Dodaj do ulubionych

nikomu o tym dotąd nie powiedzialam

11.07.13, 21:31
Ale przypomniało mi sie przy okazji watku o "cudzym" dziecku.
Bardzo dawno temu mieszkalam z pewnym panem, wykształconym, humanistą pełna gębą (serio, serio), i w ogóle bardzo porzadnym czlowiekiem, pisze bez ironii. Pan mnie po 3 latach zostawił dla innej, najpierw rozpaczalam, potem mi przeszlo, a potem spotkalam przyszlego męża i wpadlam po uszy. Z tym kulturalnym panem pracowalismy w tej samej firmie, on na wyzszym stanowisku, ale nie był moim przelozonym. Ktoregos dnia weszłam do jego pokoju, rozmawialiśmy, zeszło też na moje życie uczuciowe, i pan nagle zamknąl drzwi na klucz - tak. Nie krzyczalam, nie wzywalam pomocy, najsilniejszy byl wstyd, wydawalo mi sie, ze nie znioslabym, gdyby ktos sie dowiedzial. Od tamtego czasu minelo 27 lat i nigdy nikomu nie powiedzialam, ze wstydu wlaśnie.
w każdym razie czytajac tamten wątek pomyślalam: a co, gdybym wtedy zaszla w ciażę? Niepewna, z kim. Czy zwierzylabym sie ukochanemu? Nie sadzę, to byloby zbyt bolesne, za bardzo bym sie bala. Czy chcialabym oszukać, wrobić, wmanipulować? Na pewno nie - modlilabym się, żeby dziecko było jego. Zrobilabym potem badania DNA? w zyciu, schowalabym głowe w piasek, pewnie wyparlabym tamtą historię, wyjasniła sobie, że to niemożliwe, by dziecko było tamtego.

Dla niektorych: mojedyne dziecko urodziło sie 3 lata po opisanym incydencie i jest wypisz wymaluj - moja tesciowa. Żeby nie było.
Obserwuj wątek
    • volta2 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 21:36
      no jak to był humanista, to cię kochał jeszcze długo po rozstaniu, o co ci się rozchodzi?

      a jak kochał, to przecież mógł zamknąć drzwi na klucz.
      przy okazji też chciał sprawdzić czy ty też dalej go kochasz.

      przerażające...

    • woman_in_love no ale to był wtedy seks czy nie? 11.07.13, 21:42
      i to był gwałt, czy za obopólną zgodą?

      Ale najgorsze to jest, jak można mieć dziecko "wypisz wymaluj - moja tesciowa". To musi być dopiero horror. Reszta przy tym to pikuś.
      • cersei8 Re: no ale to był wtedy seks czy nie? 11.07.13, 22:11
        No chyba, ze tesciowa w mlodosci byla mylona z Pola Raksa i do tego jest wspanialym czlowiekiem smile

        woman_in_love napisała:

        >
        > Ale najgorsze to jest, jak można mieć dziecko "wypisz wymaluj - moja tesciowa".
        > To musi być dopiero horror. Reszta przy tym to pikuś.
      • asia_i_p Re: no ale to był wtedy seks czy nie? 11.07.13, 22:30
        Nie Woman, seksu nie było, dlatego myślała, że mogłaby zajść w ciążę. I to było za obopólną zgodą, dlatego się wstydziła, bała i dlatego sama się sobie dziwi, że nie wołała o pomoc.

        Zadaj jeszcze jakieś inteligentne pytanie, a ja ci bardzo chętnie odpowiem.

        Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

        Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
        • nangaparbat3 Re: no ale to był wtedy seks czy nie? 11.07.13, 23:18
          Podobno woman jest facetem. To by sie zgadzalo smile
          • woman_in_love Re: no ale to był wtedy seks czy nie? 12.07.13, 00:14
            Wypraszam sobie, to że tu trolluje czasami to nie znaczy że jestem zaraz facetem.
            • fituq Re: no ale to był wtedy seks czy nie? 12.07.13, 00:21
              znaczy facet gorszy niż troll? ....ależ wy uciskacie tych chłopów...
      • czar_bajry Re: no ale to był wtedy seks czy nie? 11.07.13, 23:57
        le najgorsze to jest, jak można mieć dziecko "wypisz wymaluj - moja tesciowa".
        > To musi być dopiero horror. Reszta przy tym to pikuś.


        Żebyś wiedziałabig_grin
        Mój syn zaraz po urodzeniu wyglądał zupełnie jak moja teściowa- chciałam się nim zachwycać ale jakoś oponie mi szłotongue_out
        Całe szczęście że po tygodniu uroda mu się zmieniłabig_grin
    • gazeta_mi_placi Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 22:14
      Szkoda, że mnie nie spotykają takie incydenty, nie ma sprawiedliwości na tym świecie.
      • asia_i_p Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 22:31
        No nie ma. Tak po tym powyższym twoim wpisie też żałuję, że to nie na ciebie trafiło.
        • nangaparbat3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:20
          Taki kawal znam, z lat 60.: Ta Kowalska to ma szczęście, nie dość, że ma męża i kochanka, to jeszcze ją zgwalcili.
      • misiowamama-2 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 10:18
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Szkoda, że mnie nie spotykają takie incydenty, nie ma sprawiedliwości na tym świecie.<

        big_grin big_grin

        nie poddawaj się gazeta !
    • noname2002 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 22:19
      Bardzo współczuję, Nanga.
    • anika772 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 22:24
      Przykre, współczuję. Cholerny drań.
      • gazeta_mi_placi Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 22:28
        A ja zazdroszczę.
        • kk345 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 22:33
          gazeta, czasem nawet ty powinienes sie zamknąć... a może zwłaszcza ty.
          • angazetka Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 22:35
            Brawo. Najpierw abp Hoser, a teraz gazeta, doprowadzili mnie dziś do mdłości.
            • gazeta_mi_placi Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 22:43
              Bez przesady, taka trauma to chyba nie była skoro dalej pisze o nim "porządny człowiek", a wcześniej dobrowolnie z nim była kilka lat. Toż nie menel spod dworca.
              • kruche_ciacho gazeta jest specjalista 12.07.13, 10:09
                od traum wszelakich
                szarpiacy maz - zadna trauma
                gwalt - tez nie....



    • asia_i_p Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 22:27
      Absolutny sukinsyn. Współczuję bardzo, czuję, że mogłabym zareagować podobnie.
    • morgen_stern Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 22:27
      Kolejny raz okazuje się, że życie nie jest takie czarno - białe jak tu się wielu wydaje.
      • aneta-skarpeta Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 11:50
        w jakim sensie nie jest czarno-białe?

        dla mnie ta sytuacja jest bardzo klarowna- została wykorzystana, tak jak w "tradycyjnym gwałcie"

        z lęku, wstydu siedziała cicho, nie darła się, nikomu nic nie powiedziałam

        ale sytuacja jest prosta jak drut
    • angazetka Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 22:36
      Koszmar. Nie umiem sobie nawet wyobrazić, co czułaś i co czujesz teraz, pisząc o tym. Współczuję.
    • stacie_o Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 22:37
      nanga znana jest z bronienia wszelkiej maści niedobrych (to mało powiedziane) ludzi
      • gazeta_mi_placi Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 22:44
        Nawet przy okazji tego tematu mimochodem broni tej niedobrej kobiety od alimentów z wątku Cersei.
        • nangaparbat3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:25
          Nie mimochodem, tylko calkiem otwarcie.
          Co do "porzadnego człowieka" - no tak, Ibsen sie takimi zajmował z luboscią.
          • gazeta_mi_placi Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 09:47
            No, ale prawdopodobieństwo, że padła ofiarą gwałtu jest statystycznie dużo niższe niż to, że jest zwykłą osobą bez honoru.
            Osoba z honorem (nawet zgwałcona) nie wyciąga łapy po alimenty na siebie i na dziecko od obcego dla dziecka człowieka gdy prawda już wyszła na jaw.
    • salsadura Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 22:49
      Dlaczego nie krzyczałaś, nie broniłaś się?

      "Wykształconemu, kulturalnemu humaniście" ,dodatkowo "bardzo porządnemu człowiekowi" najprawdopodobniej bardzo dobrze w tej sytuacji zrobiłby porządny wrzask i kopanie po j...ch, nie?
      • ichi51e2 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 08:08
        O matko jacy w ludzie madrzy jestescie...
      • jamesonwhiskey Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 14:40
        > Dlaczego nie krzyczałaś, nie broniłaś się?


        pewnie sie slabo krzyczy jak sie ma cos w gardle
    • kropkaa Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 22:49
      Współczuję.
      Jednak porządnym człowiekiem to on na pewno nie był uncertain
    • yenna_m Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 22:57
      straszne sad
      • salsadura Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:00
        Tak, bardzo straszne, ale może ktoś się zastanowi, albo autorka odpowie, dlaczego pozostała w tej sytuacji bierna?
        • gazeta_mi_placi Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:04
          Może było miło?
          • salsadura Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:09
            Gazeta, trochę jedziesz po bandzie w tym wątku, ale ja naprawdę nie rozumiem. Dorosła kobieta i ex i tak po prostu? Bo pan zamknął drzwi na klucz? No, ludzie!
            • pearlinee Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:24
              dziewczyna napisała dlaczego nie krzyczała itp, ze wstydu. Gwałt nie zawsze wygląda tak jak na filmach, na zasadzie w ciemnej ulicy idzie typo i atakuje kobiete a ta krzyczy i się wyrywa, w szczególności w sytuacji gdy oprawcę i ofiarę łaczy lub łączyła jakaś więź . To tak jak z gwałtami w małżeństwie. Szok, wstyd i przerażenie są tak wielkie, że człowiek traci rozum i nie wie jak się zachować. Z perspektywy bezpiecznego pokoju i zza komputera istotnie, rozsądnym wydaje się jakaś gwałtowna reakcja obronna. Ale w sytuacji ekstremalnej nie wiadomo jak byśmy się zachowały.
              • gazeta_mi_placi Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 09:50
                Ale to nie była sytuacja ekstremalna, a jeśli tak to co powiedzieć o sytuacji brutalnego zbiorowego gwałtu przez nieznanych osobników gdzieś w ciemnym parku? Nożem jej nie groził ani nie bił. Mogła wyjść podejrzewam albo powiedzieć, że nie chce i wstać a nie siedzieć (leżeć) potulnie bo "wstyd".
            • niutaki salsadura a bylas kiedys w podobnej sytuacji? 12.07.13, 11:07
              powiem tylko tyle, ze nie wiemy jak zareagujemy dopoki nas cos nie spotka... co oczywsicie nie oznacza, ze Tobie takiej sytuacji zycze....
              • salsadura Re: salsadura a bylas kiedys w podobnej sytuacji? 12.07.13, 14:57
                Właśnie chodzi o to, że byłam. Nawet dwa razy, ale drugi raz, oprócz potężnego stracha, nic się nie stało. Po prostu facet szedł za mną. Wysiadłam z ostatniego tramwaju i szłam do mieszkania. Miejsce akcji: krakowski Kazimierz +- 25 lat temu, dla znających klimaty wink. Mieszkałam na końcu ulicy, w klatce z podwórza, na ostatnim piętrze. "Odprowadził" mnie prawie pod drzwi, bo zatrzymał się na półpiętrze.
                Ten pierwszy raz była na miasteczku studenckim, koło 23-24,w maju.. Facet szedł za mną, myślałam początkowo, że jakiś znajomy, ale gdy mnie chwycił z tyłu za szyję zaczęłam jak szalona walić go trzymaną w ręce parasolką. Nie widziałam nic, kompletnie go nie pamiętam. Biłam, a on uciekł. Fakt, nie krzyczałam, ale chyba cała moja siła poszła w okładanie go wink
                • salsadura Re: salsadura a bylas kiedys w podobnej sytuacji? 12.07.13, 18:19
                  Sorry, źle się podpięłam sad.
        • krolowa_online Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:23
          salsadura napisała:

          > Tak, bardzo straszne, ale może ktoś się zastanowi, albo autorka odpowie, dlacze
          > go pozostała w tej sytuacji bierna?

          bo on byl porzadny i to jej by sie oberwalo, a nie jemu, proste
          • nangaparbat3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:35
            Nie, az tak by raczej nie było. wydaje mi się, ze skupiłam sie na tym, że to się nie dzieje - obronić sie fizycznie nie miałam szans, nie krzyczalam bo nie moglam, nie byłam w stanie.
            wtedy jeszcze nie sypialam z późniejszym meżem, wyjechalam na urlop i poszlam - jedyny raz w zyciu - na plażę dla nudystów, mialam nieprzepartą potrzebę wejść całkiem naga do wody, czulam ze to symbolicznie zmyje ze mnie tamten związek i incydent, o ktorym piszę, i ze dopiero potem bede mogla iść do lózka z tym, kogo pokochalam. Wydaje mi się, że to podzialalo.
        • nenia1 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:33
          salsadura napisała:

          > Tak, bardzo straszne, ale może ktoś się zastanowi, albo autorka odpowie, dlacze
          > go pozostała w tej sytuacji bierna?

          Bo ma problemy z wyrażaniem złości.
          Nawet tu, w tym wątku, gdy zaczyna czytać, że dla innych ten "porządny człowiek" jest zwykłym ch..em, który ją ogromnie skrzywdził, żeby nie poczuć złości zaczyna opowiadać dowcipy.
          Nanga nie poczuła złości w trakcie opisanej sytuacji, a właśnie złość mogłaby jej wtedy pomóc, pewnie poczuła by przypływ adrenaliny, mogłaby krzyczeć, kopać w jaja, szarpać i bić.
          Zamiast tego poczuła wstyd - to zablokowana złość i przeniesienie agresji z niego na siebie.
          Stąd też we wszystkich wątkach, gdzie inni "złoszczą się "na osobę, która zrobiła coś złego nanga broni jej ze wszystkich sił i udowadnia, że czarne jest białe.
          • nangaparbat3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:36
            Jestes wielka.
          • totorotot Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:43
            nenia1 napisała:
            ...



            Wiesz, pomyślałam to samo, ale nie odważyłam się tego tu napisać tak ad hoc.
          • salsadura Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:44
            Aż tak autorki nie znam, bo zaglądam tu od czasu do czasu, ale trudno zrozumieć takie właśnie zachowanie się dorosłej, normalnej kobiety...
            Psycholog potrafi dużo, jeśli nie wszystko, wytłumaczyć, ale co z tego?
            • nenia1 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:53
              salsadura napisała:

              > Psycholog potrafi dużo, jeśli nie wszystko, wytłumaczyć, ale co z tego?

              To, że po pierwsze ludzie (myślący) nie będą twierdzić, że nie krzyczała bo sama tego chciała, a po drugie sama zainteresowana ma szansę zauważyć powtarzający się mechanizm.
              • salsadura Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:02
                Taaa, teraz wyjdzie na to, że ja mówiłam, że nie krzyczała, bo sama chciała. Bzdura jakich mało. Tak na wszelki wypadek podkreślam, bo wiem, że ludzie czasami mają problem ze zrozumieniem tekstów, nie mówiąc o intencjach.

                Zainteresowana pisze o tym po dwudziestu paru latach. Myślisz, że ten mechanizm w jej życiu dalej obowiązuje?
                • nenia1 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:10
                  Odpisałam ci niżej.

                  Co do mechanizmu - tak, myślę że obowiązuje. Widać to choćby po tym, że Nanga nazywa gwałciciela "porządnym człowiekiem", a gdy inni zaczynają się na niego złości i dosadnie go określać, Nanga zaczyna wplatać do rozmowy dowcipy by sytuacja nie robił się zbyt gęsta.
              • nangaparbat3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:08
                Powtarzający sie mechanizm to już w twojej (chorej) wyobraźni, madame.
          • gazeta_mi_placi Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 09:51
            Masz Neniu rację.
        • yenna_m Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:38
          bo może nie miała szans?
          człowieka czasem paraliżuje ze strachu, ze wstydu, z różnych powodów

          w ogóle dziwię się, jak można tak naskakiwać na ofiarę gwałtu

          zanim skomentujesz - pomyśl
          • nangaparbat3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:39
            To jest normalne, ofiara gwaltu zazwyczaj jest uważana za winną, raczej się dziwie, ze tak wiele osob nie poszlo w tę stronę, to budujace.
            • salsadura Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:55
              Teraz przeginasz. Nigdy nie uważałam, że ofiara gwałtu jest winna.
              Parę razy w życiu zdarzyły mi się "dziwne" sytuacje, ale w moim przypadku zawsze reakcją na agresję była obrona. Nie ucieczka w samą siebie, a walenie na oślep i ucieczka.
              • nenia1 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:03
                Nie przeginam, tylko źle mnie zrozumiałaś, nie ciebie miałam na myśli, pisałam ogólnie
                na twoje pytanie po co szukać przyczyn konkretnego zachowania - odpowiadam, po to
                by zrozumieć, między innymi by nie obwiniać czy osądzać.
                • nenia1 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:06
                  Salsadura, źle się podpięłam, sorki, jest już trochę późno.
                • nangaparbat3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:10
                  nenia1 napisała:

                  >odpowiadam, po
                  > to
                  > by zrozumieć, między innymi by nie obwiniać czy osądzać.

                  jaja sobie robisz - a raczej zbuki
              • misterni Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:06
                salsadura napisała:

                Parę razy w życiu zdarzyły mi się "dziwne" sytuacje, ale w moim przypadku zawsze reakcją na agresję była obrona. Nie ucieczka w samą siebie, a walenie na oślep i ucieczka.

                Ale to w twoim przypadku. Nie każdy ma tak samo.
                • salsadura Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:10
                  Dlatego staram się zrozumieć zachowania innych. Wiem, że nie wszyscy mają tak samo.
                  • nangaparbat3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:13
                    Czasem trudno zrozumiec.
                    Rok później ktos wlazl na moj balkon - darlam się tak, ze ochryplam na parę tygodni.
                    Swoja drogą - obskoczylam potem sąsiadów i pytałam czy słyszeli. Wszyscy slyszeli, wszyscy uznali, ze to w telewizji.
                    A - nieproszony gość zwial od razu.
                    • jowita771 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 11:33
                      > Wszyscy slysze
                      > li, wszyscy uznali, ze to w telewizji.

                      Nie wierzę. Głupio im było powiedzieć, że woleli siedzieć w domu zamiast lecieć i się narażać.
                      • nangaparbat3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 19:28
                        Nie sądzę, a już na 100% nie jedni z nich, którzy z naprawde wielkim poświeceniem ratowali kiedys mego kota. Potem zresztą ta sama sasiadka (klatka obok, wiec nieco zachodu ja to kosztowało) przybiegla, kiedy moja corka wyjatkowo dlugo plakala. To byli (bo sie wyprowadzili niestety) wyjatkowo życzliwi i pomocni sąsiedzi.
                        -
                        "Dbaj jeden z drugim o żonę, to twojej rodzinie żaden związek partnerski nie zagrozi " Jowiąta 771.
                        • jowita771 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 13.07.13, 11:51
                          Być może ci akurat są pomocni i faktycznie by ratowali, ale nie wierzę, że wszyscy pomylili krzyk przerażonej kobiety z telewizorem. A co do ratowania - co innego ratować kotka nawet z rąk dziewięcioletnich oprychów albo sprawdzić czy sąsiadka niezasłabła, bo dziecko podejrzanie długo płacze, a co innego lecieć na spotkanie ze zbójem. Nie bez powodu radzi się napadniętym krzyczeć "pali się".
        • ledzeppelin3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 08:34
          > Tak, bardzo straszne, ale może ktoś się zastanowi, albo autorka odpowie, dlacze
          > go pozostała w tej sytuacji bierna?

          Właśnie dlatego, żeby nie wysłuchiwać potem takich choojowych tekstów, ofiary gwałtów milczą po 30 lat, kapujecie, geniuszki?
        • jamesonwhiskey Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 14:39
          acze
          > go pozostała w tej sytuacji bierna?


          no chyba az taka bierna to nie byla
    • hellulah Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:12
      Wiesz co?

      Luj, nie humanista.

    • man_po_prostu_man Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:35
      Taaaa. Zadziwiające, że dorosła kobieta grzecznie daje się zamknąć na klucz, zamyka też buzię na kłódkę i posłusznie podwija spódnicę. Żenujące. Jak krowa idąca na rzeź. Wstydziłaś się, że ktoś usłyszy?? Ręce opadają. Jak można pozwolić na coś takiego? Dziwny ten "gwałt".
      • nangaparbat3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:38
        Prawda? i jeszcze sama weszlam do jego gabinetu. Po prostu sama sie prosiłam. Przejrzałeś mnie, gratuluje.
      • yenna_m Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:42
        no tak
        strasznie dziwny
        ino mnóstwo gwałtów tak wygląda

        czasem, w przypadku reakcji pt krzyk, otoczenie zrobi z ciebie szmatę, tak jak ty teraz to robisz

        w takim wypadku pan by powiedzial, że sama chciała i że to szmata

        mało tego - wiesz, że specjaliści radzą ofarom, żeby się nie broniły? (bo to czasem ratuje życie?)
        • totorotot Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:52
          > mało tego - wiesz, że
          specjaliści radzą ofarom, żeby się
          nie broniły? (bo to cz
          > asem ratuje życie?)


          Przykro mi, ale tu musze powiedzieć, ze nie masz racji.
          Specjaliści radzą, byt sie bronić. By rzucić lampa w gnoja w momencie jak zamknie drzwi swojego gabinetu na klucz. By się posikac. By walnąć go w mordę, by zrobić bałagan, by skrę przy tym spocić, poczochrac i wyglądać brzydko i niekobieco i antypatcznie i by być wściekłą, mieć brzydko wykrzywioną twarz.
          By pozwolić panu zacząć i przypie...c mu znienacka. Wsadzić ołówek w oko.

          A Nanga jak sobie z pomocą forumowiczek wykrztusić w końcu, ze spotkał ja gwałt a nie incydent, to może pójdzie panu dać w mordę i poczuje sie lepiej.
          • fituq Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:07
            no ale wiesz. z byłym facetem to nie gwałt. z mężem tym bardziej nie.
            tym bardziej 20,30 lat temu.
          • nangaparbat3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:18
            Już mnie tak nie terapeutyzuj, gdybym wciaż sie czula źle w zwiazku z tym gwaltem, na 100% nie opowiedziałabym o nim na ematce - taka wariatka to ja jeszcze nie jestem.
            I bardzo mi sie nie podoba to co zrobiłaś - nie mialaś odwagi pisac co myślisz, ale szybciutko podczepilas się pod kogoś. Niefajne.
            • totorotot Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 08:48
              > I bardzo mi sie nie podoba to
              co zrobiłaś - nie mialaś odwagi
              pisac co myślisz,
              > ale szybciutko podczepilas się
              pod kogoś. Niefajne.




              Nie gryz.
              Podpielam się pod kogoś, bo mam problemy z formułowaniem wypowiedzi tak, aby kogoś nie urazić, więc na delikatne tematy staram się nie pisać więcej niż dwa-trzy słowa typu "wspieram". Dzięki temu mam pewność, ze czegoś nie chlapne i nie zrobię przykrości.

              A Ty teraz masz dużo złych emocji, bo dyskusja poszła w kierunku, którego się nie spodziewalas. Naprawdę się wyrozniasz na forum, więc pewnie wszyscy zachodzili w głowę, czemu. Tutaj się trochę odslonilas i teraz, no dobra, będę odważna skoro namawiasz, można przypuszczać ze to nie przez takie anielskie serce a przez wyparcie ta bronisz te wszystkie gnidy.

              Bo owszem, są biedni ludzie niesprawiedliwie traktowani przez otoczenie nie jako ofiary gwałtów tylko ich prowokatorzy, ze czasem pozory mylą, ze kto krzywdzi był krzywdzony, ale trzeba czasem przestać walczyć i uznać, ze gnida jest tylko gnida. Krzyknąć, wsciec się, pozwolić sobie na komfort nienawiści.

              No cóż, sama chciałaś to se pogadalam smile czirs.
              • nangaparbat3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 19:33
                Człowiek to nie gnida, bedę sie przy tym upierać, niezaleznie od waszych pseudopsychoanalitycznych bredni.
      • angazetka Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 11.07.13, 23:46
        Gwałty rzadko wyglądają jak na filmach, serio.
    • man_po_prostu_man Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:03
      Brak obrony byłby uzasadniony w środku lasu, ale w firmie?? Kobieto, gwałt jest karalny, nie można pozostawać bierną bo coś tam. W firmie by cię nie zabił. Dlatego napisałem, że tak strasznie mnie dziwi takie zachowanie. Dałaś mu czas ma zamknięcie drzwi, dałaś mu czas na atak. Mało tego, dałaś mu spokój. Nie jest moim celem obrażanie cię, ale strasznie trudno zracjonalizować taką postawę. Spokoju życzę.
      • lampka_witoszowska Re: zastanawiam się 13.07.13, 08:17
        ...czy brak doświadczenia aż tak ogranicza poglądy - i wychodzi, że tak

        gdyby mężczyźni równie często padali ofiarami gwałtów (przez dużo do siebie postawnieszych homoseksualistów z tendencją do sporej agresji), to może wiedzieliby, w obliczu realnego zagrożenia, o czym piszą

        a tak?
        niektórzy (łączneiz niektóymi paniami) wychodzą jak przedszkolaki, które chcą podyskutować o gwałtach
        słodka nieświadomość i nieświadome okrucieństwo

        ale przedszkolaka łatwo usprawiedliwić i nikt w takie rozmowy z przedszkolakiem nei wchodzi - zaś od dorosłego można jednak więcej rozumu, empatii i zrównoważenia emocjonalnego oczekiwać
        • lajente Re: zastanawiam się 13.07.13, 08:39
          No cóż, ludzie mają różne podejścia, ofiarze należy współczuć, co nie znaczy, ze pewnych zachowań nie można przeanalizować. To ze nangaparbat zachowała się w sposób bardzo bierny nie oznacza że jest winna temu ze ją zgwałcono. Niemniej zamiast uderzać w filozoficzne tony "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono" warto się zastanowić nad przyczynami bierności w trakcie gwałtu jak i w okresie poźniejszym by kobiety nie stawały się tylko milczącymi ofiarami przemocy, które w tajemnicy i milczeniu mają nieść swój krzyż.
          • fituq dla mnie to jest szokujące 13.07.13, 09:35
            że prawie 30 lat po tym wydarzeniu autorka nadal promuje postawę "zamiatam to pod dywan" i twierdzi, że w przypadku ciąży jak najbardziej by ojcostwo ukryła przed nowym partnerem wciskając jemu, że jest ojcem.
            i mówi to osoba pracująca od lat jako psycholog.
            psycholog propaguje ideę zamiatania pod dywan, stawania się milczącą ofiarą przemocy
            i psycholog broni postawy oszukiwania kolejnych ludzi i obarczania innych(niewinnych) konsekwencjami wydarzen.
            a znajomemu-gwałcicielowi nawet nie powie, że uważa to za gwałt?

            • nangaparbat3 Re: dla mnie to jest szokujące 13.07.13, 09:45
              Co za bzdury.
              Po pierwsze nie jestem psycholożką.
              Po drugie niczego nie promuję - mówie tylko, jak mozna sie zachować, jak to moze być. Nie twierdzę, że to wzor.
              • fituq Re: dla mnie to jest szokujące 13.07.13, 10:09
                a tak, jesteś PEDAGOGIEM. i to młodzieży. więc tym bardziej.

                to że "tak może być" to nie znaczy, że to jest uczciwe!!!! i że trzeba popierać!
                może się tak zdarzyć, że zajdę w ciążę z pijakiem Józkiem ale Rysiek chce się żenić i ma kasę więc mu powiem że jego dziecko. "nikomu krzywdy nie robię"? kłamstwo na kłamstwie dla własnych korzyści i tylko hipotetycznych korzyści dziecka?
                z tego co pamiętam z różnych wypowiedzi często propagujesz zamiatanie pod dywan prawdy, zatajanie by "większej krzywdy" nie robić, exmałżonka który się puszczał i z którym nie jesteś od lat ciągle kochasz platonicznie a teraz jeszcze ta dziwna relacja z wcześniejszym exem.....
                Sorry za prywatę, ale aż się nasuwa pytanie "dziecko, kto ci to zrobił" - bo to "coś" się musiało wydarzyć jeszcze wcześniej przed exami.
                • lampka_witoszowska Re: dla mnie to jest szokujące 13.07.13, 10:31
                  i w ten sposób jesteś klasycznym przykładem piętnowania pokrzywdzonej

                  brawo, choć jak na życiowy sukces to paskudnie mało
                • totorotot Re: dla mnie to jest szokujące 13.07.13, 11:10
                  "dziecko, kto ci
                  to zrobił" - bo to
                  > "coś" się musiało wydarzyć
                  jeszcze wcześniej przed exami.

                  Rodzice. Każdy jest zresztą na swój sposób dziwny.
                • nangaparbat3 Re: dla mnie to jest szokujące 14.07.13, 21:28
                  Strasznie cię nerwy ponoszą.
                  Co do Exa, to sie nie "puszczał". Ręczę.
                  Co do reszty - złość cię zalewa. To nie moj problem.
                  Co do mojej rodziny - nie byli doskonali, to oczywiste, pochlebiam sobie jednak, ze świat bylby zdecydowanie milszy, gdyby inni rodzice bardziej ich przypominali.
    • fituq Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:19
      A tak na marginesie - to jest to opowieść o gwałcie, czy o relacji "ex chciał, ja nie wiedziałam jak odmówić, ale wstyd przed ludźmi, że się zdarzyło bo ja przecież nie z takich" ?
      no i jak dalej wam praca z tym porządnym człowiekiem się układała?


      Nauczka dla ematek : nauczyć córki umiejętności odmawiania.
      • kota_marcowa Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:27
        > A tak na marginesie - to jest to opowieść o gwałcie, czy o relacji "ex chciał,
        > ja nie wiedziałam jak odmówić,

        Dobre pytanie, bo trudno nazwać gwałtem sytuację, w której ta druga strona nie protestuje.
        • falka_85 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 08:35
          Szczerze to też mi coś takiego przeszło przez myśl (to tylko jedna z wykluczających się hipotez, bo sytuacja jest bardzo dziwna i dla mnie niepojęta). Facet może nawet nie wiedzieć, że autorka czuje się zgwałcona i sobie myśli, że mu się fajny numerek z byłą w pracy trafił.
          • gazeta_mi_placi Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 09:45
            No właśnie, na firmowym biurku.
        • lampka_witoszowska Re: kota marcowa :D 13.07.13, 08:24
          odkrywasz nowe definicje, brawo!

          znaczy, jak kogoś skutecznie zamordują, zanim zaprotestuje, to tez nie zbrodnia, tylko za przyzwoleniem?
          jak gwałcone dziekco nei zaprotestuje,to tez nei gwałt?
          i jak nad dziećmi zwyrodnialcy będą się pastwić, a ten ktoś nei zaprotestuje - to też nic złego, bo za przyzwoleniem?
          a jak wyrwą ci na ulicy torebkę i uciekną, a ty oszołomiona będziesz stała i patrzyła - to oznacza, że oddałaś torebkę z własnej woli?

          ekstra smile rozumiem, że zanim napisałaś swój komentarz, wyobraziłaś sobie, jak wyglądałoby życie z takim podejściem jak twoje?
          • kota_marcowa Re: kota marcowa :D 13.07.13, 09:23
            Już nie udawaj głupszej niż jesteś.
            Jest różnica pomiędzy wyrwaniem torebki w jednej sekundzie, a tym, ze twój ex (osoba ci bliska, którą kochałaś, z którą sypiałaś przez 3 lata i rozpaczałaś jak cię rzuciła, po czym łaziłaś do niej na pogaduchy o swoim życiu intymnym) zamyka drzwi i zaczyna sie dobierać. Ciekawe czy w czasie trwania ich związku też zgadzała się zawsze i na wszystko.
            Gwałtem, to można nazwać sytuację, kiedy ofiara daje jasny komunikat, że nie chce, szarpie się, wyrywa, broni, stawia opór nawet jeżeli jest nieskuteczny, a nie sytuację, "bo ex zamknął drzwi i się dobierał, to mu dałam, bo co miałam zrobić, a teraz żałuję".
            • gazeta_mi_placi Re: kota marcowa :D 13.07.13, 09:37
              Nie mówiąc już, że pisze to w czytelnym kontekście pewnej Pani która wrobiła innego mężczyznę w cudze dziecko bo może została zgwałcona.
              Gdyby pisała bez tego kontekstu myślę, że część komentarzy byłaby inna, a w każdym razie moja.
            • nangaparbat3 Re: kota marcowa :D 13.07.13, 09:49
              Naprawdę musze sie przemoc, żeby napisać: szarpalam sie i wyrywałam. Zapewne popełnilam straszliwy bląd, nie chodzac na silownię. Ale wtedy kobiety raczej nie chodzily na silownie, nie w Polsce. Zresztą - nie brałam pod uwagę, że może mi sie coś takiego przydarzyc.
              • kota_marcowa Re: kota marcowa :D 13.07.13, 10:32
                > Naprawdę musze sie przemoc, żeby napisać: szarpalam sie i wyrywałam.

                No tego to ja już nie rozumiem, wstydzisz się tego, że się broniłaś? Gdybyś napisała tak od razu, oszczędziłabyś sobie wielu domysłów i przykrych komentarzy, postawiłaś sprawę jasno i bez dwóch zdań to był gwałt. Celowo nie pisałam o krzyku, bo ja w stresowych sytuacjach nie wydaje z siebie głosu, ale w sytuacji zagrożenia szarpałam się wyrywałam, gryzłam i drapałam, na szczęście pomogło.
                Naprawdę z twoich postów i zajadłej obrony tego pana, sytuacja wydawała się bardzo niejednoznaczna. Nie przepadam za tobą i w większości wątków nie zgadzam się z twoim zdaniem, ale szczerze ci współczuję. Pamiętam to uczucie straszliwego obrzydzenia, strachu też, ale przede wszystkim masakrycznego, nieopisanego obrzydzenia.
                • lampka_witoszowska Re: kota marcowa :D 13.07.13, 10:38
                  zerowe rozumienie tekstu czytanego: Nanga musi się przemóc, żeby napisać co nie oznacza, że się tego wstydzi - więc Bogiem a prawdą skomentowałaś swoje mylne wyobrażenia, kota, nie Nangę

                  może załóż forum, na którym będziesz sobie ze sobą dalej rozmawiała? to zapewne mniej poprawi ci nastrój niż wrzepianie się w kogoś z wydumanymi prestensjami, ale będzie miało taki sam sens i mniej głupot popełnisz
                  • kota_marcowa Re: kota marcowa :D 13.07.13, 10:42
                    Idź trolować na inne forum i przestań za mną łazić.
                    • lampka_witoszowska Re: kota marcowa :D 13.07.13, 10:51
                      po pierwsze, odpowiadanie na głupie wpisy to nie trollowanie smile

                      po drugie, drugi wpis po twoich wypocinach - to już łażenie za tobą? o, nie kochanie smile

                      możesz być pewna, że z przyjemnością podyskutuję o twoich arcymądrych przekonaniach, więc zanim zaczniesz pisać - pomyśl, to dość dobra rada

                      nie kopie się ludzi bezkarnie
                      • kota_marcowa Re: kota marcowa :D 13.07.13, 11:00
                        > po pierwsze, odpowiadanie na głupie wpisy to nie trollowanie smile
                        >

                        Po pierwsze odpowiadanie na wpisy nie skierowane do ciebie, po drugie robisz dokładnie to samo co zarzucasz innym, czyli lepiej wiesz co myśli Nanga i odpisujesz w jej imieniu, co czyni twoje wpisy jeszcze głupszymi.

                        A kochanie, to możesz mówić do swojego gacha, a nie kompletnie obcej osoby.
                        • lampka_witoszowska Re: kota marcowa :D 13.07.13, 14:41
                          to pisz na prywatną skrzynkę, jeśli jeszcze się nei zorientowałaś, że odpowiadanie na forum ogólnodostępnym jest spełnieniem roli tegoż forum, nei trollowaniem

                          swoją drogą, mogłabyś jednak pokusić się o poznanie definicji trollowania zanim będziesz uparcie brnąć w ośmieszanie siebie
                          • kota_marcowa Re: kota marcowa :D 13.07.13, 14:59
                            Poziom twojej głupoty, chamstwa i agresji w tym wątku sięga zenitu.
                            Skończyłam z tobą jakąkolwiek dyskusję. Bez odbioru.
                            • totorotot Re: kota marcowa :D 13.07.13, 17:59
                              kota_marcowa napisała:
                              > Poziom twojej głupoty,
                              chamstwa i agresji w tym wątku
                              sięga zenitu.
                              > Skończyłam z tobą jakąkolwiek
                              dyskusję.

                              Rychlo w czas smile
                              • lampka_witoszowska Re: kota marcowa :D 14.07.13, 19:19
                                wzruszyłam się smile tak niezwykle przesycona kulturą, empatią i mądrością osobistość raczyła wyrazić kolejną jakże światłą opinię na czyjś temat smile
              • totorotot Re: kota marcowa :D 13.07.13, 11:00
                nangaparbat3 napisała:
                > Naprawdę musze sie przemoc,
                żeby napisać: szarpalam sie i
                wyrywałam.


                Nadal uważam, że panu, nawet jeśli już ledwo dycha, należy się piąchopiryna.

                I pisz, nie wstydź się nie jesteś sama, nawet te, które jak sądzisz Cię obrażają, są po Twojej stronie. Wtedy nie było siłowni dla kobiet a i wmawiano kobietom, że są słabsze. Teraz pewnie byś my dziabnela ołówkiem.
                Nadal możesz to zrobić.

                • nangaparbat3 Re: kota marcowa :D 14.07.13, 21:39
                  Nie rozumiesz, że niemal nikt tu nie jest "po mojej stronie", bo prawie nikt nie probuje nawet zrozumiec, co ja czulam, co chciałam powiedzieć, dlaczego o tym napisalam. Imputuje mi sie najrozniejsze rzeczy, doradza, narzuca, niemal każda z piszacych w tym wątku wiele lepiej ode mnie co czulam, a zwlaszcza co powinnam byla czuc i robić.
                  Moglabym napisac bardzo dużo, odkryć coś nowego w sobie, coś zrozumieć i pomoc cos zrozumieć innym, mowiąc szczerze. Ale oczywiście w tych warunkach wszelka sklonność do autorefleksji i szczerej rozmowy zostaje zablokowana, to chyba jasne.
                  Opowiedzialam tę historię, żeby pokazać, że życie nigdy nie jest zero[jedynkowe, że róznie bywa, ze kobieta ztamtego wątku wcale nie musi być zdzira czy suką czy jak tam jeszcze ją nazwano. widze jednak, ze pragnienie zero/jedynkowsci jest silniejsze niż cokolwiek, świat MUSI byc sprawiedliwy, winny ukarany.
                  Jedno wiem na pewno - po doświadczeniach tego wątku trzy razy sie zastanowię, zanim coś napiszę o kimś, o jego uczuciach, decyzjach, motywacjach.
                  • gazeta_mi_placi Re: kota marcowa :D 14.07.13, 22:03
                    >Nie rozumiesz, że niemal nikt tu nie jest "po mojej stronie".

                    Bo jesteś bardzo irytującą osobą.
                    A co do tamtej sytuacji pominęłaś w niej aspekt (celowo lub nie, nie wnikam) finansowy.
                    Chodziło tam o alimenty na siebie (na siebie też Pani wnioskowała, ale nie dostała) oraz na obce Panu dziecko.
                    Łatwo być obrończynią na cudzy finansowy koszt.
                    Zgwałcona czy nie aspekt finansowy tej sprawy budzi niesmak.
                    • nangaparbat3 Re: kota marcowa :D 14.07.13, 22:41
                      > Bo jesteś bardzo irytującą osobą.
                      No widzisz - i to za friko.
                      Jak sie zastanowić, i mnie gazeta moglaby placic.
                  • hellulah Re: kota marcowa :D 14.07.13, 22:40
                    Piszesz na forum a Pan Bóg słowa nosi, wczoraj się nie urodziłaś, pisujesz tu o chyba już ponad 12 lat, dziwisz się, że każdy interpretuje jak umie/chce/potrzebuje/jak mu to ułatwiasz lub utrudniasz konstrukcją swojego tekstu?

                    Dobrze, że zwróciłaś uwagę na to, że wśród nas funkcjonują rozmaite, chroniące się za pozycją zawodową luje. Szkoda, że takie luje nie ponoszą odpowiedzialności za swoje lujowate czyny i szkoda, że kobiety nie zawsze wiedzą, jak w odpowiednim momencie luja walnąć w jaja czy rozerwać mu policzek, oraz/a także jak podać luja do sądu i doprowadzić do jego śmierci społecznej (i uzyskać odszkodowanie).

                    Dobrze, że poruszyłaś ten temat - musimy uczyć się nawzajem uczyć nasze córki, jak się bronić i jak zapobiegać. Więc nie ma ma czego żałować tej spowiedzi.

                    To, że świat nie jest zero-jedynkowy, tylko rozmyty, nie wyklucza tego, że człowiek musi go sobie uporządkować i posortować. Po prostu każdy ma prawo sortować sobie inaczej. Oczywiście niektóre wybory, zbyt odbiegające od uśrednionej normy albo/oraz szkodliwe w powszechnym ujęciu będą przez społeczność, w której ten "każdy" żyje, zwalczane.

                    Inaczej mówiąc, nie żyjemy w stanie nieważkości, na czymś musimy stać. Każdy wybiera sobie własne kroki w tańcu, większość lubi lub musi tańczyć tak, jak grają, nieliczni tworzą muzykę. Nie przekonuje mnie jednak przeświadczenie o moralnej niższości ludzi, którzy chcą na ziemi stać twardo, albo przynajmniej nie gubić kroków.

                    A tak na marginesie, w tamtym wątku były poruszone/pojawiły się dwa, a właściwie trzy, aspekty:

                    I. dziecko z nie-mężem;
                    II. ukrywanie tego faktu przed mężem;
                    III. wystąpienie o alimenty na siebie oraz na dziecko (ale także na siebie).

                    Ad. I - zdarzyło się i mogło być, teoretycznie, wynikiem gwałtu;
                    ad. II - teoretycznie pani mogła nie wiedzieć, albo mogła być straumatyzowana teoretycznie możliwym gwałtem i nie móc powiedzieć;
                    ad. III - decyzja o występowaniu o alimenty na siebie - co o tym myślisz? i dlaczego nie rozumiesz, że można to osądzać?

                    • lajente Re: kota marcowa :D 14.07.13, 22:55
                      Problem w tym ze nanga nie zwracała uwagi ze wśród nas funkcjonują luje tylko chciała wykazać, ze pani wciskajaca cudze dziecko nieświadomemu niczego panu może być w gruncie rzeczy skrzywdzoną liliją. Dziwne tylko ze kto tak wierzący w szlachetność ludzką nie miał ani trochę wiary, ze któś mogł jej pomoc gdy bardzo porządny człowiek ją gwałcił. Niby w kazdym widzi na dnie diament, a jak potrzeba to nie woła o pomoc tylko się ludzi wstydzi.
                  • falka_85 Re: kota marcowa :D 14.07.13, 23:20
                    Ależ zgoda, wszystko można rozpatrywać w odcieniach szarości.
                    Weźmy taką Ewę T. (tą babkę co zatłukła kilkulatka na śmierć), też można dopatrywać się odcieni szarości i stworzyć łzawą historyjkę jak to kobieta sama miała trudne dzieciństwo, matka ją tłukła pasem, potem ona sama nie potrafiła inaczej, ale przecież opiekowała się i tarła chłopcu marchewkę itd.
                    Albo młody maturzysta z tzw. dobrego domu, ze wspaniale rokującą przyszłością "przypadkowo" robi dziecko właśnie poznanej w klubie dziewczynie (kilka lat starszej od niego, z dwójką dzieci każde z innym ojcem, po zawodówce, na bezrobociu, hobby: wyrywanie na imprezach co zamożniej wyglądających panów; generalnie najgorszy koszmar każdej matki syna). Chłopak i jego rodzina decydują że zapłacą jednorazową okrągłą sumkę matce dziecka w zamian za to, że zniknie z życia ich syna. No i znowu te odcienie szarości: chłopak był młody, pijany i ujarany, nie wiedział co robi, bardzo prawdopodobne, że pani działała z premedytacją, przed sobą miał prestiżowe studia za granicą, potem świetną posadę w międzynarodowym korpo. Dziecko najprawdopodobniej zniweczyłoby te plany: nie byłoby super studiów i kariery tylko posada za 2500zł brutto i dziecko z FAS na wychowaniu.
                    Tylko tak głupio jakoś nazywać takie rzeczy "szarością", podobnie jak podsuwanie mężowi bękarta i łganie jemu, rodzinie i znajomym przez kilka (czy kilkanaście) lat a potem jeszcze oczekiwanie alimentów od męża na dziecko i na siebie. Są po prostu rzeczy, których się nie robi, niezależnie od okoliczności.
                  • aneta-skarpeta Re: kota marcowa :D 17.07.13, 10:00
                    życie nigdy nie jest zero[jedynkowe


                    oj bywa zero-jedynkowe i to bardzo często- choć oczywiscie nie zawsze

                    to, że ktos kiedys został przymuszony do seksu, urodził dziecko i ukrywa, ze to nie męża, nie oznacza, że inna baba nie miała po prostu romansu ( z czystego kaprysu) i wmawia ojcostwo zamożnemu mezowi bo tak jej pasuje


                    świat włóczki i filcu
                    szopinistka.blogspot.com/
                    • aneta-skarpeta Re: kota marcowa :D 17.07.13, 10:02
                      i o ile, jeśli osoba zgwałcona nie mówiąca tego mezwoi jest grafitowa, to juz rozpatrywanie jej wymuszenie alimentów na siebie jest czarno-białe
            • lampka_witoszowska Re: kota marcowa :D 13.07.13, 10:36
              kota smile mamy XXI wiek, a nadal baby piszą o dawaniu w kontekście seksu

              ten wątek genialnie pokazuje poziom ciemnoty wśród ludzi nie napiszę: wykształconych, co najwyżej lekko wyedukowanych jakimś cudem - i z dostępem do internetu

              odpowiadając na poradę, bym nie udawała głupszej - nie sądzę, byś zyskała rację przez obrażanie rozmówców, ale próbuj dalej, skoro innego sposobu nei znasz

              odpowiadając na pytanie - nie, nie widze różnicy między przemocą a przemocą, choć wolałabym stracić torebkę niż gdyby miał mnei zgwałcić znajomy, wujek, dziadek czy obcy
              • araceli Re: kota marcowa :D 13.07.13, 10:46
                lampka_witoszowska napisała:
                > ten wątek genialnie pokazuje poziom ciemnoty wśród ludzi nie napiszę: wykształc
                > onych, co najwyżej lekko wyedukowanych jakimś cudem - i z dostępem do internetu

                Dla mnie ciemnotą jest rozciąganie sytuacji tak, że po każdym seksie kobieta może powiedzieć, że to JEDNAK był gwałt, bo JEDNAK tego nie chciała. A że nie protestowała, nie krzyczała, cóż... wstydziła się.

                Oby nigdy wasi synowie na coś takiego nie trafili.
                • lampka_witoszowska Re: kota marcowa :D 13.07.13, 10:54
                  nasi synowie nei mają przekonania, że jak kobieta się szarpie i wyrywa, to znaczy, że chce seksu

                  natomiast bardzo życzę sobie, żeby nasze córki nei spotkały twoich synów

                  to się nazywa nieprzystosowanie społeczne, araceli, i z tego biorą się gwały
                  • araceli Re: kota marcowa :D 13.07.13, 15:04
                    lampka_witoszowska napisała:
                    > nasi synowie nei mają przekonania, że jak kobieta się szarpie i wyrywa,
                    > to znaczy, że chce seksu

                    Ematki twierdzą, że kobieta nie musi się szarpać i wyrywać, żeby to jednak gwałt był.
                    • triss_merigold6 Re: kota marcowa :D 13.07.13, 15:23
                      No nie musi. Kobieta może być zastraszona, szantażowana albo po prostu czuć się winna zaistniałej sytuacji i ulec. Może też czuć się zobowiązana do seksu z różnych powodów - typowy gwałt na randce to nie stosunek poprzedzony pobiciem tylko właśnie wymuszenie.
                      • araceli Re: kota marcowa :D 13.07.13, 15:33
                        triss_merigold6 napisała:
                        > No nie musi. Kobieta może być zastraszona, szantażowana albo po prostu czuć się
                        > winna zaistniałej sytuacji i ulec. Może też czuć się zobowiązana do seksu z ró
                        > żnych powodów - typowy gwałt na randce to nie stosunek poprzedzony pobiciem
                        > tylko właśnie wymuszenie.

                        Czyli każda kobieta po zwykłym seksie może stwierdzić, że czuła się przymuszona i zgłosić gwałt?
                        • triss_merigold6 Re: kota marcowa :D 13.07.13, 15:57
                          To pytanie do prawników i specjalistów od molestowania.
                          IMO kobieta, która poszła na randkę i uległa nakłanianiu, bo - wypiła drinka na pana koszt i jeszcze nie daj Boże coś zjadła na jego koszt, poszła z nim do domu i stawiając opór usłyszała, że przecież powinna, bo o co jej chodzi i po co tu przyszła - może czuć się źle, niefajnie, mieć kaca moralnego i obrzydzenie do sytuacji, ale gwałtu nie zgłosi.
                          • triss_merigold6 Re: kota marcowa :D 13.07.13, 16:00
                            W sumie, z tego co czytam wynika, że teraz faceci robią takie straszne halo wokół płacenia za dziewczynę na pierwszej-drugiej randce, że one mogą naprawdę czuć się zobowiązane do rekompensaty w naturze. Bo pan się tak wysilił, a one straszliwie naciągnęły go na kino i browar/wino/kawę.
                            • triss_merigold6 Re: kota marcowa :D 13.07.13, 16:06
                              Tak mi się jeszcze przypomniało. W moich nastoletnich czasach funkcjonowało jeszcze hasło dowód miłości, szczenięcy panowie używali tego jako argumentu, żeby namówić dziewczynę na seks, zwłaszcza jeśli była dziewicą. Już wtedy obśmiewano to np. w "Filipince" czy "Razem", ale pewnie sporo dziewczyn ulegało mimo, że wcale jakoś bardzo nie chciały. Gwałt to nie był, ale trudno mówić o takiej samej woli z obu stron.
    • kamunyak Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:26
      Mnie też trochę dziwi twoje zachowanie, niby nie chciałaś ale pozwalałaś, dziwne.
      To mi przypomniało moją dawną historię. Otóż dziecięciem będąc, jakieś 12-13 lat, wracałam z zajęć w Domu Kultury a, jako, że zima była, to już noc ciemna na zewnątrz. I ja, jako ufne dziewczę, poszłam sobie na najblizszy przystanek autobusowy, który był trochę na uboczu. Ciemno, zimno i żywego ducha dookoła, najbliższe bloki kilkaset metrów. I nagle z tej ciemnosci wyłonił się facet, podszedł do mnie i łapiąc mnie za udo coś tam powiedział. Nie wiem co bo nie słuchałam tylko od razu tak wydrłam ryja, że facet popędził w ciemność ile sił w nogach. Krzyk był niesamowity, aż sama się dziwiłam potem bo zawsze nauczycielki skarżyły się, że cicho mówię.
      I właśnie mi się wydaje, że w sytuacjach zagrożenia postępujemy instynktownie i tak właśnie próbujemy się bronić. Na pewno przyzwolenie trudno jest nazwać instynktowną obroną. W każdym razie ja nie wyobrażam sobie żebym pozwoliła na podobne zachowanie nie chcąc go. Facet dostałby po gębie. Zresztą właśnie w pracy jeden dostał ode mnie po gębie za niestosowne zachowanie.
      • wuika Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:34
        Zejdźcie z niej. No naprawdę. Brakuje jawnego pojechania: sama się prosiłaś, to teraz cierp.

        Co do wrzasków, itp. Charakter mam taki, że dowolne cokolwiek potrafi sprawić, że wchodzę na wyższe rejestry i drę japę niesamowicie. Ale byłam kilka razy w sytuacjach zagrożenia (nie gwałtem, tak po prostu), kiedy należało się odezwać, krzyknąć, na zasadzie: jeszcze ja, ja tutaj w kątku siedzę, zabierzcie mnie stąd. I głosu z siebie nie mogłam wydobyć, ale jakieś dziwne szepty. A nikt, kto mnie zna, nie powiedziałby, że jestem typem ofiary, czy, że sama się o nieszczęścia proszę. Takie generalnie jest zupełnie nieuzasadnione: jakby to był prawdziwy gwałt i prawdziwe zagrożenie, to by się darła, jak opętana. No niekoniecznie.
        • nangaparbat3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:36
          Dzieki, Wujka.
          • wuika Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:40
            Taka powinna być normalna reakcja. Nie rozumiem padalców, które ofierze jeszcze dokładają. Lepiej Wam? Niech jeszcze ktoś wyskoczy, że miała za krótką spódnicę, nie próbowała wyskoczyć oknem albo sobie podciąć żył uncertain Nie ma to jak liczyć na odrobinę pozytywnych reakcji po takim kanale. Kobieta zawsze zrozumie kobietę. Ech, baby.
            • kota_marcowa Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 01:05
              > Taka powinna być normalna reakcja. Nie rozumiem padalców, które ofierze jeszcze
              > dokładają.

              Juz nie przesadzaj, nikt nie napisał, że sama sobie była winna.
              Pytania się same nasuwają, bo Nanga pisze niejasno i ignoruje niewygodne pytania. Nie napisała, czy się broniła, czy po prostu nie umiała odmówić w niekomfortowej dla siebie sytuacji. Od darcia gęby i wzywania pomocy do biernego przyzwolenia jest jeszcze całe spektrum innych zachowań.
              • ichi51e2 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 08:32
                Info dla asertywnych co empatia nie grzesza - wszystkie pytania w tym watku z gatunku dlaczego nie krzyczalas ja odebralam jako oskarzenia i podejrzenia ze w sumie sama chciala. Tak ze czasem jest lepiej sie zamknac bo ludzie moga zrozumiec co innego niz autor chcial powiedziec.
                • dniuy Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 11:34
                  nadinterpretujesz czyjeś wypowiedzi a potem masz pretensje do innych, że ich wypowiedzi nadinterpretowalaś...tongue_out
                • kamunyak Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 14:18
                  > Info dla asertywnych co empatia nie grzesza - wszystkie pytania w tym watku z
                  > gatunku dlaczego nie krzyczalas ja odebralam jako oskarzenia i podejrzenia ze w
                  > sumie sama chciala. Tak ze czasem jest lepiej sie zamknac bo ludzie moga zrozu
                  > miec co innego niz autor chcial powiedziec.


                  Nasuwa się tu podstawowe pytanie; dlaczego nam o tym powiedziała (napisała)? szczególnie właśnie tu, gdzie mogła spodziewać się reakcji krańcowych, także tych negatywnych. A moze właśnie po to, żeby takie zarzuty usłyszeć? może własnie to miał byc sposób samoukarania się?
                  Ja jej nie oskarżam, zrobiła co zrobiła, zachowała się jak zachowała, w końcu to jej ci_ka.
                  Wiem tylko, że ja żadnemu łachowi zgwałcić bym się nie dała, wolałabym umrzeć.
                  To wynika z mojego charateru, nienawidzę przemocy w żadnym charakterze i nigdy nie będzie mojej zgody na nią.
                  Ale akceptuję, że ktoś jest inny.
                  Generalnie to empatią "grzeszę", przede wszystkim w stosunku do dzieci i zwierząt, którym zawsze pomagam kiedy tej pomocy potrzebują i w miarę swoich możliwości.
                  Ludzie dorośli charakteryzują się tym, że potrafią myśleć, analizować, kojarzyć, wyciągać wnioski, czyli robić użytek ze swojego rozumu i zadbać o swoje interesy.
                  Moja empatia w stosunku do takich ludzi (dorosłych) jest zdecydowanie mniejsza i oscyluje w poblizu zera.
                  • totorotot Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 14:24
                    > Wiem tylko, że ja żadnemu
                    łachowi zgwałcić bym się nie
                    dała, wolałabym umrzeć.


                    W sensie ze byś powiedziała napastnikowi: nie wyrażam zgody na zgwałcenie mnie.
                    Jeśli by się upierał, to byś powiedziała: widzę, ze się pan uparł, czy wobec tego mogłabym jednak prosić żeby mnie pan udusił zamiast mi wtykać penisa w odbyt?

                    A co byś zrobiła, gdyby z facetem nie dało się dojść do porozumienia?
                    • gazeta_mi_placi Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 15:14
                      A Karolina Kózkówna?
                  • wuika Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 14:30
                    kamunyak napisała:

                    > Wiem tylko, że ja żadnemu łachowi zgwałcić bym się nie dała, wolałabym umrzeć.

                    I jak wyrazisz brak zgody? Wyślesz pismo? Zaczniesz mu tłumaczyć podstawy Twej asertywności i braku chęci do małego bara-bara? A jak się nie uda, to najwyżej jedna z drugą Cię objadą, że trzeba było myśleć, jakoś się bronić, nie wyrazić zgody (od kiedy to na ataki się wyraża zgodę?), czy jakieś inne pieprzone trolo-lolo.
                    • totorotot Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 19:53
                      I jak wyrazisz brak zgody?
                      Wyślesz pismo? Zaczniesz mu
                      tłumaczyć podstawy Twej
                      > asertywności i braku chęci do
                      małego bara-bara?


                      Powie my po prostu to, co nam: ze przemoc nie leży w jej charakterze i ze nie daje na nią zgody, i facet będzie musiał się ogarnąć i zrozumieć, nie ma to tamto.
                  • pearlinee Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 14:32
                    rozumiem że przynajmniej raz w tygodniu jesteś ofiarą próby gwałtu i masz przećwiczone różne reakcje, stąd twoja pewność co byś zrobiła a czego nie? Obawiam się że gwałciciel może nie zechcieć najpierw omówić z tobą warunków gwałtu i nie będziesz miała szans negocjować co byś wolała a czego nie
                    • nenia1 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 14:50
                      pearlinee napisała:

                      > rozumiem że przynajmniej raz w tygodniu jesteś ofiarą próby gwałtu i masz przeć
                      > wiczone różne reakcje, stąd twoja pewność co byś zrobiła a czego nie

                      Widzisz, faktycznie nikt nie może przewidzieć na 100% jak się w sytuacji zagrożenia zachowa, tu jedna problem polega na tym, że zgwałcona kobieta po 27 latach nazywa swojego gwałciciela "bardzo porządnym człowiekiem", a w swoim własnym wątku o gwałcie opowiada dowcipy na temat gwałtu właśnie.
                      I co?
                      Mamy się śmiać z dowcipu, mamy się pochylić nad złożoną psychiką "bardzo porządnego człowieka", mamy się zawstydzić ocenianiem pani, która wrabia swojego męża w cudze dziecko - bo przecież ją też mógł ktoś zgwałcić jak nangę?
                      • pearlinee Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 14:58
                        pisząc bardzo porządny człowiek, miała chyba na myśli to że uchodził za porządnego człowieka i taki był, jak byli razem. A ja w swoim poście odniosłam się tylko do stwierdzenia jednej forumki, która zaklina się, ze napewno by się nie dała zgwałcić. No litości. Podejścia autorki do zdarzenia nie oceniam.
                      • lampka_witoszowska Re: neniu :) 13.07.13, 08:31
                        powinnaś dać Nandze rozpiskę zachowań dopuszczalnych w jej sytuacji, żeby zgodnie z twoimi przekonaniami zachowała się w sposób oczekiwany

                        a nie, że człowiek robi, co chce, co nei mieści ci się w głowie
                        • nenia1 Re: neniu :) 13.07.13, 09:48
                          lampka_witoszowska napisała:

                          > powinnaś dać Nandze rozpiskę zachowań dopuszczalnych w jej sytuacji, żeby zgod
                          > nie z twoimi przekonaniami zachowała się w sposób oczekiwany


                          Nie w sposób oczekiwany, ale w sposób asertywny i korzystny dla ofiary, a nie dla
                          gwałciciela.
                          • lampka_witoszowska Re: neniu :) 13.07.13, 10:41
                            dobrze ci idzie smile
                            regulamin zachowań w sytuacjach zagrożenia, jaki właśnie rozpoczęłaś, powinien być wprowadzony jako obowiązkowy, a niezastosowanie się ofiary do niego - powinno być solidnie piętnowane smile
                            • nenia1 Re: neniu :) 13.07.13, 10:50
                              No cóż, mam trochę męskie podejście do problemów, wolę je rozwiązywać, niż nad nimi płakać.
                              Jeśli dzieje się coś złego to wolę przemyśleć sprawę jak na przyszłość temu zapobiegać, niż rozpaczać i rozpuszczać się w empatii.
                              Bardzo wiele sobie dopisujesz - między innymi to piętnowanie ofiary - najwyraźniej jesteś z kategorii kobiet empatycznych, wrażliwych i współczujących, takich, które nie krzyczą jak się je gwałci, bo się wstydzą co ludzie powiedzą. Takich, które po gwałcie nie ścigają ofiary i nic nikomu nie mówią, nawet najbliższej osobie.
                              Tu nie chodzi o piętnowanie, a o zrozumienie szkodzących kobietom mechanizmów i zmianę ich na inne, korzystne. Nie da się tego zrobić nie wymieniając zachowań, które szkodzą, a nie pomagają.
                              • lampka_witoszowska Re: neniu :) 13.07.13, 10:58
                                dośc męskie????
                                to znaczy, głupie do łez czy lepsze od normalnego, przynaleznego myślącemu, współodczuwającemu człowiekowi?

                                skąd w babach taka potrzeba upodabniania się do mężczyzn...

                                będziesz teraz gwałciła? bo to dość męskie podejście?

                                i możliwe, że jeśli stanie ci się coś złego, to "przemyśl sobie na przyszłość" - szczególnie gwałt - i oby nikt cię za to nie zjadł, jak usiłowałaś to tutaj zrobić Nandze - bo nikt nei ma obowiązku robić jak ty - ba! nikt nei powiedział, ze jest to jedyne słuszne podejście
                                • nenia1 Re: neniu :) 13.07.13, 11:20
                                  Dziecko, zacznij myśleć i zejdź trochę z tonu pełnego wyższości "och jaka ja jestem dobra i miła i wszystkich, którzy nie jesteście będę tu teraz opier...ać".

                                  Tak, są pewne elementy zachowania tradycyjnie przypisywane mężczyznom, i tradycyjnie kobietom. Nie mam potrzeby upodobniania się do mężczyzn, nie uważam ich za lepszych, stwierdzam jedynie fakt - kobiety częściej się pocieszają, mężczyźni więcej dziełają gdy pojawia się problem.

                                  Cały czas właśnie piszę o tym, że na przykładzie nangi widać wyraźnie co się dzieje jeśli ktoś zachowuje się właśnie w sposób stereotypowo przypisywany "grzecznym dziewczynkom". To, że ty nie rozumiesz, że ja nie dokopuję nandzie, tylko staram się dojść, DLACZEGO tak się zachowała, to już twój problem.
                                  Masz właśnie takie płaczliwe, zakazujące rozwiązywania problemu podejście - cicho, coch, nic nie mówcie, pochylmy się wspólnie i zapłączmy - dla mnie współodczuwające podejście nie polega na nie mówieniu prawdy - bo dzieje się tak jak w piosence "człowiek z liściem na głowie" nikt go nie poratuje, nikt mu nic nie powie , ty ciagle obruszasz się na to, że ja piszę o przyczynach biernego zachowania co ty mylnie przez swój filtr odbierasz jako atak.
                                  Określenie przyczyn problemów to nie rzucanie oskarżeń - wiem, że to może być trudne do pojecia dla kogoś, kto był wychowany na miłą, grzeczną dziewczynkę i woli nic nie mówić, chyba że w obronie innych miłych dziewczynek, tak by dalej było jedynie miło, nieważne że to na przyszłość niewiele zmieni.

                                  Postaraj się wyjść ze stereotypów, że nie każde odniesienie do mężczyzn, oznacza gloryfikację świata męskiego i nie każda próba znalezienia powodów cudzego zachowania
                                  to oskarżenie. Starząśnij trochę klapek i wpuść świeże powietrze.
                                  • guderianka Re: neniu :) 13.07.13, 11:33
                                    'wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono"
                                    Jestem osobą asertywną na co dzień, w sytuacjach takich jak 8cm i bóle parte i gwałt przez najbliższą osobę-moja asertywność wyparowała. Mogę sobie zakładać, że gdyby spotkało mnie to znowu byłoby inaczej-ale pewności nie ma
                                    Ty tez nie wiesz, jak byś się zachowała w takich sytuacjach.
                                    Więc zamilcz
                                    • nenia1 Re: neniu :) 13.07.13, 11:40
                                      O następna smile

                                      Gdzie ja piszę, jak ja bym się zachowała, konkrety poproszę.

                                      I jakie bóle parte zabraniają ścigać oprawcę po gwałcie?

                                      A zamilcz to sobie możesz mówić do męża w domu .
                                    • lajente Re: neniu :) 13.07.13, 11:47
                                      Dopiero co pisałam o pseudofilozoficznym cytacie, który pojawia się jak bumerang w tego typu dyskusjach. Tak, tyle wiemy o sobie więc dawajmy się gwałcic w milczeniu wstydząc sie wzywania pomocy, potem milczmy przez 30 lat o gwałcie, a jak zajdziemy w ciąże bohaterskim wrabiajmy w nią własnego faceta. Zawsze możemy liczyć na poklepanie po pleckach przez koleżanki na forum.
                                      • iwles Re: neniu :) 13.07.13, 13:19

                                        co to znaczy pseudofilozoficzny cytat ?
                                        Z tego, co kojarzę, to on nigdy nie pretendował do filozofii.
                                        A że jest prawdziwy - to po prostu fakt.

                                        I założe się, że zycie nieraz jeszcze cię zaskoczy i zachowasz się zupełnie inaczej, niż wcześniej zakladalaś.
                                        • guderianka Re: neniu :) 13.07.13, 13:41
                                          nenia-zamilcztongue_out

                                          to nie ma z filozofią nic wspólnego-raczej z psychologiczną reakcją na przemoc
                                        • lajente Re: neniu :) 13.07.13, 22:01
                                          Sam cytat jest ok, ale ludzie nagminnie go nadużywają do pseudofilozoficznych rozważań. To że tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono to rzecz w banalny sposób oczywista, tyle że tu nie rozważamy jak ktoś na 100% się zachowa ile jak zachować się optymalnie. Ludzie ćwiczą ewakuację na wypadek pożaru nie dlatego, że wiedza jak się zachowają, ale dlatego żeby wiedziec jak radzic sobie w czasie pożaru.
                                          • iwles Re: neniu :) 13.07.13, 22:32

                                            Akurat pożar i ewakuacja to cos zupelnie innego, no ale jesli już taki przykład podalas, to:

                                            przepisy BHP mowią, że na czas ewakuacji jedna osoba przejmuje dowództwo i ewakuację przeprowadza, chociażby własnie po to, że ktoś może "spanikować" i zachowac się, jak to nazwałas, nieoptymalnie, zupełnie nie radząc sobie ze stresem.
                                  • lampka_witoszowska Re: neniu :))) 13.07.13, 14:48
                                    zaręczam ci, że nie jesteś moją mamusią, więc jeśli zwrot "dziecko" miał przekonać, że wiesz z pozycji mądrzejszej, to nie wyszło

                                    po drugie, smarowanie kilometrowych wypracowań na temat, co ja rzekomo wiem, czuję i zamierzam odpowiadając na twoje ataki na Nangę, mija się z sensem i logiką - pisać o takich sprawach możesz pisząc jedynie o sobie - inaczej to zwykłe podskakiwanie, które nic nei daje, ani tobie, ani Nandze, ani mnie

                                    nie masz konkretnego, logicznego, chłodnego umysłu - żaden konkretny umysł nie zniża się do podgryzania, atakuje wprost, skupiając się nie na własnych fantazjach o bliźnim, ale na realiach - tu realia są takie, że głupio usiłowałaś udowodnić, że nie rozumiesz

                                    no, udowodniłaś smile
          • olena.s Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 09:08
            Nanga, te debilne komentarze przypomniały mi rozmowę, jaką miałam lata temu z pewną policjantką na temat gwałtów i napaści.
            Mówiła, jak szlag ją trafiał, kiedy ofiara nie była w stanie opisać napastnika, co zdarzało się często.
            I tak ją trafiał, aż na nią, trenowaną policjantkę, napadł jakiś sku...el. Przywalił, skopał, okradł, zwiał.
            A ona nawet nie umiała określic jego wzrostu. Ubrania.
            Dopiero wtedy zroumiała te ofiary.

            Wszystkie te mądre dyskutantki nie mają pojęcia, jaka byłaby naprawdę ich reakcja w sytuacji zagrożenia. Ja pamiętam, jak spałam na plaży, wyłącznie w towarzystwie koleżanki, i obudził nas facet z nożem. Trzymanym fachowo, do ciosu z dołu w górę.
            Miałam absolutną pustkę w głowie. Moją reakcję - skuteczną, szczęśliwie - zawdzięczam jednej zabawnej okoliczności - tuż przed tym zdarzeniem w jakimś kolorowym piśmie przeczytałam porady na okoliczność agresji i to była nitka, której się mentalnie chwyciłam. Bez tej nitki może bym tak została skamieniała jak baleron skrępowany śpiworem.
            • gazeta_mi_placi Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 10:02
              Nie dziwię się policjantce ani ofierze, ofierze bo mogło być ciemno albo ona jeszcze w szoku, policjantce bo utrudnia to złapanie napastnika.
              Tak samo się wkurzam jak w gazecie dają niewyraźne zdjęcie jakiegoś bandziora którego poszukują.
            • ioanna80 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 10:44
              Olena, i co zrobilas?
              • olena.s Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 11:02
                Udawałam, że nie widzę noża. Rozmawiałam. Odciągałam uwagę. To było wieki temu, szczegółów nie pamiętam, skończyło się tak, że faceta skierowałam (chciał, rozumiesz, zapalniczki !!!!!!!) dalej. A my zwiałyśmy, w finalnym akcie pokonując 3-4 metrową siatkę z drutem kolczastym, na szczęście takim drobniejszym... Potem okazało się, że leciałyśmy przez tereny bazy marynarki wojennej USA...
                • gazeta_mi_placi Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 14:08
                  To było w USA na kempingu który tak zachwalasz w innych wątkach? Dziki kraj....
                  • olena.s Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 14:59
                    Idiota.
                    Pusta dzika plaża.
        • fituq Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:48
          Autorka już się wypowiedziała, ze temat ma przerobiony.

          Zaś mnie interesuje coś innego; dlaczego nie odmówiła:
          -wychowanie na posłuszną dziewczynkę
          -bo to był ex facet/znajomy
          -bo to był człowiek z pozycją
          -bo to było w pracy i krzycząc naraziła by się na ocenę innych?

          no i czy kiedykolwiek facetowi uświadomiła co zrobił czy nadal o tym milczy zamiatając pod dywan.

          Tak sobie myślę o wstępie- że w przypadku ciąży też by zataiła ojcostwo przed nowym partnerem, i myślę, że ja bym nie była w stanie zataić, wstyd wstydem, ale w rzeczach podstawowych muszę mieć porządek ustanowiony w prawdzie.
          • pearlinee Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 09:18
            co do ciąży to najpierw autorka pisze tak: w każdym razie czytajac tamten wątek pomyślalam: a co, gdybym wtedy zaszla w ciażę? Niepewna, z kim. Czy zwierzylabym sie ukochanemu? Nie sadzę, to byloby zbyt bolesne, za bardzo bym sie bala. Czy chcialabym oszukać, wrobić, wmanipulować? Na pewno nie - modlilabym się, żeby dziecko było jego. Zrobilabym potem badania DNA? w zyciu, schowalabym głowe w piasek, pewnie wyparlabym tamtą historię, wyjasniła sobie, że to niemożliwe, by dziecko było tamtego.

            a za chwilę tak

            wtedy jeszcze nie sypialam z późniejszym meżem, wyjechalam na urlop i poszlam - jedyny raz w zyciu - na plażę dla nudystów, mialam nieprzepartą potrzebę wejść całkiem naga do wody, czulam ze to symbolicznie zmyje ze mnie tamten związek i incydent, o ktorym piszę, i ze dopiero potem bede mogla iść do lózka z tym, kogo pokochalam

            więc nie bardzo wiem czego te rozterki o ewentualnym ojcostiwe by miały dotyczy ć, bo rozumiem że gdyby wtedy zaszła w ciążę to wiedziałaby, że dziecko jest oprawcy.
            Chyba ze to chodziło o takie hipotetyzowanie
            • totorotot Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 10:01
              > prawcy.
              > Chyba ze to chodziło o takie
              hipotetyzowanie

              Tak, to było takie hipotetyzowanie.
            • araceli Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 18:33
              pearlinee napisała:
              > więc nie bardzo wiem czego te rozterki o ewentualnym ojcostiwe by miały dotyczy
              > ć, bo rozumiem że gdyby wtedy zaszła w ciążę to wiedziałaby, że dziecko jest o
              > prawcy.
              > Chyba ze to chodziło o takie hipotetyzowanie

              Tak to jest jak się zmyśla. Fakty przestają się zgadzać.
              • lampka_witoszowska Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 13.07.13, 08:36
                czyli w ciągu miesiąca nie miała prawa zacząć sypiać z przyszłym mężem?
                ot, inteligenci inaczej
                do łóżka komuś wejdą, żeby tylko "dociec prawdy"

                gamonie
                • gazeta_mi_placi Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 13.07.13, 09:41
                  Ale tu nie wchodzimy nikomu do łóżka. Sami do tego "łóżka" zostaliśmy zaproszeni.
                  • lampka_witoszowska Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 13.07.13, 10:42
                    nie, słonko, zostałaś zaproszona do przemyślenia (choć to wyraźnie najtrudniejsze) sytuacji, jakie się bez względu na twoje marzenia w życiu zdarzają

                    zostałaś zaproszona co najwyżej do rozmowy o tym, o czym autorka wątku chciała napisać - a nie do wymyślania sobie mizernej podniety w fantazjowaniu nt łóżka Nangi - bo o tym nie było mowy
      • iwles Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:39

        inaczej jest w sytuacji, kiedy zostajesz nagle zaatakowana, a inaczej, kiedy ktos kogo znasz robi to malymi kroczkami. Byc może zadziałał mechanizm niedowierzania: przeciez on nie mnie nie skrzywdzi.
      • wyznawczyniwielkiegoczerwia84 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 01:06
        Nie wiem jaką su.czą trzeba być, żeby takie rzeczy pisać.
    • hiacynta333 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:31
      Ja Cię doskonale rozumiem, chyba tak samo bym zrobiła sad Ja też jestem typem ofiary sad Przykre, ale prawdziwe sad
      • nangaparbat3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 00:38
        Nie uwazam sie za "typ ofiary". Cokolwiek to znaczy.
        Choc na pewno prawie 30 lat temu byłam o wiele slabszą osobą niż teraz.
        • bi_scotti Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 03:21
          Wydaje mi sie, ze niektore reakcje powyzej typu "Nanga pisze niejasno" moga wynikac z roznicy pokolen. Pokolenie naszych matek "wychowalo (nas) jak umialo" ale czesto kwestie asertywnosci, szczegolnie dziewczyn nie byly, ze tak powiem, na pierwszym planie. My, nasze pokolenie, wychowalo juz nasze corki na pewno inaczej - nie wiem jak Twoja, Nanga, ale moja to najprawdopodobniej spokojnie/na zimno umiescilaby kolano w kroku pana i bez slowa, bez krzyku, drzwi z klucza otworzyla i wyszla jak dama, bo ona juz jest z tego pokolenia, ktore "wie" czym jest abuse in the workplace, czym jest date-rape etc. i jak reagowac szybko/odpowiednio/skutecznie. Wiec i wpisy osob z tego pokolenia, ktore "wie" dowodza jak bardzo asertywnosc kobiet wzrosla, niezaleznie od indywidualnych sklonnosci do krzyku lub zamykania sie w sobie w sytuacjach zagrozenia. Dlatego pewnie Cie nie rozumieja, tamtej Twojej ciszy sprzed lat ... Serdecznie Ci wspolczuje, ze sie stalo co sie stalo. Mysle, ze w ostatnim cwiercwieczu i mezczyzni wiele sie nauczyli i ten Twoj ex-humanista juz by sie nie odwazyl nawet popatrzec na ten klucz w podobnych okolicznosciach. Spij spokojnie.
          • feleedia Trzeba mieć coś nie tak z głową 12.07.13, 08:00
            Aby tak produkować się z intymnymi problemami na publicznym forum.
            • kropkacom Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 12.07.13, 09:13
              Trzeba mieć coś nie tak aby na każdy post odpowiadać w ten sposób. Forum nie jest obowiązkowe i nie trzeba go czytać, feleecostam tongue_out
            • nangaparbat3 Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 12.07.13, 20:00
              Juz mialam zaszczy napisać, ze gdyby było to dla mnie zywym problemem, na pewno nie napisalabym na forum. W moim zyciu od tamtego czasu minelo kilka epok.
              Ale uważaj, bo możesz rownie kretyński tekst puscic komuś, kto rzeczywiście cierpi. Mam nadzieję, że nie chcialabyś tego.
              • totorotot Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 12.07.13, 20:07
                Nanga, jesteś niemiła i agresywna, dlaczego?
                • nangaparbat3 Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 12.07.13, 20:10
                  Odwal się.
                  Nie jestem agresywna - źle.
                  Jestem - jeszcze gorzej.
                  Odwal sie. I przemyśl, o co tobie tu chodzi.
                  • totorotot Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 12.07.13, 20:17
                    Jest coś pośrodku, wiesz.

                    Nie musisz na mnie parskac tylko dlatego, że się podjęłam pod forumowiczke, której nie lubisz. Nie orientuje się w forumowych sympatiach.

                    Jest mi przykro, że Cię to spotkało.

                    Nie wmawiaj sobie, że wisi Ci to kalafiorem, bo imo tak nie jest. Taka zawsze opanowana w tym wątku tracisz nerwy i nawet życzliwe Ci posty interpretujesz jako wymierzone przeciwko sobie.
                    • lampka_witoszowska Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 13.07.13, 08:41
                      bo wymierzasz posty przeciwko ludziom

                      i w przeciwieństwie do Nangi pośrodku zachowań między biernością a agresją zdecydowanie nie jesteś - Nanga "parska" na ciebie, bo jesteś agresywna, tak po prostu i bez powodu
              • m_incubo Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 12.07.13, 20:10
                Kretyńskie to jest wywlekanie prywatnych spraw, wszystko jedno czy przedpotopowych czy świeżych, na forum typu ematka i po łatwych do przewidzenia reakcjach rzucać głodne teksty, że komuś może być przykro. Przykre to jest raczej to, że można mieć tyle lat i jeszcze tego nie wiedzieć.
                • lampka_witoszowska Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 13.07.13, 08:46
                  jest jeszcze szansa, że zamiast rozmów,które zejdą na plotkowanie o znajomych, zupkach i pieluszkach, w kimś obudzi się empatia i zastanowienie zamiast oceniania bliźnich

                  zawsze istnieje taka szansa, dlatego ludzie rozmawiają czasem o sprawach dla nich ważnych, mówią o swoich doświadczeniach - żeby inni nei rzucali się jak sępy ze swoimi ocenami, ale spróbowali wczuć się w sytuację człowieka, którego coś dotknęło złego 0 i wyciągnęli wnioski
                  • gazeta_mi_placi Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 13.07.13, 09:40
                    Ale sama przyznasz, że sytuacja bardzo nietypowa i dziwna jak na gwałt.
                    • lampka_witoszowska Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 13.07.13, 10:48
                      nie przyznam

                      okolicznosci każdego przestępstwa są dziwne i byle głupek może się doczepić do wszystkiego - wiesz, dajcie mi człowieka, a znajdzie się paragraf
                    • m_incubo Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 13.07.13, 11:15
                      Wprost przeciwnie, jest bardzo typowa i niestety w ogóle nie dziwna.
                      Nietypowe jest szukanie zrozumienia w necie, zwłaszcza takim miejscu w necie jak to forum.
                      Ale co kto lubi.
                      • lampka_witoszowska Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 13.07.13, 14:52
                        zależy, co kto widzi w forum smile
                        jeśli ring, to fakt, nie ma co zwracać uwagi na takie słabe panie, które w realiach codzienności mówią piskliwym głosem przytakując każdemu, a dopiero w domu obgadują każdą kowalską, bo każda kowalska jest z założenia głupsza i nie ma potrzeby uczyć się od ludzi całeżycie, zaś na forum wywalają z siebie agresję maksymalnie smile

                        normalni, rozgarnięci ludzie bywają tu dla rozmów, jak człowiek z człowiekiem, równy z równym - wiem, może się to nie mieścić w głowie
                        • m_incubo Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 13.07.13, 15:15
                          Mówimy o czym innym. Nie twierdzę, że nie ma tu normalnych osób, są. Ale to jest internet. Z inną reakcją się spotkasz jak wyżalisz się sąsiadce i z inną, jak" zwierzysz" się obcym anonimowym babom na forum. Nie ma później co płakać, że trafiają się niedelikatne posty. To złe miejsce by szukać pociechy.
                          Wszystko mi się w głowie mieści, natomiast pisanie o własnym gwałcie na forum, gdzie nie jest się całkiem anonimowym, podpada dla mnie, mówiąc naprawdę oględnie, pod głupotę.
                          Ale jak mówię, nie moja sprawa.
                          • lampka_witoszowska Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 14.07.13, 19:27
                            dlatego Ty nie piszesz o tym, co Tobie się przytrafiło, proste

                            inni, sądząc inaczej, po wypłakaniu się i zamknięciu sprawy - dzielą się jakimś przeżyciem (bywa, że bardzo trudnym, zależy od odwagi i odpowiedzialności piszącej) i liczą się zapewne z tym, że znajdą się przedstawiciele prostactwa, którzy usiłują błyszczeć kompletnym brakiem wyczucia

                            natomiast jestem niemal pewna, że ostatnią motywacją Nangi byłoby tu wypłakanie się smile jak i osób rozumiejących, co Nanga (i po co) pisze - poklepanie po ramieniu

                            ps. a na marginesie - poklepanie po ramieniu ma jednak większą wartość niż głupio-mądre cwaniakowanie i krytyczne ocenianie autorki wątku
                          • nangaparbat3 Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 14.07.13, 21:50
                            Na jakiej podstawie uznalaś, że napisałam to "szukając pociechy"? Zapewniam cię, że o sprawach w ktorych mogłabym szukac pociechy, na forach nie pisuję, wiem, kto na nich siedzi, mowiąc delikatnie.
                            • lajente Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 14.07.13, 21:55
                              A kto na forach siedzi, jacyś niemili ludzie? A fe, brzydko tak źle ludzi oceniać, a może ktoś ich skrzywdził, świat przecież nie jest zero jedynkowy, różnie bywa.
                              • nangaparbat3 Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 14.07.13, 22:03
                                Ludzie, ktorzy piszą rzeczy obrzydliwe, jak ty.
                                • lajente Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 14.07.13, 22:18
                                  Piszę obrzydliwe rzeczy? To może dlatego ze czesto byłam bita kablem i kijem od szczotki w dziecinstwie przez ojczyma, a moja mama zawsze była taka wszechrozumiejaca jego trudną sytuację psychologiczną bo co na mnie patrzył uświadamiał sobie ze mama się bzykała z innym, wiesz byłam do taty niestety podobna. I mama tez widziała te szarości o których piszesz, te ludzkie słabosci, przecież nie ma ludzi złych, on cierpi, a ze cię trochę kijem szturchnie cóż życie jest skomplikowane. Bardzo mi moją mamę przypominasz w tym jakże szlachetnym bronieniu idei ze nie ma ludzi złych.
                                  • gazeta_mi_placi Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 14.07.13, 22:23
                                    Nanga bardzo żałowała, że nastolatka której rodzice tak dopiekli, że sama zdecydowała się pójść do domu dziecka nie została przy rodzicach jednak (rodzicach którzy głodzili dzieci, nie myli się i potrafili sami pojechać zjeść do baru zostawiając głodne dzieci w domu).
                                  • nangaparbat3 Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 14.07.13, 22:42
                                    Jednakowoz nie jestem twoją mamą.
                                    • lajente Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 14.07.13, 23:01
                                      To prawda, zmarli na forum raczej nie piszą. Jednakowoż schemat myślenia i argumentacji masz identyczny.
                                      • lampka_witoszowska Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 15.07.13, 07:59
                                        to jak już całemu forum przedstawiłas powody, dla których tak strasznie musisz Nangę zwalczac, to teraz najrozsądniej byłoby udać się na psychoterapię, by zamknąc rozdział pt. "mama i mój żal do niej" - i piszę to kompletnie bez ironii
                                        • lajente Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 15.07.13, 08:31
                                          Nange zwalczać? Cóż za emocjonalne słownictwo. A znasz może zwrot - mieć inne zdanie czy od razu uderzasz w patos żeby brzmiało dramatycznie? W odróżnieniu od nangi nie trzymam w tajemnicy przykrych wydarzeń by je potem wywalac na forum usprawieliwiajac nimi wrabianie facetów w nie swoje dzieci.
                                          • lampka_witoszowska Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 15.07.13, 11:31
                                            czyli nazwanie rzeczy po imieniu jest emocjonalne? i do tego patosem? o raju smile
                                            to jak nazwiesz co drugie swoje słowo? o, patrz: nie trzymam w tajemnicy przykrych wydarzeń by je potem wywalac na forum
                                            usprawieliwiajac nimi wrabianie facetów w nie swoje dzieci

                                            piszesz jak skończona histeryczka - nie dośc, że o motywacjach obcych ci ludzi, bo nie sądzę, by Nanga specjalnie trzymała w tajemnicy, kilkanaście lat na forum czekała na okazję? big_grin to do tego kompletnie mijasz się z logiką, bo Nanga nie usprawiedliwia żadneog wrabiania - ale co Nanga chciała, to możesz po prostu zapytać smile

                                            a nei histeryzować, bo w sumie nie wiesz, jak zdeprecjonować rozmówcę (o ile Twoje fantazjowanie i próby nietrafnego oceniania mają coś wspólnego z rozmową, oczywiście)
                                            • lajente Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 15.07.13, 11:39
                                              Problem w tym ze wyolbrzymiasz a nie nazywasz rzeczy po imieniu. W dodatku mienisz się osobą epatyczną a w każdym poscie obrażasz w chamski sposób ludzi, nie uzywasz żadnych sensownych argumentów ad rem tylko walisz personalnie na co inni ci zwracali juz uwagę w tym wątku. Bron mnie panie boże od takich wrazliwcow jak ty czy nanga.
                                            • nenia1 Re: Trzeba mieć coś nie tak z głową 15.07.13, 11:53
                                              lampka_witoszowska napisała:

                                              > piszesz jak skończona histeryczka - nie dośc, że o motywacjach obcych ci ludzi,
                                              > bo nie sądzę, by Nanga specjalnie trzymała w tajemnicy, kilkanaście lat na for
                                              > um czekała na okazję? big_grin to do tego kompletnie mijasz się z logiką, bo Nanga ni
                                              > e usprawiedliwia żadneog wrabiania - ale co Nanga chciała, to możesz po prostu
                                              > zapytać smile


                                              He, he, lampko, jak to to wyczytałaś z tego zdania? Zarzucasz komuś histerię, a przecież nikt nie pisał, że nanga trzyma coś SPECJALNIE w tajemnicy licząc, że po 30 latach ukarze się na forum odpowiedni temat.
                                              Z konstrukcji drzewka wynika, że to odpowiedź na twoją jakże uprzejmą propozycję pójścia do psychiatry, wyraźna sugestia, że ta osoba była, skoro twierdzi, że nie trzyma w tajemnicy jak nanga.
                                              Ot cała zagadka, wyluzuj trochę i jak ci radziłam, włącz myślenie.
          • asia_i_p Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 08:43
            Ja myślę, że jednak sporo tkwi w tym, że to jest znany człowiek. Nie obcy napastnik tylko współpracownik, z którym się kiedyś było blisko i którego się zna - więc człowiek wierzy, że coś mu odbiło, ale w tej sekundzie się zatrzyma, bo to nie taki człowiek. Zaraz się cofnie, jak poczekam, to wszystko wróci do normy. Ciężko zmobilizować i nagle wyzwolić reakcje obronne, jeśli miejsce i osoba nie kojarzą się w ogóle z zagrożeniem. Coś jakby zobaczyć swój zaginiony portfel u bliskiej znajomej - choćby i był bardzo charakterystyczny i tak sobie będziesz wmawiała, że na pewno ma taki sam.

            Pamiętam - niby nieanalogiczna sytuacja, ja jednak widzę analogię - jak parę miesięcy temu usłyszałam syreny. Posłuchałam sygnału, sprawdziłam w internecie, że to bezsprzecznie i niepodważalnie alarm bombowy, po czym dalej oglądałam telewizję. Jakakolwiek reakcja wydawała się śmieszna - zgarnięcie rodziny i ukrywanie się gdziekolwiek czy choćby spakowanie się na wszelki wypadek - zupełnie nie do pomyślenia, bez jaj; telefon na policję, co się dzieje, nawet mi nie przyszedł do głowy. Bo, po pierwsze, takie rzeczy się nie dzieją, koniec kropka. I po drugie - na filmach wyglądało to zupełnie inaczej, ludzie biegający w kółko po ulicach i odpowiednia muzyka (tak, w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że moje poczucie bezpieczeństwa opiera się także na braku dramatycznej muzyki). Po przeanalizowaniu sytuacji wstecz zrozumiałam, że jeżeli kiedykolwiek wybuchnie wojna, wytłuką nas, zanim zdążymy zauważyć, że się dzieje. Żyjemy w bezpiecznym świecie i przywykliśmy do bezpieczeństwa.
            • gazeta_mi_placi Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 09:57
              I masz rację z tym bezpiecznym światem, alarm był fałszywy, w Polsce nie ma ataków bombowych, najwyżej głupie żarty gimnazjalistów z telefonami.
    • nihiru Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 08:24
      z jednej strony rozumiem reakcję (tzn.: jej brak) - jak mnie kiedyś w autobusie jakiś obmacywacz złapał, to zamiast go opierdzielić z góry do dołu, to migałam się po cichu, bo wstyd mi było hałas robić i zwracać na siebie uwagę ludzi.
      Ktoś tu napisał o złości w takich sytuacjach i miał świętą rację - gniew pomaga. problem w tym, że dziewczynki się tak wychowuje, żeby gniew i złość właśnie w sobie tłumiły, były miłe i grzeczne. skutek taki, że nie potrafią się potem bronić.

      z drugiej strony, jak mnie zgwałcono, to jedyny wstyd jaki czułam, to z tego powodu, że się beznadziejnie broniłam. może i u Nangi wstyd wynika z tego, że nie jest zadowolona ze swojej reakcji? że uważa, że powinna właśnie krzyczeć i walić? i żałuje że tego nie zrobiła?
      • ledzeppelin3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 08:37
        Dziewczęta się wychowuje, żeby były cicho i nie sprawiały kłopotu. Nangaparbat bardzo współczuję, nie masz żadnego powodu do wstydu, tylko do gniewu i cierpienia, ale to już pewnie wiesz z perspektywy lat.
      • nangaparbat3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 20:07
        Walić walilam, ale bylam po prostu o wiele slabsza.
    • edelstein Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 08:48

      Przeczytalam ten watek i jedno moge napisac,stwierdzenie "ona sobie winna"w narodzie wiecznie zywe.
      Rozwalaja mnie bajdurzenia co by bylo,gdyby.
      Nanga sie nie bronila-zle!
      nanga by sie bronila i mimo wszystko zostala zgwalcona-bronila sie niedostatecznie!
      sprawca by ja pobil i wyladowalaby w szpitalu,po co sie glupia bronila-zycie jej nie mile!
      sprawca by ja zabil-wolalabym,byc zgwalcona i zachowac zycie.
      Jematki Jak zwykle wiedza lepiej.

      “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
      Autorem powyzszego zdania jest M.
      • ledzeppelin3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 08:53
        Szczerze, myślałam, że tylko wśród wiejskich starszych kobiet zostało takie postrzeganie przemocy seksualnej. Po prostu ludziska są ograniczeni i tyle.
        • totorotot Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 09:56
          ledzeppelin3 napisała:
          > Szczerze, myślałam, że tylko
          wśród wiejskich starszych kobiet
          zostało takie pos
          > trzeganie przemocy seksualnej.
          Po prostu ludziska są ograniczeni
          i tyle.


          Po prostu niedoinformowani. Może którąś z Was mogłaby zalinkowac jakiś dobry artykuł w temacie?
          • iwoniaw Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 14:02
            To aż dobre artykuły trzeba czytać, żeby dojść do poglądu, iż w przypadku gwałtu winny jest gwałciciel, a nie wygląd ofiary, stan psychofizyczny ofiary, siła z jaką broniła się ofiara, ilość decybeli jaką z siebie (nie) wydała ofiara etc?
            • totorotot Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 20:01
              To aż dobre artykuły trzeba
              czytać, żeby dojść do poglądu, iż
              w przypadku gwałt
              > u winny jest gwałciciel, a nie
              wygląd ofiary, stan
              psychofizyczny ofiary, siła
              > z jaką broniła się ofiara, ilość
              decybeli jaką z siebie (nie)
              wydała ofiara etc
              > ?


              Tak. Bo w głowach nam siedzą te przyśpiewki "jeśli mówisz ze nie chcesz, to znaczy ze chcesz, to właśnie tego chcesz i będziesz mieć", ta Kowalska co ma szczęście bo i masz i kochanek i ja jeszcze zgwałcili; to ze jak suką nie da top pies nie weźmie, że kobieta zgwałcona jest zhanbiona, bo miała sukienkę i po co tam lazla.
              Zresztą sama wi dzisz po wątku poziom wiedzy społeczeństwa, że no nie mogą, nie mogą zrozumieć, czemu nie krzyczała. I wypowiedzi polityków, że jak kobieta naprawdę nie chce zajść w ciążę to podczas gwałtu nie zajdzie, etc.etc.

              Podobnie niski jest stan wiedzy dotyczący prewencji gwałtu, jego przyczyn, skutków, jak się bronić, jak o tym rozmawiać i CO kieruje gwalcicielem, bo wielu ludzi jest przekonanych że, że nieokiełznany popęd na widok peciny.
              • lampka_witoszowska Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 13.07.13, 08:50
                to nie wina przyśpiewek, tylko człowieczeństwa na niskim poziomie

                masz relację o gwałcie z pierwszej ręki,a domagasz się artykułu, jak już się wyżyłaś na Nandze

                masakra
    • melancho_lia Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 08:54
      Współczuję. Musiało i musi być straszne.
      A dziamgania niektórych nie słuchaj. Łatwo jest pisać i gdybać jeśli samemu się nie było w takiej sytuacji.
    • pszczolaasia Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 09:07
      Nanga. wspolczuje.
      zrob sobie lalke woodoo na "humaniste".
      albo lepiej dwie
      co do niektorych wypowiedzi w watku dlaczego sie nie bronila to ja wam ludzie wspolczuje.
      na tyle sie znamy na ile nas sprawdzono.
      osobiscie wydawalo mi sie tez ze bede sie bronic kopac gryzc szarpac jaja obije oczy wydlubie rece wylamie i bede sie drzec.
      natomiast dostalam histerycznego napadu smiechuindifferent
      na szczescie to tego bydlaka uspokoilo i sobie odszedl a ja poszlam na taksowke i do domu jeszcze taka rozhisteryzowana.
      na tyle sie znamy na ile nas sprawdzono kobietki i faceci...
      • gazeta_mi_placi Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 09:53
        To inna sytuacja, to był obcy człowiek, nie wiadomo czy świr czy z nożem i za ciemnej nocy.
        A tu kulturalny miły człowiek z którym kilka lat dobrowolnie była, raczej nie damski bokser bo by wspomniała. I za dnia w znanym otoczeniu. Nie groził jej ani nie straszył, dziwne, bardzo dziwne.
      • nangaparbat3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 20:11
        natomiast dostalam histerycznego napadu smiechu
        To mi sie podoba. Bardzo.
    • araceli Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 10:42
      Mnie osobiście historia wydaje się niewiarygodna pachnie prowokacją pisaną pod poprzedni wątek na kilometr.

      Natomiast ten fragment...

      > a co, gdybym wtedy zaszla w ciażę?
      > Niepewna, z kim. Czy zwierzylabym sie ukochanemu? Nie sadzę, to byloby zbyt
      > bolesne, za bardzo bym sie bala. Czy chcialabym oszukać, wrobić, wmanipulować?
      > Na pewno nie - modlilabym się, żeby dziecko było jego. Zrobilabym potem badania
      > DNA? w zyciu, schowalabym głowe w piasek, pewnie wyparlabym tamtą historię,
      > wyjasniła sobie, że to niemożliwe, by dziecko było tamtego.

      ... ten fragment to już niestety usprawiedliwianie świństwa w stosunku do 'ukochanego'. Wielka to musi być miłość, żeby nie powiedzieć 'ukochanemu' człowiekowi.
      • dniuy też mi się tak wydaje 12.07.13, 11:43
        Autorka -pani psycholog - ostatnio sobie robi na ludziach z forum badania na socjopatów tongue_out
        • gazeta_mi_placi Re: też mi się tak wydaje 12.07.13, 14:10
          10/10
    • mama-ola Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 12:02
      Wydaje mi się, że wiem, dlaczego nie krzyczałaś... Bo to był Twój facet i wszyscy znali Was jako parę.
      A więc po pierwsze, "mój facet świadczy o mnie". Gdybyś na widok publiczny wystawiła sytuację: "patrzcie, jak on mnie traktuje, napadł na mnie, chce gwałcić", to powstałoby pytanie, ciekawe na co Ty pozwalałaś przez te 3 lata.
      A po drugie, stałabyś się obiektem plotek w szerszym kontekście niż tylko ten gwałt. Plotkowano by na całego, że "taka jedna para była ze sobą 3 lata, a potem zerwali, a potem on ją chciał zgwałcić, ona krzyczała, no mówię pani kochana, co to było, a przedtem tacy niby kochający". Co i rusz ktoś by dorzucał swoje wspomnienie z przeciągu tych 3 lat. No temat na lata. Nie dziwne, że się wstydziłaś.

      Jakby Cię napadł ktoś obcy, to sytuacja byłaby czystsza, bez tych wszystkich naleciałości. Wtedy mogłabyś wrzeszczeć, ile sił w płucach. Plotkowanie byłoby mocno ograniczone - zbój napadł, dzielna się obroniła, koniec historii. Zamiast wstydu, ew. współczucie i podziw.
      • pulcino3 Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 13:12
        Nie mogę tego zrozumieć, że nenga nie zareagowała, przecież była z tym facetem, znała go sypiała z nim, więc dlaczego niby nie mogła po prostu dać mu wyraźnie do zrozumienia, że NIE CHCE? Będąc z nim zawsze na wszystko się zgadzała?

        Może on sam nawet nie wie że ją zgwałcił- bo skoro nie reagowała to mógł pomyśleć że tez tego chce i wszystko było okey.
        Ja myślę, że doszło do zbliżenia bo ty sama nie wiedziałaś czy chcesz, czy nie chcesz. Po stosunku doszło do ciebie , że jednak nie chciałaś. Byłaś już w tym czasie ze swoim facetem, którego z pewnością już kochałaś- poczułaś że zrobiłaś coś śliskiego i sumienie Tobie samej nie dawało spokoju. Tak ja to widzę.
        Człowiek różne rzeczy robi, których z czasem żałuje, ja sama mam na koncie kilka takich spraw suspicious, ale żeby od razu wchodzić w rolę ofiary?
        • gazeta_mi_placi Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 14:11
          Też mi to przyszło przez myśl.
        • araceli Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 18:48
          pulcino3 napisała:
          > Może on sam nawet nie wie że ją zgwałcił - bo skoro nie reagowała to mógł
          > pomyśleć że tez tego chce i wszystko było okey.

          Właśnie.
          • gazeta_mi_placi Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 19:03
            Zwłaszcza jeśli ich wcześniejszy seks (jak byli parą) wyglądał jak w tym dowcipie:

            Przychodzi blondynka do lekarza.
            Lekarz pyta:
            - Czy jest Pani aktywna seksualnie?
            - Nie, leżę jak kłoda.
            • iwles Re: nikomu o tym dotąd nie powiedzialam 12.07.13, 19:07

              a ty gazeta chyba cały dzisiejszy dzien o tym myślisz, bo co chwila w rożnych miejscach w tym wątku się dopisujesz, i to tak zupelnie od czapy, byle dowalic uncertain
              Nie może ci wyjsć z glowy, co ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka