Dodaj do ulubionych

Feministyczny fanatyzm

26.05.12, 08:34
Czytam sobie czytam a tam:

Do domu najczęściej dzwonią ci, którzy nie mogą się dodzwonić na komórkę i - dając upust swojej złości - nagrywają się na maszynę domową. Nazwy ?sekretarka? nie używam, bo jest seksistowska.

To O Magdalenie Srodzie. Feministyczny fanatyzm jest chyba najbardziej groteskowy ze wszystkich.
Obserwuj wątek
    • reszka2 Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 08:51
      Każdy fanatyzm jest smieszny, do momentu az zaczyna sie robić groźny, zwłaszcza dla "sprawy'.
      Seksistowaska sekretarka, zupelnie odjechana ministerka (choc nieseksistowska dla odmiany), troche innego kwiecia podbnego gatunku. Potem nikt postronny juz nie pamięta o co chodzi, poza tego typu idiotyzmami.
      Ciekawe kiedy ruszy do boju o slowo "mężczyzna" - było nie było - zawłaszczenie rzeczownika rodzaju żeńskiego przez wrednych samców tongue_out
      • totorotot Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 09:07
        Mężczyzna też był kobietą!

        A w ogóle to jeszcze kilka lat temu na nazywanie molestowaniem klepanie koleżanek z pracy po tyłku lub prowadzenie rozmowy "do cyca" też się ludzie pukali w głowe.

        Szanujmy te oszolomki, bo to dzięki ich poświęceniu i zgodzie na życie w ostratyzmie, my mamy lepiej. Wygodniej funkcjonujemy, bez pardonu każemy mężowi umyć gary, a seks za sukienkę traktujemy w formie żartu.
        • nangaparbat3 Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 10:05
          Myślę jednak, że jeśli chce sie kogoś przekonać, warto mówić językiem, który bedzie dla niego zrozumiały. Staje się przed wyborem: ważniejsze epatować czy przekonać (a przynajmniej wzbudzić wątpliwości, pobudzić do refleksji). Kiedyś byłam niemal zakochana w pani Środzie, od paru lat coraz częściej mnie irytuje, mam wrażenie, że strzela w stopę sobie (jej prawo) i sprawie (trochę szkoda).
          • nabakier Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 11:03
            Nie widzę tu epatowania- widzę dyskurs. (Niżej to objaśniam, w poście do Verdany)
        • iuscogens Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 12:19
          totorotot napisała:

          >
          > Szanujmy te oszolomki, bo to dzięki ich poświęceniu i zgodzie na życie w ostrat
          > yzmie, my mamy lepiej. Wygodniej funkcjonujemy, bez pardonu każemy mężowi umyć
          > gary, a seks za sukienkę traktujemy w formie żartu.


          no jesli efektem działalności femnistek jest to, że możesz bez pardonu traktować męża jak małe dziecko, któremu trzeba mówić co ma zrobić to ja dziękuję. Wolę związek, w którym nikt nikomu nie rozkazuje, tylko ze sobą rozmawiamy i ustalamy co ma kto zrobić. Pewnie dlatego, że nie cenię zbytnio pani Środy suspicious Szczerze współczuje osobom, którym ich współmałżonek bez pardonu mówi 'do garów", niezależnie od płci.
          a akurat wpływ pani Środy czy jej podobnych na to, że mój mąż lub być jak to sam mówi kurakiem domowym jest zerowy.
          • wespuczi Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 14:34
            ach ta dzisiejsza mlodziez powiedzialaby pani ktora mialam przyjemnosc poznac nie tak dawno - powiedziala mi ze w latach 60-tych nie tak trudno bylo np uslyszec od meza porad jak sie powinno rozmawiac z innymi mezczyznami, albo uslyszec komentarz - 'nie pozwalam sobie zeby kobieta do mnie w ten sposonb mowila' od chociazby sprzedawcy plci meskiej, ale nie feministki sa feee.
            ktos musial wziasc te pomyje albo jeszcze gorsze kilkadziesiat lat temu, kilkanascie na klate zeby nam lepiej bylo, ale najwyrazniej za dobrze.
            • iuscogens Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 14:49
              Tak jest, w dup... się co poniektórym poprzewracało. No jak tak może być, żeby ośmielać się mieć inne zdanie i jeszcze się z naczelną feministką kraju nie zgadzać. Co za brak wdzięczności suspicious
              • wespuczi Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 17:38
                nie wszystkim sie marzy powrot do czworakow wiesz..
                • feleedia Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 20:36
                  Moja rodzina nie mieszkała w czworakach. Twoja wywodzi się stamtąd?
                  • wespuczi Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 04:12
                    no prosze praffdziwa szlachcianka wink
          • totorotot Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 19:02
            >
            > no jesli efektem działalności
            femnistek jest to, że możesz
            bez pardonu traktowa
            > ć męża jak małe dziecko,
            któremu trzeba mówić co ma
            zrobić to ja dziękuję. Wolę
            > związek, w którym nikt
            nikomu nie rozkazuje, tylko ze
            sobą rozmawiamy i ustala
            > my co ma kto zrobić. Pewnie
            dlatego, że nie cenię zbytnio
            pani Środy suspicious Szc
            > zerze współczuje osobom,
            którym ich współmałżonek bez
            pardonu mówi 'do garów",
            > niezależnie od płci.


            Bardzo mnie cieszy, że prezentujesz taki pogląd, że partnerstwo jest dla Ciebie tak oczywiste i zadomowione w naszej kulturze jak telefony komórkowe, czyli jeszcze z czasów dinozaurów.


            Ojciec opowiada synowi o
            stanie wojennym.
            - I wiesz, ze prawie wszystko
            bylo na kartki. Zeby cokolwiek
            kupic trzeba bylo stac w
            ogromnych kolejkach. Bez
            kolejki w sklepach byl tylko
            ocet.
            - Nie wmówisz mi ojciec, ze w
            Kerfurze na pólkach byl tylko
            ocet


            Mam nadzieję, iż będziesz propagować swoją postawę jak najszerzej, stanowiąc dobry przykład dla koleżanek, które maja nad sobą mimo wszystko władzę zwierzchnią w postaci głowy rodziny. A nie jest ich znowu tak mało, zauważ, że co i rusz pojawiają się tu na forum wątki kobiet, które hasło "partnerstwo" widziały co najwyżej w Kole Fortuny.


            Ps. Mój mąż nie jest osobą, której można coś "kazać". Ja zresztą też nie.


            • iuscogens Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 19:15
              Cieszę się, że nie traktujesz swojego męża jak służącego, rozumiem, że 2 osoba liczby mnogiej w twojej wypowiedzi była pomyłką. Partnerstwo to jest coś co zależy od ludzi, tradycyjny podział ról w małżeństw też mógł być partnerski, wszystko od "wykonawców" zależy, za to kazanie komuś zmywać gary z partnerstwem nie ma nic wspólnego, w tej chwili mimo działalności feministek znam niestety sporo kobiet, które są w syfastych związkach, w których muszą zgadzać się na wszystko żeby tylko pana u swojego boku utrzymać. Panie chodzące na manify, uświadomione ideowo a w praktyce całkiem coś innego uncertain

              I jeszcze jedno, argument w stylu "nie wolno krytykować Środy, bo 100 lat temu jej ideowe poprzedniczki wywalczyły prawo do głosowanie" jest zamykającym dyskusję podejściem w stylu "słuchaj się matki/ojca, bo są starsi i wiedzą lepiej". Naprawdę na tym zależy feministkom, żeby wykluczyć wszelkie krytyczne myślenie?? Żeby siedzieć cicho, nawet jak ktoś na inne zdanie w ramach podzięki za dawne zasługi??? Świętości nie szargać?? Wątpię...
              • iuscogens Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 19:33
                1 osoba oczywiście.
                Naprawdę bez odpowiedniej osoby całe morze dobrych rad feministek idzie na marne, ja to widze na co dzien.
              • totorotot Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 19:40
                Nie, nie była pomyłką. Największy ładunek komunikacyjny niesie nie treść wyrażona werbalnie, a intonacja wypowiedzi oraz gestykulacja itp., przecież wiesz.


                Poza tym uważam, że dyskusja jest jak najbardziej wskazana, podobnie jak krytyka. Szanuję związki, w których istnieje inna organizacja niż w moim, ważne, by obie strony małżeństwa były zadowolone z tego układu i otwarte na ewentualne zmiany, o ile takowe staną się potrzebą jednego z małżonków. Mówię tu np. o sytuacji jednej z forumowiczek, której przestała odpowiadać rola, która pełniła dotychczas w związku.
                • iuscogens Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 19:44
                  totorotot napisała:

                  > Nie, nie była pomyłką. Największy ładunek komunikacyjny niesie nie treść wyrażo
                  > na werbalnie, a intonacja wypowiedzi oraz gestykulacja itp., przecież wiesz.
                  >

                  czyli to była figura retoryczna, możesz się pocieszyć, że dość celna, skoro udało Ci się wywołać reakcję tongue_out
                  >
                  > Poza tym uważam, że dyskusja jest jak najbardziej wskazana, podobnie jak krytyk
                  > a. Szanuję związki, w których istnieje inna organizacja niż w moim, ważne, by o
                  > bie strony małżeństwa były zadowolone z tego układu i otwarte na ewentualne zmi
                  > any, o ile takowe staną się potrzebą jednego z małżonków. Mówię tu np. o sytuac
                  > ji jednej z forumowiczek, której przestała odpowiadać rola, która pełniła dotyc
                  > hczas w związku.

                  no ja się całkowicie zgadzam z tym, że nie kojarzę wątku.
        • asia_i_p Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 06:02
          Szacunek dla osiągnięć emancypacji i feminizmu nie oznacza automatycznego przyklaskiwania ciągłemu odtwarzaniu już wygranych bitew.
          Ogromnie szanuję Solidarność, ale gdybym wpadła na człowieka w tej chwili malującego na murze sprayem S z kotwicą, czułabym mieszankę rozbawienia i irytacji, że niszczy mur. I ani trochę to nie umniejsza mojego szacunku dla Solidarność pierwszej edycji.

          Druga sprawa to szeregowanie problemów - istnienie sekretarek jak dla mnie jest problemem wlokącym się w ogonku za sprawą przemocy domowej wobec kobiet, na przykład.

          Trzecia sprawa to szacunek dla tego, kogo się zbawia i jego wyborów - ale to ogólnie jest trudne, bo czasem rzeczywiście nie wiadomo, gdzie kończy się teoria, a zaczyna człowiek. Bo ja miałabym jednak refleksję, że przeciętnej sekretarce może zrobić się przykro, że nazwa jej zawodu okazuje się ubliżającym słowem tabu. Tak, wiem, bardziej skomplikowane - ale czy podejście "naucz się interpretować te komplikacje albo cierp", na pewno jest słuszne?
          • policjawkrainieczarow Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 17:33
            asia_i_p napisała:

            > Druga sprawa to szeregowanie problemów - istnienie sekretarek jak dla mnie jest
            > problemem wlokącym się w ogonku za sprawą przemocy domowej wobec kobiet, na pr
            > zykład.

            ale nie da sie tak, ze najpierw sie zalatwi przemoc domowa, a potem pozycje sekretarek w spoleczenstwie. To sa naczynia połączone. Lekceważący stosunek języka do kobiet pracujących - bo w wielu wypadkach maja do wyboru albo przyjąc nazwę męska, co sugeruje, że tak do końca nie są na swoim miejscu, albo nazwe narzędzia, co sugeruje, ze tak naprawdę to potrzebuja jeszczsze kompetentnego operatora przekłada się na ich pozycje zawodową i zarobki. A przemocowcy dośc często wykorzystują przewage ekonomiczna (realna lub wyimaginową, czyli "grosza na dzeci nie zobaczysz" albo "ciekawe, kto ci, haha, da pracę") w związku do trzymania swojej ofiary w ryzach.
            • hellulah Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 20:29
              W języku polskim mamy rodzaj gramatyczny. Rodzaj gramatyczny, z definicji, nie musi się odnosić do rodzaju/płci biologicznej czy kulturowej. To, że szafa jest rodzaju żeńskiego, a stół - męskiego, nie posiada znaczenia poza tym, które posiada. Mam wrażenie, że nadmierne przywiązywanie wagi do formy gramatycznej jest kalką językowo-kulturową, no cóż - efektem amerykanizacji/globalizacji. Owszem, rozumiem doskonale, dlaczego niesłuszne jest generic he i dlaczego teraz warto pisać generic she albo używać tych form naprzemiennie. Ale dlaczego pani minister (słowo "minister" odmieniane przecież nie tak, jak gdy użyte dla określenia mężczyzny) musi być ministrą.
    • nabakier Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 08:55
      Dlaczego: fanatyzm? Nie ma prawa do takiego poglądu? Bo co? Bo Ci on nie odpowiada? Nie nadużywasz aby terminu: fanatyzm?
      • maciekqbn Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 10:34
        nabakier napisała:

        > Dlaczego: fanatyzm? Nie ma prawa do takiego poglądu? Bo co? Bo Ci on nie odpowi
        > ada? Nie nadużywasz aby terminu: fanatyzm?

        Bo 'sekretarka' to seksizm a 'psycholożka' wręcz przeciwnie smile
        Te kobiety (tzw. feministki) są groteskowe.
    • nangaparbat3 Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 09:59
      To prawda, że groteskowy. Ale wyjaśnij, dlaczego najbardziej ze wszystkich.
      • sueellen Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 20:35
        No dobrze, najbardziej rozczulający ze wszystkich tongue_out
    • myga Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 10:16
      Zgadzam sie, to przesada, nazwa nic nie znaczy. W Rosji to sie nazywa aвтooтветчик, czyli autoodpowiadacz, ale nikt rozsadny nie powie, ze kobieta w Rosji jest bardziej wyzwolona, wrecz przeciwnie.
      • nabakier Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 10:27
        > Zgadzam sie, to przesada, nazwa nic nie znaczy.

        To bardzo ciekawa koncepcja, bo język generalnie COŚ ZNACZY.
        Pogłębiona świadomość językowa to nie grzech ani nie fanatyzm. Zaś brak owej świadomości to nie powód do wyśmiewania jej u innych.
        • maciekqbn Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 10:38
          Język to tylko narzędzie (forma) do wyrażania treści. Jest rzeczą umowna (w ramach języka) czy 'sekretarka' to będzie 'autoodpowiadacz' czy 'autoodpowiadaczka' czy też np. 'umburumbur'.
          • nabakier Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 11:04
            patrz niżej (post do Verdany)
          • ira_07 Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 18:25
            Nie widzę nic seksistowskiego w "sekretarce", ale nieprawda, że język to TYLKO forma. Weź do ręki pierwszy lepszy podręcznik do językoznawstwa ogólnego wink Język kształtuje rzeczywistość. Jeśli czegoś nie umiemy nazwać, to to coś nie zaistnieje w naszej świadomości, nie oswoimy tego.

            Język ma duży wpływ na postrzegania świata, np. badano kiedyś to, jak ludzie widzą konkretny przedmiot nazwany w danym języku. Jeśli "klucz" był rodzaju żeńskiego to opisywano go jako delikatny, mały, jeśli męskiego - jako mosiężny, duży.
      • verdana Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 10:31
        A ja kompletnier nie rozumiem.
        To, co jest przy telefonie, spełnia dokładnie funkcję sekretarki - czyli osoby plci żeńskiej, zajmujacej sie w biurach odpowiadaniam na telefony. Nie sekretarza, bowiem jezykowo sekretarz ma inne znaczenie. Sekretarka nie jezt zajęciem nikomu uwłaczającym. Dlaczegóż, ah dlaczegóż zatem nie wolno tego słowa użyć? Czy "elektroniczna niania" - też jest be? Po prostu, słowo daję, nie rozumiem, co w tym miałoby być niefeministycznego...
        • nabakier Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 10:39
          No własnie dlatego- że ten podział genderowo jest dziwny. sama wiesz, czym się różni sekretarz od sekretarki. Nie budzi to w Tobie poczucia semantycznej niewspółmierności? Bo gramatycznie to powinno znaczyć to samo (poza podziałem na męskie i żeńskie).
          • verdana Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 10:44
            Jeśli budzi, to jednak mam świadomość, zę język powstaje przez stulecia i pewne zaszłości można zmieniać, ale nie da sie dekretem przekreslić pewnych zaszłości. Przy czym można ewentualnie walczyć o zeńskie końcówki, o to, aby stanowiska zeńskie nie były deprecjonowane nazwami (profesorka w szkole, a na uczelni to juz profesor, dyrektorka przedszkola, ale nie wielkiej korporacji). Nie ma to jednak absolutnie NIC wspólnego z tym, że w nazwie "automatyczna sekretarka", czy "leżący policjant" nie ma nic deprecjonującego płeć.
            • nabakier Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 11:02
              Język odzwierciedla procesy społeczne- tu się zgadzamy. Także te negatywne- w tym też się zapewne zgadzamy. Zgadzamy się również , ze nie drogą dekretu to zmienimy. Ale wyrażać niezadowolenie można, prawda? Rozumiec to jako dyskurs można, prawda? Ja tak rozumiem- dyskursywnie- działania Środy. I cenię ją za to.
              Termin "sekretarka" w dzisiejszym stanie społecznym jest dyskryminujące genderowo- nie odpowiada bowiem rzeczywistości. Warto przy tej okazji porównać to ze stanem innych języków np. czeskiego czy niemieckiego. Tam się pilnuje owej ODPOWIEDNIOŚCI. Jest miejsce na odpowiednie stosowanie formuł żeńskich względem osób i przedmiotów.
              Pytanie brzmi: dlaczego w języku polskim te zmiany zachodzą taj opornie. Moim zdaniem własnie dlatego, że ..odbija się w nim stan mentalności społecznej Polek i Polaków. Niewesoła to jest diagnoza.

              To kwestia wrażliwości społecznej i językowej, Verdano.
              • verdana Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 11:38
                Ale tu wrażliwość nie dotyczy osoby, tylko przedmiotu - przy czym ten przedmiot to nie wibrator i nazwanie go jakkolwiek nikogo nie deprecjonuje. Język polski ma mało rodzaju nijakiego - czy "automatyczny sekretarz" też wymagałby protestów? Mam wrazenie, że takie demonstracje nikogo nie przekonają do wrazliwości jezykowej, przeciwnie - ośmieszają ideę.
                W języku polskim zmiany zachodzą często szybciej niz w innych. Zwracam uwagę, że to, do czego z trudem i prawnie dochodzą kraje angielsko i francuskojęzycznie - czyli zakaz używania w urzędowych pismach zwrotu "panna", w Polsce osiągnięto bez dyskusji, zwyczajowo i nikt już temu sie nie dziwi. Tylko tego, co zaszło, naprawde sie nie zauważa, bo staje się to oczywiste.
                • nabakier Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 12:07
                  Nazwa przedmiotu jest przeniesieniem z nazwy funkcji, którą kiedyś pełniła kobieta (dziś zresztą też pełni głownie kobieta, niestety). W tym sensie jest niejako "przedłużeniem" problemu, który mamy z sekretarka jako funkcja kobiecą.
                  Przedmiot "sekretarz" (wyobraźmy sobie taki przedmiot) tez sprawiałby problem genderowy- własnie ze względy na to, że-analogicznie do przedmiotu "sekretarka" byłby przeniesieniem funkcji męskiej z mężczyzny na przedmiot.

                  Dla mnie takie akcje nie ośmieszają idei, przeciwnie- uwrażliwiają na nią. Może dlatego, że rozumiem procesy, ktore za nimi stoją, może zaś dlatego, że jest to kwestia...gustu smile.

                  Podkreślam, że nie jestem za nakazami językowi. Ale za analizami procesowymi-już tak. I wartościowaniem wymowy procesów, i badaniem recepcji analiz (i wniosków) również.
                  I widzę miejsca na na takie akcje buntownicze. sama takowych dokonuję- w kwestii pisowni pewnych wyrazów. I nawet to podnoszę publicznie, ba- zgłaszam do grantów (nie podam szczegółów).
                  i nie uważam tego za fanatyzm.
                  • chcesztomasz Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 20:28
                    Nazwa przedmiotu jest przeniesieniem z nazwy funkcji, którą kiedyś pełniła kobieta (dziś zresztą też pełni głownie kobieta, niestety).


                    a czemu niby niestety?
                    • nabakier Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 22:21
                      Dla tego, dla czego jakoś dziwnym trafem to częściej kobiety, niż mężczyźni, były sekretarkami, nie dyrektorkami czy kierowniczkami.
                      • chcesztomasz Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 13:46
                        dlaczego dziwnym trafem? Dziś jest wybór a też dziwnym trafem...
                  • sueellen Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 20:45
                    Jest taki przedmiot, który nazywa się sekretarzyk, to dopiero uwłacza sekretarzom!
                    • nabakier Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 22:26
                      No ja tam nie wiem, czy uwłacza- służył własnie sekretarzom, nie-sekretarkom. Raczej więc nie uwłacza.
                  • czarnaalineczka Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 21:54
                    a co z elektrycznym pastuchem ?
                    tongue_out
                    • aneta-skarpeta Re: Feministyczny fanatyzm 28.05.12, 09:53
                      a meska przedszkolanka to przedszkolak;D
                • lolinka2 Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 15:01
                  Verdano, tym postem mnie natchnęłaś. Od dziś o wibratorze będę mówić "pan docent" smile
                  • sueellen Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 20:46
                    ja tam wolę mówic masazysta, tylko czy oby masażyści się nie obrażą????
        • paskudek1 Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 10:41
          verdana ale przy określeniu "sekretarka' dla tej maszyny zgłaszającej to wychodzą takie kwiatki językowe, ze mozna z jednej strony paść ze śmiechu, ale z drugiej jak się tak zastanowić to niefajnie to brzmi. Bo np. dzwoni pan do obsługi klienta sieci komórkowej i mówi do tego z drugiej strony "panie, nie mogę wejść na swoją sekretarkę". I jak to wtedy wygląda?
          • mika_p Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 13:43
            > Bo np. dzwoni pan do obsługi
            > klienta sieci komórkowej i mówi do tego z drugiej strony "panie, nie mogę wejść
            > na swoją sekretarkę". I jak to wtedy wygląda?

            W sieciach komórkowych to się chyba nazywa raczej: poczta głosowa
        • sueellen Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 20:41
          mnie słowem ogólnie niestosownymi i uwłaczającym wydaje się posłanka, wolalabym byc panią poseł, gdybym nią w ogóle była.
    • vivi.bon Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 10:31
      Pralka, zmywarka i zamrażarka. Ciekawe jakie pani Środa ma propozycje dla nich.
      • chomiczkami Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 15:37
        Pralnik, zmywak (lub zmywaczwink) i zamrażacz.
        • chcesztomasz Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 20:23
          ale wtedy stworzy się ruch Menizm i będzie protestował - bo c tylko baby mogą i będzie

          Pralikoś

          Zmywakoś

          Zamrażoś
    • princess_yo_yo Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 10:45
      ilez to problemow z takim uplciowionym jezykiem jak polski. coraz bardziej doceniam codzienna prostote jezykow mniej skomplikowanych.
      gdyby forma byla jednolita dla obu plci nie byloby sprawy bo jezyk nie odzwierciedlalby roznicy 'jakosciowej' - jak ktos zauwazyl wyzej wydzwiek slowa sekretarka i sekretarz jest inny.
      • nabakier Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 11:05
        Właśnie o to chodzi. ale mamy język, jaki mamy, i warto kilka pytań postawić. Środa stawia i bardzo dobrze.
      • verdana Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 11:39
        Ale o ile wiem, jest walka własnie z formami jednolitymi dla obu plci - walka o żenskie końcówki.
        \Nie da sie zmienić całego języka, wyrzucając rodzaje i pozostawiajac jedynie formy nijakie.
        • princess_yo_yo Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 12:06
          to jest bardzo interesujace z punktu widzenia laika (czyli mojego). w jezyku angielskim np tendencja jest odwrotna, jezyk dazy do ujednolicenia form stad mamy:
          firefighters zamiast firemen, police force/oficers zamiast policemen, head nurse zamiast matron (ewidentnie zenska forma z czasow kiedy idea male nurse nie egzystowala nawet w sf), nie dodaje sie juz koncowek -ess zeby podkreslic zenska forme, wyjatkiem jest juz chyba tylko actress.
          dla mnie jest to oczywistosc jak tez dla ludzi w moim wieku dla ktorych angielski jest pierwszym jezykiem ale jak rozmawiasz ze starszym pokoleniem formy ewidentnie zenskie albo meskie nadal sie pojawiaja ostatnio na rodzinnym obiedzie slyszalam doctress i poetess co bylo dosc szokujace w 'pierwszym odbiorze' bo nikt juz tak nie mowi.
        • nabakier Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 12:14
          I słusznie. Bo pewne funkcje są pełnione przez kobiety i mężczyzn. To i nazwy powinny być odpowiednie: i męskie i żeńskie. No. premier i premierka. Zwłaszcza, ze procesy językowe wykształciły już formę męską. To teraz trzeba dodać żeńską. łatwiej, niż zlikwidować męską, i wprowadzić "obupłciową". Ale nei wykluczam, ze to drugie czasem może byc bardziej ekonomiczne językowo. To jest w ogóle wtórne- która wersja się przebije: czy unifikacja czy dwuwersyjność.
          I tak, język czeski ma premiera i premierkę, ministra i ministrynę. I to mi się podoba smile
    • iuscogens Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 12:21
      Maszyna to rodzaj żeński, powinien być robot domowy, dopiero wtedy seksizmu nie będzie.
      Powiem szczerze, aż zazdroszczę kobiecie, że ma czas zajmować się takimi duperelami.
      • nabakier Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 12:33
        > Powiem szczerze, aż zazdroszczę kobiecie, że ma czas zajmować się takimi duperelami

        Powiało szacunkiem...Przy okazji i ignorancją.
      • pe.tronela Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 13:23
        > Maszyna to rodzaj żeński, powinien być robot domowy, dopiero wtedy seksizmu nie
        > będzie.
        mylisz sie, ius. "robot domowy" to rodzaj meski. byloby to bardzo krzywdzace dla mezczyzn. powinno byc ""roboto domowe"
        • czarnaalineczka Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 21:59
          ja i moj parner na wszystkie sprzety w domu mowimy ustrojstwo albo cholerstwo tongue_out
      • ally Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 17:47
        > Powiem szczerze, aż zazdroszczę kobiecie, że ma czas zajmować się takimi dupere
        > lami.

        - napisała iuscogens na emamie wink
    • chcesztomasz Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 14:53
      babom to się już w du..ach poprzewracało. Feminizm ruch który coraz bardziej się ośmiesza na każdym kroku.
      • totorotot Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 18:43
        Odpowiadasz na:
        chcesztomasz napisała:
        > babom to się już w du..ach
        poprzewracało. Feminizm ruch
        który coraz bardziej si
        > ę ośmiesza na każdym
        kroku.


        Ale to dzięki feministkom mąż pozwala Ci- w sensie że nie zabrania - obsługiwać to skomplikowane urządzenie elektroniczne zwane komputerem.

        Sięgając dalej- to dzięki feministkom masz prawo studiować, głosować i nikt nie popukanie się w głowę, gdy zapiszesz się na prawo jazdy. Ba, dzięki tym oszołomkom instruktor nie może łapać Cię za kolanko ani wyzywać od idiotek.

        We Francji dopiero w latach 70-tych ub. Wieku kobiety utraciły status dzieci.

        • chcesztomasz Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 18:49
          Nie napisałam nigdzie o tym co mamy dzięki feministkom/ Ale co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Wywalczyły - jest fajnie ale te cuda które teraz wymyślają to dla mnie śmiech na sali. To, że dzięki temu ruchowi coś tam fajnego się podziało nie znaczy że trzeba łykać każda głupotę.
          • iuscogens Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 19:19
            Myślę, że można tu przekręcić Gombrowiczowkie "Słowacki wielkim poetą był" i mamy "Środa wielką feministką jest i siedź cicho" - w sumie to dość smutne. Ciekawa jestem czy panie, które tu wytaczają armaty komputerów, z których mężowie pozwalają korzystać dzięki feministkom widzą tę analogię. Obawiam się, że nie uncertain
            • totorotot Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 19:50
              "Środa wielką feministką
              jest i siedź cicho" - w sumie to
              dość smutne. Cieka
              > wa jestem czy panie, które
              tu wytaczają armaty
              komputerów, z których
              mężowie po
              > zwalają korzystać dzięki
              feministkom widzą tę analogię.
              Obawiam się, że nie :



              Ależ to domeną feministek jest mieszanie w tyglu, "niezgadzanie się", podważanie autorytetów i ogólnie wychodzenie przed szereg.
              Zauważ, ze w tym wątku nie padł argument w stylu: pani Środa ma rację, bo to, co mówi, jest święte. Forumowiczki uzasadnily, sięgając do źródeł naukowych, dlaczego podzielają zdanie Środy. Jakie padły kontrargumenty, wyłączając Ciebie? "Tym feministkom w dupach się poprzewracało".
              smile

              • totorotot Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 19:58
                Dodam jeszce, ze feministki dały kobietom WYBÓR. Czy chcą żyć w związku patrialchalnym, czy partnerskim itp. Przedtem miały tylko jedną możliwą ścieżkę życia.
                • chcesztomasz Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 20:07
                  no i co z tego? co ma jedno do drugiego? Dały nam wybór i dzięki temu możemy teraz stwierdzić czy chcemy przesadnego feminizmu włażącemu w każdą pierdołę czy nie. To, ze feministki dały kobietom wybór nie znaczy, ze kobiety muszą teraz łykać wszystkie ich pomysły.
                • iuscogens Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 20:20
                  To prawda, tylko powiem szczerze, że mam wrażenie, że czasem niektóre panie nie mogą znieść tego, że ten wybór jest nie po ich myśli. Jak słucham Środy, Szczuki to mam takie myśli, że nie tylko o wybór chodzi, tylko żeby nakierować zbłądzone panie na właściwe tory myślenia. Jak to mówił Dorn, on są z nami, tylko jeszcze o tym nie wiedzą tongue_out
                  • triss_merigold6 Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 20:37
                    No, jeśli nie zgadzasz się z Kazią Szczuką, że lepiej być qr...ą niż szwaczką oraz z Madzią Środą, że urlopy macierzyńskie są niepotrzebne, to musisz, po prostu musisz być stłamszoną patriarchalnie, nieszczęśliwą, niewyzwoloną tępą krową ze stadem dzieci i mąż stosujący przemoc domową wydziela Ci drobne na bułki.
                    • nabakier Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 22:28

                      > No, jeśli nie zgadzasz się z Kazią Szczuką, że lepiej być qr...ą niż szwaczką

                      Zadziwające, czemu, skoro k..rwa lubi seks. To przecież tak fajnie lubić seks-nie tak ostatnio perorowałaś?
                      • vivi.bon Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 22:39
                        Kurwa bierze pieniądze za seks.
                        Normalna kobieta seks normalnie lubi. A teraz sobie zdekoduj dlaczego tego nie rozumiesz.
                        • nabakier Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 08:29
                          I co z tego, że bierze pieniądze? Wszak reguły są jasne. Gorzej z tymi, które dają na boku "za darmo". Czy nie?
                          • vivi.bon Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 12:09
                            Jakie reguły, jakie gorzej? Bądź łaskawa nie bełkotać. Jeśli możesz.
                      • maciekqbn Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 00:01
                        nabakier napisała:
                        >
                        > skoro k..rwa lubi seks.

                        Na jakiej podstawie twierdzisz, że coorva lubi seks? Może i lubi ale jako kobieta i tak jak każda kobieta (czy ogólnie człowiek). Dla większości z nich jest to ciężka, obciążająca emocjonalnie praca.
                        Osłabiłaś mnie normalnie tym wpisem. Czy to jest feministyczny punkt widzenia?
                        • nabakier Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 08:34
                          Nie masz ciągłości forumowej, więc osłabionyś...
                          Tu chodzi o to, czy dawać za darmo bez wiedzy małżonka, czy jawnie będąc tą osławioną kurwą. Tej drugiej postfeministki forumowe do domu nie wpuszczą, same waląc mężów po rogach ile wlezie w ramach tego postfeminizmu.
                          Jak się przeciw temu buntujesz...to jesteś istotą asekusalną.

                          Wiem, wiem, nie zrozumiesz- ciągłość kultiurowa forum jest jednak wskazana. Inaczej dojdziesz do pytania o patologię niebidetową.
                  • totorotot Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 22:30
                    >Jak słucham (...), Szczuki to mam takie myśli,


                    A WY MACIE POSPIESZALSKIEGO!!!!



                    tongue_out
                    • iuscogens Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 08:21
                      Wy??
                      Ja tam nie zamykam się w zaklętym kręgu osób z którymi się zgadzam, nie mam listy osób, które omijam szerokim łukiem, bo nie są "moi". Czytam też innych, własnie po to, żeby móc się samodzielnie ustosunkować a nie powtarzać "feminstki/mozna wstawić cokolwiek innego/ mądre są i basta i to jest moje zdanie". To rozszerza horyzonty. Polecam suspicious
                    • nabakier Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 08:40
                      20/10 !
              • chcesztomasz Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 20:04
                podważanie autorytetów

                jakich autorytetów?

                Ależ to domeną feministek jest mieszanie w tyglu, "niezgadzanie się", podważani
                > e autorytetów i ogólnie wychodzenie przed szereg.

                A czy to jest ich niby domena znaczy, ze zawsze wychodzą przed szereg słusznie? I trzeba im przyklaskiwać czy nawet spierać się skoro samemu nie widzi się w tym problemu?

                Domeną feministek jak dla mnie było walczenie o ważne rzeczy nie bzdury. Przyczepianie się do słów to dla mnie zawracanie głowy pierdołami. Ja nie widziałam tam żadnych sensownych argumentów, tylko głupie spory o język, słowa - jakby się uparł to do każdego można się przyczepić i dorobić feministyczną ideologie nie wiadomo po co. w sumie można nawet jutro pójść do lasu i żądać usunięcia drzew, które ranią idee feministyczną bo wyglądają nie tak bo nazywają się nie tak....

                Źródła naukowe ha ha ha.

                a jakie mają paść kontrargumenty dla takiej pierdoły? Tylko feministki i im podobne widzą w tym problem i będą rozgrzebywać temat. dla innych to nie jest problem żeby w ogolę się z kimkolwiek spierać nie wiadomo o co.
                W ogóle zmieńmy język. Wszystkie słowa zakończone na oś albo inne cudo. Śmiech normalnie.
                • totorotot Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 22:21
                  > a jakie mają paść kontrargumenty dla takiej pierdoły? Tylko feministki i im pod
                  > obne widzą w tym problem i będą rozgrzebywać temat. dla innych to nie jest prob
                  > lem żeby w ogolę się z kimkolwiek spierać nie wiadomo o co.

                  Feministki i im podobne. Kogo masz na myśli mówiąc "im podobne"? Będzie mi łatwiej z Tobą dyskutować ustaliwszy uprzednio jakąś nomenklaturę (ten cholerny język).

                  >nie wiadomo o co.

                  Ależ wiadomo, o co. Np. w języku polskim gdy coś jest malutkie,drobniutkie i mini, zdrabnia się to. Najczęściej poprzez dodanie końcówki "ka", "ko" etc. W podobny sposób tworzy się też rzeczowniki rodzaju żeńskiego pochodzące od rzeczowników rodzaju męskiego, tu mam głównie na myśli zawody.
                  Tak więc mamy

                  Audiencja-audiencyjka
                  Bibuła-bibułka

                  Pan psycholog-pani psycholożka
                  Dyrektor-dyrektorka
                  Sekretarz-sekretarka (szparka sekretarka)
                  Psycholog-psycholożka
                  Magister-magisterka (jęz. polski w ogóle nie uwzględnia tego tytułu dla kobiet)
                  Doktor-doktorka (tego też nie; ta forma jest niepoprawna)

                  Ładnie jest rozwiązane sędzia-sędzina. Sądzę, że fajnie też brzmiałoby psycholog-psychologa, etc.

                  Wyłuszczyłam to po swojemu, nie mam żadnego przygotowania humanistycznego, więc liczę,że może któraś z dziewczyn bardziej oblatanych w temacie napisze Chcesztomaszy, ococho.

                  ALE JESZCZE JEDNO.
                  Odnosi się to do wypowiedzi Verdany. Otóż zmiany w języku polskim nie dadzą się wprowadzić ot, tak, zwłaszcza w języku mówionym. O ile dobrze zrozumiałam jej wypowiedz, a mam wówczas podobne zdanie, lepszą drogą (choć te zmiany w języku potocznym też można równocześnie jakoś forsować, choćby w artykułach itp.) dla kobiet byłoby "odczarowanie" tych wszystkich "źle się kojarzących" słów.

                  Rozgryźć je, rozkminić, i jakoś rozpropagować w końcu, że sekretarka to nie jest słowo obraźliwe, że nie wolno tego zawodu traktować pobłażliwie czy lekceważąco. Sekretarka to zajebiście odpowiedzialna fucha i nie polega ona już jak sekretarkowanie w Misiach i innych Rozmowach Kontrolowanych, tj. na parzeniu lury i obciąganiu derektorowi oraz potakiwaniu mu długimi rzęsami. Podobnie asystentka (asystenta), pielęgniarka (pielęgniara)- nie służy jedynie do podawania pacjentom basenu i noszeniu kart za panem dochtorem.

                  A kto ma dokonać tej zmiany? Same kobiety, bo to one głównie mielą ozorem, tj. mówią, tj. używają tego języka. Niepotrzebnie się nawzajem deprecjonują, ośmieszają. Często tu na forum widzę ironiczne wypowiedzi: "o, tu to same menedżerki siedzą". Może nie siedzą tu same menedżerki, ale czy to jedyny wartościowy, odpowiedzialny zawód? Ok, już się więcej nie rozwlekam.
              • iuscogens Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 20:16
                Nie, to o dup... to było ironicznie o tych, które się z feministkami nie zgadzają, nie o feministkach tongue_out
                ja właśnie wiem, że z zasady "domeną feministek jest mieszanie w tyglu, "niezgadzanie się", podważanie autorytetów i ogólnie wychodzenie przed szereg" dlatego dziwią mnie argumenty o zasługach feministek na krytykę Środy. Bo powiedz szczerze jakie to ma znaczenie dla dyskusji, to jest takie naprowadzanie dyskusji na "właściwe tory", nie mówmy źle o femnistkach, bo dzięki nim możemy pisać na komputerze itd.
                • triss_merigold6 DDD 26.05.12, 20:24
                  Jak ładnie.
                  Sekretarka (ta) seksistowska, ale robot kuchenny (ten robot) już w porzo?

                  Doceniam zasługi przodków, ale nie mam zamiaru dziś bić pokłonów za możliwość studiowania czy pracy zawodowej, bo to bardziej zawdzięczam II wojnie światowej i nowemu ustrojowi niż zachodnim ruchom feministycznym.
                  Madzia Środa-urlopy-macierzyńskie-są-niepotrzebne już nigdy i na żaden temat nie będzie dla mnie wiarygodna. Prezentuje coraz większe oderwanie od reala, co jest b. typowe dla starzejących się akademiczek z kręgów gender studies.
                  • chcesztomasz Re: DDD 26.05.12, 20:39
                    "Nazwa przedmiotu jest przeniesieniem z nazwy funkcji, którą kiedyś pełniła kobieta (dziś zresztą też pełni głownie kobieta, niestety). W tym sensie jest niejako "przedłużeniem" problemu, który mamy z sekretarka jako funkcja kobiecą.
                    Przedmiot "sekretarz" (wyobraźmy sobie taki przedmiot) tez sprawiałby problem genderowy- własnie ze względy na to, że-analogicznie do przedmiotu "sekretarka" byłby przeniesieniem funkcji męskiej z mężczyzny na przedmiot. "


                    Spodobało mi się to najbardziej w tym wątku.
                    • triss_merigold6 Re: DDD 26.05.12, 20:47
                      No i?
                      Jest jeszcze sekretera - mebel skrzyniowy z blatem do pisania i sekretarzyk - też mebel do pisania tylko lżejszy. I źródłosłów jest starszy niż zawód sekretarki.
                      • chcesztomasz Re: DDD 26.05.12, 20:51
                        Sekretarka (ta) seksistowska, ale robot kuchenny (ten robot) już w porzo?

                        To było do tego. W sensie jak z kobiety na przedmiot to be a jak z mężczyzny na przedmiot to fajne.
                        • asia_i_p Re: DDD 27.05.12, 06:20
                          Nie no, z mężczyzny to by było robotnik kuchenny. Tak to jest z przedmiotu na przedmiot.
                  • policjawkrainieczarow Re: DDD 27.05.12, 18:22

                • totorotot Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 22:26
                  nie mówmy źle o femnistkach, bo dzięki nim możemy pisać na k
                  > omputerze itd.

                  Nie nie, nie pisałam tego do Ciebie (chybasmile, ale do bodajże Chcesztomasz, bo mi się rzuciło to 'aj, ale tu już one przesadzają'. Feministki "przesadzały" w każdym momencie swojego istnienia, ponieważ zawsze były o krok przed resztą. Na tym właśnie polega ich istota, by zadziwiać, zmieniać coś, co było normalnym stanem rzeczy w coś innego.

                  Kiedyś propozycja nadania kobietom praw wyborczych była kwitowana "no chyba na łeb padły, histeryczki, żeby coś tak idiotycznego w ogóle im do głowy wpadło, ha ha ha".
                  • chcesztomasz Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 13:49
                    iedyś propozycja nadania kobietom praw wyborczych była kwitowana "no chyba na
                    > łeb padły, histeryczki, żeby coś tak idiotycznego w ogóle im do głowy wpadło, h
                    > a ha ha".

                    Zapewne były takie głosy ale zdecydowana większość była za pomysłem inaczej by nie przeszedł nie?
                    • totorotot Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 14:00
                      > Zapewne były takie głosy ale
                      zdecydowana większość była
                      za pomysłem inaczej by
                      > nie przeszedł nie?


                      Akurat zdecydowana większość była przeciw, a pierwsze sufrazystki ladowaly w domach wariatów, ewentualnie leczono im chirurgiczne chore macice, przyczyny tych idiotycznych pomysłów.
                      Warto poczytać.

                      • bye.bye.kitty Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 18:24
                        można też obejrzeć film - np "Niezłomne"

                        > Warto poczytać.
              • chcesztomasz Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 13:56
                wychodzi na to, że mój post wyleciał...wczoraj był dziś nie ma.

                W skrócie. Jakie mogą tu być kontrargumenty? Niektórzy nie widzą w tym problemu, dla niektórych to duperela wiec po co mają tworzyć kontrargumenty? Abstrahuje że ja tu nie widziałam żadnych przekonujących argumentów za a już na pewno nie naukowych.


                Zauważ, ze w tym wątku nie padł argument w stylu: pani Środa ma rację, bo to, c
                > o mówi, jest święte.

                A czy ja pisze, że to się odbywa na takiej zasadzie?

                Wychodzenie przed szereg w jakiś poważnych sprawach - tam gdzie kobietom na prawdę źle się dzieje - szukanie, czepianie się słów to jakaś kpina jak dla mnie. Na dobrą sprawę można się do każdego słowa przyczepić. Można nawet iść do lasu i znać usunięcia tych i tamtych drzew bo wyglądają tak, ze ranią wolność kobiet bla bla. Można zrobić z wolności i równości kobiet absurd..tylko po co? z nudów?
        • iuscogens Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 19:01
          totorotot napisała:

          > Ale to dzięki feministkom mąż pozwala Ci- w sensie że nie zabrania - obsługiwać
          > to skomplikowane urządzenie elektroniczne zwane komputerem.

          ty tak na serio?? Może trzeba było lepiej przemyśleć kwestię doboru współmałżonka, jesli bez feministek nie pozwoliłby Ci się dotknąć komputera....dość przygnębiające musi być świadomość, że mąż tratuje Cię jak partnera tylko dlatego, że ruch feministyczny mu to wtłoczył w głowę. Jakby teraz anmezji dostał i zapomniał o feministkach nie wpadłby sam z siebie na to, że tez możesz korzystać z urządzeń elektronicznych??? W sumie mając takiego partnera też byłabym wdzięczna feministkom...
          >
          • krejzimama Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 19:16
            Jednak konserwatyzm to nie tylko choroba umysłowa. To także odporność na wiedze i ślepota na procesy jakie zachodziły w społeczeństwach.
            • nabakier Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 22:32
              Nieuleczalna -zdaje się- odporność.
          • laquinta Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 12:17
            iuscogens napisał:

            > totorotot napisała:
            >
            > > Ale to dzięki feministkom mąż pozwala Ci- w sensie że nie zabrania - obsł
            > ugiwać
            > > to skomplikowane urządzenie elektroniczne zwane komputerem.
            >
            > ty tak na serio?? Może trzeba było lepiej przemyśleć kwestię doboru współmałżon
            > ka, jesli bez feministek nie pozwoliłby Ci się dotknąć komputera....dość przygn
            > ębiające musi być świadomość, że mąż tratuje Cię jak partnera tylko dlatego, że
            > ruch feministyczny mu to wtłoczył w głowę.

            Ale tak wlasnie jest. Procesy spoleczne nie ominely na szczescie rodziny Twojego meza. Sto lat temu Twoj maz bardzo by sie zdziwil gdybys chciala miec konto w banku, studiowac na politechnice lub nie miec checi na rodzenie dzieci. Po prostu nie zdajesz sobie sprawy co zawdzieczasz feministkom.
            • totorotot Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 13:26

              Laquinta, dziękuję.
              Myślałam, ze wiedza, którą dysponuję nt. feminizmu i jego wpływu na nasze, kobiet, codzienne życie, jest ogólnie znana, a nie jest.

              Gdy czytam niektóre wypowiedzi, to mi ręce opadają, gdyż moje argumenty trafiają w próżnię z powodu - przepraszam Ius, ale tak właśnie uważam - ignorancji dyskutanta.

              Kobieta jeszcze do niedawna miała status i prawa porównywalne do zwierzęcia domowego. Kurki dawały jajka, krówki mleko, a kobiety dupy, dzieci i jeść. Jak koń się znarowil, to dostawał bacikiem, podobnie kobieta.
              • laquinta Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 14:20
                totorotot napisała:

                > Gdy czytam niektóre wypowiedzi, to mi ręce opadają, gdyż moje argumenty trafiaj
                > ą w próżnię

                Wiekszosc kobiet w Polsce uznaje tradycyjna role kobiety za zupelnie normalna. Dlatego feministki wydaja im sie niespelna rozumu. Gdyby jednak zmuszono polskie kobiety do zycia wg standartow lat 50-tych np., zaraz podnioslyby wielkie larum.
              • cherry.coke Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 14:53
                Ja sie z toba zgadzam. Duzo kobiet po prostu nie kojarzy, jakie byloby ich zycie bez wplywu feminizmu i kojarzyc nie zamierza, bo nie dzialaja na tym poziomie refleksji. Ewentualnie obejrza jakis film o zyciu pokolenie prababek i mysla jak im swietnie bylo, bo mialy ladne suknie, sluzace, one tez by tak chcialy, feminizm tylko to zepsul.

                > Kobieta jeszcze do niedawna miała status i prawa porównywalne do zwierzęcia dom
                > owego. Kurki dawały jajka, krówki mleko, a kobiety dupy, dzieci i jeść. Jak koń
                > się znarowil, to dostawał bacikiem, podobnie kobieta.

                Porwe do sygnaturki?...
                • totorotot Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 19:29
                  Będę zaszczycona.
            • cherry.coke Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 14:48
              laquinta napisał(a):

              > Ale tak wlasnie jest. Procesy spoleczne nie ominely na szczescie rodziny Twojeg
              > o meza. Sto lat temu Twoj maz bardzo by sie zdziwil gdybys chciala miec konto w
              > banku, studiowac na politechnice lub nie miec checi na rodzenie dzieci. Po pro
              > stu nie zdajesz sobie sprawy co zawdzieczasz feministkom.

              O, napisalas to, co ja chcialam. Pomysl o tym iuscogens, swieta racja smile
        • czarnaalineczka Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 22:05
          > Ale to dzięki feministkom mąż pozwala Ci- w sensie że nie zabrania - obsługiwać
          > to skomplikowane urządzenie elektroniczne zwane komputerem.

          szczegolnie dzieki pani srodzie big_grin
          • nabakier Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 08:39
            Alineczko, stajemy po dwu stronach barykady wink I co teraz pocznie gazeciarz? big_grin
    • kadfael Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 15:00
      Zgroza ta automatyczna sekretarka. Prawie jak pastuch elektryczny...
    • laquinta Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 15:36
      Mozna przeciez uzywac obojetnych okreslen i tak np. w j. angielskim mamy answering machine.

      Bardzo duzo zawdzieczamy wojujacym feministkom. Nie wyobrazasz sobie jak wygladalo zycie kobiet 50, 40 czy nawet 30 lat temu, nie mowiac juz o minionych wiekach.
      • sueellen Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 20:49
        ja tam bym się mogła cofnąc w czasie!
        • laquinta Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 14:04
          sueellen napisała:

          > ja tam bym się mogła cofnąc w czasie!


          A to prosze, cofaj sie. Masz wybor.
          • marzeka1 Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 18:06
            "Ja sie z toba zgadzam. Duzo kobiet po prostu nie kojarzy, jakie byloby ich zycie bez wplywu feminizmu i kojarzyc nie zamierza, bo nie dzialaja na tym poziomie refleksji. Ewentualnie obejrza jakis film o zyciu pokolenie prababek i mysla jak im swietnie bylo, bo mialy ladne suknie, sluzace, one tez by tak chcialy, feminizm tylko to zepsul. "


            - ależ kojarzę, doceniam i za nic nie chciałabym powrotu do czasów, kiedy moje kształcenie byłoby fanaberią, mąż byłby moim panem, a rodzenie dziatek w liczbie wielkiej jedynym życiowym powołanie..Jest tylko jedno "ale":
            Ile razy słucham naszych, polskich feministek, tyle razy mam wrażenie niesłychanej pogardy wobec kobiet, które wybierają inaczej; jeśli jestem wierząca, to ani chybi mam zlasowany mózg, na bank nie mogę być w związku partnerskim , tylko w układzie "pan wymaga, żona pana słucha". One mają swoją, jedynie słuszną wizję życia kobiety, są mocno ograniczone w tym, że wybory mogą być różne: także głupie i wpychające kobiety w rolę li tylko domowego mopa.

            A co do akceptowalności czyichś wyborów; wypowiadała się tu forumka "totorot" (jakoś tak)jak to ona jest tolerancyjna wobec czyichś wyborów, by samej w wątku Loli o dewocji, ni z gruszki, ni z pietruszki dowalić się innej forumce, która do wiary się przyznała, czy daty urodzin jej dzieci w sygnaturce (2 lata różnicy) to efekt wpadki kalendarzyka?- czyż można "lepiej" okazać swoje nieuzasadnione poczucie wyższości?
            • triss_merigold6 Yes, Marzeka yes! 27.05.12, 18:13
              Kojarzę jak było niegdyś i jednak sądzę, że obecna pozycja kobiet w świecie zachodnim, jest efektem działalności wielu różnych ruchów społecznych, ideologii, wielkich przemian gospodarczych i innych czynników. Feminizm w Polsce nigdy nie odgrywał (bo nie musiał!) takiej roli jak w USA w latach 60-tych i 70-tych.

              Od jedynej słusznej wizji mainstreamowych feministek z kręgów gender studies dla dziewczynek z nadmiarem wolnego czasu, mnie odrzuca równie mocno jak od Frondy i Pospieszalskiego.
              • marzeka1 Re: Yes, Marzeka yes! 27.05.12, 18:24
                Mnie odrzuca od wszelkich skrajności w ogóle- czy z prawa, czy z lewa; chociaż dla prawa z racji bycia wierzącą i raczej o konserwatywnych poglądach osobą wiem, że tolerancję mam większą- polskich pań feministek słucham jak opowieści z innego świata- i tak jak odrzuca mnie męska pogarda wobec kobiet, poczucie wyższości z racji posiadania penisa i oczekiwania, że kobieta ma pełnić rolę paprotki; tak pogarda ze strony kobiet- jest podwójnie odrzucająca.
                • verdana Re: Yes, Marzeka yes! 27.05.12, 18:32
                  A przepraszam bardzo, komu dziękujemy, ze nie jesteśmy chłopkami poańszczyźnianymi (ew. chłopami w przypadku mężów)? Jakoś ponuro podejrzewam, że nie ruchom chłopskim.
                  • triss_merigold6 Re: Yes, Marzeka yes! 27.05.12, 18:40
                    YYyy zaborcom?
                  • marzeka1 Re: Yes, Marzeka yes! 27.05.12, 18:42
                    To powtórzę: naprawdę dziękuję sufrażystkom, że potrafiły kiedyś mocno manifestować, narażać się na ośmieszanie, bo burzyły tradycyjną rolę, która od wieków narzucana była kobietom ; że walczyły / uczyły/pokazywały itp.- ale to naprawdę nie ma nic do tego, ze w wypowiedziach polskich feministek nie odnajduję się; a demonstrowanie bycia "siostrą" ,święta cipki, akcji "pokochaj swoją waginęP itp- zwyczajnie mnie śmieszą, mimo że seks lubię bardzo.
                    • czarnaalineczka Re: Yes, Marzeka yes! 27.05.12, 18:52
                      zaraz sie okaze ze to feministkom zawdzieczamy posiadanie cipek suspicious
                      • laquinta Re: Yes, Marzeka yes! 27.05.12, 19:05
                        czarnaalineczka napisała:

                        > zaraz sie okaze ze to feministkom zawdzieczamy posiadanie cipek suspicious

                        Nie, ale feministkom zawdzieczasz, ze Twoja "cipka" ma prawo nalezec tylko do Ciebie i Ty i tylko Ty mozesz dowolnie nia rozporzadzac. smile
                        • czarnaalineczka Re: Yes, Marzeka yes! 27.05.12, 19:23
                          jasne big_grin
                      • totorotot Re: Yes, Marzeka yes! 27.05.12, 19:41
                        czarnaalineczka napisała:
                        > zaraz sie okaze ze to
                        feministkom zawdzieczamy
                        posiadanie cipek suspicious

                        Ale jak to fajnie moc powiedzieć o sobie bez zarumienienia się: mam cipkę, mam pochwę, mam piersi, lubię seks, mam często orgazm, masturbuję się, zamówiłam na allegro wibrator.

                        Bo dotychczas kobieta miała srom, nie miała orgazmu, oddawała się mężowi po bożemu, po ciemku, jak nie była mężatką, to na porodówce zwracano się do niej per ku..., etc. etc.

                        Cipka to fajna rzecz, tak jak penis, ale trzeba to było odczarować.


                        A sufrażystki latały po ulicach i wybijaly szyby. Walka o równouprawnienie nie toczyła się na zajęciach z haftu.

                        • triss_merigold6 Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 20:07
                          Sądziłam, że zawdzięczam to "Magii seksu" Mastertona i "Cosmopolitan", a nie manifom.
                          • czarnaalineczka Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 20:20
                            ale pewnie srodzie zawdzieczasz ze facet ci pozwala kupowac cosmo suspicious
                            • triss_merigold6 Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 20:29
                              O ile dobrze pamiętam, "Magia seksu" wyszła w 1991/2 roku, "Cosmo" na polskim rynku parę lat później. Nie wiem czy były wtedy manify ale na bank nie miały wpływu na moje życie seksualne.D
                              • totorotot Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 21:31
                                triss_merigold6 napisała:
                                > O ile dobrze pamiętam,
                                "Magia seksu" wyszła w
                                1991/2 roku, "Cosmo" na
                                polskim r
                                > ynku parę lat później. Nie
                                wiem czy były wtedy manify
                                ale na bank nie miały wpł
                                > ywu na moje życie
                                seksualne.D

                                Pierwsze manify miały miejsce ok. 150 lat temu. Jednym z głównych ich celów było, by kobiety mogły uczyć się czytać, by mogły iść do pracy bez zgody męża, by mogły mieć swój majątek, pieniądze nie będąc mężatką, by moc sobie kupić później takie wiekopomne dzieło jak cosmo.

                                Dodam też, ze to dzięki feministkom moglas wziąć rozwód i zatrzymać dziecko i zamiast być wysłana do klasztoru z ogoloną głową i wypalonym znakiem ku... na dupie. Dzięki nim także mogłaś ponownie się związać z nowym mężczyzną, urodzić kolejne dziecko i teraz siedzieć na forum i pisać posty.

                                • marzeka1 Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 21:37
                                  Ale to dalej NIE JEST powód, by popierać, zachwycać się tym, co mówią, robią, proponują polskie feministki.
                                  To jest powód uznania, że wywalczono kobietom, by mogły żyć, jak chcą; a niektóre chcą ciągle bardzo tradycyjnie.
                                  • totorotot Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 21:45
                                    Odpowiadasz na:
                                    marzeka1 napisała:
                                    > Ale to dalej NIE JEST powód,
                                    by popierać, zachwycać się
                                    tym, co mówią, robią, p
                                    > roponują polskie feministki.
                                    > To jest powód uznania, że
                                    wywalczono kobietom, by
                                    mogły żyć, jak chcą; a niektó
                                    > re chcą ciągle bardzo
                                    tradycyjnie.


                                    Naturalnie, ze nikt nie każe Ci chwalić. Ale warto uszanować, ze są też kobiety, które nie chcą ani trochę tradycyjnie i nie "zaszczekiwac" ich prób dążenia do pełnego równouprawnienia. Nie piszę tu personalnie o Tobie i wiem, ze słowo "zaszczekiwac" brzmi niezręcznie, ale nic innego nie przychodzi mi w tej chwili do głowy.
                                    • marzeka1 Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 21:52
                                      "Ale warto uszanować, ze są też kobiety
                                      > , które nie chcą ani trochę tradycyjnie i nie "zaszczekiwac" ich prób dążenia d
                                      > o pełnego równouprawnienia. "

                                      - ale ja piszę o tych, które chcą tradycyjnie, a są posądzane o to, ze niedostatecznie są uświadomione; sama mając konserwatywne poglądy, będąc wierząca, nie mam absolutnie małżeństwa tradycyjnego i jasno i tradycyjnie rozpisanymi rolami; za to znam mnóstwo kobiet, którym jest wygodnie w związku, gdzie zdjęto z nich trud samodzielności. One chcą być takie "ubezwłasnowolnione" i od chłopów zależne; i mają do tego prawo. Chociaż za Chiny nie pojmują tego, ale wiem,ze mają prawo.
                                      • laquinta Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 22:04
                                        marzeka1 napisała:

                                        One chcą być takie "ubezwłasnowolnione" i od chłopów zal
                                        > eżne; i mają do tego prawo. Chociaż za Chiny nie pojmują tego, ale wiem,ze mają
                                        > prawo.

                                        Alez niech sobie beda "ubezwlasnowolnione", nikt im w tym przeciez przeszkodzic nie moze.
                                      • triss_merigold6 Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 22:06
                                        Mnie z kolei nie można posądzić o przywiązanie do tradycyjnych wartości i tradycyjnego podziału ról, nie? A też nie kupuję rodzimego feminizmu w wydaniu Madzi Środy i Kazi Szczuki.
                                        • totorotot Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 22:37
                                          triss_merigold6 napisała:
                                          > Mnie z kolei nie można
                                          posądzić o przywiązanie do
                                          tradycyjnych wartości i trady
                                          > cyjnego podziału ról, nie? A
                                          też nie kupuję rodzimego
                                          feminizmu w wydaniu Madzi
                                          > Środy i Kazi Szczuki.

                                          Ale czy to jedyne feministki w Polsce? To są celebrytki. Dla mnie feministkami są no. Działaczki fundacji rodzic po ludzku, albo dzieci niczyje, albo te, które pomagają ofiarom przemocy itp.
                                          Feministki to też te mamy, które każą synom wykonywać obowiązki domowe na równi z córkami itp. itd.
                                          Feminizm polega na tym, że szanujemy inne kobiety i wymagany szacunku dla siebie, wsio.
                                      • totorotot Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 22:27

                                        >
                                        > - ale ja piszę o tych, które
                                        chcą tradycyjnie, a są
                                        posądzane o to, ze niedosta
                                        > tecznie są uświadomione;


                                        Ale kto podciera, kto podciera? Aj waj! smile)
                                        Czyli: kto posądza, że są niedostatecznie uświadomione? Może Środa sprawia takie wrażenie, że się wywyższa, może to te babki tradycjolubne sądzą, że ktoś nimi pogardza, a wcale tak w istocie nie jest?

                                        Mój osobisty feminizm definiuję tak, że kobieta jak chce wyprzeć bobasa, wstać z helikoptera i wrócić, by dokończyć zmianę w pracy, to jej wybór i niech idzie, a nikt nie ośmieli się jej zabraniać. Jesli zaś inna kobieta chce mieć siedmioro dzieci, korzystać z utrzymania męża i chodzić codziennie do kościoła, to aby nikt nie ośmielił się traktować jej potekcjonalnie. Jesli za kilka lat opisanym paniom się odmieni światopogląd, by mogły zmienić styl życia i by nikt nie ważył się nazwać ich idiotkami.





                                        sama mając konserwatywne
                                        poglądy, będąc wierząca, nie
                                        > mam absolutnie małżeństwa
                                        tradycyjnego i jasno i
                                        tradycyjnie rozpisanymi rolami
                                        > ; za to znam mnóstwo
                                        kobiet, którym jest wygodnie
                                        w związku, gdzie zdjęto z nic
                                        > h trud samodzielności. One
                                        chcą być takie
                                        "ubezwłasnowolnione" i od
                                        chłopów zal
                                        > eżne; i mają do tego prawo.
                                        Chociaż za Chiny nie pojmują
                                        tego, ale wiem,ze mają
                                        > prawo.
                                • triss_merigold6 Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 21:51
                                  Nie, cherie. Rozwód mogłam wziąć dzięki zastąpieniu kancelarii parafialnych przez urzędy stanu cywilnego w 1948 r. oraz dzięki ustawie KRiO. Taki poboczny efekt wdrożenia nowego systemu po II wojnie światowej. A "Cosmopolitan" w Polsce to efekt wejścia zachodnich wydawców na nowy chłonny rynek po kolejnej zmianie ustrojowej - tu kasa decydowała, a nie ideolo.

                                  Możesz przypisywać feministkom mnóstwo zasług, co nie zmienia faktu, że po 89'
                                  - nie miały żadnego wpływu na uchwalanie restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej;
                                  - nie miały żadnego wpływu na likwidowanie żłobków i przedszkoli (i teraz nie mają wpływu na ich otwieranie);
                                  - nie mają żadnego wpływu na znikomą ściągalność alimentów (pół miliona niepłacących śmieci)
                                  A to są dla mnie kluczowe kwestie, a nie jakieś durne rozkminki na temat nazewnictwa przedmiotów codziennego użytku.
                                  • laquinta Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 22:11
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Nie, cherie. Rozwód mogłam wziąć dzięki zastąpieniu kancelarii parafialnych prz
                                    > ez urzędy stanu cywilnego w 1948 r

                                    Rozwod moglas sobie wziac, ale bylas ROZWODKA, bylas panna z dzieckiem, Twoje dziecko bylo NIESLUBNE, bylo bachorem, stare panny nic nie warte, bo przeciez nie chcial ich zaden facet, kobiety bezdzietne wybrakowane albo wrecz przez Boga ukarane itp itd.
                                    Mlode dziewczyny w ciazy toz to hanba dla calej rodziny, wyklete, przegonione z rodziny, ukryte albo popelnialy samobojstwa...mozna by wymieniac w nieskonczonosc jak to w 1948 roku bylo.
                                    • triss_merigold6 Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 22:20
                                      Czyżby? Proponuję poczytać Kersten, te fragmenty o tużpowojennym rozluźnieniu obyczajów.

                                      W PRL akurat ruch feministyczny miał zerowe znaczenie, przełom obyczajowy to była Wisłocka, a potem lata 80-te (zwłaszcza druga połowa) i tysiące wyjeżdżające na Zachód + magnetowidy + anteny satelitarne na każdej chałupie, tą drogą dotarła liberalizacja, a nie przez feminizm.
                                      • laquinta Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 22:30
                                        Polski feminizm to juz sobie wzial co chcial ze swiatowego feminizmu, a ze dopiero po upadku komuny, to mowi sie trudno. Ja mowie o feminizmie na zachodzie i jego wplywie na Twoje zycie.
                                        • triss_merigold6 Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 22:45
                                          A ja Ci pokazuję, że ten zachodni feminizm z przełomu lat 50-tych i 60-tych i druga fala lat 70-tych miały zerowy wpływ na życie w PRL, bo tu dominowało inne ideolo. Do Polski dotarła trzecia fala feminizmu i od razu z backlash'em.
                                          • laquinta Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 22:58
                                            To nie byla trzecia fala, tylko w ogole fala. Na zach. feminizm mial sie dobrze przez wszystkie lata i krok po kroku zdobywal kolejne stopnie wyzwolenia kobiet. I tak np. W Danii w roku 1972 w szkole sredniej wisialy plakaty "Uwazaj Na Swoja Ciezarna Kolezanke".
                                            A ze nie mial wplywu na zycie w PRL, no nie wiem, troche jednak mial poprzez filmy nowej fali, muzyke, literature itp., ale fakt nie byl to wplyw znaczacy. Dopiero po otwarciu granic feminizm zaczal docierac do polskich umyslow.
                                            • triss_merigold6 Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 23:11
                                              Brawo! Nareszcie.
                                              Skoro więc fala (fale skumulowane) feminizmu zachodniego dotarły do Polski po 89' przyjmując umownie tę datę otwarcia granic, to jakim cudem mogę feminizmowi zawdzięczać możliwość kształcenia, prawo do posiadania majątku, prawo do rozwodu itd. skoro w/w zostały do systemu prawnego wprowadzone dużo, dużo wcześniej?
                                              • cherry.coke Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 23:19
                                                Feminizm w Polsce byl juz w XIXw - na poczatku XX, wiec caly ten podwatek nie ma racji bytu. Nie chcesz dziekowac feministkom, sufrazystkom, emancypantkom itd. to sobie nie dziekuj, tylko ich nie wymazuj z historii, bo cie Krzywicka po nocach nawiedzac bedzie big_grin
                                                • triss_merigold6 Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 23:34
                                                  Krzywicka i Boy kojarzą mi się z lewicowym, społecznikowskim zaangażowaniem na rzecz walki z ciemnotą, władzą kleru i antyaborcyjnym prawem, z feminizmem zdecydowanie mniej...
                                                  "Wyznania gorszycielki" - super.
                                                  • cherry.coke Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 28.05.12, 00:38
                                                    Bo to sie w duzej mierze pokrywa, fakt. To znaczy feminizm jest typem spolecznikowania. Ale zajmowali sie i rozwodami, aborcjami, rownouprawnieniem, kontrola plodnosci i duzo zdaje sie pisali o "sprawie kobiecej" wprost. A i przed nimi bylo mnostwo inicjatyw dotyczacych praw kobiet, prawa do glosowania, rozporzadzania itp. Totez nie mow, ze nie bylo, tylko ze tych ich nie uznajesz ;p
                                              • totorotot Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 23:27
                                                triss_merigold6 napisała:

                                                > Brawo! Nareszcie.
                                                > Skoro więc fala (fale skumulowane) feminizmu zachodniego dotarły do Polski po 8
                                                > 9' przyjmując umownie tę datę otwarcia granic, to jakim cudem mogę feminizmowi
                                                > zawdzięczać możliwość kształcenia, prawo do posiadania majątku, prawo do rozwod
                                                > u itd. skoro w/w zostały do systemu prawnego wprowadzone dużo, dużo wcześniej?

                                                Uh. Przed wojną feministki nazywały się sufrażystki. Np. w 1918 r. polskie sufrażystki wyprosiły u Dziadka prawa wyborcze. Maria Skłodowska nie miała prawa studiowania w Polsce, dlatego też musiała przenieść się do Francji, by studiować na Sorbonie. Kto boczkiem, boczkiem, idiotycznymi z pozoru akcjami przeprowadza w Polsce zmiany społeczne w tej materii?
                                              • policjawkrainieczarow Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 23:57
                                                > Skoro więc fala (fale skumulowane) feminizmu zachodniego dotarły do Polski po 8
                                                > 9' przyjmując umownie tę datę otwarcia granic, to jakim cudem mogę feminizmowi
                                                > zawdzięczać możliwość kształcenia, prawo do posiadania majątku, prawo do rozwod
                                                > u itd. skoro w/w zostały do systemu prawnego wprowadzone dużo, dużo wcześniej?

                                                bo z feminizmem jest tak, jak z innymi epokami i ruchami w dziejach ludzkości - najpierw sobie powstaja i trwaja, a potem ktos zauważa, że o, cos się zmieniło, opisuej to i nazywa. Pincet lat temu tez nei było tak, że Kolumb odkrył Amerykę, Ghiberti wygrał konkuurs i agencje prasowe ogłosiły "od dzis mamy koniec Średniowiecza, zaczyna się Odrodzenie".
                                  • totorotot Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 22:49
                                    > - nie miały żadnego wpływu
                                    na likwidowanie żłobków i
                                    przedszkoli (i teraz nie
                                    > mają wpływu na ich
                                    otwieranie);

                                    Ależ mają. Same mogą je zakładać i zakładają.
                                    Feministki to nie tylko te, które występują przed kamerami i szepleniac prowadzą durne teleturnieje. Feministka to pani Helenka, która prowadzi warzywniak pod Twoim blokiem i nie podaje swojemu franzolowi kapci i kolacji przed telewizor. Ty też, pozwól, że Cię zmartwie, jesteś feministka, choćby propagujac pewne podstawy i oswajajac je na forum. Marzeka też jest, nie zgadzając się na dyskryminację innych kobiet.

                                    I co, łyso Wam? smile

                                    • iuscogens Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 22:55
                                      Znaczy są tyko jeszcze o tym nie wiedzą?? Już w innym wątku ktoś mnie próbował przekonać, że jestem feministką, choć z pewnych względów absolutnie się z nimi nie identyfikuję. Dla mnie takie teksty to jest kwintesencja tego o czym pisała marzeka, tego lekceważącego podejścia i traktowanie kobiet które uważają inaczej niż feministyczna brać za idiotki. Musisz przyjąć do wiadomości, że jedną ze zdobyczy feminizmu jest to, że kobiety mogą się samookreslać, i jeśli uważają, że feministkami nie są, to nie znaczy, że nimi są tylko trzeba im to uświadomić. Naprawdę.
                                      • totorotot Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 23:05
                                        Musisz przyjąć do
                                        wiadomości, że jedną ze
                                        > zdobyczy feminizmu jest to,
                                        że kobiety mogą się
                                        samookreslać, i jeśli uważają,
                                        > że feministkami nie są, to
                                        nie znaczy, że nimi są tylko
                                        trzeba im to uświadomi
                                        > ć. Naprawdę.


                                        Ok, nie jesteś smile

                                        A jak zdefiniujesz słowo feministka swoimi słowami?
                                      • cherry.coke Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 23:09
                                        A popierasz rownouprawnienie kobiet, czy nie? To ja ci podalam definiscje feminizmu ze slownika zdaje sie, i to naprawde bardzo prosta definicja smile
                                        Wiesz, ja nie cenie wiekszosci politykow, wlasciwie nie potrafie podac zadnego nazwiska, ktore bym cenila. No ale nie dezawuuje przez to demokracji.
                                    • triss_merigold6 Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 22:58
                                      OMG wcześniej (nie w tym wątku ale w jakichś 15 innych) fefnaście razy pisałam, że czuję się feministką i całe moje dorosłe życie to feministyczny manifest wolności, decyzyjności i prawa do samostanowienia. Co nie zmienia faktu, że Madzi Środy i jej wydumek nie trawię i nie identyfikuję się z babą. Graff po urodzeniu dziecka ocknęła się i ma bardzo sensowne wypowiedzi, Bratkowska też.
                                      • cherry.coke Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 23:07
                                        triss_merigold6 napisała:

                                        > OMG wcześniej (nie w tym wątku ale w jakichś 15 innych) fefnaście razy pisałam,
                                        > że czuję się feministką i całe moje dorosłe życie to feministyczny manifest wo
                                        > lności, decyzyjności i prawa do samostanowienia.

                                        To skad ci sie biora wynurzenia, ze jedyne, co feminizm ma do zaoferowania to samotne razem siostry albo glaskanie misiow?...
                                      • totorotot Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 23:08
                                        samostanowienia. Co nie
                                        zmienia faktu, że Madzi
                                        > Środy i jej wydumek nie
                                        trawię

                                        A, czyli trzeba było napisać wprost, że Szczuka i Środa pie... jak potłuczone i by było z 200 postów mniej, bo wszystkie tu mamy podobne zdanie smile
                                        • triss_merigold6 Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 23:17
                                          Napisałam to 100 postów wyżej, ale zapewne umknęło przytłumione bełkotem forumki Nabakier.

                                          I żeby było jasne, ja się przyp... do Madzi Środy i Kazi Szczuki i będę to robić z upodobaniem. Nie przyp... się do Graff, Chutnik czy Bratkowskiej albowiem je cenię i szanuję.
                                          • nabakier Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 28.05.12, 08:41
                                            > przytłumione bełkotem forumki Nabakier.
                                            hehehehehehe
                                            Nie musisz tak ciągle ujawniać swoich kompleksów Triss big_grinbig_grinbig_grin
                              • laquinta Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 22:01
                                triss_merigold6 napisała:

                                > O ile dobrze pamiętam, "Magia seksu" wyszła w 1991/2 roku, "Cosmo" na polskim r
                                > ynku parę lat później.

                                A skad sie wziely te magie seksu i cosmo? Gdyby nie ruchy feministyczne malabys dostep do pism o szydelkowaniu i robieniu przecierow na zime. Jestescie naiwne sadzac, ze prawa jakie posiadacie spadly wam z nieba.
                                • marzeka1 Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 22:05
                                  laquinta napisał(a):

                                  > triss_merigold6 napisała:
                                  >
                                  > > O ile dobrze pamiętam, "Magia seksu" wyszła w 1991/2 roku, "Cosmo" na pol
                                  > skim r
                                  > > ynku parę lat później.
                                  >
                                  > A skad sie wziely te magie seksu i cosmo? Gdyby nie ruchy feministyczne malabys
                                  > dostep do pism o szydelkowaniu i robieniu przecierow na zime. Jestescie naiwne
                                  > sadzac, ze prawa jakie posiadacie spadly wam z nieba.


                                  -NIKT tu tak nie sądzi, tyle że dla mnie dalej ma się to nijak do działań polskich feministek- no niefajnie je odbieram; i o ile jeszcze mogę (czasem się zgadzając lub czasem nie) czytać prof. Środę czy panią Szczukę, to wysiadam,gdy zaczynam ich słuchać. Ten mentorski i pouczający to pani, która "wie lepiej"- we mnie zawsze wtedy budzi się duch przekory, aby zrobić dokładnie na odwrót.
                                • triss_merigold6 Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 22:14
                                  Wzięły się z komercyjnej odpowiedzi na potrzeby rynku.
                                  Ja rozumiem, chwała bohaterom i te rzeczy ale to naprawdę nie wyłącza prawa do krytyki współczesnych wypowiedzi poszczególnych pań (i panów) bez względu na to, którą opcję i który ruch społeczny prezentują.
                                  • laquinta Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 22:19
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Wzięły się z komercyjnej odpowiedzi na potrzeby rynku.

                                    Skad sie wziely potrzeby rynku?
                                    • triss_merigold6 Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 22:23
                                      Z tego, że lud był wyposzczony po latach siermiężnej cenzury, która zabierała świerszczyki wracającym ze Szwecji.
                                      • cherry.coke Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 27.05.12, 22:29
                                        A skad sie w Szwecji wziely owe swierszczyki?...
                                        • nabakier Re: Sądziłam, że to Cosmopolitan 28.05.12, 08:46
                                          Boska dyskusja smile
                                          Te volty Triss! I to spojrzenie na feminizm: 'wolę te feministkę, która mnie CHWILOWO bardziej tłumaczy'
                                          Materiał na książkę o ciągłości kulturowej dulszczyzny (no dobra- na artykuł) sam pcha się w ręce big_grin
                  • laquinta Re: Yes, Marzeka yes! 27.05.12, 19:39
                    Lecz prawa dla czarnej ludnosci w USA w latch 60-tych, wywalczyla sobie czarna ludnosc.
              • cherry.coke Re: Yes, Marzeka yes! 27.05.12, 18:46
                triss_merigold6 napisała:

                > Kojarzę jak było niegdyś i jednak sądzę, że obecna pozycja kobiet w świecie zac
                > hodnim, jest efektem działalności wielu różnych ruchów społecznych, ideologii,
                > wielkich przemian gospodarczych i innych czynników. Feminizm w Polsce nigdy nie
                > odgrywał (bo nie musiał!) takiej roli jak w USA w latach 60-tych i 70-tych.

                Byc moze, byc moze faktycznie wystarczyla wojna i komuna, zeby kobiety wepchac na traktory, ale wcale nie wiem, czy jest sie z czego cieszyc, skoro wynikiem tego jest jakze charakterystyczny dla Polski i Rosji typ baby-gieroja, ktora ma zaorac sie na smierc na paru frontach dla tej pary spodni w domu.
                • triss_merigold6 Re: Yes, Marzeka yes! 27.05.12, 19:12
                  No, feministki mają inną propozycję " bezdzietność i bycie samotną starą panną wśród sióstr was wyzwoli". Ewentualnie "zdejmij z misia obowiązek zarabiania na rodzinę".
                  • cherry.coke Re: Yes, Marzeka yes! 27.05.12, 19:14
                    triss_merigold6 napisała:

                    > No, feministki mają inną propozycję " bezdzietność i bycie samotną starą panną
                    > wśród sióstr was wyzwoli". Ewentualnie "zdejmij z misia obowiązek zarabiania na
                    > rodzinę".

                    Jak zwykle - ustawiasz sobie do bicia nieistniejacego chlopca big_grin
                    • nabakier Re: Yes, Marzeka yes! 28.05.12, 08:50
                      Wyimaginowany wróg to pospolita strategia mentalna maluczkich.

                      [Jedna z ostatnich książek Eco wydanych w Polsce to: "Wymyślanie wrogów" wink Triss nie czytała, bo by chyba coś z niej pojęła, co?]
                  • liliankaa77 Re: Yes, Marzeka yes! 27.05.12, 19:40
                    W praktycznie każdym Twoim poście czuć wydźwięk "kobieta bez mężczyzny jest niczym".
                  • sumire Re: Yes, Marzeka yes! 28.05.12, 15:19
                    triss_merigold6 napisała:

                    > No, feministki mają inną propozycję " bezdzietność i bycie samotną starą panną
                    > wśród sióstr was wyzwoli".

                    no i świetnie, bo na razie bycie samotną (starą panną) to stygmat i zgorszenie - albo lesbijka, albo chora umysłowo, albo jedno i drugie, ale coś z nią nie tak być musi, skoro chłopa w domu nie trzyma...
                    może i staropanieństwo nikogo nie wyzwoli, ale fajnie byłoby, gdyby parę mózgów wyzwoliło się od szufladkowania i uzależniania wartości kobiety od istnienia mężczyzny w jej życiu.
                    • iuscogens Re: Yes, Marzeka yes! 28.05.12, 15:32
                      czuję się trochę jak pozytywistyczny działacz ze swoją pracą u podstaw ale po raz kolejny muszę sprostować, nie ma kogoś takiego jak chory umysłowo, choroba może być psychiczna (choć odchodzi się raczej od tej terminologii), umysłowa jest niepełnosprawność.
            • policjawkrainieczarow Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 18:14
              A to chyba sluchasz bardzo wybiorczo, bo zazwyczaj feministki mówią, że chodzi im o wolność wyboru i równe traktowanie (a jesli mówia o czyichs wyborach z pogardą, to to niekoniecznei sa feministki). Oraz o uswiadomienie kobietm, co się z tymi wyborami wiąże. Zycie przy mężu to fantastyczna sprawa, tak długo, jak długo mąż jest sprawny, zdrowy, zywy, kochający, wierny i doceniający (równiez finansowo) wklad zony w działanie układu pt. rodzina. Feministki po prostu uczulają kobiety na to, że warto mieć plan B na wypadek, gdyby zarabiający mąż nagle przestal byc zarabiający lub sprawny lub zdrowy lub zywy lub wierny lub kochający lub doceniający wkład zony w działanie układu pt rodzina.
              • triss_merigold6 Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 18:39
                A to równe traktowanie ma się przejawiać w rezygnacji z urlopów macierzyńskich? Bo przecież kobieta może być identycznie "wartościowym" (wydajnym, bezproblemowym, dyspozycyjnym) pracownikiem co mężczyzna.
                • princess_yo_yo Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 18:53
                  wracasz do tych urlopow macierzynskich 'jak pijany do plota', serio ktos twierdzi ze nowo narodzone dziecko nie potrzebuje opieki na caly etat? i ze panstwo/pracodawca powinni oferowac platny urlop z tej okazji? nawet w usa teraz 6 tygodni urlopu macierzynskiego to standard chyba.
                  nie zmienia to faktu ze urlop nie powinien byc przypisany do plci, urlop 'macierzynski' powinien moc byc wykorzystany przez ktoregokolwiek rodzica albo w kombinacji, tak samo jak dwutygodniowy urlop 'tacierzynski' - to daje dwa tygodnie zaraz po porodzie gdzie oboje rodzice sa w domu zeby mogli sie ogarnac w nowej sytuacji.
                  • triss_merigold6 Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 19:09
                    O, tu całkiem sporo osób popiera pomysł porzucenia przez matkę noworodka celem powrotu do pracy
                    forum.gazeta.pl/forum/w,183812,135966456,135966456,_Glupia_pinda_nie_ma_pojecia_o_potrzebach_dzieci_.html
                    Akurat uważam, że urlop bezpośrednio po urodzeniu dziecka powinien być bezwzględnie przypisany do płci.
                    • princess_yo_yo Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 19:16
                      ale jakie sa po temu praktyczne przeslanki? przeciez jak nie bedzie przypisany do plci to kobiety nie zaczna nagle pedzic z porodowki do pracy. natomiast jesli ktoras uwaza ze jej 2 tygodnie wystarczy to (ekstremalna wymiana 2 tygodni tacierzynskiego na ile tam przysluguje macierzynskiego) niech sobie tak ma. nikt nikomu w ten sposob nie odbiera prawa do urlopu macierzynskiego.
                  • czarnaalineczka Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 19:22
                    > nie zmienia to faktu ze urlop nie powinien byc przypisany do plci, urlop 'macie
                    > rzynski' powinien moc byc wykorzystany przez ktoregokolwiek rodzica

                    dziecko nie przeszlo przez krocze "ktoregokolwiek " rodzica tylko matki
                    kuzwa nie trzeba rodzic zeby wiedziec co to polog
                    • princess_yo_yo Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 19:44
                      ale bycie w pologu nie jest podstawa ubezwlasnowolnienia chyba? w jaki sposob mozliwosc dzielenia urlopu macierzynskiego ingeruje w polog jakiejkolwiek kobiety, wytlumacz prosze.
                      • czarnaalineczka Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 19:50
                        urlop macierzynski nie jest przeznaczony tylko na opieke nad noworodkiem ale takze na odpoczynek kobiety w pologu
                        wiec pierdzielenie o zamianie go na urlop "ktoregokolwiek" z rodzicow to bzdura
                        jesli chcesz to sobie i dzien po porodzie idz do fabryki na tasme pracowac
                        ale nie mow ze to normalne
                        • princess_yo_yo Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 19:55
                          ale ja wcale nie mowie ze to normalne natomiast nie widze powodu dlaczego osoba ktora uwaza ze to normalne nie moze tego zrobic.
                          dzielenie urlopu macierzynskiego nie odbiera nikomu prawa do czegokolwiek co najwyzej daje prawo tym ktorzy chca z niego skorzystac, nie boj sie nie bedzie ich az tak wielu, twoj swiat sie nie zawali.
                          • czarnaalineczka Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 20:00
                            a ty dalej nie rozumiesz
                            ja mam w czterech literach czyjes wybory
                            ale jesli pani sroda razem z innymi jakze swiatlymi walczacymi o wybor feministkami
                            wywalczy w parlamencie skrocenie urlopu macierzynskiego lub przymusowy podzial tego urlopu to jak najbardziej wplynie to na moj swiat
                            • princess_yo_yo Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 20:16
                              skrocenie urlopu macierzynskiego to jest kwestia kasy tylko i wylacznie, w pl macierzynski jest bardzo dobrze platny wiec rozumiem ze stanowi to duze koszty. to nie jest kwestia feministek tylko panstwowej kasy, wszedzie.
                              kto i gdzie walczy o przymusowy podzial urlopu macierzynskiego i w jakim niby wymiarze mialby ten nakaz funkcjonowac? dowody poprosze
            • totorotot Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 19:28
              A co do akceptowalności
              czyichś wyborów; wypowiadała
              się tu forumka "totorot" (
              > jakoś tak)jak to ona jest
              tolerancyjna wobec czyichś
              wyborów, by samej w wątku
              > Loli o dewocji, ni z gruszki,
              ni z pietruszki dowalić się innej
              forumce, która
              > do wiary się przyznała, czy
              daty urodzin jej dzieci w
              sygnaturce (2 lata różnic
              > y) to efekt wpadki
              kalendarzyka?- czyż można
              "lepiej" okazać swoje
              nieuzasadnio
              > ne poczucie wyższości?



              Przeczytaj moją tamtą wypowiedź ze zrozumieniem. Arwena wymieniła szereg nabożeństw, w których uczestniczy, podkreślając swoją głęboka wiarę. Tymczasem ma tylko dwoje dzieci, na co wskazuje jej sygnaturka. Zapytałam więc, czy udało jej się pozostać przy tym stanie przychowku stosując jedynie naturalne metody antykoncepcji, jak przystało na gorliwą katoliczke. Moje intencje były złośliwe, jednak Arwena wybrnela obronną ręką.



              Sama mam dzieci z taka różnica wieku, jak Arwena, więc tu trafiłaś jak kulą w płot. Dodam też, wracając do tematu dyskusji, ze ważne jest dla mnie, ze feministki wywalczyły mi i Tobie i innym kobietom prawo wyboru.

              Inaczej nie siedzialabys tu na forum, gdyż jedyne formy dozwolonej i akceptowanej społecznie aktywności dla kobiety to Kuche, Kinder und Kirche (wybaczcie pisownię).



              • marzeka1 Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 19:31
                " Zapytałam więc, czy udało jej się pozostać przy tym stanie przychowku stosując jedynie naturalne metody antykoncepcji, jak przystało na gorliwą katoliczke. Moje intencje były złośliwe, jednak Arwena wybrnela obronną ręką. "

                - jako gorliwa katoliczka powiem ci, że NPR stosuję lat dłuuugo, po ślubie jestem 23 lata; dzieci mi się urodziły w 5 i 9 roku małżeństwa.Dzieci więcej nie mam .I też tylko i wyłącznie metody naturalne, chociaż mówienie o tzw. kalendarzyku jest nieporozumieniem, bo nie wiem, kto to zaleca. Na pewno nie kościół.
                • totorotot Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 21:37
                  .I też tylko i wyłącznie
                  metody naturalne, chociaż
                  mówienie o tzw. kalendarz
                  > yku jest nieporozumieniem,
                  bo nie wiem, kto to zaleca. Na
                  pewno nie kościół.


                  Jakie w takim razie poleca?


                  • marzeka1 Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 22:17
                    NPR.
              • violon-czela Re: Feministyczny fanatyzm 28.05.12, 09:28
                Dodam też, wracając do tematu dyskusji, ze ważne jest dla mnie, ze feminis
                > tki wywalczyły mi i Tobie i innym kobietom prawo wyboru.
                >
                > Inaczej nie siedzialabys tu na forum, gdyż jedyne formy dozwolonej i akceptowan
                > ej społecznie aktywności dla kobiety to Kuche, Kinder und Kirche (wybaczcie pis
                > ownię).

                Czytałam całą dyskusje ( choć przebrnąć przez to był wyczyn) i chyba ty ciągle piszesz o tym jak to feministki wywalczyły i dzięki temu ta, tamta i jeszcze inna może siedzieć na forum, przy komputerze...Ja nie rozumiem co ma jedno do drugiego?
                Brzmi to jak ostrzeżenie nie bluźnij bo one "ci dały komputer i forum". One dały wybór. Dzięki temu każda może się wypowiedzieć i nie widzę powodu żeby non stop przy każdej negatywnej wypowiedzi się do tego odnosić.
                I dalej skąd ty wiesz, ze gdyby nie feministki to kobieta nie mogłaby? Myślę, że to naturalna kolej rzeczy, która tak czy inaczej by się stała nawet bez feministek. Tak samo zaczyna się dziać z homoseksualistami. Nagle organizacje walczące o ich wolność, o tolerancję nie odnoszą większych sukcesów, tylko czasy się zmieniają, ludzie się zmieniają - to może potrwać ale w końcu stanie się faktem.
                Można być feministką, która stoi i działa tam gdzie kobieta jest ofiarą a można być taką, która ględzi o końcówce w słowie, o to żeby kobieta zwać się kobietą bo słowo kobieta to jak niewolnik wszak tyle pod tym słowem przeżyłyśmy niewoli i jak to teraz? Można będąc feministką popaść w przesadę i śmieszność a ocenia to społeczeństwo - tak to już jest. I tak się podziało, że feministki walcząc o WYBÓR dla kobiet tak się zapędziły, że nie potrafią pojąć, że niektóre kobiety wybierają rodzinę, dom, męża który jest głową rodziny- bycie " kura domową". Wybór to wybór. Nie wiem po jakiego walczyć/twierdzić że powinno nie być macierzyńskiego. Mamy przecież wybór. Chcesz to idziesz, nie to nie czyż nie? Jaki sens ma interwencja w tej materii? Czyżby feministki 21 wieku chciały być tymi mężczyznami dawnych czasów, którzy tępej masie kobiet BIERNYCH, niezbyt ambitnych na siłę pokażą drogę życiową i powiedzą czego one chcą?
                • violon-czela Re: Feministyczny fanatyzm 28.05.12, 09:37
                  nie powinna zwac się kobietą miało być.
                • totorotot Re: Feministyczny fanatyzm 28.05.12, 10:15
                  > I dalej skąd ty wiesz, ze
                  gdyby nie feministki to kobieta
                  nie mogłaby? Myślę, ż
                  > e to naturalna kolej rzeczy,
                  która tak czy inaczej by się
                  stała nawet bez femin
                  > istek.


                  Słońce, sama to z dupy się tylko kupa bierze. Procesy społeczne natomiast są przez coś zawsze inicjowane, mniej lub bardziej świadomie. Akurat tu- bardziej.
                  Naprawdę wierzysz, że pan wyzwoli niewolnika, bo dzisiaj od rana ma dobry humor?
    • mdro Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 20:44
      Pomijając wszelkie inne aspekty, to Środa najwyraźniej zlekceważyła naczelną funkcję języka - komunikację. "Maszyna domowa"? Co to niby jest? Może seksistowska nazwa na robota kuchennego? big_grin Wyobraźcie sobie, że Sroda dzwoni do serwisu i oznajmia "popsuła mi się maszyna domowa"...

      Poza tym to nie nazwa przedmiotu jest seksistowska (patrz przytoczone już przykłady śpiącego policjanta tudzież - o zgrozo - elektrycznego pastucha), ale co najwyżej różnica między sekretarzem, do innych wszak spraw powołanym niż sekretarka.

      (A tak nawiasem mówiąc, to wg mnie wciąż jest dużo poważniejszego pola do popisu niż język, tylko że walka na tych polach jest trudniejsza i mniej medialna).
      • triss_merigold6 Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 20:49
        Biedna nawiedzona wariatka zapomniała, że źródłosłów słowa sekretarka jest starszy niż zawód sekretarki.
        • nabakier Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 08:38
          Jak miło. Szkoda, że Tobie rozumu zabrakło na pojęcie, że chodzi o konkretnie datowane uwarunkowanie społeczne związane z funkcjonowaniem SEKRETAREK. Choćby nazwa pochodziła sprzed potopu.

        • policjawkrainieczarow Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 17:55
          triss_merigold6 napisała:

          > Biedna nawiedzona wariatka zapomniała, że źródłosłów słowa sekretarka jest star
          > szy niż zawód sekretarki.

          ale sama maszynka wziela nazwe od zawodu sekretarki, nie od zrodloslowu zwiazanego z powierzaniem sekretow (zreszta dosc bezsensownego, bo sekretarka zazwyczaj bez pardonu glosno gada, jesli ktos ma jakis sekret do powierzenia, to raczej powinien tej maszynki unikac). Jakos po angielsku mozna to bylo nazwac wprost "answering machine", bez zamieniania kobiety pracujacej w robota. Po polsku mozna to bylo nazwac, na przyklad, nagrywarka, bo kiedy automatyczne sekretarki wchodzily na rynek, o nagrywarkach i takim slowie nikt jeszcze nie slyszal.
          • violon-czela Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 18:24
            bez zamieniania kobiety pracujacej w robota


            a to można zamienić kobietę pracującą w robota? yyyy, gdzie kupujecie to zioło, też bym chciała zamienić się w robota ha ha.
            • triss_merigold6 Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 18:42
              Też poproszę trochę tego towaru... albo namiar na dilera.
    • inguszetia_2006 Re: Feministyczny fanatyzm 26.05.12, 21:43
      sueellen napisała:
      Do domu najczęściej dzwonią ci, którzy nie mogą się dodzwonić na komórkę i - dając upust swojej złości - nagrywają się na maszynę domową. Nazwy?sekretarka? nie używam, bo jest seksistowska.[/url]
      Witam
      No tak, sekretarka wali seksizmem na kilometr! Zwłaszcza jak chce się ją porabać na kawałki, kiedy tak ciągle gada i gada. Niedobre ludzie, natarczywe. A wystarczyło nie rozdawać prywatnych numerów na lewo i prawo i nie byłoby problemu. Z tej wypowiedzi wnioskuję, że pani Środa ma przemożną ochotę zdzielić maczetą swoją "maszynę domową", ale się waha, bo wie, że to "sekretarka"tongue_out I co "ludzie powiedzo", jak ona stwierdzi, że ją ta cholerna sekretarka doprowadza do k...wicy.
      Pzdr.
      Ingu
    • asia_i_p Re: off topic 27.05.12, 05:42
      Nie przebrnęłam.
      Nie cierpię tego rodzaju artykułów, które są serią podpisów pod zdjęciami.
      • mirmunn koncentrowanie się na pierdołach ot, co 27.05.12, 07:09
        Doceniam ruch feministyczny i jego zdobycze, naprawdę. Ale w tej chwili, zamiast walczyć o żeńskie końcówki nazw, panie powinny się koncentrować na sprawach ważniejszych.
        Myślę, że sekretarce lotto, jak jest nazywana, ważne, żeby była traktowana z takim samym szacunkiem jak sekretarz/asystent i tyleż samo zarabiała, a nie 30% mniej.

        A ministerka np. Mucha śmieszy, o walcząć o swoją "żeńską nazwę" kompromituje się przy okazji dramatycznym brakiem kompetencji w sprawach dotyczących jej resortu.
        I właśnie przez takie akcje feministki zyskują opinię wariatek i przesłaniane są ich autentyczne osiągnięcia.

        ZAMIAT DOSZUKIWAĆ SIĘ DYSKRYMINACJI W NAZWACH, NIECH JĄ ZWALCZAJĄ W REALNYM ŻYCIU, bo to idzie o wiele oporniej. Niech załatwią sprawę aborcji, szklanego sufitu, wynagrodzenia kobiet 'domowych"a wtedy wszystkie panie będą szczęśliwe i naprawdę się nie obrażą, jak im się ktoś nagra na tę straszną "sekretarkę"smile.

        Zresztą- język zmienia się wolniej niż rzeczywistość wokól nas i dla nas te nowe formy są śmieszne, dziwne, a za 50 czy 100 lat będą normalną, regularną końcówką rzeczownika i tyle.

        Tak jak przed wojną powszechne było "ł" przedniojęzykowo-zębowe ("słynne gładkie >ł<"), a obecną, ze tak powiem zwykłą wymowę "ł" tępiono, nazywano "wałczeniem" i była ona synonimem chamstwa, prostactwa i braku wykształcenia. Teraz- stała się normą, a przedwojenne "ł", słyszane czasem u starszych ludzi i aktorów, jest uroczym powiewem staroświeckości.
        • nabakier Re: koncentrowanie się na pierdołach ot, co 27.05.12, 08:42
          To jest najsłodsze: wyznaczać komuś pole działania. "Zajmij się tym a tym, bo...".
          stara metoda: po co zajmować się lotami na księżyc, skoro w polu pyry nie wykopane...

          Jakby to powiedzieć: sama się tym zajmij, skoro to takie potrzebne.
          • mirmunn Re: koncentrowanie się na pierdołach ot, co 27.05.12, 09:23
            z pewnością bardziej potrzebne niż "końcówka żeńska",
            a rozdmuchiwanie przez media takich pierdół robi bardzo niekorzystny PR dla ważniejszych spraw, którymi zajmują się feministki
            i robi z nich niepotrzebnie wariatki, którymi nie są

            A poza tym: co kobiecie po tym, że nazywają ją "inżynierka", "docentka" itp- z pewnością wolałaby, żeby nazywali ją "pani inżynier", ale traktowali na równi z mężczyznami i nie rzucali zawodowych "kłód pod nogi", nie wygryzali z grantów i kontraktów, a także wynagradzali jak mężczyznę
            • nabakier Re: koncentrowanie się na pierdołach ot, co 27.05.12, 09:35
              Jak bardziej potrzebne, to się zajmij, a nie -zwalaj na innych ludzi. Niech każdy się zajmuje tym, co chce.
              • mirmunn Re: koncentrowanie się na pierdołach ot, co 27.05.12, 11:26
                sama się zajmij
                i jeszcze oflaguj
                • nabakier Re: koncentrowanie się na pierdołach ot, co 27.05.12, 11:51
                  Ależ się zajmuję.I nie mam z tym problemu. A Ty masz.
          • violon-czela Re: koncentrowanie się na pierdołach ot, co 27.05.12, 17:59
            No sorry jak ktoś wepchał się na stanowisko i nie radzi sobie i nie ma o tym bladego pojęcia a skupia się na nazwie swojego zwodu to takie coś ciśnie się wręcz na usta.

            "Zajmij się tym a tym, bo..
        • mama303 Re: koncentrowanie się na pierdołach ot, co 27.05.12, 09:07
          Nie zauważyłam aby to był temat numer jeden dla feministek. To media i forum ematka to rozdmuchują.
          • nabakier Re: koncentrowanie się na pierdołach ot, co 27.05.12, 09:36
            Bo to jest własnie TAKI poziom magla- "a ona miała zielone guziki" i na co jej te guziki...
            Boskie forum big_grin
            • totorotot Re: koncentrowanie się na pierdołach ot, co 27.05.12, 10:45
              Nabakier dzisiaj wymiatasz smile))))
              • cmentarna.polka Re: koncentrowanie się na pierdołach ot, co 27.05.12, 20:19
                właśnie! piąteczka
        • princess_yo_yo Re: koncentrowanie się na pierdołach ot, co 27.05.12, 09:42
          to prawda ze jezyk zmienia sie wolniej niz rzeczywistosc i trudno nawet przewidziec w ktorym kierunku po(u)jda zmiany. nie przeczytalam linkowanego artykulu wiec nie bardzo rozumiem dlaczego dyskusja rozwinela sie w takim wlasnie kierunku bo sam aspekt jezyka i przelozenia na rzeczywistosc (i na odwrot) jest bardzo interesujacy. dla mnie cytat ze startera byl wlasnie o tym ze rzeczywistosc rozumienia 'sekretarki' w sensie wykonywanej pracy jest wlasnie taka i stad przelozenie na 'automatyczna sekretarke' - w wielu innych jezykach 'nagrywacz wiadomosci' nie ma ladunku osobowego.
          przypomnialo mi sie cos jeszcze, ostatnio w gazecie czytalam ze w coraz wiecej mezczyzn ksztalci sie jako polozne (uk) co jest nowym fenomenem bo jeszcze kilka lat temu nie bylo zadnego. teraz jest ich kilkudziesieciu ale nadal malo. nazwa zawodu - midwife - ma ewidentny zenski ladunek plciowy ale tej nazwy sie uzywa w stosunku do nich tez i nie wywoluje to najwyrazniej wielkich problemow. mysle ze dlatego ze tutaj ten ladunek plciowy nie ma juz znaczenia i to jest wlasnie osiagniecie rownowagi o ktorej piszesz. w pl jest do tego daleko z roznych powodow, rowniez jezykowych bo jezyk polski jest mniej elastyczny pod tym wzgledem.
          • nabakier Re: koncentrowanie się na pierdołach ot, co 27.05.12, 10:15
            10/10
            Możesz to jednak tłumaczyć i sto lat, a i tak nie przyjmą, bo to nie o TEN PROBLEM chodzi (problemu w ogóle nie widzą-to poza ich horyzontem), ale o dowalenie Środzie i feministkom.
            • princess_yo_yo Re: koncentrowanie się na pierdołach ot, co 27.05.12, 10:52
              ale ja pisze z boku, nie znam tworczosci srody tak doglebnie i nawet nie chcialo mi sie otworzyc linka do artykulu wiec nie wiem w jaki sposob kwestia 'sektretarki' sie wpisala w calosc. rozumiem ze sroda ma za soba dosc niefortunne wypowiedzi a tak to jest ze odbiorca bledy sie pamieta dluzej.
              napewno w pl jest duzo do zrobienia bo powszechna mizoginia mnie akurat bardzo razi kiedy przyjezdzam z wizyta. a z dyskusji tutaj wyglada na to ze przecietnym kobietom to nie przeszkadza jeszcze na tyle zeby prowadzic kampanie spoleczne itd a ruch feministyczny nie jest w stanie wiekszosci kobiet zaangazowac.
    • violon-czela Re: Feministyczny fanatyzm 27.05.12, 14:44
      Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach feministę można wszystkim urazić. Moja spiżarnio- przechowalnia zwana jest pie...iczką - szowinizm. Bez jaj ale gdybym ja się miała takimi bzdurami w życiu zajmować to musiałabym wpierw dostać w głowę.
    • bye.bye.kitty antykobiecy fanatyzm jest śmieszniejszy 27.05.12, 16:42
      szczególnie w wykonaniu kobiet
      • morgen_stern Re: antykobiecy fanatyzm jest śmieszniejszy 28.05.12, 09:42
        Taktak, teraz szczególnie na topie jest wyśmiewanie feministek i "żeńskich końcówek", trend taki. Mam złe wieści, to nie sprawia, że jesteście przez facetów - tych z patriarchalnym spojrzeniem na świat - uważane za super ekstra fajne, jesteście dla nich takimi samymi głupimi babami, jak te straszne feministki smile
        • totorotot Re: antykobiecy fanatyzm jest śmieszniejszy 28.05.12, 10:04
          Ale kogo obchodzi, co o nas myślą mężczyźni? Sądzisz, że te kobiety nadjeżdżające na feministki robią to, by się przypodobać mężczyznom?

          Ważne, że kobiety siedzą na forum i dyskutują, czy to po tej stronie będąc, czy po tamtej, a głowa rodziny w czasie tego forumowania żony posprząta i zajmie się dzieckiem.
    • amonette Re: Feministyczny fanatyzm 28.05.12, 10:02
      Im więcej słowotwórstwa i sztuczności, tym mniejsza czytelność przekazu. Pani prof powinna być tego świadoma.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka