Dodaj do ulubionych

Jestem zapłakaną Babcią ...

11.05.12, 19:34
Witam wszystkie Mamy!
Mój syn został wcześnie ojcem. Związek z kilku przyczyn rozpadł się. Syn wyprowadził się do innego miasta, ma nową rodzinę, nie kontaktuje się z pierworodnym synkiem. Nie będę go obwiniać, nie będę bronić. Byłam dobrą babcią. Pomagałam finansowo, wspierałam duchowo, byłam na każde wezwanie byłej synowej. Od 26 października nie pozwala mi się widywać
z wnukiem, który ma teraz 3,5 roku. Umieram z tęsknoty za nim. Płaczę po nocach. To cudowne dziecko. Ale jego mama mści się za to, że mój syn nie chce się z nimi widywać, nie chce więcej płacić i w ogóle nie pamięta o dziecku. Ja to rozumiem, ale ja jestem inna. Nie jestem toksyczną babcią, tylko taką zupełnie normalną. Jestem w miarę młoda, zawsze pełna pomysłów do zabawy, zawsze chętna do pomocy, a przede wszystkim do zostawania z wnukiem, kiedy nie może chodzić do przedszkola albo kiedy mama nie może się nim zająć.
Zemsta byłej synowej (chociaż to ona nie chciała być z moim synem) jest dla mnie okrutna.
Nie mogę się z tym pogodzić. Za chwilę wpadnę w depresję. Nie piszcie, abym ją przekonywała o tym, że kontakty wnuka z babcią są wskazane dla normalnego rozwoju dziecka. Rozmawiałam z nią przez telefon cały listopad, grudzień i połowę stycznia. Na nic moje prośby. Jest nieugięta. Jak się wyleczyć z miłości do wnuka? Nie wytrzymam dłużej.
Tak tęsknię za wnukiem, że już mi serce inaczej bije niż kiedyś. Budzę się zmęczona,
z większym tętnem i jestem nie do życia.
Obserwuj wątek
    • agnzimka Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 19:39
      Przykre to... Tyle tu narzekania, że babcia nie chce zostać z wnukiem, a tu sytuacja odwrotna. Może jak wnuczek dorośnie, sam będzie chciał kontaktu... O ile go mamuśka nie zrazi do całej rodziny sad
    • bez_gwarancji Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 19:41
      Jakie to przykresad Chyba pozostaje wpłynąć na synusia? Czemu facet nie płaci alimentów???
      • toxicity1 Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 19:56
        bez_gwarancji napisał(a):

        > Jakie to przykresad Chyba pozostaje wpłynąć na synusia? Czemu facet nie płaci al
        > imentów???

        Samarysia napisała, że syn "nie chce płacić więcej".
        Rozumiem więc, że alimenty płaci, tylko pewnie niewysokie...
        Przecież gdyby nie płacił, to matka mogłaby zarządać alimentów od babci.
        Chyba...
        • ciociacesia wlasnie.. 12.05.12, 01:34
          'chyba'
          z funduszu tez by mogla dostac. chyba.
    • nabakier Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 19:41
      Nic nie zrobisz. Odpuść rozmowy z nią. Teraz tylko wzbudzasz jej niechęć.
      Obserwuje takie zachowania ze szczególną uwagę- siłę tych nienawiści, kierowanych na ślepo, destruktywnych dla dzieci.
      Możesz natomiast wystąpic do sadu o ustalenie kontaktów w wnukami. Pomyśl o tym.
      • wespuczi Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 19:45
        wspolczuje ci bardzo - mysle ze powinnas sprobowac cos z sadem.
        poza tym gdzie jest twoj syn w tej calej operacji?
        ze sie wymiksowal - czy on wie jak sie czujesz?
    • marzeka1 Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 19:42
      A nie można wystąpić o uregulowanie kontaktów do sądu,tak jak w przypadku rodzica, któremu kontakt się utrudnia?
      • fogito Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 19:46
        Syna kopnij w doopę a do sądu wystąp o umożliwienie kontaktów z wnukiem.
    • mayenna Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 19:45
      Może Pani wystąpić do sądu rodzinnego z wnioskiem o uregulowanie kontaktów z wnukiem. Jako bliska rodzina ma Pani do tego prawo.Koszt to 40 zł za rozpatrzenie wniosku.
    • myga Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 19:46
      Syn wyprow
      > adził się do innego miasta, ma nową rodzinę, nie kontaktuje się z pierworodnym synkiem. Nie będę go obwiniać, nie będę bronić.
      ---------
      Nie wyobrazam sobie, aby moj syn zerwal kontakt z wlasnym dzieckiem, a ja bym nie zareagowala i nie obwiniala go. Synowa ma prawo domagac sie sadownie kontaktow ojca z dzieckiem, ale ty tez jako babcia masz prawo do takich kontaktow. Porozmawiaj z synem, aby wywiazywal sie z obowiazkow ojca i z synowa, moze napisz do niej list? Bo wniosek do sadu to juz chyba ostatecznosc.
    • misiowamama-2 Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 19:47
      Szlag mnie trafia jak dwoje dorosłych ludzi traktuje dziecko jak kartę przetargową.
      Tatusiowi "pogratulować" poczucia odpowiedzialności, mamusi "super" pomysłu. Jedno i drugie jak widać nie dojrzeli do macierzyństwa.
      Przykro mi, że tak się dzieje. Najbardziej oczywiście odbije się to na psychice małego. Ale co tam, grunt to zemsta i chęć dopie...nia tatusiowi przy pomocy bogu ducha winnej babci ;-/
    • evrin Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 19:47
      Wg synowej zle wychowalas syna, skoro ma dziecko w nosie i nie placi wiec moze nie chce, zebys miala zly wplyw na dziecko.
      • myga Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 19:52
        > Wg synowej zle wychowalas syna, skoro ma dziecko w nosie i nie placi
        ---------
        Ja tez tak uwazam.
      • lola211 Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 20:00
        Trzeba miec nierowno pod sufitem,by za czyny doroslego obwiniac jego matke.
        • cherry.coke Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 20:38
          lola211 napisała:

          > Trzeba miec nierowno pod sufitem,by za czyny doroslego obwiniac jego matke.

          No to zalezy, jaki ma do nich stosunek dzis. To troche jak z matka mordercy - rodzice ofiary pewnie jej nie winia, ze go urodzila, ale wyrazy wspolczucia by sie przydaly.

          Autorce niestety pozostaje chyba droga sadowa....
    • kosmitka06 Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 19:52
      Ja rozumiem Twoją synową. Wystarczy tylko to, że dziecko nie kosztuje mało a pomijając fakt pieniężny również sporo pracy wymaga. Czasami jest tak że płacze z byle powodu, nerwy wysiadają a ona jako matka przejęła rolę obojga rodziców.
      Może myśleć sobie, że ojciec nie chce się z nim widywać a Ty robiąc to będziesz przekazywała mu informacje/zdjęcia dotyczące dziecka.
      Oczywiście jest dorosły ale chyba Ty jako jego matka powinnaś nieco wpłynąć na niego, nie mówiąc już o kontaktach z synową, mówię tu o jego rodzonym dziecku.
      Ja nie rozumiem jak można być szczęśliwym, żyć pełnią radości, obdarowywać inne (swoje) dzieci wszystkim a o Tym jednym zapomnieć, mi by serce z żalu pękło sad
    • olena.s Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 20:00
      Ech, sytuacja pomiędzy synową a teściową, niełatwa sama w sobie, robi się jeszcze bardziej skomplikowana, kiedy dochodzi do rozpadu rodziny, i nie jest to rozejście się przyjazne.
      Jednak to, co piszesz, wydaje mi się ciut mało prawdopodobne - idealna babcia, odcięta od wnuka tylko dlatego, że syn zachowuje się ekhem, nieodpowiedzialnie?
      Stawiam, że albo synowa miała wcześniej jakiś zgryz (wtrącanie się, zawłaszczanie dziecka, inne metody wychowawcze, pozwalanie na zachowania, których matka sobie nie życzy - faktyczne, albo wyobrażone, ja tu żadnej ze stron nie obwiniam) i w pewnym momencie zwyczajnie nie wytrzymała, albo np. dziewczyna nawiązała również nowy związek i ma nadzieję na zastąpienie starej, nieudanej rodziny nową. Dodam, nadzieję zapewne płonną i bazowaną na wadliwej kalkulacji emocjonalnej - czyli zapewne nie dość, że się zamiana nie uda, to dziecko nie tylko nie zyska nowej rodziny, ale straci ostatni element starej.
      Jak matka wyjaśniła ci swoją decyzję? Zachowaniem twojego syna?
      • lola211 Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 20:03
        > Jednak to, co piszesz, wydaje mi się ciut mało prawdopodobne
        A ja wierze, bo znam z zycia identyczny przypadek.
        • olena.s Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 20:16
          Najczęściej kiedy masz dwie strony sporu, całkiem inaczej postrzegają one konflikt i jego przyczyny. Ja nie będę więc ciskać kamieniami - uważam, że matka dziecka popełnia błąd, ale być może ma do tego poważne - przynajmniej w swoim mniemaniu - przyczyny.
      • ciociacesia ej no 12.05.12, 11:22
        ojciedc moze bez powodu zachowac sie jak palant i wypiac na dziecko, ale fakt ze matka gra dzuieckiem i odcina babcie z zemsty wydae sie taki sf? matki tez bywaja płytkie, msciwe i niedojrzale. niestety
        • olena.s Re: ej no 12.05.12, 11:43
          Ale my nie jesteśmy sądem. Nie wydajemy wyroków.
          Rozmawia z nami jedna strona konfliktu, więc tylko tej stronie możemy coś poradzić. Ja radzę, żeby przed oddaniem sprawy do sądu postarała się spojrzeć krytycznie na swoje zachowanie, zrozumieć drugą stronę, odkryć jej faktyczne motywacje i być może uda sie wtedy polubownie osiągnąć kontakty z wnukiem - bez sądu,bez robienia sobie z synowej zapiekłego wroga. Nawet przy istnieniu orzeczonych kontaktów z babką wystarczająco zrażona matka może wszak wziąć i wyjechać do innego miasta. A wątpię, by sąd przyznał babce połowę wakacji, to nie jest ojciec, jednakowoż.
          Zawsze lepiej jest - o ile się da, wiadomo, że nie zawsze - zrozumiec drugą stronę i znaleźć porozumienie.
          • ciociacesia wiesz jesli ona jej zabrania kontaktów 12.05.12, 12:55
            to juz jest zapiekłym wrogiem, niestety
            jestem w podobnej sytuacji, dziecko w tym samym wieku, i ogolnie sytuacja podobna, do tego tesciowa nigdy za mna nie przepadala i bylo to widac
    • totorotot Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 20:09
      Może jesteś zbyt namolna? Może stosujesz wobec dziecka metody wychowawcze, których nie akceptuje matka? Może ciągle marudzisz, narzekasz itp., a kontakt z takimi ludźmi jest nieprzyjemny? Może indoktrynujesz dziecko? Może próbujesz rywalizować z matka o uczucia dziecka? Dla mnie to szczerze mówiąc dziwne, że babcia płacze po nocach za wnukiem jak matka za rodzonym dzieckiem.
      • koza_w_rajtuzach Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 20:20
        > Może jesteś zbyt namolna?

        A może jest dobrą, kochającą babcią?
        • verdana Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 20:26
          Nawet jeśli babcią nie jest idealną, to i tak powinna móc widywać wnuka. Synowa mści sie na całej rodzinie, a przy okazji na własnym dziecku.
          Bez sądu chyba się nie obejdzie.
        • totorotot Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 22:37
          > A może jest dobrą, kochającą babcią?

          Ale tak szczerze- czy urywamy kontakty z dobrymi, kochanymi osobami?
          Bo póki co babcia sama tak o sobie pisze, a jaka jest prawda, nie wiemy. Pozwolę sobie przypomnieć wątek o bardzo dobrej teściowej, który został zapoczątkowany listem zrozpaczonej teściowej.
          • koza_w_rajtuzach Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 12.05.12, 06:27
            Różnie się w życiu zdarza.
            Tak, znam kobietę, która zerwała kontakt z dobrą, kochającą wnuczkę babcią. Tylko, że ta synowa to naprawdę fatalna osoba.
    • nangaparbat3 Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 20:51
      Może nie chodzi o zemstę? Piszesz, ze syna nie obwiniasz ani nie bronisz.
      I piszesz: mój syn nie chce się z nimi widywać, nie chce więcej płacić i w ogóle nie pamięta o dziecku.
      Co więc znaczy: nie obwiniasz syna? Bo ja to tak rozumiem - może się mylę - że nie przyznajesz otwarcie, że syn zachowuje się źle. Jeśli odciął się od trzyipółletniego synka, to postąpił karygodnie. Jeśli synowa żaliła Ci się na niego, a Ty powiedziałaś, że nie będziesz go obwiniać, to zapewne odczytała to jako akceptację jego postępowania.
      Bo co to niby ma być? Bezstronność? Twój syn potwornie krzywdzi jej dziecko, odmawia jej tego, czego ona Tobie - ale Ty jestes dorosła, a dziecko malutkie. Oczekujesz zrozumienia, ale jej oznajmiasz (tak rozumiem to co piszesz) ze nie uznajesz winy Twego syna wobec dziecka.
      Na miejscu synowej odsunęłabym się od Ciebie w takiej sytuacji, "bezstronność" jest czasem bardziej raniąca niż wściekłość.
      Na Twoim miejscu powiedziałabym jej: mój syn postępuje okrutnie, wstyd mi za niego i mam o to do niego wielki żal, ale nie umiem na niego wpłynąć.
      Acha - od pewnego czasu część alimentów mojej córki wypłacają jej rodzice exa, z ich własnej inicjatywy.
      • myelegans Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 21:02
        Nanga, wplyw matki na doroslego syna jest zaden. Proces wychowawczy ma dawno za soba. Szanse sa, ze jak zacznie obwiniac to syn odetnie sie rowniez od niej. Jaki pozytek z tego? Powiedz.
        Moze go oceniac jako czlowieka, wplywu na jego postepowanie nie ma zadnego.

        Moze dochodzic praw widywan z wnukiem sadownie.

        Widac, ze matka uzywa dziecka jako amunicji zeby zalatwiac sprawy miedzy doroslymi.
        • nangaparbat3 Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 21:33
          Ja bardzo przepraszam, ale jak mi syn walnie kupę na środku dywanu to nie będę mówić, że pachnie. Są granice. Nie oczekuję od niej wywierania nacisków na syna, ale przyznania, że krzywdzi własne dziecko - owszem.
          • myelegans Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 21:48
            Nie oczekuję od niej wywierania nacisków na syna
            > , ale przyznania, że krzywdzi własne dziecko - owszem.

            a skad wiesz, ze tego nie robi. A myslisz, ze syn polglowek i nie widzi, ze jak matka ma kontakt emocjonalny z wnukiem, a on go olewa, to matka swoje mysli, moze nie powie, ale mysli i gdyby mu zalezalo na matce to moze by swoje zachowanie zmodyfikowal. Tu nie trzeba miec doktoratu z psychologii.
            • nangaparbat3 Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 22:04
              Jeju, nie piszę co ma mówić synowi, ale co synowej. Że synowa oczekuje zaakceptowania jej, synowej, uczuć. Z tego nic nie musi wynikać - poza tym że może naprawić ich relacje.
              Ale to juz gadanie na marne, bo sytuacja jest inna niż się wydawało.
      • bea.bea Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 21:06
        taaak...znam to jak nie jesteś za mną to won...gratuluje postawy..
        przerabiałam gdy mój brat się rozwodził i nie stanęłam jednoznacznie za eks bratową , to do dziś elaboraty nienawistne mi przysyła....

        a autorce współczuję, moi rodzice znoszą nienawiść i upokorzenia ( bo panna typ psychopatyczny) bo wnuka inaczej nie zobacza ....choć dzieciństwo u nich spędził, gdy mama studia kończyła ...
        życie to nie bajka i każdy patrzy TYLKO z własnej perspektywy
        • samarysia Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 21:31
          To bardzo trudna sytuacja. Mój syn ma ciężką depresję, anhedonię i stany paranoidalne. Dla niego każde spotkanie z byłą partnerką pogłębia te objawy. Alimenty płaci regularnie i nie
          jest to jakaś mała kwota. Nie zmuszę go do przyjeżdżania co dwa tygodnie i do widywania się
          z synkiem. A ja płacę za to, bo pewnie była synowa uważa, że to moja wina. Ona zachowuje się różnie. Raz współczuje mu tej choroby i stara się ją zrozumieć, raz mówi że on udaje. A przecież się leczy i systematycznie bierze leki. Dopóki potrzebowała pomocy finansowej, gdy nie pracowała, a potem gdy pracowała i ja się zajmowałam wnukiem, to byłam potrzebna. Teraz pracuje, odprowadza synka do przedszkola, ja jestem niepotrzebna. Tym bardziej, że stałam się bardziej oszczędna. Wysyłam drobne prezenty dla wnuka. Prezent na Boże Narodzenie jeszcze leży nierozpakowany. Nie chciała przyjechać w Święta, choć akurat
          wtedy był mój syn i chciał się spotkać z synkiem. I to był ostatni raz, kiedy wyrażał chęć
          na to spotkanie. Teraz nie chce już jej widzieć. Tym bardziej, że nie zostawiła na nim "suchej nitki" w sądzie. Nie potrafili rozstać się po przyjacielsku. Mój syn jest słaby psychicznie. Ona jest silną psychicznie kobietą. Twardą i stanowczą. Choć ma oczywiście zalety. Traktowałam ją jak córkę i ona to doceniała. Ale jest też pod wpływem swoich rodziców, którzy wprost nienawidzą mojego syna. A ja znoszę to wszystko z wielkim trudem. Myślę, że wnuk już zapomniał jak wyglądam. I nie będzie miał ze mną tak wspaniałego kontaktu, jaki mieliśmy ze sobą wcześniej. Ja się do każdej wizyty dokładnie przygotowywałam. Wymyślałam zabawy, dobierałam zabawki. Wszystko było tak zaplanowane, by się nie nudził, ale też by się czegoś nauczył.
          • an_ni Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 21:42
            przykro mi ale z boku wyglada to inaczej
            twoj syn jest chory psychicznie
            matka wnuka w normie a nie wyjatkowo silna czy stanowcza
            pewnie chce sie odciac od chorego ojca i namolnej babci
            zyj swoim zyciem
          • nangaparbat3 Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 21:48
            Rysiu, opowiedziałaś w tym wątku dwie różne historie. Najpierw o człowieku zakładającym nową rodzinę i niezyczącym sobie kontaktów z dzieckiem, potem o człowieku psychicznie chorym, i to chyba poważnie. Może te historie się łączą, ale niełatwo je złozyć w jedną.
            Mnie zadziwiło to Twoje planowanie odwiedzin wnuka, wymyślanie mu zabaw. W ten sposób nie wychowuje się silnych, samodzielnych, odpowiedzialnych ludzi. Przykro mi, ale tak jest.
          • totorotot Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 22:41
            Wymyślałam zabaw
            > y, dobierałam zabawki. Wszystko było tak zaplanowane, by się nie nudził, ale te
            > ż by się czegoś nauczył.

            A żeby czego się nauczył?
          • sanrio Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 23:07
            Ja się do każdej wizyty dokładnie przygotowywałam. Wymyślałam zabaw
            > y, dobierałam zabawki. Wszystko było tak zaplanowane, by się nie nudził, ale te
            > ż by się czegoś nauczył.

            sad strasznie mi przykro, z tego co piszesz jesteś naprawdę niezwyczajną babcią. Niestety - synowa nie docenia i nie rozumie, że zabiera dziecku coś ważnego. Nie wiem jak Tobie pomóc i doradzić, może tylko tyle, żebyś w miarę możliwości postarała się wpłynąć na syna i może faktycznie zmusić go do kontaktu z dzieckiem? A on nie tęskni za swoim synkiem, nie kocha go? Jak może nie chcieć się z nim widywać?
          • jowita771 Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 12.05.12, 12:27
            Jak spotyka się zbyła partnerką, to pogarsza mu się i z tego powodu zrezygnował całkowicie z widywania dziecka. Ty to usprawiedliwiasz i się dziwisz, że była synowa ma do Ciebie żal? Mam wrażenie, że usprawiedliwiasz każde świństwo, jakie zrobi Twój syn.
      • jowita771 Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 12.05.12, 12:16
        > łletniego synka, to postąpił karygodnie. Jeśli synowa żaliła Ci się na niego, a
        > Ty powiedziałaś, że nie będziesz go obwiniać, to zapewne odczytała to jako akc
        > eptację jego postępowania.

        To fakt. A zostawienie własnego dziecka jest nie do zaakceptowania.
        I synowa może chcieć pokazać babci, co czuje człowiek, które nie ma kontaktu z kimś bliskim. Dziecko nie ma ojca, na pewno odczuwa jego brak. Może autorka powinna spróbować wpłynąć na syna. Ja bym próbowała. Wiem, że syn jest dorosły, ale dorosłemu też można, nawet należy, zwracać uwagę, jeśli robi coś źle.
        • nangaparbat3 Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 12.05.12, 12:56
          Syn jest bardzo chory i to wyjaśnia jego postępowanie. Matka zapewne w żaden sposób nie moze na niego wpłynąć, zresztą takie uzywanie innych osób do załatwienia własnych problemów nie jest dobre.
          Ale matka/babcia moze okazać synowej zrozumienie, moze powiedzieć, że jest bezrada i nie potrafi na syna wpłynąć, i że żałuje, że jej syn odrzucił własne dziecko. Przypuszczam, że tego zabrakło.
      • anorektycznazdzira nangaparbat 12.05.12, 13:07
        pomyślałam dokłądnie tak jak Ty
    • schere Oj ja bym tak od razu nie 11.05.12, 21:25
      zarzucała synowej bezduszności, mściwości i psychopatycznej osobowości.
      Z takiej idealnej babci nikt ot tak nie rezygnuje, a zwłaszcza smotna (pracująca?) matka.
      Syn wyprowadził się do innego miasta, ma nową rodzinę, pewnie skupiony na niej. Może bacia próbowała zrobić z wnusia zastępczego synusia? Coś tam jest na rzeczy.... Babcia jednoznacznie dobra, synowa niedobra, żadnych szarości na tym obrazku.
      • samarysia Re: Oj ja bym tak od razu nie 11.05.12, 21:39
        Schere - ja wcale nie mówię, że jestem idealna jako kobieta. Starałam się być idealną babcią.
        I ja, i moja była synowa, i mój syn składamy się z wad przemieszanych z zaletami - jak każdy.
        To nie o to chodzi. Ponieważ obydwoje byli młodzi, kiedy zostali rodzicami, żadna ze stron nie ustrzegła się niepoprawnego postępowania. Ale w miarę upływu lat przynajmniej ja i moja była synowa "dotarłyśmy" się na tyle, by szczerze i otwarcie o wszystkim rozmawiać, by sobie pomagać duchowo i finansowo (finansowo z mojej strony). Nie mówię, że była sielanka, ale było dobrze. Poznałam jej nowego chłopaka, z którym miała brać ślub ... niestety nie doszło do ślubu. Rozmawiałyśmy o wielu rzeczach i nic nie wskazywało na to, że nie pozwoli mi widywać wnuka. Dla mnie jej postępowanie to zemsta za postępowanie mojego syna. Ale ja go wychowałam najlepiej jak mogłam. Lecz cały ten obraz wychowania zaburzyła choroba.
        • an_ni Re: Oj ja bym tak od razu nie 11.05.12, 21:45
          to pomoz synowi wyzdrowiec/podleczyc sie zamiast tesknic za wnukiem
          jak syn dojdzie do siebie to bedzie widywal sie z synem a ty z wnukiem
          ja w takiej sytuacji tez nie chcialabym spotykac sie z chorym psychicznie ojcem
          • cherry.coke Re: Oj ja bym tak od razu nie 11.05.12, 21:52
            No wlasnie jakos to nie pasuje. Tutaj zbyt chory, zeby spotykac sie z synem, a tam ma druga rodzine i funkcjonuje. Drugi Zientarski?
            Czemu syn nie oddziela eks-zony od dziecka - ona go przyprawia o depresje, wiec z tej przyczyny unika kontaktow z synkiem?
            • iuscogens Re: Oj ja bym tak od razu nie 12.05.12, 11:39
              No widać wszystko jest w porządku dopóki nie trzeba wywiązać się ze swoich obowiązków, wtedy nagle choroba uniemożliwia kontakty z dzieckiem. Przypomniało mi się jak na jakimś forum czytałam wynurzenia jakiegoś debila który po rozwodzie stwierdził, że nie będzie się spotykał z dzieckiem bo spotkania od czasu do czasu sa dla niego zbyt stresujące i za bardzo je przeżywa (on nie dziecko). Tutaj pan też taki biedny, że jak syna ma zobaczyć to od razu stany paranoidalne mu się włączają...ech uncertain
          • pulcino3 Re: Oj ja bym tak od razu nie 11.05.12, 21:58
            synulek obraził się na matkę swojego dziecka i przy tym wypiął na samo dziecko, pozazdrościć wrażliwości synkowi....

            swoją drogą nie wierzę w to co piszesz, obrazując synową jak prawie despotę a syna jako ofiarę, ty przy tym jak ta wiotka lileja nic nie możesz poradzić,żeby wpłynąć na własne dziecko tyle że dorosłe.

            ps. nie dziwię się synowej - nie żal mi ciebie
          • konwalka Re: Oj ja bym tak od razu nie 11.05.12, 21:59
            Jezu, z każdym postem jakies nowe fakty...
            co to znaczy, że na BN twoj syn chciał się spotkać z małym?
            najpierw nie chciał czy tez chcial? regularnie?
            czy może przyjechał na swieta i okazjonalnie wyskoczył jak ksiedzu z majtek, ze chce sie spotkac z ogłupiałym dzieckiem?
            zaczynam rozumiec niechec synowej do kontaktow z była rodziną
            może nie chce zeby maly przebywał w domu, który bedzie mu sie kojarzył z ojcem, ktory go olal?
            może boi sie, ze bedziesz w czasie spotkan wspominac tate małego, siac zamet w małej głowce i powodowac jakies natretne wspomnienia?
            po takim spotkaniu dzieciak moze miec - sorry za patos- na nowo rozdrapana ranę
            i troche mnie zmierził opis babcinych przygotowan do spotkania z wnukiem?
            przygotowuja to się poczatkujący nauczyciele-stazysci do lekcji
        • schere Re: Oj ja bym tak od razu nie 11.05.12, 21:56
          Nie wypowiadam się o twojej kobiecości.
          Anhedonia i stany paranoidalne nie pozwalają synowi widywać dziecka, a nie przeszkodziły mu w założeniu nowej rodziny?
          • pulcino3 Re: Oj ja bym tak od razu nie 11.05.12, 22:00
            ależ synowa złą kobietą była,

        • volta2 Re: Oj ja bym tak od razu nie 11.05.12, 22:02
          coś ta opowieść się nie klei.
          dziecko ma 3,5 roku a syn ma już nową rodzinę, mimo iż bardzo młodo jak piszesz się pobrali?
          to ileż ten syn ma teraz lat, skoro jest mowa o nowym dziecku/dzieciach?

          co do kontaktów:
          oczywiście, że dziewczyna dokąd musiała to twoją pomoc przyjmowała, jak widać robiła wszystko by stać się nie tylko twarda charakterem ale i samodzielna, wydolna ekonomicznie.

          i by taką się stać - przyjmowała od teściowej każdą pomoc, teraz już tej pomocy potrzeba coraz mniej więc i siłą rzeczy - kontakty się rozluźniły. to dlaczego nie pozwala widywać dziecka - to ja nie wiem, ale może jest coś, co powoduje, że ma na ciebie alergię? może właśnie odreagowuje ten czas, gdy musiała ciebie "znosić"?

          znam podobną sytuację, dziewczyna znienawidzona przez teściową, po owdowieniu zamieszkała z nielubianą teściową, potem zostawiała jej dzieci pod opieką, finansową pomocą też nie pogardziła. ale jak tylko po szoku wywołanym owdowieniem stanęła na nogi(dobra praca, samochód, prawko, mieszkanie) - to się wyprowadziła, zaczęła mniej bywać - no, ale nigdy dzieciom dostępu nie ograniczała, a trzeba przyznać, że dzieci mimo iż z matką się wyporwadziły z babci domu - to nigdy o nim nie zapomniały i kazały się tam wozić.

          twój wnuk jest za mały niestety, by próbować wymóc na matce kontynuację kontaktu i tu jedyna droga = to droga sądowa.
          choć ja bym poszła jednak do syna i poprosiła, by zabierał synka na łikendy i wówczas miałabyś szansę na spotkania, po tzw. dobroci.

          ja bym swoją teściową "śmiechem zabiła" gdyby ona ode mnie oczekiwała realizacji kontaktów z wnukami. ma syna, syn ma dzieci i niech zadba o kontakt z dziecka z dziadkami. to nie moja działka(aczkolwiek z wygody to pewnie też bym dzieci tam odsyłała chętnie, nie wspominając o tym, że na prośbę dzieci też bym reagowała)
          • pulcino3 Re: Oj ja bym tak od razu nie 11.05.12, 22:06
            wiesz co? sam twój tytuł postu ma wzbudzić litość do ciebie

            więc jak dla mnie czysta manipulacja i zniekształcanie faktów na własne potrzeby
    • yenna_m Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 22:12
      samarysiu, ja myślę, że synowa jakiś powód musi mieć
      po pierwsze: jednak sprobowałabym się umówić z synową na kawę i spróbowałabym porozmawiać na ten temat z synową (czyli dowiedzieć się o powody oraz o to, jak mogę wpłynąć na jej stosunek do mnie, co zmienić w relacjach i te de)

      oczywiście jest możliwa droga sądowa, ale przyznam, że w sytuacji, gdy ojciec dziecka dzieckiem się nie interesuje, też na miejscu matki dziecka byłabym rozżalona sytuacją i być może kierowałabym się rowniez emocjami zamiast logiką

      choroba chorobą, ale lenistwo syna w tej materii za fajne nie jest
      • olena.s Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 23:01
        O, pod tym też się mogę podpisać.
        Autorka wątku dużo pisze o tym, co - jej zdaniem - kieruje synową.
        Ale chyba tego nie wie, tylko sie domyśla, we własnych emocjach i żalach. Może więc byłoby dobrze spróbować zapytać matki wnuka, dlaczego postępuje, jak postępuje? Otwarcie zapytac, czy jej czymś nie uraziła?
        Dobrze jest, gdy babcie kochają wnuki, ale - może jestem uprzedzona i niesprawiedliwa, oczywiście - twoje skupienie na nim, te zaplanowane dokładnie zabawy i chęć nauki, to że chcesz zwłaszcza zostawac z dzieckiem podczas nieobecności matki - mi wydają się jakby nadmiarowe, trochę jakbyś usiłowała matkę wypchnąć z jej pozycji. To jest prawie zawsze błędem, a zawsze - budzi opór.
        Może jest więc tak, że kobieta zaciskała zęby, póki musiała i godziła się na niepożądaną przez nią formę relacji z tobą? A kiedy dziecko poszło do przedszkola wreszcie nie musi się na nią godzić?
        Nie sądzisz, że warto byłoby się tego dowiedzieć? W otwartej rozmowie, której celem NIE będzie uzyskanie kontaktów z wnukiem, ale zrozumienie jego matki?
    • selavi2 Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 23:16
      Nie mam siły czytać postów poprzedniczek.
      Ale chyba jestem w Twoim wieku, niejedno przeżyłam- synowa, jak tak bardzo chce odwiedzin i alimentów - składa pozew do sądu.
      Ty - prosisz sad rodzinny o wyznaczenie spotkań z wnukiem.
      Po to jest prawo by chronić interesy wszystkich zainteresowanych -Twoje, dziecka i matki dziecka.
      I to prawo zazwyczaj działa.
    • claudel6 Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 11.05.12, 23:44
      słuchaj, spróbuj porozmawiać z matką Twojego wnuka. w 4 oczy, na spokojnie. powiedz, ze wiesz, ze Twój syna zawiódł jako ojciec i Ty być możesz zawiodłas jako matka, ale teraz jestes babcią i ten wnuk jest dla Ciebie najważniejszy w zyciu. i ze chcesz jej pomagać w opiece nad wnukiem i wynagrodzic wnukowi o tyle, o ile mozesz, brak pełnej rodziny. i że kiedy ich związek sie rozpad, Tobie też się rozpadła rodzina, ale Ty nie chcesz utracić wnuka, bo kochasz go nad życie i tęsknisz każdego dnia.
      jeśli ona nie zgodzi się na rozmowę, napisz taki list.
      • czar_bajry Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 12.05.12, 01:34
        Głupia ta Twoja była synowa...
        Pogadaj z nią a jak nie zrozumie to idź do sądu.
        • andaba Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 12.05.12, 08:20
          Współczuję.
          to jest właśnie coś, czego najbardziej się obawiam...
    • guderianka Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 12.05.12, 08:19
      załóż forum e-babcia..
    • bea.bea Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 12.05.12, 08:19
      W naszym przypadku wizyty wnuka podczas "dni taty" skończyły się aferą, że ojciec nie zajmuje się dzieckiem tylko do babi zaprowadza...matka do babci nie zaprowadzała... i choć był z synem w tym czasie u babci matka twierdziła, ze powinien zajmować sie nim sam na sam.....( nie chodzic do kina, na basen, czy spacery - siedzieć w domu i bawić sie samochodami, najlepiej u niej w domu w pokoju dziecka by widziała co robią ... bo to jedyna akceptowalna sytuacja...)
      wiec sa sytuacje że na głupotę nic nie poradzisz...
      • olena.s Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 12.05.12, 09:39
        Jeżeli głównie zaprowadzał do babci a sam zajmował sie czymś innym, to afera wcale nie była bezpodstawna.
        Oczywiście jeżeli wizyty były okazjonalne i nie polegały na pozbyciu sie dziecka, to rozumiem oburzenie...
    • miniofilka Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 12.05.12, 08:31
      Bardzo Pani współczujęsad((((
      Jednak ja próbowałabym wpłynąć na syna, by zaczął interesować się swoim synkiem, biedne dziecko nie jest winne błędom dorosłych.....
    • mia_siochi Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 12.05.12, 08:39
      Źle wychowałaś syna. W takiej sytuacji nie chciałabym, żeby taka osoba miała kontakt z moim dzieckiem.
      • hankam Złe wychowanie 12.05.12, 09:32
        Wiecie, moi teściowie też źle wychowali syna.
        Nie widzę żadnego powodu, aby z tego powodu moja córka nie miała widywać się z dziadkiem, który ją kocha i z którym ona czuje związek (teściowa od dawna nie żyje).

        Zresztą wcale nie jest powiedziane, ze ja córkę lepiej wychowuję.
        • samarysia Rozmowa 12.05.12, 11:41
          Postaram się spotkać z byłą synową, chociaż dwa i pół miesiąca ją na to namawiałam i nic.
          Może teraz "ochłonęła" i będzie miała ochotę na to spotkanie. Jeśli nie, to chyba do niej napiszę
          list. Dziękuję Wam za wszystkie rady. Nigdy nie obrażam się za słowa krytyki. "Nikt nie jest doskonały". Dlaczego mój syn ma drugą rodzinę? Bo jego straszliwe lęki paraliżują go na tyle, że nie jest w stanie sam być w domu. I dlatego szuka pomocy w drugiej osobie, bo wtedy lepiej się czuje. Nie będę go rozgrzeszać, bo będę nieobiektywna. Matka inaczej ocenia niż osoba z boku.
          Matki morderców też kochają swoje dzieci. Życzę Wam, abyście były dobrymi teściowymi i doskonałymi babciami!
          • nangaparbat3 Re: Rozmowa 12.05.12, 11:54
            Dlaczego mój syn ma drugą rodzinę? Bo jego straszliwe lęki paraliżują go na tyle, że nie jest w stanie sam być w domu. I dlatego szuka pomocy w drugiej osobie, bo wtedy lepiej się czuje.

            Yyyyyy?
            A jak to wyglada z punktu widzenia tej "drugiej osoby"?
            Jej matki?
          • myga Re: Rozmowa 12.05.12, 11:59
            Dlaczego mój syn ma drugą rodzinę? Bo jego straszliwe lęki paraliżują go na tyle, że nie jest w stanie sam być w domu. I dlatego szuka pomocy w drugiej osobie, bo wtedy lepiej się czuje. Nie będę go rozgrzeszać, bo będę nieobiektywna. Matka inaczej ocenia niż osoba z boku.
            -----------
            Twoj syn jest egoista i manipulatorem. Zalozyc druga rodzine, bo nie chce byc sam w domu?
            A ktoz jak nie matka ma mu powiedziec, ze robi zle? Matka zawsze kocha, ale nie znaczy to, ze ze wszystkiego rozgrzesza.Zle wychowalas syna.
          • marzeka1 Re: Rozmowa 12.05.12, 12:13
            " Dlaczego mój syn ma drugą rodzinę? Bo jego straszliwe lęki paraliżują go na tyle, że nie jest w stanie sam być w domu. I dlatego szuka pomocy w drugiej osobie, bo wtedy lepiej się czuje. Nie będę go rozgrzeszać, bo będę nieobiektywna."

            - nie, no padłam, ma drugą rodzinę, by mieć z kimś posiedzieć, dlatego może nie dziecko z pierwszego związku nie płacić i miec w zadku? Bo ma lęki??? Padłam.
            • iuscogens Re: Rozmowa 12.05.12, 12:20
              ale jak już z dzieckiem miałby posiedzieć to już mu lęki wracają uncertain
            • jagienka75 Re: Rozmowa 12.05.12, 13:11
              > - nie, no padłam, ma drugą rodzinę, by mieć z kimś posiedzieć, dlatego może nie
              > dziecko z pierwszego związku nie płacić i miec w zadku? Bo ma lęki??? Padłam.


              Też padłam.
              Kobieta jest bardzo nieobiektywna i choćby jej syn nie wiadomo co zrobił, zawsze znajdzie dla niego jakieś usprawiedliwienie. Jaka jest prawda, wie tylko ona, syn oraz eks synowa. Warto by było posłuchać tej drugiej strony, co ma w tej sprawie do powiedzenia.
          • jowita771 Re: Rozmowa 12.05.12, 12:36
            > Dlaczego mój syn ma drugą rodzinę? Bo jego straszliwe
            > lęki paraliżują go na tyle, że nie jest w stanie sam być w domu. I dlatego szu
            > ka pomocy w drugiej osobie, bo wtedy lepiej się czuje.

            To jest mocno nie w porządku wobec tej drugiej osoby. Gdyby Twój syn był zdrowy i związał się z dziewczyną chorą psychicznie, bo ta dziewczyna bałaby się być sama w domu, podobałoby Ci się to? Nie namawiałabyś syna do zakończenia takiego związku? Ja bym namawiała wszelkimi sposobami, mam nadzieję, że moje córki nie trafią na kogoś takiego, jak Twój syn. Sama z nim zamieszkaj i się opiekuj, a nie patrzysz spokojnie, jak wykorzystuje kogoś innego.
            • guderianka Re: Rozmowa 12.05.12, 13:12
              Bo jego straszliwe lęki paraliżują go na tyle, że nie jest w stanie sam być w domu. I dlatego szuka pomocy w drugiej osobie, bo wtedy lepiej się czuje.

              OMG...
          • czarnaalineczka Re: Rozmowa 12.05.12, 13:36
            > Dlaczego mój syn ma drugą rodzinę? Bo jego straszliwe
            > lęki paraliżują go na tyle, że nie jest w stanie sam być w domu. I dlatego szu
            > ka pomocy w drugiej osobie, bo wtedy lepiej się czuje. Nie będę go rozgrzeszać,
            > bo będę nieobiektywna. Matka inaczej ocenia niż osoba z boku.

            ojp

            masz podlego wyrachowanego egoistycznego synalka
            nie dziwie sie synowej
            • jowita771 Re: Rozmowa 12.05.12, 13:49
              Mnie to przeraziło. A autorka napisała tak, jakby to, co syn robi, było w porządku. A to podłość.
              • nangaparbat3 Re: Rozmowa 12.05.12, 13:52
                Może raczej rozpacz i bezradność. I strach, i wstyd.
                • jowita771 Re: Rozmowa 12.05.12, 13:55
                  Rozpacz rozpaczą, ale syn potwornie wykorzystuje innych, najpierw pewnie byłą, teraz obecną partnerkę. Autorka najwyraźniej nie widzi w tym nic nagannego.
                • czarnaalineczka Re: Rozmowa 12.05.12, 13:56
                  i z tego wstydu i strachu zmajstrowal sobie kolejne dziecko chociaz sam soba nie jest w stanie sie zajac ???
                  • nangaparbat3 Re: Rozmowa 12.05.12, 13:59
                    Mnie chodzi o postawę babci czyli matki.
                    Złości mnie, ale jednocześnie bardzo jej współczuję. Boję się, czy sama potrafiłabym unieść taki ciężar - chorobę psychiczną dorosłego dziecka. Jedynego i ukochanego.
          • cherry.coke Re: Rozmowa 12.05.12, 14:05
            samarysia napisała:

            > Nikt nie jest doskonały". Dlaczego mój syn ma drugą rodzinę? Bo jego straszliwe
            > lęki paraliżują go na tyle, że nie jest w stanie sam być w domu. I dlatego szu
            > ka pomocy w drugiej osobie, bo wtedy lepiej się czuje. Nie będę go rozgrzeszać,
            > bo będę nieobiektywna. Matka inaczej ocenia niż osoba z boku.

            Im wiecej piszesz, tym wiecej sie klaruje. Aktualnie twoj syn niszczy zycie drugiej dziewczynie (ewentualnie dalszym dzieciom?), a tobie to nie przeszkadza. Synowa pewnie o tym doskonale wie i skoro syn sie wypial, chce trzymac dziecko z daleka od toksycznego ukladu.

            > Matki morderców też kochają swoje dzieci.

            Byc moze, ale raczej nie placza sie kolo rodzin ofiar.
    • iuscogens Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 12.05.12, 11:41
      amarysia napisała:

      > Witam wszystkie Mamy!
      > Mój syn został wcześnie ojcem. Związek z kilku przyczyn rozpadł się. Syn wyprow
      > adził się do innego miasta, ma nową rodzinę, nie kontaktuje się z pierworodnym
      > synkiem. Nie będę go obwiniać, nie będę bronić.

      i to jest błąd, jak najbardziej powinnaś ocenić tą sytuację, olanie własnego, małego dziecka to sytuacja naganna bez żadnego ale.
    • jowita771 Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 12.05.12, 12:08
      Nie czytałam jeszcze odpowiedzi, pewnie już ktoś Ci napisał, żebyś ustaliła kontakty sądownie. Masz do tego prawo.
      • konwalka Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 12.05.12, 12:13
        załozył nową rodzne bo boi sie być sam w domu?
        ma dzieci w tej rodzinie?
        i ty akurat go rozumiesz?
        Boże uchowaj przed sadownym nakazem powierzania tego biednego dzieciaka komukolwiek z tej rodziny- ojcu, babci czy tam komu
        • jagienka75 Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 12.05.12, 13:09
          konwalka napisała:

          > załozył nową rodzne bo boi sie być sam w domu?
          > ma dzieci w tej rodzinie?
          > i ty akurat go rozumiesz?
          > Boże uchowaj przed sadownym nakazem powierzania tego biednego dzieciaka komukol
          > wiek z tej rodziny- ojcu, babci czy tam komu



          Matki zawsze usprawiedliwiają swoich synków, choćby nie wiadomo jak mieli dużo za uszami a jeśli mają, to próbowałabym dogadać się synową polubownie a przed sądem broniłabym się rękoma i nogami, w strachu przed wywlekaniem brudów.
          W tą chorobę psychiczną syna jakoś nie wierzę.
    • reszka2 Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 12.05.12, 13:20
      Niech cie reka Boska broni przed wystapieniem do sądu. Przymus kontaktów, a nawet tylko jego perspektywa, zniweczy całkowicie mozliwość ułożenia kontaktów z synową. Jeśli moja teściowa wystąpiłaby do sądu w takiej sprawie - spakowałabym walizki i wyjechała za granicę. Z dzieckiem.
      Pozostaje ci rozmowa z synową - bez obecnosci dzieciaka, najpierw sobie poukładajcie wasze sprawy. Jak nie umiecie porozmawiać - to napiszcie listy, maile. Synowa - jesli jest mądrą osobą - nie będzie cię oskarżac za chorobę syna, bo wydaje mi sie, ze mamy tu do czynienia z chorym człowiekiem (wspominałaś o lekach). Trudno byłoby oddzielic, co z zachowania twojego syna jest efektem choroby, co jest cechą jego charakteru, jeszcze trudniej - co z jego charakteru jest efektem twojego wychowania.
      Niemniej twoja synowa powinna usłyszeć, że nie podoba ci się zachowanie twojego syna, nie popierasz jego podejścia, a właściwie braku takowegoż - do syna. Odcinasz się od tego.
      Rozumiem twoje rozgoryczenie, że jak byłaś potrzebna matce - to byłaś dobrą babcią, teraz zaś nie masz kontaktu. Najpierw jednak musisz zbudować sobie właściwą relację z synową a potem z wnukiem. I nie wiś tak na nim emocjonalnie - płacze, depresje, szlochy. To nie jest twoje dziecko. Nie przyzwyczajaj się. Jak już ułozycie sobie życie pod tym względem, to ciesz się każdą chwilą z nim spedzoną, ale nie uzależniaj swojego poczucia szczęścia od tego.
    • czarnaalineczka Re: Jestem zapłakaną Babcią ... 12.05.12, 13:44
      >Umieram z tęsknoty za nim. Płaczę po nocach
      > Nie mogę się z tym pogodzić. Za chwilę wpadnę w depresję.
      >Jak się wyleczyć z miłości do wnuka? Nie wytrzymam dłużej.
      > Tak tęsknię za wnukiem, że już mi serce inaczej bije niż kiedyś. Budzę się zmęc
      > zona,
      > z większym tętnem i jestem nie do życia.

      jesli tak rozmawiasz z synowa to sie jej wcale nie dziwie ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka