Trochę się chwalę,ale... Ostatnio 2 razy zostałam wzięta za uczennicę podstawówki i po
chwilowej radości,zastanawiam się,czy to jednak dobrze? Mam 35 lat,zawsze wyglądałam na młodszą,ale aż tak "źle" nie było

Pierwszy raz,to pani sekretarka w szkole moich córek.
Przyszłam podstemplować legitymację starszej córki,która była "zgubiona" przez 2 lata i
babka do mnie: "o,od 2 lat masz już nie podstemplowane". Tłumaczyłam sobie,że baba
mi się dobrze nie przyjrzała,ale po tym drugim razie,to już sama nie wiem? Byłam z młodszą,
jej koleżanką i mamą koleżanki na przy szkolnym placu zabaw i podeszła do nas matka innej
dziewczynki (z klasy młodszej),której nigdy nie widziałam i zaczęła gadać z tą drugą matką.
Rozmawiała chwilę z tą drugą matką,ale do mnie się nie odezwała (ja do niej zresztą też nie).
Nie zastanawiałam się nad tym. Ostatnio spotkałyśmy się na urodzinach u koleżanki i ona mnie
przeprasza,że się do mnie nie odezwała,ale myślała,że jestem uczennicą. I to mnie trochę
zaniepokoiło. I co,która mnie "przebije"?