Dodaj do ulubionych

uwaga na wodę ŻYWIEC!!!

    • nelka_zalogowana Ciekawe artykuły 09.08.04, 11:11
      Drodzy państwo!
      Polecam stronkę: www.halat.pl/rozlew.html
      Są tam zebrane artykuły z kilku gazet na temat wód mineralnych, np:

      Artykuł Red. Pawła Kapucińskiego
      "WIADOMOŚCI HANDLOWE"
      z sierpnia 2002r. (?)
      "Kto rozsyła ulotki szkalujące producentów?
      Brudna ręka w czystej wodzie"
      (zachowano pisownię oryginału)

      Na początku lipca redakcje handlowych pism branżowych, a także kupcy w
      niektórych sieciach handlowych otrzymali tajemniczą kopertę. Pozbawioną
      jakiejkolwiek informacji o nadawcy, jedynie ze stemplem poczty w Warszawie. W
      środku nie było bakterii wąglika. Zawartość była jednak równie jadowita. Była
      to jednostronnie zadrukowana ulotka z przewodnim hasłem: „Nie pij wód Arctic i
      Żywiec”
      Z powołaniem się na test publikowany w „Świecie Konsumenta” według którego
      wyżej wymienione wody nie kwalifikują się rzekomo do „bezpośredniego spożycia”.
      Nie udało nam się zdobyć czasopisma, na które powołuje się anonimowy autor
      ulotki, ale te same wyniki „badań” wykonanych w SGGW przedrukował „Newsweek” z
      7 lipca.
      „Przebadano” 14 marek nie gazowanych wód mineralnych. (Właściwie poza
      słowem „Badania” w cudzysłów należałoby wziąć również termin „Mineralnych” –
      w „rankingu” znalazły się bowiem również wody stołowe, sztucznie mineralizowane
      i sterylizowane.)
      W „rankingu” podano sensacyjne zupełnie wyniki badań mikrobiologicznych. Gdyby
      te „badania” zostały przeprowadzone tak jak być powinny to siedem wód
      mineralnych nie spełniało by jednego z warunków bakteriologicznych wymaganych
      przez Ministra Zdrowia (Rozporządzenie z 4 września 2000 r.) dla wody pitnej, a
      cztery wody nie nadawało by się nawet do tego, żeby napełnić nimi basen do
      kąpieli!!! (...)


      Artykuł Red. Krystyny Forowicz
      "RZECZPOSPOLITA"
      1.10.2001
      "Nabijanie w Zdrój butelkę"

      Na rynku mamy ponad 500 różnego rodzaju wód
      Nie każda woda butelkowana jest wodą mineralną, nie każda z etykietą "Zdrój"
      ma swoje źródło w zdroju. Wraz z pojawieniem się mody na zdrową żywność
      konsumpcja mineralnej rośnie.

      - Na rynku, w branży wód mineralnych mamy wielu nieuczciwych producentów - mówi
      mecenas Andrzej Tomaszek z warszawskiej spółki adwokackiej. I nie chodzi w tym
      przypadku o bałamutne napisy "wody wyszczuplające", "wody życia", "wody
      antystresowe" sezonowych wytwórców.

      Rzecz dotyczy wód "Żywiec Zdrój". Konsumenci nie mają pojęcia, że wrzucając w
      sklepie do koszyka zgrzewkę popularnego Żywca kupują pod tym samym szyldem
      zamiast górskiej mineralnej, zupełnie inną wodę źródlaną z terenów nizinnych. A
      ta nie tylko, że smakuje zupełnie inaczej. Inna też jest jej wartość
      fizjologiczno-odżywcza.

      Na rynku mamy dwie wody "Żywiec Zdrój". Jedna źródlana, wydobywana z ujęcia w
      Cięcinie koło Żywca na terenie Żywieckiego Parku Krajobrazowego. Druga pochodzi
      z ujęć św. Jana w Mirosławcu na Pojezierzu Pomorskim (między Szczecinem a
      Piłą). Wizerunek cesarza Franciszka Józefa I umieszczony na etykiecie
      wszystkich butelek tej firmy stwarza złudzenie, że wody pochodzą z tego
      samego "zdroju".

      Dociekliwy konsument o dobrym wzroku przeczyta na etykiecie drobny druk nazwy
      ujęcia. W zasadzie jednak etykiety są czytane, gdy pojawia się na półkach
      sklepowych nowy produkt. W przypadku wody "Żywiec Zdrój" przywykliśmy do
      wyglądu jej butelek. Utrzymane są one w niebieskiej kolorystyce, w centralnej
      części znajduje się napis "Żywiec Zdrój" w kolorze granatowym z białym
      odcieniem. Nad napisem umieszczony jest wizerunek cesarza Franciszka Józefa I.
      Te same elementy umieszczone są na tle krajobrazu - w zależności od partii
      towaru - górzystego bądź nizinnego (z wiatrakiem). Na szyjce butelki
      zawierającej wodę gazowaną z różnych ujęć znajduje się ta sama krawatka; na
      niebieskim tle widnieje korona w żółto-czerwonym kolorze oraz granatowy
      napis "Żywiec Zdrój".

      Na wszystkich butelkach - niezależnie od miejsca ujęcia wody - znajdują się
      białe nakrętki z granatowym napisem "Żywiec Zdrój".

      W ten oto sposób konsument otrzymuje mylne wyobrażenie o pochodzeniu towaru.

      To, że producent wody używa tego samego oznaczenia geograficznego dla części
      swoich produktów, które pochodzą z innego regionu, można uznać za naruszenie
      zasad uczciwej konkurencji. Takiego zdania jest mecenas Andrzej Tomaszek.

      Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie zamierza zająć się sprawą. Na pismo
      spółki adwokackiej odpowiedział, że może podejmować czynności wynikające z
      ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji jedynie w interesie szerokiego
      grona konsumentów, a nie w interesie indywidualnych przedsiębiorców.

      Wodę butelkowaną popija w Polsce co druga rodzina i jest to dość szerokie grono
      klientów.

      Firma Żywiec Zdrój odpowiada na zarzuty, że zarejestrowała w Urzędzie
      Patentowym znaki towarowe; słowno-graficzny "Żywiec Zdrój" oraz "Żywiec Zdrój
      naturalna woda źródlana". I to wystarczy - uważa.

      - Prawda jest taka, że firma Żywiec Zdrój nie jest z Żywca, miejscowość Cięcina
      oddalona jest od Żywca o ponad 20 km, i produkowana przez nią woda źródlana nie
      jest "Żywcem Zdrój", a Żywiec nie jest uzdrowiskiem - komentuje całą sprawę
      Tadeusz Wojtaszek z Polskiego Towarzystwa Magnezologicznego w Krakowie, ekspert
      od wód mineralnych.

      Obecna ustawa o uzdrowiskach wyraźnie mówi, co można nazywać zdrojem. Nazwa
      przysługuje tylko miejscowościom uznanym za uzdrowiskowe (np. Muszyna Zdrój,
      Piwniczna Zdrój, Krynica Zdrój).

      Na rynku mamy ponad 500 różnego rodzaju wód. Jedyna rada, to czytać
      skrupulatnie etykiety, by nie dać się nabić w butelkę z nazwą "Zdrój". -

      • odeo TO JEST CAŁY TEKST Z "WIADOMOŚCI HANDLOWYCH" 09.08.04, 17:07
        To naprawdę jest chwyt poniżej pasa. Akuret tekst red. Kapuścińskiego sprzed
        dwóch lat znam dobrze, ale w Twoim tekście dziwnym trafem są tylko jego
        fragmenty... Naprawdę DZIWNE..... Dlaczego nie przekopiowałaś całego? Na
        wspomnianej stronie jest opublikowany w całości. Dla tych, którzy chcą
        dowiedzieć się NAPRAWDĘ, co napisano we "Wiadomościach Handlowych" dwa lata
        temu - tekst poniższy. Bez cenzury.


        Artykuł Red. Pawła Kapucińskiego
        "WIADOMOŚCI HANDLOWE"
        z sierpnia 2002r. (?)
        "Kto rozsyła ulotki szkalujące producentów?
        Brudna ręka w czystej wodzie"
        (zachowano pisownię oryginału)

        Na początku lipca redakcje handlowych pism branżowych, a także kupcy w
        niektórych sieciach handlowych otrzymali tajemniczą kopertę. Pozbawioną
        jakiejkolwiek informacji o nadawcy, jedynie ze stemplem poczty w Warszawie. W
        środku nie było bakterii wąglika. Zawartość była jednak równie jadowita. Była
        to jednostronnie zadrukowana ulotka z przewodnim hasłem: „Nie pij wód Arctic i
        Żywiec”
        Z powołaniem się na test publikowany w „Świecie Konsumenta” według którego
        wyżej wymienione wody nie kwalifikują się rzekomo do „bezpośredniego spożycia”.
        Nie udało nam się zdobyć czasopisma, na które powołuje się anonimowy autor
        ulotki, ale te same wyniki „badań” wykonanych w SGGW przedrukował „Newsweek” z
        7 lipca.
        „Przebadano” 14 marek nie gazowanych wód mineralnych. (Właściwie poza
        słowem „Badania” w cudzysłów należałoby wziąć również termin „Mineralnych” –
        w „rankingu” znalazły się bowiem również wody stołowe, sztucznie mineralizowane
        i sterylizowane.)
        W „rankingu” podano sensacyjne zupełnie wyniki badań mikrobiologicznych. Gdyby
        te „badania” zostały przeprowadzone tak jak być powinny to siedem wód
        mineralnych nie spełniało by jednego z warunków bakteriologicznych wymaganych
        przez Ministra Zdrowia (Rozporządzenie z 4 września 2000 r.) dla wody pitnej, a
        cztery wody nie nadawało by się nawet do tego, żeby napełnić nimi basen do
        kąpieli!!!
        Chodzi o liczbę kolonii bakterii mezofilnych i psychrofilnych wyhodowanych z
        jednego mililitra wody. Nie są to wprawdzie bakterie chorobotwórcze, ale
        oznacza się je w badaniach laboratoryjnych ponieważ ich występowanie w
        większej liczbie daje sygnał, że warunki sanitarne ujęcia wody pozostawiają
        sporo do życzenia. W wodzie do picia, podobnie jak w wodzie mineralnej i
        stołowej tych pierwszych bakterii (mezofilnych) nie powinno być więcej – wg.
        Rozporządzenie MZ z 27 grudnia 2000 r. - niż 20 w jednym mililitrze, a tych
        drugich (psychrofilnych) – maksimum 100. Tymczasem „badania” przeprowadzone
        przez SGGW (czy mam zacząć się wstydzić, że jestem jej absolwentem?)
        dopatrzyły się bakterii psychrofilnych w następującej liczbie: 400 w
        Dobrawie, 910 w Ustroniance, 110 w ECO+, 220 w Arcticu i 1 400 w Żywcu Zdroju –
        przypomnijmy, że norma wynosi maksimum 100 . Jeszcze barwniej wypadły „badania”
        na zawartość bakterii mezofilnych. Przy normie 20 znaleziono ich 103 w Vicie,
        55 w Ustroniance, 820 w ECO+, 1 000 w Arcticu i 3 000 w Żywcu Zdroju.
        Wyniki zupełnie absurdalne, ale nie dlatego, że na SGGW pomylono się w liczeniu
        lecz dlatego, że zastosowano złą metodologie badań.
        Otóż powyższe normy bakteriologiczne tyczą się tylko i wyłącznie wody w ciągu
        pierwszych 12 godzin od momentu napełnienia. A zatem badania można
        przeprowadzać tylko w tym czasie, później zaś czyli po upływie 12 godzin od
        pobrania wody ze źródła, liczby wymienionych gatunków bakterii „nie oznacza
        się” – jak to lakonicznie, ale jednoznacznie określa Rozporządzenie Ministra
        Zdrowia z 27 grudnia 2000 r. Woda naturalna – a więc źródlana i mineralna jest
        bowiem substancją żywą, w której zachodzą różne procesy biochemiczne i
        bakteriologiczne. Liczba bakterii, która tak zaniepokoiła miesięcznik
        konsumentów najpierw wzrasta, a później maleje ponieważ one obumierają. Dlatego
        metodyka badań wody jest tak jednoznacznie określona w czasie!
        Wiedzieć o tym powinien każdy naukowiec, ale najwyraźniej nie wiedział o tym
        domorosły laborant, który przeprowadził w tak amatorski i nie fachowy sposób
        swoje badania. Nijak mają się one do faktycznej czystości bakteriologicznej
        wody.
        Kontrolę i badania przeprowadzamy na bieżąco, a co najmniej raz w miesiącu
        próbki wody analizowane sa przez Sanepid – mówi Sebastian Ciach, technolog
        Ustronianki. Określamy liczbę kolonii nie w jednym lecz w 100 militrach wody.
        Dla bakterii mezofilnych jest to na ogół od 3 do 10 bakterii (przypomnijmy wg.
        normy w 100 ml mogłoby być 2 000), a dla bakterii psychrofilnych nie więcej niż
        20 – 30 kolonii w próbce 100 mililitrowej (wg. normy w tej ilości wody mogłoby
        być 10 000 bakterii).
        Hoop. producent wody Arctic, który 14 marca br. uzyskał znak zgodności ze
        standardami HACCP, najwyżej cenionego na świecie świadectwa stosowania metod
        wykluczających jakiekolwiek zagrożenie sanitarne przysłał nam wydruk
        monitoringu czystości mikrobiologicznej swojej wody. Wynika z niego, że
        obecność jednego z tych gatunków bakterii zamyka się w granicach od zera do
        paru procent dopuszczonych przez normę, a druga bakteria w ogóle nie występuje.
        Badania SGGW zrobiono źle, a na dodatek zinterpretowano je bardzo
        niefrasobliwie i nie konsekwentnie. Np. jedna z wód w której dopatrzono się
        przekroczenia normy na obecność bakterii mezofilnych dostała ocenę czystości
        bakteriologicznej „bez zastrzeżeń”. Ale sedno sprawy nie tkwi w jakości badań,
        które bez wątpienia zrobiono nie właściwie więc ich wartość jest równa zeru.
        Ciekawsze jest kto i dlaczego rozpoczął na ich podstawie kampanię przeciwko
        jednemu z liderów rynku Żywcowi, bardzo szybko zdobywającej udziały rynkowe
        marce Arctic (6 proc. rynku), czy plasującej się na drugim – trzecim miejscu
        Ustroniance. Czy jakiś wprowadzony w błąd wspomnianymi „badaniami” maniak,
        który rozpoczął prywatną wojnę z producentami „złej” wody. Czy też kryją się za
        tym wyrachowane działania quasi kryminalne?
        Jeśli ktoś z czytelników pomoże nam rozwikłać tę zagadkę będziemy bardzo
        wdzięczni. Jest też szansa na otrzymanie sporej nagrody pieniężnej od jednego z
        pomówionych producentów.

        Paweł Kapuściński


        • nelka_zalogowana Re: TO JEST CAŁY TEKST Z "WIADOMOŚCI HANDLOWYCH" 09.08.04, 21:55
          To naprawdę jest chwyt poniżej pasa. Akuret tekst red. Kapuścińskiego sprzed
          > dwóch lat znam dobrze, ale w Twoim tekście dziwnym trafem są tylko jego
          > fragmenty... Naprawdę DZIWNE

          Jest to połowa przekopiowanego artykułu ze strony podanej powyżej. I dlaczego
          dziwne?? Przecież PODAŁAM LINK, każdy zainteresowany mógł sobie przeczytać na
          podanej stronie całość. Nie mam obowiązku kopiować całości (zostawiłam na końcu
          w nawiasie trzy kropeczki, co miało oznaczać, że to nie wszystko. Nie
          przekopiowałam całego, bo jest zbyt długi, chciałam tylko zwrócić na niego
          uwagę. Artykuł z Rzeczypospolitej był krótszy, więc wkleiłam cały.

          Nie wiem, co Cię tak zbulwersowało.
      • koniecpolska4 A TU CIEKAWY TEKST Z "PULSU BIZNESU"... 09.08.04, 17:14
        No to ja też nie będę gorsza. Poniżej publikacja z Pulsu Biznesu na
        temat "badań" wspominanych przez kilku forumowiczów. Wiedziałam, że coś takiego
        kiedyś mi się rzuciło w oko.


        Publication: Puls Biznesu
        Provider: Puls Biznesu Net S.A.
        Date: June 7, 2004

        Pieprz, woda i sól w oku
        Dawid Tokarz

        "Świat Konsumenta", przygotował test marek pieprzu, dostępnych na polskim
        rynku. Ten wyprodukowany przez lidera - firmę Kamis - wypadł bardzo
        kiepsko. "Możemy tego nie publikować. Musicie tylko odkupić prawa do rankingu
        za 50 tys. zł" - taką propozycję - według władz Kamisu - złożyli
        przedstawiciele gazety.- Nieprawda! To Kamis zaproponował takie rozwiązanie -
        zarzeka się Piotr Koluch, redaktor naczelny "Świata Konsumenta" - pisma,
        którego działalnością (mimo niewielkiego nakładu) zainteresował się już sąd,
        UOKiK i Rada Etyki Mediów.

        Sprawdziany budują prestiż - W Unii Europejskiej czy w USA od dłuższego czasu
        ukazują się pisma konsumenckie, u nas nie było ich odpowiednika.

        A polski konsument powinien wiedzieć, które produkty spełniają wszystkie normy
        jakościowe, a które mogą się okazać dla niego niebezpieczne - wyjaśnia powody
        uruchomienia fachowego miesięcznika dla konsumentów Piotr Koluch, jego szef i
        pomysłodawca.

        Od początku pismo budowało popularność głównie na sprawdzianach różnych grup
        produktów - w każdym numerze publikowane są dwa testy, często podsumowane w
        formie rankingu.

        I właśnie te rankingi budzą największe kontrowersje...We wrześniu 2003
        r. "Świat Konsumenta" opublikował test czarnego, mielonego pieprzu. Ocenie
        poddano produkty 4 marek. Efekt? Dwa z nich: firm Kotanyi i Kamis
        sklasyfikowano jako mierne. Według wyników testu, pieprz tych spółek zawierał
        więcej wody niż dopuszczają normy (przewidują do 12 proc. wilgotności).Na tę
        publikację natychmiast zareagowali m.in. przedstawiciele dużych sieci
        handlowych, do których dociera "Świat Konsumenta".- Odbiorcy zaczęli zasypywać
        nas e-mailami z żądaniami wyjaśnień. Bardzo szybko przekazaliśmy próbki
        produktu do niezależnego laboratorium Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji.
        Dwukrotny sprawdzian wykazał, że nasz pieprz spełnia wszystkie normy
        jakościowe, także te dotyczące zawartości wody - mówi Andrzej Kuliński z
        Kamisu, największego w Polsce producenta przypraw.

        I ciągnie: - Zażądaliśmy od "Świata Konsumenta" weryfikacji wyników testu w
        niezależnym, akredytowanym laboratorium lub sprostowania nieprawdziwych danych.

        Gdy odmówiono, przeciw wydawcy skierowaliśmy pozew, zarzucając mu stosowanie
        czynów nieuczciwej konkurencji. Sąd Okręgowy w Warszawie jeszcze nie rozpatrzył
        tej sprawy. Uznał jednak, że powództwo Kamisu jest wiarygodne i 16 marca 2004
        r. zabezpieczył je, zakazując redakcji periodyku publikacji artykułu i wyników
        testu pieprzu, a także udostępniania ich osobom trzecim. Floyd Press odwołał
        się jednak od tego postanowienia do sądu wyższej instancji, a w numerze z
        kwietnia 2004 r. przedrukował ranking pieprzu. Najciekawsze, co stało się przed
        ponowioną publikacją...Kto złożył propozycję? - Zaprezentowano nam ten materiał
        i dostaliśmy propozycję odkupienia testu - i praw do niego - za 50 tys. zł. To
        był szantaż w białych rękawiczkach! Oczywiście nie zgodziliśmy się! - mówi z
        oburzeniem Robert Kamiński, prezes Kamisu. Zupełnie inaczej pamiętają całą
        sytuację przedstawiciele "Świata Konsumenta".- To Kamis wyszedł z propozycją
        kupienia od nas praw do testu. Chciał, by w umowie zawrzeć klauzulę wyłączności
        nie tylko dla artykułu, ale i wyników testu, na co się nie zgodziliśmy, chcąc
        zostawić możliwość korzystania z tych rezultatów także innym firmom
        uczestnikom - przekonuje Piotr Koluch.

        Zdaniem szefa miesięcznika, sprzedaż praw do wyników testu to normalna
        praktyka, którą stosują choćby pisma konsumenckie w Europie Zachodniej.

        W przypadku pieprzu zwycięzca rankingu - firma Prymat - skorzystała z tej
        możliwości i w działaniach marketingowych powołuje się na wyniki rankingu.

        Jej pieprz jest reklamowany w prasie branżowej i kobiecej jako "najlepszy w
        Polsce i doceniony w Europie". Dlaczego "doceniony w Europie"? Testy,
        publikowane w "Świecie Konsumenta", opatrzone są informacją "badania wykonały
        laboratoria Unii Europejskiej".


        - Taka formuła ma sugerować rzetelność badań. Ale jeśli wszystko jest OK, to
        dlaczego redakcja pisma nie ujawnia, co to za tajemnicze "laboratoria UE"? -
        zastanawia się przedstawiciel firmy, której produkt, podobnie jak pieprz
        Kamisu, wypadł kiepsko w jednym z testów.

        - Nieujawnianie nazw laboratoriów to światowy standard. W ten sposób zapewniamy
        niezależność testów i chronimy jednostki badawcze przed naciskami producentów.
        Nazwy laboratoriów ujawniane są dopiero przed sądem i tak właśnie stało się w
        wypadku sprawy Kamisu: przedstawiliśmy w sądzie dokumentację testu - ze
        wskazaniem, które z akredytowanych niemieckich laboratoriów go wykonało - broni
        się Piotr Koluch.

        Producenci się bronią Szef "Świata Konsumenta" twierdzi, że naciski ze strony
        producentów dotknęły m.in. Zakład Towaroznawstwa i Żywności Funkcjonalnej
        Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, który do końca 2002 r. przeprowadzał
        dla miesięcznika niektóre testy - m.in. ten z czerwca 2002 r., dotyczący
        niegazowanych wód mineralnych. Ranking pod groźnym tytułem "Gorsza niż kranówa"
        stwierdzał, że niektóre wody (Arctic - produkowana przez firmę Hoop i Żywiec
        Zdrój - wytwarzany przez Danone) po ponad 12 godzinach od otwarcia butelki
        zawierają więcej bakterii mezo- i psychrofilnych niż dopuszcza się w wodzie
        kranowej! W konkluzji artykułu pismo zdecydowanie odradzało picie obu wód.

        Pewnie nie byłoby wielkiej afery, ale ów ranking przedrukował "Newsweek"
        (komentując go w tekście "Nie wszystko czyste, co przezroczyste").Producenci
        zaczęli się bronić - przedstawiali wyniki własnych badań w akredytowanych
        laboratoriach, podważali wiarygodność tych wykonanych na zlecenie "Świata
        Konsumenta"...

        Rok później, w czerwcu 2003 r. miesięcznik test powtórzył; wyniki były bardzo
        podobne. Wtedy Krajowa Izba Gospodarcza Przemysłu Rozlewniczego zorganizowała w
        swej siedzibie spotkanie szefów firm producentów wody z przedstawicielami
        redakcji konsumenckiego czasopisma i ekspertami.

        Dotarliśmy do protokołu z tego posiedzenia: fachowcy wskazują na zastrzeżenia
        do badania. Dr Teresa Latour, kierownik Zakładu Tworzyw Uzdrowiskowych
        Państwowego Zakładu Higieny, przekonywała m.in., że bakterie wymienione w
        artykule "Świata Konsumenta" nie są chorobotwórcze, a ich ilość naturalnie
        narasta po 12 godzinach od otwarcia butelki (norma określa ich ilość właśnie w
        ciągu 12 godzin od otwarcia).

        - Występujemy w imieniu konsumentów. Jako konsument mam prawo wiedzieć, czy w
        wodach mineralnych po jakimś czasie od otwarcia butelki (a producent nie podaje
        terminu spożycia po otwarciu) są takie ilości bakterii, których nie może być
        nawet w wodzie kranowej.

        To chyba oczywiste! - zżyma się Piotr Koluch. Drugiego testu wód, z czerwca
        2003 r., nie przeprowadzali już specjaliści SGGW Uczelnia zerwała współpracę z
        pismem pod koniec 2002 r. Dlaczego? Prof. Franciszek Świderski, kierownik
        Zakładu Towaroznawstwa i Żywności Funkcjonalnej SGGW, przekonuje, że nie miało
        to nic wspólnego z kontrowersyjnym testem wód mineralnych.

        - Rektor podjął tę decyzję, bo wyniki naszych testów wykorzystywano do celów
        reklamowych. Jeden z producentów kawy (MK Cafe od 2 lat używa tytułu
        najbardziej pożądanej wśród kaw dostępnych na polskim rynku, według
        niezależnego testu kaw "ŚK" - przyp.

        red.) reklamował ją w mediach, powołując się na SGGW. To było bezprawne
        nadużycie marki uczelni! - wyjaśnia naukowiec. Sprzedawanie praw do używania
        testów do celów marketingowych nie wyczerpuje działań "Świata Konsumenta",
        budzących kontrowersje .Pisma konsumenckie w innych krajach ("Test" w
        Niemczech, "Consumer Report" w USA cz
    • michalle Re: uwaga na wodę ŻYWIEC!!! 10.08.04, 10:40
      Mam do powiedzenia tylko jedno: pije ta wode tylko ze wzgledu na spory
      sentyment do malej grupki osob, ktore pracuja dla Zywca. Tak malej, ze nie wiem
      czy potrzeba uzywac 2 rak. Polecam za to wszystkim picie produktow firmy Polska
      Woda czyli Primavery i Vitalineii oraz sporych ilosci czeskiego piwa!
      Michal L
    • higa odpowiadam 11.08.04, 09:14
      dopiero teraz się zgłaszam bo wątek był na innym forum (został przeniesiony) a
      do tego byłam chora (nadwyrężyłam kręgosłup a jestm w ciąży).
      przejrzałam pobierznie opinie - widzę że dużo osób na mnie najechało jak na
      jakiegoś szarlatana - no coż takie są prawa na forum ale po to mamy demokrację
      żeby każdy mogł powiedzieć co myśli i ja to szanuję. Nie wiem tylko po co tyle
      złości i nieprzyjemnych słów - kiedy ktoś chce coś zrobić w dobrej wierze...?

      Test opublikował "Świat Konsumenta" (owszem, prenumeruje - a konkretnie nie ja,
      tylko firma w której pracowałam jeszcze parę miesięcy temu - agencja reklamowa,
      aby wiedzieć więcej o róznych produktach i o tym co rzeczywiście jest dobre a
      co nie.)
      Następnie przedrukował go Newsweek (to dla tych, którzy nie ufają małym
      pisemkom - ale być może dużym też nie... w ogóle jak się nie chce w coś
      uwierzyć to choćby było to jasne jak słońce to znajdzie się argumenty przeciw).
      załączam link:
      newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=2969
      artykuł można też znaleźć po wejściu na stronę www.newsweek.com.pl i wpisaniu w
      wyszukiwarkę słów : test wod mineralnych
      jest tam także podane kto robił te badania o których piszę.

      I jeszcze raz słowem wyjaśnienia: nie atakuję tych, którzy chcą pić Żywca.
      pijcie go dalej. na zdrowie - i to szczerze. nie sądze żeby ktoś na tym
      poważnie ucierpiał.
      Chciałam się tylko podzielić informacjami, które spowodowały że ja tej wody już
      nie piję - bo od tego jest forum: WYMIANA OPINNI.

      Miłych wyborów.
      i proszę o odrobinę kultury, jeśli można o to w ogóle kogoś prosić. Ja nikogo
      nie obrażam - po prostu temat wydaje mi się interesujący.
      Nie sądzę abym była jakąś szarlatanką - po prostu człowiekiem który czyta prasę
      i wyciąga wnioski - ale tak jak mówię - są to moje wnioski i ktoś się może z
      nimi nie zgadzać, nie wierzyć, ale nie musi mnie obrażać.
      higa
    • semali Re: opinie IMiDZ 17.08.04, 22:22
      Tak sobie czytam ten wątek i zadziwia mnie jak niektórzy z Was święcie wierzą w
      jakość produktów polecanych przez IMiDZ. Otóż ten właśnie IMiDZ poleca m.in.
      kiełbaski i parówki! "Morlinki". Zachęcona rekomendacją zaczęłam kupować te
      wędliny moim dzieciom i co się okazało, najpierw były całkiem dobre, potem było
      już coraz gorzej. Kiedyś kupiłam owe kiełbaski dla córki, która naprawdę
      kiełbaskę bardzo lubi i co? mała co chwilę wypluwała, bo pełno w niej było
      chrząstek i kostek. Oczywiście przestałam kupować te produkty, a do artykułów
      polecanych przez IMiDZ podchodzę już z większym dystansem sad
      Mnie w ogóle dziwi, że IMiDZ poleca parówki (czytaliście skład)?
      Co do wody to używam źródlanej Mama i ja
      POzdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka