beataj1
14.01.13, 19:20
Według KK i prawicowych polityków żyjemy w cywilizacji śmierci. A dokładniej cywilizacja śmierci panuje w wysoko rozwiniętych krajach.
I tak sobie myślę.
Kraje te w większości nie wykonują kary śmierci (wyjątek tu stanowią chyba tylko niektóre stany USA o ile się nie mylę). Zakazane są tortury i niewolnictwo. Medycyna jest bardzo rozwinięta i ratuje takich chorych których jeszcze parę lat temu nawet nie próbowano ratować - o wcześniakach nie wspomnę.
Wysoki nacisk kładziony jest na godność życia i umierania. Na minimalizowanie bólu na wszystkich etapach życia.
Ludzie uczeni są tolerancji i dba sie o to by ułatwić życie niepełnosprawnym i by zapewnić im normalne życie na miarę ich możliwości.
Szanuje się godność jednostki i jej prawa.
Społecznie jesteśmy na najwyższym rozwoju ludzkości w historii.
No i mamy jeszcze wielbioną cywilizację życia - nie do końca wiadomo co to jest ale pewnie ma to być odwrotność tej zlej cywilizacji śmierci.
Zakładam że chodzi o to by kobieta gdy zajdzie w ciąże (oczywiście chcianą) nagle w cudowny sposób wszystko układało się świetnie i nawet myśl o aborcji jej nie zaświtała w głowie.
Osoby ciężko nieuleczalnie chore ze spokojem przyjmują cierpienie swoje i rodziny bo to cierpienie uszlachetnia i sprawia że umieranie ma głębie i życie ma sens.
Tylko czy ta wizja ma coś wspólnego z rzeczywistością. Czy jest to tylko współczesna wersja Arkadii.
Ja jednak wole pozostać członkiem cywilizacji śmierci i musze przyznać, że jestem z tego dumna. Bo jednak ta cywilizacja śmierci jest dla mnie bardziej wartościowa od cywilizacji życia (teoretycznej).
A wy. Cywilizacja życia czy śmierci?