nelka_zalogowana Ciekawe artykuły 09.08.04, 11:11 Drodzy państwo! Polecam stronkę: www.halat.pl/rozlew.html Są tam zebrane artykuły z kilku gazet na temat wód mineralnych, np: Artykuł Red. Pawła Kapucińskiego "WIADOMOŚCI HANDLOWE" z sierpnia 2002r. (?) "Kto rozsyła ulotki szkalujące producentów? Brudna ręka w czystej wodzie" (zachowano pisownię oryginału) Na początku lipca redakcje handlowych pism branżowych, a także kupcy w niektórych sieciach handlowych otrzymali tajemniczą kopertę. Pozbawioną jakiejkolwiek informacji o nadawcy, jedynie ze stemplem poczty w Warszawie. W środku nie było bakterii wąglika. Zawartość była jednak równie jadowita. Była to jednostronnie zadrukowana ulotka z przewodnim hasłem: „Nie pij wód Arctic i Żywiec” Z powołaniem się na test publikowany w „Świecie Konsumenta” według którego wyżej wymienione wody nie kwalifikują się rzekomo do „bezpośredniego spożycia”. Nie udało nam się zdobyć czasopisma, na które powołuje się anonimowy autor ulotki, ale te same wyniki „badań” wykonanych w SGGW przedrukował „Newsweek” z 7 lipca. „Przebadano” 14 marek nie gazowanych wód mineralnych. (Właściwie poza słowem „Badania” w cudzysłów należałoby wziąć również termin „Mineralnych” – w „rankingu” znalazły się bowiem również wody stołowe, sztucznie mineralizowane i sterylizowane.) W „rankingu” podano sensacyjne zupełnie wyniki badań mikrobiologicznych. Gdyby te „badania” zostały przeprowadzone tak jak być powinny to siedem wód mineralnych nie spełniało by jednego z warunków bakteriologicznych wymaganych przez Ministra Zdrowia (Rozporządzenie z 4 września 2000 r.) dla wody pitnej, a cztery wody nie nadawało by się nawet do tego, żeby napełnić nimi basen do kąpieli!!! (...) Artykuł Red. Krystyny Forowicz "RZECZPOSPOLITA" 1.10.2001 "Nabijanie w Zdrój butelkę" Na rynku mamy ponad 500 różnego rodzaju wód Nie każda woda butelkowana jest wodą mineralną, nie każda z etykietą "Zdrój" ma swoje źródło w zdroju. Wraz z pojawieniem się mody na zdrową żywność konsumpcja mineralnej rośnie. - Na rynku, w branży wód mineralnych mamy wielu nieuczciwych producentów - mówi mecenas Andrzej Tomaszek z warszawskiej spółki adwokackiej. I nie chodzi w tym przypadku o bałamutne napisy "wody wyszczuplające", "wody życia", "wody antystresowe" sezonowych wytwórców. Rzecz dotyczy wód "Żywiec Zdrój". Konsumenci nie mają pojęcia, że wrzucając w sklepie do koszyka zgrzewkę popularnego Żywca kupują pod tym samym szyldem zamiast górskiej mineralnej, zupełnie inną wodę źródlaną z terenów nizinnych. A ta nie tylko, że smakuje zupełnie inaczej. Inna też jest jej wartość fizjologiczno-odżywcza. Na rynku mamy dwie wody "Żywiec Zdrój". Jedna źródlana, wydobywana z ujęcia w Cięcinie koło Żywca na terenie Żywieckiego Parku Krajobrazowego. Druga pochodzi z ujęć św. Jana w Mirosławcu na Pojezierzu Pomorskim (między Szczecinem a Piłą). Wizerunek cesarza Franciszka Józefa I umieszczony na etykiecie wszystkich butelek tej firmy stwarza złudzenie, że wody pochodzą z tego samego "zdroju". Dociekliwy konsument o dobrym wzroku przeczyta na etykiecie drobny druk nazwy ujęcia. W zasadzie jednak etykiety są czytane, gdy pojawia się na półkach sklepowych nowy produkt. W przypadku wody "Żywiec Zdrój" przywykliśmy do wyglądu jej butelek. Utrzymane są one w niebieskiej kolorystyce, w centralnej części znajduje się napis "Żywiec Zdrój" w kolorze granatowym z białym odcieniem. Nad napisem umieszczony jest wizerunek cesarza Franciszka Józefa I. Te same elementy umieszczone są na tle krajobrazu - w zależności od partii towaru - górzystego bądź nizinnego (z wiatrakiem). Na szyjce butelki zawierającej wodę gazowaną z różnych ujęć znajduje się ta sama krawatka; na niebieskim tle widnieje korona w żółto-czerwonym kolorze oraz granatowy napis "Żywiec Zdrój". Na wszystkich butelkach - niezależnie od miejsca ujęcia wody - znajdują się białe nakrętki z granatowym napisem "Żywiec Zdrój". W ten oto sposób konsument otrzymuje mylne wyobrażenie o pochodzeniu towaru. To, że producent wody używa tego samego oznaczenia geograficznego dla części swoich produktów, które pochodzą z innego regionu, można uznać za naruszenie zasad uczciwej konkurencji. Takiego zdania jest mecenas Andrzej Tomaszek. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie zamierza zająć się sprawą. Na pismo spółki adwokackiej odpowiedział, że może podejmować czynności wynikające z ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji jedynie w interesie szerokiego grona konsumentów, a nie w interesie indywidualnych przedsiębiorców. Wodę butelkowaną popija w Polsce co druga rodzina i jest to dość szerokie grono klientów. Firma Żywiec Zdrój odpowiada na zarzuty, że zarejestrowała w Urzędzie Patentowym znaki towarowe; słowno-graficzny "Żywiec Zdrój" oraz "Żywiec Zdrój naturalna woda źródlana". I to wystarczy - uważa. - Prawda jest taka, że firma Żywiec Zdrój nie jest z Żywca, miejscowość Cięcina oddalona jest od Żywca o ponad 20 km, i produkowana przez nią woda źródlana nie jest "Żywcem Zdrój", a Żywiec nie jest uzdrowiskiem - komentuje całą sprawę Tadeusz Wojtaszek z Polskiego Towarzystwa Magnezologicznego w Krakowie, ekspert od wód mineralnych. Obecna ustawa o uzdrowiskach wyraźnie mówi, co można nazywać zdrojem. Nazwa przysługuje tylko miejscowościom uznanym za uzdrowiskowe (np. Muszyna Zdrój, Piwniczna Zdrój, Krynica Zdrój). Na rynku mamy ponad 500 różnego rodzaju wód. Jedyna rada, to czytać skrupulatnie etykiety, by nie dać się nabić w butelkę z nazwą "Zdrój". - Odpowiedz Link Zgłoś
odeo TO JEST CAŁY TEKST Z "WIADOMOŚCI HANDLOWYCH" 09.08.04, 17:07 To naprawdę jest chwyt poniżej pasa. Akuret tekst red. Kapuścińskiego sprzed dwóch lat znam dobrze, ale w Twoim tekście dziwnym trafem są tylko jego fragmenty... Naprawdę DZIWNE..... Dlaczego nie przekopiowałaś całego? Na wspomnianej stronie jest opublikowany w całości. Dla tych, którzy chcą dowiedzieć się NAPRAWDĘ, co napisano we "Wiadomościach Handlowych" dwa lata temu - tekst poniższy. Bez cenzury. Artykuł Red. Pawła Kapucińskiego "WIADOMOŚCI HANDLOWE" z sierpnia 2002r. (?) "Kto rozsyła ulotki szkalujące producentów? Brudna ręka w czystej wodzie" (zachowano pisownię oryginału) Na początku lipca redakcje handlowych pism branżowych, a także kupcy w niektórych sieciach handlowych otrzymali tajemniczą kopertę. Pozbawioną jakiejkolwiek informacji o nadawcy, jedynie ze stemplem poczty w Warszawie. W środku nie było bakterii wąglika. Zawartość była jednak równie jadowita. Była to jednostronnie zadrukowana ulotka z przewodnim hasłem: „Nie pij wód Arctic i Żywiec” Z powołaniem się na test publikowany w „Świecie Konsumenta” według którego wyżej wymienione wody nie kwalifikują się rzekomo do „bezpośredniego spożycia”. Nie udało nam się zdobyć czasopisma, na które powołuje się anonimowy autor ulotki, ale te same wyniki „badań” wykonanych w SGGW przedrukował „Newsweek” z 7 lipca. „Przebadano” 14 marek nie gazowanych wód mineralnych. (Właściwie poza słowem „Badania” w cudzysłów należałoby wziąć również termin „Mineralnych” – w „rankingu” znalazły się bowiem również wody stołowe, sztucznie mineralizowane i sterylizowane.) W „rankingu” podano sensacyjne zupełnie wyniki badań mikrobiologicznych. Gdyby te „badania” zostały przeprowadzone tak jak być powinny to siedem wód mineralnych nie spełniało by jednego z warunków bakteriologicznych wymaganych przez Ministra Zdrowia (Rozporządzenie z 4 września 2000 r.) dla wody pitnej, a cztery wody nie nadawało by się nawet do tego, żeby napełnić nimi basen do kąpieli!!! Chodzi o liczbę kolonii bakterii mezofilnych i psychrofilnych wyhodowanych z jednego mililitra wody. Nie są to wprawdzie bakterie chorobotwórcze, ale oznacza się je w badaniach laboratoryjnych ponieważ ich występowanie w większej liczbie daje sygnał, że warunki sanitarne ujęcia wody pozostawiają sporo do życzenia. W wodzie do picia, podobnie jak w wodzie mineralnej i stołowej tych pierwszych bakterii (mezofilnych) nie powinno być więcej – wg. Rozporządzenie MZ z 27 grudnia 2000 r. - niż 20 w jednym mililitrze, a tych drugich (psychrofilnych) – maksimum 100. Tymczasem „badania” przeprowadzone przez SGGW (czy mam zacząć się wstydzić, że jestem jej absolwentem?) dopatrzyły się bakterii psychrofilnych w następującej liczbie: 400 w Dobrawie, 910 w Ustroniance, 110 w ECO+, 220 w Arcticu i 1 400 w Żywcu Zdroju – przypomnijmy, że norma wynosi maksimum 100 . Jeszcze barwniej wypadły „badania” na zawartość bakterii mezofilnych. Przy normie 20 znaleziono ich 103 w Vicie, 55 w Ustroniance, 820 w ECO+, 1 000 w Arcticu i 3 000 w Żywcu Zdroju. Wyniki zupełnie absurdalne, ale nie dlatego, że na SGGW pomylono się w liczeniu lecz dlatego, że zastosowano złą metodologie badań. Otóż powyższe normy bakteriologiczne tyczą się tylko i wyłącznie wody w ciągu pierwszych 12 godzin od momentu napełnienia. A zatem badania można przeprowadzać tylko w tym czasie, później zaś czyli po upływie 12 godzin od pobrania wody ze źródła, liczby wymienionych gatunków bakterii „nie oznacza się” – jak to lakonicznie, ale jednoznacznie określa Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 27 grudnia 2000 r. Woda naturalna – a więc źródlana i mineralna jest bowiem substancją żywą, w której zachodzą różne procesy biochemiczne i bakteriologiczne. Liczba bakterii, która tak zaniepokoiła miesięcznik konsumentów najpierw wzrasta, a później maleje ponieważ one obumierają. Dlatego metodyka badań wody jest tak jednoznacznie określona w czasie! Wiedzieć o tym powinien każdy naukowiec, ale najwyraźniej nie wiedział o tym domorosły laborant, który przeprowadził w tak amatorski i nie fachowy sposób swoje badania. Nijak mają się one do faktycznej czystości bakteriologicznej wody. Kontrolę i badania przeprowadzamy na bieżąco, a co najmniej raz w miesiącu próbki wody analizowane sa przez Sanepid – mówi Sebastian Ciach, technolog Ustronianki. Określamy liczbę kolonii nie w jednym lecz w 100 militrach wody. Dla bakterii mezofilnych jest to na ogół od 3 do 10 bakterii (przypomnijmy wg. normy w 100 ml mogłoby być 2 000), a dla bakterii psychrofilnych nie więcej niż 20 – 30 kolonii w próbce 100 mililitrowej (wg. normy w tej ilości wody mogłoby być 10 000 bakterii). Hoop. producent wody Arctic, który 14 marca br. uzyskał znak zgodności ze standardami HACCP, najwyżej cenionego na świecie świadectwa stosowania metod wykluczających jakiekolwiek zagrożenie sanitarne przysłał nam wydruk monitoringu czystości mikrobiologicznej swojej wody. Wynika z niego, że obecność jednego z tych gatunków bakterii zamyka się w granicach od zera do paru procent dopuszczonych przez normę, a druga bakteria w ogóle nie występuje. Badania SGGW zrobiono źle, a na dodatek zinterpretowano je bardzo niefrasobliwie i nie konsekwentnie. Np. jedna z wód w której dopatrzono się przekroczenia normy na obecność bakterii mezofilnych dostała ocenę czystości bakteriologicznej „bez zastrzeżeń”. Ale sedno sprawy nie tkwi w jakości badań, które bez wątpienia zrobiono nie właściwie więc ich wartość jest równa zeru. Ciekawsze jest kto i dlaczego rozpoczął na ich podstawie kampanię przeciwko jednemu z liderów rynku Żywcowi, bardzo szybko zdobywającej udziały rynkowe marce Arctic (6 proc. rynku), czy plasującej się na drugim – trzecim miejscu Ustroniance. Czy jakiś wprowadzony w błąd wspomnianymi „badaniami” maniak, który rozpoczął prywatną wojnę z producentami „złej” wody. Czy też kryją się za tym wyrachowane działania quasi kryminalne? Jeśli ktoś z czytelników pomoże nam rozwikłać tę zagadkę będziemy bardzo wdzięczni. Jest też szansa na otrzymanie sporej nagrody pieniężnej od jednego z pomówionych producentów. Paweł Kapuściński Odpowiedz Link Zgłoś
nelka_zalogowana Re: TO JEST CAŁY TEKST Z "WIADOMOŚCI HANDLOWYCH" 09.08.04, 21:55 To naprawdę jest chwyt poniżej pasa. Akuret tekst red. Kapuścińskiego sprzed > dwóch lat znam dobrze, ale w Twoim tekście dziwnym trafem są tylko jego > fragmenty... Naprawdę DZIWNE Jest to połowa przekopiowanego artykułu ze strony podanej powyżej. I dlaczego dziwne?? Przecież PODAŁAM LINK, każdy zainteresowany mógł sobie przeczytać na podanej stronie całość. Nie mam obowiązku kopiować całości (zostawiłam na końcu w nawiasie trzy kropeczki, co miało oznaczać, że to nie wszystko. Nie przekopiowałam całego, bo jest zbyt długi, chciałam tylko zwrócić na niego uwagę. Artykuł z Rzeczypospolitej był krótszy, więc wkleiłam cały. Nie wiem, co Cię tak zbulwersowało. Odpowiedz Link Zgłoś
koniecpolska4 A TU CIEKAWY TEKST Z "PULSU BIZNESU"... 09.08.04, 17:14 No to ja też nie będę gorsza. Poniżej publikacja z Pulsu Biznesu na temat "badań" wspominanych przez kilku forumowiczów. Wiedziałam, że coś takiego kiedyś mi się rzuciło w oko. Publication: Puls Biznesu Provider: Puls Biznesu Net S.A. Date: June 7, 2004 Pieprz, woda i sól w oku Dawid Tokarz "Świat Konsumenta", przygotował test marek pieprzu, dostępnych na polskim rynku. Ten wyprodukowany przez lidera - firmę Kamis - wypadł bardzo kiepsko. "Możemy tego nie publikować. Musicie tylko odkupić prawa do rankingu za 50 tys. zł" - taką propozycję - według władz Kamisu - złożyli przedstawiciele gazety.- Nieprawda! To Kamis zaproponował takie rozwiązanie - zarzeka się Piotr Koluch, redaktor naczelny "Świata Konsumenta" - pisma, którego działalnością (mimo niewielkiego nakładu) zainteresował się już sąd, UOKiK i Rada Etyki Mediów. Sprawdziany budują prestiż - W Unii Europejskiej czy w USA od dłuższego czasu ukazują się pisma konsumenckie, u nas nie było ich odpowiednika. A polski konsument powinien wiedzieć, które produkty spełniają wszystkie normy jakościowe, a które mogą się okazać dla niego niebezpieczne - wyjaśnia powody uruchomienia fachowego miesięcznika dla konsumentów Piotr Koluch, jego szef i pomysłodawca. Od początku pismo budowało popularność głównie na sprawdzianach różnych grup produktów - w każdym numerze publikowane są dwa testy, często podsumowane w formie rankingu. I właśnie te rankingi budzą największe kontrowersje...We wrześniu 2003 r. "Świat Konsumenta" opublikował test czarnego, mielonego pieprzu. Ocenie poddano produkty 4 marek. Efekt? Dwa z nich: firm Kotanyi i Kamis sklasyfikowano jako mierne. Według wyników testu, pieprz tych spółek zawierał więcej wody niż dopuszczają normy (przewidują do 12 proc. wilgotności).Na tę publikację natychmiast zareagowali m.in. przedstawiciele dużych sieci handlowych, do których dociera "Świat Konsumenta".- Odbiorcy zaczęli zasypywać nas e-mailami z żądaniami wyjaśnień. Bardzo szybko przekazaliśmy próbki produktu do niezależnego laboratorium Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji. Dwukrotny sprawdzian wykazał, że nasz pieprz spełnia wszystkie normy jakościowe, także te dotyczące zawartości wody - mówi Andrzej Kuliński z Kamisu, największego w Polsce producenta przypraw. I ciągnie: - Zażądaliśmy od "Świata Konsumenta" weryfikacji wyników testu w niezależnym, akredytowanym laboratorium lub sprostowania nieprawdziwych danych. Gdy odmówiono, przeciw wydawcy skierowaliśmy pozew, zarzucając mu stosowanie czynów nieuczciwej konkurencji. Sąd Okręgowy w Warszawie jeszcze nie rozpatrzył tej sprawy. Uznał jednak, że powództwo Kamisu jest wiarygodne i 16 marca 2004 r. zabezpieczył je, zakazując redakcji periodyku publikacji artykułu i wyników testu pieprzu, a także udostępniania ich osobom trzecim. Floyd Press odwołał się jednak od tego postanowienia do sądu wyższej instancji, a w numerze z kwietnia 2004 r. przedrukował ranking pieprzu. Najciekawsze, co stało się przed ponowioną publikacją...Kto złożył propozycję? - Zaprezentowano nam ten materiał i dostaliśmy propozycję odkupienia testu - i praw do niego - za 50 tys. zł. To był szantaż w białych rękawiczkach! Oczywiście nie zgodziliśmy się! - mówi z oburzeniem Robert Kamiński, prezes Kamisu. Zupełnie inaczej pamiętają całą sytuację przedstawiciele "Świata Konsumenta".- To Kamis wyszedł z propozycją kupienia od nas praw do testu. Chciał, by w umowie zawrzeć klauzulę wyłączności nie tylko dla artykułu, ale i wyników testu, na co się nie zgodziliśmy, chcąc zostawić możliwość korzystania z tych rezultatów także innym firmom uczestnikom - przekonuje Piotr Koluch. Zdaniem szefa miesięcznika, sprzedaż praw do wyników testu to normalna praktyka, którą stosują choćby pisma konsumenckie w Europie Zachodniej. W przypadku pieprzu zwycięzca rankingu - firma Prymat - skorzystała z tej możliwości i w działaniach marketingowych powołuje się na wyniki rankingu. Jej pieprz jest reklamowany w prasie branżowej i kobiecej jako "najlepszy w Polsce i doceniony w Europie". Dlaczego "doceniony w Europie"? Testy, publikowane w "Świecie Konsumenta", opatrzone są informacją "badania wykonały laboratoria Unii Europejskiej". - Taka formuła ma sugerować rzetelność badań. Ale jeśli wszystko jest OK, to dlaczego redakcja pisma nie ujawnia, co to za tajemnicze "laboratoria UE"? - zastanawia się przedstawiciel firmy, której produkt, podobnie jak pieprz Kamisu, wypadł kiepsko w jednym z testów. - Nieujawnianie nazw laboratoriów to światowy standard. W ten sposób zapewniamy niezależność testów i chronimy jednostki badawcze przed naciskami producentów. Nazwy laboratoriów ujawniane są dopiero przed sądem i tak właśnie stało się w wypadku sprawy Kamisu: przedstawiliśmy w sądzie dokumentację testu - ze wskazaniem, które z akredytowanych niemieckich laboratoriów go wykonało - broni się Piotr Koluch. Producenci się bronią Szef "Świata Konsumenta" twierdzi, że naciski ze strony producentów dotknęły m.in. Zakład Towaroznawstwa i Żywności Funkcjonalnej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, który do końca 2002 r. przeprowadzał dla miesięcznika niektóre testy - m.in. ten z czerwca 2002 r., dotyczący niegazowanych wód mineralnych. Ranking pod groźnym tytułem "Gorsza niż kranówa" stwierdzał, że niektóre wody (Arctic - produkowana przez firmę Hoop i Żywiec Zdrój - wytwarzany przez Danone) po ponad 12 godzinach od otwarcia butelki zawierają więcej bakterii mezo- i psychrofilnych niż dopuszcza się w wodzie kranowej! W konkluzji artykułu pismo zdecydowanie odradzało picie obu wód. Pewnie nie byłoby wielkiej afery, ale ów ranking przedrukował "Newsweek" (komentując go w tekście "Nie wszystko czyste, co przezroczyste").Producenci zaczęli się bronić - przedstawiali wyniki własnych badań w akredytowanych laboratoriach, podważali wiarygodność tych wykonanych na zlecenie "Świata Konsumenta"... Rok później, w czerwcu 2003 r. miesięcznik test powtórzył; wyniki były bardzo podobne. Wtedy Krajowa Izba Gospodarcza Przemysłu Rozlewniczego zorganizowała w swej siedzibie spotkanie szefów firm producentów wody z przedstawicielami redakcji konsumenckiego czasopisma i ekspertami. Dotarliśmy do protokołu z tego posiedzenia: fachowcy wskazują na zastrzeżenia do badania. Dr Teresa Latour, kierownik Zakładu Tworzyw Uzdrowiskowych Państwowego Zakładu Higieny, przekonywała m.in., że bakterie wymienione w artykule "Świata Konsumenta" nie są chorobotwórcze, a ich ilość naturalnie narasta po 12 godzinach od otwarcia butelki (norma określa ich ilość właśnie w ciągu 12 godzin od otwarcia). - Występujemy w imieniu konsumentów. Jako konsument mam prawo wiedzieć, czy w wodach mineralnych po jakimś czasie od otwarcia butelki (a producent nie podaje terminu spożycia po otwarciu) są takie ilości bakterii, których nie może być nawet w wodzie kranowej. To chyba oczywiste! - zżyma się Piotr Koluch. Drugiego testu wód, z czerwca 2003 r., nie przeprowadzali już specjaliści SGGW Uczelnia zerwała współpracę z pismem pod koniec 2002 r. Dlaczego? Prof. Franciszek Świderski, kierownik Zakładu Towaroznawstwa i Żywności Funkcjonalnej SGGW, przekonuje, że nie miało to nic wspólnego z kontrowersyjnym testem wód mineralnych. - Rektor podjął tę decyzję, bo wyniki naszych testów wykorzystywano do celów reklamowych. Jeden z producentów kawy (MK Cafe od 2 lat używa tytułu najbardziej pożądanej wśród kaw dostępnych na polskim rynku, według niezależnego testu kaw "ŚK" - przyp. red.) reklamował ją w mediach, powołując się na SGGW. To było bezprawne nadużycie marki uczelni! - wyjaśnia naukowiec. Sprzedawanie praw do używania testów do celów marketingowych nie wyczerpuje działań "Świata Konsumenta", budzących kontrowersje .Pisma konsumenckie w innych krajach ("Test" w Niemczech, "Consumer Report" w USA cz Odpowiedz Link Zgłoś
michalle Re: uwaga na wodę ŻYWIEC!!! 10.08.04, 10:40 Mam do powiedzenia tylko jedno: pije ta wode tylko ze wzgledu na spory sentyment do malej grupki osob, ktore pracuja dla Zywca. Tak malej, ze nie wiem czy potrzeba uzywac 2 rak. Polecam za to wszystkim picie produktow firmy Polska Woda czyli Primavery i Vitalineii oraz sporych ilosci czeskiego piwa! Michal L Odpowiedz Link Zgłoś
higa odpowiadam 11.08.04, 09:14 dopiero teraz się zgłaszam bo wątek był na innym forum (został przeniesiony) a do tego byłam chora (nadwyrężyłam kręgosłup a jestm w ciąży). przejrzałam pobierznie opinie - widzę że dużo osób na mnie najechało jak na jakiegoś szarlatana - no coż takie są prawa na forum ale po to mamy demokrację żeby każdy mogł powiedzieć co myśli i ja to szanuję. Nie wiem tylko po co tyle złości i nieprzyjemnych słów - kiedy ktoś chce coś zrobić w dobrej wierze...? Test opublikował "Świat Konsumenta" (owszem, prenumeruje - a konkretnie nie ja, tylko firma w której pracowałam jeszcze parę miesięcy temu - agencja reklamowa, aby wiedzieć więcej o róznych produktach i o tym co rzeczywiście jest dobre a co nie.) Następnie przedrukował go Newsweek (to dla tych, którzy nie ufają małym pisemkom - ale być może dużym też nie... w ogóle jak się nie chce w coś uwierzyć to choćby było to jasne jak słońce to znajdzie się argumenty przeciw). załączam link: newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=2969 artykuł można też znaleźć po wejściu na stronę www.newsweek.com.pl i wpisaniu w wyszukiwarkę słów : test wod mineralnych jest tam także podane kto robił te badania o których piszę. I jeszcze raz słowem wyjaśnienia: nie atakuję tych, którzy chcą pić Żywca. pijcie go dalej. na zdrowie - i to szczerze. nie sądze żeby ktoś na tym poważnie ucierpiał. Chciałam się tylko podzielić informacjami, które spowodowały że ja tej wody już nie piję - bo od tego jest forum: WYMIANA OPINNI. Miłych wyborów. i proszę o odrobinę kultury, jeśli można o to w ogóle kogoś prosić. Ja nikogo nie obrażam - po prostu temat wydaje mi się interesujący. Nie sądzę abym była jakąś szarlatanką - po prostu człowiekiem który czyta prasę i wyciąga wnioski - ale tak jak mówię - są to moje wnioski i ktoś się może z nimi nie zgadzać, nie wierzyć, ale nie musi mnie obrażać. higa Odpowiedz Link Zgłoś
semali Re: opinie IMiDZ 17.08.04, 22:22 Tak sobie czytam ten wątek i zadziwia mnie jak niektórzy z Was święcie wierzą w jakość produktów polecanych przez IMiDZ. Otóż ten właśnie IMiDZ poleca m.in. kiełbaski i parówki! "Morlinki". Zachęcona rekomendacją zaczęłam kupować te wędliny moim dzieciom i co się okazało, najpierw były całkiem dobre, potem było już coraz gorzej. Kiedyś kupiłam owe kiełbaski dla córki, która naprawdę kiełbaskę bardzo lubi i co? mała co chwilę wypluwała, bo pełno w niej było chrząstek i kostek. Oczywiście przestałam kupować te produkty, a do artykułów polecanych przez IMiDZ podchodzę już z większym dystansem Mnie w ogóle dziwi, że IMiDZ poleca parówki (czytaliście skład)? Co do wody to używam źródlanej Mama i ja POzdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś