Naszło mnie tak przy czytaniu wątku o drugim śniadaniu, że w życiu nie jadłam ciasta marchewkowego! Zbrodnia, zgroza i co złego na Z! A tak się składa, że mam marchewkę w domu. Ale - jako nie jadłam naprawdę, ani kawałka, ani kęsunia, ani okruszka, nic, to nie mam pojęcia, jak smakować powinno typowe, klasyczne, normalne ciasto marchewkowe. Niniejszym uprasza się więc o podrzucenie przepisu, bo te znalezione w necie różnią się znacznie, a ja potem nie wiem - czy ja zrobiłam źle, czy przepis badziewny, czy to w ogóle koło normalnego dania nie stało. Jakby więc ktoś znał z netu jakiś sprawdzony przepis, to fenk ju from de małtyn

Jak ktoś mieszka blisko, to się podzielę