Dodaj do ulubionych

Dzień pracującej mamy

12.09.13, 20:01
W nawiązaniu do poprzednich wątków wink

Sama zawsze jestem w rozkroku podczas tych dyskusji o pracujących/niepracujących mamach, żonach... Bo pracuję, ale na 1/4 etatu - czyli niezbyt wiele.
I szczerze mówiąc, ja chyba miałabym problem z pogodzeniem wszystkiego, pracując 8h dziennie. W drugą stronę - czyli nie pracować - mogłabym jak najbardziej big_grin

Moja mama pracowała na etacie. Wiem, że pamięć jest zawodna, a dzieci jednak inaczej widzą pewne sprawy, jednak z tego co pamiętam, to mało fajne musiało być. Parę minut po 7 już jej nie było, wracała ok. 16 szybki obiad (dość monotonny, aby tylko zdrowo i do przodu), potem sprzątanie po obiedzie, lekcje ze mną ewentualnie, TV lub spacer (jeśli pogoda pozwoliła, a dzień wystarczająco długi), czasem jakieś robótki i już - koniec dnia. Jeszcze mnie usypiała dość długo chyba. W soboty sprzątanie, prasowanie, itp. Dziś przyznaje, że ciężko było jej pogodzić pracę i dom.

A jak jest teraz? Wiadomo, czasy są lepsze, wiele rzeczy da się załatwić sprawniej smile Ale czy pracująca na pełen etat mama nie czuje się przeciążona?
Jak godzicie obowiązki? Naprawdę praca zawodowa daje Wam tyle satysfakcji (bo mnie ten etap już jakoś minął niepostrzeżenie big_grin )? A jeśli Wasza praca to konieczność ekonomiczna (potrzebna da utrzymania standardu życia, jaki Wam odpowiada), to czy nie kusi Was czasem, żeby tak przeorganizować sobie życie, aby np. przestać pracować wcześniej niż na emeryturze (a może któraś z Was się przyzna, że chętnie by zrezygnowała, gdyby np. mąż dostał awans)?

Pytam z ciekawości bez złośliwości smile
Obserwuj wątek
    • nenia1 Re: Dzień pracującej mamy 12.09.13, 20:31
      Mogę napisać jak jest u mnie, ale nie wiem czy jestem miarodajna bo pracuję "na swoim" a to tego dziecko już prawie bezobsługowe.
      Wstaję między 7 a 7_30, budzika nie używam, budzę się zawsze w tych samych godzinach, poranna toaleta i uprzątnięcie chaty do godziny 8 rano, ściągam pocztę, przeglądam internet, pracuję do 10-tej, robię sobie śniadanko i pracuję bez przerwy do godziny 12-tej. Jeśli trzeba w międzyczasie nastawiam pralkę albo zmywarkę.
      Zazwyczaj między 12 a 14 mam spotkania z klientami.
      Około 14_30 do 15 biorę się za gotowanie.
      Mamy podział w jeden tydzień gotuję ja, w drugi mój facet, zazwyczaj on robi duże zakupy, woda, chemia, jedzenie dla kotów, ja wyskakuję po świeże pieczywo, na targ warzywny i rybny, bo popołudniu większość lepszych rzeczy wykupiona. Około 15_20 chłop wraca z pracy, pracuje 7 godzin i ma bardzo dogodny dojazd, więc jest w domu stosunkowo szybko. Zazwyczaj idziemy na godzinny spacer, niezależnie od pogody. Po powrocie jemy obiad i mamy całe popołudnia dla siebie.
      Jak mnie przyciśnie czasem pracuję jeszcze wieczorami, ale nigdy tak by padać na pysk.
      Generalnie bardzo mi odpowiada taki tryb pracy, pracuję w swoim rytmie, bywają dni, że mi się specjalnie nic nie chce to po prostu mniej pracuję, albo daję sobie wolne, nie muszę się prosić o zwolnienie, urlopy, potrzebuję coś załatwić to po prostu wychodzę bez stresu. Ma to dużo plusów - moja ortodontka zawsze jest mną zachwycona, bo jestem jedną z nielicznych osób, której pasuje każda pora dnia na wizytę u niejsmile

      > Naprawdę praca zawodowa daje Wam tyle satysfakcji

      Bardzo wiele, jestem na prawdę dumna z siebie, że udało mi się stworzyć firmę, pozwalającą mi na własny styl życia, z tego że klientów przybywa, że ludzie sobie polecają mnie nawzajem.
      Na pewno nie zrezygnowałabym z tego, moja firma to jak moje kolejne dziecko, wychuchana, wycacana, musiałbyś zobaczyć jaki świetny i wygodny mam pokój w którym pracuję, już wiele osób mi mówiło, że jest u mnie pięknie, a to wszystko po prostu z miłości do pracy smile
      • gazeta_mi_placi Re: Dzień pracującej mamy 12.09.13, 20:38
        Też bym chciała mieć taką pracę.
      • najma78 Re: Dzień pracującej mamy 12.09.13, 21:01
        Pracuje zawodowo 30h tygodniowo. Wstaje ok. 6.50-7.00. Dzieci podobnie. Poranna toaleta, karmienie zwierzakow, sniadanie i whchodzimy o 7.55. O 7.58 jestesmy w szkole, dzieci (10 i 6) ida do klubu sniadaniowego, ja wsiadam do auta o 8.03 i jade do pracy. W zaleznosci jaki traffic w pracy jestem o 8.15-8.22. O 8.25 jest sygnal wiec udaje sie do klasy a lekcje zaczynaja sie o 8.30 a koncza o 15.00 i o tej godzinie wychodze. Wsiadam do auta i ruszam o 15.05 a 15.15-15.20 jestem ma parkingu szkoly moich dzieci i odbieram je z auta kolezanki. Moje dzieci tez koncza o 15. W domu jestesmy ok. 15.30 a potem obiad. W poniedzialki i wtorki corka ma plywanie a syn w czwartki. Corka ma 10 lat wiec jest samodzielna a syn ma 6 i wymaga troche wiecej uwagi. Zadan domowych jest niewiele, max 30 min raz w tygodniu glownie maly bo corka sama sie tym zajmuje. Z synem trzeba tez codziennie 10 min czytac tzn on czyta i 10 min cwiczy spelling. Ja chodze 3xw tygodniu na fitness i 1x w tyg plywanie plus jak czas pozwoli inne aktywnosci. Zakupy raz w tygodniu. Pranie i sprzatanie na biezaco wiec zaleglosci nie ma. Co 6 tygodni mam 1-2 tygodnie wakacji wiec jestem w domu z dziecmi a latem 6 tygodni. Jest ok. ale gdybym miala staly doplyw kasy nie pracowalabym smile
      • ana1113 Re: Dzień pracującej mamy -do nenia1 13.09.13, 09:15
        to jest właśnie to o czym marzę smile mieć swoją mała firemkę w zaciszu domu, pracować z przyjemności ale niestety przyjemnościaci kredytów nie spłatcę.. Powiedz proszę czy da się miec to wszystko? pracuje kiedy chce i ile chce ( z tego co mówisz nie przepracowujesz się smile) i zarabiać nie tylko na chleb ale na chlebek z szyneczką smile???
        • nenia1 Re: Dzień pracującej mamy -do nenia1 13.09.13, 09:50
          To wszystko zależy od tego gdzie ustawisz poprzeczkę, ja staram się nie przesadzać z potrzebami materialnymi ponad miarę, choć ascetką nie jestem, to jednak staram się nie zostać bezrefleksyjną ofiarą konsumpcjonizmu, czyli nie kupuję 50 torebki czy 30 pary butów, dla samego kupowania. Wolę mniej ale dobrej jakości czemu akurat praca w domu sprzyja, nie zużywam tak szybko ubrań, butów, kosmetyków jak picując się codziennie do pracy "na zewnątrz". Lubię myśleć o optymalizacji kosztów, czasu, życia - część osób nie wyobraża sobie pracy w domu, ale dla mnie to właśnie idealna optymalizacja, nie płacę czynszu za dodatkowy lokal, nie stoję w korkach, żyję wygodnie mając pod ręką wszystko co potrzebuję - mogę wyjść na spacer gdy mi się nie chce siedzieć, zjeść coś ciepłego gdy przyjdzie ochota, wziąć prysznic gdy upał, ale założyć kolejny polar gdy zimno.
          Mnie wystarcza mój zarobek, mam ustalony pewien pułap, który pilnuję by się nie obniżał, nie będę podawać kwot, ale wystarcza na całkowite utrzymanie 3 osób i 2 kotów czyli pokrywam wszelkie opłaty, jedzenie, lekarzy, paliwo i jeszcze zostaje. Pensja chłopa idzie na oszczędności.
          Kredytów nie mamy.
          Miewam dylemat czy zwiększać obroty bo z jednej strony to rozwój, ale z drugiej mniej czasu. A ponieważ lubię wyjazdy i podróże, zależy mi prócz niezależności finansowej, na niezależności czasowej, więc chyba zostawię jak jest. Najwięcej wolnych środków przeznaczamy na wyjazdy właśnie i realizację hobby jakim jest fotografowanie zwierząt, głównie ptaków.
          • kropkacom Re: Dzień pracującej mamy -do nenia1 13.09.13, 10:43
            Publikujesz gdzieś zdjęcia? Z przyjemnością bym je zobaczyła. smile
            • nenia1 Re: Dzień pracującej mamy -do nenia1 13.09.13, 10:53
              Część jest tu:

              fotoforum.gazeta.pl/a/41073.html
              fotoforum.gazeta.pl/a/42232.html





              • kropkacom Re: Dzień pracującej mamy -do nenia1 13.09.13, 10:57
                Dzięki. Zazdroszczę cierpliwości do fotografowania zwierząt.
                • nenia1 Re: Dzień pracującej mamy -do nenia1 13.09.13, 11:03
                  Wierz mi, że my to nic, są ludzie, którzy potrafią w namiocie przeleżeć tydzień i nie wychodzić, żeby zrobić wilka.

                  Większość moich fotografii jest z ręki, są miejsca gdzie po prostu ptaki przebywają w większych skupiskach, albo które wybierają na nocleg czy żerowisko - coś jak Biebrza w Polsce, oczywiście nie wszystkie np. wilga jest fotografowana z namiotu, ale już flamingi brodziły całymi stadami, więc nie było najmniejszego problemu. Problemem są ptaki płochliwe, takie jak wilga właśnie.
                  • kropkacom Re: Dzień pracującej mamy -do nenia1 13.09.13, 11:07
                    Naprawdę bardzo ładne zdjęcia. Jakieś plany wyjazdowe na najbliższy czas?
                    • nenia1 Re: Dzień pracującej mamy -do nenia1 13.09.13, 11:15
                      Dziś jedziemy w okolice Jeziorska na 5 dni, a takie dłuższy wyjazd to chyba dopiero w przyszłym rok - w zależności od pieniędzy i czasu - opcje są na Norwegię z Lofotami i wyspą Runde albo Rumunię z Bułgarią - szczególnie delta Dunaju i góry Pirin.

                      Ale ciągle myślę o małym wypadzie do Czech, bardzo ładny kraj, chciałbym zrobić lepsze zdjęcia
                      ze Skalnego Miasta bo nie mieliśmy pogody, no i marzy mi się zoo safarii w Dvur Kralove.
                      • kropkacom Re: Dzień pracującej mamy -do nenia1 13.09.13, 11:27
                        Niestety pogody nie można zaplanować. Przynajmniej nie tu. Jeszcze... big_grin

                        Udanego weekendu i pięknych fotografii życzę.
                        • nenia1 Re: Dzień pracującej mamy -do nenia1 13.09.13, 11:55
                          Bardzo ci dziękuję, niestety, tu też pogoda się nie zapowiada, ale zawsze będziemy mieć trochę ruchu, na wszelki wypadek biorę kalosze, bo raczej będziemy brodzić po wodzie smile
          • ana1113 Re: Dzień pracującej mamy -do nenia1 13.09.13, 10:59
            super! gratuluje i zyczę sobie tego samego. Prezentuję podobną postawę zyciową, też nie mam 50 torebek smile i CHCE TAK JAK TY!!!! Tylko kurde nie wiem jak to zrobić... sad
            Dzięki. Podniosłaś mnie na duchu! Jakbyś miała jakieś rady sugestie którymi chciałabyś się podzielić chętnie posłucham (jeli wolisz na priva ana1113@gazeta.pl) DZIĘKI!!
            • nenia1 Re: Dzień pracującej mamy -do nenia1 13.09.13, 11:09
              Ana, dziś popołudniu wyjeżdżam na parę dni oderwać się od codzienności, wracam we wtorek, ale po powrocie, gdyby cię coś interesowała konkretniejszego, napisz do mnie na @ gazetowego, odpiszę. Pytanie o jakiej branży myślisz, na wszystkich się nie znamsmile
              • ana1113 Re: Dzień pracującej mamy -do nenia1 13.09.13, 11:42
                dobra smile napiszę smile
          • gazeta_mi_placi Re: Dzień pracującej mamy -do nenia1 13.09.13, 11:40
            Szczęściara a inni harują sad
            • nenia1 Re: Dzień pracującej mamy -do nenia1 13.09.13, 11:53
              Owszem trochę szczęścia trzeba mieć, jednak w moim przypadku 98% to praca i cechy charakteru.
          • warshau Re: Dzień pracującej mamy -do nenia1 26.09.13, 13:56
            To popatrzcie jak wygląda taki dzień z przymrużeniem oka: www.tasteaway.pl/2013/09/19/matka-dwulatek-przeziebienie-wlasna-firma-i-blog/
            Do wszystkiego trzeba mieć dystans żeby nie zwariować smile
      • butch_cassidy Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 12:24
        nenia1, wygląda na to że podobnie żyjemy smile Tyle, że ja z działalność zrezygnowałam teraz i przeszłam na umowę.
        Ale gabinetu zazdroszczę!
    • fomica Re: Dzień pracującej mamy 12.09.13, 20:36
      Ja co prawda nie mam dzieci, ale sobie poteoretyzuję smile.
      Idealnym dla mnie rozwiązaniem wydaje się połączenie opieki nad dziećmi i praca na częśc etatu, pół, najwyżej 3/4. Dziecko do przedszkola na 5-6 h, więc nie siedzi tam od świtu do nocy, jest czas na spokojne wyjście z pracy, zrobienie zakupów, ogarnięcie domu, bez sprintu z językiem na brodzie.
      Ja juz tez się w życiu "napracowałam", nacieszyłam korporacją, wyjazdami slużbowymi, imprezami integracyjnymi, zresztą będe się tym cieszyć jeszcze kolejne 35 lat smile i nie miałabym nic przeciwko żeby na pewien czas trochę zwolnić. Może nie do końca życia, ale jakies 5-6 lat, az dzieci jako tako podrosną, jak najbardziej.
    • marcelina4 Re: Dzień pracującej mamy 12.09.13, 21:19
      no to ja napiszę jako pracująca na cały etat
      wstaje o 5:30, toaleta poranna ( z myciem włosów ), kawka, szykuję śniadania do pracy i dla córki, szykuję sobie ciuchy do pracy, makijaż, o 6:15 budzę córkę, w międzyczasie wstaje mąż i zalega w łazience
      o 7: 00 wyjazd z domu najpierw do przedszkola, potem do roboty na 8:00
      z roboty wychodze o 16:00, jadę po córkę, a jak odbiera mąż, to jakieś zakupy po drodze do domu, około 17:00 ląduję w chacie
      gotowanie, pranie, zmywara, małe sprzątanie, córka cały czas się kręci obok, albo z tatą na rower idzie, albo grają w coś
      około 19:00 jemy wspólna kolację, o 20:00 młoda do łazienki, a o 20:30 do łóżka i usypia przy czytaniu bajki, albo coś sobie pogadamy i spać
      wieczór więc teoretycznie cały dla nas, ale mając na uwadze, że wstaję o 5:30, to o 22:00 staram się być w łóżku, zazwyczaj padam na twarz, więc czytanie lub TV słabo mi idą
      sypiam zazwyczaj cos między 6, a 7 godzin, to dla mnie za mało, z utęsknieniem czekam na kazdy weekend smile
      • marcelina4 Re: Dzień pracującej mamy 12.09.13, 21:20
        aha, jeszcze dodam, że jakbym wygrała w totolotka, albo w inny sposób została milionerką, to pierwsze co bym zrobiła, to rzuciłabym robotę bez chwili zastanowienia i bez żalu smile
    • joa66 Re: Dzień pracującej mamy 12.09.13, 22:03
      Pracowałam/pracuję 35 h tygodniowo, do pracy wróciłam kiedy dziecko miało 4 lata.
      Poranek przedszkolny był łatwiejszy, bo mały..nie jadał śniadań w domu, bo nie miał apetytu zaraz po wstaniu. 5 minut pieszo do przedszkola, świeże powietrze, nabierał apetytu na śniadanie w przedszkolu. W szkole trzeba go było budzić 15-30 minut wczesniej ze względu na śniadanie.

      Cała rodzina zjawiała się w domu około 16.30-17.00. W latach szkolnych, dziecko sporadycznie (15-30 minut raz na tydzień?) miało do zrobienia pracę domową , jeżeli nauczyciele coś zadawali na ogół robił to w szkole. Oczywiście w starszych klasach gimnazjum tej pracy domowej mogło byc nawet do 3-5 h w tygodniu. Zajęcia dodatkowe, w tym języki obce , miał w szkole (społecznej) więc po lekcjach nigdzie nie musiał dojeżdżać. Cały czas od powrotu do domu był nasz.

      Dziecko uwielbiało też (i uwielbia) kuchnię włoską i ogóle śródziemnomorską, więc przygotowanie nie zabierało sporo czasu.

      Generalnie nie narzekam, jedyne co mi przeszkadza to...brak wspólnego świeżego posiłku około 15.00 każdego dnia- ale nie da się mieć wszystkiego.

      I najważniejsze - bardzo, bardzo lubię około 70% swojej pracy. Gdybym była rentierką robiłabym te 70% za darmo.
    • joanna35 Re: Dzień pracującej mamy 12.09.13, 22:15
      Fajny wątek. Mam nadzieję, ze się rozwinie i nie przerodzi w kolejną pyskówkę.
    • asia_i_p Re: Dzień pracującej mamy 12.09.13, 22:19
      Ja mam pracę nie do końca ośmiogodzinną, bo jestem nauczycielką. Dzień wygląda tak, że wstajemy około 6:30 i idziemy do naszych szkół na ósmą - ja do pracy, a biedne dziecko niestety do świetlicy, bo ma na popołudnie. Ja kończę o bardzo różnych godzinach - poniedziałek i środa około 12, wtorek o 15:15, w czwartek o 10:30 i w piątek o 14:30. Na razie mam sporo pracy z organizowaniem klasy, kiermaszu podręczników obcych, rozbudowanych analiz wyników matur (o sensowności w stylu ulubionego przykładu mojej mamy - profesorowie przez trzy lata liczyli, ile razy w poezji Mickiewicza występuje wyraz serce, wyliczyli procenty, porównali okresy twórczości i uogólnili, że wyraz serce występuje w poezji Mickiewicza dosyć często) i takich tam, więc raczej nie wychodzę ze szkoły, dopóki moje dziecko nie skończy lekcji (15:15 trzy razy w tygodniu i 16:00 dwa razy).

      Błogosławione niech będą małe miasteczka, jesteśmy w domu 10 minut później. Zjadamy coś (ja sałatkę czy kanapki, dziecko owoce, bo obiad je w szkole), potem czasem jakieś zakupy, dziecko na podwórko, wraca mąż, czasem ogarniamy mieszkanie (gdyby to było robione co dzień, mogłoby trwać krócej), lekcje, przypilnowanie pakowania i przygotowania ubrania na następny dzień, wieczorna toaleta (tu mój jedyny udział to marudzenie), potem mąż czyta córce na dobranoc, chwilę pogadamy i idzie spać, bo on dojeżdża i wstaje wcześnie. A ja uzupełniam, co nie zdążyłam w szkole, przy horrorze, katastroficznym albo serialu (i znowu, gdybym robiła codziennie, starczyłaby godzina do dwóch w gorącym okresie, no ale ja muszę jednego dnia trzy-cztery godziny, żeby drugiego kiwać się nieprzytomnie nad e-mamą). Ostatnio pilnuję się bardzo i najpóźniej o północy spać.

      Jestem czasem zmęczona, ale uważam że trafiła mi się bardzo lajtowa wersja bycia pracującą mamą, i gdybym w pracach domowych i szkolnych zachowywała systematyczność, to w ogóle nie miałabym powodu być zmęczona.

      Jedyne co mnie trapi to te 7-8 godzin w szkole mojej Anki i coraz bardziej się łamię, czy jej nie zaoferować samodzielnego chodzenia do szkoły przed tą magiczną czwartą klasą, na którą ma to obiecane.
      • bluea.nne Re: Dzień pracującej mamy 12.09.13, 22:51
        ja też nauczycielka
        wstaję o 6, dzieci przed 7- zawożę do szkoły, potem jadę do swojej pracy; plan nieciekawy, bo mam sporo okienek i dzięki temu kończę zajęcia o 16.15 lub 14.30; jak są rady, to jestem w pracy do 21, co zdarza się ok. dwóch razy w miesiącu, do tego dyskoteki, zebrania raz na miesiąc, zebrania w zespołach przedmiotowych-też ok.dwóch razy w miesiącu; więc tych godzin popołudniowych spędzonych w szkole sporo...dzieci w tym czasie albo z tatą albo podrzucane po rodzinie albo zostają same, ale to dopiero początki, bo małe

        samo uczenie dzieci ok, sprawy inne- dla mnie uciążliwe; bez nich byłoby ok, a tak szkoda mówić...wolałabym pracować od 8 do 16;
        • asia_i_p Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 00:29
          Ja bym nie wolała pracować 8-16. Owszem, w zeszłym roku siedziałam w szkole 8-15:15 na przemian 8-16, bo ja miałam na rano, a dziecko na popołudnie i pomiędzy nie chciało mi się wracać do domu. Ale jeśli chciałam, to jednak mogłam w tym czasie wyjść, jeżeli trafił się kryzys, to mogłam iść do domu posprzątać, iść na zakupy. Miałam wybór, w granicach rozsądku, kiedy co zrobię, mogłam odpocząć w słabszy dzień, podgonić w lepszy (a że tego nadużywałam z braku systematyczności, to inna sprawa).
          U was jest tego mocno sporo - u nas we wrześniu owszem trochę (ale nie tyle), a w reszcie miesięcy rada/zebrania raz na miesiąc, maksymalnie 2 na miesiąc. Dyskotek nie ma, bo dumna młodzież kręci nosem na takie dziecinne rozrywki (przynajmniej w szkole kręci). Współczuję masy zebrań i narad, bo wysysają energię, w przeciwieństwie do zajęć z uczniami, które bywają męczące, ale jeśli się uda, doładowują energetycznie.
    • agrado1979 Re: Dzień pracującej mamy 12.09.13, 23:12
      No to, drogie emamy, chyba jestem jakimś robokopem, a nie mamą i żoną. Wstaję ok. 6, przed 7 budzę dzieci (żłobkowicz+przedszkolak) i przedszkolaka podwożę do przedszkola na ok. 7:30. Żłobkowicza odwozi mąż. O 8 jestem w pracy i niestety praca trwa do 17 (oczywiście w międzyczasie jest przerwa na lunch, której i tak nie wykorzystuje większość pracujących ludzi). Jak napisałam, praca trwa do 17, niestety najczęściej zostaję w niej do 18 i niestety większość moich współpracowników też. Oczywiście nadgodziny nie są płatne...
      Pracuję w dużej firmie, korporacji, o której marzą często studenci ekonimii....uncertain
      Tak więc w domu jestem około 18:30.......
      Na co wtedy mam czas? Na nic..........
      Z dziećmi spędzam niestety bardzo mało czasu, szczęśliwa z tego powodu nie jestem....
      Czy bym rzuciła pracę, na rzecz bycia w domu, czy też pracy na 1/4 etatu?
      Bez wahania!!!
      Niestety trzeba z czegoś rzyć, lżej nie jest, tylko ciężej...
      Z dziećmi spędza czas mąż - pracownik naukowy...
      ehhh
      • naturella Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 01:29
        Wstaje 5:45, zaczynam od robienia kanapek dzieciom do szkoly, szykowania śniadania, karmienia kota. O 6 wstaje maz, mycie, włosy itp, przed 7 wstaje corka, więc jeszcze chwile jakies wspólne rzeczy w łazience. O 7 wychodzę z domu, maz z dziecmi godzinę pózniej. Jadę pociągiem i autobusem, w pracy jestem o 8.15.

        Pracuje niby do 16.15, ale od 14 zaczyna sie juz moj stres, czy dzisiaj sie uda wyjść o czasie. Udaje sie coraz rzadziej sad. Jeśli nie wyjdę do 17, to nie zdążam do domu na 18 - a do tej godziny jestem umówiona z niania, która odbiera dzieci ze szkoły.

        W domu jestem 17:30-18.15. Potem szał - zmywarke, pranie, szykowanie kolacji, ciuchów na następny dzień, sprawdzanie lekcji syna, spakowania plecakow czy na pewno wszystko jest, jakies tam ogarniecie. Ok 19 jest po wszystkim, w tym czasie mniej wiecej wraca maz, jemy kolacje wszyscy i gadamy. Ok. 20.30 klade córkę spać, ja albo maz - syn idzie spać ok.21. A ja o 22.30 najpóźniej.

        Jakbym wygrała w lotto, to bym chyba nawet wypowiedzenia nie poszła złożyć. Generalnie jestem cały czas bardzo zmęczona. Mam stresująca i bardzo wymagająca prace, a dwójka dzieci tez wymaga wygibasow, zeby wszystko grało, i odpowiednie ciuchy, zeby nie za ciepło, nie za zimno, i lekcje, i choroby więc zapewnienie opieki (zwolnień raczej nie biorę), jakies jedzenie w tygodniu, zeby nie stale Danio i inne na kolacje itp. No i tem stres codziennie, czy zdążę do domu, stale w biegu.

        Generalnie to marze o tym, zeby nie pracować. Ale nas na to nie stać. Maz zarabia niezle, ale mamy spore koszty utrzymania i kredyt, więc na razie nic innego nie wchodzi w grę. Marze o przeprowadzce do rodzinnego miasta.
      • princesswhitewolf Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 01:52
        Z dziećmi spędza czas mąż - pracownik naukowy...
        ehhh


        no i bardzo dobrze. Dzieciom na pewno da to stabilny start emocjonalnie od strony wzorca ojca. Facetom tez dobrze robi w glowie jesli troche poogarniaja dom a nie tylko kobiety. Matka zawsze da z siebie wiele w weekendy i wieczorami i ta nieobecnosc w dzien nadrobi. Bez obaw zatem.

        A w rodzinach gdzie matka niepracujaca i opiekujaca sie dzieciakami zycie wyglada tak ze pracujacy pan i wladca przychodzi do domu rzuca skarpetki na dywan jak popadnie, uwala sie na kanapie przed telewizorem i obiadek dostaje pod nos. Poglaska z dwa razy po glowce dzieciaka i dalejze w TV czy gazete bo wszak jest zmeczony bo zarabia. W rezultacie dziecko w ogole nie ma kontaku z ojcem i wzorzec rodziny jest nader patriarchalny. Facet to bostwo przynoszacy pieniadze do domu, kobieta to sprzataczka nianka jaka na przyjscie Pana i Wladcy sciaga szmaty do sprzatania i wklada seksowna bielizne.... Lomatko... Zagonic chlopow do roboty w domu a nie tylko w pracy, a Panie prosze mniej czasu nad pazurami tylko do pracy marsz...
        • kropkacom Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 07:09
          Nie chce psuć wątku i dobrego samopoczucia, ale nie pocieszaj koleżanki, że wszyscy mężowie pań niepracujących są tacy. Proszę.
          • princesswhitewolf Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 10:22
            kropka, mowimy o trendach a nie indywidualnych przypadkach o czym wspomnialam w mojej wypowiedzi ponizej. W ogole to tak oczywiste ze nie warte wspominania. Wyjatki potwierdzaja regule.
            • kropkacom Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 10:27
              Praca kobiety, zwłaszcza w niepełnym wymiarze, najczęściej nie zmienia tego, ze dzieci, kuchnia, pranie są na jej głowie. To nie Norwegia.
              • joa66 Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 10:34
                Chyba w pokoleniu naszych rodziców
                • joa66 Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 10:35
                  Mój syn w przedszkolu kłócił sie z koleżanką o zabawkowe żelazko, bo "prasowanie to męska praca" big_grin
                • kropkacom Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 10:39
                  W pokoleniu naszych rodziców to był chyba model podstawowy. Były tez wyjątki. A teraz? Z tego co widzę to ci którzy chcą to się zajmują domem (nie tylko naprawami), dziećmi, ale nadal wielu panów nie chce. Nie ma też różnicy czy pani pracuje, czy nie. Zresztą to forum jest pełne takich historii.
                  • nenia1 Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 10:44
                    Ale co to znaczy, że pan nie chce, a pani to chce zmywać okna czy sedes?
                    Dzieli się człowiek i obowiązkami i czy chce czy nie chce nie ma nic do rzeczy.
                    • kropkacom Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 10:47
                      No tak powinno być.

                      forum.gazeta.pl/forum/w,567,146860567,146860567,lenistwo_wygodnictwo_czy_normalka_.html
                      • joa66 Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 10:52
                        ????
                        • kropkacom Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 10:55
                          Komentarz nie odnosi się do podanego linka.
                  • joa66 Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 10:46
                    Zresztą to forum jest pełne takich historii

                    Bo ludzie częsciej piszą o tym o ich boli a nie cieszy. Temat : "pracuję od rana do wieczora, a potem jeszcze praca w domu, a mąż w domu nie robi nic" jest nośny. A co to za temat: "dzielimy się z mężem obowiązkami" ? żaden, nuda wink

                    Nie oceniaj rzeczywistości po wpisach na forumwink
                    • kropkacom Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 10:51
                      Nie oceniam. To tylko przykład. Nie jedyny, ale jak widać tak też nadal jest. To samo z dużo pracującym partnerami. Tacy są też w rodzinach gdzie oboje małżonków pracuje. To nie jest wyjątek.
              • princesswhitewolf Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 11:15
                Praca kobiety, zwłaszcza w niepełnym wymiarze, najczęściej nie zmienia tego, ze
                > dzieci, kuchnia, pranie są na jej głowie.


                Ale jesli ona nie pracuje to nawet nie ma argumentu w dyskusji o podziale. A tak moze jeszcze negocjowac i starac sie by chlopisko oleju nabralo.


                To nie Norwegia

                A jak jest w Norwegii?
                • kropkacom Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 11:30
                  Jeżeli trzeba negocjować, specjalnie argumentować to już w tym momencie nie jest to dobra sytuacja wyjściowa.

                  > A jak jest w Norwegii?
                  Inaczej.
                  • joa66 Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 11:34
                    Ależ czasami trzeba argumentowac i negocjować.

                    Mąż nie może brac na siebie wszystkich prac domowych.
                    • princesswhitewolf Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 11:41
                      > Mąż nie może brac na siebie wszystkich prac domowych.

                      Prawda. Kobieta tez nie.
                      • joa66 Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 12:11
                        No właśnie.
                    • kropkacom Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 11:41
                      Nie musi wszystkich.
                  • princesswhitewolf Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 11:41
                    > Jeżeli trzeba negocjować, specjalnie argumentować to już w tym momencie nie jes
                    > t to dobra sytuacja wyjściowa.


                    Kazdy zwiazek z kimkolwiek to praca. Dyskusja i nauka kompromisow. Nie wierze w idealne sytuacje wyjsciowe bo zbyt wiele ludzie mi mowia o swoich zwiazkach bym wierzyla w to ze sa relacje w jakich nie trzeba czasem negocjowac. Zyje 40 z hakiem lat na ziemi i nawet dobre malzenstwa maja spory
                    • kropkacom Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 11:49
                      > Kazdy zwiazek z kimkolwiek to praca. Dyskusja i nauka kompromisow.

                      eśli już na starcie trzeba dyskutować o tym, że pranie samo się nie robi, że jak się rozleje to wiadomo gdzie jest mop, gdzie jest chleb i jak się zaparza herbatę, a dziecko wymaga uwagi dwojga rodziców i trzeba wiedzieć jakie leki i kiedy bierze (przykład) to jak to jak tu negocjować?
                      • princesswhitewolf Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 12:20
                        > eśli już na starcie trzeba dyskutować o tym, że pranie samo się nie robi, że ja
                        > k się rozleje to wiadomo gdzie jest mop, gdzie jest chleb i jak się zaparza her
                        > batę, a dziecko wymaga uwagi dwojga rodziców i trzeba wiedzieć jakie leki i kie
                        > dy bierze (przykład) to jak to jak tu negocjować?


                        z wiekszoscia facetow niestety trzeba o tym dyskutowac. 90% kobiet musi zaganiac swoich partnerow do pracy w domu bo sami chetnie sie za to nie zabiora albo nie wpadna na to ze trzeba cos zrobic. Faceci maja widzenie wybiorcze i czesto sa rozpieszczeni przez rodziny w jakich matka nie pracowala i domem sie zajmowala, a meska czesc rodziny albo pracowala albo sie bawila...

                        * jak zwykle dopisek ze mowa nie o wyjatkach tylko o regulach
                        • joa66 Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 12:38
                          Ta sytuacja pewnie jest wyjatkowa, ale mój parner wyniósł z domu przeświadczenie, że...kobiety nie potrafią odkurzać, prasować i ..robić jajecznicy i powinie to robić mężczyznabig_grin Oczywiście inne rzeczy też robi, ale juz "bez wyjątkowosci" bo na zasadzie wspólnych ustaleń.
                          • princesswhitewolf Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 12:42
                            chwala jego mamie za dobre wychowanie syna. Zdarza sie to coraz czesciej na szczescie!
                            • joa66 Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 12:49
                              O swojej świetej pamięci teściowej peany mogłabym pisać- ale to nie na temat.
                  • princesswhitewolf Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 11:43
                    Inaczej.

                    A dlaczego akurat tam jest inaczej?

                    mieszkam w UK i wiele lat mieszkalam w USA. Nie zauwazylam by jakos w tym aspekcie roznilo sie to od relacji w Polsce. No moze Angielki sa bardziej wyemancypowane i jesli facet sie nie sprawuje to nie trzymaja sie ich na sile i znajduja innego partnera. Ale tez z tego co czytam rozwody w Polsce staly sie rownie powszechne i w Polsce wiec byc moze sprawa wyglada podobnie na zachodzie i wschodzie Europy
    • princesswhitewolf Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 01:30
      Ale czy pracująca na pełen etat mama nie czuje się przeciążona?
      Nie, niekoniecznie jest zrzedliwym leniwcem. Mam dziecko prace i codziennie o 7 rano jestem na silowni.

      Naprawdę praca zawodowa daje Wam tyle satysfakcji (bo mnie ten etap już jakoś minął niepostrzeżenie big_grin )?

      Sorry ale rachunki trzeba placic, poza tym nie ma nic gorszego niz wieloletnie odrealnione od spoleczenstwa gnusnienie w domu. Cos z siebie trzeba dac rowniez dla spoleczenstwa by nie widziec tylko czubka wlasnego nosa i debatowac o wojnie w Syrii malujac pazury na domowym fotelu.

      nie kusi Was czasem, żeby tak przeorganizować sobie życie, aby np. przestać pracować wcześniej niż na emeryturze (a może któraś z Was się przyzna, że chętnie by zrezygnowała, gdyby np. mąż dostał awans)?

      Nie. Nawet gdybym wyszla za maz za milionera to i tak byl pracowala lub prowadzila wlasny biznes.
      Rozumiem sytuacje gdy nie ma wyjscia, dzieciakow malych kilkoro i kobieta rezygnuje z pracy. Ale w zyciu dobrowolnie nie bylabym utrzymanka zadnego innego czlowieka dobrowolnie. Uzaleznienie wieloletnie od kogokolwiek nie dosc ze jest niebezpieczne ( bo nie ma gwarancji jak dlugo ten drugi czlowiek pociagnie i czy sobie nie znajdzie mlodszego modelu itd), to jeszcze w wielu wypadkach Pan i wladca narzuca na co wydawane beda pieniadze, a co za tym idzie ogranicza styl zycia, bo faceci z natury maja dosc ograniczona wiedze o potrzebach domu.( uklony dla idealnych mezow tutaj, wiem generalizuje ale wyjatki potwierdzaja reguly)
      Zamierzam pracowac tak dlugo jak mi na to zdrowie pozwoli. Na emeryturze zapewne zatrudnie sie w jakims sklepie charytatywnym itd i bede wyprowadzac psy ze schroniska.

      Zycie to wysilek w kazdym zakresie. Lekki systematyczny wysilek naprawde dobrze wplywa na mozg ludziom. Przez prace uczymy sie wspolpracy, cierpliwosci i wielu innych cech. I jakze poszerza sie horyzonty poza dylematy kury domowej.
      • tezee Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 07:01
        Ja uwazam że pracujące matki mają najgorzej i najtrudniej,taka prawda.Funkcjonując w takim modelu żyjesz z wywieszonym jezorem, jedyne co moze zrekompensowac w jakims stopniu te codzienną bieganinę to fakt że są spolecznie lepiej postrzegane niż kobiety będące w domu. Ale tu jeszcze trzeba sie przejmowac opiniami innych na swoj temat.
        • joa66 Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 07:28
          jedyne co moze zrekompensow
          > ac w jakims stopniu te codzienną bieganinę to fakt że są spolecznie lepiej post
          > rzegane niż kobiety będące w domu.


          Nie, nie jedyne. Możesz nie wierzyć, ale jeżeli ktoś ma to szczęście, że robi to co lubi , satysfakcja bywa tak ogromna , że czasami prawie skaczesz z radości i idziesz po ulicy z gębą uśmiechniętą od ucha do ucha. Oczywiście nie codziennie , ale jeżeli wystarczająco często , to jest bardzo fajnie.
          • tezee Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 07:33
            tak to prawda ale ile jest takich osób 2- 3 %? A jesli jest wiecej to satysfakcje okupują stresem i spięciem, takie są czasy.
            • joa66 Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 07:55
              Życie w ogóle jest stresujące. Nawet dla tych, którzy nie pracująsmile Zwykle jest coś za coś. Ważne, żeby bilans dla wszystkich członków rodziny był zdecydowanie na plus. I to naprawdę się udaje znaczenie większej grupie niż 2 czy%.

              Poza tym dam Ci inny przykład- zdarzyło mi się stać 4 godziny w kolejce na ulicy po bilety na koncert. W lutym. Koncert był tak wspaniały, że prawie zasnąć z powodu nadmiaru pozytywnych wrażeń nie mogłam (po koncercie do 2 w nocy słuchałam jeszcze na youtube, itd). I faktycznie-zamiast stania na mrozie mogłam sobie pić herbatkę z malinami w ciepłym domu. I co lepsze? Hmmm..każdy sam musi sobie odpowiedzieć.
      • butch_cassidy Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 12:23
        princesswhitewolf napisała:

        Cos z siebie trzeba dac rowniez
        > dla spoleczenstwa by nie widziec tylko czubka wlasnego nosa i debatowac o wojn
        > ie w Syrii malujac pazury na domowym fotelu.

        Rozumiem, że wolisz relacjonować z miejsca zdarzeń? wink
        >

        • princesswhitewolf Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 12:35
          > Rozumiem, że wolisz relacjonować z miejsca zdarzeń? wink

          nie mowie o byciu reporterem wojennym...wole miec pojecie o zyciu w spoleczenstwie bo siedzenie w domu bez mozliwosci wspolpracy z obcymi ludzmi naprawde odrealnia...
          • butch_cassidy Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 12:48
            princesswhitewolf napisała:

            bo siedzenie w domu bez mozliwosci wspolpracy z obcymi ludzmi naprawde odre
            > alnia...
            Ostatnio miałam taką refleksję, że oderalnia w ogóle przebywanie w jakimś tam środowisku.
            Postanowiłam poszukać wolontariatu i przeszłam się po różnych instytucjach oferującym pomoc ludziom, którzy sobie nie radzą. I powiem szczerze, że to był dla mnie swego rodzaju szok kulturowy. Może nawet nie ma to związku z pracowaniem lub nie, ale bardziej z tym, że jednak najczęściej spotykamy ludzi podobnych do nas, żyjących podobnie. Myślisz, że praca chroni przed takim duszeniem się we własnym sosie? Może niektóre rodzaje pracy tak, ale większość chyba nie...

            A ta wypowiedź o Syrii serio zabrzmiała dla mnie, jakbyś chciała zostać reporterem wojennym wink No cóż - praca bez wątpienia fascynująca i wartościowa... Ale ja też bym jej nie chciała. Z resztą nie mam predyspozycji big_grin
            • princesswhitewolf Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 14:39
              > Ostatnio miałam taką refleksję, że oderalnia w ogóle przebywanie w jakimś tam ś
              > rodowisku.


              dokladnie. i im bardziej hermetycznie nie majace kontaktu z plynna rozmaitoscia innych srodowisk tym gorzej

              Myślisz, że praca chroni przed takim duszeniem się we
              > własnym sosie?

              Nie ma idealnych rozwiazan i idealnych miejsc. Ale juz lepsze to niz zycie w domu i galerii sklepow. Praca jednak wiele uczy czlowieka, chocby zdolnosci kompromisu, wspolzycia z innymi td

              A ta wypowiedź o Syrii serio zabrzmiała dla mnie, jakbyś chciała zostać reporte
              > rem wojennym wink


              oj daj mi troche dodac czasem dramaturgii w wypowiedzi dla kontrastu z paznokciami!
    • kocianna Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 07:02
      Wstaję o 7.30, o 8 wychodzimy z Młodą do szkoły, 8.30 jestem w pracy. W przerwie na lunch robię sobie lunch smile, Młoda je w szkole. O 17 odbieram ją ze świetlicy, długi spacer do domu - taki naokoło, potem Młoda idzie na dwór, a ja na fitness, albo sprzątamy. Robimy ćwiczenia z muzycznej, oglądamy jakąś kreskówkę, czytamy, Młoda do łóżka, ja na ematkę albo robię jakieś zlecenia społecznie.

      Ale najczęściej jest u mnie mama albo teraz będzie mąż, wtedy jest dużo prościej.
      • naturella Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 07:27
        Ale naprawde w pół godziny sie wyrabiasz? Szacun. Ja jestem szybka bardzo, ale godzina mi ledwie starcza - pol godziny na siebie, pol godziny na śniadanie dla dzieci, ogarniecie itp
        • tezee Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 07:35
          Dokładnie, w pol godziny to ja zdąze właczyc ekspress i wypic kawe, muialabym wyjsc z domu tak jak wstaje z łozka.
          • nihiru Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 07:43
            Mnie wystarcza pół godziny spokojnie, z tym że wychodzę bez kawy i śniadania. O 6 rano zdecydowania ważniejsza jest każda minuta snusmile

            ------------------------------------------------------
            forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
          • kocianna Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 07:50
            Ja jem śniadanie w pracy, a córka w szkole, obie nie jesteśmy w stanie nic przełknąć tak wcześnie, ona ma w szkole bezpłatne ciepłe śniadania (racuchy, owsianka, parówki z kaszą gryczną, takie tam). Więc tak naprawdę trzeba tylko się umyć i ubrać, i mnie to zajmuje zdecydowanie więcej czasu, niż Młodej.
          • joa66 Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 07:59
            Ja piję kawę w wannie smile a śniadanie w pracy około 11, bo wcześniej nie mam ochoty.
        • mania805 Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 07:43
          Pracuję od 7 do 15. Dwoje dzieci na stanie, całe szczęście mąż nienormowany czas pracy. Dowożenie dzieci do żłobka i przedszkola spory kawałek od domu.
          Wstaję o 4:45, przygotowuję śniadanie dla siebie, dzieci. Starszą córkę budzę o 5:40, żeby ją uczesać, drugą 10 minut później. O 6 wychodzę do pracy.
          Mąż odwozi dzieci do żłobka i przedszkola.
          Mąż odbiera dzieci 3 razy w tygodniu, ja dwa, bo mamy jedno auto. Jak odbiera mąż to w domu jesteśmy koło 16, jak ja to po 17 (komunikacja miejska). Szybko obiad, ogarnięcie z grubsza mieszkania. Uruchomienie pralki itp. trochę zabawy z dziećmi. W międzyczasie gotowanie obiadu (na dwa dni). Kolacja koło 7 a potem kąpiel i usypianie dzieci. Zchodzi do 20:40, czasem 21. Dwa razy w tygodniu prasowanie, większe sprzątanie w soboty, tak samo jak większe zakupy.
          Jestem zmęczona i marzę o tym, żeby móc pracować po 6-7 godzin. Niestety względy finansowe, ale siedzieć cały dzień w domu to też bym nie chciała. Niezależność finansowa od faceta dla mnie to podstawa, nawet jak by zarabiał krocie.
          • tezee Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 07:46
            Co za pory OJP 4.45? Ja wstaje jakas godzinę pozniej i wydaje mi się że to chora pora chyba bym sfiksowala gdybym musiala przed 5!
    • mirkad Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 07:47
      pełny etat (7-15), mąż sporadycznie w domu (taka praca), choć ze względu na pójście córki do szkoły, zmienił teraz nieco godziny pracy
      wstaję najpóźniej 5.10; córke budzę 5.40; sniadanie, ubieranie itp; ok. 6.30 wszyscy troje wskakujemy do auta - ja do pracy, mąż małą na świetlicę; w zależności od godzin pracy M, wracam busem i po drodze odbieram małą ze świetlicy (lub od teściów jeśli M dał radę ją odebrać bezpośrednio po lekcjach) lub razem odbieramy ją ze świetlicy razem; w domu generalnie ok. 16; dodatkowo 2 x w tygodniu córka ma angielski; mąż ląduje w domu "na dobre" ok. 20 - więc prócz zajęć "domowych" , spada na mnie koszenie, kotłownia w zimę i tym podobne atrakcje; po południu sprzątanie, pranie, lekcje, gotowanie, na szczęście jest zmywarka; w łóżku ląduję ok. 23;
      po wygranej w totka z mściwą satysfakcją wręczam wypowiedzenie; lubię moją pracę, jeśli chodzi o zagadnienia którymi się zajmuję; natomiast atmosfera, traktowanie przez przełożonych, kwestie finansowe - bez komentarza
    • nangaparbat3 Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 07:51
      Jak godzicie obowiązki? Naprawdę praca zawodowa daje Wam tyle satysfakcji (bo mnie ten etap już jakoś minął niepostrzeżenie big_grin )? A jeśli Wasza praca to konieczność ekonomiczna (potrzebna da utrzymania standardu życia, jaki Wam odpowiada), to czy nie kusi Was czasem, żeby tak przeorganizować sobie życie, aby np. przestać pracować wcześniej niż na emeryturze

