Praca w kryzysie

27.11.12, 20:25
Coraz częściej szłyszę o bezwzględnych przełożonych/ karierowiczach, takich, co po trupach do celu.Czy też macie wrażenie, że dzieje się coraz gorzej, własnie teraz, kiedy bezrobocie coraz większe? Skąd tacy ludzie sie biorą? Czy szacunek, moralność, dobro to już puste słowa?
    • carmensitas Re: Praca w kryzysie 27.11.12, 20:29
      Czy szacune
      > k, moralność, dobro to już puste słowa?

      Już? Powiedz mi, kiedy były słowami pełnymi, to się w te czasy przeniosę smile
      • montechristo4 Re: Praca w kryzysie 27.11.12, 20:35
        ale chyba nigdy nie było takiego gnojenia w pracy jak teraz. Pracodawcy i szefowie są bezkarni, bo ludzie boją się o pracę.
        • princesswhitewolf Re: Praca w kryzysie 27.11.12, 20:40
          kryzys niestety dyktuje i staje sie to rynek pracy pracodawcy a nie pracownika...
          Przykre ale prawdziwe
          • robitussin Re: Praca w kryzysie 29.11.12, 08:58
            princesswhitewolf napisała:

            > kryzys niestety dyktuje i staje sie to rynek pracy pracodawcy a nie pracownika

            To zależy o jakich zawodach i specjalnościach mówisz. Np. u nas w firmie warunki stawiają monterzy i inżynierowie mechanicy o wąskiej specjalizacji, bo ich na rynku polskim jest znikoma ilość, a firm poszukujących z kolei jest sporo.
            • princesswhitewolf Re: Praca w kryzysie 29.11.12, 09:11
              ja nie o wyjatkach tylko o rynku pracy mowie w ogole
              • robitussin Re: Praca w kryzysie 29.11.12, 09:31
                princesswhitewolf napisała:

                > ja nie o wyjatkach tylko o rynku pracy mowie w ogole

                No ale własnie nie ma czegoś takiego jak "rynek pracy w ogóle" smile
                Jedne branże są zawsze albo bardzo często deficytowe, inne nigdy.
                Więc nie można generalizować, że teraz jest rynek pracodawcy, bo to zależy.
                • princesswhitewolf Re: Praca w kryzysie 29.11.12, 09:36
                  Pani marudna od rana i o banalach prawi. Przy takim podejsciu to w ogole nie mozna mowic o stanie ekonomii i rynku pracy bo zawsze mozna relatywizowac sobie ze "uuu wszysto zalezy od galezi". To oczywiste ze zawsze bedzie potrzebny piekarz.

                  Dla wiekszosci zawodow to aktualnie rynek pracodawcy jednak. Stad bezrobocie wieksze niz normalnie.
                  • robitussin Re: Praca w kryzysie 29.11.12, 09:43
                    princesswhitewolf napisała:

                    > Pani marudna od rana i o banalach prawi.

                    Po prostu precyzuję smile
                    A marudna jestem z natury.

                    > Dla wiekszosci zawodow to aktualnie rynek pracodawcy jednak.

                    I to jest już znacznie lepsza odpowiedź ;-P
                    • princesswhitewolf Re: Praca w kryzysie 29.11.12, 09:48
                      I to jest już znacznie lepsza odpowiedź ;-P
                      i ciezko jej dogodzic. Musi byc dokladnie tak a nie inaczejsad
    • princesswhitewolf Re: Praca w kryzysie 27.11.12, 20:32
      czesc takich zapewne jest jakichs niemoralnych pracodawcow, ale druga czesc po prostu PRACUJE. A w pracy nie liczy sie indywidualne widzimisie pracownika ale dobro firmy. Niestety na pozycji przelozonego trzeba czasem dokonywac trudnych decyzji.Instytucje komercyjne nie sa instytucjami charytatywnymi.

      Problem w tym ze jako jednostki widzimy wycinkowo rzeczywistosc swojej pracy ze z punktu widzenia wlasnego nosa. Niemniej jest tez wyzszy plan.

      • alfa36 Re: Praca w kryzysie 28.11.12, 11:44
        Rzeczywiście chyba idealnie nie było nigdy. Moja mama emerytka do dzis wspomina swojego perwszego dyrektora, który nie chciał jej dac urlopu na wyjazd do szpitala do umierającego ojca. Sama normalnego szefa, aczkolwiek wymagającego. I tacy powinni być przełożeni. Z obserwacji... takich jest coraz mniej.
        • cherry.coke Re: Praca w kryzysie 28.11.12, 12:20
          alfa36 napisała:

          > Rzeczywiście chyba idealnie nie było nigdy. Moja mama emerytka do dzis wspomina
          > swojego perwszego dyrektora, który nie chciał jej dac urlopu na wyjazd do szpi
          > tala do umierającego ojca. Sama normalnego szefa, aczkolwiek wymagającego. I ta
          > cy powinni być przełożeni. Z obserwacji... takich jest coraz mniej.

          Moj kuzyn w zeszlym roku nie dostal uzgadnianego wczesniej urlopu na urodziny dziecka (pierwsze dziecko, zona miala trudna ciaze i porod, lezala przed porodem i dlugo dochodzila do siebie). Mial duzo wczesniej ustalone, odlozone dni na dwa tygodnie - krotko przed terminem dowiedzial sie, ze dostanie trzy dni, bo nie zdazyli zatrudnic nowych pracownikow i jest niezbedny w firmie.
          Zaczal szukac pracy natychmiast potem i dzis juz tam nie pracuje, ale co sie zdenerwowal i przezyl organizacyjnie, to jego.
          • princesswhitewolf Re: Praca w kryzysie 29.11.12, 09:49
            Moj kuzyn w zeszlym roku nie dostal uzgadnianego wczesniej urlopu na urodziny dziecka

            a w Polsce nie wprowadzili jeszcze choc 2 tygodniowego urlopu tacierzynskiego? jesli nie to na pewno niebawem dobija do Europy i z tym
            • cherry.coke Re: Praca w kryzysie 29.11.12, 11:18
              Szczerze mowiac nie wiem - jesli jest takie prawo, to je zlano. Firma wielka kazdemu znana.
              • princesswhitewolf Re: Praca w kryzysie 29.11.12, 11:53
                jesli jest takie prawo, to je zlano. Firma wielka kazdemu znana.

                jezeli juz jest to prawo w PL to tym bardziej za klaki ta firme i do sadu...
                • cherry.coke Re: Praca w kryzysie 29.11.12, 12:02
                  Az go zapytam, jak sie bede z nim widziec. Do tej pory to zial ogniem na sama wzmianke.
    • 18lipcowa3 Re: Praca w kryzysie 28.11.12, 11:47
      wręcz przeciwnie, sporo ludzi ma pracę w du....
    • nowi-jka Re: Praca w kryzysie 28.11.12, 12:28
      5 lat temu był rynek pracownika a obecnie jest rynek pracodwaców
      poczekaj to jak sinusoida zmienia sie
      • alfa36 Re: Praca w kryzysie 28.11.12, 12:54
        Znajoma podjeła wlasnie pracę, ktorą jeszcze rok temu wykonywało dwóch pracowników (czyli były dwa etety jest jeden). Zgadzam sie z tym, że tak może być, ale zdarza sie tak coraż częsciej. Ktos na tym w koncu ucierpi, albo jakość pracy spadnie albo rodzina przestanie normalnie funkcjonować.
    • zlotarybka_1 Re: Praca w kryzysie 28.11.12, 13:09
      oczywiście, ze tak jest - prawa rynku, popyt na pracę przewyższa podaż, warunki dyktują pracodawcy.
      Od tyodnia siedzę na zwolnieniu z zapaleniem oskrzeli, córka z anginą, ja parę godzin dziennie przy kompie ogarniam robotę. Na szczęście czuję się już lepiej, tydzień temu z 39-stopniową gorączką spedzałam "miłe" godziny z lapkiem w łóżku. Parę lat temu nie do pomyślenia.
      • alfa36 Re: Praca w kryzysie 28.11.12, 14:46
        Sama sporo pracuję, szef wymagający, na L4 chodzę sporadycznie. Sporo wysiłku kosztowały mnie lata przedszkolne mojego dziecka ( młody przez lata przedszkola non stop był chory). Mam poczucie obowiązku, a poza tym nie cierpię siedzieć w domu (a jak już to i tak wiszę na telefonie/ kompie). Ale jak powaznie zachorowałam i nie było mnie dwa lata w pracy, to mogłam wrócić na stanowisko (a sporo musiałam nadrobić). I to sobie cenię u mojego szefa. Nie zostałam potraktowana jak śmieć. Czy mam wyjątkowe szczęście? Mój M twierdzi, ze tak, a mi nie chce się wierzyć.
        • lauren6 Re: Praca w kryzysie 28.11.12, 15:02
          Moim zdaniem masz. Nie chce mi się rozwijać tego tematu na forum, ale znam osoby, które w ostatnim czasie straciły pracę z na prawdę błahych powodów. Jeszcze kilka lat temu takie coś byłoby niemożliwe, teraz przy takim bezrobociu wśród wykształconych ludzi nikt się nie patyczkuje.
    • babsee Re: Praca w kryzysie 28.11.12, 15:12
      U mojego męża, w zasranej koropracji, najpierw obcieli wszytskim premie(do konxca roku, bo kryzys i firma oszczedza)potem zredukowali etaty, a potem przerzucili meza na nocną zmiane(tylko i wyłacznie, bez mozliwosci zmiany z innymi kierownikami).
      Zwolnił się i wlasnie od 3 dni pracuje w nowej frmie, na lepszych warunkach, z blisko dwukrotnie wiekszą kasą.
      Pracodawcy dzis traktują ludzi jak w obozie pracy,gorzej jak w Chinach.
      • princesswhitewolf Re: Praca w kryzysie 28.11.12, 15:27
        U mojego męża, w zasranej koropracji, najpierw obcieli wszytskim premie(do konx
        > ca roku, bo kryzys i firma oszczedza)potem zredukowali etaty,


        tak to jest ze jak sprzedaz idzie w dol to najpierw staraja sie CHRONIC ETATY przez nie dawanie premii ( a za co jak nie ma sprzedazy ?) a pozniej niestety jak to nie pomoze to musza redukowac etaty bo jak nie ma sprzedazy to po co im tylu pracownikow? dokladac maja z zadluzenia i potem bedzie afera jak byla z Enronem?


        Ja nie rozumiem jak ktos moze nie rozumiec podstawowych praw ekonomii. i myslec tylko ze swojej ograniczonej perspektywy.

        Dobrze ze zmienil prace na firme jaka nie pada, ale prawda jest taka ze hossa nigdy nie trwa wiecznie dla zadnej firmy.

        Akurat w firmach jakie sa na gieldzie wszystkie tego typu dzialania czyli wysokosc pensji i premii jest widoczna publicznie i stad czasami wybuchaja afery. Wiekszosc firm 100 razy sie zastanowi jakie jest uzasadnienie obciecia etatow ze wzgl wlasnie na publicznosc danych i konsekwencje czy zwiazki zawodowe.

        To male firmy prywatne moga robic co chca i nie musza sie az tak usprawiedliwiac ze swoich poczynan.
        • babsee Re: princesswhitewolf 29.11.12, 08:34
          A ja nie rozumiem, jak ktos ze swojej ograniczonej perspektywy moze oceniac sytuacje skoro nie zna faktów.
          Firma zwiekszyla obroty, ilosc zawieranych transakcji wzrosla w ciągu roku o około 70%!!!! akurat ta firma nie notuje spadków, wrecz przeciwnie. I stad ta frustracja pracowników.Ze ilosc pacy zwiekszyla sie tak,. ze ludzie nie mieli czasu isc zrobic siku, o śniadaniu nie wspomne a firma tnie premie.
          I wraz z moim mezem odeszlo rownocześnie 6 kierowników z innych odzdziałów w Polsce. Bo kazdy widzial, ze to zwykła chamówa a kryzys.
          • robitussin Re: princesswhitewolf 29.11.12, 09:03
            > Firma zwiekszyla obroty, ilosc zawieranych transakcji wzrosla w ciągu roku o ok
            > oło 70%!!!! akurat ta firma nie notuje spadków, wrecz przeciwnie.

            I z tego powodu obcięła premie pracownikom? Różne mity słyszałam, ale obcinanie premii/pensji czy redukcja etatów dlatego, że zyski firmy rosną to dla mnie kosmos.

            > I wraz z moim mezem odeszlo rownocześnie 6 kierowników z innych odzdziałów w Po
            > lsce. Bo kazdy widzial, ze to zwykła chamówa a kryzys.

            No i bardzo dobrze zrobili.
            • princesswhitewolf Re: princesswhitewolf 29.11.12, 09:13
              ale obcinanie premii/pensji czy redukcja etatów dlatego, że zyski firmy rosną to dla mnie kosmos.

              dokladnie. conajmniej dziwne. Zapewne u zrodla bylo wiecej przyczyn takowej decyzji
              • robitussin Re: princesswhitewolf 29.11.12, 09:34
                > dokladnie. conajmniej dziwne. Zapewne u zrodla bylo wiecej przyczyn takowej dec
                > yzji

                Albo zysk tylko na papierze. Mało to firm uprawia taką kreatywną księgowość, zwłaszcza, gdy muszą się wykazać zyskiem np. przed bankiem, w którym mają obrotówkę.
          • princesswhitewolf Re: princesswhitewolf 29.11.12, 09:10
            Firma zwiekszyla obroty, ilosc zawieranych transakcji wzrosla w ciągu roku o około 70%

            no ale zastanow sie- na zdrowy rozum to sie kupy nie trzyma. Jesli zwiekszyla ilosc transakcji to nie wyzbywala by sie doswiadczonych pracownikow bo ktos musi wykonac te zamowienia. To strzelanie sobie w stope. Zaden logicznie myslacy zarzad nie czyni takich cudow.

            Byc moze zwalniali te dzialy jakie nie mialy zwiazku z nowymi transakcjami? <= inaczej to jakis bezsens...
            • lauren6 Re: princesswhitewolf 29.11.12, 09:32
              > To strzelanie sobie w stope. Zaden logicznie myslacy zarzad nie czyni takich cudow.
              >
              Wytłumacz mi zatem to zjawisko, że gdy w firmie niby szaleje kryzys i z tego powodu zwalnia się ludzi z drugiej strony zarząd przyznaje sobie wysokie premie za wykonanie planu? Nie, nie wymyśliłam sobie tego.

              > Jesli zwiekszyla ilosc transakcji to nie wyzbywala by sie doswiadczonych pracownikow bo ktos musi wykonac te zamowienia.

              Obecny rynek pracy i atmosfera kryzysu sprzyja zachowaniom pracodawców, by zamiast marchewki stosować kij. Po co motywować ludzi premiami do zajęcia się dodatkowymi obowiązkami, skoro można zwolnić kilka osób, nakręcić atmosferę strachu, tak że pozostali pracownicy będą wyrabiać normę 150% byle jak ich koledzy nie wylądować na bruku.

              Niedawno mój kolega zwolnił się z pracy, gdzie pełnił kierownicze stanowisko. System jego firmy był prosty: zatrudniało się ludzi na okres próbny pół roku, dawało całkiem godziwą pensję, ale pracownik na próbnym żeby się wykazać musiał pracować 14h-16h na dobę. Mało kto przechodził okres próbny, ale pracodawcy na tym nawet nie zależało, bo ludzki organizm nie jest w stanie wyrobić przez dłuższy czas takiego tempa pracy. Ludzie tak się bali o pracę, że rzeczywiście wyrabiali takie nadgodziny. Cały dział złożył wypowiedzenie w momencie gdy ich 30-kilkuletni kolega został zabrany sprzed biurka z wylewem.

              Nie twierdzę, że tak jest we wszystkich firmach w Polsce. Nie da się jednak ukryć faktu, że bardzo wiele firm wykorzystuje hasło: kryzys do wprowadzenia niemal niewolniczego systemu. Dlatego nie przykładaj tutaj zasad logiki. Logiką jest krótkoterminowy zysk. W dłuższej perspektywie i tak przyjdą nowi pracownicy, młodzi, ambitni, z jeszcze mniejszymi wymaganiami finansowymi. W historię opisaną przez autorkę tematu wierzę i nie będę szukać w niej słabych punktów.
              • robitussin Re: princesswhitewolf 29.11.12, 09:41
                > Wytłumacz mi zatem to zjawisko, że gdy w firmie niby szaleje kryzys i z tego po
                > wodu zwalnia się ludzi z drugiej strony zarząd przyznaje sobie wysokie premie z
                > a wykonanie planu? Nie, nie wymyśliłam sobie tego.

                Ale to jest właśnie to, o czym pisze Princess - strzelanie sobie w stopę i krótkowzroczność. Też znam takie firmy. A właściwie znałam, bo już nie istnieją. Właśnie z takiego powodu, że pozbywając się ludzi lub ich wymieniając na ciągle nowych i nowych zarząd sam sobie kuku zrobił. Niby nie ma ludzi nie do zastąpienia, ale duża rotacja pracowników nie sprzyja właściwemu rozwojowi firmy.

                > W dłuższej perspektywie i tak przyjdą nowi pracownicy, m
                > łodzi, ambitni, z jeszcze mniejszymi wymaganiami finansowymi.

                A na końcu sami będą dopłacać, żeby ktoś ich tylko zechciał zatrudnić.
                Bez przesady.
                • jamesonwhiskey Re: princesswhitewolf 29.11.12, 12:21
                  ludzi nie do zastąpienia, ale duża rotacja pracowników nie sprzyja właściwemu rozwojowi firmy


                  ale co to za firmy , handel chinska tandeta na bazarach ?
                • crises Re: princesswhitewolf 29.11.12, 19:50
                  Jak się komuś wydaje, że kolesiom rządzącym nieswoją formą zależy na jej dobru, dowolnie rozumianym, nawet tylko jako ładne cyferki na bilansie, to jest albo dziko naiwny, albo miał dotąd więcej szczęścia niż rozumu.

                  Nie, takim kolesiom przede wszystkim zależy na własnym interesie - premiach za osiągnięcia, "złotym spadochronie", ładnym wpisie w CV, a najczęściej - niestety - na pokazaniu, czyja racja jest czyjsza i kto ma większe cojones.
                  • princesswhitewolf Re: princesswhitewolf 29.11.12, 22:16
                    Jak się komuś wydaje, że kolesiom rządzącym nieswoją formą zależy na jej dobru, dowolnie rozumianym, nawet tylko jako ładne cyferki na bilansie, to jest albo dziko naiwny, albo miał dotąd więcej szczęścia niż rozumu.

                    crises nie zalamuj mnie. Nie podciagaj wszystkich pod jedna linijke.
                    Sa ludzie tacy jak mowisz ale jest wielu ludzi pasjonatow tego co robia, ludzi z prawidlowym kregoslupem moralno zawodowym. Mieszkam z takim jednym ambitnym zreszta...
                    Sama zreszta nie pracuje tylko dla pieniedzy, ale lubie co robie i staram sie wykonac kawal dobrej roboty.
                    • crises Re: princesswhitewolf 29.11.12, 22:41
                      Ależ nie podciągam wszystkich - sama w życiu spotkałam masę ludzi, z którymi całkiem fajnie się pracowało.

                      Niemniej jednak - jako człowiek mający do czynienia z korporacjami, na szczęście raczej z zewnątrz, bo moja to taka średnia wannabe aspirująca minikorpo - coraz częściej dochodzę do wniosku, że im większa firma i bardziej prestiżowe stanowisko, tym większe prawdopodobieństwo natrafienia dla kolesia, dla którego najważniejsze jest pokazanie w dziedzinie zawodowej, kto ma najdłuższego.
                      • princesswhitewolf Re: princesswhitewolf 29.11.12, 22:55
                        , że im większa firma i bardziej prestiżowe stanowisko, tym większe prawdopodobieństwo natrafienia dla kolesia, dla którego najważniejsze jest pokazanie w dziedzinie zawodowej, kto ma najdłuższego.

                        przesadzasz. Ja cale zycie pracuje w korporacjach ( i nie tylko). Wiele specjalistycznych branz wymaga na wysokich stanowiskach ludzi jacy naprawde znaja sie na tym co robia i bardzo latwo sie z tych wysokich stolkow spada jesli nie przynosi sie realnych korzysci finansowych widocznych.... numerycznie.
              • princesswhitewolf Re: princesswhitewolf 29.11.12, 09:47
                Wytłumacz mi zatem to zjawisko, że gdy w firmie niby szaleje kryzys i z tego powodu zwalnia się ludzi z drugiej strony zarząd przyznaje sobie wysokie premie za wykonanie planu? Nie, nie wymyśliłam sobie tego.

                oczywiscie ze nie wymyslilas, i co rusz sie o czyms takim slyszy nie tylko w Polsce.

                Ale za bardzo nie wiem jak sie to ma do tematu. Owe choc niesprawiedliwe premie sa kropla w morzu funduszy danej firmy jaka musi zwolnic pracownikow jesli nie ma zamowien. A ze z uciekajacego tonacego tak czy tak statku jakis tam cwaniak sobie cos uszczknie na premie nie oznacza faktu, ze statek jednak nie tonie i sens ma utrzymywanie jakichs pozycji jak nie a zamowien.

                Po co motywować ludzi premiami do zajęcia się dodat
                > kowymi obowiązkami, skoro można zwolnić kilka osób, nakręcić atmosferę strachu,
                > tak że pozostali pracownicy będą wyrabiać normę 150% byle jak ich koledzy nie
                > wylądować na bruku.


                Ale to krotkoterminowe myslenie tychze ludzi, jacy musza sie liczyc z tym, ze predzej czy pozniej kadra sie wykruszy znajdujac inne pozycje ( jak maz tej Pani powyzej). A przy okazji straca doswiadczonych pracownikow. No chyba ze to branza gdzie trening to latwa rzecz, zadnych specjalistow nie ma, pracownicy sa latwi do zastapienia - cos jak firmy akwizycyjne i nie tylko. I o jakichs takich firmach gdzie doswiadczenie pracownika nie jest istotne mowisz.

                tego typu pazerne firmy najczesciej zatrudniaja ludzi bardzo mlodych, bez doswiadczenia, zdesperowanych w kwestii pracy. Latwo ich szybko wyczuc: spotkania o prace sa grupowe dla wielu kandydatow, a prowadzacy jakby po treningu NLP czy cos innego pie*rzy jak potracony myslac ze z idiotami rozmawia.
                Cale lata temu tez trafialam do takich na spotkania o prace, ale to sie da wyczuc- czasami wychodzilam w trakcie spotkania.
                • lauren6 Re: princesswhitewolf 29.11.12, 12:20
                  > Ale za bardzo nie wiem jak sie to ma do tematu.

                  Przeczytaj pierwszy post. Jak dla mnie to co napisałam odnosi się do poruszanego problemu, bo budżet firmy nie jest z gumy i jeśli ktoś chce dać sobie olbrzymią premię, to zazwyczaj czyimś kosztem. W tzw. kryzysie cięcie kosztów na pracowniku jest modne.

                  > tego typu pazerne firmy najczesciej zatrudniaja ludzi bardzo mlodych, bez doswi
                  > adczenia, zdesperowanych w kwestii pracy

                  To nie jest do końca tak. Obecnie wiele branż przeżywa kryzys przez co dochodzi do zwolnień bardzo dużej rzeszy ludzi, również specjalistów. Jeśli np. likwidowany jest nierentowny oddział banku to przecież na bezrobocie idzie nie tylko ochroniarz i pani sprzątająca, ale również doświadczeni sprzedawcy, kierownik itd.

                  > Ale to krotkoterminowe myslenie tychze ludzi, jacy musza sie liczyc z tym, ze p
                  > redzej czy pozniej kadra sie wykruszy znajdujac inne pozycje ( jak maz tej Pani
                  > powyzej).

                  Oczywiście, że tak. Już XIX wieku dokonano odkrycia, że wydajność pracy i zyski firmy maleją im bardziej ta firma wykorzystuje pracowników. To jest strategia krótkoterminowa, ale niestety niektórym się podoba. Szczególnie kierownikom w polskich filiach zachodnich firm: jest redukcja zatrudnienia to koszty maleją i ci na górze są zadowoleni. Złe wyniki to zawsze można przeprowadzić zwolnienia złych pracowników i przyjąć nowych. Znowu: kierownictwo za granicą zadowolone, że ich polscy podwładni reagują prawidłowo i dbają o dobre wyniki firmy. I tak można w kółko.
                  • princesswhitewolf Re: princesswhitewolf 29.11.12, 12:56
                    li np. likwidowany jest nierentowny oddział banku to przecież na bezrobocie idzie nie tylko ochroniarz i pani sprzątająca, ale również doświadczeni sprzedawcy, kierownik itd.

                    to ja juz nie wiem czy chodzi o jakas firme zwalniajaca bezpodstawnie czy podstawnie...


                    Złe wyniki to zawsze można przeprowadzić zwolnienia
                    > złych pracowników i przyjąć nowych


                    no to chyba o sprzedawcach mowa. Bo w ich przypadku to rezultat pracy jest zerojedynkowy: sprzedaje lub nie.
                    Ale zwalnianie kogos z innego zawodu kto iles tam lat wykazywal swoja uzytecznosc tylko dlatego ze szef chce premii dla siebie jest durnota. No chyba ze caly dzial zamykaja bo nie ma zbytu
                    • lauren6 Re: princesswhitewolf 29.11.12, 13:03
                      > Ale zwalnianie kogos z innego zawodu kto iles tam lat wykazywal swoja uzyteczno
                      > sc tylko dlatego ze szef chce premii dla siebie jest durnota. No chyba ze caly
                      > dzial zamykaja bo nie ma zbytu

                      Przecież na tym polegają zwolnienia grupowe, które teraz stosuje wiele firm w Polsce. Tnie się np. 10% załogi. Przecież z dnia na dzień nie pozbędą się np. całego działu sprzedaży, więc zwalniają część ze sprzedaży, część hr, choć te kadrowe niczym nie zawiniły i dobrze pracowały.
                      • princesswhitewolf Re: princesswhitewolf 29.11.12, 13:18
                        no ale to tez nie jest takie proste na zasadzie "zwolnienie aby bylo na premie szefa"
                        Jak sie zwalnia kogos kto pracowal dlugi czas to daje u sie odprawe. Tu w UK jest za kazdy przepracowany rok wysokosc 1 pensji. W rezultacie zwolnienie kogos kto byl w firmie 20 lat jest nieoplacalne. Bo nie dosc ze ma doswiadczenie lat w branzy to jeszcze zwolnij 10% firmy z czego kazdemu trzeba wyplacic odprawe....

                        To ma sens tylko w tych firmach o jakich mowilismy. nie potrzeba doswiadczonych tam i czesta rotacja pracownikow
                        • princesswhitewolf Re: princesswhitewolf 29.11.12, 13:21
                          niedawno musieli zwolnic tu gdzie pracuje jednego inzyniera mechanicznego z 3 pracujacych by zwolnic stanowisko dla software engineer ( no coz taka ewolucja firmy)
                          Wszyscy trzej byli zatrudnieni przez 20+ lat. Kazdy jeden chcial byc tym zwolnionym bo sumka by wpadla im okolo £100k i to nie jest opodatkowane. Jeden o wycieczce marzyl, inny o splaceniu mieszkania corki...smile))
                        • crises Re: princesswhitewolf 29.11.12, 19:57
                          Ależ to jest prawie równie proste:

                          "Wywalimy połowę produkcji, którą od dziś będziemy zlecać na podwykonawcom. Dzięki temu przesuniemy gazylion złotych z kategorii kosztów stałych do kosztów zmiennych. Wyniki na bilansie będą olśniewające.

                          Produkcja zlecana na zewnątrz będzie kosztować dwa razy drożej i będzie o połowę gorszej jakości, klienci połapią się po roku i sobie pójdą, ale to wtedy będę już Prezesem ds. Świeżego Powietrza w Firmie Jeszcze Większej, do której trafiłem dzięki spektakularnemu poprawieniu wyników bilansu w Firmie Mniejszej, więc generalnie mnie to guano obchodzi".
                          • robitussin Re: princesswhitewolf 29.11.12, 20:10
                            > "Wywalimy połowę produkcji, którą od dziś będziemy zlecać na podwykonawcom. Dzi
                            > ęki temu przesuniemy gazylion złotych z kategorii kosztów stałych do kosztów zm
                            > iennych. Wyniki na bilansie będą olśniewające.

                            Możesz nieco bardziej rozjaśnić ten dość zaskakując wywód? Zwłaszcza fragment o zmianie kategorii kosztów, która rzekomo miałaby mieć wpływ na bilans.

                            > Produkcja zlecana na zewnątrz będzie kosztować dwa razy drożej[...] spektakularnemu
                            > poprawieniu wyników bilansu w Firmie Mniejszej

                            Zwiększenie kosztów -> poprawienie bilansu??
                            Kto Cię nauczał rachunkowości? smile
                            Pomijam już, że koszty do bilansu mają się jak pięść do nosa.
                            Może miałaś na myśli rachunek zysków i strat.
                            • crises Re: princesswhitewolf 29.11.12, 20:36
                              To chyba raczej pytanie do kolesi, którzy wymyślają podobne i jeszcze bardziej hardkorowe rzeczy? Ja się przestałam dziwić gdzieś przy podawaniu EBITDA jako %.
                              • robitussin Re: princesswhitewolf 29.11.12, 20:45
                                crises napisała:

                                > To chyba raczej pytanie do kolesi, którzy wymyślają podobne i jeszcze bardziej
                                > hardkorowe rzeczy?

                                Ale zaraz, zaraz. Przedstawiłaś tu jakąś tezę, która imho kupy się nie trzyma, a teraz twierdzisz, że pytanie o co Ci chodziło mam kierować do bliżej nieokreślonych kolesi? smile
                                • crises Re: princesswhitewolf 29.11.12, 22:44
                                  W temacie różnych pokręconych teorii, które usiłuje się sprzedać pracownikom pod hasłem "a teraz was wydymamy bez wazeliiny i to dla waszego dobra, a wy pokażcie, jak bardzo się cieszycie", jestem, niestety, raczej adresatem niż nadawcą. (Tak, czasem żałuję).
                                  • robitussin Re: princesswhitewolf 29.11.12, 23:23
                                    crises napisała:

                                    > W temacie różnych pokręconych teorii, które usiłuje się sprzedać pracownikom po
                                    > d hasłem "a teraz was wydymamy bez wazeliiny i to dla waszego dobra, a wy pokaż
                                    > cie, jak bardzo się cieszycie", jestem, niestety, raczej adresatem niż nadawcą.

                                    Ale to, co tutaj napisałaś, jest przecież Twojego autorstwa i stanowi Twoją własną twórczość?
                                    Bo przecież nie dosłowny cytat któregoś z kolesi wink
                                    "Wywalimy połowę produkcji, którą od dziś będziemy zlecać na podwykonawcom. Dzięki temu przesuniemy gazylion złotych z kategorii kosztów stałych do kosztów zmiennych. Wyniki na bilansie będą olśniewające. Produkcja zlecana na zewnątrz będzie kosztować dwa razy drożej i będzie o połowę gorszej jakości, klienci połapią się po roku i sobie pójdą, ale to wtedy będę już Prezesem ds. Świeżego Powietrza w Firmie Jeszcze Większej, do której trafiłem dzięki spektakularnemu poprawieniu wyników bilansu w Firmie Mniejszej, więc generalnie mnie to guano obchodzi".
                                    Chodzi mi głównie o wytłuszczone fragmenty, które sobie przeczą. No chyba, że to miał być po prostu całkiem luźny zbiór słów nie mający żadnego większego znaczenia jako całość, a jedynie obrazujący przykładową gadkę jakiegoś przykładowego kolesia.
              • jamesonwhiskey Re: princesswhitewolf 29.11.12, 12:19
                nadgodziny. Cały dział złożył wypowiedzenie w momencie gdy ich 30-kilkuletni kolega został zabrany sprzed biurka z wylewem.

                ty moze sproboj w literaturze fantasy , masz talent
    • inguszetia_2006 Re: Praca w kryzysie 28.11.12, 18:17
      Witam,
      Najgorzej mają ludzi, których łatwo przeszkolić, niestety. Łatwo, czyli szybko i tanio. Bo jak wydali na czyjeś szkolenie kilkanaście tysięcy lub więcej, to się go tak szybko nie pozbędą. Wtedy jest założenie, żeby trzymać za wszelką cenę, nawet za cenę nieuzasadnionej podwyżki, premii etc. Po okresie głodu przyjdzie odbicie i znowu trzeba będzie kogoś szkolić i mu zapłacić niemało, bo jak dobrze idzie, to wszystkim naraz i każdy zatrudnia. Tak to już jest.
      No chyba, że wychodzą sprawy personalne i tym podobne. Jak się kogoś nie lubi, to kryzys jest doskonały, by się go pozbyć.
      Pzdr.
      Ing
    • jopowa Re: Praca w kryzysie 29.11.12, 11:31
      puste slowa
      • barbarella365 Re: Praca w kryzysie 29.11.12, 23:38
        W prawdziwym kryzysie to wszyscy zaczniemy pracować na umowy śmieciowe... Moim zdaniem kryzys będzie dopiero w przyszłym roku - nawet patrząc na liczbę ofert pracy widać że rynek się trochę załamuje...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja