Dodaj do ulubionych

Lepsze i gorsze dzieci

23.08.12, 09:09
Czesto w watkach spadkowych przewija sie motyw dziecka dobrego i zlego. Np. sa dwie corki. Jedna corka wyjechala do meza do innego miasta, a druga zostala z rodzicami. I oczywiscie ta druga jest dobra i nalezy jej sie w spadku caly majatek rodzicow, zas ta pierwsza jest zla i nic jej sie nie nalezy "bo se olala i wyjechala". Ta "dobra" za to zostala z rodzicami "zeby sie nimi opiekowac". Tylko nie wiem jak wyglada opieka nad 50- czy 60-latkami. A perspektywa opieki na zniedoleznialymi 80-90 latkami jest raczej odlegla i niepewna.

No i teraz ta dobra, nie dosyc ze ma mieszkanie za darmo, czesto rowniez zrobione obiadki i zapewniona opieke nad dziecmi, to jeszcze nalezy jej sie spadek. A ta druga niech se radzi sama. Tak to juz jest - tym co maja bedzie dodane, a tym co nie maja bedzie odebrane.

Tez uwazacie, ze dziecku ktore zostaje w domu nalezy sie wiecej niz innym dzieciom?
Jednak wszyscy nie moga przeciez zostac w domu. Powiedzmy, ze rodzice maja dwoje dzieci, i teraz co - kazde z nich sie zeni, zaklada rodzine i wszyscy zostaja na kupie w 10 osob na lonie rodziny?
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Lepsze i gorsze dzieci 23.08.12, 09:15
      Dybanie na majątek rodziców jest po prostu śmieszny. Te kłótnie o małe mieszkanka... Teksty: ja nie pomogę, bo nic nie dostanę. Ja tak nie potrafię i nie chce rozumieć.
      • gazeta_mi_placi Re: Lepsze i gorsze dzieci 24.08.12, 12:23
        Wiesz Kropko i tak i nie. Są osoby naprawdę mało zamożne i wtedy "dwupokojowe ciasne mieszkanko po rodzicach" to naprawdę coś o co warto walczyć.
        Łatwo mieć Kropko klasę gdy ma się zabezpieczone jako tako materialne potrzeby, naprawdę...
    • lauren6 Re: Lepsze i gorsze dzieci 23.08.12, 09:23
      U mnie w rodzinie od pokoleń tak to działało, że mieszkanie lub dom przejmowała rodzina mieszkająca z rodzicami, a reszta rodzeństwa dzieliła między siebie inne dobra: samochód, działkę, biżuterię itd. Nie twierdzę, że taki układ jest sprawiedliwy. Na pewno dzięki temu udało się uniknąć ciągania się po sądach, awantur o podział spadku, zerwania kontaktów z rodziną. Każdy jednak sądzi wg siebie i swojej sytuacji finansowej co się mu bardziej opłaca: kawałek domu po rodzicach czy posiadanie siostry lub brata.
      • gazeta_mi_placi Re: Lepsze i gorsze dzieci 24.08.12, 14:09
        Po mojej śmierci będzie spokój smile
        Nie mam mieszkania, domu, samochodu ani nawet działki.
        No, jakaś tam biżuteria się znajdzie, w skupie złomu dostaną z niej może jakieś z 500 zł big_grin
    • princy-mincy Re: Lepsze i gorsze dzieci 23.08.12, 09:25
      nie ma w zyciu sytuacji zero jedynkowych, jest cala masa roznych zaleznosci rodzinnych

      a dybanie na majatek rodzicow po smierci to juz jest smieszne
    • helufpi Re: Lepsze i gorsze dzieci 23.08.12, 09:35
      A ja właśnie zauważam w wątkach często odwrotną perypetię - jedno dziecko się stara, opiekuje, mieszka razem, jest odpowiedzialne, a tu spadek - bęc! - zapisany temu złemu, co hula po świecie, a rodzicom przysyła kartkę na święta. Więc nie trać nadzieiwink
      A tak poważnie - uważam, że najlepsza opcja to pomagać rodzicom z potrzeby serca, przyjmować dary z wdzięcznością i na nic więcej nie liczyć. I jeszcze uważam, że mieszkanie ludzi, którzy założyli rodzinę z rodzicami/teściami powinno być zakazane ustawowo.
    • mamalgosia Re: Lepsze i gorsze dzieci 23.08.12, 09:35
      U nas jest odwrotnie: ten co się wyprowadził jest lepszy niż ta, która została
    • motylka_34 Re: Lepsze i gorsze dzieci 23.08.12, 10:09
      Dlatego najlepiej jak dzieci nie mieszkają z rodzicami. Moi rodzice mają duży dom, ja i moja siostra mamy swoje nieduże mieszkania i obie tak samo dbamy o rodziców, żadna z nas nie jest gorsza, staramy się uzupełniać. Pewnie wygodniej byłoby każdej z nas mieszkać z rodzicami bo i dom duży, fajny ogród, babcia na miejscu... Ale za to mamy rodzinne spotkania w fajnej atmosferze, wspólne święta itd.
    • irima2 Re: Lepsze i gorsze dzieci 23.08.12, 10:16
      Moim zdaniem jak najbardziej ta osoba, która się zajmuje kimś na starość "w nagrodę" dostaje spadek.
      • kropkacom Re: Lepsze i gorsze dzieci 23.08.12, 10:23
        Opieka nad rodzicami powinna być dzielona. Wszyscy powinni finansować fachową opiekę. Osoby zostające same z niedołężnymi rodzicami wyjdą z tego układu w okropnym stanie. Ucierpi rodzina, związek opiekującego się. A do tej wielkiej "nagrody" znajdzie się i tak kilku chętnych.
        • kondolyza Re: Lepsze i gorsze dzieci 23.08.12, 13:47
          kropkacom napisała:

          > Opieka nad rodzicami powinna być dzielona. Wszyscy powinni finansować fachową o
          > piekę. Osoby zostające same z niedołężnymi rodzicami wyjdą z tego układu w okro
          > pnym stanie. Ucierpi rodzina, związek opiekującego się. A do tej wielkiej "nagr
          > ody" znajdzie się i tak kilku chętnych

          nie zgadzam się. wszystko zalezy. od wieku, od sytuacji, od choroby. my ojca nigdy nie oddalibysmy pod "fachową opiekę". to najlepsze co go spotkało-ze mógł umierać w domu. ale chętni do opieki byli,, ze nie bedzie umierac w hospicjium, wsród obcych, to było oczywiste
          • noname2002 Re: Lepsze i gorsze dzieci 23.08.12, 15:23
            Ale niekoniecznie trzeba kogoś oddawać do hospicjum,można np. zatrudniać pielęgniarkę, żeby osoby mieszkające ze starszą osobą nie musiały rezygnować z pracy, albo żeby mogły odpocząć psychicznie. Można się też przy opiece zmieniać, tak było przy moich dziadkach,cała rodzina(dzieci i wnuki)pomagała, kto mógł to finansowo, ktoś inny w opiece itd.
            • kropkacom Re: Lepsze i gorsze dzieci 23.08.12, 16:51
              O hospicjum nie myślałam, ale tej opcji nie trzeba się bać. Po prostu tak jest czasami lepiej.
    • dziennik-niecodziennik Re: Lepsze i gorsze dzieci 23.08.12, 10:33
      zalezy jak to wygląda. jak dla mnie spadek to sie nalezy temu kto w daną osobę i rzecz inwestuje więcej (nie tylko kwotowo, takze czasowo, tak w całokształcie trzeba to ocenic).
      u znajomych jest sytuacja ze jedno dziecko jest za granicą, a drugie na miejscu. to drugie zajmuje sie rodzicami na codzień, to pierwsze interesuje się (dzwoni, pisze, kontaktuje się) i regularnie podsypuje forsą. rodzice juz obiecali podzielic wszystko tak zeby bylo dobrze, dziewczyny sie dogadały ktora co chce, rodzice spisali testament i jest git. i to dla mnie jest OK.
      na forum ktos tu opisywał kiedys sytuację ze jedni daleko, drudzy na miejscu - i to akurat ci co są daleko wkładają wiecej wysiłku i pieniedzy w opieke nad rodzicami, bo ci co są na miejscu maja w nosie i jeszcze od tych rodziców ciągną pieniądze i wykorzystują ich. jak na moje oko spadek powinien pojsc do tych odległych.
      a w mojej rodzinie - my na miejscu, zajmujemy sie babcia, opłacamy jej mieszkanie, leki, rachunki wszelakie, zalatwiamy wszystko, dbamy, rozrywamy, no generalnie robimy co sie da i co mozna. ciotka z córka wyjechały, mają w nosie, nawet na dzien babci nie zadzownia, na urodziny dzwonią najpóxniej jak sie da i wymieniają dosłownie trzy zdania. babcia przepisała mieszkanie na mnie (w zamian za dożywotnią opiekę), a ciotka - sie obraziła, ze czemu na nas skoro ona jest w gorszej sytuacji finansowej. no przepraszam bardzo, juz patrzac tylko pod katem pieniedzy - ja mam opłacac teraz to mieszkanie zeby ona je miala potem dostac? no way.

    • kondolyza Re: Lepsze i gorsze dzieci 23.08.12, 13:45
      u nas tak bedzie, ale czy ja mam sie dziwic? siostra została z rodzicami, była jak tata zachorował na raka, do szpitala go nie oddalismy, chorował w domu, ona pomagała mamie zajmować się nim. ona dzięki urpawnieniom przejęła ich działałność, z tej działalności miała dochody które w dom rodziców zainwestowała, więc w zasadzie swoje pieniądze, ze swojej pracy. ponadto nie ma dzieci, ale na obiadkach owszem korzysta.
      czy ja mam oczekiwac ze dostaniemy dom po równo skoro ja i brat w porównaniu z nią jestesmy 3 albo 5 krotnie lepiej zabezpieczeni finansowo? nie. to by było niesprawieldiwe, bo my bysmy nie odczuli tak tego przypływu jak ona odczuła by stratę (domu).
      a poza tym rodzice akurat na siostre najmniej wydali (niewiele na studiach, potem żadnego posagu, wesel), a brat (najstarszy, starszy dużo on nas) dostał mnóstwo na start w częściach, tak 2 razyx do roku powiedzmy, do tego wesele itp. ja miałam mega drogie studia i wesele. wiec wg mnie wyjdzie po równo.
      aha, jakby co to nikt nie powiedział że siostra nas splacac nie będzie, ona sama chce nas spłacić jakby co, ale my tego nie oczekujemy.
      • wies-baden Re: Lepsze i gorsze dzieci 23.08.12, 16:47
        Zawsze powinno być po równo, natomiast jak ktoś ma poczucie sprawiedliwości, wtedy się zrzeknie spadku na korzyść " bardziej zaangażowanego''. Nie sugerowałabym się jedynie stanem posiadania, bo często bywa tak, że zamożniejsi to ci którym się chciało chcieć, a biedniejsi to wygodniccy. Nigdy nie zrozumiem rodziców, którym nie zależy na tym aby dzieci stanowiły zgodną rodzinę, którzy nie są mediatorami nieporozumień między rodzeństwem, a nierzadko jeszcze intrygują.
    • to_ja_tola Re: Lepsze i gorsze dzieci 23.08.12, 13:48
      Siostra mojego męża została z rodzicami,bo jest ofermą i nie umie sobie poradzić w zyciu i wiadomo już,że mieszkanie po teściach dostanie ona.Ale najbardziej wku...a...e jest to,że w sumie wszyscy"płacą" za jej nieudolność zyciową.
      • jola-kotka Re: Lepsze i gorsze dzieci 23.08.12, 15:27

        to_ja_tola napisała:

        > Siostra mojego męża została z rodzicami,bo jest ofermą i nie umie sobie poradzi
        > ć w zyciu i wiadomo już,że mieszkanie po teściach dostanie ona.Ale najbardziej
        > wku...a...e jest to,że w sumie wszyscy"płacą" za jej nieudolność zyciowa

        jak to wszyscy placa za jej nie udolnosc zyciowa?
        • to_ja_tola Re: Lepsze i gorsze dzieci 23.08.12, 23:49
          No już i odpowiadam....Np szwagier wybudował garaż,blisko swoich rodziców(moich teściów),potem nagle kupił mieszkanie z garażem i z ogrodem i teście stwierdzili,że NA BANK kupią od niego ten garaż.Miał iść za bezcen,ale zawsze lepsze 2tys niż nic....I co?czekają,czekają i kasy nie dostają za garaż,a teść już uważa,że garaz jego.Powiedział,że na razie kupić go nie mogą,bo mają X na utrzymaniu z dzieckiem i sami wiecie...?Zaznaczam,że ona pracuje,NIE PŁACI ZA NIC! tylko za gaz,do auta ,którym dojeżdża do pracy za co jeszcze chyba połowę dostaje zwrotu z UP.
          Wiecznie tylko liczy"na drapakę".A to że starą kom dostanie od któregoś z braci,a to jakieś ciuchy dla dziecka po moim synu,a to,żebym jej zagwarantowała imprezę w sumie na mój koszt(bo przeciez ona męża szuka).Ach....mnóstwo takich przykładów tym podobnych i jeszcze kilka bardziej osobistych.
          • kondolyza Re: Lepsze i gorsze dzieci 24.08.12, 08:10
            niewiele z tego bełkotu da się zrozumieć...kto u kogo ten garaż i komu... że co?
            • to_ja_tola Re: Lepsze i gorsze dzieci 24.08.12, 14:03
              kondolyza napisała:

              > niewiele z tego bełkotu da się zrozumieć...kto u kogo ten garaż i komu... że co
              > ?
              oj...dobrze że ty nie bełkoczesz
              a może nie umiesz czytac?
          • julchen33 Re: Lepsze i gorsze dzieci 24.08.12, 08:46
            nic z tego nie zrozumialam, no nic...
            • to_ja_tola Re: Lepsze i gorsze dzieci 24.08.12, 14:04
              następna...
              • mary_lu Re: Lepsze i gorsze dzieci 25.08.12, 16:48
                I następna się zgłasza, chyba jednak musisz przyjąć do wiadomości, że napisałaś kompletnie niezrozumiale wink
      • gazeta_mi_placi Re: Lepsze i gorsze dzieci 24.08.12, 14:12
        No to dostanie to mieszkanie, jesteście z mężem bezdomni, że owo mieszkanie (w przyszłości siostry) tak Was boli i coś Wam może odbiera?
        • to_ja_tola Re: Lepsze i gorsze dzieci 25.08.12, 00:31
          gazeta_mi_placi napisała:

          > No to dostanie to mieszkanie, jesteście z mężem bezdomni, że owo mieszkanie (w
          > przyszłości siostry) tak Was boli i coś Wam może odbiera?
          >

          Ale ty do mnie pijesz?!Gdzie ja piszę,że chcę to mieszkanie?Chodzi mi tu tylko,że to niedołęga zyciowa jest.Bo akurat w jej przypadku mieszkanie z rodzicami to przez jej debilizm jest i nic więcej.Niech se wexmie to mieszkanie.Ja mam swoje.
          • gazeta_mi_placi Re: Lepsze i gorsze dzieci 25.08.12, 12:20
            Cóż, nie każdy ma wrodzone predyspozycje do bycia przebojowym.
    • spanish_fly Re: Lepsze i gorsze dzieci 23.08.12, 17:00
      Słuszna uwaga. Często przy rodzicach zostają niemoty, które po prostu nie są w stanie same się utrzymać i de facto jeszcze na tych rodziach żerują. Ale mieszkanie w jednym domu zbliża, szczególnie do wnuków i rodzice często czują się w obowiązku wspierać te gorzej radzące sobie dzieci.
      • czar_bajry Re: Lepsze i gorsze dzieci 24.08.12, 00:07
        Uważam iż każdemu dziecku należy się równy udział w spadku, chyba, że jakieś ewidentnie zasługuje na wydziedziczenie ew dostało swoją część wcześniej.
    • vesper_lynd_1 Re: Lepsze i gorsze dzieci 24.08.12, 08:32

      Moje obserwacje zupełnie nie potwierdzają tego, co piszesz. na ogół jest tak, że lepsze jest to dziecko, które siedzi daleko, odwiedza raz na rok i do którego SIĘ dzwoni, żeby potwierdzić, że żyje, niż to, które jest blisko, dostepne na codzień, upierze i ugotuje.
    • coconuda znam taką historię 24.08.12, 08:37
      Dwie córki, różnica wieku między nimi 8 lat.
      Jedna działka od babci.
      Przez całe dzieciństwo mówi się córkom, że działka będzie do podziału na obydwie dziewczynki.
      Kiedy starsza córka wychodzi za mąż, młodsza jest jeszcze niepełnoletnia w tym czasie. Po kilku latach, kiedy młodsza jest już pełnoletnia, starsza u notariusza zapisuje działkę na siebie i męża. Bez udziału młodszej.

      Młodsza córka zostaje z niczym, a co ciekawe, rodzice nadal twierdzą, ze " działka jest obu dziewczynek" . Starsza z córek może zrobić z działką co chce, jako pełnoprawna właścicielka.
      Co może zrobić młodsza z córek ? Zapytać siostrę - hej, a co z moją częścią ? ...
      • czarne-jagody Re: znam taką historię 24.08.12, 09:05
        Ciekawa jak mogła starsza siostra zapisać działkę na siebie ?. Najwyżej rodzice mogli na jej rzecz zrobić darowiznę ale to pretensje do rodziców nie siostry.
        • coconuda Re: znam taką historię 24.08.12, 09:11
          Tak, to była darowizna.
          Po prostu pominięto młodszą córkę.
          Najgłupsze jest to, że nadal wmawia się młodszej, że ma działkę.


    • xika_da_selva Re: Lepsze i gorsze dzieci 24.08.12, 09:44
      Nie zawsze tak jest. Moja przyjaciolka, od prawie 10 lat, z malymi przerwami, mieszka ok 5tys km od domu rodzinnego i d tamtej pory (wczesniej nie) jest ulubienica rodzicow, az mi zal siostr, ktore zostaly w kraju i mieszkaja w tym samym miescie co rodzice. Ze przyjaciolka rodzice maja fajnie, bo mozna sobie za bezproblemowo tesknic, a tesnienie jest uczuciem szlachetnymwink)
    • chipsi Re: Lepsze i gorsze dzieci 24.08.12, 09:53
      Źle patrzysz na sytuację. Pominę że opiekować rodzicami powinny wszystkie dzieci.
      Jedna siostra sie wyprowadziła znaczy że miała dokąd. Druga nie musiała sie wyprowadzać więc dlaczego nie miała by zostać? Mieszkają razem więc pewnie i razem ponoszą koszty. Razem dbają o dom. Mieszkając z rodzicami druga siostra pewnie ponosi koszty z tytułu inwestycji w formie remontów chociażby części w której mieszka. Dlaczego teraz miała by pierwszej siostrze oddać coś więcej niż zachowek?
    • kika989 Re: Lepsze i gorsze dzieci 24.08.12, 10:27
      Tez uwazacie, ze dziecku ktore zostaje w domu nalezy sie wiecej niz innym dziec
      > iom?


      Uważam, ze dziecku które zostaje w poblizu domu (niekoniecznie dzieli mieszkanie z rodzicami) i rodzicom pomaga należy się wiecej.

      Przyklad 1.
      Jest stare malżeństwo, schorowane. Jakoś sobie radzą. Córka mieszka 200 km od nich, obaj synowie w USA.
      Córka jeździ raz w miesiącu- pomaga im - naniosa z mężem drzewa, pomogą solidnie!!! wymyć głowę, zrobią większę zakupy. Jakoś idzie. Ale żona umiera.
      Oczywiście ojca bierze do siebie córka. Ona jeździ z nim do lekarza, ona stoi w kolejkach za lekarstwami, ona musi kombinować żeby stale ktoś (ona, mąż, którejś z jej dzieci) był w domu bo dziadek zapomina zakrecic gaz, po kryjomu stara sie wypić kielicha, a że na kielichu skończyć nie umie a mu zaszkodzi, trzeba pilnować.
      Jak mu ise pogorszy, kto jeździ do szpitala? Córka, zięć, wnuki.

      Braciszkowie, synkowie najkochańsi dzwonią raz w miesiącu i poza jednym pytaniem :jak tam ojciec? żaden nie spyta- czy wystarcza na leki, czy można jakoś pomóc - np przesłać parę dolców, zeby dziadkowi wynjać opiekunkę. Zaden.

      Pytanie? Nalezy im sie potem po rowno?
      G..o nie równo się nalezy, IMO.

      Nie, to nie o mnie chodzi. Ja jestem szczesliwą jedynaczka i wiem, ze musze liczyc na siebie w tej kwestii

      Przykład 2.

      Dwie corki, syn (ojciec rodziny wiecznie za granicą PL).
      Jedej corce wychowuje się dzieci, daje dzialkę, kupuje mase rzeczy do domu (nawet bez czajenia tego), kupuje ubrania dzieciom- o tak bez okazji.

      Córka 2- wyprowadzila się hen daleko, pól roku przed slubem, przyjeżdzą okazjonalnie i wiecznie placze, ze kredyt ich pożera, ze nie ma na plaszczyk (serio- serio placze), ze to że sramto. KOchanej corci trzeba omoc- mamusia daję kase-ile może.

      Dziecko 3 syn - "on sobie poradzi"- tzn zapieprza po 12 godzin, konczy trzecie studia, robi uprawnienia, kursy, zeby godziwie zarabiać. Pozostale "jadą " na koniu zwanym "rodzicami" i o 15.00 luz na kanapie.
      Ale - jak mamie zepsuje się samochod- zalatwia to syn, jak rura pęknie- ząlatwia to syn- jak trzeba pomalowac- zalatwia to syn.

      Syn jest bezinteresowny, widzi jak jest, ale to matka.

      Nalęzy im się po rowno???
      G..o, nie rowno.
      Ale jest jasne- w razie czego i tak kochane córusie jęczybuły dostana wiecej- już dostały.

      Jak nieraz widać faworyzowanie kogoś z rodzeństwa, zwlaszcza jak patrzy sie z boku. Az serce się kraje
      Chyba tylko rodzice tego nie widza.
      Takich rodzin znam wiele.

      Nieraz w watkach nt jedynactwa/rodzeństwa ktoś się użali nad jedynakiem.

      A tu bardziej pasuje się uzalić nad niektorymi co maja rodzeństwo , bo albo rodzice kochają ktores bardziej, albo rodzenstwo się żre jak pies z kotem.
      Ile razy widzialam miłość i żazylośc i super wieź miedzy rodzęnstwami, ktora znikała jak zaczarowana gdy jedenmu z braci/siostr zaczyna się lepiej nż drugiemu powodzić.
      D
      • el-an Re: Lepsze i gorsze dzieci 25.08.12, 16:37
        Dlatego trzeba pisać testament. I prawo spadkowe powinno się zmienić, zlikwidować zachowek – oprócz nieletnich, skończyć z wyższością dziedziczenia ustawowego nad testamentalnym. Mam wrażenie, że ludzie słabo kierują swoim życiem, nie chce im się podjąć decyzji, na zasadzie – jak zamknę oczy, to niech sobie łby pourywają. No jeszcze zgony nagłe.
        A jak jest więcej niż jedynak, a rodzice coś mają, to dzieci w swoim mniemaniu są pokrzywdzone. Bo ona miała większe wesele, bo on dostał kawalerkę po babci, bo ona poszła na studia a ja tylko technikum, bo jej matka chowała dzieci, a ja muszę płacić opiekunce, bo jemu płacili za angielski/skrzypce/tańce/tenis a mi nie. Wyliczanki nie mają końca.
    • kamelia04.08.2007 Re: Lepsze i gorsze dzieci 27.08.12, 23:46
      mnb0 napisała:

      > Jednak wszyscy nie moga przeciez zostac w domu. Powiedzmy, ze rodzice maja dwoj
      > e dzieci, i teraz co - kazde z nich sie zeni, zaklada rodzine i wszyscy zostaja
      > na kupie w 10 osob na lonie rodziny?


      moi tak chcieli, zeby wszyscy siedzili na kupie - łatwiej kontrolowac, wtracac sie i miec na oku. Mialo byc oddzielnie, ale razem, choc było/jest dokładnie na odwrót - jest na kupie.
      Mój mąż, zaraz po ślubie, roztropnie znalazł prace w swojej ojczyxnie i mnie zabrał, wtedy mialam do niego male pretensje, że sie za słabo starał, by znaleźć prace w Polsce, bo przeciez było mieszkanie urządzone i z perspektywą rozbudowania, i w ogóle. Teraz jestem wdzieczna, ze mnie wyciagnął stamtąd.
      Został mój brat ze swoją żoną i niestety moja bratowa wymięka w takim układzie....

      Sa własnie tacy rodzice, którzy by chcieli miec dzieci na oku, zeby wiedziec na bieżąco. Tacy nie zrozumieli, że dzieci nie sa po to, by zostawac przy rodzicach, ze maja prawo odejśc swoja droga.

      I nie jest tak, ze jest lepsze te, które zostało. Cóz, ja tez jestem ta "gorsza", bo wyjechałm, a przeciez "miałam zostać"*, "wypiełam sie"*, bo mi dom wybudowali, a ja ... poszłam w swoja stronę i jestem z tym happy.


      *cytaty niektórych członków rodziny
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka