Dodaj do ulubionych

Kto to jest feminista?

05.05.12, 20:29
Interpretacji pojęcia feministka jest mnóstwo, i tych źródłowo-historycznych i tych potocznych, stereotypowych, obelżywych. Wiadomo też z grubsza która kobieta deklaruje się jako feministka i jak to uzasadnia.
Trafiłam na jakiś tekst Graff o mężczyznach feministach i zastanawiam się czy w ogóle jakiegoś znam (poza Pacewiczem i Osiatyńskim, nie znam ich prywatnie ale oni otwarcie nazywają się feministami). I czy chodzi o określoną postawę, zachowania w życiu codziennym etc. czy wisienką na torciku musi być autodefinicja.
Bo w sumie znam sporo porządnych facetów, ciężko pracujących, partnerskich w domu, opiekuńczych wobec bliskich, nie wygłaszających jakichś chamskich tekstów, ale każdy z nich prędzej by sobie rękę odgryzł niż nazwał się feministą. Fakt, nie obracam się w kręgach warszawkowych czy innej "Krytyki Politycznej".
Znacie mężczyzn, którzy o sobie bezobciachowo mówią jestem feministą?
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 20:32
      A Twój stary?
      • triss_merigold6 Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 20:37
        Mój stary poza tym, że zajmuje się dziećmi równo ze mną i podejmuje aktywności domowe typu mycie podłóg, zakupy, wszelkie działania naprawczo-remontowo-samochodowe, dzwoni z pracy, pyta czy może umówić się z kolegą etc. to jest męską szowinistyczną świnią. Prędzej by sobie rękę odgryzł niż nazwał się feministą, co mi zresztą absolutnie nie wadzi, wręcz przeciwnie.
        • cherry.coke Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 20:39
          Ogolnie w Polsce ludziom to nie wadzi, zadnej plci. Przeciez to takie urocze i swojskie, mis szowinista smile
          • triss_merigold6 Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 20:45
            Topsze, napiszę wyraźniej, żeby brać to w cudzysłów...
            Pytam czy deklaracja jest potrzebna czy wystarczy zachowanie w duchu partnerstwa, współpracy i wzajemnego szacunku.
            • cherry.coke Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:01
              Mnie tam nie jest potrzebna deklaracja "jestem feminista" expressis verbis - wystarczy "uwazam, ze mezczyzni i kobiety powinni miec rowne prawa i mozliwosci", i udowadnianie pogladu praktyka, nie tylko w domu.
              Ale jest ktos sie jednoczesnie przedstawia jako wszelakiego odcienia mis szowinista, to to sa punkty ujemne. Albo-albo.
            • wuika Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:01
              Na mój gust deklaracja nie jest potrzebna. Tak jak w przypadku wielu kobiet, które by się prędzej na łyso obcięły i wydziarały pół twarzy, niż nazwały feministką pomimo tego, że definicja pasuje do nich jak ulał. Panuje taka alergia na to słowo, że szkoda gadać. Obelga normalnie!
    • sanciasancia Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 20:39
      Mój mąż. Z Krytyką Polityczną nie ma nic wspólnego.
    • nabakier Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 20:41
      Tak. Mój mąż. I prawie wszyscy mężczyźni z mojego środowiska. Ale to środowisko zbliżone do Krytyki Politycznej, więc....smile
      W czym właściwie problem?
      • triss_merigold6 Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 20:48
        W niczym.
        7. Feminizm rozleniwił mężczyzn, zmienił ich w nieodpowiedzialnych chłopców, na których kobiety nie mogą polegać.

        – Feministki zburzyły wiele stereotypów i podważyły wiele "prawd", ale same też budowały mity – twierdzi antropolog kultury Waldemar Kuligowski. – Jednym z nich jest widzenie w mężczyźnie zapóźnionego w rozwoju ewolucyjnym samca, który powinien wyzbyć się szkodliwych cech i zmienić... no właśnie, w kogo? Co należy do natury mężczyzny, a co do stereotypu? Psycholodzy i filozofowie, tacy jak Robert Bly (autor bestsellera o poszukiwaniu męskości Żelazny Jan) oraz Herb Goldberg (napisał Wrażliwego macho, dowodził, że feminizm uwolnił także mężczyzn spod presji patriarchatu), doszli do wniosku że nowego mężczyznę powinna cechować... odwaga, odpowiedzialność i męstwo.

        – Paradoksalnie jednak to wcześniej mężczyźni przypisywali sobie te zalety, a po drugiej fali feminizmu przestali – mówi antropolog prof. Waldemar Kuligowski. – Realny, nowy mężczyzna, jakiego dziś można spotkać z wózkiem i w szkole rodzenia, jest zupełnie inny. To miły facet. Inteligentny, zadbany, współpracujący. Mniej nakierowany na "samcze" wady: osobiste ambicje i zdobywanie wpływów, bardziej na relacje, miłe spędzanie czasu i partnerstwo. Jego "przyjście" jest jednym z triumfów feminizmu, bo był odpowiedzią na kobiece postulaty, ale niespodzianka... nie bardzo podoba się kobietom.

        Dlaczego? Bo ten mężczyzna pyta, nie decyduje. Nie wyznacza kierunków, nie zwalnia z odpowiedzialności. Kobiety to drażni. W dodatku równolegle do nowego mężczyzny pojawiła się recydywa, tzw. nowy facet, czyli męskość w wersji mocno zradykalizowanej: mecz, koledzy, piwo, soft pornograficzne pisma, pobłażliwy stosunek do kobiet – dodaje Kuligowski.

        To z tekstu Agaty Passent akurat, zastanawiam się czy Kuligowski ma rację.
        • pade Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 20:53
          "Dlaczego? Bo ten mężczyzna pyta, nie decyduje. Nie wyznacza kierunków, nie zwalnia z odpowiedzialności. Kobiety to drażni. W dodatku równolegle do nowego mężczyzny pojawiła się recydywa, tzw. nowy facet, czyli męskość w wersji mocno zradykalizowanej: mecz, koledzy, piwo, soft pornograficzne pisma, pobłażliwy stosunek do kobiet – dodaje Kuligowski."

          nic dodać, nic ująć
        • nabakier Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:03
          Kuligowski to generalnie dobry antropolog, ale te akurat wynurzenia jakby...banalne?
          Mnie się ci nowi faceci podobają. I to bardzo. Zresztą, sam Kuligowski taki jest smile Sympatyczny feminista nowej generacji.
        • borys314 Re: 05.05.12, 21:04
          Tekst, który przytoczyłaś, pokazuje rzeczywistość czarno-białą. To, że mężczyźnie leży na sercu równouprawnienie, nie znaczy automatycznie, że jest z niego metroseksualna mimoza. Dżentelmeństwo to zupełnie inna sprawa.
          • anorektycznazdzira Re: 05.05.12, 22:26
            Zgadzam się, a mnie bardzo drażni wmawianie kobietom domagającym się traktowania fair zamiast protekcjonalności ("bo jesteś kobietą") oraz szacunku zamiast podważania kompetencji ("bo jesteś kobietą"), że one chcą facetów jak dupy wołowe albo jak motylki.
            Jeśli mężczyzna nie jest w stanie wykombinować innych sposobów traktowania mnie, jak na zmianę niepoważne czy agresywne, albo jak metroseksualna mimoza (super określenie), to ja takiemu panu dziękuję.
        • riki_i Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:06
          triss_merigold6 napisała:

          mówi antropolog prof. Waldemar
          > Kuligowski. – Realny, nowy mężczyzna, jakiego dziś można spotkać z wózki
          > em i w szkole rodzenia, jest zupełnie inny. To miły facet. Inteligentny, zadban
          > y, współpracujący. Mniej nakierowany na "samcze" wady: osobiste ambicje i zdoby
          > wanie wpływów, bardziej na relacje, miłe spędzanie czasu i partnerstwo. Jego "p
          > rzyjście" jest jednym z triumfów feminizmu, bo był odpowiedzią na kobiece postu
          > laty, ale niespodzianka... nie bardzo podoba się kobietom.
          >
          > Dlaczego? Bo ten mężczyzna pyta, nie decyduje. Nie wyznacza kierunków, nie zwal
          > nia z odpowiedzialności. Kobiety to drażni.

          BINGO! Z mojego quasi_starczego doświadczenia wynika, że kobiety NIE LUBIĄ faktycznego partnerstwa, rozumianego jako współdecydowanie (postawienie problemu - dyskusja wraz z przedstawieniem swoich zdań - wspólne podjęcie decyzji). O nie, nie - kobiety tak naprawdę oczekują w większości życiowych kwestii wyraźnie wyartykułowanej męskiej decyzyjności i z ochotą jej się poddają. To je kręci. Oczywiście, pomijam rzeczy typu zajmowanie się "rozkosznym" bobaskiem czy sferę własnego życia towarzyskiego faceta - tutaj najlepiej jak mężczyzna karnie wykonuje polecenia kobiety, to jest oczywiste.

          Feminizm to pitolenie w bambus dla samego pitolenia. Mężczyzna - feministyczny ideał nie budzi zainteresowania większości kobiet. Taka jest brutalna prawda.
          • cherry.coke Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:16
            E tam. Nie wiem, o jakich "kobietach" mowisz, ale dla mnie gosc, ktory oczekuje, ze bede sie dostosowywac do jego kazdej decyzji jest tak samo aseksualny jak mimoza. Niech se papuge kupi.
            Natomiast owszem, wazne jest, aby kazdy mial na tyle sily charakteru, zeby w razie czego mogl przejac kierowanie. Sama ostatnio poprosilam mojego, zeby byl calkowicie decyzyjny w pewnych dziedzinach bez pytania mnie o zdanie, bo nie mam czasu/sily czyms tam sie zajmowac czy zastanawiac. I sama takie przejmowanie uskutecznialam, kiedy on przez rok czy dwa byl zarobiony na maksa. Partnerstwo to nie musi byc zawsze 50-50, to moze byc czasem ja 100%, a czasem ty.
            Ale tak na co dzien "sie poddawac"... ratunku.
          • wuika Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:19
            No, to doświadczenie naprawdę jest jakieś quasi. Gdybym miała się zdawać na faceta we wszystkim, co nie dotyczy dzieci, musiałabym się tak odmóżdżyć o 90%, żeby mnie cholera nie wzięła.
            • triss_merigold6 Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:23
              Nie o to chodzi, żeby zdawać się na faceta w 90%, naprawdę. Tylko o to, żeby potrafił podjąć decyzję samodzielnie, wziął na klatę konsekwencje i nie usiłował przedyskutowywać wszystkiego.
              • cherry.coke Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:25
                Tylko, ze to sie nie kloci nijak z feminista (zadeklarowanym czy nie).
              • pade Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:30
                Właśnie.
              • borys314 Re: 05.05.12, 21:41
                > Nie o to chodzi, żeby zdawać się na faceta w 90%, naprawdę. Tylko o to, żeby po
                > trafił podjąć decyzję samodzielnie, wziął na klatę konsekwencje i nie usiłował
                > przedyskutowywać wszystkiego.

                Ale to się przecież rozumie samo przez się. Jesteśmy dorosłymi, samodzielnymi ludźmi, którzy przeżyli kawałek życia, byłoby to co najmniej dziwne, gdyby ktoś nie potrafił podjąć samemu decyzji i przyjąć jej konsekwencji. Chyba że od wczesnej młodości pozostaje w związku przypominającym symbiozę mutualistyczną.
                • pade Re: 05.05.12, 21:58
                  Borys, ale Ty w tym momencie idealizujesz. Owszem, powinno byc tak, jak piszesz. Ale to się rzadko zdarza. Zazwyczaj w związkach (zwłaszcza tych, w których są dzieci) dochodzi do podzialu ról. Czasem ten podział jest sprawiedliwy, a czasem staje się brzemieniem dla jednej ze stron. Kwestia pojmowania sprawiedliwości.
                  Samodzielne podejmowanie decyzji wiąże sie z konsekwencjami, a te mogą być pozytywne lub negatywne. Łatwiej jest zrzucic ciężar podejmowania decyzji na partnera, w razie porażki ma się "czyste ręce". Czasem indolencja wynika ze zwykłego lenistwa. Rozważanie za lub przeciw jest takie czasochłonne..smile
                  • borys314 Re: 05.05.12, 22:09
                    No tak, to, o czym tutaj piszesz, jest po prostu poza moim doświadczeniem. Nawet kiedy byłem w dłuższym związku, dziecko było tylko moje, więc wkład dziewczyny zawsze traktowałem jak jej dobrą wolę, nie obowiązek. Ale myślę, że teraz jestem tak przyzwyczajony do rządzenia samemu, że wręcz specjalnego wysiłku wymagałoby ode mnie oddanie części tych decyzji... Nowych rzeczy się tutaj dowiaduję.wink
              • wuika Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 22:01
                A wg. mnie chodzi o to, żeby każda ze stron potrafiła podjąć decyzję samodzielnie, wziąć na klatę konsekwencje i nie udawać mimozy, co to chciałaby, a boi się. Co nie oznacza, że w normalnych sytuacjach oboje żrą się o każdą pierdołę, ale jak trzeba, przejmują stery niemalże we wszystkim.
            • riki_i Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:25
              Może napiszę inaczej - w rozmaitych uciążliwych i powtarzalnych sprawach dnia codziennego kobiety wolą aby mężczyzna się poddawał rozkazom (jak to słodziutko pisze triss o swoim aktualnym partnerze), w kwestiach deko większych lubią kiedy to facet wykazuje inicjatywę, a wręcz ją narzuca. Bardzo proszę mnie nie spłycać.
              • cherry.coke Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:33
                E tam, bzdurzysz dalej. Chyba bym sie pociela, gdyby moja wartosc polegala na rozkazywaniu pie...w domu i przyjmowaniu swiatlego przewodnictwa pana w sprawach istotnych.
                • wuika Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 22:04
                  To chyba jeszcze gorzej suspicious Przyjmować przewodnictwo człowieka, który sobie nie radzi z codziennością (skoro potrzebuje sterów) byłoby dosyć ryzykowne.
              • triss_merigold6 Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:41
                Hehehhe, może strzelam samobója ale się z Tobą zgodzę. D

                Nie wiem jak to do końca doprecyzować, ale facet ma być silny psychicznie, odporny i twardy. Ma być gotów być hm... oparciem? Idiotycznie brzmi ale pewnie Riki łapie o co chodzi.
                • cherry.coke Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:43
                  A co ma oparcie do narzucania inicjatywy?
                  • triss_merigold6 Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:49
                    Ma dużo wspólnego z seksem i atrakcyjnością seksualną.
                    • cherry.coke Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:51
                      Nie rozumiem. Riki pisze o narzucaniu inicjatywy, ty o oparciu (jako o pozadanych cechach) - to zupelnie rozne sprawy. To ktora cie kreci seksualnie, i dlaczego feminista nie moze zapewniac oparcia?...
                      Co to w ogole jest feminista w twoim rozumieniu, bo chyba nie to, co w ogolnym?
                • wuika Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 22:06
                  Wbrew pozorom, też się zgadzam. Ma być oparciem, kiedy jest to potrzebne. Nie ma się wypłakiwać, bo kolega w pracy krzywo na niego spojrzał. Ale to nie oznacza, że ma swoje zdanie narzucać, a bycie oparciem sprowadzać do bycia jedynym drogo- i kierunkowskazem wspólnego życia.
                  • cherry.coke Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 22:12
                    No ja tez sie zgadzam, to dosc oczywiste, tylko ze riki opisywal cos kompletnie innego... Narzucanie zdania nijak sie ma do oparcia.
                • pade Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 22:07
                  Chyba wiem o co Ci chodzi Triss
                  Facet ma mieć intuicjęsmile Czyli powinien wiedzieć kiedy trzeba samodzielnie podjąć decyzję a kiedy słuchać i wykonać, bo decyzja juz podjęta.

                  Problem w tym, że tacy faceci chyba nie istnieją...
          • borys314 Re: 05.05.12, 21:37
            > BINGO! Z mojego quasi_starczego doświadczenia wynika, że kobiety NIE LUBIĄ fakt
            > ycznego partnerstwa, rozumianego jako współdecydowanie (postawienie problemu -
            > dyskusja wraz z przedstawieniem swoich zdań - wspólne podjęcie decyzji). O nie,
            > nie - kobiety tak naprawdę oczekują w większości życiowych kwestii wyraźnie wy
            > artykułowanej męskiej decyzyjności i z ochotą jej się poddają. To je kręci.

            Eee tam. Kobiety są bardzo różne. Rzeczywiście, bywają takie, które lubią, żeby nimi pokierować, wziąć odpowiedzialność itd. Ale są też takie, dla których partnerstwo jest naprawdę istotne i będą niezadowolone z prób przejęcia kontroli. Nie można do wszystkich stosować jednego klucza.
          • claudel6 Re: Kto to jest feminista? 07.05.12, 16:01
            no to ja jestem mężczyzną w takim razie.
        • frog1 Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 22:01
          Jakoś mi sie ta wypowiedź Kuligowskiego nie składa:

          > – Feministki zburzyły wiele stereotypów i podważyły wiele "prawd", ale sa
          > me też budowały mity – twierdzi antropolog kultury Waldemar Kuligowski. &
          > #8211; Jednym z nich jest widzenie w mężczyźnie zapóźnionego w rozwoju ewolucyj
          > nym samca, który powinien wyzbyć się szkodliwych cech i zmienić...

          Czy ja wiem, mnie jakieś akcje mamuśkowato-wychowawcze kobiet wobec facetów kojarzą się z mentalnością patriarchalną (te wszystkie babcine rady, jak to manipulować mężem, żeby skakał, jak mu zagrasz). Ja po prostu nie związałabym się z kimś, kto okazuje mi lekceważenie dlatego, że jestem kobietą.

          Psycholodzy i filozo
          > fowie, tacy jak Robert Bly (autor bestsellera o poszukiwaniu męskości Żelazny J
          > an) oraz Herb Goldberg (napisał Wrażliwego macho, dowodził, że feminizm uwolnił
          > także mężczyzn spod presji patriarchatu), doszli do wniosku że nowego mężczyzn
          > ę powinna cechować... odwaga, odpowiedzialność i męstwo.

          A wcześniej sądzili, że feministkom nie podoba się odwaga i odpowiedzialność? Dla mnie to rewelacja na miarę stwierdzenia, że feministki jednak lubią, jak mężczyzna się myje, a nie są zbyt zachwycone, kiedy mu skarpetki śmierdzą.

          – Paradoksalnie jednak to wcześniej mężczyźni przypisywali sobie te zalet
          > y, a po drugiej fali feminizmu przestali – mówi antropolog prof. Waldemar
          > Kuligowski. – Realny, nowy mężczyzna, jakiego dziś można spotkać z wózki
          > em i w szkole rodzenia, jest zupełnie inny. To miły facet. Inteligentny, zadban
          > y, współpracujący. Mniej nakierowany na "samcze" wady: osobiste ambicje i zdoby
          > wanie wpływów, bardziej na relacje, miłe spędzanie czasu i partnerstwo. Jego "p
          > rzyjście" jest jednym z triumfów feminizmu, bo był odpowiedzią na kobiece postu
          > laty, ale niespodzianka... nie bardzo podoba się kobietom.

          Jakaś sztuczna dychotomia: albo miły albo ambitny.

          W dodatku równolegle do nowego mężc
          > zyzny pojawiła się recydywa, tzw. nowy facet, czyli męskość w wersji mocno zrad
          > ykalizowanej: mecz, koledzy, piwo, soft pornograficzne pisma, pobłażliwy stosun
          > ek do kobiet – dodaje Kuligowski.

          To ma być nowy facet? Toż to swojski kartoflany maczo pospolity od stuleci. Zradykalizowany to chyba do burdelu chodzi a nie soft porno ogląda.

        • mgla_jedwabna Re: Kto to jest feminista? 07.05.12, 01:22
          niespodzianka... nie bardzo podoba się kobietom

          Noszz, co za uogólnienie. Myślę, że nie bardzo podoba się niektórym kobietom - tym pod wieloma względami niedojrzałym, które liczą na to, że mężczyzna zdjemie z nich np. ciężar podejmowania decyzji, a jeśli nawet okaże się zła - to będzie jego wina, a one będą godne współczucia i pomocy. Bardzo wygodny układ dla nieodpowiedzialnych idiotek, ale nie rozciągajmy tego na wszystkie kobiety.
          • riki_i Re: Kto to jest feminista? 07.05.12, 01:43
            mgla_jedwabna napisała:

            > Myślę, że nie bardzo podoba się niektórym kobi
            > etom - tym pod wieloma względami niedojrzałym, które liczą na to, że mężczyzna
            > zdjemie z nich np. ciężar podejmowania decyzji, a jeśli nawet okaże się zła - t
            > o będzie jego wina, a one będą godne współczucia i pomocy. Bardzo wygodny układ
            > dla nieodpowiedzialnych idiotek,

            owszem

            > ale nie rozciągajmy tego na wszystkie kobiety

            ale co począć z faktem, że jest ich aż tyle?
    • borys314 Re: 05.05.12, 20:44
      Ja uważam się za feministę. A "Krytykę Polityczną" rzeczywiście lubię. Cóż zrobić, jestem lewakiem.wink
      • pade Re: 05.05.12, 20:47
        ale chyba nie takim?smile
        nonsensopedia.wikia.com/wiki/Lewak
        • borys314 Re: 05.05.12, 20:51
          Popłakałem się ze śmiechu! Autentycznie!smile)

          Zaraz roześlę po przyjaciołach!
          • marychna31 Re: 05.05.12, 22:10
            > Popłakałem się ze śmiechu! Autentycznie!smile)
            JA TEŻ!!!smile
            • borys314 Re: 05.05.12, 22:17
              No i wreszcie wiem, kim tak naprawdę jestem.wink
              • marychna31 Re: 05.05.12, 22:20
                Jeżeli chodzi o opis wyglądu to tez cała jawink
                • borys314 Re: 05.05.12, 22:29
                  Długie włosy, krótkie włosy albo całkiem łysa? big_grin

                  To też zupełnie jak ja! Ile my mamy ze sobą wspólnego!wink
                  • marychna31 Re: 05.05.12, 22:38

                    > To też zupełnie jak ja! Ile my mamy ze sobą wspólnego!wink
                    Tyle wspólnego! Doprawdy może my nawet jesteśmy jedna osobą, tyle, że z osobowością wieloraką!wink
                    • borys314 Re: 05.05.12, 22:41
                      Kto wie - bo jak wiadomo, każdy lewak jest taki sam! wink
    • anorektycznazdzira Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 20:49
      Niektórzy faktycznie mają kompleksy i przyznanie się do bycia feministą jest bardziej prawdopodobne niż odgryzienie sobie ręki czy tam głowy mimo, że wysoce feministyczny żywot prowadzą. Ma to wiele wspólnego z wypaczonym pojęciem feminizmu jaki w tym kraju jest i jest pielęgnowany.
      • triss_merigold6 Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 20:54
        A musi to wynikać z kompleksów? Bo IMO partnerstwo nie oznacza totalnej zamiany ani nawet wymienności ról tylko bardziej komplementarność i współpracę.
        • anorektycznazdzira Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 22:17
          Nie musi oczywiście, ale zwykle wynika. Słowo "feminista" zlatuje dla większości facetów i nie słowem "zniewieściały". Co oczywiście jest bzdurą, ale skoro "feministka" jest powszechnie uznawana za pejoratyw, to czego oczekiwać.
          • anorektycznazdzira errata 05.05.12, 22:21
            Sorry, piszę dzisiaj fatalnie:
            1. przyznanie się do bycia feministą jest mniej prawdopodobne niż... (ale to widzę zauważyłaś)
            2. Słowo "feminista" zlatuje dla większości facetów słowem "zniewieściały".
      • bi_scotti Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 20:57
        Nie znam mezczyzny, ktory PUBLICZNIE nie deklarowalby choc raz na jakis czas, ze jest feminista - szczegolnie wszelkiej masci szefowie, ministrowie, nauczyciele, profesorowie uniwersyteccy etc. maja te przypadlosc. Gadac mozna co sie chce, a w praniu bywa jak bywa - glass ceiling wciaz jest i z maternity korzysta bez porownania wiecej mam niz ojcow z paternity. I wciaz w Parlamencie glownie panowie, podobnie zreszta jak i w innych sferach zycia, w ktorych podejmowane sa "prawdziwe/wazne" decyzje. Life. Walka (plci wink ) nigdy sie nie skonczy suspicious
        • claudel6 Re: Kto to jest feminista? 07.05.12, 16:15
          To chyba u was. U nas taki minister prędzej by się pod ziemię zapadł, słowo „feministka” jest synonimem do słowa „pierdzielnieta niedopchana lesbijka-furiatka”, więc wole nie myślec nawet, czego synonimem dla naszych polityków jest słowo „feminista”.
          • cherry.coke Re: Kto to jest feminista? 07.05.12, 16:23
            Jak to czego - eunucha big_grin
    • lilly_about Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 20:53
      To forum jest jednak genialne. Ile osób nagle zna facetów feministów. Ja nie znam absolutnie żadnego, który głośno by o tym mówił. I obawiam się, że jeszcze długo żaden feministą się nie nazwie głośno.
      • triss_merigold6 Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 20:58
        No uczciwie mówię, że nie znam żadnego. A znam 2 samotnych ojców, którzy po rozwodzie wychowują - teraz już mocno nastoletnie - dzieci i jednego, który po rozwodzie wychowywał teraz już dorosłego syna. Znam faceta, który zajmował się dzieckiem dopóki nie poszło do przedszkola i pracował weekendowo, a żona wróciła po macierzyńskim do pracy i ma absolutnego kota na punkcie potomka. I żaden nie nazwał by się feministą, nie są metroseksualni ani szczególnie wrażliwi, to decyzyjni, twardzi faceci.
        • borys314 Re: 05.05.12, 21:10
          Zaraz, zaraz, ale to zupełnie inna sprawa. Myślę, że nigdy nie wypowiedziałem na głos zdania: "Jestem feministą". Nie deklaruję się wszem i wobec. Świadczę bardziej czynem. Choć gdyby mnie ktoś zapytał - tak jak Ty teraz - to bym potwierdził.

          Więc rozmawiamy o tym, który mężczyzna zdeklarowałby się jako feminista - czy jest feministą?

          > Znam faceta, który zajmował się dzi
          > eckiem dopóki nie poszło do przedszkola i pracował weekendowo, a żona wróciła p
          > o macierzyńskim do pracy i ma absolutnego kota na punkcie potomka.
          Moim zdaniem on jest feministą. Obojętnie, czy to zdeklaruje, czy nie.
          Podobnie Twój facet.
          Po prostu feminizm w naszym kraju nabrał złych konotacji i nawet niektóre kobiety, które ewidentnie są feministkami, się do tego nie przyznają.

          > nie są metroseksualni ani szczególnie wrażliwi, to decyzyjni, twardzi faceci.
          To też jest zupełnie obok tematu. Można być feministą i być decyzyjnym, silnym itd. itp.
          • anorektycznazdzira Re: 05.05.12, 22:34
            borys314 napisał:
            > Po prostu feminizm w naszym kraju nabrał złych konotacji i nawet niektóre kobie
            > ty, które ewidentnie są feministkami, się do tego nie przyznają.

            Bardzo się z Tobą zgadzam. Ja się na przykład przyznaję, cokolwiek się irytując kiedy mi się wmawia, czego to feministki chcą jakoby, jak w tym cytowanym artykule. Pierdolety nieziemskie, deprecjonowanie całej idei i ośmieszanie słusznej postawy. I brak szacunku dla tych pierwszych feministek, które poświęciły wiele, żebyśmy dzisiaj mogły same decydować o sobie, swoim własnym majątku, kształcić się, pracować, mieć pełnię praw publicznych i decydować o losie własnych dzieci na równi z ich ojcami.
            • cherry.coke Re: 05.05.12, 22:36
              Ano ano.
            • borys314 Re: 05.05.12, 23:57
              > Ja się na przykład przyznaję, cokolwiek się irytując
              > kiedy mi się wmawia, czego to feministki chcą jakoby, jak w tym cytowanym arty
              > kule.

              Nie ma co się przejmować durnymi ludźmi, którzy widzą świat tylko w dwóch barwach.

              Szczerze mówiąc, ja z uwagą słucham, kiedy ktoś zapyta kobietę, czy jest feministką. Traktuję to jak swego rodzaju próbę charakteru. Bo jeśli jak feministka kieruje swoim życiem, a odpowiada, że "nie, nie, to nie o niej", to znaczy, że albo jest durna i sama myśli, że feministki to te frustratki z owłosionymi nogami, albo ulega presji i boi się, co o niej ludzie pomyślą.
        • lilly_about Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:17
          No właśnie, ja też bym mogła wskazać tych, których ja uważam za feministów. Mam kumpla który był dwa razy na powiedzmy wychowawczym, bo jego zona spełniała się zawodowo. Ale nie nazwałby się feministą w zyciu. Może dlatego, że trudno o definicję? Albo dlatego, że faceci nie lubią zaszufladkowania?
      • marzeka1 Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:00
        No też nie znam; ba- gdyby trafił mi się "typ w typie" red. Pacewicza niechybnie bym się pochlastała.
        • triss_merigold6 Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:02
          Heh, miałam kiedyś zawodowo kontakt z jego żoną, urocza, świetna kobieta.wink
          Yyyy... w określeniu feminista jest coś... niepociągającego seksualnie?
          • nabakier Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:05
            Mnie pociąga smile Natomiast odrzuca mnie macho- ten to jest dopiero aseksualny dla mnie, brrr...
            • marzeka1 Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:07
              Typ macho jest równie niepociągający jak lewak i feminista.
              • nabakier Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:18
                No weź, bo dopowiem, że katolik również. Takie dystynkcje są bes sęsu
                • marzeka1 Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:27
                  nabakier napisała:

                  > No weź, bo dopowiem, że katolik również. Takie dystynkcje są bes sęsu

                  - moja droga, pan Terlikowski i mnie, zagorzałej katoliczce wydaje się mocno aseksualny, stąd możesz , jeśli ochota, tak mówić big_grin
                  • nabakier Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:57
                    No wim, że mogę, tylko po co? Po co takie głupie -toporne- podziały?
          • marzeka1 Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:06
            Być może to to; tyle że nie jest mi potrzebny mężczyzna tak się definiujący: i tak mam kogoś, kto nie uważa, że jestem do obsługi, jest partnerem, świetnym ojcem i dobrym mężem. Równie aseksualnie jak feminista brzmi lewak.
            • borys314 lewacy i polonistyki 05.05.12, 21:21
              Hehe...smile "Lewak" to głównie określenie dot. poglądów politycznych, ale każdy ma prawo do swoich skojarzeń. Mnie na przykład słowo "polonistka" kojarzy się seksualnie, bo tak nazywa się w Warszawie prostytutki pracujące przed hotelem Polonia. wink
          • bi_scotti Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:12
            triss_merigold6 napisała:

            > Yyyy... w określeniu feminista jest coś... niepociągającego seksualnie?

            To chyba kwestia kontekstu policzno-spoleczno-kulturowego. Ja to widze np. na ekranie mojego TV gdy jakis tam MP (Member of Parliament) prezy swoja intelektualna-niemeska-zapadnieta pod garniturem piers i dumnie glosi "I consider myself to be a feminist!" to czujesz jak w nim buzuje ta sila rewolucji i to poczucie misji wink I zaraz mu latwiej (?) przekonywac do glosowania na niego staruszki w senior homes, pielegniarki, nauczycielki, jakies przypadkowo spotkane kobiety z dziecmi etc. etc. To tak mniej wiecej dziala na pokaz. A zycie idzie sobie dalej swoja droga ...
            • triss_merigold6 Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:21
              No coś w tym guście.uncertain Deklaracje czysto polityczne rozumiem, na tym można wygrać.

              Ogólnie facet, który poważnie deklaruje się jako feminista subiektywnie(!) u mnie budzi skojarzenie z niedecyzyjnym, słabym gościem, który nie podejmie wyzwania/rywalizacji, jest kiepski w łóżku więc tworzy sobie PR oraz boi się ciemnej ulicy.
              • borys314 Re: 05.05.12, 21:27
                To dziwne, że jako kobieta masz tak stereotypowe skojarzenia z feminizmem.

                Czyli sądzisz też, że feministki to te kobiety, które nienawidzą facetów, są sfrustrowane seksualnie i nie golą nóg?
                • bi_scotti Re: 05.05.12, 21:44
                  borys314 napisał:

                  > To dziwne, że jako kobieta masz tak stereotypowe skojarzenia z feminizmem.
                  >
                  > Czyli sądzisz też, że feministki to te kobiety, które nienawidzą facetów, są sf
                  > rustrowane seksualnie i nie golą nóg?
                  >

                  Domyslam sie, ze pytania sa do Triss ale wtrace sie nieproszona: zdecydowanie tak nie uwazam smile Znam bardzo duzo feministek z roznych generacji, ktore maja zdrowe stosunki z facetami, wszystko wskazuje na to, ze maja radosne zycie sexualne tudziez ogolone lub wrecz waxed nogi a przy okazji dobrze poukladane w glowach i zyczliwy stosunek do swiata i ludzi. O karykaturach nie ma chyba sensu dyskutowac.
                • cherry.coke Re: 05.05.12, 21:45
                  To mowila pani politolog bodajze, wykladowczyni, nie Triss? Ja tam bardzo cenie twoje watki takie jak ten albo ten o ciapatych, bo to niezly papierek lakmusowy swiatopogladu polskiego. Jak juz akademicy tak leca... big_grin
                • triss_merigold6 Re: 05.05.12, 21:47
                  Nie. Wbrew pozorom czytuję np. Zadrę, chociaż z wieloma tezami się nie zgadzam. Najkrócej mówiąc Badinter - tak, Dworkin - nie.

                  Rozumiem interesowne granie hasłem jestem feministą, coś jak guru lewaczek Sierakowski. Taki patent na podryw, inny i bardziej oryginalny niż nikt mnie nie rozumie czy jestem macho grr albo patent na zbudowanie sobie kółka wyznawczyń.
                  • nabakier Re: 05.05.12, 21:55
                    Triss, lecisz uogólnieniami. Po co?
                  • borys314 ludzkie odruchy 05.05.12, 22:27
                    > Rozumiem interesowne granie hasłem jestem feministą, coś jak guru lewacz
                    > ek Sierakowski. Taki patent na podryw, inny i bardziej oryginalny niż nikt m
                    > nie nie rozumie
                    czy jestem macho grr albo patent na zbudowanie sobie
                    > kółka wyznawczyń.

                    Ale dlaczego to musi być od razu albo bycie metroseksualnym mięczakiem, albo pogrywanie hasłem, żeby rwać panienki? (Choć nie przeczę, że w niektórych kręgach, w których się obracam - pewnie można je zakwalifikować do wspomnianej warszawki - deklarowanie równościowych poglądów działa jak afrodyzjak).

                    A co z ludzkimi odruchami? Jestem za feminizmem, bo przeciw seksizmowi. Tak samo jak przeciw antysemityzmowi, ksenofobii, homofobii itd. Jestem przeciwny gorszemu traktowaniu pewnych grup tylko dlatego, że ludzie do nich należący urodzili się tym, kim się urodzili. To bardzo proste.
                    • bi_scotti Re: ludzkie odruchy 05.05.12, 23:25
                      borys314 napisał:

                      > Jestem za feminizmem, bo przeciw seksizmowi. Tak samo jak przeciw antysemityzmowi, ksenofobii, homofobii itd. Jestem przeciwny gorszemu traktowaniu pewnych grup tylko dlatego, że ludzie do nich należący urodzil
                      > i się tym, kim się urodzili. To bardzo proste.
                      >

                      Welcome to the club. Problem chyba w tym, ze tego typu deklaracje zawsze budza podejrzenie bycia naiwnym/plytkim/interesownym/nieszczerym ... no jakims tam, bo teoretyczynie kazdy powinien miec wlasnie takie odruchy tak jak kazdy powinien myc rece po skorzystaniu z WC. A ile osob faktycznie myje? Hmmm ...
                      • borys314 Re: ludzkie odruchy 05.05.12, 23:29
                        Mnie też by się wydawało, że to truizmy, ale niestety w naszym kraju nie jest to tak oczywiste, jak by się wydawało...
                    • iuscogens Re: ludzkie odruchy 06.05.12, 11:08
                      > A co z ludzkimi odruchami? Jestem za feminizmem, bo przeciw seksizmowi.

                      ludzkie odruchy nic z feminizmem nie mają wspólnego. Chyba, że chcesz zasugerować, że posiadanie takowych jest możliwe tylko gdy ktoś się jako feminsta/feministka zadeklaruje?? Ja wiem, że takie podziały sporo ułatwiają w patrzeniu na świat, ale są dość, wybacz określenie, prostackie.
                      • borys314 Re: ludzkie odruchy 06.05.12, 14:57
                        > ludzkie odruchy nic z feminizmem nie mają wspólnego. Chyba, że chcesz zasugerow
                        > ać, że posiadanie takowych jest możliwe tylko gdy ktoś się jako feminsta/femini
                        > stka zadeklaruje??

                        Oczywiście, że nie. Chodzi mi po prostu o to, że feminizm idzie w parze (bo jest analogiczny) z całym szeregiem innych poglądów. A dziwnym trafem właściwie tylko do feminizmu dopisuje się szalone interpretacje i historie, a osobom deklarującym się jako feministki/feminiści przypisuje się określone (pejoratywne) cechy.

                        Określenie "ludzkie odruchy" to oczywiście uproszczenie.
                        • nabakier Re: ludzkie odruchy 06.05.12, 15:00
                          Łatkowanie, metkowanie, szufladkowanie ludzi- i to z takiego poziomu uogólnienia, że podłe insynuacyjne stereotypy z tego wychodzą. Nie przewalczysz dyskutując z tym, bo to nie do dyskusji jest, ale do ...metkowania, łatkowania itd.
                          sad
                          • borys314 Re: ludzkie odruchy 06.05.12, 15:05
                            Też mam wrażenie, że dyskusja nie do końca ma sens - do słowa określającego pogląd na jedną sprawę dopisuje się całą epopeję, która z tym poglądem w ogóle się nie wiąże...
                        • iuscogens Re: ludzkie odruchy 06.05.12, 16:05
                          Oj nie tylko, katolikom tez się przypisuje, wegetarianom/obrońcom praw zwierząt tez się przypisuje - tylko inne grupy ludzi przypisują.
                          • borys314 Re: ludzkie odruchy 06.05.12, 16:10
                            Prawda, uprościłem. Katolikom też się przypisuje. Czy wegetarianom i obrońcom zwierząt, to nie wiem, bo nigdy się tym szczególnie nie interesowałem.
                          • czarnaalineczka Re: ludzkie odruchy 06.05.12, 19:42
                            pocztatongue_out
                      • falka32 Re: ludzkie odruchy 07.05.12, 14:29
                        > > A co z ludzkimi odruchami? Jestem za feminizmem, bo przeciw seksizmowi.

                        To nie są ludzkie odruchy, tylko światopogląd. Feminizm to też jest jakiś określony światopogląd a feminista/feministka to takie same określenie/deklaracja jak prawicowiec/konserwatysta/"zielony" i niekoniecznie musi oznaczać, że ta osoba żyje w 100% zgodnie ze swoim światopoglądem. Światopogląd to nie religia smile ale raczej stan ducha.

                        Ja sama deklaruję się jako osoba o poglądach feministycznych, chociaż być może nie spełniam wszystkich potocznych kryteriów bycia feministką (zresztą uważam je za stek stereotypowych bzdur). A deklaruję się tak dlatego, że jestem przeciwna pewnym rzeczom a inne uważam za słuszne, sprawiedliwe i korzystne społecznie.

                        Podobnie znam osoby, które np. żyją bez ślubu, ale ich poglądy i widzenie świata można w 100
                        % określić jako konserwatywno - prawicowe.

                        Osoby, które na poziomie deklaracji odcinają się od poglądów zwanych feministycznymi, nie są feministami/feministkami, nawet jeżeli żyją w sposób, który jest bliższy tym poglądom, niż odwrotnym. Feministką będzie kobieta, która zasuwa przy garach ale uważa to za niesprawiedliwe (nawet, jeżeli nie wie, jak z tego wybrnąć i jak znalazła się w tej sytuacji). Feministą nie będzie facet, który zasuwa przy garach, ale uważa, że kobieta nie nadaje się na prezydenta a kobiety w Polsce nie są dyskryminowane. Feministą będzie facet, który wie, co to jest seksizm i nie uważa go za naturalny porządek rzeczy - nawet, jeżeli nie zasuwa przy garach.
                        • adellante12 Re: ludzkie odruchy 07.05.12, 14:42
                          To ja poproszę o choc jeden rzeczowy konkretny przykład gdzie sa te dyskryminowane kobiety w Polsce....
                          Ale tak bez ogólników, poprosze o konkret.
                          • falka32 Re: ludzkie odruchy 07.05.12, 16:44
                            Nie jest moim zadaniem uzupełniać twoje braki w wiedzy o świecie.
                • nabakier Re: 05.05.12, 21:59
                  Też się zastanawiam, po co taki kolejny -bo bezproduktywny w stereotypowści--wątek?
                  • triss_merigold6 Re: 05.05.12, 22:13
                    Czy ja Cię w jakiś sposób zmuszam do odpowiadania w tym wątku?
                    Jeśli uważasz, że jest idiotyczny i stereotypowy to kliknij na kosz albo zignoruj.
                    • nabakier Re: 05.05.12, 22:25
                      Wolę zapytać Ciebie- po co ci takie banalne uogólnienia. Wolno mi, nieprawdaż? Ale nie musisz odpowiadać, zwłaszcza jak nie potrafisz.
                      • triss_merigold6 Re: 05.05.12, 22:31
                        Na użytek tego wątku przyjmij, że jestem socjobiologiczna (chociaż Pawłowski mnie śmieszy), a stereotypy porządkują mi świat.
                        • cherry.coke Re: 05.05.12, 22:36
                          Uwielbiam socjobiologow. Szczegolnie reakcje na argument, ze powinni latwo dawac d*** kazdemu samcowi silniejszemu od nich samych, badz od meza w przypadku kobiet.
                        • nabakier Re: 06.05.12, 10:44
                          Tylko upośledzonym mentalnie stereotypy porządkują świat. ale, skoro wolisz się do upośledzonych przypisywać, przeszkód nie widzę...
                      • pade Re: 05.05.12, 22:37
                        Ale dalej nie ustaliłyśmy kto tak naprawdę jest feministą.
                        Bliżej Wam np. do Osiatyńskiego czy Chwina?
                        • nabakier Re: 06.05.12, 10:48
                          Bo postawiony problem obnaża swój bezsens.
      • cherry.coke Re: Kto to jest feminista? 06.05.12, 15:11
        lilly_about napisała:

        > To forum jest jednak genialne. Ile osób nagle zna facetów feministów. Ja nie zn
        > am absolutnie żadnego, który głośno by o tym mówił. I obawiam się, że jeszcze d
        > ługo żaden feministą się nie nazwie głośno.

        Wlasnie sie okazalo, ze mam jednego w domu, bo zapytalam smile
        - Sluchaj, czy ty jestes feminista?
        - .... ale co to znaczy?
        - No, ze popierasz rowne szanse i prawa dla kobiet i mezczyzn.
        - A OK, to chyba jestem.

        Feminista ma prawie dwa metry i wyglada jak drwal big_grin
        • iuscogens Re: Kto to jest feminista? 06.05.12, 15:14
          No jak mu podsunęłaś taką definicję to nie dziwne, że masz. Wg takiej definicji to i ja w domu mam, i sama nią jestem. Tylko, że to trochę uproszczenie.
          • cherry.coke Re: Kto to jest feminista? 06.05.12, 15:17
            iuscogens napisał:

            > No jak mu podsunęłaś taką definicję to nie dziwne, że masz. Wg takiej definicji
            > to i ja w domu mam, i sama nią jestem. Tylko, że to trochę uproszczenie.

            Wcale nie, np. definicja feminizmu wg slownika PWN to "ruch na rzecz prawnego i społecznego równouprawnienia kobiet; też: ideologia leżąca u podstaw tego ruchu". Tylko tyle i az tyle. Wlasnie reszta to nadbudowa. Totez moze nie zgadzasz sie z nadbudowa, a nie z sama idea. Pomysl o tym smile
            • borys314 Re: 06.05.12, 15:22
              cherry.coke napisała:
              > Wcale nie, np. definicja feminizmu wg slownika PWN to "ruch na rzecz prawnego i
              > społecznego równouprawnienia kobiet; też: ideologia leżąca u podstaw tego ruch
              > u". Tylko tyle i az tyle. Wlasnie reszta to nadbudowa. Totez moze nie zgadzasz
              > sie z nadbudowa, a nie z sama idea. Pomysl o tym smile

              W stu procentach popieram cherry.coke. A definicję feminizmu i feministy powinniśmy byli ustalić na początku tej dyskusji.
            • iuscogens Re: Kto to jest feminista? 06.05.12, 16:03
              No jak feminizm ograniczymy do jednego zdania z encyklopedii to wtedy rzeczywiście wszystko będzie łatwe i proste. Tylko, że dalej uważam, że to uproszczenie, to jest szeroki ale jednak dość konkretny ruch, z konkretnymi hasłami. Jeśli udam, że ich nie znam, to wtedy mogę głosić wszem i wobec żem feministka. Poszukaj sobie starych dyskusji na forum, gdzie parę forumek, w tym ja pisało, że feminizm w wydaniu polskim wyklucza mnóstwo kobiet (szczególnie wierzących). Jakim cudem mam popierać panie, które krzyczą na Manifie 'Mój brzuch, moja sprawa" i przebierają się za księży?? Co z tego, że sporo feministycznych postulatów popieram, że mimo niedeklarowania że jestem feministką jestem w bardzo partnerskim małżenstwie, którego mogłabym tylko życzyć moim koleżankom, które na Manify chodzą a jak przychodzi co do czego to tkwią w syfiastych związkach, bo się boją, że zostaną same? Ja nigdy nie ukrywałam, że wbrew mocnemu rysowi bogojczyznianemu tongue_out mam poglądy równościowe i z punktu społecznego (nie światopoglądowemu) czysto lewicowe, mnóstwo postulatów feministek związanych z rynkiem pracy, przemocą wobec kobiet, seksizmem, opieką nad dziećmi, ekologią popieram, ale sprawa aborcji szumnie nazywanej prawem kobiet jest dla mnie nie do przejścia. Tak samo jak obwinianie KK za cale zło świata.
              Jak się ograniczymy do definicji PWN to proszę bardzo, tylko chyba nie o to w tym chodzi.
              • cherry.coke Re: Kto to jest feminista? 06.05.12, 16:16
                Wcale nie jest to konkretny ruch z konkretnymi haslami, to sa wszystko interpretacje, o czym swiadcza na przyklad feministki chrzescijanskie itp. Sa najrozniejsze fale, fazy itp., sa roznice miedzy krajami. Mozna sie zgadzac lub nie z tymi galeziami, natomiast pien jest pniem i nie ma co mu dorabiac tzw. geby, zeby sie z nia nie zgodzic, co w tym watku uprawia np. Triss.
                • pade Re: Kto to jest feminista? 06.05.12, 16:54
                  z nią czyli Triss, czy z nim -pniem?smile
                  • cherry.coke Re: Kto to jest feminista? 06.05.12, 23:35
                    Z nia - geba (dorobiona) big_grin
                • nabakier Re: Kto to jest feminista? 06.05.12, 19:48
                  Pełna zgoda, Cherry. To jest toporne dorabianie gęby, bez jakiegokolwiek cieniowania. Aż dziw bierze, i stawiam pytanie: co wyprawia Triss tym jakże nieracjonalnym uproszczeniem.
                • iuscogens Re: Kto to jest feminista? 06.05.12, 20:24
                  No ja dalej uważam, że odwoływanie się do teoretycznego hasła jest bezcelowe, bo niestety nie da się go odłączyć od całej otoczki. W warunkach polskich uznawanie się za feminst(k)ę to automatyczne wspieranie Kazi Szczuki, wspieranie pań przebierających się za biskupów, wspieranie środowisk proaborcyjnych itd. To tak jakbyś postulowała zostanie wyznawcą jakiejś religii po przeczytaniu jej opisu na Wikipedii. Ogólna idea femnzmu jako równości płci jest mi bliska, tylko że dobrymi chęciami to wiesz co jest wybrukowane...
                  • cherry.coke Re: Kto to jest feminista? 06.05.12, 23:38
                    iuscogens napisał:

                    > No ja dalej uważam, że odwoływanie się do teoretycznego hasła jest bezcelowe, b
                    > o niestety nie da się go odłączyć od całej otoczki. W warunkach polskich uznawa
                    > nie się za feminst(k)ę to automatyczne wspieranie Kazi Szczuki, wspieranie pań
                    > przebierających się za biskupów, wspieranie środowisk proaborcyjnych itd.

                    E tam, to tak jakbys uznawala Dode za probierz jakosci muzyki. Feminizm to feminizm, idea prosta i czytelna. Realizuja ja rozni i na rozne sposoby.
                    • iuscogens Re: Kto to jest feminista? 07.05.12, 22:18
                      Kazimiera jako Doda feminizmu, podoba mi się to porównanie, nie powiem tongue_out
                  • bri Re: Kto to jest feminista? 07.05.12, 15:13
                    >>W warunkach polskich uznawanie się za feminst(k)ę to automatyczne wspieranie Kazi Szczuki, wspieranie pań przebierających się za biskupów, wspieranie środowisk proaborcyjnych itd.

                    Serio? Czy w takim razie można powiedzieć, że uznawanie się za katoliczkę oznacza wspieranie inkwizycji i pedofilii wśród duchownych? wink
                    • iuscogens Re: Kto to jest feminista? 07.05.12, 22:17
                      Nie, bo inkwizycja i pedofilia to bardzo poważne problemy i wypaczenia w KK, a nie cześć światopoglądu tej religii, hasło aborcji jako prawa kobiet czy wizja KK jako narzucającej patriarchat instytucji, która przyczyna sie do utrwalanie nierównowagi między płciami, do przemocy wobec kobiet to nie są wg feministek błędy ideologii feminstycznej, tylko jej części światopoglądowe. Chyba, że uważasz, że ruchy proaborcyjne to wypaczenie idei feminizmu, godne potępienia tak jak pedofilia czy inkwizycja? Ja się osobiście zgodzę, ale nie podejrzewałam, że znajdę na tym forum osoby, które podobnie myślą...suspicious
                      • bri Re: Kto to jest feminista? 08.05.12, 10:08
                        Teraz inkwizycja uznawana jest za wypaczenie, ale kiedy miała miejsce tak nie było i jak najbardziej się w światopoglądzie tej religii mieściła. Jaki będzie feminizm za 100 lat - kto wie. Te feministki, które znam są raczej pro-choice, a nie pro-aborcyjne, ale zapewne dla Ciebie to bez różnicy.

                        Pominąwszy same akty pedofilii - po linii kościoła, nawet obecnie jest ukrywanie tego zjawiska, nie informowanie odpowiednich władz, jeśli ma się wiedzę na temat pedofilskich uczynków, ponadto mimo iż ten proceder był przez lata przez kościół świadomie ukrywany, kościół odpowiedzialny się nie czuje i nie ma zamiaru płacić odszkodowań pokrzywdzonym itp. Świadczą o tym ostatnie wypowiedzi kościelnych hierarchów, którzy chyba są poinformowani, co jest "po linii" kościoła. Jak rozumiem te poglądy należy już przypisywać wszystkim katoliczkom?
      • bri Re: Kto to jest feminista? 07.05.12, 15:03
        Też nie znam żadnego, który by tak o sobie mówił, ale jednocześnie nie przypominam sobie, żebym komukolwiek, kogo znam na żywo, musiała deklarować, że jestem feministką (może poza dwoma freakami z internetu, z którymi umówiłam się na randki w ciemno i którzy mieli to pytanie na swoich check listach). Rozmawia się raczej na jakieś konkretne tematy, a nie recytuje notki informacyjne na swój temat, gdzie takie etykietki mogłyby się znaleźć.
      • claudel6 Re: Kto to jest feminista? 07.05.12, 16:19
        Lilly, mam nagrać dziś mojego faceta i wrzucić wave’a w sieć? smile
    • myga Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 20:56
      > Znacie mężczyzn, którzy o sobie bezobciachowo mówią jestem feministą?
      -----------
      Nie znam. Syna wychowywalam tak, aby szanowal kobiety i potrafil zrobic wszystko w domu. Udalo mi sie, ale i tak wylazi czasem z niego mizogin, oni maja to chyba w tym chromosomie Y zakodowane, niestety. No, chyba ze sa innej orientacji..
    • czarnaalineczka Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 21:10
      nie znam
    • kali_pso Nie ma w tym nic dziwnego 05.05.12, 22:08

      A ile znasz kobiet, które na pytanie o to czy są feministkami odpowiedzą konkretnie- TAK?
      Zastępy całę? Jakos wątpię...zapewne więcej będzie takich które powiedzą: NIE lub " Nie, ale..."( i tutaj padnie sporo argumentów swiadczących jednak że feministkami są, tylko sama etykietka "feministki" budzi w nich opórwinkp


      Skoro więc same kobiety nie chcą, aby tak je określać, nie identyfikuja się z feminizmem, to czego od facetów wymagać?
      • triss_merigold6 Re: Nie ma w tym nic dziwnego 05.05.12, 22:17
        No, racja.
        Z drugiej strony, mogę się deklarować jako feministka i jakieś 2/3 mojego życia to wybory bardzo w duchu feminizmu (tylko której fali? chyba trzeciej?), ale całe forum feminizm + połowa ematki udowodnią mi, że absolutnie feministką nie jestem. P
        • nabakier Re: Nie ma w tym nic dziwnego 05.05.12, 22:28
          Sama widzisz, w jakie popadasz sprzeczności. Po co Ci w nie brnąć dalej?
          Twoje deklaracje deklaracjami, a myślenie myśleniem. I wychodzi przy byle okazji.
          • triss_merigold6 Re: Nie ma w tym nic dziwnego 05.05.12, 22:36
            A działania, cherie, działania? Deklarować mogę sobie dowolnie, w praktyce mogłabym - biorąc pod uwagę moje życiowe wybory, decyzyjność i samostanowienie - być żywą ikoną feminizmu.
            Z drugiej strony od Kazi Szczuki i Madzi Środy mnie odrzuca i zdecydowanie się nie identyfikuję.

            Wychodzi na to, że prawdziwe feministki jakieś wykluczające odstępstwa od odgórnie przyjętej normy, są.
            • bi_scotti Re: Nie ma w tym nic dziwnego 05.05.12, 23:32
              triss_merigold6 napisała:

              > Z drugiej strony od Kazi Szczuki i Madzi Środy mnie odrzuca i zdecydowanie się
              > nie identyfikuję.

              Triss ale po co masz sie "identyfikowac"? Chyba o to wlasnie chodzi zeby istnialo jakies tam parcie kobiet z roznych stron, z roznych pozycji w roznych kierunkach, ktore beda satysfakcjonowac ROZNE kobiety. Zeby nie bylo koniecznosci opowiedzenia sie raz i na cale zycie, ze sie jest Matka-Polka czy inna tam Baba na Traktorze, zeby kwestia identyfikacji pozostala wyborem indywidulanym ale zawsze, wszedzie i niezmiennie WOLNYM. I ta wolnosc w znaczeniu rowniez takim, ktore pozwala na realizacje wszystkich planow kazdej z tych wolnych kobiet smile Wiec sie, z bogiem, nie identyfikuj - that's cool. Tak dlugo jak sama nie zaczniesz popadac w jakas jedna, wlasna koleine "najlepszej i jedynej" interpretacji feminizmu, wlaczajac w to rowniez indywidualne meskie wybory pt. facet feminista.
            • nabakier Re: Nie ma w tym nic dziwnego 06.05.12, 10:56
              Szczuki i Środy nie sięgniesz, choćbyś miała się pokichać.
              Twoje wybory życiowe to zaprzeczenie feminizmu - jakiegokolwiek i którejkolwiek fali. Ani twoje niegdysiejsze puszczalstwo ani dzisiejszy zamordyzm nie stały nawet obok feminizmu.
              Triss, spójrz prawdzie w oczy- szukasz usprawiedliwienia dla jednego i drugiego. Nie wyjdzie Ci, nawet jak się staniesz megaDulską (a niewiele Ci brakuje). To jesteś TY SAMA, a nie żaden niegdysiejszy Twój "feminizm"- Ty za to odpowiadasz, a nie jakieś prądy, idee czy cokolwiek innego.
            • anorektycznazdzira nie, nie mogłabyś 06.05.12, 12:33
              > A działania, cherie, działania? Deklarować mogę sobie dowolnie, w praktyce mogł
              > abym - biorąc pod uwagę moje życiowe wybory, decyzyjność i samostanowienie - by
              > ć żywą ikoną feminizmu.

              Triss, działanie ma jakąś moc w określaniu człowieka, kiedy jest w istocie działaniem, a nie korzystaniem. Po prostu garściami korzystasz z tego, co zorganizowały dla naszego pokolenia pokolenia poprzednie, przy okazji krytykując szyld, pod jakim występowały. Trochę jak Talib, który pojechał do USA, tam dostał pracę, tam mieszka w mieszkaniu z bieżącą wodą i prądem, korzysta z opieki zdrowotnej i socjalu, ale Ameryka to dla niego pomiot diabelski więc pielęgnuje afgański światopogląd.
            • riki_i Re: Nie ma w tym nic dziwnego 06.05.12, 14:28
              triss_merigold6 napisała:

              > A działania, cherie, działania? Deklarować mogę sobie dowolnie, w praktyce mogł
              > abym - biorąc pod uwagę moje życiowe wybory, decyzyjność i samostanowienie - by
              > ć żywą ikoną feminizmu.

              To bardzo dziwne stwierdzenie. Silna osobowość, hedonizm w młodości i kwokowatość w wieku średnim to jeszcze imho nie feminizm.
              • nabakier Re: Nie ma w tym nic dziwnego 06.05.12, 15:01
                Otóż to.
    • adellante12 Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 22:37
      ja skoro sam siebie definiuję jako męskiego szowinistycznego hedonistę to chyba feministą nie mogę sie nazwac co? big_grin
      Chociaż w sumie to znaczenie okreslenia jest prawie to samo co feministka tylko z "drugiej strony barykady" smile
    • asocial Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 22:46
      actions speak louder than voice. nie potrzebuje do szczescia deklaracji.

      Aha, zaznaczam, ze odpowiadam na pierwszy post triss, nie czytalam reszty postow, na wszelki wypadek, gdyby dyskusja przeszla na inne, dziwniejsze tory i nie miala zwiazku z poczatkowym postem.
    • joxanna Re: Kto to jest feminista? 05.05.12, 23:20
      mój mążsmile. Jest daleko bardziej zaawansowanym feministą, niż ja. Sam siebie nazywa feministą i tak już było jak się poznaliśmy, czyli jakieś 12 lat temusmile. W zasadzie to ja wcześniej w ogóle nie zastanawiałam się nad kwestiami podejmowanymi przez ruchy feministyczne, a od niego się nauczyłam feminizmusmile
    • edorka1 A może to pomoże :). 05.05.12, 23:38
      www.puellanova.pl/1435,0,-Feminista-czyli-kto-Jestem-feminista-8211-jestem-lanserem.html
    • iuscogens Re: Kto to jest feminista? 06.05.12, 11:18
      Znam paru, ze studiów. Ja sama większego związku z ruchem feministycznym nie czuję, więc pewnie z panem feministą bym się nie dogadała. Zbyt duże różnice światopoglądowe (głównie o aborcję i podejście do KK mi chodzi).
      • borys314 Re: 06.05.12, 15:02
        > Zbyt duże różnice światopoglądowe (głównie o aborcję i podejście do KK mi chodzi).

        A moim zdaniem jedno drugiego nie wyklucza. Można być katoliczką i feministką, być przeciwnym aborcji i feministą. "Feminizm" to bardzo szerokie określenie, nie jest krojone na miarę. Wspólna podstawa - postuluje się, aby ludzie nie byli dyskryminowani ze względu na płeć - żeby kobiety zarabiały tyle samo za tę samą pracę, żeby ojcowie mieli równą szansę na przyznanie opieki nad dziećmi itd.
    • bye.bye.kitty rzygam "feministami" 06.05.12, 11:21
      więc miałam nie odpowiadać, ale jednak...

      tu jest fajnie opisane:
      www.lewica.pl/blog/zawadzka/20234/
      z mojego doświadczenia życiowego wynika, ze feminista to jest koleś, który chętnie polansuje się na Manifie i chętnie napisze artykuł o feminizmie (który zredaguje mu jego kobieta, jednocześnie opiekując się małym, wspólnym dzieckiem i zajmując własną pracą), natomiast nigdy nie przyjdzie mu do głowy by z własnej woli zrobić obiad/pranie/sprzątnąć

      Albo będzie darł ryja na barykadach, ale w domu każe siostrze podać sobie herbatę (w końcu nikt nie widzi więc w czym problem?)

      Etc

      Znam kilka wyjątków - sensownych facetów, dla których feminizm nie jest metodą na uniknięcie części obowiązków, podryw, zdobycie nienależnej wdzięczności, zainteresowania. To są fajni ludzie.
      • kali_pso Re: rzygam "feministami" 06.05.12, 16:10
        > Znam kilka wyjątków - sensownych facetów, dla których feminizm nie jest metodą
        > na uniknięcie części obowiązków, podryw, zdobycie nienależnej wdzięczności, zai
        > nteresowania. To są fajni ludzie.

        ..no ale są feministami, czy nie?winkP
        • bye.bye.kitty Re: rzygam "feministami" 06.05.12, 17:08
          no są, są
    • tosterowa Re: Kto to jest feminista? 06.05.12, 11:31
      Znam paru, którzy tak siebie nazywają, ale to młodzi ludzie, o życiu prawie nic nie wiedzą, ten "feminista" to, mam wrażenie, tylko i wyłącznie autodefinicja.
      Znam paru, którzy tak siebie nie nazywają, o życiu wiedzą więcej i zachowują się jak rasowi feminiści. Ale to już inne pokolenie, ludziom 10 lat starszym ode mnie pewne słowa przez gardło po prostu nie przejdą.
    • nie-matka Re: Kto to jest feminista? 07.05.12, 15:02
      Wczoraj, natchniona wątkiem, zapytałam mojego, kto to jest według niego feminista i czy on sam czuje się feministą. Po próbie zbycia mnie "nie wiem", usłyszałam odpowiedź w skrócie: feminista to taki mężczyzna który walczy równouprawnienie kobiet i mężczyzn, czyli jeśli Ty możesz nosić szpilki to i ja mogę. Na tym temat się skończył bo muszę uważać na ból brzucha przy śmiechu wink.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka