franczii Re: głodny mąż 18.04.12, 07:45 U nas gotuje ja ale ja wracam z pracy o wiele wczesniej niz maz, mam czas spokojnie zajac sie posilkiem wiec mi sie to wydaje logistycznie oczywiste chociaz powinnam pewnie dla przykladu w ramach rownouprawnienia czekac na mezowski powrot coby mnie i zwlaszcza glodne dzieci nakarmil. Poza tym jest jeszcze jedna sprawa ze u nas to ja mam parcie na domowe, sprawdzone, nieprzetworzone, zdrowe, skomponowane zgodnie z piramida zywienia itp. jedzenie. Kilku wersji nie przyrzadzam, nie upadlam na glowe ale przewaznie robie to co wszystkim smakuje, miecha codziennie mez nie potrzebuje. W weekend bardzo czesto jadamy poza domem. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: głodny mąż 18.04.12, 08:31 > U nas gotuje ja ale ja wracam z pracy o wiele wczesniej niz maz, Dziwnym trafem faceci często nawet jak pani pracuje wracają z pracy później niż małżonka. W sumie też bym wracała jak już wszystko jest gotowe. Bez urazy franczii. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: głodny mąż 18.04.12, 08:52 Kropka musi ci strasznie ciazyc to gotowanie Ja tam wole Mam ten luksus ze nie musze zasuwac na caly etat i w dodatku prace do ktorej moge sobie rowerem pojechac i pomachac stojacym w korkach w godzinach szczytu. A moj maz oprocz tego ze w pelnym wymiarze to ma taki rodzaj pracy ze zdarzaja sie i niespodzianki i nocne wezwania i wyjazd w delegacje. I na domiar jeszcze musi dojechac kawalek i czesto swoje w korku odstac. Wcale bym sie nie zamienilabym sie. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: głodny mąż 18.04.12, 09:57 ja tam generalnie krolestwo bym oddała gdybym miala jakies osobiste zabezpieczenie w postaci wynajmu mieszkania ( zeby zapsokoic potrzebe posiadania włąsnych pieniedzy) i mogla siedziec w domu, zajmowac sie swoimi sprawami, ugotowałabym nawet obiad i posprzatała i uprała Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: głodny mąż 18.04.12, 10:32 Nie no, ja tam swój klid chwalę (gdyby nie to, ze mam dzieci chorujące). Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: głodny mąż 18.04.12, 10:37 i ok, ale po co od razu insynuwac, ze ktos z pracy nie wraca, zeby obiadu nie gotowac? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: głodny mąż 18.04.12, 10:59 A nie dziwi cię ta reguła, ze kobieta pracując zawodowo nadal większość spraw domowych (poza majsterkowaniem i samochodem) ogarnia sama? Bo mężczyzna ciężej pracuje? No ok, ale argumenty rzucane a propos pracy kobiet są takie, ze kiedy oboje pracują pan może się tak w pracę nie angażować. No i to chyba jednak tak nie działa. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: głodny mąż 18.04.12, 11:26 wiem jedno- nie ma reguły jednoczesnie wiele pan SAMYCH sobie narzuca homonto i zasuwa na pierdylion etatów, bo mąz nie lubi warzyw, ja nie lubie miesa, biendy misio nie bedzie mial w czym chodzic jak nie upiorę skarpet- zostaw ja to zrobie lepiej- a potem płacz i o ile wczesniej mozna to bylo tlumaczyc, to od kiedy kobiety moga same o sobie decydowac, a takze o swojej plodnosci etc to albo rzesza kobiet jest po prostu głupia, ze daje sie zagonic, albo im tak jest wygodniej wole wierzyc, że to drugie, bo bym nie zniesła swiadomości, że kobiety w takiej skali sa kretynkami, które wbrew sobie robia sobie dzieci z dorosłymi dziecmi i robią za bankomat i służace do wszystkiego nikt przeciez nie każe kobietom tego robic, a jednak to robią jednoczesnie koebity uwielbiają na poczatku znajomosci nianczyc facetów a jak im pary nie starcza, bo w koncu ich to przerasta to sa zdziwione ze facet stawia opor. mi sie w glowie nie miesci, zeby sobie tak utrudnic zycie pracując, zeby musiec gotowac 3 obiady na raz. w mojej małej głowie mi sie to nie mieści Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: głodny mąż 18.04.12, 15:10 Cytat> jednoczesnie wiele pan SAMYCH sobie narzuca homonto Aneta, zlituj się Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: głodny mąż 18.04.12, 15:24 ale że co? bo napisałam dobrze ... sprawdziłam u wujka gugla... Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: głodny mąż 18.04.12, 15:52 pl.wikipedia.org/wiki/Chom%C4%85to To, że 27 300 analfabetów tak napisało w internecie nie oznacza jeszcze, że słowo jest poprawne Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: głodny mąż 18.04.12, 16:04 jak odmówie 5 zdrowasiek, klecząc na grochu to wyjde z tego z twarzą? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: głodny mąż 18.04.12, 09:55 moj maz ma zdecydowanie dalej do pracy niz ja i nie robi tego, zeby przysc na gotowe, bo jego robota czeka na niego tak czy siak- po prostu nie gotuje i ja za nic bym sie z nim nie zamieniła- ja sobie spokojnie wczesniej wracam, mam blisko prace i w domu na spokojnie gotuje obiad- a czesto sam się gotuje, bo np przy zupie stac caly czas nie trzeba, ogladam w tym czasie serial etc a on albo sie użera z ludzmi, albo stoi w mega korku dziekuje, wole gotowac obiady Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: głodny mąż 18.04.12, 09:57 Jak oboje pracowaliśmy, to mąż, który teoretycznie pracuje 6/7 - 14/15, był w domu wcześniej. Tak, wtedy on się brał za przygotowywanie jedzenia. Nie widzę u niego zapędu do rozwlekania swojej nieobecności, żeby czegoś nie zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
wuika Re: głodny mąż 18.04.12, 09:57 U nas też głównie ja gotuję, pod warunkiem, że panny pozwolą. Nierzadko (1 - 2 razy w tygodniu roboczym) jest tak, że nie ma jak ugotować obiadu, wtedy albo mąż po powrocie przejmuje panny, albo staje w kuchni. W weekend najczęściej gotujemy wspólnie, w ogóle, jeśli gotuje któreś z nas, a drugie jest obecne, to najczęściej gotujemy wspólnie, bo jedna osoba coś dorzuci, druga zamiesza, w tym czasie pierwsza siedzi z dziewczynami, zaraz na odwrót. Często jest tak, że ja coś zaczynam, jest rozbabrane, a potem nie ma jak skończyć i od połowy robi coś mąż. Staram się, żeby coś do zjedzenia było, ale jak nie ma, to się wielka tragedia nie dzieje i mężowi korona z głowy nie spadnie, jak to on machnie w 100% coś do jedzenia. Pomysł pt. ugotuję sobie, ale nie mężowi, jest jakiś dziwny. Tak to mogę ugotować zupę fasolową albo barszcz ukraiński, jak mężu w delegacji, bo on nie lubi. On tak gotuje flaki, których ja nie jem. Ale to są pojedyncze potrawy. Jak nie mamy pomysłu, ochoty czy możliwości, jemy coś gotowego lub zamawiamy. Odpowiedz Link Zgłoś
bezpocztyonline Re: głodny mąż 18.04.12, 08:28 Gotowałam, gotuję i będę gotować. Owszem, mąż potrafi, jak musi, ale co z tego? Od setek tysięcy lat się przyjęło, że baby gotują. Za młodu też się buntowałam, ale jakoś mi przeszło. Robię sobie, robię dzieciom, to czemu akurat mężowi nie? W końcu na jakiejś współpracy małżeństwo chyba polega. Ale może ja już zbyt konserwatywna jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
anel_ma Re: głodny mąż 18.04.12, 08:37 uśmiałam sie szczerze z tego postu, bo to żart przecież Bo jak nie żart, to szczęka by mi opadła z wrażenia, że skoro mąż jest zaradny i inteligentny, to wymaga obsługiwania jak niemowlaka. Chyba jest jednak inteligentny inaczej, moze za duzo "tradycyjnego" mięsa mu na mózg padło ...daj dziecku czasem mięso, a mężowi trochę warzyw - dłużej pozyje Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: głodny mąż 18.04.12, 08:41 Ja nie rozpatruję kwestii gotowania dla męża w kategorii "obowiązku". Ja to po prostu bardzo lubię. Lubię gotować i lubię go karmić i mam radochę gdy widzę jak mu smakuje. Więc radośnie przyjmuję na sibie ten "obowiązek" . Natomiast nie lubię sprzątać i nie za bardzo lubię wykonywać cięższe prace ogrodowe (kopanie, grabienie, koszenie), więc to jest obowiązek męża. W końcu musi mieć jakieś, skoro ja gotuję, prawda ? Odpowiedz Link Zgłoś
suazi1 Re: głodny mąż 18.04.12, 08:54 A jedno, takie same żarcie dla wszystkich nie może być? W doopach się poprzewracało...Ja tam robię jedno "koryto" dla wszystkich. Jak komuś się nie podoba, to albo głoduje, albo won na miasto. Nie mam zamiaru rozpuszczać towarzystwa, bo z obserwacji wiem czym to grozi - zgonem przy garach z chochlą w garści Odpowiedz Link Zgłoś
aagnes Re: głodny mąż 18.04.12, 08:59 Smiejecie sie, a ja wam napisze, ze naprawde mnostwo moich znajomych (wiek ok 35 miasto - zeby juz tak do konca sprecyzowac) NIE WYOBRAZA sobie, ze moglaby nie gotowac dla faceta. owszem chwala sie wszem i wobec, ze od czasu do czasu pan i wladca wejdzie do kuchni i zrobi dla rodziny sniadanie czy cos tam innego, ale to na zasadzie atrakcji turystycznej a nie codziennie. U mnie w domu jest meksyk z jedzeniem, bo M jest wege, dziecko jak to dziecko - zje to tamtego nie zje, ja sie odchudzam wiec jem w pracy a w domu prawie nic i czasem udaje mi sie cos sklecic na obiad, zebysmy razem cos zjedli, ale to raczej swieto. chcialabym, ale musialabym stac w nocy w garach, a tego sobie z kolei ja nie wyobrazam, poza tym jest mi ganc pomada, czy dorosly facet zje na obiad kanapke czy zupe drugie i deser, rece bozia dala, zatem nie przesadzajmy z ta sluzbą kuchenna. Odpowiedz Link Zgłoś
bea.bea Re: głodny mąż 18.04.12, 08:59 Pracujemy oboje i kiedy mąż zapytał mnie dlaczego nie ma obiadu, zadałam mu to samo pytanie. Dlaczego nikt nie stawia mi obiadu? jak mi się chce to robię, jak nie to informuję, żeby sobie organizował sam...albo, że jestem głodna, a jak jestem głodna to jestem zła...tyle. Najczęściej ja kotlety a on w tym czasie surówkę, albo ziemniaki. Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: głodny mąż 18.04.12, 09:07 Kuchnia nie nalezy do rewirow czesto odwiedzanych przez mojego meza. On nie gotuje, ale to raczej dlatego, ze on z tych, dla ktorych jedzenie, to rzecz, ktora moglaby nie istniec. Wiec jak obiadu nie ma, to nie ma, ale nie ma tez zadnych pretensji ani wybrzydzania. A kawalek chleba i cos do niego zawsze sie w lodowce znajdzie. Kanapki do pracy czasem mu robie, glownie w ramach zuzywania zawartosci lodowki. Ale cieszy sie z nich, bo koledzy mu wtedy zazdroszcza . Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: głodny mąż 18.04.12, 09:38 ja jestem rocznik 80ty i uwazam, ze nie po to jestesmy malzenstwem zeby absolutnie wszystko robic sobie samemu ale nie oznacza to, ze ja, pracująca, mam robic wszystko koło jaśnie pana, a pan może wentylem do góry odpoczywac przed tv, bo zmeczony. i tak oto ja gotuje w większosci obiady i robie sniadania wszystkim, bo dla mnie nie jest roznicą czy zrobie 2 kanapki czy 7 w tym czasie mąż robic cos innego jak nie dam rady zrobic sniadania to robimy synowi - mleko z płatkami etc zeby glodny nie byl i wtedy kazdy sobie rzepkę skrobie obiady gotuje ja i ja decyduję co bedziemy jedli moj mąż zje wszystko co nie ma w sobie galaretki i za bardzo nie chrupie- ale chrupiące tez zje, choc bez smaku nie ma wymyslania ze ten chce to czy tamto i robienia pierdyliona obiadow jakby komus nie pasowalo to musi zrobic sobie sam, ale mąż cieszy się z faktu ze ma zrobione i ciepłe wiec nie grymasi jak mąż ma gotowac obiad to jest zamawiana pizza- moze to i lepiej nie wyobrazam sobie sytuacji gdy mam robic wszystko dla meza a on niewiele dla mnie- chyba bym zatłukła z wscieklosci Odpowiedz Link Zgłoś
wiu Re: głodny mąż 18.04.12, 11:42 OK, to garść informacji dodatkowych: Żona ma "na później do pracy" i jest w domu dopóki nie przyjdzie niania do 1.5rocznego dziecka. W tym czasie musi przyszykować dla niego posiłki "prawie-gotowe" do podania póxniej przez nianię. Częstokroć musi jeszcze rano zaopatrzyć się w produkty obiadowe, idąc z dzieckiem do sklepu (wieś). Po powrocie równolegle: przypilnować dziecka, zabawić je, podać II sniadanie, wysadzić, ugotować obiadek (przeważnie potrawy jednogarnkowe: zupka, risotto, potrawka itp), przygotowac wszystkei akcesoria dla niani (ubranka, pieluszki, chusteczki), posprzątać sajgon na dywanie, posprzątac kuchnię, zrobić pranie, poodkurzać, przygotować się do pracy i przy tym wszystkim być gotową, że niania jak najbardziej może się spóźnić, a do pracy jedzie się autem 0,5 godz. Do tego: układ z koleżanką z pracy o szykowaniu "co drugi dzień" czegoś ciepłego do zjedzenia w pracy. I teraz sobie przedstawcie: pośpiech, mnogość zadań, trudności w ocenie "na ile osób starczy".Wieczorem: już tylko kąpiel i kolacja dzieci (starszak w przedszkolu), kładzenie ich spać, toaleta własna i kolacja - na samym końcu. I robi się dziewiata-dziesiąta wieczór. Wiadomo, że w nocy wstaje się do młodszej ew. do obydwu, więc sen jest cenny. Zreszta i tak "pada się na twarz". Nie wyobrażam sobie prac porządkowych i gotowania wieczorem. W tej sytuacji telefon popołudniu: czy jest w domu coś do zjedzenia? Jest, "zupka Małej" ale tam jest brukselka, no i nie wiem ile zostało, przydałoby się żeby było na jutro... oraz foch Małżonka. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: głodny mąż 18.04.12, 12:40 czy ten mąż jest niedorozwinięty umysłowo? czy moze ta żona, że dała się wmanewrowac w taki układ posługiwaczki? powaznie pytam a moja rada na dziś?- pierdzielnąc pana patelnia przez głowę i powiedziec dosadnie- ogarnij się człowieku, a jak Ci nie pasuje zupka z brokułem to jak dla mnie mozesz chodzic głodny a jak bedziesz cos gotował to pamietaj ze ja nie lubie mięsa Odpowiedz Link Zgłoś
jak_matrioszka Re: głodny mąż 18.04.12, 13:24 Dlaczego pierwsza mysl to uderzyc? Ja nie pracowalam i zajmowalam sie dzieckiem przez 2 lata po porodzie, potem zaczelam studiowac. Zanim sie zaczal rok szkolny omowilam z Malzonkiem plan postepowania, bez uzycia sily. Najgorszym wrogiem porozumienia jest podejscie "powinien to wiedziec, przeciez to logiczne, glupi nie jest mogls sie domyslec". Czesto nawet najprostsze (naszym zdaniem) rzeczy trzeba drugiej stronie podac wprost, a nie bawic sie w subtelne aluzje. Powiedz mezowi to co tutaj napisalas: zaczelas pracowac (bo rozumiem ze sytuacja sie zmienila, a nie ze tak masz od 1,5 roku i dpiero teraz nagle zaczelo ci to przeszkadzac), spedzasz mniej czasu w domu i w zwiazku z tym zmienia sie zycie wszystkich domownikow. Najmlodsze dostaje opiekunke, Ty jesz poza domem co drugi dzien, maz musi w zwiazku z tym tez cos zmienic. Moze sie zapisac gdzies na stolowke i jadac tam codziennie, albo jesc co drugi dzien to co Ty robisz dla siebie i kolezanki (bez przesady, nie jestes chyba ograniczona umyslowo i wyobrazenie sobie ile ziemniakow czy marchewki trzeba dodac zeby starczylo na 3 a nie 2 osoby nie jest zadaniem przekraczajacym twoje mozliwosci) i samemu cos zrobic w pozostale dni. Poniewaz Ty masz mniej czasu, to on musi w jakichs zadaniach domowych pomoc (pranie powiesic, pozbierac, zmyc naczynia, odkurzyc?), albo zatrudniacie pania do sprzatania i sie nie stresujecie jak w miedzyczasie mieszkanie nie jest na blysk. Ty zaczynasz pozniej, a jak wyglada powrot, razem czy on wczesniej? Ojcowie tez sie moga zajmowac dziecmi, zakazu nie ma, wrecz wskazane jest. Moj Malzonek codziennie kaldzie Mlodsza spac, jak uspi to moze robic co chce, nie wczesniej. Wstawanie w nocy wogole jest jego obowiazkiem, bo ja po pierwsze jestem spioch i sie nie budze, a po drugie nosze szkla i bez nich nic nie widze. W nocy to ja moge przytulic dziecko ktore mi Malzonek do lozka przyniesie, i tyle. Jak Mlodsza miala grype zoladkowa, to ja tulilam a on naokolo nas chodzil i wszystko podawal albo sprzatal (wymioty). Sztuka komunikacji to nie jest cos w czyms sie odnosi sukces od pierwszego razu, tego sie trzeba nauczyc, ale naprawde warto sie do tego przylozyc. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: głodny mąż 18.04.12, 13:48 przepraszam, naprawde powaznie wzielas uwage o patelni? co do reszty Twojego postu- dziwie się, że ona nie powiedziala jak ona to widzi duzo wczesniej i dała się wmanewrowac w taki układ ale ja z tych co nie lubi traktowac mężczyzn jak istosty z natury głupie i niedomyślne bo anprawde nie trzeba miec niebywałego zmysłu poznawczego, zeby zauwazyc ze ona robi wszystko, a on nic jemu jest tak wygodnie i uwaza ze tak powinno byc stad foch, bo jak ja czasem walne cos do meza, a on powie- sluchaj ale ja nie dam rady- to jakas prosta refleksja mnie nachodzi, ze moze faktycznie moze nie powinnam tego wymagac? oni jak najbardziej powinni porozmawiac, ale czy naprawde uwazasz, ze pan po rozmowie powie- ojej niezauwazylem ze robile NIC, a ty WSZYSTKO i mozesz padac na twarz ? bo ja w to nie wierze Odpowiedz Link Zgłoś
jak_matrioszka Re: głodny mąż 18.04.12, 15:05 Co do patelni, to czort Cie wie, no i nie wiadomo czy autorka Cie doslownie nie wezmie Nie uwazam ze po pierwszej rozmowie sytuacja od razu sie wyjasni w 100% i bedzie cacy, uwazam ze bez rozmowy nie ma szans na posuniecie sprawy do przodu. Jak napisalam, komunikacji trzeba sie uczyc, nie wystarczy ze obie strony posluguja sie tym samym jezykiem. Zauwaz ze my nie wiemy ile on robi, wszystko co jest opowiedziane dotyczy jej, on wychodzi do pracy i nawet nie wraca (nie ma o tym mowy), tylko kolejnego dnia znow wychodzi - jak w filmie, materializuje sie w domu kolo polnocy i zaczyna dzien od wyjscia do pracy, Dzien Swistaka. Jemu moze i jest wygodnie, i to jest zdrowe podejscie do sprawy: wypracowal sobie wygodny uklad. Jej nie jest wygodnie, ale kto ja w to wmanewrowal? Moze ktos powinien powiedziec jej: Ty sama jestes sobie winna. Najpierw przyzwyczailas meza do pewnych schematow, a potem jestes zdziwiona ze on uwaza to za norme i nie podobaja mu sie zmiany ktore wprowadzasz bez konsultacji z nim? Ja bym tez focha strzelila. Nie traktuje innych jako istoty glupie czy niedomyslne, ale staram sie nie oczekiwac ze ktos sie bedzie caly czas stawial w mojej sytuacji. Jak maz zadzwoni z pytaniem czy jest w domu cos do jedzenia, to po co opowiadac ze sie zrobilo zupke dla dziecka, skoro on jej i tak ma nie jesc? Prosta odpowiedz brzmi: w domu nic nie ma, kup sobie cos i zjedz, ja juz jadlam, dzieci tez. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: głodny mąż 18.04.12, 15:28 czyli sie zgadzamy widze tu jasny podzial- ona+ dziecko i on- 2 oddzielne organizmy i to jest straszne Odpowiedz Link Zgłoś
jak_matrioszka Re: głodny mąż 18.04.12, 15:35 Bardzo sie zgadzamy. I to jest komunikacja, ktorej brakuje w domu autorki. W sumie to ja bym chetnie wyciagnela patelnie i oboje tak jednym plynnym ruchem... Mimo iz nie jestem za rozwiazaniami silowymi, czyli na poziomie metafor tez sie zgadzamy Odpowiedz Link Zgłoś
kura28 Re: głodny mąż 18.04.12, 15:13 Co drugi dzień i tak przygotowujesz jedzenie na ciepło dla siebie i koleżanki. Co za filozofia przygotować tyle, żeby było jeszcze dla męża? A w pozostałe dni niech mąż przygotuje coś dla was dwojga. Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: głodny mąż 18.04.12, 21:52 produkty obiadowe kupuj wracając z pracy, odpadnie Ci latanie rano po sklepach. akcesoria dla niani przygotowuj wieczorem po kąpieli dziecka, to zajmie chwilę. sprzatasz, pierzesz itd chyba nie codziennie? jesli tak to odpusc sobie. jak szykujesz cos ciepłego do pracy dla kolezanki to chyba mozna wrzucic dodatkową porcję dla meza i jeszcze dodatkową żeby starczyło dla niego na następny dzień?? mąż przez cały dzień jest na wczasach czy tez pracuje w pracy i przy dzieciach? szczerze - przestałam rozumiec w czym problem. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: głodny mąż 18.04.12, 14:28 Gotuję obiady dla całej rodziny. Bo potrafię i lubię. Taka ze mnie kuchta no Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: głodny mąż 18.04.12, 15:04 nie rozumiem problemu w ogole. jak kilka wersji obiadow? po co? jak gotuje obiad, to tyle, zeby starczylo dla wszystkich. garnkowi jest obojetne, czy wrzuce do niego 3 ziemniaki czy pol kilo. tak samo pralce jest zupelnie obojetne, czy wrzucam do niej moje staniki, czy mezowskie gacie. pranie dziele kolorami, na posciel, reczniki, a nie na moje, twoje, dzieci. moim zdaniem w normalnym zwiazku nie ma w takich przypadkach moje, twoje, tylko NASZE. moj maz tez potrafi ugotowac obiad, rozwiesic czy zdjac pranie, zrobic sniadanie/kolacje dla calej rodziny. nikt nikomu nie wylicza, ile mu obral ziemniakow i ile skarpetek powiesil na lince. dziecinada jak dla mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: głodny mąż 18.04.12, 15:49 Wiesz, ja mam meza ktory lubi makaron (bialy), ryz (bialy) , kartofle,mieso wieprzowe i wolowe, drob, pomidory i ogorek. Nie lubi innych warzyw, ryb, serow, grzybow, kasz, owocow, egzotycznych przypraw. Jesli wiec chce sobie zrobic cos innego niz kluski z serem to dla niego musze gotowac osobno. Gdybym miala malucha to pewnie nie karmilabym go ryzem z maslem ani ostrym curry warzywnym, czyli musialabym robic trzeci obiad. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: głodny mąż 18.04.12, 16:08 jak wroce z pracy to wycałuję męża i zrobie mu na obiad, no nie wiem- co tam tylko bedzie chciał i moj mąż tłumaczy dziecku- 10 lat- posłuchaj, ja tez nie wszystko lubie, ale czasem trzeba zjesc cos co się nie bardzo lubi, bo to zdrowe i mama się napracowała Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: głodny mąż 18.04.12, 16:35 No ale przeciez jak juz mam gotowac obiady, to warto by bylo zeby je lubil Ostatnim sukcesem bylo przemycenie w zupie dyni i szpinaku, ale na pytanie "co chcialbys zjesc" on odpowiada : makraon i jajka sadzone, albo ryz z siekanym smazonym kotletem Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: głodny mąż 18.04.12, 19:42 Mój jada w domu najwyżej 2-3 razy w tygodniu i wtedy jest w domu od rana i ma fajrant przez cały dzień a ja pracuję w tym czasie (w domu). Pomimo tego gotuję na ogół ja, a to z tego powodu, że mój stary gotuje fatalnie i po najmniejszej linii oporu. Jego propozycje obiadowe to na ogół "to może wstawię ziemniaki i zjemy z kefirem albo usmażę jajka", pomimo że lodówka jest pełna półproduktów na naprawdę fajne potrawy. A ja też mam jazdę na nieużywanie gotowców i przetworzonego żarcia oraz jakośtam zbilansowane jedzenie. Więc bardzo rzadko jadam to, co on ugotuje i tylko wtedy, kiedy naprawdę nie miałam czasu sobie nic zrobić, albo kiedy podyktowałam mu dokładnie krok po kroku, co ma zrobić i stałam nad nim, jak to robił. Ale nie chce mi się stać nad nim i dyktować, co ma robić w kuchni, chociaż wtedy ugotuje nawet coś normalnego, bo i tak to nie zaprocentuje na przyszłość (nie widzi potrzeby, bo przecież można wstawić ziemniaki z kefirem albo zjeść je z chlebem, albo rzeczony makaron z koncentratem pomidorowym). Więc na ogół gotuję ja, gotuję to, co ja lubię jeść i co wiem, że lubią też dzieci a stary się dostosowuje i zjada to, co jest, o ile dla niego zostanie . Teraz ma problem, bo przeszłam na wege - ale to jego problem, nie mój. Nikt mu nie broni zrobić sobie jakiegoś mięsa, o ile je sam kupi i przyrządzi - ma na to czas. Dzieci i tak jadają w placówkach to, co wszyscy, tylko w domu żywią się bez mięsa. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: głodny mąż 18.04.12, 19:13 hm, jak dla mnie nieco przesadzasz. makaron i ryz to naprawde bardzo wdzieczne skladniki obiadu, bo pasuje do nich prawie wszystko. warzywa mozesz przeciez ugotowac osobno i nalozy sobie ten, kto bedzie chcial. moj starszy syn mial okres, ze jadlby wlasnie tylko makaron. nie protestowalam, bo roznorodnosc sosow do makaronow jest przeogromna. kombinowalam na najrozniejsze sposoby. do dzis jest wybredny przy jedzeniu, ale nakladam na talerz i co zje, to zje. no i moze mam nietypowe dzieci, ale lubia bardzo ostre jedzenie, owoce morza itp. rzeczy, wiec nie mam problemu typu "zbyt ostre dla dziecka". a maz, coz je, co kuchnia wyda . oczywiscie biore pod uwage gust kulinarny moich domownikow, bo to zadna przyjemnosc stac pol dnia nad daniem, ktorego potem nikt nie ruszy, bo nie lubi. jednak jak ktos bardzo glodny, to i mniej ulubione danie zje. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: głodny mąż 18.04.12, 15:30 Pogubilam sie juz ile tych wersji obiadowych przygotowujesz kazdego dnia, to jakis horror. Moja propozycja: gotujesz jeden raz dziennie dla wszystkich to samo: dla dzieci, meza (brukselki nie dodajesz skoro maz nie lubi), co drugi dzien troche wiecej zebys mogla zabrac do pracy. Maz wracajac z pracy robi zakupy na nastepny dzien zebys ty rano nie musiala leciec (musisz oczywiscie powiedziec mu co zamierzasz ugotowac) oraz na kolacje dla wszystkich. Po powrocie do domu maz odgrzewa sobie swoja porcje obiadowa a wieczorem przygotowuje kolacje dla wszystkich i z dziemi czeka na ciebie przy nakrytym stole. Odpowiedz Link Zgłoś
melmire Re: głodny mąż 18.04.12, 15:53 Moja babcia, jak dziadek zadawal z pretensja pytanie, czemu w lodowce nic nie ma pytala z zaciekawieniem " a co, wlozyles cos?" Odpowiedz Link Zgłoś
tomelanka Re: głodny mąż 18.04.12, 20:51 nie czytalam odpowiedzi, ale zaloze sie ze prawie wszystkie nie gotuja albo gotuja tylko dla siebie, ewentualnie w bolach dla dziecka (ale takiego ktore jeszcze nie chodzi ), no bo jak mozna gotowac doroslemu facetowi! ja na szczescie mam meza ktory zazwyczaj "jadl wczoraj", tudziez sam sobie cos upichci, a najczesciej dla nas obojga, ale jak wracal bardzo pozno z pracy to czekal na niego posilek, czasem dzwonie i pytam czy robimy jakis obiad bo nie chce mi sie gotowac, i wtedy cos myslimy Odpowiedz Link Zgłoś
kura28 Re: głodny mąż 18.04.12, 20:56 Może jednak przeczytaj inne odpowiedzi. Trochę dziwnie włączać sie do dyskusji nie wiedząc w jakim kierunku podąża. Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: głodny mąż 18.04.12, 21:57 Nie wiem gdzie jest granica, ale jak gotuje warzywa dla nas na obiad to wrzucam pyrkę w mundurku i marchew od mojej mamy do jednego gara i po prostu nie sole na początku tylko na samym końcu jak wyciągnę dla dziecka. A za kilka tygodni po prostu będziemy jedli zdrowiej bo jałowiej Odpowiedz Link Zgłoś