sabina211
07.05.12, 14:42
To mój pierwszy post na tym forum. Piszę zachęcona ilością wątków o zwierzętach.
Nasz problem: mieszkamy w bloku. Mieszkanie duże-ponad 90m. Od kilku lat mamy dwie kotki, które "dogadują" się bardzo dobrze. Jedna wysterylizowana, druga nie (dostaje zastrzyki). Kilka dni temu przywieźliśmy ze schroniska rudego kocura (wygląda jak Gerfild, tylko bardzo chudy). Kocur z historią, ale mlody, zdaniem weterynarza ok. 1,5 roku. Od wejścia do mieszkania "olewa" wszystkie ściany, meble, kanapę. W piątek był wysterylizowany (już z naszej inicjatywy, w schronisku go nawet zaczipowali, ale nikt nie pomyślał o kastracji), ale po odzyskaniu formy leje dalej. Między zwierzyną bylo bardzo źle, ale powoli się stabilizuje, więc tu jestem dobrej myśli.
Pytanie: czy ktoś wziął dorosłego, niekastrowanego kocura do bloku bez możliwości wychodzenia na zewnątrz (3 piętro i ruchliwa ulica, kotki wychodzą tylko na balkon) i po kastracji doczekał się zaprzestania znaczenia, olewania - zwał, jak zwał. Chcę (mąż też) zatrzymać go na stałe, ma już nawet imię, ale nie da rady żyć w smrodzie...Gdyby to jeszcze zdarzało się sporadycznie, ale on "leje" na każdą ścianę, krzesła itd....Jakie są Wasze doświadczenia? Na pewno nie zrobimy mu krzywdy, ale może zanim się naprawdę przywiążemy trzeba mu szukać domku z ogródkiem? I jeszcze jedno: on chce jeść tylko tzw. resztki z obiadu - da się go przestawić na karmę gotową (na ogół acana), na razie patrzy na nią jak przybysz z kosmosu, za to porywa z talerza gotowane ziemniaki.
Da się to przetrzymać i będzie dobrze, czy szukać mu innego domu?
Nigdy do tej pory nie braliśmy dorosłego zwierzęcia. Może w bloku to błąd?
Proszę o rady.