Dodaj do ulubionych

Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie codzien?

15.11.12, 09:14
Chodzi mi o to,ze mieszkamy w 1 domu z rodzicami chlopaka. Mamy 1 wejscie, ale oddzielny korytarz i osobne pietra. Jak ide do "siebie" to nie przechodze przez ich mieszkanie,ale ide obok ich drzwi i nie wiem czy wypada kazdorazowo pukac do nich i mowic dzien dobry,wrocilam itd. dodam,ze nie zagladam tam czesciej jak 1/tydzien jak cos potrzebuje i nie lubie tesciow z nieukrywana wzajemnoscia. Ale kiedys cos obilo mi sie o uszy,ze to tak nieelegancko nie przywitac sie. a jak wracam wieczorem to nie mam ochoty natknac sie na gola tesciowa czy tescia,kiedys juz zajrzalam a ona stala w reczniku. uwazam,ze maja swoje mieszkanie,my swoje i ja bez koniecznosci nie chce tam zagladac. i dlatego nie wchodze do nich, jak sie spotkamy na wspolnym gruncie to sie witam,a tak nie. a Wy jak byscie robily/robicie??
Obserwuj wątek
    • lelija05 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 09:22
      Skoro mieszkacie osobno, to nie twoi rodzice, a ty jesteś dorosła, to nie widzę powodu, dla którego musisz meldować im wróciłam.
      To tak jakbyś musiała się tłumaczyć sąsiadom i dzwonić do nich by się przywitać.
      Ale jak się kogoś nie lubi, to każdy powód jest dobry, by się przyczepić.
    • default Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 09:27
      Teście Cię nie lubią, a mają pretensję że do nich nie zaglądasz codziennie ??? Typowe czepialstwo. Jak się kogoś nie lubi, to się go raczej nie pragnie oglądać.
    • kikimora78 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 09:30
      Ja bym sie na miejscu tesciow wkurzyla, gdyby mi tak ktos prawie obcy i, z tego ci piszesz, nielubiany codziennie pukal i sie pakowal mi do mieszkania po to tylko, zeby mi powiedzic ze wlasnie wychodzi albo wlasnie wrocil.

      Ale moze spytaj lepiej jeszcze swojego chlopaka - on powinien najlepiej wiedziec jakie nastawienie maja jego rodzice to takich "konwenansow". Bo z drugiej strony moze beda uwazac cie za prostaka jak nie bedziesz sie witac i zegnac.
    • amy.27 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 09:32
      robiłabym tak jak ty. Osobne wejścia = osobne życie. Jakbyś przechodziła przez ich dom (np mieszkalibyście na piętrze i przechodziłabyś przez ich salon) - to wypadałoby się przywitać. Ale jeśli to inne wejście to to jakby dwa mieszkania więc każdy ma swoje życie.
    • 18lipcowa3 buahahhaa padłam 15.11.12, 09:53
      marta_magdalena31 napisał(a):

      > Chodzi mi o to,ze mieszkamy w 1 domu z rodzicami chlopaka.


      ,ze nie zagladam tam czesciej ja
      > k 1/tydzien jak cos potrzebuje i nie lubie tesciow z nieukrywana wzajemnoscia.



      a jakim cudem u nich mieszkasz dziecinko?
      • marta_magdalena31 Re: buahahhaa padłam 15.11.12, 10:27
        To nie byl zaden cud. Po prostu zamieszkalam. Ale to mniej istotne jak, kiedy i dlaczego. Licza sie fakty, ze jestesmy na siebie skazanisad Znielubilismy sie chyba pozniej, choc zauwazam u nich poglady,ze kazda kobieta syna jest zla z zalozenia i wszystko co ja robie jest be.
        • 18lipcowa3 Re: buahahhaa padłam 15.11.12, 11:28
          Nie ma przymusu mieszkac z osobami ktorych nie znosisz.
          Mozesz wynajac mieszkanie na wlasny rachunek
          • marta_magdalena31 Re: buahahhaa padłam 15.11.12, 12:39
            bla bla bla. temat nie do przeskoczenia. moj chlopak dziedziczy po nich wszystko i nie opusci ich moze ze strachu,ze polegniemy finansowo i ze go wydziedzicza, a sklonni sa do tego.
            • saphire-2 Re: buahahhaa padłam 15.11.12, 13:24
              dziedziczy?

              oni mogą życ jeszcze 25 lat, chcecie tak mieszkać z nimi ciągle?
              • aneta-skarpeta Re: buahahhaa padłam 15.11.12, 14:35
                no wiesz jaka to oszczędność?
                maja opłacony dom, tesciowa kasą sypie, zeby synka przy sobie trzymac

                powiedzmy 25 lat meki i 300 tys w kieszeni i dziedziczy!!!big_grin
            • 18lipcowa3 Re: buahahhaa padłam 15.11.12, 14:32
              marta_magdalena31 napisał(a):

              > bla bla bla. temat nie do przeskoczenia. moj chlopak dziedziczy po nich wszystk
              > o i nie opusci ich moze ze strachu,ze polegniemy finansowo i ze go wydziedzicza
              > , a sklonni sa do tego.


              WOW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            • memphis90 Re: buahahhaa padłam 15.11.12, 23:02
              Żeby się nie zdziwił, jak dojdzie do otwarcia testamentu...uncertain
      • jola-kotka Re: buahahhaa padłam 15.11.12, 13:57
        Czy ty możesz raz się powstrzymać i nie pajacowac bo to już jest żenujące.
      • zoskaonly Re: buahahhaa padłam 15.11.12, 14:48
        > a jakim cudem u nich mieszkasz dziecinko?

        A co Cię to, przepraszam, obchodzi?
        Ty to chyba masz jakieś kompleksy straszne kobieto, bo żadnej okazji nie ominiesz, żeby komuś dowalić. Współczuję... Serio...
        • 18lipcowa3 Re: buahahhaa padłam 15.11.12, 17:03

          > A co Cię to, przepraszam, obchodzi?
          > Ty to chyba masz jakieś kompleksy straszne kobieto, bo żadnej okazji nie ominie
          > sz, żeby komuś dowalić. Współczuję... Serio...


          Że co proszę? Że ja dowalić?Wstydu panienka nie ma.
          Lasia mieszka ''z chłopakiem'' czyli nawet nie wiemy jak powazny jest ten związek, u obcych ludzi- jego rodziców, tylko dlatego by odziedziczyć metry i majuntki i jeszcze się wyraża że kogoś nie lubi????No halo! Naburmuszona chodzi i ''nie przepada za tesciową '' ? To won , na swoje.
          Jak sie kogoś nie lubi to sie z nim nie mieszka, a jak sie mieszka bo nie stac na wynajem to sie morde zamyka i po stopach całuje.
          Na zbity pysk bym wywaliła taką''synową''.
          • jola-kotka Re: buahahhaa padłam 15.11.12, 22:16
            Wiesz lipcowa z toba serio cos jest nie tak,patologia maz z patologia sie dobrala.
          • zoskaonly Re: buahahhaa padłam 16.11.12, 10:56
            Że co proszę? Że ja dowalić?Wstydu panienka nie ma.
            > Lasia mieszka ''z chłopakiem'' czyli nawet nie wiemy jak powazny jest ten związ
            > ek, u obcych ludzi- jego rodziców, tylko dlatego by odziedziczyć metry i majunt
            > ki i jeszcze się wyraża że kogoś nie lubi????No halo! Naburmuszona chodzi i ''n
            > ie przepada za tesciową '' ? To won , na swoje.
            > Jak sie kogoś nie lubi to sie z nim nie mieszka, a jak sie mieszka bo nie stac
            > na wynajem to sie morde zamyka i po stopach całuje.
            > Na zbity pysk bym wywaliła taką''synową''.

            Nie, to nie chyba, Ty na pewno masz kompleksy - no albo coś z głową nie tak big_grin
            • ruta.dl Re: buahahhaa padłam 17.11.12, 19:15
              lipcowa ma racje.
              a z niej taka "tesciowa" jak z koziej d. traba.
    • aneta-skarpeta Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 10:08
      my mieszkamy na jednym podwórku z rodzicami, dwa oddzielne domu, dośc blisko, ale oddzielne

      nie piszę o sobie, ale mój mąż gdy wraca z pracy to zaglada do nich zeby sie przywitac- czasem jak idze do domu, czasem pol godziny pozniej, jak jest na papierosie

      no ale oni się lubią- zresztą czesto jak wejdzie to przepada na wiekiwink a to kawka a to cos w komputerze, a to tata chce mu cos opowiedziec

      jak nie mamy sily, ochoty to tylko krótkie czesc i idziemy do siebie

      naprawde sporadycznie nie wpadniemy
    • lilly_about Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 10:35
      Żartujesz? A po co masz się z nimi każdorazowo witać? Witasz się, jak ich spotkasz i tyle.
    • chipsi Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 10:45
      Jakbyś mieszkała w bloku to też musiałabyś do każdego sąsiada pukać żeby "dziendobry" powiedzieć? smile
      Mieszkamy z moimi rodzicami i witamy się wtedy gdy się zobaczymy, np. na korytarzu. Do siebie zaglądamy gdy mamy coś więcej do powiedzenia niż "cześć".
    • soha2 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 11:20
      to po co tam mieszkasz, skoro nie lubisz teściów?
      • marta_magdalena31 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 12:36
        A ty jak nie lubisz szefa to sie zwalniasz jak nie masz innej pracy na oku?
        • marta_magdalena31 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 12:37
          ps pokaz mi kogos kto lubi swoich tesciow. bo ja nie znam takich osob, a przynajmniej jak ich nie nielubia, to maja do nich stosunek chlodnawo-obojetny.
          • chipsi Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 12:50
            A tam teściów. Niech pokaże kogoś kto lubi wszystkich sąsiadów i nie ma nigdy z nimi problemów. I nikt się nie wyprowadza z mieszkania bo sąsiada nie darzy uczuciem (pomijam jakieś patologie) a przecież łatwiej sprzedać własne mieszkanie i kupić drugie w innym miejscu niż wyprowadzić się od teściów/rodziców i zaczynać wszystko od zera tak z dnia na dzień.
          • elas13 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 12:50
            Tak znam takich ludzi ,a to nie są Twoi teściowie dziecko tylko rodzice faceta u których OBOJE mieszkacie mniemam ,że za free.
            • marta_magdalena31 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 13:12
              Mniejsza o wiekszosc. Slub tu nic nie zmienia. Mieszkamy za free, dokladamy sie, a ze rodzice chca go za wszelka cene utrzymac blisko siebie,to kase mu daja.
              • chipsi Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 13:20
                Nie reaguj. Niektórym tu żal tył ściska ze ich rodzice modlili się o dzień, w którym pozbędą się dzieci z domu. Nie zrozumieją. Tak jak tego że mieszkanie w jednym domu z kimkolwiek nie oznacza siedzenia im w kieszeni.
                • 18lipcowa3 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 17:16
                  Tak jak tego że mieszkanie w j
                  > ednym domu z kimkolwiek nie oznacza siedzenia im w kieszeni.


                  Laska mieszka za free. To znaczy ze siedzi im w kieszeni.
                  • chipsi Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 19:02
                    Skąd pewność ze za free? A jeśli nawet to skąd pomysł ze rodzice faceta ich utrzymują? No proszę...

                    >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
                    • 18lipcowa3 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 19:16
                      No przeciez napisała ze nie płacą za mieszkanie.
                      To jest jednoznaczne wiec ze po czesci są na ich utrzymaniu.


                      chipsi napisała:

                      > Skąd pewność ze za free? A jeśli nawet to skąd pomysł ze rodzice faceta ich utr
                      > zymują? No proszę...
                      >
                      > >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokon
                      > ań<<
                      • chipsi Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 08:43
                        To może ale nie musi tak wyglądać. Np. w moim przypadku, gdybym mieszkała osobno, moi rodzice ponosili by większe koszty utrzymania domu - teraz utrzymujemy go razem, mimo że nie płacę rodzicom czynszu (nosz kurde kto normalny pobiera od dziecka czynsz?!). Tak więc w żadnym, ŻADNYM razie nie można powiedzieć że rodzice mnie utrzymują.
                        • 18lipcowa3 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 10:21
                          (nosz kurde kto normalny pobiera od
                          > dziecka czynsz?!).


                          No wybacz. Jak dziecko ma lat 3 to sie nie pobiera, jak ma 19 i zaczyna studia to sie nie pobiera, ale jak ma 30 na karku, zaklada swoja rodzine a tyłkiem dalej siedzi u mamy to chyba sie pobiera, co? A przynajmniej w jakis sposob dokłada?

                          • chipsi Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 13:33
                            Chyba nam chodzi o to samo a różnica jest kwestią nazewnictwa. Bo wynajmując mieszkanie u obcych płacę czynsz a mieszkając z rodzicami w domu rodzinnym jestem po części u siebie i czynszu nie płacę (tak jak i rodzice więc dlaczego mieli by dodatkowo zarabiać na własnym potomstwie) ale normalne jest że mieszkając tam z mężem i dzieckiem płacę za siebie i dzielimy po równo koszty utrzymania domu.
          • lusitania2 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 13:22
            marta_magdalena31 napisał(a):

            > ps pokaz mi kogos kto lubi swoich tesciow.

            możesz w takim razie patrzeć sobie na mnie smile
            I naprawdę nie jestem tu wyjątkiem.
          • aneta-skarpeta Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 13:24
            marta_magdalena31 napisał(a):

            > ps pokaz mi kogos kto lubi swoich tesciow. bo ja nie znam takich osob, a przyna
            > jmniej jak ich nie nielubia, to maja do nich stosunek chlodnawo-obojetny.

            Ja lubie swoich tesciow, moj maz lubi moich rodzicow

            nie mam im nic do zarzucenia- mozemy sie niezgadzac, ale sie akceptujemy i szanujemy oraz tak po ludzku lubimy
            • marta_magdalena31 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 13:44
              Gratuluje, ale nie kazdy tak moze. nie wszyscy sa zyczliwi i kulturalni.
              I moze powinnam uscislic-pokazcie mi ludzi ktorzy lubia swoich tesciow gdy sa zmuszeni dzielic jeden dom,jedno mieszkanie, jedno podworko. chodzi mi o to,ze predzej czy pozniej sa konflikty. no chyba,ze zachowana jest autonomia i nikt sie nikomu nie wpier...ale u mnie niestety ja sie im nie wpier...a oni nam tak. tesciowa przyniosla kilka dni temu pizame mojego chlopa i mowi "upralam bo taka brudna mial, a co ten kwiatek tak sie zgial, na pewno go nie podlewasz?!!". gdyby zajela sie swoim mezam a nie moim niemezem, to nawet nie mialabym nic przeciwko niej. nie umiem jej zwrocic uwagi, ze to moje bo to w sumie nie moje,ona jest u siebie, ja nie. jak ostatnio wyrzucila moje smieci z lazienki, a byly tam glownie podpaski,bo okres mi sie konczyl to chcialo mi sie wyc/wrzeszczec na nia i na chlopa mego. on sie smial,ze ja sie poczulam skrepowana. juz kiedys miala powiedziane naszego nie ruszac! nie dociera.
              • aneta-skarpeta Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 14:25
                marta_magdalena31 napisał(a):
                I moze powinnam uscislic-pokazcie mi ludzi ktorzy lubia swoich tesciow gdy sa zmuszeni dzielic jeden dom,jedno mieszkanie, jedno podworko. chodzi mi o to,ze predzej czy pozniej sa konflikty


                z ręka na sercu

                nie zamieszkałabym z ludzmi, u ludzi, ktorych nie cierpię i nie moge sie z nimi dogadac
                jakby mnie nie było stac na wynajem to bym nie brala slubu, nie miala dzieci etc

                masochistka nie jestem
                • lilly_about Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 14:29
                  Ja tak samo. Pózniej głupie dzień dobry urasta do rangi problemu.
              • jagienka75 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 14:28
                jak ostatnio wyrzucila moje smieci z lazienki, a byly tam
                > glownie podpaski,bo okres mi sie konczyl to chcialo mi sie wyc/wrzeszczec na n
                > ia i na chlopa mego. on sie smial,


                Ty chyba masz coś z głową nie tak, skoro tam jeszcze siedzisz.
                Ani to Twój mąż, ani narzeczony, nie jesteś u "siebie", jego rodzice Cię nie lubią, on się z Ciebie śmieje...
                Gdzie Twoja godność dziewczyno?
                Tego kwiatu pół światu a Ty akurat na niego się tak uparłaś? Po co?

              • 18lipcowa3 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 17:17
                marta_magdalena31 napisał(a):

                > Gratuluje, ale nie kazdy tak moze. nie wszyscy sa zyczliwi i kulturalni.
                > I moze powinnam uscislic-pokazcie mi ludzi ktorzy lubia swoich tesciow gdy sa z
                > muszeni dzielic jeden dom,jedno mieszkanie, jedno podworko. chodzi mi o to,ze p
                > redzej czy pozniej sa konflikty. no chyba,ze zachowana jest autonomia i nikt si
                > e nikomu nie wpier...ale u mnie niestety ja sie im nie wpier...a oni nam tak.



                Nikt cie nie zmusza do mieszkania z nimi.
            • anilanka26 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 17:13
              aneta-skarpeta napisała:

              > marta_magdalena31 napisał(a):
              >
              > > ps pokaz mi kogos kto lubi swoich tesciow. bo ja nie znam takich osob, a
              > przyna
              > > jmniej jak ich nie nielubia, to maja do nich stosunek chlodnawo-obojetny.
              >
              > Ja lubie swoich tesciow, moj maz lubi moich rodzicow
              >
              > nie mam im nic do zarzucenia- mozemy sie niezgadzac, ale sie akceptujemy i szan
              > ujemy oraz tak po ludzku lubimy
              >
              A ja też się dołączam. Bardzo lubię swoich teściów pomimo że mieszkamy juz dwa lata pod wspólnym dachem. Jak ludzie są wporządku to o co mam sie czepiać.Jak z mężem wracamy z pracy to jeszcze z 2 godziny siedzimy z nimi zamin pójdziemy do siebie na górę. i to z własnej woli a nie dlatego że wypada.
              • anorektycznazdzira Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 22:12
                Zamawiam taką synową!
          • soha2 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 14:31
            teścia lubię
            poza tym jak mieszkałam u teściów, to dostosowałam się do nich i nie marudziłam bo wiedziałam, że zawsze mogę trafić gorzej
            a tu rozumiem - na spadek liczycie, taaa
            tak na marginesie - majątek odziedziczony jest majątkiem osobistym
          • 18lipcowa3 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 17:15
            marta_magdalena31 napisał(a):

            > ps pokaz mi kogos kto lubi swoich tesciow. bo ja nie znam takich osob, a przyna
            > jmniej jak ich nie nielubia, to maja do nich stosunek chlodnawo-obojetny.


            Ja lubię. Nawet kocham. Z wzajemnością. Ale my jesteśmy dorosli a nie niewdzieczne dzieciury.
          • mabingo Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 18:39
            marta_magdalena31 napisał(a):

            > ps pokaz mi kogos kto lubi swoich tesciow. bo ja nie znam takich osob, a przyna
            > jmniej jak ich nie nielubia, to maja do nich stosunek chlodnawo-obojetny.

            Z twojego posta wydziera buta, wyższość i drwina z ludzi, którym sporo zawdzięczasz już teraz a będziesz zawdzięczała w przyszłości. Jeżeli oczywiście twój związek przetrwa. Lipcowa wyraziła to może zbyt po chamsku ale za to dobitnie i wyraźnie: powinnaś ich może nie po rękach całować ale przynajmniej zachowac pewne granice kultury.
            I widać jeszcze, że mało życia znasz mimo swojego wieku (bo ten w nicku to chyba wiek). Istnieje naprawdę sporo ludzi którzy autentycznie lubią a nawet kochają swoich teściów. Dziwne nie? Ja mam na przykład fajnych teściów i mam do nich stosunek emocjonalny bardzo bardzo pozytywny. A ponieważ oni to czują, to z wzajemnością. Jak ciągle pokazujesz fochy i humorki, to nic dziwnego że teściowa cię nie lubi.
          • memphis90 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 23:03
            Ja lubię moich teściów. Oni też mnie lubią.
        • soha2 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 14:29
          dla własneg zdrowia psychicznego jeśli jest taka potrzeba - tak
          wynajmij jakiś pokój u starszej pani i nie będziesz miała jakze poważnych dylematów
          • marta_magdalena31 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 15:01
            Na zaden spadek nie liczymy, tzn ja nie licze. Biorac slub sklonna bylabym podpisac intercyze. To nie moj majatek, nie czuje sie emocjonalnie z nim zwiazana, traktuje ten dom jak zwykle mieszkanie wynajete u kogos. NIgdy nie bedzie moje. A wynajecie chetnie,ale nie chce sie rozstawac z chlopem, a on nie chce opuszczac domu, skoro sie do niego dokladal. szach i mat.
            • 18lipcowa3 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 17:19

              > traktuje ten dom jak zwykle mieszkanie wynajete u kogos.

              to płać
              a potm stawiaj warunki

              poki co - nic nie wynajmujesz tylko bezczelnie siedzisz na karku komus
            • anorektycznazdzira Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 22:16
              Mieszkanie jest wynajęte wtedy kiedy najemca płaci właścicielowi za wynajem. W twoim przypadku jest to siedzenie w gościach, wynajem na pewno nie.
      • 18lipcowa3 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 17:14
        soha2 napisała:

        > to po co tam mieszkasz, skoro nie lubisz teściów?


        bo jest goła i wesoła
        i liczy na majuntek
        • soha2 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 17:24
          to takie retoryczne pytanie było tongue_out
          mieszkać - tak
          ale już powiedzieć raz na dzień "dzień dobry" - w końcu to rodzice jej faceta - to już mamy problem - a w końcu ci ludzie, to nei jacyś obcy z klatki schodowej tylko być może jej przyszli teściowie
          • chipsi Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 19:10
            A tak poważnie to gdyby teściowie mieszkali u ciebie to chciałabyś by się meldowali w twoim mieszkaniu za każdym razem? Nie masz potrzeby prywatności i pobycia samej?
    • marta_magdalena31 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 13:59
      Jestes obrzydliwa. Nie jej pietro, nie jej kosz, kosz zamykany, nic nie smierdzialo!!! Ja chocialby miala nasrane na srodku salonu bym nie ruszyla, bo nie uwazam, ze powinnam sie rzadzic w czyims domu. Moze tak lubi?
      • chipsi Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 14:16
        Przede wszystkim powinnaś z własnych chłopem pogadać o tym. Konflikty z rodzicami chłopaka biorą się pewnie stąd że dotąd matka była jego kucharką/sprzątaczką itd. I to on powinien teraz ustalić nowe granice jej zarządzania i myślę że można to zrobić pokojowo. Ja tak zrobiłam z moją matką (chociaż u kobiet to łatwiejsze bo od małego jesteśmy uczone do samodzielności a faceci-no nie oszukujmy się, matki bywają nadopiekuńcze dla synów i uważają że pewne rzeczy mężczyźnie nie przystają, np. pranie majtek).
      • aneta-skarpeta Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 14:26
        marta_magdalena31 napisał(a):

        > Jestes obrzydliwa. Nie jej pietro, nie jej kosz, kosz zamykany, nic nie smierdz
        > ialo!!! Ja chocialby miala nasrane na srodku salonu bym nie ruszyla, bo nie uwa
        > zam, ze powinnam sie rzadzic w czyims domu. Moze tak lubi?

        a co na to wszystko Twój mąż?suspicious
      • 18lipcowa3 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 17:20
        , bo nie uwa
        > zam, ze powinnam sie rzadzic w czyims domu.


        ale ty nie jestes w czyims domu
      • soha2 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 17:21
        A czyje w takim razie jest to piętro jak nie teściów? ty tylko z ich dobrej woli tam mieszkasz ale ani twój facet ani tym bardziej ty nei jesteś jego właścicielką.
        • biedro.nka20 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 12:04
          soha2 napisała:

          > A czyje w takim razie jest to piętro jak nie teściów? ty tylko z ich dobrej wol
          > i tam mieszkasz ale ani twój facet ani tym bardziej ty nei jesteś jego właścic
          > ielką.

          Fakt ze nie jest jego wlascicielka nie amienia afaktu ze tam mieszka i ma prawo do prywatnosci. Skoro juz rodzice wzieli ich do siebie to powinni uszanowac ich prywatnosc i sie nie rzadzic.
      • memphis90 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 23:06
        Ale to jej piętro i jej kosz... smile
    • gazeta_mi_placi Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 19:08
      Troll!
    • delecta Jakie wspólne (???) mieszkanie 15.11.12, 19:26
      Nie wspólne, tylko rodziców chłopaka. Ci ludzie maja prawo zapisać mieszkanie kościołowi, obcej osobie itp, a - przede wszystkim - mają prawo żyć jeszcze WIELE lat. Zrobili Ci łaskę, pozwalając na zamieszkanie. Oni mają prawo być głupi, prości, mieć idiotyczne przyzwyczajenia. Są U SIEBIE. Gospodyni zapewne nie jest zadowolona z lokatorki, która nie kryje się z niechęcią, tym bardziej, że nie chodzi o przytulenie na jakiś czas, zanim młodzi się wyprowadzą.
      Nie macie ambicji i tyle.
      • green-monkey Re: Jakie wspólne (???) mieszkanie 15.11.12, 19:50
        Nie trzeba codziennie zaglądać i się witać, bo to chyba dziwne by było, zwłaszcza te ręczniki i nagoścismile Ale jakbyś raz na jakiś czas zajrzała sama z siebie z pytaniem co tam słychać lub z zapytanie, czy niczego nie chcą bo jedziesz po zakupy to myślę, że powoli by zmienili zdanie, że dziewczęta syna to samo zło. Bo wiesz jaki ja mam obrazek, że twój facet na pięterku z osobnym wejściem, teście na dole, a ty nie jesteś pierwszą, którą sprowadził i mają różne wspomnienia i nie chcą się angażować, może w przeszłości coś ich zabolało, coś nie było po ich myśli i nie do końca wierzą, że ty to ta jedyna. Pewnie to moje odczucia, rzeczywistość jest zgoła odmienna, ale czasami warto trochę spuścić z tonu, dla lepszego życia. Mieszkałam z babcią na jednym podwórku i zawsze chłopcy, z którymi się spotykałam starali się być dla niej mili, zagadywali, czasami spotykaliśmy się na kawie, fajne to było dla mnie i dla babci i ogólnie czasami zabawnesmile
    • delecta Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 19:40
      Nie wspólne, tylko rodziców chłopaka. Ci ludzie maja prawo zapisać mieszkanie kościołowi, obcej osobie itp, a - przede wszystkim - mają prawo żyć jeszcze WIELE lat. Zrobili Ci łaskę, pozwalając na zamieszkanie. Oni mają prawo być głupi, prości, mieć idiotyczne przyzwyczajenia. Są U SIEBIE. Gospodyni zapewne nie jest zadowolona z lokatorki, która nie kryje się z niechęcią, tym bardziej, że nie chodzi o przytulenie na jakiś czas, zanim młodzi się wyprowadzą.
      Nie macie ambicji i tyle.
      • chipsi Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 08:48
        Nie wspólne mieszkanie w sensie "ten budynek mamy na spółę" tylko "mieszkamy razem". Dziewczyna nie neguje przecież że teściowie mieszkają u siebie. Jej chłopak tez mieszka u siebie, nie zapominajcie o tym. Nie znamy powodów antypatii z do teściów więc nie zakładajcie że są niesłuszne.
    • princessa.of.persia Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 15.11.12, 19:47
      Mam podobna sytuacje. Jak wracam to od razu ide do siebie.
      • marta_magdalena31 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 08:06
        Rodzice nie zapisza nic nikomu, bo jedyny synus to najwieksze ich szczescie. Ona sama mowi ze on jest jej jedynym sensem w zyciu, ze kocha go bardziej niz meza.
        Nie licze na ich kase. Chce zyc spokojnie i skromnie z moim chlopakiem. Po prostu, i nie musiec nikogo calowac po rekach, bo nie mam za co.mieszkam u chlopaka, nie na ich pietrze.. Nie moj to wybor,ze musimy mieszkac z nimi w 1domu. Ja chetnie bym wynajela pokoj,ale moj facet czuje sie w obowiazku zajac sie rodzicami i od 3lat probuje aby zmienil zdanie i jest nieugiety w kwestii wynajmu/kupna mieszkania.
        Ja za mieszkanie place-oddaje cala pensje na konto chlopaka,bo takie byly ustalenia. To czy on placi rodzicom (slyszalam, ze doklada sie do rachunkow) to mnie juz nie interesuje. Ja za siebie place. Nie moge sie wtracac do ich spraw, z reszta oni i tak by mnie oklamali w kwestii kasy. Matka oszukuje ojca by dolozyc synowi czesto to mi mowi. Wic jesli on zaplaci na nas to i tak matka zrekompensuje mu te "straty" by przypadkiem syn nie zostawil starych rodzicow samych. Rodzice maja chyba wiecej kasy od nas i szczuja go kasa. ja od nich nie dostaje kasy, nawet marnego prezentu na urodziny czy imieniny. do tej pory ja im kupowalam na ich swieta,ale po tym jak ostatnio na urodzinach tescia tesc sie opil i przy gosciach zaczal mi dokuczac i wybieglam z placzem,powiedzialam,ze moja dobroc tez sie konczy. zaro rozpieszczania prezencikami,czy pieczeniem ciast na ich uroczystosci.
        Dla scisloci- pietro jest mojego chlopaka, dol rodzicow. Co prawda dom zapisany jeszcze na rodzicow, ale moj chlop pracowal za granica i przysylal kase podczas budowy, wiec oni wspolnie twierdza,ze dom jest wspolny,a nie tylko rodzicow. Syna nigdy nie wyrzuca.
        Co tam jeszcze-moze troche racji, ze nie chca sie angazowac,bo nie sa pewni czy ja to bede ta jedyna. Slubu nie planujemy, jest dobrze jak jest. Ale kto wie co im w glowie gra.
        Ja ich nie lubie po prostu za to,ze obrazaja mnie, zwlaszcza tesc. obgaduje mnie i wyzywa do swojej zony jak popija a ja to slysze. wszelkie rozmowy mojego chlopaka odnosza skutek na kilka dni. a tesciowi nie podoba sie wszystko. to co ja gotuje na obiad, to ze spie do 9 jak mam wolne, to ze chce zaprosic rodzicow bez uzgodnienia z nim samym, to ze zwroce chlopakowi uwage w jego towarzystwie. dlatego nie ciagnie mnie do kontaktu z nimi absolutnie. chce abysmy byli jak sasiedzi. nie zabraniam chlopakowi do nich chodzic, ale nie podoba mi ze ze oni przylaza do nas na gore i myszkuja, ona grzebie w moim koszu i w wielu innych rzeczach. skoro ja jestem taka niedobra i be to po kiego grzyba nie odetna sie od nas zupelnie. ja nie jestem bezczelna, jak ich spotkam na wspolnym gruncie to przywitam sie i zapytam o zdrowie, i o inne rzeczy,ale nie widze potrzeby wlazic do nich codziennie po pracy, a moze sie wlasnie np bzykaja?lataja nago? mnie mierzi wlazenie z butami do cudzego domu. szanuje ich teren i chcialabym,zeby oni szanowali przestrzen swojego syna. a skoro ich syn wybral mnie,to niech sie z tym pogodza. temat rzeka.
        uprzedzam pytanie dlaczego sie nie wyporwadze? jest mi dobrze przy moim chlopaku, jestesmy razem 3lata, szkoda mi tego tracic,bo jego rodzice mnie nie lubia. namawiam rodzicow by wyjechali razem do sanatorium, na wczesny,ale ciezkowink a jaki bylby spokoj. jak my wyjezdzamy to jest bakowo, w domu szara rzeczywistosc. ale nie zmienie tego.
        • zuzanna56 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 08:18

          marta_magdalena31 napisał(a):

          > Rodzice nie zapisza nic nikomu, bo jedyny synus to najwieksze ich szczescie. On
          > a sama mowi ze on jest jej jedynym sensem w zyciu, ze kocha go bardziej niz mez
          > a.
          > Nie licze na ich kase. Chce zyc spokojnie i skromnie z moim chlopakiem. Po pros
          > tu, i nie musiec nikogo calowac po rekach, bo nie mam za co.mieszkam u chlopaka
          > , nie na ich pietrze.. Nie moj to wybor,ze musimy mieszkac z nimi w 1domu. Ja
          > chetnie bym wynajela pokoj,ale moj facet czuje sie w obowiazku zajac sie rodzic
          > ami i od 3lat probuje aby zmienil zdanie i jest nieugiety w kwestii wynajmu/kup
          > na mieszkania.
          > Ja za mieszkanie place-oddaje cala pensje na konto chlopaka,bo takie byly ustal
          > enia. To czy on placi rodzicom (slyszalam, ze doklada sie do rachunkow) to mni
          > e juz nie interesuje. Ja za siebie place. Nie moge sie wtracac do ich spraw, z
          > reszta oni i tak by mnie oklamali w kwestii kasy. Matka oszukuje ojca by dolozy
          > c synowi czesto to mi mowi. Wic jesli on zaplaci na nas to i tak matka zrekompe
          > nsuje mu te "straty" by przypadkiem syn nie zostawil starych rodzicow samych. R
          > odzice maja chyba wiecej kasy od nas i szczuja go kasa. ja od nich nie dostaje
          > kasy, nawet marnego prezentu na urodziny czy imieniny.



          Marto, ty chcesz być w porządku, dajesz pieniądze na utrzymanie domu, to jest OK.
          Chcesz tylko spokojnie mieszkać ze swoim chłopakiem, kochasz go.
          Ale to się nie uda. Piszę to ja, mężatka z bardzo długim stażem, dużo od ciebie starsza.
          Jeśli jest tak jak piszesz, że to ukochany synuś itp., to oni zrobią wszystko, aby popsuć wasz związek. Zaczniecie się kłócić. Ty chcesz mieszkać ze swoim facetem osobno, choćby w wynajętym pokoju, a on woli z mamusią. Przemyśl to. Ile lat mają jego rodzice? Przypuszczam że z 50-55? Kurcze, dlaczego on ich nie zostawi? Przecież można mieszkać 5 km od rodziców, można się odwiedzać, szanować, nikt mu nie każe zrywać kontaktów. To ty jesteś jego wybranką, ale on chce mieć i mamusię i dziewczynę na miejscu.
        • jagienka75 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 08:21
          Z tej mąki chleba nie będzie.

          • saphire-2 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 08:52
            Ty tam mieszkasz z dzieckiem u nich???
          • zuzi.1 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 09:09
            Dokładnie, zgadzam się z dwoma przedmówczyniami, z tej mąki chleba nie będzie. Marto trafiłas do toksycznej rodziny, która manipuluje swoim synem, uzależnia go do siebie stosując jako kartę przetargową dom, jawnie pokazuje, że Cię nie lubi i nie szanuje. Mieszkasz u chłopaka (jak niby piszesz), ale formalnie to jest dom jego rodziców, piętro tez, i jest wielce prawdopodobne, że państwo teściowie do końca życia, używając argumentu w postaci domu będą synem manipulowac, brac go na litośc, knuc intrygi między Wami itp. co prędzej czy pózniej skończy się rozpadem Waszego związku. Jestes jeszcze młodą dziewczyną i nie masz zbyt dużego doświadczenia życiowego i nie wiesz zapewne, jak takie spędy rodzinne na kupie w jednym domu się kończą. Nie masz z nim slubu, jestes zwyczajnie gosciem w domu tesciów. Jestem przekonana, że rodzice męza do końca swoich dni będą grali kartą przetargową w postaci domu i jest wielce prawdopodobne, że dopiero po ich smierci twój chłopak odziedziczy ten dom, czyli macie taką perspektywę, że przez najblizszych powiedzmy 20-25 lat będziecie mieszkac formalnie nie u siebie, a wkładac swoje pieniądze w nie swoją własnosc. Swoje najlepsze lata życia, w czasie których możesz najwięcej finansowo zdziałac poswiecisz na remonty tesciów domu, zamiast na budowanie swojej własnosci od podstaw, np. w postaci kupna mieszkania. Niew iem, czy do końca zdajesz sobie sprawę z tego CO RYZYKUJESZ? W czasie, gdy mogłabys skupic się np. na budowaniu swojej pozycji zawodowej, zarabianiu i np. spłacaniu własnego m z wziętego kredytu, Ty mieszkasz w nie swoim domu, płacisz po częsci za jego utrzymanie, za chwilę będziesz pokrywała równiez koszty remontów, bo po kilku latach takie rzeczy to koniecznosc w domu i dalej nie będziesz formalnie u siebie...Czy jestes pewna, że taki stan rzeczy przez najbliższe 20-25 lat będzie Ci odpowiadał. Ponadto, twó facet w ramach dziedziczenia lub darowizny kiedys (zapewne po smierci rodziców) otrzyma ten dom na własnosc, ale to będzie JEGO ODRĘBNA WŁASNOSC, a nie Twoja, wiec Ty dalej nie będziesz formalnie u siebie. Moim zdaniem popełniasz OGROMNY BŁAD, pozwalajac swojemu facetowi pakowac Cię w taką nieciekawą sytuację. Powiedz mi Marto co zrobisz, po np. 15 latach mieszkania w tym domu, wkładania w niego swoich pieniędzy, gdy Twój chłopak (czy mąż) powie Ci, że między Wami koniec i możesz pakowac swoje rzeczy i wynosic się z domu. Będzie mógł tak zrobic, nawet, gdy będziesz jego żoną. W takiej sytuacji będziesz mogła jedynie przed sądem domagac się zwrotu nakładów poczynionych na cudzą własnosc, pod warunkiem, że będziesz mogła poniesienie tych nakładów udowodnic, mając rachunki na wszystko. Wydobycie tej kasy to będzie droga przez mękę. Powiedz, gdzie wówczas się wyniesiesz, nie mając swojego mieszkania, będziesz jako 40-45 latka wynajmowac pokój czy mieszkanie? Nie szkoda Ci swojego życia? Moim zdaniem jestes strasznie naiwna i niedoswaidczona życiowo, nie szanujesz się i patrzysz na Wasz związek przez różowe okulary, nie zabezpieczasz się i swojego bezpieczeństwa, a to już objaw głupoty. Przemysl dobrze w co się pakujesz, zanim pojawi się na swiecie dziecko, bo wówczas będziesz już kompletnie w czarnej dziurze, znając tego typu teściowe jak Twoja, powiem Ci, że dopiero wówczas zacznie się Twój prawdziwy koszmar, mamusia tesciówka dopiero wówczas rozwinie skrzydła i pokaże CI kto w tym domu rządzi, a Twój chłopak skuli uszy i będzie udawał, że nic się nie dzieje i mamusia CHCE DOBRZE....Pewna jestes, że dasz radę emocjonalnie to zniesc i czy na pewno w taki własnie sposób chcesz przezyc swoje życie. Mogę się załozyc, że za jakis czas przekonasz się wobec kogo w tym domu lojalny i posłuszny jest Twój chłopak, myślę, że przekonasz się o tym już wkrótce... TO CO ROBISZ TO GŁUPOTA, już w tej chwili życie daje Ci znac, żebys nie pakowała się do domu tych zaburzonych ludzi, a Ty olewasz te znaki i myslisz, że sobie poradzisz w całej tej sytuacji. Czeka Cię Marto masa bólu i rozczarowań, czasem warto posłuchac ludzi bardzie doświadczonych życiowo od siebie i rozważyc ich słowa... Twoi teściowie to toksyczna rodzina i jest więcej niż pewne, że syn takich ludzi jest od niech mentalnie nie odpępowiony i podatny bardzo na ich manipulacje. Jestes dziewczyno (na własne życzenie) w czarnej dupie... Nie marnuj życia i zdrowia...
        • chipsi Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 08:54
          Kurde, Marta... Niefajne to wszystko, tzn Twoja relacja z facetem. Oddajesz mu całą kasę, mieszkanie jest jego (albo i nie), ślubu nie planujecie więc jak ci misio kopnie w tyłek to zostaniesz z niczym. Za to cudownie ustawisz mu życie z nową partnerką w mieszkaniu urządzonym za twoją pracę. Przemyśl to. Poza tym jego relacje z rodzicami są delikatnie mówiąc niezdrowe.

          > aki bylby spokoj. jak my wyjezdzamy to jest bakowo, w domu szara rzeczywistosc.
          > ale nie zmienie tego.

          I tak chcesz całe życie przeżyć?
    • lelija05 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 09:25
      No to nie masz lekko, jak nie spojrzeć d...a z tyłu.
      I faktycznie, zgadzam się z opinią, że to facet powinien uregulować kontakty z rodzicami, na tyle by przestali go traktować jak chłopczyka, a ciebie jak zło konieczne, no i zaczęli szanować.
      A twoje dziecko dobrze traktują?
    • marta_magdalena31 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 09:46
      zuzi.1 masz duzo racji....ja zdaje sobie sprawe, ze jestem na gorszej pozycji niz moj uprzywilejowany chlopak, ale...po prostu sie boje. tego,ze sobie nie poradze sama. poza tym kocham go choc jest duzym chlopcem. paralizuje mnie obawa,ze odejde, bede tesknic, bede miala biede. dlatego czesto takie mysli zduszam w sobie,bo nie chce krzywdzic mojego dziecka,ktore dobrze sie czuje w tym domu,jest dobrze traktowane i ma stabilna sytuacje finansowa, nic nam nie brakuje, w koncu 2 wyplaty to nie jedna marna. a o tym,ze mu sie znudzi za 10-15lat...tak tak moze byc,ale czy ktokolwiek moze miec 100%pewnosci drugiego czlowieka? moze ja wczesniej kogos poznam? tego nie wiemy. ja chce tylko spokoju, nie chce miec praw do tego mieszkania, po cichu staram sie o wykup mieszkania w bloku po babci tak w razie wu. chce spedzic swoje mlode lata z kims przy kim mi dobrze, chce odchowac swoje dziecko, wiecej dzieci miec nie bede. nawet jak okaze sie, ze spedzimy ze soba 10lat i sie rozstaniemy, to czy powinnam zalowac? ja juz w wieku 20lat wiedzialam,ze szczescia do mezczyzn to ja nie mam i mam dziecko z mezczyzna, z ktorym sie rozstalam gdy mloda miala niecale 2latka. teraz od 3 lat mam obecnego partnera, chodzacym idealem nie jest, ale ja tez nim nie jestem. czasem przecierpie te zaczepki tescia tylko po to by nie bylo wiecej klotni, jak tesc lub tesciowa zejda z tego swiata przede mna,to pojde na pogrzeb i nigdy wiecej na cmentarzu moja noga nie postanie. to sa faktycznie toksyczni ludzie,ktorzy nie szanuja mnie, nie szanowali jego poprzedniej kobiety i uparcie twierdza,ze ich zwiazek sie rozpadl bo jej rodzice sie wtracali (jej rodzice-zenujace, to oni sie wpier...a nie rodzice mieszkajacy 15km dalej). ale szkoda gadac. moze jednak jestem psychiczna, bo udaje,ze nie jest tak zle jak jest. ale ja na prawde mysle ze na nic lepszego juz nie zasluguje i nie trafie. a za marnej wyplaty, bez dachu nad glowa co ja zwojujesad
      • zuzi.1 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 10:34
        Marto nie należy bac się zycia, trzeba je brac za rogi i walczyc... Twój chłopak jest dużym chłopcem, trafnie to napisałas, dużym, niedojrzałym chłopcem, wielce prawdopodobne, że maminsynkiem. To, że on nie chce się stamtąd wyniesc i za wszelką cenę trzyma się swoich rodzicó, własnie o tej jego totalnej niedojrzałości i maminsyństwie świadczy. Nie musisz się rozstawac z chłopakiem, wystarczy że wyznaczysz mu granice, tj. powiedz mu wyraznie, że masz dosc zachowań jego rodziców w stosunku do Ciebie, dosc zachowań jego przemocowej matki (o przemocowosci tej pani i o jej nadopiekuńczosci świadczy to, że kobieta kompletnie ni reaguje na to co do niej mówi jej syn, że nie szanuje Waszej prywatności, tylko wtrynia nocha w nie swoje sprawy). W jaki sposób twóch chłopak rozmawia z rodzicami na temat ich zachowań, czy te rozmowy odbywają się w Twojej obecności, czy zdarzyło mu się w Twojej obecności jawnie powiedziec rodzicom, że jestes jego dziewczyną i nie życzy sobie, aby jego rodzice w niekulturalny sposób odnosili się do Ciebie, czy tez te rozmowy odbywają się pokątnie w gronie tych 3 osób? czy też może Twój chłopak jedynie mowi, ze z nimi rozmawia na ten temat, a prawda jest taka, że tego nie robi. Pewna jestes, że te rozmowy mają wogóle miejsce. Tacy niedojrzali synowie unikają konfrontacji ze swoimi toksycznymi i przemocowymi rodzicami za wszelką cenę, zazwyczaj nigdy nie bronią swojej partnerki w relacjach z własnymi rodzicami, bo boją się jak diabeł święconej wody konfliktu z rodzicami. Tacy niedojrzali synowie są od lat musztrowani przez rodziców i manipulowani do bycia posłusznym w imię niewłasciwie rozumianego "szacunku" do rodziców, takie osoby boją się swoich rodziców, są jakby wykastrowane, pozbawione silnego charakteru i posłuszne jak baranki wobec rodzicieli. To, że po jednym nieudanym związku trafiasz na kolejengo popaprańca (tym razem maminsynka) oznacza, że Ty też pochodzisz z dysfunkcyjnej rodziny, może jestes DDA lub DDD, po prostu kopiujesz podswiadomie rodzinny wzorzec, pocztie na ten temat na tym forum i na forum życie rodzinne. To, że masz dziecko, nie oznacza, że jestes z tego powodu gorsza czy niepełnowartosciowa, powinnas popracowac nad swoją samooceną, nad poczuciem wartości i nad asertywnoscią, bez tego dalej będziesz pozwalała, żeby to zycie i obcy ludzie decydowali o Tobie i o Twoim życiu, a nie Ty sama. Powinnas rozważyc terapię u psychologa finansowaną przez NFZ. Bardzo dobrze robisz, że zabezpieczasz sobie tyły w postaci mieszkania po babci, jak już uda Ci się je wykupic zaproponuj swojemu chłopakowi przeniesienie się do tego mieszkania, wytłumacz mu, że takie rozwiązanie będzie najlepsze i najzdrowsze dla Waszej rodziny, bo nie będzie generowało konfliktów, teściów będziecie mogli odwiedzac dalej, pomagac im w potrzebie ale życ swoim odrębnym życie, bez wpieprzania się tescia i tesciowej. Nie pozwalaj teściowi na jego niekulturalne zaczepki, pocwicz przed lustrem asertywne zachowania i naucz się reagowac na jego brak kultury i chamstwo, jezeli zle się zachowa i powie Ci coś niemiłego, odpowiedz mu pięknym za nadobne, ostrymi słowami, nie masz powodu się hamowac, skoro on się nie hamuje, wówczas nie będzie już taki odważny w takich odzywkach do Ciebie, bo będzie wiedział, że sobie nie pozwolisz i może spodziewac się równie chamskiej odpowiedzi na jego zaczepki. Z takimi ludzmi nie da się inaczej, musisz nauczyc ich siłowo szacunku do Ciebie, bo jak na razie to oni "jezdzą" po Tobie, bo wiedzą, że jestes od nich w pełni zalezna, mają cię w przysłowiowej garsci, pokaż im, że się szanujesz i wymagasz dla siebie i swojego dziecka BEZWZGLĘDNEGO szacunku, MASZ DO TEGO PEŁNE PRAWO. Jestes dorosłym, odrebnym człowiekiem i masz prawo do szacunku i robienia tego co chcesz w zyciu robic, bez użerania się z przemocowymi, toksycznymi ludzmi. Czesto przemocowosc idzie w parze z toksycznością, a tacy rodzicą wychowują własnie niedojrzałych, nieodpępowionych i zaleznych od nich młodych ludzi. Po co to robią? bo są zaburzeni, nadopiekuńczy, egoistyczni, traktują syna jak swoją własnosc, mają go po to, aby był im posłuszny i aby mogli nim sterowac i manipulowac. Ty jeste tylko zagrozeniem dla nich, bo gdy to Ciebie syn zacznie się słuchac i z Tobą się liczyc, wówczas ich macki przestaną działąc i stracą kontrolę i panowanie nad włąsnym synem. Oni chcą miec z niego pożytek dla samych siebie, przecez po to go włąsnie wydali na świat i wychowali, teraz ma im odpłacic za te lata, ale ma to robic i zyc w taki sposób w jaki wyobrażają sobie to jego rodzice. Oni zrobią wszystko, żeby ten człowiek nie stal się emocj. niezalezny, bo wówczas by go stracili, i nie mogli wykorzystywac do wałsnych celów, a na to nie chcą pozwolic. Chore to i zaburzone, ale niestety bardzo częste, chorzy zaburzeni ludzie wychowują kolejne chore i zaburzone pokolenia. Twojemu chłopakowi również przydałaby się terapia. I jeszcze jedno Ty nigdy nie będziesz dla jego rodziców prawdziwą rodziną, tacy ludzie nie potrafią tworzyc prawdziwych, ciepłych i serdecznych więżów rodzinnych, bedą zawsze traktowac Cię jak wroga i potencjalne zagrożenie, w walce o syna, plus potencjalnego zaborcę ich majątku. Takze nie spodziewaj się, że będą Cię traktowac jak najbliższą rodzinę.
        • ledzeppelin3 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 10:45
          Słuchaj zuzi, Marto, ona mądrze prawi.
          Za 25 lat obudzisz się z ręką w nocniku, a Twoje dziecko nie będzie miało grosza i będzie miało do Ciebie pretensje, że życiowym Twoim priorytetem było utrzymanie przy sobie męskich portek. Dlaczego łozysz na nie swoją własność? Zabezpiecz siebie i dziecko, to jest teraz Twój priorytet, a nie uśpione żyćko w nie swoim domu, gdzie jesteś na dokładkę nieszanowana, które to żyćko okupujesz swoją kasą.
          Chociaż intercyzę spiszcie u notariusza. Zabezpiecz się jakoś. Zbieraj rachunki, dowody, że płacisz na ten dom, choć i tak nic Ci one nie dadzą, w razie rozstania zostaniesz z dzieckiem goła i wesoła.
        • zuzi.1 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 12:15
          I jeszcze podpowiedz czysto praktyczna, jeżeli to jest możliwe załózcie na drzwiach prowadzących na Wasze piętro zamek otwierany na pokrętło i wchodząc na górę zamykajcie go (jesli nie ma drzwi wstawcie je), to Wam da choc odrobinę prywatności, ale i tak uwazam, ze na dłuższą metę, przy tego typu osobowosciach tesciów NIE POWINNISCIE TAM RAZEM Z NIMI MIESZKAC...
      • zuzanna56 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 10:35
        marta_magdalena31 napisał(a):

        > po prostu sie boje. tego,ze sobie nie por
        > adze sama. poza tym kocham go choc jest duzym chlopcem. paralizuje mnie obawa,z
        > e odejde, bede tesknic, bede miala biede.

        Jesteś z nim dlatego, że masz dach nad głową, że dobrze traktuje twoje dziecko, że razem macie 2 wypłaty i łatwiej się utrzymać?


        > chce spedzic swoje mlode lata z kims przy kim mi dobrze

        Dobrze ci z nim, na pewno?



        > ja juz w wie
        > ku 20lat wiedzialam,ze szczescia do mezczyzn to ja nie mam i mam dziecko z mezc
        > zyzna, z ktorym sie rozstalam gdy mloda miala niecale 2latka

        Nie masz szczęścia do mężczyzn czy podejmujesz złe decyzje?


        cza
        > sem przecierpie te zaczepki tescia tylko po to by nie bylo wiecej klotni


        Czy ty wiesz co ty piszesz? Błagam, dziewczyno, przeczytaj co piszeszsad
      • anorektycznazdzira Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 16:44
        marta_magdalena31 napisał(a):

        > paralizuje mnie obawa,ze odejde, bede tesknic, bede miala biede.

        > nie chce krzywdzic mojego dziecka,ktore dobrze sie czuje w tym domu,je
        > st dobrze traktowane i ma stabilna sytuacje finansowa, nic nam nie brakuje,

        > moze
        > ja wczesniej kogos poznam?

        > chce odchowac swoje dziecko, (...) mam dziecko z mezc
        > zyzna, z ktorym sie rozstalam gdy mloda miala niecale 2latka. t

        Główny motyw zamieszkiwania pod tym adresem i z tym facetem: ktoś utrzymuje autorkę i jej dziecko. Żenada. To ma nawet swoją nazwę, której nie można bezpośrednio podać na forum, bo się wykropkuje.

        > jak tesc lub tesciowa zejda z tego swiata przede mna,to pojde na pogrzeb i nigdy wie
        > cej na cmentarzu moja noga nie postanie. to są faktycznie toksyczni ludzie,ktor
        > zy nie szanuja mnie,

        Może dlatego, że nie są tak naiwni jak ich syn i zdążyli się połapać w motywach podanych powyżej.




        • marta_magdalena31 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 17.11.12, 08:00
          a co ma do rzeczy stwierdzenie przeze mnie faktu,ze we dwoje latwiej nam zyc? uzupelniamy sie. ja mam dach nad glowa i faceta,ktory zarobi troche wiecej niz ja, a on ma darmowa kucharke i sprzataczke, sniadanie,obiad,kolacje pod nos poddane. nie widze w tym nic zlego. milosc jest,ale milosc sie kiedys moze skonczyc. z reszta sam moj facet mowi ze sama miloscia czlowiek nie zyje a najwazniejsze zebysmy sie ze soba dogadywali. i w tym dogadywaniu przeszkadzaja tesciowie. tylko o to mi chodzi zeby wykorzystali swoj czas jaki im pozostal (maja po 66lat) na siebie a nie na szukaniu dziury w calym, bo:
          przyszlam pozniej z pracy pol godziny, bo nie ugotowalam 2daniowego obiadu mezowi, bo nie zrobilam mu sama makaronu tylko podalam kupny, bo nie lubie i nie umiem hodowac kwiatkow a przed domem to powinnysmy sie miec czym pochwalic, bo nie pieke sama chleba jak jego poprzednie kobieta, moja babcia jest po rozwodzie, to jestem z patologicznej rodziny, bo tak malo zarabiam,ze powinnam sie zwolnic i zajac domem......
          ja tych ludzi szanowalam do czasu. do czasu az sie nie dowiedzialam,ze jestem patologia, lachudra itd. nie mow mi,ze to ze mna cos nie tak. bo ja chce zyc w zgodzie i zyc jak z sasiadami a nie wlazic komus w d..bo ktos wiecej zarabia niz ja.
          mam szczere zamiary wzgledem mojego chlopaka, ale nie wiem czy tesciowie tego nie rozwala i mam duze obawy ze tak sie wlasnie stanie. chca bym byla zona gospodynia ale jednoczesnie nie maja checi "oddac" faceta pod moja opieke. tylko wiecznie wlaza z butami miedzy nas.
          ja nie mam problemu z szanowaniem ludzi, z mataka mojego eks moze nie uwielbialysmy sie w trakcie tamtego zwiazku, ale nawet teraz 3lata po rozstaniu z jej synem zawioze jej wnuczke gdy poprosi,bo chce miec z mala kontkat. gdy ma imieniny skladam jej zyczenia, gdy upieka jakis nowy placek zawoze jej kawalek, a ona czestuje mnie jak jade do niej po moje dziecko. czy gdybym byla takim potworem co patrzy tylko "aby dla mnie" czy mialabym normalne relacje z eks tesciowa? ta kobieta jest dla mnie troche z innej epoki,nie moge powiedziec,ze swietna z niej moja kolezanka,ale szanuje i i ona szanuje mnie. nie wyzywa,nie obgaduje a jesli juz to tak ze ja tego nie slysze. a tu u chlopaka cokolwiek zrobie, robie zle. moze powiem tak szanuje obecnych (nie)tesciow ale jednoczesnie uwazam ich za prostakow i chamow i nie zamierzam miec z nimi cieplych relacji dpokoki oni nie odpuszcza najezdzania na mnie i szczucia mojego faceta przeciwko mnie,bo zrobilam cos co im sie nie podoba. wczoraj moj chlopak zgodzil sie,bym zaliczyla spotkanie po pracy,zwykle odmawiam,zeby nie bylo awantury w domu. wiec wczoraj poszlam,ale chlopak wydzwanial do mnie kiedy bede w domu? bo sie ojciec zezlosci. nie chce by moje zycie determinowali obcy ludzie. ja mieszkam z ich synem na jego pietrze i powinni sie ode mnie i od niego odczepic.
          • zuzanna56 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 17.11.12, 17:32
            marta_magdalena31 napisał(a):

            > a co ma do rzeczy stwierdzenie przeze mnie faktu,ze we dwoje latwiej nam zyc? u
            > zupelniamy sie. ja mam dach nad glowa i faceta,ktory zarobi troche wiecej niz j
            > a, a on ma darmowa kucharke i sprzataczke, sniadanie,obiad,kolacje pod nos podd
            > ane. nie widze w tym nic zlego. milosc jest,ale milosc sie kiedys moze skonczyc
            >

            Jeśli wam taki układ odpowiada to ludziom nic do tego.


            moze powiem tak szanuje obecnych (nie)tesciow ale jednoczesnie uwazam ich
            > za prostakow i chamow i nie zamierzam miec z nimi cieplych relacji dpokoki oni
            > nie odpuszcza najezdzania na mnie i szczucia mojego faceta przeciwko mnie,bo zr
            > obilam cos co im sie nie podoba. wczoraj moj chlopak zgodzil sie,bym zaliczyla
            > spotkanie po pracy,zwykle odmawiam,zeby nie bylo awantury w domu. wiec wczoraj
            > poszlam,ale chlopak wydzwanial do mnie kiedy bede w domu? bo sie ojciec zezlosc
            > i. nie chce by moje zycie determinowali obcy ludzie. ja mieszkam z ich synem na
            > jego pietrze i powinni sie ode mnie i od niego odczepic.

            Masz ciężko bo jesteś w związku nie tylko ze swoim facetem, nie tylko z nim żyjesz na co dzień, nie tylko z nim musisz się dogadać, nie tylko z nim mieszkasz, ale także z jego rodzicami, których nie znosisz z wzajemnością. Dla mnie ciężki i trudny układ, bo może spowodować rozpad związku z facetem, którego kochasz.
            • zuzi.1 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 17.11.12, 18:46
              "wczoraj moj chlopak zgodzil sie,bym zaliczyla
              > spotkanie po pracy,zwykle odmawiam,zeby nie bylo awantury w domu. wiec wczoraj
              > poszlam,ale chlopak wydzwanial do mnie kiedy bede w domu? bo sie ojciec zezlosc
              > i. nie chce by moje zycie determinowali obcy ludzie."

              Wytłumacz chłopakowi na spokojnie, że po pierwsze, żeby chodzic na spotkania po pracy, nie musisz uzyskac jego zgody, możesz go poprosic o zajęcie się córką bo masz spotkanie i tyle, najwyżej dodac, że zrewanzujesz mu się za to dobrym obiadem smile jestes nie asertywna, dorosły człowiek nie prosi o zgodę, jestes równym partnerem dla swojego chłopaka, a nie jego służącą czy poddaną, to po pierwsze...

              po drugie, jezeli on wydzwania do Ciebie, kiedy wrócisz bo się jego ojciec będzie denerwował crying to z nim naprawdę nie jest dobrze, oznacza to że facet trzęsie tyłkiem przed swoimi rodzicami jak ostatnia osika, co oznacza, że na bank jest maminsynkiem, i gdy tylko rodzice zmuszą go do jakiego zachowania w stosunku do Ciebie, to facet zrobi dokładnie to co oni sobie życzą, kompletnie nie licząc się z Twoim zdaniem i Twoją osobą

              Moja rada, przeniesc się do komunalnego mieszkania po babci, zaproponowac panu przeniesienie się tam z Tobą i tyle, co on zrobi to już jego sprawa, wówczas będziesz miała sprawę jasną.

              Nie ma możliwosci, zebyscie normalnie funkcjonowali razem z takimi nienormalnymi, zaburzonymi tesciami.
    • lily.m Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 13:21
      Marnujesz swoje życie. Nie da się mieszkać pod jednym dachem z osobami które ciebie nie lubią, nie tolerują, zachowują się odmiennie od twoich oczekiwań- bez uszczerbku na zdrowiu, w tym psychicznym. Teraz wydaje ci się że jesteś w stanie ścierpieć tą sytuację, ale zobaczysz- wszystko co złe się kumuluje i wybuchniesz w najmniej odpowiednim momencie. Szanuj swoje emocje.

      Mieszkałam z teściową. W porównaniu z Twoją, była bardzo miła. Nikt mnie nie wyzywał, wprost przeciwnie, ale czułam się jakby ciągle ktoś patrzył mi na ręce, i to niekoniecznie przychylnie. Z boku patrząc- nikt mi tam krzywdy nie robił. Jadnak dusiłam się takim układzie. Ja "wybuchłam", gdy pogorszyło mi się w innych aspektach życia.
      Teraz- pluję sobie w brodę że tak późno się wyprowadziłam. Że ładowałam pieniądze w nieswoje.

      Piszesz że nie poradzisz sobie sama- lepiej sobie kiepsko radzić w małym, wynajmowanym pokoiku, niż mieszkać w mieszkaniu, gdzie jest zła energia. Zresztą skąd wiesz co będzie?

      • marta_magdalena31 Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 13:33
        No ale odeszlas z mezem czy sama? Ja juz raz odeszlam i potwornie boje sie znow tej samej sytuacji, z tym,ze teraz mam gorzej.
        • aneta-skarpeta Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 13:57
          czyli jak postawisz ultimatum- wyprowadzamy sie do mieszkania po babci, to pan powie- albo mieszkamy tu, albo sie rozstajemy?

          zakladam ze nie chce/ nie umie postawic granicy w obecnym domu
        • lily.m Re: Wspolne mieszkanie z tesciami,witacie sie cod 16.11.12, 14:48
          Odeszłam sama, tzn z dzieckiem, nie wiedząc czy mój mąż dołączy. Było nieprzyjemnie, ale teraz wszystko się ułożyło- mieszkamy razem.
          Mojego męża zapewne trzymały tam, podobnie jak u ciebie, sprawy spadkowe, poczucie nadmiernej odpowiedzialności za starą już matkę.

          Dlaczego masz teraz gorzej?

          Jeśli twój partner nie pójdzie za tobą- będziesz miała jasną sytuację, kim jesteś dla niego. Jeśli nikim ważnym, to po jakie licho męczysz się w tym domu?

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka