Dodaj do ulubionych

z rodziną

28.10.12, 07:38
Czy tylko ja mam często wrażenie że bez bezposredniego kontaktu z rodziną żyje sie lżej? Nie mysle o tej najblizszej w sensie mąż dzieci.. ale o tesciach, szwagierkach ciotkach babciach itd czasami dochodzi do tego nawet rodzenstwo czy rodzice. Jak osobiscie gdy zapraszam do siebie te rodzine mimo ze z zalozenia powinni byc i pewnie są zyczliwi bo to przeciez nie obcy ludzie ,absolutnie zawsze psuja mi krew , bo zawsze musi byc cos nie tak , zawsze znajdą i nie omieszkają zakomunikować co jez zle a co powinnas inaczej, do dołu skomentuja pozniej przetworza i obgadają do innych ktorych nie było w tym dniu przy stole , po jakims czasie z reguły wypływa jakas , niefajna informacja ktorej dowiadujesz sie na swoj temat i tak w kółko bo kazdy ma cos do powiedzenia na temat tego jak zyjesz , jak mieszkasz czy nawet jak wyglądasz.
Mieszkałam jakis czas temu bardzo daleko i pamietam ze był to czas kiedy oddychałam zyciowo pełną piersią ,nikt mi nie mącił w życiu ponieważ kontakt z rodziną mialam tylko i wyłącznie telefoniczny. Wiem ze w naszej kulturze rodzina jest najwazniejsza , trzeba ja znosic bo to rodzina , bez rodziny z naszą PL mentalnością zyc sie nie da.Ale czy naprawde w imię tego warto burzyć swoj zyciowy spokoj?
Obserwuj wątek
    • twoj_aniol_stroz Re: z rodziną 28.10.12, 07:57
      Żyć z rodziną nie jest łatwo, wiem z własnego doświadczenia, ale od kiedy zaczęłam świadomie rozbrajać pewne zachowania jest o niebo lepiej. Nie pozwalam na tekstu typu: powinnaś... musisz... to jest brzydkie... zrób inaczej... Nauczyłam się stawiania granic i egzekwowania tego by zdania zaczynające się od "to jest brzydkie..." zaczynały się od: "mi się nie podoba..." Podobnie z wszystkim tym co wymieniłam powyżej. To samo z ploteczkami na mój temat. Staram się nie obgadywać reszty rodziny do innych jej członków i tego samego wymagam od innych. Raz jeden była karczemna awantura z moją mamą, gdy otrzymałam telefon od znajomej, która twierdziła, że ponoć poszukuję pewnego specjalisty, a ona nim jest wiec zaprasza. Tylko szkopuł był w tym, że to moja mama ma na tym punkcie obsesję i to ona chciałaby żebym ja poszukała specjalisty a ja nie chcę i kropka. Więc mama w krótkich żołnierskich słowach dowiedziała się, że ma zaprzestać takich działań, bo będzie krucho z naszą więzią i spotkaniami. A że kiedyś wcześniej już się przekonała, że słów na wiatr nie rzucam, to doskonale wiedziała, że tak faktycznie będzie, więc zrezygnowała z takich głupawych podchodów.
      Wszystko tak naprawdę jest kwestią dojrzałości rodziny i umiejętnosci stawiania granic. Jeśli tego sie nauczysz, to rodzina będzie fajnym zestawem ludzi, którzy się wspierają gdy są o to poproszeni a na co dzień są po prostu osobami bliskimi smile
      • leokadiaxx Re: z rodziną 28.10.12, 08:14
        Nie jest to możliwe poniewaz ludzie maja juz taka mentalność ze lubia sie zoomować i oceniać innych , w stosunku do obcych ludzi odwagę mają mniejszą wiec krytyka odbywa sie raczej wyłącznie za plecami , im blizsza więź tym są bardziej odwazni choć i tu krytyka przepływa dwutorowo i w oczy i poza oczy. Nie zmienisz tego.
        • twoj_aniol_stroz Re: z rodziną 28.10.12, 09:34
          Hm, było parę sytuacji, że dowiedziałam się, że ktoś mnie "obsmarował" przed innymi za moimi plecami. I co? Przy byle okazji, gdy były te osoby razem wprost powtarzałam zasłyszaną opinię i pytałam co to ma oznaczać. Na ogół ludzie w takich sytuacjach czują się na tyle głupio, że już więcej tego numeru nie robią albo robią, ale to do mnie nie dociera, bo pilnują się by ni powtórzyć. A w tej sytuacji to mi wisi co inni o mnie mówia między sobą.
      • princesswhitewolf Re: z rodziną 28.10.12, 08:42
        Czy tylko ja mam często wrażenie że bez bezposredniego kontaktu z rodziną żyje sie lżej? Nie mysle o tej najblizszej w sensie mąż dzieci.. ale o tesciach, szwagierkach ciotkach babciach itd czasami dochodzi do tego nawet rodzenstwo czy rodzice.

        nie mam takiego wrazenia. zalezy jaka sie ma rodzine.
    • erdbeere40 Re: z rodziną 28.10.12, 08:01
      Wiesz, miałam założyć podobny wątek. Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. U mnie jest trochę inaczej, bo my już nie zapraszamy rodziny, nie odwiedzamy, nie telefonujemy, bo szkoda naszych nerwów. Powoli stali się dla nas obcymi ludźmi. Ale to nas trochę kosztowało ( zdrowia psychicznego), ale za to teraz jest spokój, święty spokój. Nie są mi do niczego potrzebni, jak byli, to też nie byli. Nie moja wina ani zasługa, że to akurat ta rodzina.
    • guderianka Re: z rodziną 28.10.12, 08:04
      Też mam wrażenie-ale nie wiem czy tak jest czy to wrażenie
      Mam koleżanki które mieszkają z teściami/rodzicami- widzą się codziennie, stale, dochodzi do nieporozumień przy obiedzie itp. Mają też wygodnie bo "babcia" zawsze zajmie sie dzieckiem, zostanie z nim, odbierze z przedszkola,pójdzie na dwór, bo "babcia" zrobi zakupy, obiad dla wszystkich , pomoże nakarmić dziecko, przebrać itd. Może cena jaką sie placi za codzienne bytowanie warta jest tej pomocy ? Nie wiem ale mnie na samą mysl przechodza ciarki tongue_out
      Z Mężem radzimy sobie sami-jedna babcia mieszka daleko i ma dystans, dziadek mieszka jeszcze dalej, druga babcia daleka mentalnie, telefony raz na jakis czas, spotkania raz na jakiś czas. Nam to bardzo odpowiada-czujemy swoj wlasny oddech, nikt nam nie zagląda w gary i nie mówi jak ubrac dzieci, jestesmy niezalezni finansowo i czasowo. Trudno jest gdy nie ma kto odebrac dziecka lub z nim zostać-ale to mała cena w zamian za wolność wink
      • kropkacom Re: z rodziną 28.10.12, 08:15
        > Trudno jest gdy nie ma kto odebrac dziecka lub z nim zost
        > ać-ale to mała cena w zamian za wolność wink

        Dokładnie. I tak samo jak wiem, ze nie ma idealnych rodzin, tak samo nie wierzę w to, ze można być prawdziwie niezależnym (my plus dzieci) kiedy za plecami mama, tata, babcia, brat...
    • kropkacom Re: z rodziną 28.10.12, 08:05
      Zaraz ci napiszą, że masz okropną rodzinę. Faktem jest, że im więcej osób z rodziny blisko ciebie tym trudniej być niezależnym. I tutaj chyba nikt nie będzie zaprzeczał, prawda? Oczywiście zależność ma tez swoje plusy. Choćby pomoc przy dzieciach kiedy potrzebna od zaraz, mamusia poratuje obiadkiem, tatuś zajrzy do zepsutego samochodu kiedy mąż daleko, a brat podwiezie do lekarza. Po cichu jednak mamusia znowu się zgarbi, ze synka trzeba ratować obiad, a bratowa będzie przeklinać siostrę męża, ze ona go wrabia w jakieś podwożenie... Ot, życie.
      • carmita80 Re: z rodziną 28.10.12, 08:31
        Nie jestem przywiazana do rodziny, od dawna, od kiedy stalam sie dorosla, a bylo to juz dawno. Mieszkamy za granica bardzo daleko od rodziny i jakos nam jej nie brakuje. Moj maz podobnie jak ja nie jest zwiazany z rodzina, jego rodzenstwo ze soba tez nie i zyjemy rozsiani po swiecie widujac sie rzadko i majac kontakt tel. czy skypowy nieco czestrzy ale bez przesady. Nigdy nie zapraszalosmy rodzicow/tesciow w czasie gdy byly wakacje szkolne aby przypilnowali dzieci, nigdy nie oczekiwalismy pomocy i nie prosilismy (chodzi o dzieci glownie) zyjemy i mamy sie swietnie, a przy dzieciach pomagamy sobie wzajemnie z grupa znajomych i to dziala swietnie. Nie jestesmy samotnikami, prowadzimy zycie towarzyskie jak najbardziej ale z osobami, ktore wybralismy i mielismy na to wplyw a nie z rodzina bo to rodzina i wypada czy nam to odpowiada czy nie. Nie wiem tez o co chodzi z tym argumentem o obiadach?
    • magata.d Re: z rodziną 28.10.12, 08:23
      A masz jakiś obowiązek zapraszania rodziny? Chyba nie? To nie zapraszaj, będziesz mieć spokój. Zupełnie nie rozumiem tych problemów. Nie ma przymusu odwiedzania i zapraszania do siebie rodziny, niedzielnych obiadków, codziennych telefonów, żeby kogos obgadać, spotykania sie na cmentarzu (zeby teściowa sprawdzała kurtki wink) itp. Dorośli ludzie, a tak mało asertywni!
      • kropkacom Re: z rodziną 28.10.12, 08:30
        Ależ jest przymus. Oczywiscie prawnie nie usankcjonowany i zawsze możesz puścić focha smile Bo jak się będziesz uchylać to właśnie najczęściej będziesz oceniona jako sfochowana dama.
    • moofka Re: z rodziną 28.10.12, 08:27
      nie mam tak, to smutne
      jezeli trzeba rodzine gruba krecha odcinac to znak ze rodzina toksyczna
      przy normalnych relacjach fajnie jest byc w bliskim kontakcie
      mamy uklady zyczliwe, ale kazdy jest samodzielny na tyle ze nikt na nikim nie wisi i nikt sie nie madrzy sie co kto ma robic
      maz szwagra do warsztatu podrzuci, szwagry dziecka popilnują w biedzie, za mozna im bez zgrzytania zebow oddac co dobre, a dziecko wyroslo a im sie przyda
      wymieniamy przepisy ale filozofie zyciowa kazdy sobie zatrzymuje bez moralizowania
      chociaz moga mnie dziwic niektore wybory
      tesciowa sie nie narzuca, ale poproszona o pomoc raczej nie odmawia, a i kielicha mozna z nia wypic,
      na sile nikt sie nie zmusza do odwiedzin mimow woli, a z dalszymi ciociami i kuzynami wymieniamy niezobowiazujace grzecznosci na portalach spolecznosciowych i tez jest milo smile
      najblizsi rozjechali sie daleko, ale nie ma tygodnia, zebysmy chociaz przez chwile nie pogadali, na skype, facebooku, chociaz po to zeby sie glupim filmikiem wymienic big_grin
      z ojcem mam kontakt bardzo sporadyczny, ale ez nie dlatego ze mi zycie uprzykrza, ale dlatego ze to takie relacje byle jakie i sie nie chce
    • sonia-3 Re: z rodziną 28.10.12, 08:58
      Jak żyła moja mama, która była ogniwem w rodzinnym łańcuchu, to więzy rodzinne były silne. Fakt, że ja byłam wtedy dzieckiem i bardzo mi to odpowiadało. Lubiłam kuzynów,ciocie, pamiętam jak zawsze było bardzo rodzinnie, w świeta imieniny, czy nawet w Wszystkich Śiętych. Mam wrażenie, że teraz jest inaczej. Bardziej utrzymuje się kontakt z przyjaciółmi, znajomymi niż z rodziną. Tak jest też w naszym przypadku. Zrobiliśmy się hermetyczni i do naszej rodziny- ja , mąż i córka,pozostała rodzina nie ma dostępu. I niby fajnie, ale ostatnio mamy kontakt z tematem, adopcji i placówek opiekuńczych- Dom dziecka, Rodzina zastępcza. I rozwżaliśmy sytuację, co stałoby sie z naszą córką, gdyby nam sie coś stało. I d...pa blada. Ktro by się miał nią zająć, jak wiezi z rodziną nie ma. A znajomi, jak znajomi, jednak to nie rodzina. Doszliśmy do wniosku, z przerażeniem, że być może tak jak my mamy rodzinę w d..., to wtedy rodzina, pozbawiona więzi emocjonalnej z nami i naszymi dziećmi, miałaby w d.... naszą córkę. Wnioski straszne.
      • erdbeere40 Re: z rodziną 28.10.12, 09:44
        > Jak żyła moja mama, która była ogniwem w rodzinnym łańcuchu, to więzy rodzinne
        > były silne.

        Bo w każdej rodzinie potrzebny jest taki "scalacz", osoba która będzie dbała o całość rodziny. Kiedyś pełniłam tę funkcję, tylko przejadło mi się i wszystko się posypało. Nie chciałam już organizować wszystkiego, każdych świąt, urodzin, imienin, zapraszać i nie być zapraszanym. Słuchać komentarzy na różne tematy, nigdy żadnych pochwał, tylko zawsze jakieś przytyki. Po prostu powoli zakończyłam te rodzinne spotkania, okazało się, że jak nie nic zrobię, to nikt nie ma ochoty na podtrzymywanie kontaktów i tak jest lepiej, przynajmniej bez hipokryzji.
        Doszliśmy do wniosku, z przerażeniem, że b
        > yć może tak jak my mamy rodzinę w d..., to wtedy rodzina, pozbawiona więzi emoc
        > jonalnej z nami i naszymi dziećmi, miałaby w d.... naszą córkę. Wnioski straszn
        > e.

        I dobrze, że jesteś tego świadoma. Więzi emocjonalnej nie zbudujesz. Tak naprawdę to nigdy nie wiesz, co by się stało w razie czego.
        A znajomi,
        > jak znajomi, jednak to nie rodzina.
        Jedni i drudzy to tylko ludzie, do końca na nikim nie można polegać, tylko na sobie.

    • echtom Re: z rodziną 28.10.12, 10:17
      Na co dzień mam tylko mamę i to jest jedyny problem. Reszta rodziny mieszka poza Gdańskiem, spotkania (raz na rok-dwa) postrzegam w kategoriach towarzyskiej atrakcji. Na pewno mnie obgadują za plecami, ale na to zawsze byłam odporna.
      • aqua48 Re: z rodziną 28.10.12, 12:00
        Ja mam w głębokim poważaniu co kto mówi na mój temat i czy mu się podobam wraz z moim stylem życia czy nie. Jeśli nie to jego problem,nie mój. Konstruktywnej krytyki, albo mądrej porady mogę wysłuchać i się zastanowić. Na próby wpływania na mnie reaguję żartami, a w krytycznych przypadkach mówię tak, tak, dobrze i robię swoje. Źle na tym raczej nie wyszłam.
    • kkalipso Re: z rodziną 28.10.12, 14:35
      Ja sobie nie wyobrażam,życia bez rodziny.Czasami,żałuję,że mąż jest jedynakiem i z jego strony mamy tylko prababcię i babcię...

      Myślę,że nie warto cwaniakować i udawać silnej i niezależnej ,a warto uzbroić się w humor i częste zaniki pamięci,każdy popełnia błędy i każdemu się zdarza powiedzieć coś nie tak.Dla mnie to nie powody do zrywania więzi rodzinnych ,zwłaszcza ze względu na dzieci.

      Ja kocham rodzinę taką jak jest na dobre i złe ,choć czasmi też nie jest kolorowo,bo wiadomo od kiedy wszystkie mamy swoje dzieci to każda ciągnie za swoimi ,trzeba zaakceptować.
      W trudnych sytuacjach pomagamy sobie jak tylko możemy,i lubimy ze sobą przebywać i gadzać przez telefon i kłocić się i plotkować ....takie życie!

      Starszym osobom z rodziny ciotkom teściowej itp.wybaczam co by nie powiedzieli,nie warto wnikać a już na pewno nie obchodziła by mnie ich krytyka bo dziecko żle ubrane czy coś w tym stylu,olewka .
      • kropkacom Re: z rodziną 28.10.12, 14:49
        Ja też sobie nie wyobrażam życia bez rodziny. Moje dzieci mają ośmioro ciotek, wujków i to tylko w pierwszej linii (nasze rodzeństwo). Nigdy się z nimi nie kłóciliśmy, nie konkurujemy i jak się spotkamy to jest git. Może tez dlatego, że nie jesteśmy od siebie zależni. Oni (nasze rodzeństwo) między sobą mają już trochę pod górkę. I to nawet nie musi być zła wola. Owszem, można być konformistą i cierpieć co chwila na zaniki pamięci? Tylko po co się tak katować?
        • kkalipso Re: z rodziną 28.10.12, 15:13
          Jeśli w grę wchodzą poważne sprawy ,a nie fochy bez powodu to dlaczego nie ,zerwać kontakty i tyle...

          Ja mimo wszystko zerwać kontakty mogę ze znajomą,koleżanką czy sąsiadką ale nie z bliską rodziną.Prawda jest taka,że najczęściej wszyscy kłócą się o bzdury ,wyolbrzymiają problemy i wydziwiają...a ta droga prowadzi do nikąd.




          • kropkacom Re: z rodziną 28.10.12, 15:22
            Nie mam zamiaru z nikim zrywać kontaktu. Wiem, że jesteśmy tylko ludźmi (patologii w najbliższej rodzinie brak) i zamiast ciągle przymykać oko wolę po prostu tego uniknąć (tak przy okazji wink ).
            • kkalipso Re: z rodziną 28.10.12, 15:43
              U mnie też nie jest tak,że na wszystko przymykam oko,o nie ...Przymykam oko na bzdury,a poważniejsze sprawy staram się rozwiązać jak najszybciej i ze skutkiem.Nie mam łatwego i ugodowego charakteru ,ale jestem sprawiedliwa i nie patrzę tylko na moje racje...

              Z kimś kogo lubię wolę się dogadać ,niż nie odzywać,szkoda życia na taką zawziętość...

              • saraanna Re: z rodziną 28.10.12, 21:09
                Cale szczescie nie mam takich problemow,bo mam normalna rodzine.Spotykamy sie bardzo czesto i nawet jak sa jakies roznice zdan,to nikt sie na nikogo nie obraza.Niestety mam takie wrazenie,ze obecne pokolenie jest przewrazliwione na wlasnym punkcie.Cokolwiek sie powie,to odrazu wtracanie sie i obraza,i zamiast wyjasniac sprawy na biezaco, to fochy i niedomowienia.Nie wiem z czego to wynika,ale chyba z malego poczucia wlasnej wartosci i nieumiejetnosci komunikacji.
                  • kropkacom Re: z rodziną 29.10.12, 10:45
                    Ja myślę, ze skończyły się czasy kiedy każdy, nie proszony mógł "doradzić". Ludzie są dzisiaj nie są wrażliwsi (wiem, jak to znosiła moja mama), ale bardziej samodzielni.
                    • dziennik-niecodziennik Re: z rodziną 29.10.12, 11:27
                      czy ja wiem czy sie skonczyly. doradzic mogł i moze nadal kazdy i zawsze. jak dla mnie jest tylko roznica w podejsciu do tego. i to sie wiaza owszem, z samodzielnoscia wlasnie. jak ktos jest samodzielny i autonomiczny - głównie mentalnie - to przyjmie kazda rade i albo z niej wyłuska cos dla siebie, albo odrzuci w całości, ale nie bedzie sie za to obrazał, bo i nie ma za co. natomiast samodzielnosc oparta tylko na "nikt mi nie bedzie mowil co mam robic!" to taka smarkaczowata troche, jak demonstracja "pale fajki bo mam 18 lat i MOGĘ!"...
                      • kropkacom Re: z rodziną 29.10.12, 11:43
                        Chodzi mi o to, że dzisiaj chcemy być bardziej autonomiczni. Rady są dobre jeśli są chciane, tak a propos... Dobrymi chęciami z kolei jest piekło wybrukowane.
    • dziennik-niecodziennik Re: z rodziną 29.10.12, 10:15
      to chyba zalezy od tego jaką się ma rodzine i jaką się ma tolerancje na ewentualne wybryki.
      niw yobrazam sobie nie utrzymywac dość bliskiego kontaktu z rodzicami zarówno moimi jak i męza oraz z moja babcią (u mnie juz tylko ona, mojego meża dziadkowie nie zyją juz wszyscy). utrzymuje bliski kontakt z siostrą meza i jej rodziną oraz z rodziną mojego brata - z nim samym trudniej, bo jako kompletne przeciwienstwa dogadujemy sie z trudem.
      na ględzenia ze coś jest nie tak, że powinno byc inaczej (to domena mojej mamy i mojej babci) wzruszam ramionami i tyle. jak mama mnie wkurzy to jej przypominam ze jestem juz stara baba i czy ona w moim wieku tez sie babci tak słuchała jak chciałaby zebym ja sie jej słuchała. to z reguły konczy temat. nie psuje mi to krwi.
      obgadywania w najbliższej rodzinie nie stwierdziłam. plotkowanie - tak, obgadywanie - nie.
      bez rodziny da sie życ, ale po pierwsze - jaka to przyjemnosc, po drugie - czy warto?...
      • carmita80 Re: z rodziną 29.10.12, 10:30
        bez rodziny da sie życ, ale po pierwsze - jaka to przyjemnosc, po drugie - czy warto?...

        Przyjemnosc jesli sie tej rodziny nie lubi i warto bo oszczedza to merwow.

        Poza tym co oznacza ''bez rodziny''?
        • dziennik-niecodziennik Re: z rodziną 29.10.12, 11:01
          > Przyjemnosc jesli sie tej rodziny nie lubi i warto bo oszczedza to merwow.

          jak sie nie lubi to OK. ale autoka wymienia wszelką rodzinę (poza meżem i dziecmi) - rodziców, rodzeństwo, dziadków, teściów, szwagrów, szwagierki... naprawde da sie tak nie lubic całej rodziny w komplecie? an pewno w kazdej znajdzie sie ktos kogo sie da polubic bez problemu. co innego nie utrzymywac kontaktu z jedną nielubianą ciotką, co innego z nikim.
          ja tez nie z całą CAŁĄ rodziną swoją i męża utrzymuję kontakt bo sie nie da po prostu. ale z najbliższą - jak najbardziej.

          > Poza tym co oznacza ''bez rodziny''?

          jak dla mnie - pozrywane wiezi i brak kontaktu poza sporadycznym telefonicznym, np w święta, podczas ktorego wymienia sie najprostsze i najkrótsze formułki w stylu "najlepszego/wesołych, co słychac, zdrowi jestescie, to fajnie, u nas OK, czesc". to dla mnie de facto jest życie bez rodziny.
          • carmita80 Re: z rodziną 29.10.12, 11:30
            jak sie nie lubi to OK. ale autoka wymienia wszelką rodzinę (poza meżem i dziecmi) - rodziców, rodzeństwo, dziadków, teściów, szwagrów, szwagierki... naprawde da sie tak nie lubic całej rodziny w komplecie? an pewno w kazdej znajdzie sie ktos kogo sie da polubic bez problemu. co innego nie utrzymywac kontaktu z jedną nielubianą ciotką, co innego z nikim.
            ja tez nie z całą CAŁĄ rodziną swoją i męża utrzymuję kontakt bo sie nie da po prostu. ale z najbliższą - jak najbardziej.

            To zalezy jak duza ma sie rodzine i jaka ona jest oraz jaki ma sie prog tolerancji. Jesli czlonkowie tej rodziny (oprocz meza i dzieci) sa wscibcy i irytujacy a dodatkowo ktos tego nie toleruje to woli nie utrzymywac kontaktow i miec swiety spokoj. Ja to rozumiem, choc kontakty utzymuje ale nie z wszystkimi.


            jak dla mnie - pozrywane wiezi i brak kontaktu poza sporadycznym telefonicznym, np w święta, podczas ktorego wymienia sie najprostsze i najkrótsze formułki w stylu "najlepszego/wesołych, co słychac, zdrowi jestescie, to fajnie, u nas OK, czesc". to dla mnie de facto jest życie bez rodziny.

            A dla mnie to calkiem normalne kontakty. Z niektorymi sa to tylko zyczenia na swieta a z innymi przy tej okazji rozmowa. Zdarza sie i to nierzadko, ze wiezi nie trzeba zrywac bo jej nigdy nie bylo, bylo za to wymuszone obowiazkiem kontakty z rodzina, na zasadzie bo wypada, bo dobrze ja miec itd. Sa ludzie, ktorzy tak nie chca, wola utrzymywac szczere i bliskie kontakty z przyjaciolmi bo czuja wiec niz z rodzina bo to rodzina.
    • mama-tyma Re: z rodziną 29.10.12, 10:28
      Ja z autorką zupełnie nie mogę się zgodzić, u mnie jest zupełnie na odwrót, z rodzina bliższą i dalszą jesteśmy bardzo blisko i bardzo to sobie cenię.
    • lauren6 Re: z rodziną 29.10.12, 10:38
      leokadiaxx napisała:

      > Wiem ze w naszej kulturze rodzina jes
      > t najwazniejsza , trzeba ja znosic bo to rodzina , bez rodziny z naszą PL mentalnością zyc sie nie da

      Najwyraźniej się da, co opisuje większość postów w tym wątku.

      Ja uważam, że mamy dobre stosunki i z rodziną męża i z moją rodziną. Z czego się cieszę, bo uważam za pozytywne, że moje dziecko buduje ciepłe i trwałe relacje ze swoimi dziadkami oraz dalszą rodziną. Tylko, że takie relacje z rodziną musieliśmy sobie wypracować, od początku stawiając granicę, żeby w imię dobrego wychowania i szacunku wobec starszych nie dać sobie wejść na głowę. Co mniej więcej oznaczało, że musieliśmy się kilka razy uciec do sprawdzonych metod z rodziny szantażu emocjonalnego lub wręcz awantury, gdy ktoś próbował nas pouczać lub wciskał się z dobrymi radami. Obecnie jest już pod tym względem dobrze, a ja jestem zdania, że może z rodziną czasami jest źle, ale bez niej jest jeszcze gorzej.
    • edelstein Re: z rodziną 29.10.12, 11:36
      Zalezy od rodziny,w przypadku mojej 1000km odlegosci jest stanowczo za malo i tak mnie podtruwaja,mimo,ze rodzine taka najblizsza od mojej strony mam mikra.Wszelkie nawolywania do myslenia o mojej rodzinie ignoruje.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka