Dodaj do ulubionych

nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina

29.05.12, 16:12
Dziewczyny-co sądzicie o takiej syt:
mój 12letni syn dobrze się uczy, ma sporo kolegów koleżanek-jest lubiany-niestety mówi co myśli i często zanim pomyśli- i tak np do nauczyciela od muzyki"Pan nas niczego nie uczy" itd, nie jest dzieckiem, które jeśli uważa że ma racje to spuści głowę i powie przepraszam-będzie swoich racji bronił co nauczyciele odbierają jako brak szacunku.Nie wdaje się w zadne bójki-to co jest mu zarzucane to czasem właśnie brak szacunku do nauczyciela,, gadanie na lekcji. Po naszej ostatniej rozmowie na ten temat stara się-nie przynosi żadnyc uwag itd. Jego klasa z okazji Dnia Dziecka wybiera sie do kina i pani wskazała zon i jeszcze 2 chłopców nie jadą...przykro mu się zrobiło. I mam pytanie co sądzicie nt takich syt-pani ma rację bo w ten sposób chce te dzieci czegoś nauczyć , czynie? co waszym zdaniem powinnam zrobić???
Obserwuj wątek
    • verdana Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 16:17
      Dziecko, które chamsko zwraca się do nauczyciela na pewno powinno zostać ukarane. Ale przezież nie w Dzień Dziecka i nie wykluczeniem z pójścia do kina!
      • jamesonwhiskey Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 16:21

        > Dziecko, które chamsko zwraca się do nauczyciela na pewno powinno zostać ukaran
        > e. Ale przezież nie w Dzień Dziecka i nie wykluczeniem z pójścia do kina!


        pogrozenie palcem moze nie dac rezultatu
        a "mowi co mysli" to takie kolokwialne nazwanie pyskowania i obrazania nauczyclieli ?
        • gazeta_mi_placi Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 16:23
          Nie, to po prostu kreatywny i odważny młody człowiek wink
        • salinas Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 17:21
          jamesonwhiskey napisał:

          >
          > > Dziecko, które chamsko zwraca się do nauczyciela na pewno powinno zostać
          > ukaran
          > > e. Ale przezież nie w Dzień Dziecka i nie wykluczeniem z pójścia do kina!
          >
          >
          > pogrozenie palcem moze nie dac rezultatu
          > a "mowi co mysli" to takie kolokwialne nazwanie pyskowania i obrazania nauczycl
          > ieli ?


          Zgadzam się, mało tego - podejrzewam ,że to ,,pan nie uczy" to czubek góry lodowej. Dobrze musiał dzieciak zaleźć za skórę skoro nauczycielka sięga po taki ciężki arsenał, a w rodzicach ucznia wsparcia nie ma. A Ty nadal nie widzisz problemu, skoro szukasz luki w prawie i zastanawiasz się jak tu udowodnić , że baba nie ma racji szukając pomocy na forum . Cóż , nie ma się co dziecku dziwić
        • mama303 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 18:18
          jamesonwhiskey napisał:

          > pogrozenie palcem moze nie dac rezultatu
          > a "mowi co mysli" to takie kolokwialne nazwanie pyskowania i obrazania nauczycl
          > ieli ?

          A może dzieciak wypowiedział jako jedyny to co myslą wszyscy. Moze nauczyciel rzeczywiscie ich niczego nie uczy. To sie nazywa odwaga cywilna. Ale takich dzieci sie nie lubi i nie umie z nimi postepować. Dziecko ma siedziec cicho i nie mieć swego zdania.
          • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 18:27
            Tak, a teraz wszyscy wskakują na ławki i rwą podręczniki do muzyki na strzępy.
            • mama303 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 18:36
              kawka74 napisała:

              > Tak, a teraz wszyscy wskakują na ławki i rwą podręczniki do muzyki na strzępy.

              Jak nauczyciel d... to mu wskazują.
              • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 18:41
                Co wskazują?
                • gazeta_mi_placi Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 20:23
                  Może wskazówkę? big_grin
                • mama303 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 06:48
                  kawka74 napisała:

                  > Co wskazują?
                  miało być "wskakują" smile
      • attiya Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 17:13
        czyli dzieci i ryby głosu nie mają? mają siedzieć pokornie i nie mieć swego zdania?
        nawet jak nauczyciel nie ma racji?
        a ja naiwna myślałam, że czasy gdy nauczyciel był guru dawno odeszły do lamusa
        do autorki - zrobiłabym dżihad nauczycielowi jak to Triss czasem pisze tongue_out
        • jamesonwhiskey Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 17:28
          > nawet jak nauczyciel nie ma racji?

          12 sto latek raczej nie jest osoba wlasciwa do oceny kwalifikacji nauczyciela


          > do autorki - zrobiłabym dżihad nauczycielowi jak to Triss czasem pisze tongue_out

          rozdarta morda , piana na pysku chyba nie najlepszy pomysl
          nauczyciel widzial juz takich swirow dzisiatki razy
          nie zrobisz zadnego wrazenia napewnozadnego pozytywnego
        • gazeta_mi_placi Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 08:34
          W obecnych czasach głos mają jedynie dzieci i ich rodzice, nikt więcej.
          A jeżeli ktoś uważa inaczej przypomina mu się, gdzie jest jego miejsce bo wszak mamy mały przyrost naturalny więc dzieciom (i ich rodzicom) można wszystko.
        • landora kiedyś i dziś... 30.05.12, 13:57
          https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/542559_4001342002802_1558624319_3387310_116725229_n.jpg
      • wuika Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 20:20
        To jest chamsko? Gdyby go wyzwał od debili, głupków, nieudaczników, czy coś - rozumiem, chamsko i w ogóle. Ale stwierdzenie, że pan ich niczego nie uczy nie jest chamskim stwierdzeniem. Nie widzę tutaj powodów do karania ucznia.
        Znaczy inaczej - znając niektórych nauczyli powodów jest od groma i ciut ciut. Ma własne zdanie - źle. Na dodatek je wyraża - źle. A poza tym nie można się do niczego innego przyczepiać, bo jeśli zostało to wypowiedziane tak, jak zacytowano, to to NIE JEST chamskie. Czyli - ukarzmy niepokornego ucznia, po co nam tacy. Nienawidzę nauczycieli, którzy nie potrafią poradzić sobie z tym, że uczniowie mają własne zdanie inaczej, niż występując z pozycji władzy.
      • kryptopiryna Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 10:12
        Droga autorko wątku, jestem nauczycielką. To co zrobiła pani jest absolutnie niedopuszczalne i nieprofesjonalne. Proponuję, abyś nagłośniła sprawę u dyrektora szkoły, o ile pani wcześniej nie zmieni zdania.
    • jolunia01 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 16:20
      Nauczycielkę opier..., do dyrekcji na piśmie zwrócic sie o wyjaśnienie, dlaczego dzieci wyklucza sie z grona klasy i zażądać podstawy prawnej oraz opinii psychologa w tej sprawie.
      Pani jest głupia.
      • przeciwcialo Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 17:31
        Jakie wielkie słowa, podstawa prawna, opinia psychologa... a moze przyjąc do wiadomości że dziecko ciut niewychowane?
        Wyszukuje się przykrywek do niewłasciwego zachowania dziecka.
        • jolunia01 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 19:25
          przeciwcialo napisała:

          > Jakie wielkie słowa, podstawa prawna, opinia psychologa... a moze przyjąc do wi
          > adomości że dziecko ciut niewychowane?

          Przyjmuję - ciut, owszem

          > Wyszukuje się przykrywek do niewłasciwego zachowania dziecka.

          Nikt tu nie szukał przykrywki "do dziecka", tylko opisał pozbawioną kwalifikacji pedagogicznych i psychologicznych pindę używajacą - raczej niesłusznie - tytułu "nauczycielka".

          czar_bajry
          > Każdy sądzi wg siebie

          No, właśnie widzę po komentarzach "nauczycielek"

          przeciwcialo
          > Pyskujący, szturchający, ubliżający innym uczniowie to zadna atrakcja dla reszty.

          Gdzie wyczytałaś, że to KONKRETNE dziecko się tak zachowuje?

          > jak się ktoś nie potrafi zachowac to niech w domu siedzi.

          Słusznie, ta konkretna pinda udająca nauczycielkę powinna siedzieć w domu faktycznie - na bezrobociu.

          jamesonwhiskey

          > czyli rozbrykany bachor bez zadnej kultury to wina nauczyciela

          Z pewnością winą nauczyciela jest to, że nie potrafił sobie wyrobić autorytetu.

          > jego robota jest uczyc muzyki a nie uzerac sie z jakims beszczelnym gowniazem

          Widać nie uczy, skoro nawet dziecko to widzi. Ale to pewnie rodzina lub kolega twojej polonistki, co widać po poziomie twojej ortografii.
          No i oczywiście, ciebie wychowano tak świetnie, że potrafisz tylko obrażać innych.
          • przeciwcialo Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 19:35
            Mowa była że ban na wyjazd do kina dotyczy kilku uczniów wiec jeden pyskujący, drugi szturchający kolejny tez zachowujący się tak że podpada pod bana....
          • kub-ma Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 22:01
            Matko, jak Ty nic nie wiesz o szkole.
        • wuika Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 20:21
          Od tego, że dziecko niewychowane (inna sprawa - dlaczego?), do tego, żeby je karać wykluczeniem z grupy chyba daleka droga. Jak dziecko nie powie "dzień dobry" przy wejściu do klasy, to też ma zaliczyć out z imprez szkolnych? Lekkie przegięcie z dyscypliną, która na dodatek nie zadziała.
        • kryptopiryna Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 10:18
          Drogie forumowiczki, nie ważne czy dziecko jest wychowane, czy nie. Jeśli wyjście jest organizowane dla całej klasy z okazji Dnia Dziecka to nie ma podziału na dzieci grzeczne i niegrzeczne, albo idą wszyscy, a jeśli nauczyciel nie ma ochoty szarpać sobie nerwow na wycieczce to nie idzie nikt, po prostu nie organizuje się wycieczki. Nie ma miejsca w szkole na segregację uczniow. Ucznia można ukrarać w inny sposob. Pani postąpiła nieprofesjonalnie, a mama chłopca ma prawo prosić o wyjaśnienia, a nawet pojść na skargę.
          • wiecznie-zapominam-login Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 10:45
            kryptopiryna napisała:

            > Drogie forumowiczki, nie ważne czy dziecko jest wychowane, czy nie. Jeśli wyjśc
            > ie jest organizowane dla całej klasy z okazji Dnia Dziecka to nie ma podziału n
            > a dzieci grzeczne i niegrzeczne, albo idą wszyscy, a jeśli nauczyciel nie ma oc
            > hoty szarpać sobie nerwow na wycieczce to nie idzie nikt, po prostu nie organiz
            > uje się wycieczki. Nie ma miejsca w szkole na segregację uczniow.

            Autorka wątku zacytowała status szkoły do której uczęszcza jej dziecię:
            "Za lekceważenie obowiązków szkolnych oraz naruszanie porządku i dyscypliny uczeń może być ukarany:
            1. Upomnieniem wychowawcy.
            2. Upomnieniem lub naganą udzieloną przez dyrektora szkoły na apelu szkolnym
            z wpisaniem do arkusza ocen.
            3. Przeniesieniem do równoległej klasy.
            4. Zakazem reprezentowania szkoły na zewnątrz.
            5. Zakazem udziału w wycieczkach, dyskotekach, rajdach, obozach i imprezach szkolnych.
            6. Skreśleniem z listy uczniów z równoczesnym przeniesieniem do innej szkoły( "

            Uczeń rozmawia na lekcjach i jak niżej sama autorka określała "pyskuje" co jest naruszeniem porządku i dyscypliny czyli uczeń nie musi być zabierany na wyjście do kina.

            >Ucznia można
            > ukrarać w inny sposob. Pani postąpiła nieprofesjonalnie, a mama chłopca ma praw
            > o prosić o wyjaśnienia, a nawet pojść na skargę.
            który z powyższych sposobów proponujesz skoro upomnienie przez wychowawcę nastolatek i jego mama ma w nosie, podobnie jak groźbę niezabierania na wycieczkę tych niegrzecznych. Rodzic i dzieciak wiedzieli że takie mogą być konsekwencje braku dyscypliny czy chociażby poszanowania innych osób, jest to zapisane w statucie więc o co bicie piany?
          • przeciwcialo Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 14:24
            Pewnie, i przez takich pyskujących cała klasa ma siedziec w szkole cały rok.
            Wycieczka wypada w dzień dziecka, trudno, jak ktos nie potrafi sie zachowac to nie jedzie.
      • czar_bajry Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 18:00
        Nauczycielkę opier..., do dyrekcji na piśmie zwrócic sie o wyjaśnienie, dlaczeg
        > o dzieci wyklucza sie z grona klasy i zażądać podstawy prawnej oraz opinii psyc
        > hologa w tej sprawie.
        > Pani jest głupia.

        big_grinbig_grinbig_grin
        Każdy sądzi wg siebiebig_grin
      • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 18:01
        Jeszcze wezwać policję proponuję. Albo przynajmniej zaangażować Rutkowskiego.
    • asia_i_p Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 16:22
      Do kina powinna go zabrać, na dzień dziecka w ogóle powinna być amnestia.
      Ale stwierdzenie "Pan nas niczego nie uczy" to niestety nie tylko pan od muzyki odbiera jako brak szacunku, ja też. Warto byłoby dziecko nauczyć, że odpowiada nie tylko za swoje intencje przy wypowiedzi, ale też za to, jak jego komunikat jest sformułowany i co słyszą inni - bo ludzie, którzy najpierw obrażają innych, a potem się bronią, że nic złego nie mieli na myśli, są naprawdę uciążliwi dla otoczenia.

      Zadzwoń do nauczycielki i spytaj, czy syn stanowi zagrożenie dla swojego lub czyjegoś bezpieczeństwa - bo to chyba jedyny powód, kiedy ucznia można wykluczyć z życia szkolnego. Uczeń niezawieszony w prawach ucznia ma PRAWO do udziału w wycieczkach szkolnych - i przy niektórym typie wychowawców może nie od rzeczy byłoby zasygnalizować, że o tym wiesz. Chyba, że wycieczka jest po lekcjach, wtedy nauczyciel ma większą dowolność.
      • kolia30 do asia_i_p 29.05.12, 16:36
        Czy mogę gdzieś znaleźć taki przepis że uczeń niezawieszony w pr.ucznia ma prawo do wycieczek?
        Jeszcze się zastanawiam ale chcę zadz. do nauczycielki i poprosić ją żeby jutro w dzienniczku napisała że .....(imię i nazwisko dziecka) nie zostanie zabrane na wycieczkę z powodu... i poproszeżeby podpisała to jeszcze pani dyrektor-wspomnę też o tym przepisie w razie czego.
        Nie podoba mi się ta syt tym bardziej, że na zebraniu nauczycielka sygnalizowała problemy z niektórymi dziećmi i wtedy właśnie powiedziała o swoim pomyśle-nie zabierania tych dzieci na wycieczki; na co rodzice się jednogłośnie nie zgodzili-powiedzieli że albo jadą wszyscy albo nikt.
        • lolinka2 Re: do asia_i_p 29.05.12, 16:40
          Statut Szkoły, Program Wychowawczy Szkoły itp.
        • przeciwcialo Re: do asia_i_p 29.05.12, 17:38
          No ja się nie dziwie że rodzice tych kłopotliwych krzyczeli że albo wszyscy albo nikt.
          Ja nie krzyczałabym napewno. Pyskujący, szturchający, ubliżający innym uczniowie to zadna atrakcja dla reszty. jak się ktoś nie potrafi zachowac to niech w domu siedzi.
          • gazeta_mi_placi Re: do asia_i_p 29.05.12, 18:05
            Zgadzam się z Tobą.
        • czar_bajry Re: do asia_i_p 29.05.12, 18:02
          na co rodzice się jednogłośnie nie zgodzi
          > li-powiedzieli że albo jadą wszyscy albo nikt.

          Już widzę jak cała klasa solidarnie rezygnuje z wycieczkibig_grin
    • asia.asz Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 16:22
      akurat na czasie bo wczoraj z moja mam rozmawialam nt mojego najmlodszego brata ktory jest w liceum i jak zawsze bylo ok tak w tym roku jest slabo... tak dluzej rozmawialysmy i okazuje sie ze maja niedlugo wycieczke, zazartowalam ze w sumie za te zle stopnie to nie powinien chyba jechac, na co moja mama powiedziala ze nauczyciele w jego szkole uwazaja ze wycieczka to wyjazd wspolny klasy, ma na celu takze integracje itp itd i nie powinno sie zakazywac wyjazdu dziecku z powodu zlych stopni
      i zgadzam sie z tym
      sa inne metody na zmotywowanie dziecka do pracy nad stopniamy/zachowaniem
      ja moim rodzicom radzilam ograniczyc/odlaczyc komputer bo niestety to jest glowna przyczyna problemow...
    • kolia30 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 16:29
      dzięki, oczywiście też uważam , ze powinien zostać ukarany-rozmawiamy z nim o tym i mam nadzieję, że przyniesie to skutek), ale właśnie nie w Dzień Dziecka; dziękuję za Wasze odpowiedzi
    • lolinka2 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 16:34
      Myślę, że istnieje szereg metod, które autorytet nauczyciela budują lepiej niż zakazanie dzieciakowi z podstawówki (!) wyjścia do kina w dzień dziecka. Tylko, że problem w tym, że kadra pedagogiczna wzięła chyba komentarze syna za mocno do siebie i uznała za osobistą obrazę... a szkoda, bo z takich młodych, pyskatych ludzi da się cuda zrobić - bo tacy mają najsilniejszą potrzebę lidera.
      Zaprotestowałabym stanowczo wobec wychowawcy (na piśmie) i zażądała uzasadnienia takiego postępowania pytając konkretnie o kwestie naruszania bezpieczeństwa, ewentualne nagany udzielane synowi na forum szkoły etc. W statucie powinna być informacja, czego można ucznia pozbawiać i z jakiej okazji.

      Na teksty "pan nas niczego nie uczy" jest 10 000 różnych odpowiedzi, zależnie od sytuacji i zakładanych intencji interlokutora.
      • kolia30 znalazłam na str szkoły w statusie 29.05.12, 16:48
        Za lekceważenie obowiązków szkolnych oraz naruszanie porządku i dyscypliny uczeń może być ukarany:
        1. Upomnieniem wychowawcy.
        2. Upomnieniem lub naganą udzieloną przez dyrektora szkoły na apelu szkolnym
        z wpisaniem do arkusza ocen.
        3. Przeniesieniem do równoległej klasy.
        4. Zakazem reprezentowania szkoły na zewnątrz.
        5. Zakazem udziału w wycieczkach, dyskotekach, rajdach, obozach i imprezach szkolnych.
        6. Skreśleniem z listy uczniów z równoczesnym przeniesieniem do innej szkoły(
        CZYLI JEDNAK MOŻE, CHOCIAŻ NIE WIEM CZY PYSKOWANIE TO Lekceważenie obowiązków szkolnych oraz naruszanie porządku i dyscypliny uczeń może być ukarany???
        • nandadevir Re: znalazłam na str szkoły w statusie 29.05.12, 16:55
          nr 5 jest dla mnie trochę niezgodny z (nie pamiętam rozporządzaenia) z ustawą. Uczeń ma prawo do edukacji w szkole oraz poprzez inne formy: wyjścia na wystawy, do zoo czy ogrodu botanicznego, teatru czy kina. Punkty od 1 do 5 widać to kary stopniowane. Najpierw upomnienie, potem nagana dyrektora itd. Wycieczki to wg mnie za surowa kara na zachowanie syna, choć ja też nie lubię "takich uczniów", którzy pyskują w stylu pan mnie nic nie nauczy.
          Myślę, że powinnaś iść do dyrektora i poprosić o zamianę kar.
        • aga_sama Re: znalazłam na str szkoły w statusie 29.05.12, 16:56
          No wg statutu niby może, ja jednak nie popuściłabym sprawy.
          Argumentowałabym, że kara jest niewspółmierna do przewinienia.
          • verdana Re: znalazłam na str szkoły w statusie 29.05.12, 17:02
            To nawet nie o to chodzi, że niewspółmierna. Ale kara w Dzień Dziecka oznacza, zę nauczyciel nie chce dziecka wychować - chce mu zrobić dotkliwą przykrość. W Dzień Dzieka, urodziny i td. kar sie nie wymierza. Poza tym, co istotne - kto zapewni dziecku opiekę? Szkoła ma taki obowiazek, skoro dziecko nie idzie na wycieczkę, to musi mieć zapewnione w szkole lekcje.
            • gazeta_mi_placi Re: znalazłam na str szkoły w statusie 30.05.12, 08:38
              W ogóle obecnie kar się nie wymierza, klapsa nie - bo to obecnie przestępstwo, podnieść głosu nie - bo to jeszcze gorsza przemoc psychiczna, zakazać pójścia do kina - też nie - bo Dzień Dziecka, imieniny, urodziny, pierwszy dzień wiosny lub rocznica wybicia się pierwszego ząbka.
        • lolinka2 Re: znalazłam na str szkoły w statusie 29.05.12, 17:06
          czyli o ile nie wykorzystano wobec dziecka pkt 1-4, to pkt 5 nie można zastosować, bo jest jako "groźniejsza konsekwencja" wpisany. I wszystko jasne.
        • czar_bajry Re: znalazłam na str szkoły w statusie 29.05.12, 18:04
          CZYLI JEDNAK MOŻE, CHOCIAŻ NIE WIEM CZY PYSKOWANIE TO Lekceważenie obowiązków szkolnych oraz naruszanie porządku i dyscypliny uczeń może być ukarany???

          big_grinbig_grinbig_grin
          Weź się może za wychowanie syna zamiast za wypisywanie głupot.
      • moofka Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 17:35
        > Na teksty "pan nas niczego nie uczy" jest 10 000 różnych odpowiedzi, zależnie o
        > d sytuacji i zakładanych intencji interlokutora.

        otoz
        nauczyciel powinien zareagowac natychmiast, adekwatnie i tak zeby mlodemu w piety poszlo
        i nie brac do siebie
        to jest problem nauczyciela i jego niskiej samooceny ze takei slowa szczeniaka odbiera jako osobista obraze
        a moze faktycznie krol jest nagi
        nauczyciele maja po prostu bardzo niskie kompetencje
        interpersonalne i inne czasem
        bo nikt ich tego nie uczy
        • lolinka2 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 17:39
          oczywiście, że tak.

          A celna riposta spowodowałaby, że pan urósłby w oczach chłopaka do rangi bohatera narodowego i miałby szansę stać się ukochanym panem od muzyki, a tak - cóż, jest trąbą, która nie potrafi nauczyć.
          • jamesonwhiskey Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 17:47
            > jest trąbą, która nie potrafi nauczyć.

            czyli rozbrykany bachor bez zadnej kultury to wina nauczyciela
            jego robota jest uczyc muzyki a nie uzerac sie z jakims beszczelnym gowniazem
            • przeciwcialo Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 17:54
              A zzcze nauczyciel miałby kłopoty bo dziecko biedne stres przezyłoby i fobii szkolnej sie nabawi wink
            • e_r_i_n Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:14
              jamesonwhiskey napisał:

              > jego robota jest uczyc muzyki a nie uzerac sie z jakims beszczelnym gowniazem

              Szkoła pełni nie tylko funkcję edukacyjną, ale również wychowawczą.
              Oczywiście nie ma zastępować rodziców, ale brać udział w wychowaniu jak najbardziej.
              • jamesonwhiskey Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:36


                > Oczywiście nie ma zastępować rodziców, ale brać udział w wychowaniu jak
                > najbardziej.


                do tego potrzeba jeszcze wspolpracy ze strony rodzicow
                w tej sytuacji widze krysztalowego synusia mamuni i zlych nauczycieli
                • e_r_i_n Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:41
                  jamesonwhiskey napisał:

                  > do tego potrzeba jeszcze wspolpracy ze strony rodzicow

                  Ależ oczywiście i bezdyskusyjnie.
          • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 17:47
            Albo przekazałby ciętą ripostę mamie, a mama przybiegłaby do dyrekcji na skargę, że nauczyciel źle się odnosi do dziecka.
            • jamesonwhiskey Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 17:51
              dokladnie, wtedy by bylo darcie mordy , ze ten cham zneca sie nad sunusiem
              i zle sie do niego odnosi
          • asia_i_p Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 20:41
            To jest akurat ślepa uliczka - na poziomie gimnazjum cięte riposty musiałyby dochodzić do poziomu, który przestaje być zgodny z prawem.

            Nie usprawiedliwiam ani na jotę syna autorki wątku - do szału doprowadzają mnie tacy "niepokorni", którzy są jak trusia przy pani od matematyki, a stawiają się panu od muzyki. Sam wybór adresata "śmiałych" uwag nie najlepiej o dzieciaku świadczy. Ale to nie znaczy, że szkoła może łamać własne zasady. Chyba, że byłaby wyższa konieczność, bo młody nagminnie by narażał siebie albo innych na wycieczce na sytuacje niebezpieczne. Ale nie jako kara za nieuprzejmość.
          • anilka Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 22:38
            A celna riposta nauczyciela mogła by doprowadzić do kolejnej uwagi syneczka . A pan jeszcze celniej by odpowiedzia,ł a wtedy syneczka zaboli i wkroczy mamusia, która zażąda uzasadnienia na piśmie dlaczego nauczyciel, tak zwraca się do biednego dziecka
    • delecta Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 17:15
      Statut szkoły dość dziwny...
      Z drugiej strony nie wyobrażam sobie żeby uczeń za chamstwo pozostał bezkarny. Muzykolog, że wie, że nauczyciel muzyki niczego nie nauczy?
      • nandadevir Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 17:20
        dziwny to mało powiedziane, ostatni punkt jest niezgodny
    • ania_dentystka Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 17:32
      Zgadnę? Bezstresowo wychowany czy nie wychowywany wcale?
      Wybacz, ale coś tu szwankuje.
      Dziecko jeśli ma zastrzeżenia do nauczyciela ( a ma prawo mieć) rozmawia z rodzicami a nie pyskuje. I nie dziecku oceniać czy pan od muzyki/matematyki czy polskiego czegoś uczy czy niczego nie uczy.
      Nie wykluczam, że ma racje, ale tak jak wspomniałam nie ono jest od oceniania nauczyciela.
      Czy w Dzień Dziecka powinno być karane? Moim zdaniem nie. Do kina powinno iść, ale rozmowa z rodzicami i przywołanie 12 latka do porządku jak najbardziej powinny się odbyć.
      Ja bym bardzo się martwiła gdyby moje dziecko tak się zachowywało.
    • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 17:46
      Moim zdaniem trzeba zacząć od rozmowy z nauczycielem, i to jak najszybciej. Jakie zachowania (konkretnie, nie ogólnikowo) są przyczyną zastosowania takiej, a nie innej kary? Czy zostały zastosowane inne środki zaradcze, a jeśli tak, to jakie? Czy to jest może skutek zamiany kar - zamiast nagany czy obniżenia stopnia z zachowania zakaz wyjścia do kina?
      Zadaj konkretne pytania i oczekuj konkretnych odpowiedzi.
    • draconessa Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 17:53
      Kara od czapy- zwlaszcza, ze to Dzien Dziecka. Natomiast co do owego stawiania sie nauczycielom - zalezy, w jakiej formie syn to robi - bo moze problem nie lezy de facto w tym, ze sie sprzeciwia, ale wlekcewazacym i moze nawet bezczelnym sposobie wyrazenia owego sprzeciwu? Warto poromawiac z urazonymi stronami i z wychowawczynia - moze zmieni zdanie. Jesli zas pozostanie przy swoim i chlopaka do kina nie zabierze....coz, bylabym bezczelna matka i sama zabrala chlopaka na jakis fajny film. Do szkoly by nie poszedl.
      • kolia30 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 17:57
        dzwoniłam do nauczycielki-poprosiłam o notatkę w dziennniczku że dziecko nie zostanie zabrane na wycieczkę z powodów takich i takich...
        Pani powiedziała że dziwi ją moja postawa i że zapyta dyrekcji czy ma coś takiego napisać...
        • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 18:00
          > Pani powiedziała że dziwi ją moja postawa

          A co konkretnie? To, że nie chcesz przyjść i się dowiedzieć, o co chodzi? Czy to, że nie powinnaś się dziwić, że syn dostał karę?
        • przeciwcialo Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 18:02
          Poczucie obciachu spada w społeczeństwie jak ktos niżej zacytował.
          Mnie tez dziwi twoja postawa, gotowa jestes prawnika wziąc aby tylko synus kary nie poniósł.
    • nisar Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 17:56
      Sądzimy przede wszystkim, że przytoczyłaś najlżejszy przykład złego zachowania syna, że syn sprawia problemy nie tylko wypowiedziami ale także zachowaniem.
      Podejrzewamy natomiast, że - skoro piszesz, że odbyła się już z synem rozmowa na ten temat - szkoła próbowała już w delikatniejszy sposób reagować i goowno to dało.
      Jesteśmy absolutnie przekonani, że poziom chamstwa, który reprezentuje opisywane dzieciątko (dwunastoletnie, proszę pamiętać) zdecydowanie powinien wykluczyć go z grupy. Nie tylko ze względu na komfort nauczyciela na wycieczce (diabli wiedzą, kogo i w jaki sposób chłopczyk obrazi) ale także zwykły przykład dla innych uczniów, żeby widząc że chamowi nic tak naprawdę nikt nie jest w stanie zrobić, bo rozhisteryzowana mamunia poleci do prawnika, byle synuś kary żadnej nie odbył, nie próbowali przypadkiem podobnych zachowań.

      Swoją drogą, jak napisała gdzieś Triss: w społeczeństwie zanika poczucie obciachu. Ślicznie sformułowane i w 100% prawdziwe, jeszcze dwadzieścia lat temu mamunia chama wlazłaby ze wstydu w mysią dziurę, dziś szuka przepisów, by synka bożebroń nikt nie wychowywał. O tempora, o mores.
      • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 17:57
        Merci beaucoup.
        Jako nauczycielowi nie bardzo wypadało mi to napisać wink
      • anilka Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 22:32
        10/10
        Bo jakże inaczej to brzmi - synuś mamuni, który szczerze mówi to co myśli, a niewychowany dzieciak, ktory gada bez namysłu co mu się w głowie zalęgnie, albo co gorsza, gada to samo ale z namysłem i premedytacją żeby tylko kogoś wkurzyć
      • pade Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 23:20
        Ajakim prawem nazywasz tego chłopca chamem?
      • amoreska Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 18:57
        Nic dodać, nic ująć.

        Idę czytać resztę postów w tym wątku.

        P.S.
        Ten wątek to kolejny dowód na to, że w dzisiejszych czasach uczniowi wolno wszystko, a nauczycielowi de facto nic.
    • czar_bajry Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 17:57
      co waszym zdaniem powinnam zrobić???

      Nauczyć dziecko szacunku do starszych???tongue_out
      • kolia30 dzwoniłam do nauczycielki 29.05.12, 18:00
        dzwoniłam do nauczycielki-poprosiłam o notatkę w dziennniczku że dziecko nie zostanie zabrane na wycieczkę z powodów takich i takich...
        Pani powiedziała że dziwi ją moja postawa i że zapyta dyrekcji czy ma coś takiego napisać...
        • draconessa Re: dzwoniłam do nauczycielki 29.05.12, 18:14
          A powinnas pojsc do nauczycielki osobiscie i w cztery oczy wyjasnic, co sie stalo i jak konkretnie zachowywal sie Twoj syn. Bo moze sie okazac, ze z syna wcale nie jest taki aniolek, jak Ci sie wydaje. Nadal mimo to uwazam, ze chlopak do kina ze szkola powinien isc, ale tez musisz z nim podjac dyskusje na temat dopuszczalnych form wyrazania swych pogladow. Odnosze wrazenie, ze czasem rodzice boja sie wspolpracowac ze szkola i maja w ...hmmm....jak ich dziecko sie tam zachowuje.
        • kub-ma Re: 30.05.12, 09:25
          Dzwoniłaś o tej porze? I kobieta nie może w spokoju spędzić czasu z własnymi dziećmi? Pozostałe dwie mamy też dzwoniły? Lepiej chyba porozmawiać osobiście następnego dnia.
      • sarah_black38 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 18:04
        Niestety , wychowanie dziecka to sztuka trudna, nie każdemu się chce, nie każdemu się udaje ....
      • przeciwcialo Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 18:09
        To takie staroswieckie wink Nie przystoi nowoczesnym rodzicom wink
      • gazeta_mi_placi Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 10:05
        Nie dość, że dawałaś klapsy swoim dzieciom co zaskutkuje tym, że na stare lata oberwiesz od nich z liścia tongue_out to jesteś zwyczajnie głupia.
        Szacunek należy się we współczesnym społeczeństwie wyłącznie dziecku, dziecku, dziecku i nikomu innemu, poniała czy nie???
    • edelstein Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 18:56
      Zaczac dzieciaka wychowywac.Kara surowa,ale jestem sto procent pewna,ze nie za “pan nas niczego nie uczy“.Skoro rodzice daja ciala,to szkola bierze sie za naprostowanie gowniarza.Zaloze sie,ze zachowanie bedzie mial : nieodpowiednie.Na twoim miejscu wzielabym sie za gowniarza,bo kary z wiekiem beda dotkliwsze,wyrzucenie z pracy,odsiadka itd.
      • lolinka2 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 20:32
        a ja wcale nie jestem na 100% pewna - bo widziałam na własne oczy sytuację "obrazy majestatu" trwającej 2 tygodnie, gdy dziecko w zerówce szkolnej (!) powiedziało pani pierwszego dnia, że ono kolorowało obrazki w przedszkolu, a do szkoły przyszło z nadzieją, że się czegoś nowego nauczy.... Pani się najpierw wydarła, że tak się nie mówi etc. etc., dziecko w odwecie zbuntowało pół grupy - i pół grupy solidarnie powiedziało, że poczeka aż pani ich czegoś nowego nauczy, bo rzeczywiście w przedszkolu się kolorowało, a to ma być szkoła - i pani zamilkła wobec dziecka prowodyra na okrągłe 2 tygodnie, totalnie ignorując jego udział w zajęciach, próby wypowiedzi (na temat) i wszelką pożądaną aktywność. Po rozmowie wyjaśniającej, zaczęła zauważać dziecko, ale łatka została do końca roku. Przyjemny rok nie był - dla dziecka, bo w jego oczach konflikt w pewnym momencie eskalował do gabarytów nie do uniesienia... sad

        I tak - to była moja osobista córka, obecnie lat 10.
        • edelstein Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 20:51
          Nie wiedzialam,ze to twoje dziecko jest od ukladania programu nauki.Moje za taka akcje,by na doopie nie usiadlo przez tydzien.Nauczyciele nic nie moga stad uciekanie sie do dziwnych metod.Jak mozna bylo stosowac kary takich madrych bylo jakos niewiele.
          • zawsze-w-drodze Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 23:13
            To jest karalne. Jeśli Twoje dziecko "nie usiadło by na doopie przez tydzień" to popełniłabyś przestępstwo. Jeśli stało by się to w Niemczech i nauczyciel/wychowawca by się o tym dowiedział, to skończyło by się pewnie kuratorem. Więc uważaj co piszesz.
            • edelstein Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 12:11
              Och und ojtongue_out twoja wiara w litere prawa jest facynujaca.Wzruszylam sie.Jak patrze co nastolatki tu wyrabiaja i jak rodzice sie boja cos powiedziec to zastanawiam sie jak daleko ta paranoja zajdzie.
          • lolinka2 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 05:32
            edelstein, im kto słabszy merytorycznie, tym bardziej ochoczo pięścią chce bronić swoich racji...
            Powodzenia w wychowaniu syna!
          • mama303 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 06:57
            edelstein napisała:

            > Nie wiedzialam,ze to twoje dziecko jest od ukladania programu nauki.Moje za tak
            > a akcje,by na doopie nie usiadlo przez tydzien.Nauczyciele nic nie moga stad uc
            > iekanie sie do dziwnych metod.Jak mozna bylo stosowac kary takich madrych bylo
            > jakos niewiele.

            Taka jest polska szkoła. Dziecko bardzo szybko uczy sie że nie warto sie odzywać, jak ma sie inne zdanie niż święta pani nauczycielka. "siedź na D...i potakuj" - stara szkoła wink
            • kub-ma Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 07:14
              mama303 napisała:


              > Taka jest polska szkoła. Dziecko bardzo szybko uczy sie że nie warto sie odzywa
              > ć, jak ma sie inne zdanie niż święta pani nauczycielka.

              Nie, nie jest taka.
              • e_r_i_n Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:19
                Hmm, no nie wiem.
                Pani dyktuje kilka zdań. Praca domowa: z 5 wyrazami trudnymi (wg dziecka) zawartymi w tych podyktowanych ułożyć kolejne zdania. Moje dziecko układa z 3, bo tyle jest trudnych (z tego 2 naciąganie trudne). Pytanie pada - dlaczego tylko 3? Bo tylko 3 wyrazy były trudne.
                I jest minus - bo miało być 5 zdań. Z trudnymi wyrazami.
                • kub-ma Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:33
                  Wierzę, że takie przypadki się zdarzają. Ale bardzo nie lubię uogólniania, bo mam wtedy wrażenie, że choćbym w pracy była cudownym nauczycielem, to i tak rodzice popatrzą na moją pracę z perspektywy jednego wydarzenia u kogoś tam.
                  Są świetni nauczyciele, przeciętni i ci fatalni. Oceniajmy konkretnego nauczyciela, nie uogólniajmy. Tak jak twierdzę, że są wspaniali rodzice z którymi współpraca jest świetna (niekoniecznie ci którzy mają grzeczne dzieci), ale są też rodzice mniej chętni do wspólpracy.
                  • e_r_i_n Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:43
                    Z moich krótki, bo tylko czteroletnich doświadczeń, wynika, że niestety dobry nauczyciel to w tej chwili okaz rzadszy, niż kiepski nauczyciel.
                    Oczywiście, że świetni się zdarzają. Ale jak to zwykle bywa, opinię psują im ci słabsi. Szczególnie, że tych drugich niestety przybywa.
                    • lolinka2 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 16:14
                      erin, mam bardzo podobne spostrzeżenia.
              • mama303 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 21:20
                kub-ma napisała:

                > Nie, nie jest taka.

                jak nie, jak tak tongue_out
            • przeciwcialo Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 14:49
              Bzdura, program nie jest dla zdolnej córki Lolinki ale dla wszystkich. To że jedno swietnie rysuje nie znaczy że nalezy olac to dziecko które ma z tym kłopot i dostosowywac się do zdolniejszych. Takie rzeczy w indywiduwalnym nauczaniu a nie grupie 25 dzieci o róznych predyspozycjach. Czasami trezba poczekac az te słabsze doszusują do reszty, to niezła nauka współpracy w grupie a nie tylko poczucie wdupiemania wszystkich i wszystkiego co nie pasuje Lolinkowej córci.
        • salinas Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 22:14
          lolinka2 napisała:

          > a ja wcale nie jestem na 100% pewna - bo widziałam na własne oczy sytuację "obr
          > azy majestatu" trwającej 2 tygodnie, gdy dziecko w zerówce szkolnej (!) powiedz
          > iało pani pierwszego dnia, że ono kolorowało obrazki w przedszkolu, a do szkoły
          > przyszło z nadzieją, że się czegoś nowego nauczy..

          Lol, pewnie od razu taki mały geniusz powinien w zerówce zgłębić tajniki fizyki kwantowej... co tam głupawe szlaczki i kolorowanki, coby motoryki ręki nie popsuć zbędnym rysowaniem big_grin
          • lolinka2 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 05:28
            Och jej jej jej... jak zbulwersowane są niektóre osoby.

            Ja uważam, że dziecko jest dzieckiem i jako takie ma prawo do sprawdzania granic, kwestionowania, podważania itp. - bo to jest motorem rozwoju. Natomiast nauczycielka nie zachowała się dojrzale, bo od osoby dorosłej w konfrontacji z młodszym i słabszym (oraz głupszym - a jakże) od siebie dzieckiem oczekuje się a) dystansu do siebie, b) jakiegoś "smrodku dydaktycznego". W opisanej przeze mnie sytuacji wystarczyłoby z powodzeniem powiedzieć dziecku z pełną powagą, że rysowanie/ kolorowanie poprawia motorykę małą, którą należy trenować cały czas i opowiedzieć do czego ta motoryka mała w szkole jest potrzebna. I byłoby "woow, pani jest bardzo mądra" i byłyby obrazki pokolorowane jak należy.

            Per analogiam - pan od muzyki i wychowawczyni z opisu autorki wątku też dojrzałością godną pedagogów nie grzeszą... z powodów j.w.
            • kub-ma Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 07:09
              lolinka2 napisała:

              > W opisanej przeze mnie
              > sytuacji wystarczyłoby z powodzeniem powiedzieć dziecku z pełną powagą, że ryso
              > wanie/ kolorowanie poprawia motorykę małą, którą należy trenować cały czas i op
              > owiedzieć do czego ta motoryka mała w szkole jest potrzebna.

              Też tak myślę.

              > Per analogiam - pan od muzyki i wychowawczyni z opisu autorki wątku też dojrzał
              > ością godną pedagogów nie grzeszą... z powodów j.w.

              Skąd wiesz, że nie grzeszą? Znasz relację tylko jednej strony.
              • lolinka2 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 16:20
                kub-ma, pracowałam w szkole, z b. różnymi dziećmi (podstawówka przy domu dziecka, gimnazjum w okolicy naznaczonej alkoholizmem etc.) i wiem, że do każdego dziecka jest klucz, tylko należy go odnaleźć i użyć w odpowiednim momencie.

                I tak jak mojej młodej wystarczyłby poważny wykład nt motoryki małej - i poczułaby sie Poważnym i Nielekceważonym Uczniem w Poważnej Szkole (a problem rozwiązałby się sam), tak temu młodzieńcowi pan od muzyki mógł powiedzieć cokolwiek - choćby to, że jego celem jest zarażenie uczniów pasją i zainteresowanie muzyką, więc nie będzie im na siłę przekazywał regułek i innych cudów, bo nie o to w tym chodzi, a jeśli ktoś się zafascynuje, to sam we własnym zakresie sięgnie po dodatkową wiedzę. Plus ja bym spytała, jakie są pomysły tego ucznia na uatrakcyjnienie lekcji, bo domyślam się, że zgłasza mi znudzenie mówiąc że "nic nie uczę", a potem z radością wykorzystała te pomysły.

                Wychowawczyni odmawiając uczniowi udziału w wyjściu klasowym pokazała, że czuje się bezradna wobec jego zachowań i że ją dotykają osobiście. No sorry, w takiej sytuacji zbuntowany młody człowiek dostał po prostu broń do ręki... i nie zdziwię się, gdy z niej skwapliwie skorzysta. A dałoby się inaczej...
            • salinas Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 07:53
              lolinka2 napisała:

              > Och jej jej jej... jak zbulwersowane są niektóre osoby

              Dla mnie śmieszne jest to co nazywasz buntem dziecka sześcioletniego, które w dodatku pociągnęło pół klasy. I co strajkowali? Ty też jak szef wyda w robocie polecenie , z którym niekoniecznie się zgadzasz to buntujesz połowę współpracowników, bo zadanie głupie jest? I przez dwa tygodnie nic nie robisz? A jak szef się uprze przy swoim zdaniu?Nadal robisz aferę?. Już to widzę! Pomijam zachowanie nauczycielki , bo wg mnie niedorzeczne jest aż trudno uwierzyć.Raczej koloryzujesz , bo mamusie są tak bezkrytycznie zapatrzone w swoje dzieciątka jakie to one wspaniałe są.
              • gazeta_mi_placi Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:18
                Dziecko tej Pani nie będzie poniżało się nigdy pracą u kogoś, od razu założy własną firmę gdzie będzie same sobie sterem, żeglarzem i okrętem wink
                • malila Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 11:43
                  Silisz się na ironię, bo wydaje Ci się to takie nierealne. Tymczasem biorąc pod uwagę karierę i doświadczenie Lolinki, najprawdopodobniej tak właśnie się stanie.

                  Trudno mi wyrazić opinię na temat dziecka autorki wątku. W samym zdaniu, które przytoczyła, nie widzę nic przerażającego. Uważam też, że nauczyciele na tego rodzaju uwagi powinni być przygotowani. Powinni umieć je wykorzystać do uczenia dzieci tego, czym jest konstruktywna krytyka. A także do uczenia przyjmowania krytyki. Powinni, oczywiście pod warunkiem, że sami te umiejętności posiadają.
                  Inaczej jednak podeszłabym do ucznia, którego intencją byłoby nie wyrażenie opinii i chęć zmiany istniejącego stanu rzeczy, ale skłonność do dokuczania czy gwiazdorzenia. W tej sytuacji poważniejsza interwencja jest wskazana. Choć może niekoniecznie w Dzien Dziecka.
                  • edelstein Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 12:18
                    No fakt jak rodzic kariere zrobil to dziecko tezbig_grin jak na razie dzieciak wyzej s...niz doope ma.Proponuje zabrac ze szkoly,noech sie uczy w domu,jest takie naj to pewnie samo sobie program nauczania ulozy gdzie kolorowania nie bedzie.Od kiedy pamietam jest to w podstawie no ale dzieciak lolinki wie lepiej,a mamusia mu przytakuje.Jak ja wspolczuje nauczycielom.
                    • malila Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 12:35
                      edelstein napisała:

                      > No fakt jak rodzic kariere zrobil to dziecko tezbig_grin jak na razie dzieciak wyzej
                      > s...niz doope ma.Proponuje zabrac ze szkoly,noech sie uczy w domu,jest takie n
                      > aj to pewnie samo sobie program nauczania ulozy gdzie kolorowania nie bedzie.Od
                      > kiedy pamietam jest to w podstawie no ale dzieciak lolinki wie lepiej,a mamusi
                      > a mu przytakuje.Jak ja wspolczuje nauczycielom.

                      Dziękuję Ci, że zechciałaś zaprezentować kilka metod stosowanych w celu odpierania niechcianych informacji. Czyli: przekształcenie informacji (w tym pominięcie istotnych fragmentów, wyolbrzymienie tych pozostałych), postawienie ultimatum oraz robienie ofiar z adresatów informacji.
                      • edelstein Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 12:59
                        Jeszcze cos?big_grin
                      • malila Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 13:31
                        Tak: stawianie przed pozornym wyborem i sofizmaty.
                    • lolinka2 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 16:34
                      edelstein, moja córka kończy obecnie IV klasę podstawówki i ma się świetnie, dziękuję Ci za troskę.

                      Gdy przeprowadziliśmy się 1.5 roku temu, trafiła (będąc w III klasie, po wcześniejszym szukaniu metodą prób i błędów w poprzednich szkołach, to fakt...) na rewelacyjną nauczycielkę, taką właśnie, która w miejsce jej "przywar" dostrzegała zalety i potrafiła młodą zainspirować do twórczego wykorzystania swoich wątpliwości i umiejętności podważania/ kwestionowania utartych schematów. Po pierwsze - traktowała ją serio i stała się dla niej niekwestionowanym autorytetem (co mnie szalenie ucieszyło), po drugie zaangażowała ją w działalność artystyczną na terenie szkoły (co młoda kontynuuje do dziś z radością), po trzecie pomogła jej się odnaleźć i "ogarnąć" przed przejściem w drugi etap edukacyjny. Teraz, z przysłowiowym palcem w nosie, młoda będzie mieć świadectwo z wyróżnieniem; ma swoje ulubione przedmioty, których uczy się z pasją (i z których przygotowuje niebanalne prace, ostatnio np. piosenkę w ramach referatu z historii). Ma nauczycieli, którzy rozumieją ją i pozwalają się realizować - i czego więcej chcieć?

                      (Aha, poczytaj ze zrozumieniem mój wcześniejszy wpis, ja nigdzie nie powiedziałam, że jestem za kolorowaniem/przeciw kolorowaniu. Nadinterpretujesz i schodzi ci z oczu sens całej wypowiedzi, bo w poście chodziło o coś zupełnie innego)
              • lolinka2 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 16:24
                pozostań przy swoim niezłomnym przeświadczeniu zatem i ciesz się nim smile

                nie chce mi się opowiadać całej tej historii, już to kiedyś na forum zrobiłam; opowiadanie tego nadal mnie boli, bo finał nie był optymistyczny.
    • sadosia75 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 20:31
      Gdyby moje dziecko dostało taką karę za "mówienie to co myśli " to bym nie dzwoniła do nauczycielki tylko bym poszła do szkoły dowiedzieć się w czym jest problem ( że w dziecku to wiadomo ale w jakim jego zachowaniu konkretnie ) i wspólnie z wychowawczynią dziecka starałabym się znaleźć wyjście z sytuacji.
      Dziecku sie teraz zrobiło przykro ale może czas zacząć dziecko 12 letnie uczyć tego, że jego pewne słowa też mogą być dla kogoś przykre? No niestety czy nam się to podoba czy nie to 12 letnie dziecko już ma coraz mniej z dziecka niż my byśmy sobie tego życzyli. w takim wypadku i kara powinna być jednak surowsza niż tylko wpis do dzienniczka. Ale tą karę powinna dać najpierw matka ( rodzic ) a dopiero później nauczyciel.
      Pytanie brzmi czy nauczyciel informował Cię o niepożądanym zachowaniu dziecka? i czy ty zrobiłaś absolutnie wszytko aby dziecku wpoić podstawowe zasady szacunku do starszych i podstawowe zasady zachowania się w szkole,klasie,grupie ?
      Jeśli nawaliłas to teraz dziecko ponosi konsekwencje twoich błędów bo źle wychowane dziecko ( nie zakładam, że jest źle wychowane ale biorę to pod uwagę ) to wina rodzica a nie dziecka czy szkoły.
      Więc jak sądzisz co powinnaś zrobić?
      • verdana Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 21:18
        Wszytko zalezy, czy dziecko RAZ powiedziało coś takiego, czy mówi stale.
        Ja, będąc dziecięciem, powiedziałam bardzo dobitnie wychowawczyni, co myślę o jej metodach wychowawczych. Zostałam zrugana, a gdy płakałam na korytarzu, podszedł do mnie matematyk, zapytał o co chodzi, po czym powiedział, zę mam nie płakać. Dobrze zrobiłam i powinnam byc z siebie dumna.
        Mnie raz uczennica zrugała za nieprzygotowanie do lekcji. Minęło 16 lat i nadal się wstydzę, bo ona miała rację. I prawo, aby mi to powiedzeć.
        Co innego, gdy dziecię nieustannie poucza nauczycieli, co innego, gdy czasem powie niewygodną prawdę.
        • marzeka1 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 21:20
          Wiesz, jakoś nie wierzę,żeby taki jednorazowy wyskok od razu zaskutkował niezabraniem do kina dziecka w Dzień Dziecka. Jakoś średnio to dziecko tu wypada.
          • verdana Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 21:25
            Zalezy od nauczyciela. Też nie bardzo wierzę, ale spotkałam już takie egzemplarze, ze chyba jestem skłonna uwierzyć we wszystko...
        • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 21:24
          > Wszytko zalezy, czy dziecko RAZ powiedziało coś takiego, czy mówi stale.

          "-niestety mówi co myśli i często zanim pomyśli - i tak np do nauczyciela od muzyki"Pan nas niczego nie uczy" itd, nie jest dzieckiem, które jeśli uważa że ma racje to spuści głowę i powie przepraszam-będzie swoich racji bronił co nauczyciele odbierają jako brak szacunku"
          Mówi stale, jak widać.
          • verdana Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 22:37
            Tak, tylko czy broni swojego zdania "co nauczyciele odbierają jako brak szacunku", czy jest to delikatne powiedzenie, że w stosunku do nauczycieli jest chamski i niegrzeczny?
            Zostałam raz wezwana do szkoły, bo moja córka przekazywała "niewerbalne sygnały lekcewazenia", drugi, bo "czuję się w obecności cóki jak w obecności dyrektora", trzeci bo córka na powiedzenie pani "jesteś gó...arą" odpowiedziała "nie wiem która z nas".
            Za tym trzecim razem rozmowa odbyła się w obecnosci dyrektora szkoły. Po rozmowie, na semestr z zachowania córka otrzymała ocenę wzorową.
            Nie, nie będę bronic chamskich uczniów, bo sama ich nie znosze z całego serca. Ale czasem różnie bywa i nie zawsze niegrzeczne odzywki sa kompletnie nieusprawiedliwione. A czasami - i to częściej - oczywiścię są.
            • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 23:08
              tylko czy broni swojego zdania "co nauczyciele odbierają jako brak szacunk
              > u", czy jest to delikatne powiedzenie, że w stosunku do nauczycieli jest chamsk
              > i i niegrzeczny?

              Pozwolę sobie odpowiedzieć pytaniem: ilu znasz rodziców, którzy uczciwie potrafią przyznać, że ich dziecko jest chamskie i niegrzeczne? Ja znam jednego.
              Tego, jak jest naprawdę, raczej od matki się nie dowiemy. Może ma rację, a syn jest uciskanym przez ciemiężycieli wcieleniem Williama Wallace'a, a może jest to zwyczajnie niewychowany młody człowiek, który stawia się nauczycielom, żeby poprawić sobie notowania u kolegów. Może dyskutuje, bo chce, żeby go wysłuchano, a może nie potrafi wybrnąć z tego z twarzą, żeby nie wyjść na mięczaka, i ciągnie pyskówkę do upadłego.
            • yenna_m Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 23:28
              oj, niestety, różnie bywa
        • asia_i_p Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 21:35
          Mnie niepokoi adresat.
          Postawić się wychowawczyni to jest coś.
          Ale nauczyciel muzyki (zwłaszcza jeśli młody) jest u samego dołu łańcucha pokarmowego - wszystko go zjada. I stawianie się jemu jest raczej łatwą grą pod publiczkę niż wybuchem wolnego ducha.

          Z tym, że kara jest bardzo bolesna i piętnująca, a niczego nie uczy.
          • jolunia01 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 22:04
            asia_i_p napisała:

            > ... nauczyciel muzyki (zwłaszcza jeśli młody) jest u samego dołu łańcucha pokar
            > mowego - wszystko go zjada. I stawianie się jemu jest raczej łatwą grą pod publ
            > iczkę niż wybuchem wolnego ducha.

            Wiesz, ja generalnie mam złe zdanie o polskiej szkole jako instytucji, częściowo może dlatego, że przez parę byłam nauczycielką. Po przeprowadzce nie znalazłam etatu w nowym mieście i zmieniłam "branżę". Przez następne lata obserwowałam, co się w szkołach różnych szczebli dzieje głównie przez pryzmat szkolnej kariery mojej córki. Niestety dobrych nauczycieli spotkałam mało. W większości to niedouki z kompleksem wyższości. Trudno mieć dobre zdanie o polonistce, która mówi "uczniowie lubieją",czy matematyku posługującym się swoimi notatkami z rozwiązanymi zadaniami jako wzorcem i nie dopuszczającym innych sposobów. Przerobiłam przerzucanie na rodziców odpowiedzialności za dzieci w czasie rekolekcji, kiedy zamykano podstawówkę mojej córki (świetlicę oczywiście też) i nikogo nie obchodziło, co zrobią rodzice, którzy muszą iść do pracy. Przewalczyłam włazidupstwo niektórych mamuś i pokazałam, że rodzice mogą współdecydować o tym, co się w szkole dzieje.
            I potrafiłam wytłumaczyć swojej córce - właśnie mniej więcej w wieku syna autorki wątku - że "pani jest głupia", kiedy to moje dziecko jako jedyne w gronie tych "z czerwonym paskiem" nie dostało nagrody książkowej. To był tylko i wyłącznie wyraz głupoty "pani" i jej wychowawcza porażka.
            A swoją nauczycielkę muzyki wspominam jako przede wszystkim świetnego pedagoga, a dopiero później jako muzyka, z tym, że ona była po konserwatorium, a nie "nauczaniu zintegrowanym" czy czymś podobnym. I nie chcę tu deprecjonować osób po "nauczaniu zintegrowanym", tylko zwrócić uwagę na to, że ten "nauczyciel muzyki" niekoniecznie był nauczycielem muzyki, a pewnie raczej przedmiotu "muzyka", czy jak się to tam teraz zwie, i rzeczywiście mógł nie uczyć, tylko nauczać. Znam takich.

            > Z tym, że kara jest bardzo bolesna i piętnująca, a niczego nie uczy.

            Ależ uczy, uczy. Tego, że "pokorne cielę...", a postawa BMW ułatwia życie. Tylko czy o to chodzi?
            • kub-ma Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 22:13
              A ja pracuję od iluś lat w szkole i spotykam niemal samych dobrych nauczycieli. Szczęście chyba mam. I nie uważam tak tylko dlatego, że jestem nauczycielką. Bez żadnych oporów oddałabym im swoje dzieci pod edukacyjną opiekę.
              Jednoznacznie oceniłaś nauczycielkę nie znając wszystkich faktów. Nieładnie.
            • przeciwcialo Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 22:16
              Ciekawe czy gdybyś znalazła etat w szkole też tak jechałabyś po nauczycielach ?
        • nandadevir Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 21:43
          Zazwyczaj uczniowie spowiadająwink się wychowawcom w lużnych rozmowach i opowiadają sporo o innych nauczycielach, że się spózniają , nie realizują materialu jak trzeba, nie przykladają się. Jak widzdzę, że uwagi są sluszne zglasza się problem(bez podawania nazwisk uczniow) temu nauczycielowi i robi to np dyrektor albo nauczyciel proawdzący np staż (jak jest)
          Jeżeli się problem zbagatelizuje trzeba się liczyc z donosem do kuratorium.

          Natomiast dla mnie niedopuszczalne jest częste zwracanie uwagi nauczycielowi na lekcji przy całej klasie.
          • nandadevir Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 21:55
            Sformuowanie "pan nas niczego nie uczy" może oznaczac:
            - pan mnie nic nie nauczył, bo sam przeczytałem w domu i się nauczyłem
            -umiem już i nudzi mi się na lekcji, dlatego gadam
            - chciałbym nauczyć się grać na instrumencie a program jest nudny i sama teoria
            -nie interesuje mnie muzyka i pan nie potrafi mnie nią zainteresować

            • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 22:56
              Może również oznaczać: "moja mama/mój tata mówi, że pan nas niczego nie uczy".
              • nandadevir Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 22:58
                racja smile wiedziałam, że o czymś zapomniałam
                • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:29
                  Ba, ośmielę się stwierdzić, że to jest najczęstszy motyw wink
                  • joanna35 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:42
                    Kawko, naprawdę uważasz, że 12 letni uczeń nie jest w stanie mieć wlasnego zdania/opinii na temat nauczyciela? W szkole podstawowej najbardziej ceniłam tzw. kosy - wymagające, z autorytetem, świetnie przekazujące wiedzę.
                    • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:50
                      Może, tyle że - jak znam moich dwunastolatków - nie jest to opinia wyważona i wynikająca z przeprowadzonych długotrwałych obserwacji. Gdyby jednak tak było, to tak bystry dzieciak powinien również zauważyć, że pewnych granic się nie przekracza. Jeśli o połowę młodsze dziecko wrzaśnie na całe gardło: "mamo, patrz, ale ta pani jest gruba" (stwierdzając fakt, a jakże), oburzenie jest całkiem spore, uwag co do wychowania - bez liku, a matka płonie ze wstydu. Dlaczego dwunastolatek ma mieć w tej kwestii taryfę ulgową?
                      • joanna35 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:59
                        Mnie nie chodziło o dzielenie się z tą opinią od razu z nauczycielem, ale o sam fakt posiadania takiej , w pełni samodzielnej opinii na temat nauczyciela, z którym spotyka się raz/kilka razy w tygodniu przez 3/4 lata?
                        • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 10:07
                          Mało prawdopodobne. Takie opinie są raczej wynikiem doraźnych zawirowań, względnie rozminięcia się oczekiwań dziecka z programem nauczania.
    • anel_ma Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 23:01
      kupić bukiet kwiatów i uderzyć do nauczycielki z pięknymi przeprosinami i prośba o udział w wycieczce, może zmięknie smile
      oczywiście to syn ma iśc z bukietem, a nie rodzic
      • mamanatalki2 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 07:54
        To chyba żart? Ja odwiedziłabym dyrektora i kuratorium, po czym nagłośniłabym sprawę w lokalnej prasie wink
        Ciekawe czy nauczycielka udowodniła winę chłopca? Jakoś nie wierzę, że wystarczy jej widzi mi się wink Czy po prostu nie toleruje jak ktoś zwraca jej uwagę na niski poziom kompetencji?
    • yenna_m Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 23:25
      w żołnierskich słowach będzie (zatem w miarę krótko) wink bo dziewczyny sporo napisały

      1. bardzo źle to rozegrałaś, bo przy złym nastawieniu nauczycieli do dziecka (jeśli ich o takie rzeczy podejrzewasz) należało pojsc do szkoły i spróbować porozmawiać z nauczycielem i poszukać wspolnie satysfakcjonującego obie strony rozwiązania
      2. ja rozumiem, że syn jest niepokorny, jednak nawet przy założeniu, że bardzo sobie cenisz dziecka niezależność i umiejętnośc samodzienej oceny sytuacji, należałoby również dziecku wpoić, że pewnych rzeczy nie mówi się w pewien sposób (z przyszłym pracodawcą/szefem/urzędnikiem od którego focha czasem wiele zależy też będzie tak rozmawiać?) oraz że ludzie kulturalni czasem sobie przemilczą pewne rzeczy
      3. jeśli pójdziesz na totalne udry ze szkołą, to tym bardziej, jeśli masz rację, ze szkołą nie wygrasz, jeśli rzeczywiście betonowi nauczyciele stanowią problem a nie zachowanie syna - bo jeśli wynika to z po prostu z braku kultury, to niestety, droga, którą podążasz nie jest dobrą drogą i spowoduje utrwalenie się u dziecka pewnych zachowań - bo mamusia i tak się wykłóci

      niestety, z nauczycielstwem jest tak, że na dwoje babka wróżyła - trafiają się buce straszne i trafiają się fajni, mądrzy nauczyciele

      generalnie mam wrażenie, że bardziej naszkodziłaś niż pomogaś synowi takim rozegraniem sprawy i że być może już do końca szkoły nie strzepnie tej łatki
      • mruwa9 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 07:13
        yenna_m napisała:

        > w żołnierskich słowach będzie (zatem w miarę krótko) wink bo dziewczyny sporo nap
        > isały
        >
        > 1. bardzo źle to rozegrałaś, bo przy złym nastawieniu nauczycieli do dziecka (j
        > eśli ich o takie rzeczy podejrzewasz) należało pojsc do szkoły i spróbować poro
        > zmawiać z nauczycielem i poszukać wspolnie satysfakcjonującego obie strony rozw
        > iązania


        ale ja tu nie widze jakiegos wielkiego przestepstwa ze strony dziecka, ktore jest w wieku, w ktorym testuje sie wlasnego zdania i asertywnosci (nawet infantylnie pojetej),tylko nadreaktywnosc urazonego majestatu pseuopedagogicznego.
        Prawdziwy pedagog powinien wziac takie haslo dziecka na klate, zastanowic sie, czy nie ma w nim przynajmniej krztyny prawdy, a potem ewentualnie podjac z dziecmi dyskusje o tym, co wypada, a czego nie wypada mowic publicznie, i dlaczego. Swietny przyczynek do lekcji wychowawczej, zamiast niekonczacych sie dyskusji o spoznieniach.
        Tymczasem naucyciel zareagowal nieadekwatnie do sytuacji. I czego uczy dziecko? Ze jest gowniarzem, ze dzieci i ryby glosu nie maja, a nauczyciel ma zawsze racje, nawet, jesli nie ma racji.
        Dla mnie cala ta sytuacja jest przykladem totalnej niekompetencji nauczycielskiej, bo wychowawczyni znizyla sie do poziomu przedszkolaka, obrazajacego sie w piaskownicy o zabrana lopatke. I przykladem jawnej dyskryminacji dziecka, wykluczonego z aktywnosci klasowej. I tego bym nie odpuscila.
        • kub-ma Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 07:22
          Kara nie jest za jednorazowy występ przed panem od muzyki. To był przykład.

          Skąd wiesz jak wyglądają godziny wychowawcze u wspomnianej nauczycielki? Jak rozegrała tę jednorazową sytuację?

          Nie znasz relacji obu stron i wydałaś osąd: niekompetentna nauczycielka. I to przekazujesz swoim dzieciom? Bo ja uczę swoje dzieci (prywatne i te w pracy), że trzeba poznać relację oby stron przed podjęciem decyzji.
          • mruwa9 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:04
            bo karanie jakiegokolwiek dziecka zakazem towarzyszenia reszcie klasy w klasowych (sic!) zajeciach JEST dyskryminacja. Napluto dziecku w twarz i wszyscy uwazaja , ze to jest ok.
            Jesli dziecko cos przeskrobalo, to sprawa powinna byc rozwiazana od razu i adekwatnie do winy. Kazdy srednio rozgarniety rodzic wie, ze jesli kara ma miec sens, to musi byc naturalna konsekwencja popelnionego czynu, musi nastapi szybko po winie, a nie byc odroczona w czasie. Wtedy nie ma zadnego zwiazku przyczynowo-skutkowego miedzy wina a kara, a odroczona kara to zwykle znecanie sie. I na tej podstawie wyciagam wnioski o niekompetencji nauczycielki, bo na tym etapie ta kara jest ni z gruszki, ni z pietruszki.
            Poa tym takie obrazanie sie nauczycielki to dziecinada, a nie profesjonalne podejscie doroslego ,ktory obnosi sie rzekomo pedagogicznym wyksztalceniem.
            Kompetentny pedagog powinien miec bardziej profesjonalne narzedzia do radzenia sobie z nawet calkiem glupimi tekstami uczniow.
            • kub-ma Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:20
              Taka kara jest zapisana w statucie szkoły do której chodzi syn autorki wątku. Widać do tej pory nikt z rodziców nie zgłaszał sprzeciwu, że to dyskryminacja. Rada Rodziców też nie.
              Kara powinna być wymierzona od razu to fakt. Nie wiemy jak to jest w przypadku wspomnianego chłopca, bo informacji mamy niewiele. Zdanie wypowiedziane do nauczyciela muzyki może być jedynym występkiem a może być jednym z wielu. Nie wiemy dokładnie. Ale potrafię sobie wyobrazić sytuację, kiedy uczeń regularnie coś ma na sumieniu, dostaje uwagi, informowani są rodzice, są przeprowadzane z nim rozmowy na różnym szczeblu i efektu nie ma. Kolejną karą jest brak wyjść. Można oczywiście odpuścić i nie karać, ale zastanówmy się też jakie inne sposoby może zastosować szkoła. Czy ma się posługiwaćli tylko autorytetem, charyzmą i urokiem osobistym nauczycieli?
              • mruwa9 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:29
                to jaki sens maja kary, ktore sa nieskuteczne?
                Widac szkola brnie w slepa uliczke bezsensownych czynnosci. Nauczyciele powinni zweryfikowac swoje zachowanie (tak,nauczyciele, bo zakladam, ze to oni sa starsi, madrzejsi i wyksztalceni pedagogicznie), szukajac innych rozwiazan, sluzacych poprawie sytuacji w klasie i zachowania ucznia. Moze zamiast kija marchewka, tj. szukanie w uczniu pozytywnych cech i wzmacnianie ich?
                Naprawde uwazasz, ze wykluczenie 12-latka z wyjscia klasowego cokolwiek zmieni w jego zachowaniu? Moim zdaniem najwyzej nauczycielowi da zlosliwa satysfakcje, ze to on jest panem sytuacji i zaden szczeniak nie bedzie mu podskakiwal.
                • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:36
                  . Moze zamiast kija marchewka,
                  > tj. szukanie w uczniu pozytywnych cech i wzmacnianie ich?

                  Na niektóre dzieci to działa, a na inne nie. Potrzebne jest i jedno, i drugie.

                  > Naprawde uwazasz, ze wykluczenie 12-latka z wyjscia klasowego cokolwiek zmieni
                  > w jego zachowaniu?

                  Dlaczego nie? Może taki właśnie kubeł zimnej wody jest młodemu człowiekowi potrzebny? Może wreszcie się zorientuje, że jego wybryki mogą mieć konsekwencje bardziej dotkliwe, niż te, które go do tej pory spotykały?
                  • mruwa9 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:48
                    Na kazde dziecko dziala, z nielicznymi wyjatkami psycho- i socjopatow, kwalifikujacych sie do leczenia psychiatrycznego.
                    Znam wiele takich przykladow, gdy zmiana szkoly (ergo-personelu) czy chociazby zmiana klasy, wychowawcy, cudownie "uzdrawiala" dziecko, ktore z problemowego stalo sie fantastycznym, docenianym i lubianym czlowiekiem.
                    • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:52
                      Ja jednak uważam, że domagając się zmian należy zacząć od siebie, a nie od otoczenia.
                      Znam wiele takich przypadków, gdzie dopiero solidny zimny prysznic podziałał uzdrawiająco.
                      • mruwa9 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 10:02
                        rodzic jest w stanie reagowac wtedy, gdy jest swiadkiem/uczestnikiem sytuacji. Powinien sie zwolnic z pracy, zeby towarzyszyc dziecku non stop w szkole i wychowywac dziecko tamze?
                        W szkole tn obowiazek spada na nauczycieli, bezposrednich swiadkow i uczestnikow zdarzen.
                        • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 10:08
                          I wracamy do punktu wyjścia - skoro obowiązek spadł, to zareagowali. A że reakcja się rodzicowi nie podoba, to trudno, skoro nie może się on zwolnić z pracy i towarzyszyć dziecku non stop w szkole i tam wychowywać.
                          • yenna_m Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 16:17
                            kawka, ale chyba sie zapedzilas
                            fakt, ze rodzic jest w pracy a dziecko pozostaje w szkole nie daje szkole prawa do stosowania kazdego srodka wychowawczego, bo rodzic w tym czasie nie moze dyscyplinowac dziecka

                            wez zacznij dyskutowac powaznie big_grin
                            • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 16:51
                              Ja tylko odpowiadam Mruwie, która zapędziła się chyba jeszcze dalej ;p
                              Szkoła nie zastosowała wobec dziecka niczego, co wykracza poza środki przewidziane regulaminem (działania, jakie może podjąć szkoła, raczej nie noszą znamion przestępstwa, prawda?), a że rodzic się z tym nie zgadza, to cóż, pozostaje tylko współczuć rodzicowi.
                              Mieć ciastko i zjeść ciastko - każdy by tak chciał. Jeśli sami cedujemy obowiązki wychowawcze na szkołę, to musimy się liczyć z tym, że nie wszystko będzie tak, jak chcielibyśmy.
                              • yenna_m Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 17:13
                                wiesz, jeśli sprawa tak się przedstawia, to szkoła też nie zrobiła wszystkiego, żeby pogadac z rodzicem i wypracować jakąś formę współpracy?
                                tu chyba woli z dwóch stron nie ma, tak mi się wydaje

                                jestem obecnie na takim etapie przygody z edukacją moich dzieci, że widzę, jak skuteczna może być szkoła i jak może działać dla rzeczywistego dobra dziecka, jesli pracują w niej udzie kompetentni, którym się tak zwyczajnie chce

                                może to kwestia tego chcenia właśnie
                                a może tego, że środowisko w tamtej szkole zbyt skostniałe, za mało elastyczne i za mało chętne do pracy z dzieckiem i rodzicem?

                                wina, moim zdaniem, najprawdopodobniej leży po środku
                                ino rodzica od nauczyciela odróżnia jedna rzecz - nauczyciel, przynajmniej teoretycznie tak powinno być, jest przygotowany do roli nauczyciela choćby od strony teoretycznej, a zatem też musi mieć umiejętność komunikowania się z rodzicami

                                niestety, często tak jest, że jak dziecko podpadnie, to rodzic od razu jest dysfunkcyjny albo inna patologia
                                a jak dziecko podpadnie, to zaraz wredny bachor, dziecko z patologicznej rodziny

                                w nowej szkole naprawdę nie raz już zaliczyłam malowniczy opad szczęki widząc, że są nauczyciele, którzy mają tyle cierpliwości, zaangażowania i serca, żeby jednak w te sprawy wychowawcze również się angażować
                                i angażować się w taki sposób, żeby proces przebiegł z zachowaniem szacunku do dziecka, rodzica a jednocześnie spowodował osiągnięcie zamierzonego skutku

                                bardzo trudna sztuka
                                ale zawód, jak widać, też nie da każdego
                                • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 18:19
                                  szkoła też nie zrobiła wszystkiego,
                                  > żeby pogadac z rodzicem i wypracować jakąś formę współpracy?

                                  Może tak, a może wina leży po stronie rodzica?
                                  Yenna, wierz mi, pracuję w szkole kawał czasu i trafiłam już na takie egzemplarze, że włos się jeży. I wcale nie są one rzadkością, te egzemplarze, powiedziałabym, że powoli zaczynają stawać się większością.

                                  > ino rodzica od nauczyciela odróżnia jedna rzecz - nauczyciel, przynajmniej teor
                                  > etycznie tak powinno być, jest przygotowany do roli nauczyciela choćby od stron
                                  > y teoretycznej, a zatem też musi mieć umiejętność komunikowania się z rodzicami

                                  Są ludzie i są, wybacz, betony. Nauczyciel to nie cudotwórca, który może zrobić coś z niczego; dotyczy to tak uczniów, jak i rodziców.
                                  Komunikować się to ja muszę przede wszystkim z dziećmi. Rozmawiając z rodzicem oczekuję, że będzie się on zachowywał jak dorosły człowiek obeznany z normami społecznymi i że nie będę musiała wychowywać i jego. Rozmawiam z DOROSŁYM, a od dorosłego można chyba czegoś wymagać, prawda?

                                  > ale zawód, jak widać, też nie da każdego

                                  Jak każdy. I jak wszystkie funkcje społeczne nierzadko nieprzystający do wyobrażeń reszty ludności, której się zdaje, że z tytułu spędzenia iluś lat w szkole i iluś godzin w gabinetach lekarskich zna się świetnie na edukacji i medycynie.
                                  • yenna_m Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 18:29
                                    > Może tak, a może wina leży po stronie rodzica?

                                    ależ oczywiście, że może tak być, dlatego ciągle podkreślam, że dla mnie wciąż za mało jest danych - same ogólniki i wyrywek rzeczywistosci

                                    > Jak każdy. I jak wszystkie funkcje społeczne nierzadko nieprzystający do wyobra
                                    > żeń reszty ludności, której się zdaje, że z tytułu spędzenia iluś lat w szkole
                                    > i iluś godzin w gabinetach lekarskich zna się świetnie na edukacji i medycynie.

                                    o, i na prawie
                                    i generalnie na wszystkim - taki naród tongue_out
                                    • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 18:37
                                      dlatego ciągle podkreślam, że dla mnie wciąż
                                      > za mało jest danych - same ogólniki i wyrywek rzeczywistosci

                                      Oczywiście masz rację.
                                      Ale tak naprawdę większość dyskusji tutaj to dłubanie w niewielkiej ilości danych, co nie przeszkadza zresztą doprowadzać do piętrowych afer wink Kto zresztą zaryzykuje uczciwe przedstawienie sprawy od A do Z? Na tym forum to chyba tylko wariat ;p

                                      > o, i na prawie
                                      > i generalnie na wszystkim - taki naród tongue_out

                                      O piłce nożnej zapomniałam big_grin
                                  • mruwa9 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 18:36
                                    kawka74 napisała:


                                    > Komunikować się to ja muszę przede wszystkim z dziećmi. Rozmawiając z rodzicem
                                    > oczekuję, że będzie się on zachowywał jak dorosły człowiek obeznany z normami s
                                    > połecznymi i że nie będę musiała wychowywać i jego. Rozmawiam z DOROSŁYM, a od
                                    > dorosłego można chyba czegoś wymagać, prawda?
                                    >

                                    No i wlasnie o to loto, kawka. Od nauczycieli w szkole rowniez oczekuje DOROSLYCH reakcji, tymczasem nauczycielka z watku w swojej reakcji znizyla sie do poziomu piaskownicy.
                                    Ale moze ja za duzo wymagam od nauczycieli?
                                    • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 19:06
                                      tymczasem nauczycielka z watku w swojej reakcji znizyla sie do pozi
                                      > omu piaskownicy.

                                      Każdy widzi to, co chce zobaczyć.
                • wiecznie-zapominam-login Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:41
                  > Naprawde uwazasz, ze wykluczenie 12-latka z wyjscia klasowego cokolwiek zmieni
                  > w jego zachowaniu?
                  Jeżeli matka pokazuje mu że on może robić co chce a ona i tak wywalczy dla niego nagrody to nawet pogorszy ten stan. Ale nauczyciele pomęczą się z nastolatkiem jeszcze chwilę a ona takiego rozwydrzeńca będzie miała do końca życia smile

                  > Moim zdaniem najwyzej nauczycielowi da zlosliwa satysfakcje,
                  > ze to on jest panem sytuacji i zaden szczeniak nie bedzie mu podskakiwal.
                  Dlaczego zakładasz złą wolę nauczyciela i czy naprawdę uważasz że szkoła ma obowiązek nagradzać "niegrzecznych" uczniów a nauczyciel odpowiadać za zachowanie ucznia w kinie mimo że nie jest on w stanie dostosować się do norm społecznych nawet w szkole?

                  Czy gdyby twoje dziecko tobie regularnie pyskowało jutro i tak dostałoby prezent bo Dzień Dziecka?
                  I
                • kub-ma Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:43
                  Też uważam, że nie tylko kij ale również (a może przede wszystkim) marchewka. Ale najwazniejszy w tym wszstkim jest wspólny front: szkoła-rodzice.
                  A ogólnie, to zwykle sytuacja nie jest taka prosta. Czasem i dobrze przemyślana marchewka niewiele daje. Nauczyciele i wychowawcy nie są cudotwórcami, nie ma recepty na każde zachowanie i każdą sytuację wychowawczą. Tym bardziej, że szkoła wychowuje owszem, ale również uczy. Czas jest ograniczony. Czasami nawet specjaliści w poradniach P-P nie osiągają zamierzonych efektów.
                  A ponoszenie zapowiedzianych konsekwencji swoich czynów też musi być.
                • mnb0 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 11:59
                  > Naprawde uwazasz, ze wykluczenie 12-latka z wyjscia klasowego cokolwiek zmieni
                  > w jego zachowaniu?
                  Ale co to ma do rzeczy? Mylisz kare z resocjalizacja. Kara to kara. Za przewinienie jest kara. Kara jest za cos a nie po cos.
                • yenna_m Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 14:36
                  mruwa, mi trochę mimo wszystko za mało danych na temat dziecka
                  tak czy inaczej, poniewaz w poprzedniej szkole zdarzyło mi się pójść na udry z nauczycielstwem i pokazano mi, że w krótkiej perspektywie to może i skutki są natomiast w długiej perspektywie nauczyciel zaczął się tak zwyczajnie mścić na dziecku, to uważam, że właśnie tak rozgrywając sprawę autorka nie pomogła własnemu synowi

                  po pierwsze, nawet jeśli uważa że syn ma rację (bo może mieć, nie twierdzę, że na bank dziecko winne - mówię: za mało danych) należało pójść co wychowawcy (jeśli jest w ogóle z kim rozmawiać), ew. do dyrekcji (i tu ta sama uwaga, bo szkoły oraz dyrekcje bywają różne) i poszukać sposobu rozwiązania problemu

                  dziecko musi wiedzieć, że nawet jeśli ma rację, musi swoje racje ubierać w określoną formę, bo takiego zachowania oczekuje się od wykształconego człowieka
                  inna sprawa, że rozmowa z 12-latkiem trudna bywa, bo dziecko jest na takim etapie rozwojowym, ze czasami chciałoby się je tłuczkiem zatłuc, bo żadne argumenty nie docierają (jak uparty egzemplarz) wink

                  tak czy inaczej - jeśli autorka doprowadzi do eskalacji problemu, to może okazać się, że problem urośnie do takich rozmiarów, że trzeba będzie dzieciakowi tuż przed testem 6-klasisty szkołe zmienić, bo, biorąc pod uwagę moje prywatne doświadczenia - nauczycielstwo potrafi sobie to i owo zapamiętać i w 6 klasie, gdy oceny szczególnie się liczą, oddać z nawiązką

                  oczywiście nie piszę, że wszyscy nauczyciele

                  jak napisałam - jeśli nauczyciele mają otwarte głowy, to można problem rozwiazać spokojną rozmową nakierowaną na rozwiązanie problemu

                  ale nauczyciel też musi wiedzieć, że w przypadkach naruszania ogólnie przyjętych zasad, może liczyć na reakcję rodzica
                  bo to nauczyciel z tym dzieckiem pozostaje przez 6-7 godzin w szkole i to on jest za niego odpowiedzialny
                  i dobrze by było, żeby rodzic nie utrudniał pracy nauczycielowi poprzez podważanie autorytetu nauczyciela

                  i tak, miałam sytuację, że moje 11-letnie dziecko postawiło się nauczycielowi
                  i niestety, dziecko dostało ode mnie za karę prace domowe, ponieważ uważam, że skoro nauczyciel odpowiada za dziecko i jest z dzieckiem w szkole, to ja wymagam od dziecka pewnych standardów komunikowania się
            • wiecznie-zapominam-login Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:26
              > bo karanie jakiegokolwiek dziecka zakazem towarzyszenia reszcie klasy w klasowy
              > ch (sic!) zajeciach JEST dyskryminacja. Napluto dziecku w twarz i wszyscy uwaza
              > ja , ze to jest ok.

              "Napluła w twarz dziecku" matka nie ucząc go zachowania pośród ludzi a teraz wojując aby każdy temu pobłażał jak ona.

              > Jesli dziecko cos przeskrobalo, to sprawa powinna byc rozwiazana od razu i adek
              > watnie do winy. Kazdy srednio rozgarniety rodzic wie, ze jesli kara ma miec sen
              > s, to musi byc naturalna konsekwencja popelnionego czynu, musi nastapi szybko p
              > o winie, a nie byc odroczona w czasie. Wtedy nie ma zadnego zwiazku przyczynowo
              > -skutkowego miedzy wina a kara, a odroczona kara to zwykle znecanie sie. I na t
              > ej podstawie wyciagam wnioski o niekompetencji nauczycielki, bo na tym etapie t
              > a kara jest ni z gruszki, ni z pietruszki.
              To jest wątek o nastolatku a nie o szkoleniu psów tongue_out

              że niby tak małe nastoletnie dzieciątko nie "skuma" że brak nagrody (kina) jest konsekwencją ciągu nieakceptowanych zachowań?
              > Poa tym takie obrazanie sie nauczycielki to dziecinada, a nie profesjonalne pod
              > ejscie doroslego ,ktory obnosi sie rzekomo pedagogicznym wyksztalceniem.
              > Kompetentny pedagog powinien miec bardziej profesjonalne narzedzia do radzenia
              > sobie z nawet calkiem glupimi tekstami uczniow.

              Tak bo na studiach powinien być przedmiot "profesjonalne narzedzia do radzenia
              sobie z nawet calkiem glupimi tekstami uczniów" a rodzice szkolenia z UE "jak załatwić nauczyciela aby dziecię mogło w szkole robić i mówić co chce"

              Niech autorka wątku w ramach Dnia Dziecka jeżeli tak bardzo uważa że Nastolatek zasłużył spędzi z nim trochę czasu, razem pojeździ na rowerze itp....... noooo chyba że dzieciątko zbyt dorosłe aby się z nią pokazać na mieście tongue_out
              • mruwa9 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:35
                mialas/es kiedys 12 lat? Pamietasz siebie z tego okresu?
                • jamesonwhiskey Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:42
                  ja pamietem scene tak ze srodka podstawowki
                  stoja wszyscy przed klasa
                  i jeden spiewa obrazliwa piosenke w strone nauczyciela tak po cichu ale nie do konca
                  nauczyciel to uslyszal , to byl facet, podszedl , strzelil ucznia w pysk z otwartej
                  i poszedl do klasy , uczen upadl , pochlipal w koncie 5 min i wrocil do klasy
                  nie slyszalem o nasylaniu kuratora prawnikow i innych takich bredni
                  • gazeta_mi_placi Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 10:15
                    U nas w twarz ucznia strzeliła nauczycielka za wyjątkowo obraźliwy napis. Byłam tego (jak i cała klasa) świadkiem big_grin
                    Tatuś ani mamusia dziwnym trafem nie pojawili się w szkole ani nie poszli do prawników, kobieta w tej szkole uczyła aż do emerytury.
                    W tej samej szkole strzała w gębę za wyjątkowo chamską uwagę skierowaną w stronę woźnej -starszej już kobiety ( ogólnie dziewuszysko było chamowate, nie tylko odnośnie tej sytuacji) dostała 10-letnia uczennica.
                    Tu akurat była już aferka, ale skończona tym, że panienka musiała przeprosić Panią woźną, Pani woźna zaś pracowała jeszcze w tej szkole spokojnie kilka następnych lat smile
                    Nie było jej w "Uwadze" ani w lokalnej prasie smile Nie dostała wymówienia z pracy, nie kojarzę też aby rodzice przyszli z pretensjami.
                • przeciwcialo Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 31.05.12, 07:36
                  W czasach gdy ja i reszta znajomych miała 12 lat wiekszość rodziców czułaby sie niefajnie gdyby na któreś z nas takie skargi były. To po pierwsza.
                  Po drugie - mama od zawsze uswiadamiała mnie że zanim sie chlapnie trzeba się ugryźć w jezyk, przemyslec i wtedy powiedziec szczególnie coś co moze obrażać. I dotyczyło to rówieśników, nauczycieli,sąsiadów itp.
            • alexa0000 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 10:16
              >Poza tym takie obrazanie sie nauczycielki to dziecinada, a nie profesjonalne pod
              > ejscie doroslego ,ktory obnosi sie rzekomo pedagogicznym wyksztalceniem.
              > Kompetentny pedagog powinien miec bardziej profesjonalne narzedzia do radzenia
              > sobie z nawet calkiem glupimi tekstami uczniow.

              Zgadzam się. Powiedzenie w twarz nauczycielowi,że nie umie uczyć jest chyba jedna z najgorszych obelg. Bo po pierwsze, wytyka się niekompetencje zawodową, po drugie wytyka się nauczycielowi, czyli temu nieomylnemu.

              Ja bardzo szanuję nauczycieli (dobrych) , sama byłam i uczennicą, i nauczycielkę.
              Jeśli nauczyciel był dobry, w życiu nikt nie powie mu, że jest kiepski.
              Uczniowie czują, kiedy prowadzący zajęcia jest przygotowany i zaangażowany, a kiedy ma w d.pie i je odbębnia . I niestety, o takich odbębniających albo uczących w archaiczny sposób ocenia się negatywnie. Alko się człowiek dokształci i zmieni metody, albo zostanie miernym nauczycielem.

              Nie chwale publicznego wytknięcia nauczycielowi niekompetencji. Mnie tez zabolałoby ugodzone ego, ale na pewno nie karałabym za to ucznia. Czułabym się tym jak łamaga.
              • wiecznie-zapominam-login Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 10:24
                > Nie chwale publicznego wytknięcia nauczycielowi niekompetencji. Mnie tez zabola
                > łoby ugodzone ego, ale na pewno nie karałabym za to ucznia. Czułabym się tym j
                > ak łamaga.

                przecież kara nie jest WYŁĄCZNIE za tekst do nauczyciela muzyki ale za szereg innych tekstów i zachowań co do których autorka wątku już taka wylewna ni była. Proszę czytać ze zrozumieniem smile bo wychodzisz na łamagę big_grin
                • alexa0000 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 10:31
                  Skoro wylewna nie była, nie znamy szczegółów. A może te inne zachowanie tez dotyczyły niesprawiedliwego traktowanie lub kompetencji? Ja się odniosłam do kwestionowania umiejętności uczenia. Zawsze szanowałam "niepokornych" uczniów, nie chamskich, zaznaczam. I brałam te pod uwagę to,że w tym wieku nie zawsze umieją dyplomatycznie wyrazić swoje zdanie.
        • jamesonwhiskey Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 09:33
          > ale ja tu nie widze jakiegos wielkiego przestepstwa ze strony dziecka, ktore je
          > st w wieku, w ktorym testuje sie wlasnego zdania i asertywnos


          no to wytestowal i sie odbil, moze zrozumie ze jest zbyt malym pierdem zeby fikac,

          • przeciwcialo Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 31.05.12, 07:42
            Ciekawe czy gdyby ćwiczyła ową asertywnośći własne zdanie na rodzicach obrażając ich i posadzając o brak kompetencji rodzicielskich tez duma rozpierałaby ich klatki piersiowe wink
            • gazeta_mi_placi Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 31.05.12, 11:30
              Otóż to.
    • pibelle Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 23:32
      mówi co myśli i często zanim pomyśli- i tak np do nauczyciela od muzyki"Pan
      > nas niczego nie uczy" itd, nie jest dzieckiem, które jeśli uważa że ma racje t
      > o spuści głowę i powie przepraszam

      to co jest mu zarzucane
      > to czasem właśnie brak szacunku do nauczyciela,, gadanie na lekcji


      Podsumowując Twój syn jest aroganckim, pyskatym bucem bez cienia pokory, rozwalającym nauczycielom zajęcia przy pomocy popisywania się chamstwem przed całą klasą.
      Co powinnaś zrobić?
      Powiedzieć synowi, że się w końcu doigrał konkretnych konsekwencji, bo słowna perswazja nie mogła do niego dotrzeć. I że Ci wstyd, że to Wy go niczego nie uczycie. Bo to Wy odpowiadacie za jego wychowanie. I że od tej pory będziecie załatwiać takie sprawy od razu i na bieżąco na gruncie domowym, żeby nikt już go publicznie nie upokarzał bezsensowną karą - nie dlatego, że na karę nie zasługuje, ale dlatego, że dysponujecie o wiele skuteczniejszymi narzędziami, które można nakierować bezpośrednio na problem.
    • nutka07 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 29.05.12, 23:58
      1. No coz do kina powinni pojsc wszyscy.

      2. Naucz syna minimum kultury oraz tego ze nie zawsze sie mowi to co slina na jezyk przyniesie (choc mozna miec racje).
      • izak31 Czy Wy wychowujecie dzieci czy hodujecie cielaki? 30.05.12, 06:11
        Cielaki przytakujące głową bez umiejętności samodzielnego myślenia i wyrażania własnego zdania?
        Oby więcej takich dzieci jak dzieci Lolinki i Kolii bo z takich dzieci wyrosną dorosli, którzy będą mieli odwagę dażyć do zmian.
        Chociaż osobiście uwazam,że po pierwszym takim wystapieniu dziecka powinno się doprowadzić do zmiany adresata uwag. Zamiast nauczyciela rodzic. I potem ewentualnie nauczyciel.
        • eliszka25 Re: Czy Wy wychowujecie dzieci czy hodujecie ciel 30.05.12, 07:05
          dziecko nie musi byc bezwolnym, durnym cielakiem, zeby wiedziec, ze w niektorych sytuacjach pewnych rzeczy lepiej nie mowic glosno. ba, moim zdaniem taka umiejetnosc wymaga dosc duzej dozy inteligencji, ktorej bezwolne cielaki, idace "za ogolem" raczej zbyt wiele nie posiadaja.

          do autorki watku: na twoim miejscu powiedzialabym dobitnie synowi, ze skoro uwaza sie za takiego inteligenta i medrca, ktorego nauczyciel "niczego nie nauczy", to powinien tez wiedziec, ze "nie zawsze trzeba mowic, co sie wie, ale zawsze trzeba wiedziec, co sie mowi". wg. mnie to powiedzenie bardzo dobrze pasuje do sytuacji. o nauczycielu mozna myslec rozne rzeczy, niewykluczone, ze twoj syn ma racje, ALE to nie znaczy, ze mozna sobie zrobic z nauczyciela chlopca do bicia w celu popisywanie sie przed klasa. co masz zrobic? ja bym na twoim miejscu POSZLA do szkoly, porozmawiala z nauczycielem, wychowawca i sprobowala wyjasnic, za co konkretnie taka kara. podejrzewam, ze nie byl to pierwszy wyskok dzieciecia i przytoczylas jedno z najlzejszych przewinien. najprawdopodobniej bylo tak, ze inne kary nie docieraly, wiec nauczyciel przywalil z grubej rury. samej formy kary nie popieram i dlatego poszlabym do szkoly, zeby WSPOLNIE z nauczycielem znalezc lepsze rozwiazanie.
          • azile.oli Re: Otóż to... 30.05.12, 10:29
            Takie walenie nauczycielom prawdy między oczy wcale nie świadczy dobrze nie tylko o kulturze ucznia, ale o jego inteligencji i zdolności przewidywania też. Można ten sam komunikat przekazać w taki sposób, że nauczyciel się o chamstwo nie przyczepi, a jednocześnie może pomyśli, że jak np najlepsza uczennica w klasie zwróciła na coś uwagę, to warto przemyśleć pewne sprawy.
            Dziecko inteligentne wie zazwyczaj, że nauczyciel programu nie układał, zrealizować go musi, nie zawsze da się to zrobić w twórczy sposób i nigdy nie będzie tak, że sposób realizacji tego programu będzie wszystkim odpowiadał.
            Oczywiście bywa, że nauczyciel jest fatalny i wiedzy nie potrafi przekazać, bywa też niedouczony - ale tu interweniować powinni rodzice, fdziecko nie jest w tym momencie partnerem do dyskusji.
            Jednocześnie uważam, że uczeń ma prawo wyrazić swoją negatywną opinię w sytuacji, gdy uważa, że nauczyciel jest niesprawiedliwy lub np nie godzić się na stosowanie zbiorowej odpowiedzialności.
            Natomiast kultura nakazuje, żeby sobie oceny typu : pan nic nie umie/nic nas nie nauczy sobie darować, bo w dorosłym życiu za nic nikt by nie chciał przy świadkach usłyszeć takiej opinii od kogokolwiek, na dodatek na podstawie ''mnie się wydaje''.
            Faktem jest , że 12 - latek jest czasem w stanie określić, że nauczyciel ma luki w wiedzy, ale twierdzę też, na pewno nie każdy 12 - latek, raczej taki zainteresowany przedmiotem i ''mocno do przodu''.
            I tak z doświadczenia , jako matki już licealistów - w okresie podstawówki i gimnazjum zawsze znaleźli się uczniowie ''mocni w gębie'', ale , co ciekawe, absolutnie na ''ofiary'' wybierali zawsze nauczycieli , którzy tak naprawdę nie bardzo im mogli zaszkodzić : muzyka, plastyczkę, katechetę - nigdy zaś matematyczki , ani nauczyciela wf, który potrafił załatwić pewne sprawy ''po męsku'' i zazwyczaj uczniowi było później głupio.
            Moja córka z tych niepokornych , mających własne zdanie i zawsze z wzorowym zachowaniem. No jakoś tak potrafiła wyrazić własne opinie, że nikt nie mógł jej nic zarzucić, a nauczyciele brali jej zdanie pod uwagę. Zdarzyło się też starcie z vice -dyrektorką w gimnazjum i dziecię załatwiło ją siłą spokoju, mówiła konkretnie, spokojnie, kulturalnie i z rozwagą , a nauczycielce zdarzyło się niestety podnieść głos.
            A co do tego kina - ja bym nie obstawała w takiej sytuacji, żeby dziecko poszło , bo:
            1. Bardziej martwiłabym się, że ma ono opinię niewychowanego chama (jeśli niesłusznie, to jeszcze gorzej)
            2. I tak wszystkie dziec i wiedzą , że miał ponieść karę i za co,
            3. 12- latek nie powinien mieć traumy z powodu wykluczenia z wycieczki do kina, to nie małe dziecko ,
            4. Sam chłopak powinien sobie odpuścić bój o pójście, bo wcale mu to na dobre nie wyjdzie, o ile się nie zastanowi nad swoim zachowaniem,
            5. Naprawdę nma chęć na rozrywkę w towarzystwie nauczycielki, która na jego temat ma fatalne zdanie,
            6. Mimo wszystko powinien raczej trochę się przejąć tym, jak jest postrzegany i czy aby nauczyciele nie mają trochę racji, a na dodatek jak ta opinia odbije się na ocenie ze sprawowania, która pójdzie za nim do gimnazjum,
            7. Moim zdaniem za bardzo matka utwierdza w chłopaku przekonanie o jego nonkonformizmie i wyjątkowości w porównaniu do ''cielaczków'', które siedzą cicho i jeszcze oboje tkwią w przekonaniu, że taka postawa pomaga w życiu - otóż nie pomaga, chyba, że nie jest się od nikogo zależnym, co się tak często nie zdarza.


            • yenna_m Re: Otóż to... 30.05.12, 16:23
              o to to!
            • hellulah Re: Otóż to... 31.05.12, 08:09
              100% zgody.
        • asia_i_p Re: Czy Wy wychowujecie dzieci czy hodujecie ciel 30.05.12, 20:47
          Uczeń, który ma odwagę, kłóci się z matematyczką albo fizyczką. Uczeń, który chce podnieść swoje stanowisko w klasie tanim kosztem, dowala panu od muzyki.

          Jestem na to uczulona maksymalnie - ostatnio interweniowałam parę razy w bibliotece, bo uczniowie chamsko traktowali bibliotekarza - nie uczy ich, nie ma wpływu na oceny, no to można, prawda? O dziwo do mnie nagle pokornieli. I wiesz, gdyby zamiast spokornieć mnie też odpyskowali, to bym ich mogła szanować.
    • kub-ma Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 07:02
      Powinnaś porozmawiać z nauczycielką osobiście. Niech przedstawi Ci swoje racje a Ty swoje. Jeżeli wcześniej były ustalone warunki które należy spełnić żeby być uczestnikiem tej wycieczki, to syn ponosi teraz konsekwencje. Szkoda, że to z okazji Dnia Dziecka. Może jest jeszcze jakieś wyjście klasy w innym terminie, żeby przenieść tę karę?
    • wiecznie-zapominam-login dajcie wy spokój temu Dniu Dziecka :P 30.05.12, 08:10
      Niepokorny a dokładnie niewychowany dwunastolatek który czuje się na tyle dorosły że ma prawo oceniać kompetencje nauczycieli, przeszkadzać na lekcjach a wy tu pitolicie o Dniu Dziecka ......no błagam...tongue_out.
      Widzę że mamusia bezradna wobec synka skoro nie umie mu wytłumaczyć że w szkole obowiązują pewne normy zachowania więc będzie może jeszcze nauczyciela i dyrekcję po sądach ciągać aby syn rządził w szkole smile mały 12 letni pyskujący misio co pragnie Dnia Dziecka big_grin
      Jak mamie tak na tym kinie zależy to niech pojedzie razem z klasą i synkiem to może zobaczy jak w praktyce wyglądają te przejawy beztroskiej szczerości które tak usprawiedliwia.
      • gazeta_mi_placi Re: dajcie wy spokój temu Dniu Dziecka :P 30.05.12, 08:42
        Moim zdaniem lekcje powinny mieć nagrywane.
        W razie sytuacji konfliktowych na linii matka pokrzywdzonego ucznia - nauczyciel nagrania powinny być udostępniane.
        Wtedy na ogół okazywałoby się że jednak ( w większości przypadków ) wersja podana przez ukochanego syneczka lub córeczki nieco różni się od stanu faktycznego.
        • nisar Swoją drogą zastanawia mnie jedno: 30.05.12, 09:50
          czy synuś ma tak idealnych rodziców, że nigdy nie ma potrzeby ich skrytykować
          czy synuś krytykuje rodziców ile wlezie, a oni nie widzą w tym nic złego
          czy też synuś po prostu nie ma za dużo szans na obcowanie z rodzicami, więc powyższe nie ma racji bytu.

          A, no i ciekawa jestem, czy w rodzinie synuś też tak wali prawdą po oczach: babci powie że śmierdzi (starzy ludzie często mają specyficzny zapach "starości"), wujkowi że jest tępolem, a kuzynom że mają zalane tłuszczem mózgi.
          Czy jednak szczerość i otwartość zarezerwowana jest tam, gdzie trzeba sobie wywalczyć pozycję, a innymi metodami nie potrafi się tego uzyskać?
          • ledzeppelin3 Re: Swoją drogą zastanawia mnie jedno: 30.05.12, 09:59
            Autorko wątku, Twoim obowiązkiem jako rodzica jest nauczenie dziecka SZACUNKU DO LUDZI
            Jeśli nauczyciel nie stosuje przemocy, to dlaczego Twój syn go nie szanuje?
            Coś mocno zaszwankowało w wychowaniu?
            Podważanie autorytetu nauczyciela przez rodziców to krzywda, jaką rodzice robią własnym dzieciom- tak, dzieciom, nie nauczycielom
            Jesli Twoje dziecko nie będzie umiało szanować ludzi, będzie mu w życiu bardzo ciężko
            A wybacz, 12-latek nie ma możliwości intelektualnych aby ocenić, czy nauczyciel go czegokolwiek nauczy, czy nie nauczy
            • gazeta_mi_placi Re: Swoją drogą zastanawia mnie jedno: 30.05.12, 10:20
              Nie tylko jemu będzie ciężko, ale będzie ciężko i osobom które będą miały pecha z nim przebywać np. w pracy czy np. jako kasjer w sklepie chociażby "A co Pani tak wolno kasuje, szybciej się nie da".... itp.
        • lolinka2 Re: dajcie wy spokój temu Dniu Dziecka :P 30.05.12, 16:40
          a co do tego zgadzam się w 100%. Powinny być nagrywane.
          • asia_i_p Re: dajcie wy spokój temu Dniu Dziecka :P 30.05.12, 20:57
            Popieram, najpierw stresowałabym się bardzo, ale podobno (tak twierdzili ci z Big Brothera) na dłuższą metę nie sposób się tym przejmować.
    • lelija05 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 10:08
      Pierwsze co mi przyszło do głowy, to Asperger.
      Może w tym tkwi przyczyna?

      A swoją drogą, nie podoba mi się to, że teraz tak łatwo wszystko usprawiedliwić.
      Chamskie zachowanie nazywa się szczerością, przemoc wobec innych radzeniem sobie, wandalizm kreatywnością itd

      Czasami mam okazję obserwować takiego małego gnojka (inaczej go nie potrafię nazwać), też jest lubiany - przez swoich akolitów, sam sobie dobiera kolegów, ci którzy mu nie pasują, są o tym fakcie informowani tekstem, nie odzywaj się do mnie, ja się z idiotami nie zadaję.
      Idiotą było grzeczne dziecko, które zaproponowało pomoc w zabawie.
      Innym razem zrobił wykład ekspedientce, że on chińskiej tandety nie będzie kupował i czy nie ma czegoś porządnego.
      Gnojek ma 8 lat.
      • mruwa9 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 10:29
        zaraz Asperger..dlaczego w kazdym niestosownym zachowaniu trzeba sie doszukiwac diagnoz?
        Nie chodzi o usprawiedliwianie chamskiego zachowania dzieci i przyzwalanie na nie. Swoja droga na tym polega dorastanie: na cwczeniu sily wlasnego glosu, pogladow, opinii, sytuacje, gdy dziecinne zachowania beda wystepowac z pseudodoroslymi (w mniemaniu dziecka) tekstami z pewnoscia beda sie pojawiac, to nie dowod socjopatii dziecka czy nieudolnosci rodzicielskiej, tylko jego dorastania, normalny etap rozwoju. Chodzi o dorosle, dojrzale podejscie do problemu: reagowanie adekwatne do sytuacji, szybkie i skuteczne. Omawiana tu kara nie spelnia zadnego z tych kryteriow: jest nieadekwatna, spozniona, bedzie nieskuteczna jak antycypuje, no i jest aktem desperacji nauczycielki, ktora nie ma pomyslu na iradzeie sobie z uczniem.
      • kostruszka Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 10:35
        W klasie mojej córki jeden chłopiec nie pojechał na zieloną szkołę, bo - uwaga - sami rodzice naznaczyli mu taką karę za niegrzeczne zachowanie wobec nauczyciela, w tym bezczelne komentowanie jego słów i niestosowanie się do poleceń. Nauczyciel chciał mu "odpuścic", ale oni uznali, ze jak teraz nie wezmą syneczka za frak (ich słowa), to potem sobie z nim nie poradzą w ogóle.
        Może warto z takiej postawy brać przykład? To są rodzice, którzy myślą perspektywicznie i patrzą dalej niz na czubek własnego nosa.
        • kostruszka Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 10:36
          Chodziło o wychowawcę klasy.
    • yoko0202 kara durna, no ale problem jest 30.05.12, 10:47
      kara kompletnie nieadekwatna, i dowodzi tylko bezsilności wychowawczyni, która pojęcia nie ma co zrobić.
      jednakowoż taki tekst do nauczyciela jak najbardziej świadczy o braku szacunku, przede wszystkim jeżeli coś się do kogoś ma, to mówi się o tym w cztery oczy - być może dobrze byłoby synowi to zasugerować.
      inna sprawa, że niestety niezmiernie często nauczyciele wygłaszają bardzo złośliwe uwagi do uczniów w trakcie lekcji, tj. przy całej klasie, co jak dla mnie jest absolutnie karygodne; jak się tak dzieciaki napatrzą i nasłuchają, to prędzej czy później zaczynają robić to samo, i w sumie słusznie, nie widzę powodu, dla którego szacunek do nauczyciela ma być bezwarunkowy.
      (przykład z synem koleżanki - chłopak ma od zawsze problemy z matmą, z innych przedmiotów świetne oceny no a tego kompletnie nie łapie, oczywiście korki itp. ale wciąż ciężko - znowu dostał pałę ze sprawdzianu, a nauczycielka przy całej klasie: weź się do roboty, bo całe życie przy szpadlu będziesz robił... Odpowiedź: a pani przy łopacie...
      jestem za chłopakiem, jak dla mnie pani nauczycielka powinna iść co najmniej na dłuższy urlop)

      jeżeli w Waszej sytuacji nauczyciel był ogólnie w porządku, a syn wyjechał z takim tekstem, to wcale nie oznacza, że syn mówi to co myśli, tylko że nie ma postawionych żadnych granic i wydaje mu się, że wszystkim można dos*rać bo mu się tak podoba.
      • jamesonwhiskey Re: kara durna, no ale problem jest 30.05.12, 10:59
        >sprawdzianu, a nauczycielka przy całej klasie: weź się do roboty, bo całe życie przy szpadlu >będziesz robił...

        no i generalnie powiedziala mu prawde


        >Odpowiedź: a pani przy łopacie...

        debilna odpowiedz
        jak moze pracowac przy lopacie skoro jest nauczycielem i pracuje w szkole
        normalnie wyrzyny odgryzienia sie
        • jolunia01 Re: kara durna, no ale problem jest 30.05.12, 12:30
          jamesonwhiskey napisał:
          >
          > debilna odpowiedz
          > jak moze pracowac przy lopacie skoro jest nauczycielem i pracuje w szkole
          > normalnie wyrzyny odgryzienia sie

          Już ci pisałam, że w twoich postach widać zarówno brak kwalifikacji pedagogicznych, jak i niekompetencję zawodową nauczycieli. Jesteś niedouczonym chamem. "Wyrzyny" - co to jest?
          • jamesonwhiskey Re: kara durna, no ale problem jest 30.05.12, 12:49
            > ych, jak i niekompetencję zawodową nauczycieli. Jesteś niedouczonym chamem. "Wy
            > rzyny" - co to jest?

            to jest prezent, bo widze ze orty cie strasznie nakrencajom
            • jamesonwhiskey Re: kara durna, no ale problem jest 30.05.12, 12:50
              poza tym zauwazylem ze czepiajacy sie ortow to muly nie majace nic konkretnego powiedzenia na dany temat
          • przeciwcialo Re: kara durna, no ale problem jest 30.05.12, 15:42
            Tobie przynajmniej kultury w dyskusji nie brakuje wink
        • yoko0202 Re: kara durna, no ale problem jest 30.05.12, 12:56
          jamesonwhiskey napisał:

          > >sprawdzianu, a nauczycielka przy całej klasie: weź się do roboty, bo całe
          > życie przy szpadlu >będziesz robił...
          >
          > no i generalnie powiedziala mu prawde

          nie pojmuję, jaka jest Twoja definicja prawdy (wygląda na wróżenie z fusów i takie tam), ale w takim razie jeżeli byśmy przyjęli że syn autorki wątku również np. powiedział prawdę nauczycielowi, to dlaczego tu (w moim poście) jest dobrze (nauczyciel powiedział prawdę), a w wątku głównym źle (uczeń powiedział prawdę)?

          > debilna odpowiedz
          jaki komentarz taka odpowiedź
          • jamesonwhiskey Re: kara durna, no ale problem jest 30.05.12, 13:25
            widze ze za duzo informacji zawartych w kilku slowach

            powiedziala prawde nie w sensie jakim to pojmujesz a w sensie dobrej rady zyciowej
            malo to nie spelnionych mgr po roznych pie...giach bo matematyki nie umieli
            na kasie w biedronce albo innym mc syfie

            w opisanej sytuacji uczen probuje byc figo fago fajny kolezka
            wlasciwie to sobie nie wyobrazam takich odyzwek do nauczycieli
            brak szacunku i tak dalej


            > > debilna odpowiedz
            > jaki komentarz taka odpowiedź

            wracajac do matematyki , jest cos takiego jak logika
            i gdyby matematyczna lajza nie byla gamoniem to by wiedziala ze zdanie bylo zupelnie bez sensu, wlasnie maqtematyka obnaza cala inteligencje mozna byc super uczniem bo ma sie dobra pamiec, w matematyce trzeba jeszcze myslec a to juz wyzsza szkola jazdy
            • yoko0202 Re: kara durna, no ale problem jest 30.05.12, 15:41
              to może ja spróbuję pytanie zadać najprościej jak się da:

              jamesonwhiskey napisał:

              > w opisanej sytuacji uczen probuje byc figo fago fajny kolezka
              > wlasciwie to sobie nie wyobrazam takich odyzwek do nauczycieli
              > brak szacunku i tak dalej
              jeżeli uczeń odpowiadający nauczycielowi, że ten/ta będzie robił przy łopacie w ten sposób okazuje brak szacunku, to czy tenże nauczyciel mówiąc uczniowi, że będzie robił przy szpadlu również okazuje uczniowi brak szacunku?
              jeżeli Twoja odpowiedź brzmi, że nie, i jest to po prostu porada życiowa, to stwierdzam, że masz naleciałości z czasów gdy byli równi i równiejsi, dajcie mi władzę a ja wam pokażę itp.,
              szkoła to nie jest zabawa w policjantów i złodziei, niestety spora grupa nauczycieli lubi się bawić.

              > wracajac do matematyki , jest cos takiego jak logika
              > i gdyby matematyczna lajza nie byla gamoniem to by wiedziala ze zdanie bylo zup
              > elnie bez sensu, wlasnie maqtematyka obnaza cala inteligencje mozna byc super u
              > czniem bo ma sie dobra pamiec, w matematyce trzeba jeszcze myslec a to juz wyzs
              > za szkola jazdy
              ciekawa jestem Twoich argumentów, gdybym napisała że dzieciak pałę podłapał np. z geografii albo z plastyki.
              • jamesonwhiskey Re: kara durna, no ale problem jest 30.05.12, 16:07
                > jeżeli uczeń odpowiadający nauczycielowi, że ten/ta będzie robił przy łopacie w
                > ten sposób okazuje brak szacunku,

                widze ze nie mozesz pojac jednej malej sprawy
                to zdanie jest bez sensu
                naucazyciel nie bedzie robil przy lopacie bo juz ma prace , jest nauczycielem

                > > będzie robił przy szpadlu również okazuje uczniowi brak szacunku?

                nie , daje mu rade zeby sie uczyl matematyki
                bo jest duza szansa ze skonczy z lopata albo w jakiejs podlej pracy za 1000


                > ciekawa jestem Twoich argumentów, gdybym napisała że dzieciak pałę podłapał np.
                > z geografii albo z plastyki.

                nie geografia ani nie plastyka nawet nie muzyka nazywane sa krolowa nauk
                wiec moja opinia odonosie sie tylkod o tego przedmiotu
                zapewne nie wiesz ale ta nasz zalosna dyskusje dalo by sie opisac matematycznie
                ale nie wtedy nic bys z tego nie zrozumiala
                • yoko0202 Re: kara durna, no ale problem jest 31.05.12, 10:49
                  jamesonwhiskey napisał:

                  > widze ze nie mozesz pojac jednej malej sprawy
                  > to zdanie jest bez sensu
                  > naucazyciel nie bedzie robil przy lopacie bo juz ma prace , jest nauczycielem
                  widzę, że nie możesz pojąć, iż nie o tym rozmawiamy

                  > > > będzie robił przy szpadlu również okazuje uczniowi brak szacunku?
                  > nie , daje mu rade zeby sie uczyl matematyki
                  > bo jest duza szansa ze skonczy z lopata albo w jakiejs podlej pracy za 1000

                  pogrążasz się niestety

                  > nie geografia ani nie plastyka nawet nie muzyka nazywane sa krolowa nauk
                  > wiec moja opinia odonosie sie tylkod o tego przedmiotu
                  > zapewne nie wiesz ale ta nasz zalosna dyskusje dalo by sie opisac matematycznie
                  > ale nie wtedy nic bys z tego nie zrozumiala
                  zapewne nie wiesz, że akurat z matematyki bardzo ciężko mnie zagiąć, nawet wyobraź sobie, że logikę miałam na studiach.
                  dyskutować to ja w zasadzie jeszcze z Tobą nie zaczęłam nawet, ale już podziękuję, bo bijesz pianę a tego nie lubię.
    • mnb0 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 11:08
      > pani wskazała zon i jeszcze 2 chłopców nie jadą...przykro mu się zrobiło.
      Ojej, biedaczek. Panu od muzyki tez sie przykro zrobilo, jak sie dowiedzial, ze niczego nie uczy.
      Moim zdaniem pani swietnie postapila. Moze to czegos nauczy bezczelnych pyskaczy.
      • rhysmeyers22 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 11:56
        jakos nie wydaje mi sie zeby tylko ta jedna sytuacja zawazyla na tym ze nie pojdzie,widac pyskaty bezczelny dzieciaczek z twojego syna i maja go dosc po prostu.
        swoja droga inteligentne dziecko wie kiedy i w jakiej formie zwrocic nauczycielowi uwage,takie klepanie pt pan niczego nie uczy do inteligentnych bym nie zaliczyla ,raczej marnej jakosci popisy przed kolezkami i nic dziwnego ze mozna sie wkurzyc .ma uwagi to 12 lat to wystarczajaco duzo zeby wiedziec jak je bezpiecznie sformulowac a jak nie to niech zapyta rodzicow-chyab ze rodzice z tej samej bajki .
        • przeciwcialo Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 31.05.12, 08:44
          No ma dużo kolegów bo tacy pyskacze rozwlający lekcję sa lubiani bo ....nie ma lekcji big_grin
          Gwazda po prostu.
          • yenna_m Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 31.05.12, 10:24
            ha! mam dziwnego syna
            mój syn nie znosi dzieciaka rozwalającego lekcje
            i nie, mój syn nie jest super-hiper orłem czy miłośnikiem spędzania czasu w szkole wink
            on po prostu widzi realne korzysci z tego, że wynosi coś z lekcji (no, bo uczyć się wtedy tak nie trzeba big_grin i lekcja wystarcza big_grin )

            czyli nie do końca jest tak, że dzieci lubią takiego dzieciaka
            zwłaszcza, gdy nauczyciel zastosuje w ramach odwetu odpowiedzialność zbiorową w postaci niezapowiedzianej kartkóweczki wink tak, żeby dzieciakom rura zmiękła wink
            • przeciwcialo Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 31.05.12, 16:12
              Przysłowie mówi że jaskółka wiosny nie czyni. Dopóki jest widownia doputy aktor gra. Gdyby nikt nie reagował na pyskówki takiego kolesia pewnie odechciałoby sie byc elokwentnym inaczej wink
    • amonette Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 13:05
      Moim zdaniem solidnie sobie na to zapracował.

      A szczerość i niezależność kosztuje. Nikt nie przepada za prawdą wywaloną metodą kawa na ławę, dlatego ludzie wymyślili dyplomację. Żeby sie za szybko nie pozabijać w przypadku różnicy zdań i mocnych charakterów.
      Poza tym teraz jest moda na arogancję jako oznakę bezkompromisowości i właśnie siły charakteru, ale to błąd. Dosłownie jednostki na takiej postawie i traktowaniu innych z buta "wypływają" na szersze wody, na szczęście. Reszta zostaje przystrzyżona, bo ktoś się w końcu wścieka i też mówi takiemu młodemu gniewnemu co o nim myśli. Wykorzystując dodatkowe możliwości wzmocnienia przekazu.
      Tak jak nauczyciele w szkole.

      Szczerość i odwaga - TAK, ale tego trzeba człowieka nauczyć. Nawet dorosłego czasami. Od tzw asertywności do pełnego chamstwa, które jest już nieakceptowalne, a często bywa pozą nie "charakterem" bardzo blisko.
      • kajmanik Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 13:18
        moja córka ma 7 i juz mówi co mysli. jest krytyczna w osądach co w szkole średnio się oczywiscie podoba bo lepsze jest ciche, głupawe cielę niz dziecko wiedzące czego chce ( i czego nie chce też). ignoruję uwagi tzn. podpisuję i zapominam. nie upominam córki bo nie mam za co. jeżeli dotaję uwagę ,,zwaraca uwagę nauczycielowi ze robi błędy" i sprawa jest oczywista to mogę co tylko dziecko pochwalić. a co do wyjscia z klasą do kina: zorganizuj synowi fajne atrakcje na dzień dziecka, takie zeby to ,,kino" było byle czym nie wartym uwagi.

        a z opisów reakcji nauczyciela wynika jedno - jest niekompetentny i nie ma podejścia do dzieci.
        • kawka74 Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 13:44
          Zrozumiałe, jest to logiczna konsekwencja Twoich szeroko pojętych metod wychowawczych.
        • malgosiek2 Re: Do kajmanik 30.05.12, 14:34
          A w czym krytykuje 7 latka nauczyciela?
          I jakież to błędy popełnia nauczyciel?
          W sposobie prowadzenia lekcji, materiału jaki jest do nauczenia, czy to że trzeba robic np.szlaczki czy, że pani nie umie tego czy tamtego etc.
          Bo to ciekawe "zjawisko" jak na 7 letnie dziecko.
          Nie widzę dobrej współpracy ze szkołą przez kolejne 5 lat.
          Ps.Ja bym się raczej wstydziła za dziecko prędzej niż była z niego dumna jak Ty.
          • kajmanik Re: Do kajmanik 30.05.12, 14:56
            w tej konkretnej sytuacji nauczycielka wmawiała dzieciom ze królik i zając jest po angielsku tak samo. moi zadaniem mała zareagowała prawidłowo zwracając jej uwagę. nauczycielka się tłumaczyła ze dziecko podrywa jej autorytetwink tyle ze na autorytet to sobie trzeba zasłuzyć. od półrocza mamy nową ,,panią" od angielskiego dla ktorej fakt ze kilkoro dzieci uczy się jezyka takze poza szkołą nie stanowi problemu.
          • przeciwcialo Re: Do kajmanik 31.05.12, 08:41

            > Ps.Ja bym się raczej wstydziła za dziecko prędzej niż była z niego dumna jak Ty

            Dokładnie.
            > .
            • mama303 Re: Do kajmanik 31.05.12, 17:10
              przeciwcialo napisała:

              >
              > > Ps.Ja bym się raczej wstydziła za dziecko prędzej niż była z niego dumna
              > jak Ty
              >
              > Dokładnie.
              > > .
              a ja bym sie wstydziła jakbym miała pokorne cielatką, które boi sie odezwać. Lubię ludzi /i dzieci też/ które potrafią powiedziec swoje zdanie niezaleznie od konsekwencji. W pracy zawodowej także to cenię, szczególnie u podwładnych.
              Niestety pokornych cielątek jest znacznie więcej. Tak jesteśmy wychowywani sad
              • przeciwcialo Re: Do kajmanik 31.05.12, 17:38
                Masz racje- pokorne cielatka i ćwierćinteligentni pyskacze.
                Posrodku nie ma nikogo, zupełnie nikogo....
                • mama303 Re: Do kajmanik 31.05.12, 21:43
                  przeciwcialo napisała:

                  > Masz racje- pokorne cielatka i ćwierćinteligentni pyskacze.
                  > Posrodku nie ma nikogo, zupełnie nikogo....

                  Cielątek jest najwiecej a pyskacze czesto sa bardzo inteligentni.
                  • przeciwcialo Re: Do kajmanik 01.06.12, 15:35
                    Czyżbyś na stanie miała takiego pyskacza i podbudowujesz się że inteligentny bo pyskuje?
                    Wybacz ale inteligentne dziecko nie paple co mu slina na jezyk przyniesie tylko wczesnieuj uzywa szarych komórek wink
                    • mama303 Re: Do kajmanik 01.06.12, 17:26
                      przeciwcialo napisała:

                      > Czyżbyś na stanie miała takiego pyskacza i podbudowujesz się że inteligentny bo
                      > pyskuje?
                      > Wybacz ale inteligentne dziecko nie paple co mu slina na jezyk przyniesie tylko
                      > wczesnieuj uzywa szarych komórek wink

                      A Ty pewnie masz cielątko, co to ani be ani me.
                      Wybacz ale co cielątku po wielkiej inteligencji, nawet jak ją ma jesli boi sie jej używać. wszystkiego boi tongue_out
                      • yenna_m Re: Do kajmanik 01.06.12, 18:54
                        pomiędzy skrajnościami jest jeszcze dużo miejsca na inne reakcje

                        ciągle powtarzam: można dziecka nauczyć wypowiadania własnego zdania i równoczesnie liczenia sie z emocjami innego czlowieka (czyli szacuneczku do ludzi, szacuneczku)

                        bo z tego, co piszesz wynika, że dziecko ma do wyboru albo być chamem albo mamałygą

                        otóż niekoniecznie big_grin
                        • przeciwcialo Re: Do kajmanik 01.06.12, 19:09
                          Odrobina dyplomacji mozna więce zwojowac nic pyszczeniem wink
                          No ale jak wspomniałam, szarych komórek trzeba uzyc zanim sie chlapnie językiem.
                          • mama303 Re: Do kajmanik 01.06.12, 21:00
                            przeciwcialo napisała:

                            > Odrobina dyplomacji mozna więce zwojowac nic pyszczeniem wink

                            Do dyplomacji to trzeba najpierw nie bać sie otworzyć buzię.

                            > No ale jak wspomniałam, szarych komórek trzeba uzyc zanim sie chlapnie językiem

                            zeby chlapac językiem to trzeba miec odrobine odwagi cywilnej.


                        • mama303 Re: Do kajmanik 01.06.12, 20:57
                          yenna_m napisała:

                          > bo z tego, co piszesz wynika, że dziecko ma do wyboru albo być chamem albo mama
                          > łygą
                          >
                          > otóż niekoniecznie big_grin

                          No pewnie że niekoniecznie, a gdzie ja tak napisałam? To do mnie?
                      • gazeta_mi_placi Re: Do kajmanik 01.06.12, 19:12
                        Taka osoba (owo "cielątko") jest dokładnie takim samym człowiekiem jak wyszczekaniec i ma takie samo prawo do szacunku.
                        Czasem za owym "cielęctwem" stoją tragedie rodzinne, molestowanie seksualne w domu czy przemoc, więc może zastanów się dwa razy zanim kogoś obrazisz.
                        • mama303 Re: Do kajmanik 01.06.12, 21:03
                          gazeta_mi_placi napisała:

                          > Czasem za owym "cielęctwem" stoją tragedie rodzinne, molestowanie seksualne w d
                          > omu czy przemoc, więc może zastanów się dwa razy zanim kogoś obrazisz.

                          Za pyszczeniem też, wiec się równiez zastanów.
                          • gazeta_mi_placi Re: Do kajmanik 01.06.12, 23:18
                            Za pyszczeniem często stoi tzw. nowoczesne wychowanie i zwykły brak ogłady.
                            • mama303 Re: Do kajmanik 02.06.12, 07:28
                              gazeta_mi_placi napisała:

                              > Za pyszczeniem często stoi tzw. nowoczesne wychowanie i zwykły brak ogłady.

                              A za "cielęctwem" - funkcjonujace wciąż /szczególnie w polskiej szkole/ stare metody wychowania dzieci i młodzieży typu "Ty mi tu gó...arzu nie podskakuj".To nie jest żadna ogłada tylko strach lub szerzący się wśród młodzieży "tumiwisizm"
              • yenna_m Re: Do kajmanik 31.05.12, 22:17
                kurcze, a nie przyjmujesz do wiadomości sytuacji, gdy ktoś jest niepokorny ale zachowuje pewien standard podczas komunikacji z innymi ludźmi?

                czy nonkonformista koniecznie musi być, za przeproszeniem, chamem?

                chyba nie na tym polega nonkonformizm w wykonaniu człowieka wykształconego (bo zakładam, że każda z nas chce wychować raczej człowieka umiejącego się zachować niż chama)? ani asertywność tym bardziej?
                • mama303 Re: Do kajmanik 01.06.12, 21:11
                  yenna_m napisała:

                  > kurcze, a nie przyjmujesz do wiadomości sytuacji, gdy ktoś jest niepokorny ale
                  > zachowuje pewien standard podczas komunikacji z innymi ludźmi?

                  kazdy może mieć inne poczucie standardu, niektórzy obrażają się zawsze gdy ktos sie z nimi nie zgadza, szczególnie jak jest to uczeń..
        • landora Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 30.05.12, 14:37
          Aha, czyli ciche, dobrze wychowane, a może po prostu nieśmiałe dziecko to "głupawe cielę"? Pamiętam ze szkoły, że najbardziej pyskowali ci, którzy wiedza i inteligencją nie mogli się pochwalić.
        • przeciwcialo Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 31.05.12, 08:36
          Rosnie żeńskie wydanie syna Kolii i za parę lat Kajmanik napisze że pani nie chce zabrac jej córki do kina a przeciez ona nic złego nie robi tylko pyskuje do nauczycieli. big_grin
          Jesli choc troche zalezy ci na córce to działaj, wychowanie bezkompromisowej, pyskującej jednostki niczym dobrym nie bedzie. No chyba ze jak lwica będziesz się rzucac od podstawówki do magisterium a i w pracy szefa córki ustawisz wink
          • gazeta_mi_placi Re: nauczyciel nie chce zabrać dziecka do kina 31.05.12, 11:25
            Jakiego szefa? Córka Kajmanik od razu założy własną firmę, oczywiście taką w pełni niezależną od innych klientów, zatem nie będzie musiała nikomu i niczemu się podporządkowywać.
      • mruwa9 z duzej chmury maly deszcz 30.05.12, 14:55
        jako osoba obdarzona calkiem niezla pamiecia, pamietam bardzo duzo wydarzen z dziecinstwa. I pamietam niejedna chryje w szkole , w podobnym do opisywanego charakterze, nawet jeszcze grubsze. Praktycznie wszyscy sprawcy wyrosli na calkiem rozsadnych ludzi, niejeden- o zgrozo!- zostal nauczycielem.
        Takie sytuacje, ze dziecko chlapnie cos nie na miejscu, to normalny etap w zyciu dziecka, ktore pretenduje do bycia doroslym, normalny etap dorastania, a nie przejaw patologii, nieudolnosci rodzicielskiej czy zwiastun patologii i przyszlej kariery kryminalisty. I wlasnie dlatego, ze jest to norma rozwojowa, nauczyciele powinni sie nauczycz tym radzic w sposob adekwatny do sytuacji.Ja, na miejscu nauczycielki, na taki tekst ucznia, zamiast strzelac fochy jak dziecko, pociagnelabym dyskusje, na jakiej podstawie mlody tak twierdzi, jakie ma argumenty. Mozna z tego pociagnac niezla dyskusje z cala klasa, na temat kultury dyskusji, odpowiedzialnosci za slowo, ogolnie zasad kultury, kiedy wypada, a kiedy nie wypada mowic pewnych rzeczy, nawet, jesli to szczera prawda. I jak uczynic dyskusje tworcza, tzn. zamiast wylacznie oskarzen zaproponowac rowniez jakies rozwiazanie problemu, czego uczniowie sami by w takim razie oczekiwali i co sami sa w stane zrobic (jaki wysilek podjac ze swojej inicjatywy), zeby nielubiane lekcje staly sie znosnymi. Mozna podyskutowac o tym, jakie obowiazki maja obie strony, i uczniowie, i nauczyciel. I ze nie sztuka tylko krytykowac, nie dajac nic z siebie. I przy okazji mozna wysluchac glosu uczniow, oraz wyciagnac wnioski odnosnie wlasnych kompetencji dydaktycznych, bo moze cos jest na rzeczy.Mysle, ze idac w tym kierunku zyskaloby sie znacznie wiecej w oczach uczniow, zamiast obrazac sie jak male dziecko.
        • jamesonwhiskey Re: z duzej chmury maly deszcz 30.05.12, 15:33
          > y. Mozna z tego pociagnac niezla dyskusje z cala klasa, na temat kultury dyskus
          > ji, odpowiedzialnosci za slowo, ogolnie zasad kultury, kiedy wypada, a kiedy ni
          > e wypada mowic pewnych rzeczy, nawet, jesli to szczera prawda.

          no jak tak beda dyskutowac na kazdej lekcji to nie wiele sie naucza
          problem jest z jedna czy dwoma osobami wiec trudno oczekiwac nauczyciela ze bedzie zaniedbywal cala klase bo mu sie jeden przemadrzaly truten trafil

          • mruwa9 Re: z duzej chmury maly deszcz 30.05.12, 15:38
            no ale godzine wychowawcza chyba maja? Kazda klasa ma.
            • yenna_m Re: z duzej chmury maly deszcz 30.05.12, 15:42
              wywiadówki też chyba mają
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka