Ciekawa jestem waszego zdania
Otóż jak co roku wybrałam się wczoraj z koszyczkiem do święcenia. Pamiętam, że jeszcze parę lat temu, ksiądz wychodził z kropidłem na środek kościoła i kropił po kolei idąc główną alejką, potem bocznymi, następnie odwiedzał boczną nawę (odgrodzona szklaną ścianą), szedł na chór i wychodził na zewnątrz. Ogólnie, kropił pokarmy ludziom w cały kościele. W zeszłym roku szedł już tylko główną alejką i kropił na wszystkie strony całą główną salę, szedł do bocznej nawy, na chór i na zewnątrz. Wczoraj tymczasem, zdarzyło mi się stać w bocznej nawie i ksiądz tam nawet nie zaszedł. Nie widziałam, bo było multum ludzi ale podejrzewam, że kropił tylko na głównej sali. Szczerze mówiąc zbulwersowałam się

Wiem, że to jest tylko pewien zwyczaj, wiem że nawet jak chodził po całym kościele to też nie każdemu na jedzenie ta woda święcona spadła

Ale to przecież nie o to chodzi. Skoro wstaję rano i zadaje sobie trud przyjścia do kościoła w celu poświęcenia pokarmu, to bym chciała, żeby ten pokarm faktycznie został choć symbolicznie pokropiony. W innym wypadku można to uznać za symbolikę i wirtualnie smsem poświęcić.
Dobra a teraz czekam na głosy że się czepiam