lykaena
27.04.13, 16:16
Głupio mi strasznie od wczoraj.
Otóż moje dziecko mówi mi wczoraj "Mamo, a teraz powiedz ze mną "Panie boże"
Ja mu mówię, że z nim nie powiem, że mama się tak nie modli, że tak modli się tata.
Na to synek, że on powie sam i zaczyna na głos
"Panie boże, daj mi zdrowie, żebym nie miał kaszlu już nigdy, żeby nic mi się nigdy nie śniło i żebym miał dużo kolegów...."
I w pewnym momencie uśmiechnęłam się głośno
Od razu zaznaczę, że to był raczej taki śmiech z rozczulenia i nie jakiś długi brecht, a tylko takie krótkie czułe "haha"
Na to mój synek odwracając się do mnie mówi "To nie jest ani trochę śmieszne"
Przeprosiłam i powiedziałam, że zaśmiałam się z tych snów, że sny są fajne, a on nie chce.
A on na to "Mamo, ale ja nie mam fajnych snów, a wyłącznie potwory, więc nie chcę ich wcale"
I raz, że mi teraz głupio to się martwię o te potwory i o tych nieszczęsnych kolegów.
Martwić się, dopytywać, olać?
Poradźcie