W nawiązaniu do poprzednich wątków
Sama zawsze jestem w rozkroku podczas tych dyskusji o pracujących/niepracujących mamach, żonach... Bo pracuję, ale na 1/4 etatu - czyli niezbyt wiele.
I szczerze mówiąc, ja chyba miałabym problem z pogodzeniem wszystkiego, pracując 8h dziennie. W drugą stronę - czyli nie pracować - mogłabym jak najbardziej
Moja mama pracowała na etacie. Wiem, że pamięć jest zawodna, a dzieci jednak inaczej widzą pewne sprawy, jednak z tego co pamiętam, to mało fajne musiało być. Parę minut po 7 już jej nie było, wracała ok. 16 szybki obiad (dość monotonny, aby tylko zdrowo i do przodu), potem sprzątanie po obiedzie, lekcje ze mną ewentualnie, TV lub spacer (jeśli pogoda pozwoliła, a dzień wystarczająco długi), czasem jakieś robótki i już - koniec dnia. Jeszcze mnie usypiała dość długo chyba. W soboty sprzątanie, prasowanie, itp. Dziś przyznaje, że ciężko było jej pogodzić pracę i dom.
A jak jest teraz? Wiadomo, czasy są lepsze, wiele rzeczy da się załatwić sprawniej

Ale czy pracująca na pełen etat mama nie czuje się przeciążona?
Jak godzicie obowiązki? Naprawdę praca zawodowa daje Wam tyle satysfakcji (bo mnie ten etap już jakoś minął niepostrzeżenie

)? A jeśli Wasza praca to konieczność ekonomiczna (potrzebna da utrzymania standardu życia, jaki Wam odpowiada), to czy nie kusi Was czasem, żeby tak przeorganizować sobie życie, aby np. przestać pracować wcześniej niż na emeryturze (a może któraś z Was się przyzna, że chętnie by zrezygnowała, gdyby np. mąż dostał awans)?
Pytam z ciekawości bez złośliwości