, że jej starsze siostry miały religię w szkole. Dopiero jak ona miała 7 lat to zlikwidowano i przeniesiono do salek. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 14:58 A i religia ze szkół wyszła w 1961r. www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TA/TAK/historia_katechezy.html Odpowiedz Link Zgłoś
marycha1433 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:37 ten kraj jest krajem katolickim i jak się komuś to nie podoba,niech zmieni obywatelstwo Religia to też nauka więc jej miejsce jest jak najbardziej w szkole Nie-katolicy czyli sekciarze nie są przecież zmuszani do uczestnictwie w rekolekcjach, więc o co kaman? Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:42 ten kraj jest krajem katolickim od kiedy i gdzie masz to zapisane ? Religia to też nauka Nie ma takiej dziedziny nauki jak religia. Jest religionznawsto lub teologia- których w szkołach nie nauczają Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:46 marycha1433 napisał: > ten kraj jest krajem katolickim i jak się komuś to nie podoba,niech zmieni obyw > atelstwo ja poproszę o odpowiedni fragment z konstytucji mówiący o tym, że jesteśmy krajem katolickim > Religia to też nauka więc jej miejsce jest jak najbardziej w szkole nauka??? hahahahaha > Nie-katolicy czyli sekciarze nie są przecież zmuszani do uczestnictwie w rekole > kcjach, więc o co kaman? Odpowiedz Link Zgłoś
izak31 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:54 > Nie-katolicy czyli sekciarze nie są przecież zmuszani do uczestnictwie w rekole > kcjach, więc o co kaman? Ja nie jestem katoliczka, to do jakiej sekty należe? To chyba własnie katolicy to sekciarze... a nie myslałas aby się wyprowadzic do watykanu? wspólczynnik inteligencji w kraju wzrośnie... Odpowiedz Link Zgłoś
izak31 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:55 A jeszcze skoro nie-katolicy nie sa zmuszani to czemu nie ma w tych dniach normalnych lekcji? Jak dla kogos rekolekcje wazniejsze niż lekcje to niech lezy krzyzem nawet ale to nie powinny być dni bez lekcji w szkole. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 10:59 izak31 napisała: > A jeszcze skoro nie-katolicy nie sa zmuszani to czemu nie ma w tych dniach norm > alnych lekcji? > Jak dla kogos rekolekcje wazniejsze niż lekcje to niech lezy krzyzem nawet ale > to nie powinny być dni bez lekcji w szkole. No OK, ale teraz takie pytanie - większość ma się dostosować do mniejszości? kiedy ta mniejszość de facto to pewnie kilka, kilkanaście osób? rozumiem, że nie korzystasz z wolnego dnia w pracy 25 i 26.12? ani 06.01? tylko idziesz do pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:04 ale Tabakierko - gdybyśmy byli państwem wyznaniowym, to tak, trzeba byłoby wtedy dostosować się a poza tym wszystkie religie w Pl są równe wobec siebie, nie można jednej głaskać i iść jej na rekę a reszta ma się dostosować bo nas jest więcej. To, że w Pl jest więcej katolików nie ma nic do rzeczy Odpowiedz Link Zgłoś
izak31 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:17 Te dni są ustawowo wolne od pracy. ale świąt już nie obchodzę, w końcu nie muszę odwalać szopki. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:32 izak31 napisała: > Te dni są ustawowo wolne od pracy. ale świąt już nie obchodzę, w końcu nie musz > ę odwalać szopki. ale analogicznie dni rekolekcji w szkole też są wolne od zajęć. I też na rekolekcje dziecko nie musi iść. I odwalać szopki. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:35 > ale analogicznie dni rekolekcji w szkole też są wolne od zajęć. > I też na rekolekcje dziecko nie musi iść. I odwalać szopki. zeby jeszcze te dni rekolekcji były wolne od pracy dla rodziców... w szczegolnosci rodziców nie chodzących na religię albo zeby te rekolekcje trwały cały boży dzien - a nie, trwają gora 2 godziny i z tego powodu dzieci traca 3 dni nauki Odpowiedz Link Zgłoś
izak31 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:41 Te wolne to akurat mma gdzieś ale chodzi o fakt,że zabiera się trzy dni szkolne, które nie zostaną odrobione a potem są jeki,że programy są przeładowane i nauczyciele nie mają czasu przerobić materiału. Poza tym czemu państwowa szkoła musi się dostosowywać do kościoła? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:47 tez mnie to nurtuje, żeby nie powiedzieć wkurza - jako że moje dziecko na religię nie uczęszcza. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:51 izak31 napisała: > Te wolne to akurat mma gdzieś ale chodzi o fakt,że zabiera się trzy dni szkolne > , które nie zostaną odrobione a potem są jeki,że programy są przeładowane i nau > czyciele nie mają czasu przerobić materiału. Poza tym czemu państwowa szkoła mu > si się dostosowywać do kościoła? to chyba nie jest tak, że państwowa szkoła dostosowuje się do KK. fragment Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach z dnia 14 kwietnia 1992r. z późn. zm. § 10.1. Uczniowie uczęszczający na naukę religii uzyskują trzy kolejne dni zwolnienia z zajęć szkolnych w celu odbycia rekolekcji wielkopostnych, jeśli religia lub wyznanie, do którego należą, nakłada na swoich członków tego rodzaju obowiązek. Pieczę nad uczniami w tym czasie zapewniają katecheci. Szczegółowe zasady dotyczące organizacji są przedmiotem odrębnych ustaleń między organizujący-mi rekolekcje a szkołą. 2. O terminie rekolekcji dyrektor szkoły powinien być powiadomiony co najmniej miesiąc wcześniej. 3. Jeżeli na terenie szkoły prowadzona jest nauka religii więcej niż jednego wyznania, kościoły i związki wyznaniowe powinny dążyć do ustalenia wspólnego terminu rekolekcji wielkopostnych. Więc wszelkie pretensje to raczej do MEN a nie do kościoła. Odpowiedz Link Zgłoś
izak31 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:56 O, dzięki. Czyli to dyrektorzy szkól są tacy świetojebliwi. Ale i tak trzech dni szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:59 izak31 napisała: > O, dzięki. Czyli to dyrektorzy szkól są tacy świetojebliwi. Takie jest rozporządzenie z MEN, to pewnie nie mają wyjścia. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:57 Wytłumacz mi proszę, w którym z poniższych zdań: "Pieczę nad uczniami w tym czasie zapewniają katecheci." "Szczegółowe zasady dotyczące organizacji są przedmiotem odrębnych ustaleń między organizującymi rekolekcje a szkołą." jest powiedziane, że cokolwiek zależy tylko i wyłącznie od szkoły ? Bo ja odczytuję to tak: w zdaniu nr 1 wszystko zależy od kościoła . w zdaniu nr 2 zasady zależą od wyniku negocjacji między kościołem a szkołą. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:01 gaja78 napisała: > Wytłumacz mi proszę, w którym z poniższych zdań: > > "Pieczę nad uczniami w tym czasie zapewniają katecheci." ja to rozumiem tak, że pieczę nad uczniami UCZĘSZCZAJĄCYMI na rekolekcje, obejmują katecheci. > > "Szczegółowe zasady dotyczące organizacji są przedmiotem odrębnych ustaleń m > iędzy organizującymi rekolekcje a szkołą." > > jest powiedziane, że cokolwiek zależy tylko i wyłącznie od szkoły ? > > Bo ja odczytuję to tak: > w zdaniu nr 1 wszystko zależy od kościoła . > w zdaniu nr 2 zasady zależą od wyniku negocjacji między kościołem a szkołą. w zdaniu 1) - za opiekę nad uczniami odp. są katecheci w zdaniu 2) szkoła + kościół ustalają szczegóły. Tak to rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
gaja78 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:07 tabakierka2 napisała: > w zdaniu 1) - za opiekę nad uczniami odp. są katecheci > w zdaniu 2) szkoła + kościół ustalają szczegóły. > > Tak to rozumiem. > > No więc ja cię informuję, że punkt 1 w naszej szokle w praktyce nie jest realizowany. Katechetka nie pojawiła się w szkole podczas rekolekcji. Do kościoła dzieci zaprowadzali inni nauczyciele. Przypominam, że katechetka nie podlega władzy dyrektora szkoła. Podlega władzom kościelnym, szkoła jej tylko płaci. Kto jest zatem - według ciebie - odpowiedzialny za niezrealizowanie punktu nr 1 ? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:11 > w zdaniu 1) - za opiekę nad uczniami odp. są katecheci oczywiscie w praktyce jest to fikcja literacka ustawodawcy, bo jakim cudem 2 katechetów miałoby sprawować opiekę nad np.300- 400 uczniami? oznaczałoby to ni mniej ni więcej że opieki w zasadzie nie ma... Odpowiedz Link Zgłoś
doroszka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:41 tabakierka2 napisała: > izak31 napisała: > > > Te wolne to akurat mma gdzieś ale chodzi o fakt,że zabiera się trzy dni s > zkolne > > , które nie zostaną odrobione a potem są jeki,że programy są przeładowane > i nau > > czyciele nie mają czasu przerobić materiału. Poza tym czemu państwowa szk > oła mu > > si się dostosowywać do kościoła? > > to chyba nie jest tak, że państwowa szkoła dostosowuje się do KK. > fragment Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków i sposob > u organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach z dnia 14 > kwietnia 1992r. z późn. zm. > > [i]§ 10.1. Uczniowie uczęszczający na naukę religii uzyskują trzy kolejne dni z > wolnienia z zajęć szkolnych w celu odbycia rekolekcji wielkopostnych, jeśli rel > igia lub wyznanie, do którego należą, nakłada na swoich członków tego rodzaju o > bowiązek. Pieczę nad uczniami w tym czasie zapewniają katecheci. NOOOOOO! To niech mi się zajmą dzieckiem przez cały dzień, któy jestem w pracy! Tak jak szkoła! Żebym mogła dziecię przed 17.00, tak jak ze świtlicy odebrać, nie nadwątlając mojego życia zawodowego dla mojej wiary A i mam poważne wątpliwości - dlaczego MEN chętnie odda nasze dzieci na 3 dni w ręce osób, które NIE MAJĄ ZWYKLE ŻADNYCH KWALIFIKACJI pedagogicznych i opiekuńczych! Massakra! Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:55 A i mam poważne wątpliwości - dlaczego MEN chętnie odda nasze dzieci na 3 dni w > ręce osób, które NIE MAJĄ ZWYKLE ŻADNYCH KWALIFIKACJI pedagogicznych i opiekuń > czych! > Massakra przecież dzieci są pod opieką nauczycieli,dla których jest to normalny dzień pracy.. Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:02 guderianka napisała: > A i mam poważne wątpliwości - dlaczego MEN chętnie odda nasze dzieci na 3 dn > i w > > ręce osób, które NIE MAJĄ ZWYKLE ŻADNYCH KWALIFIKACJI pedagogicznych i op > iekuń > > czych! > > Massakra > > > przecież dzieci są pod opieką nauczycieli,dla których jest to normalny dzień pr > acy.. > no i właśnie nie powinny być pod opieką nauczycieli tylko katechetów ale katecheci i inni księża nagle mają a to jakąś mszę a to coś innego, ważnego do zrobienia i klasę na rekolekcję ostatecznie prowadzą nauczyciele Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:09 > ale katecheci i inni księża nagle mają a to jakąś mszę a to coś innego, ważnego > do zrobienia i klasę na rekolekcję ostatecznie prowadzą nauczyciele u nas rok temu de facto rekolekcje prowadzili wychowawcy w swoich klasach w środku wspolne wyjscie do kosciola na msze - też z nauczycielami. jak mi wyjasnila nauczycielka - "zgodnie ze wskazówkami otrzymanymi od księdza i katechetek" Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:17 joanna_poz napisała: > > ale katecheci i inni księża nagle mają a to jakąś mszę a to coś innego, w > ażnego > > do zrobienia i klasę na rekolekcję ostatecznie prowadzą nauczyciele > > u nas rok temu de facto rekolekcje prowadzili wychowawcy w swoich klasac > h > w środku wspolne wyjscie do kosciola na msze - też z nauczycielami. > jak mi wyjasnila nauczycielka - "zgodnie ze wskazówkami otrzymanymi od księdza > i katechetek" a ci księża i katachetki to gdzie w tym czasie byli? bo jak rozumiem, jak jest np mecz o mistrzostwo danego miasta między tą a inną szkołą i na ów meczy idą nie tylko grajacy ale idzie kibicować cała szkoła, to wtedy wg wytycznych nauczycieli od w-f na ów mecz ida księża i katachetki i to oni są wtedy odpowiedzialni za młodzież? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:24 nie wiem gdzie byli. pewnie też coś prowadzili. zdziwił mnie przedstawiony plan - zajęcia rekolekcyjne w klasach - jakim cudem 2 katechetki mogą prowadzić zajęcia w ilus tam klasach. okazało się, ze zajęcia rekolekcyjne - zgodnie z wytycznymi - prowadzą "normalni" nauczyciele. Odpowiedz Link Zgłoś
doroszka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:04 No właśnie się zastanawiam - chyba nie zrozumiałam... Ja mam dziecko w I klasie, więc jako rodzic jeszcze nie "tprzeżyłam" tych rekolekcji w szkole. Ale zrozumiałam, że wiele dzieci oprócz wizyty w kościele, nie ma w tych dniach nic wspólnego ze szkołą i idą do domu pograć na kompie... Stąd moja troska o to, kto odpowiada za dzieci w tych dniach. Zdaje się, że nie jest to oczywiste - i MEN daje temat do dogadania się m. parafią a dyrekcją szkoły... z możliwością (jednak) umycia rączek przez nauczycieli i przekazania obowiązków wychowawczych (hmmm...) księżom i katechetom... Jeśli nie rozumiem, albo nie wiem wszystkiego, to mnie skorygujcie, pls Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:18 teoretycznie większość wszyscy wiedzą jak jest naprawdę ale przymykają oczy nie jesteśmy państwem wyznaniowym -oto fakt. a tak się zachowujemy wprowadzając do szkół świeckich elementy jednego wyznania, zabierając czas na naukę by uczestniczyć w mszach itp. Odpowiedz Link Zgłoś
tabakierka2 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 11:34 guderianka napisała: > teoretycznie większość > wszyscy wiedzą jak jest naprawdę ale przymykają oczy > no ale w takich razie winna jest ta część, która 'przymyka oczy'. Skoro większość 'letnich katolików' posyła dzieci na rekolekcje/do Komunii/bierzmowania to złudzenie jest takie, że większość rekolekcji chce, a większość nie będzie rezygnować z praktyk religijnych, dla kilku osób. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:13 ...Winni są Ci, którzy sa silniejsi. Jednostki giną w zderzeniu z państwem i kościołem. Państwo/rząd nie potrafi postawić się kościołowi, czego więc oczekiwać od ludzi, którzy są pod presją otoczenia, szkoły (nie mając opieki dla dziecka na czas rekolekcji). itp Odpowiedz Link Zgłoś
bea.bea Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:38 kiedyś , kiedy byłam młoda i piękna , Polska była równie katolickim krajem, a może bardziej i na religię chodziło się po lekcjach i na rekolekcje też .. I choć było to po południu ludzi było sporo.... A dziś trzeba przymuszać ludzi, bo jak to inaczej nazwać, więc nie praw farmazonów. Odpowiedz Link Zgłoś
bea.bea Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:35 Szkoda, ze nikt nie wpadnie na rodzinne rekolekcje po pracy i po szkole...ale wtedy mało kto przyjdzie ..pewnie Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:38 > Szkoda, ze nikt nie wpadnie na rodzinne rekolekcje po pracy i po szkole...ale w > tedy mało kto przyjdzie ..pewnie tak samo zadziwiająco zmalałby odsetek dzieci uczeszczających na religię, gdyby odbywały się o godz. 17 przy kościele. Odpowiedz Link Zgłoś
bea.bea Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:39 no więc właśnie, napisałam o tym w wątku powyżej Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:43 Ale to nic zlego przecież, że religia jest w szkole. Niech sobie będzie, niech szkoła umożliwia katolikom naukę, wychodzi im naprzeciw, niech udostępnia salę. Ale pensja katechety-powinna być płacona przez kościoł a wszelkie zajęcia pozalekcyjne-vide rekolekcje-powinny odbywać się własnie poza lekcjami Chodziłam na religie do salki, potem miałam religię w szkole. Wygodniej i dziecku i rodzicom jest wtedy , gdy jest w szkole. Nie widzę powodu, dla ktorego szkoła nie miałaby wyjśc na przeciew. Widzę jednak powód do sprzeciwu gdy to idzie dalej, kosztem innych uczniów, z którymi nie ma co zrobić gdy jest religia w środku (etyki nie ma, dziecko siedzi w bibiotece-przykład mojej córki), gdy sa rekolekcje które pozbawiają dzieci 3 dni nauki. Dzieciom może jest fajnie -nie mają świadomości szkód jakie ponoszą: najpierw 2 tyg ferii, potem rekolekcje, potem wolne bo egzamin 6 kl, potem wolne dłuższe niż trzeba bo są święta (wielki czwartek piatek a potem jeszcze wolny wtorek), majówki,dni dziecka, boże ciało i.....realnego czasu na ogarnicie programu jakoś mało.. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_poz Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:54 Widzę jednak powód do sprzeciwu gdy to idzie > dalej, kosztem innych uczniów, z którymi nie ma co zrobić gdy jest religia w ś > rodku (etyki nie ma, dziecko siedzi w bibiotece-przykład mojej córki), gdy sa r > ekolekcje które pozbawiają dzieci 3 dni nauki. no ja z tychze samych powodów wolalabym, żeby to się odbywało poza szkołą. (moj syn w czasie religii idzie posiedzieć sobie w równoległej klasie) Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:56 Mi udalo się wywalczyć, by na jednej religii były zajęcia rewalidacyjne-wywalczyć-bo szkoła zaproponowała by dziecko miało je po lekacjach jako 7 godzinę. Nie zgodziłam się -a że szkoła MUSI takiemu dziecku zajęcia umozliwić, udało się wcisnąć ZR w miejsce religii. Na drugą religię niestety brak pomysłów-jest w środku lekcji Odpowiedz Link Zgłoś
doroszka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:46 No właśnie ja - dizecięciem będąc - tak miałam zorganizowaną religię! Dwa razy w tyg. przy kościele, do którego trzeba było kilometr iść lub jechać rowerem, auto miał mało kto... I... była cała klasa! Ot co! A teraz KK musiałby się natrudzić, żeby była taka reprezentacja. I tu jest cały problem dla czarnych - okazałoby się, że kwestia atrakcyjności zajęć z religii, ich przydatności, przełożenia na życie, jednak istnieje, i musieliby się postarać! Tupanie nóżką pod sutanną i grożenie wykluczeniem ze wspólnoty odniosłoby efekt odwrotny. Bredzenie o tym, że ktoś jest "rorący albo zimny" też nie - bo zbyt wielu wolałoby być zimnymi zamiast przebywać z takim "grożącym i nakazującym" katechetą czy też księdziem... Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 12:59 chodziłam w latach 80-tych do salki przy kosciele na religię - nikt mi nie zabraniał i nikt mnie nie zmuszał chodziły wszystkie dzieci wyznania katolickiego mało tego, w liceum razem chodziliśmy na religię i katolicką i prawosławną - pamiętam, że w środy chyba w drugiej klasie lekcje zaczynały się o 10 a religia i jedna i druga była o 8 i około 9 nie chodziły na religię 3 czy 4 osoby nie wierzące i jakoś nikt naprawde nie kazał nikomu uczęszczać na nie, robiliśmy to, bo zarówno na jednej jak i na drugiej religii byli świetni księża Odpowiedz Link Zgłoś
doroszka Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:12 attiya napisała: > > i jakoś nikt naprawde nie kazał nikomu uczęszczać na nie, robiliśmy to, bo zaró > wno na jednej jak i na drugiej religii byli świetni księża Ano właśnie! Ja też chcę, żeby religie moje dziecko postrzegało jako coś ciekawego, a nie jak nudny przedmiot szkolny, na którym się "cały czas coś koloruje, mamo, błeeee!", i chcę chodzić do kościoła, w którym mszę odprawi świetny ksiądz, po której wyjdę do domu naładowana pozytywnie, z błyszczącymi oczami. Ksiądz, na którego wizytę duszpasterską będę czekać z niecierpliwością! Który - wezwany, jak co tydzień, z sakramentami do chorego (mój ojciec nie chodzi, nie jest w stanie dotrzeć w niedzielę do kościoła, a to dla niego b. ważne), zrobi to z sensem. (Ksiądz wpadł na 2 minuty, znak krzyża nad hostią, wręczył opłatek, cośtam pomamrotał pod nosem i po zainkasowaniu co łaska" szybko wypadł z domu moich rodziców, bo czekał na niego już kierowca! Był tak już kilka razy! NIGDY nawet nie pomodlił się wspólnie z moim ojcem! Wiara mojego ojca musi być naprawdę silna, nie sądzicie?). Odpowiedz Link Zgłoś
attiya Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:26 tak dokładnie tak właśnie sądzimy, że Twój ojciec i jego wiara zawstydziłaby pewnie nie jednego księdza, co w jego przypadku jest naprawdę smutne a tak poza tym to dużo zdrowia dla taty Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:11 i to powinni zlikwidowac (pomijam juz fakt, ze i religia ze szkol powinna wyleciec, dla dobra samej religii właśnie) Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 13:25 yenna_m napisała: > i to powinni zlikwidowac (pomijam juz fakt, ze i religia ze szkol powinna wylec > iec, dla dobra samej religii właśnie) A czemu? Ja jestem przeciwna wyrzucenia religii ze szkół, po prostu jest to wygodne. Sama chodziłam do salki katechetycznej, ale ja mieszkałam 50 metrów od plebanii, więc nie był to problem. Co innego, gdzy dzieci musiałaby chodzić na katechezy w przeciwnym kierunku niż szkoła. U nas na przykład kościół jest dość daleko... A i tak większość dzieci na religię chodzi w podstawówce moich dzieci na 370 uczniów nie chodzi może z pięć osób, na pewno wiem tylko o dwóch (rodzeństwo). Odpowiedz Link Zgłoś
kolpik124 Re: "dobrowolne" rekolecje 29.03.12, 19:26 Ja też wolę religię w szkole. u nas wszystkie dzieciaki w podstawówce chodzą. Ale oczywiście pogodze się z religią poza szkołą jeśli tak zadecyduje większość. Większość Odpowiedz Link Zgłoś