      Kiedy dziecko bylo małe (gdzies do III klasy) mialam nianie, która też z grubsza ogarniala dom. Potem wszystko sama, plus dodatkowa praca, studia - jestem rozwiedziona, wiec musiałam sobie radzic samodzielnie. Teraz dziecko dorosłe, tylko się modlę, zeby jak najdłużej pracować, zaraz zaczne nową podyplomówke, zeby miec kwalifikacje do pracy kiedy juz przejde na emeryturę. Nie tylko z przyczyn finansowych, i nie na pierwszym miejscu.
    • male_a_cieszy Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 08:20
      Oboje z mężem pracujemy na etatach a oprócz tego mamy jeszcze DG. Mój dzień wygląda mniej więcej tak: budzik dzwoni o 5.00 - mój mąż idzie po pieczywo, ja wstaję o 5.15 jak on wraca z pieczywem. Ja robię śniadanie, a on idzie z psem na spacer. O 5.40 on idzie do pracy a ja zajmuję się sobą. Córkę budzę o 6.15. Wychodzimy z domu o 6.50. Przedszkole i potem do pracy na 7.30. Kończę o 15.30 i odbieram małą z przedszkola (jak mąż nie ma żadnego zlecenia po pracy to on ją odbiera przed 15.00 - ale jeszcze się to w tym roku szkolnym nie zdarzyło). Jeżeli on ma popołudniami zlecenia to ja wychodzę z psem na krótki spacer, a jeżeli on już nic po pracy nie ma to wychodzi z psem na długi spacer. W domu jestem około 16 i tu też w zależności od jego zleceń przygotowuję obiad lub tylko coś lekkiego dla siebie i córki (ona zjada obiad w przedszkolu). Później w zależności od pogody i jej zajęć dodatkowych idę z małą na spacer, zawożę ją na zajęcia albo bawimy się w domu, ogarniam mieszkanie. Robię kolację i przygotowuję córkę do spania. Ok. 20 ona zasypia. Mąż (przy zleceniach) wraca do domu ok. 20-21 więc często gęsto się z córką nie widzi. W ten weekend miał zlecenie ponad 100 km od domu więc nie było go całe dwa dni. Dlatego jak wczoraj przyjechał do domu po pracy o 18 to córka stęskniona za tatusiem nie umiała się od niego oderwać. Jeżeli on wraca późno to idzie jeszcze z psem na długi spacer wieczorem. Ja czasami jeszcze muszę dodatkowo porobić przy papierach związanych z DG. Spać idę 22 - 22.30
      Jeżeli chcę gdzieś wyjść po południu bez córki to zostawiam ją u babci ewentualnie zajmuje się nią mąż jak jest.
    • pinkdot Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 08:32
      Ja wstaje przewaznie miedzy 4.30-5. cwicze asztange, wiec musze miec jakies 2 godziny spokoju zanim wszyscy w domu sie obudza. Mlodego wioze do szkoly na dziewiata, jade do pracy, potem zwalniam sie miedzy 11.30 a 13nasta bo syna trzeba ze szkoly odebrac, zawiezc do domu, poczekac az malzonek wroci z pracy i mozna sie ewakuowac z powrotem do pracy (ktora to uwielbiam nad zycie). Do domu wracam o 17nastej mieszkanie jest posprzatane bo malzonek ma obie rece na miejscu, gotuje obiad (bo lubie), spedzam nieco czasu z potomkiem i klade go do lozka, potem jeszcze czasem wyskakuje powspinac sie na scianke. Nie czuje sie przeciazona, mysle, ze glownie dlatego iz daje sobie niesamowity zastrzyk energii poranna praktyka. Wbrew pozorom jestem bardziej ospala w dni kiedy nie ma jogi i moge sobie polezec w wyrze do siodmej...
      • rene1311 Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 09:14
        ja wstaje o 5.45, poranna toaleta, śniadanie itp., o 6.30 budzę dzieci (II i III kl. podst.) i męża, pomagam dziewczynkom uczesać włosy i ide do pracy ok 6.45-mam na 7.00. mąż robi dzieciom śniadanie i idą do szkoły na 7.30, a mąż do pracy ok 8.00. Pracuje do 15.00, odbieram córki ze świetlicy ok 15.15 i o 15.30 jesteśmy w domu. No i dalej to jak każda mama-pomagam w lekcjach, sprzątam, prasuje, robie ciepłą obiadokolacje dla wszystkich, zakupy, mąż wraca ok 18-19 do domu. Wieczorem szykuje ubrania dla siebie i dzieci na drugi dzień, przygotowuje drugie śniadanie do szkoły - śniadaniówki czekają rano gotowe w lodówce, zamiennie z mężem raz w tyg zawożę dzieci na szkółke pływacką. Oczywiście z racji tego że mąż wraca późno to obskakuje dentystę (przynajmniej raz miesiącu), szkolne zebrania, wizyty kontrolne itp...No i cieszę się niezmiernie że pracuje tylko do 15 bo mogę to wszystko jakoś ogarniać. Jeszcze trzy lata wcześniej pracowałam do 18 i wtedy było naprawdę ciężko.
      • kanga_roo Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 09:17
        pobudka 0 6:00 (teoretycznie, w praktyce 6:25)
        do 7:00 musimy wyjśc z domu, więc mam czas tylko na wyszykowanie się, zrobienie kanapek, obudzenie i wyszykowanie młodszej, ewentualnie obudzenie starszaka.
        jedziemy do przedszkola/pracy (starszaka i psa ogarnia mąż)
        w pracy od 7:30 do 15:30, odbieram młodszą, najczęściej jedziemy po starszaka do szkoły, w domu lądujemy do 17:00.
        z psem na spacer, zrobić obiad - i już jest 18:00.
        prace domowe i ogrodowe, lekcje starszaka, zabawy z młodszą, i o 19:00 (w praktyce 20:00) zaczynam gonić ich do spania. czytanie przed spaniem, przytulanie - i robi się 21:00-21:30.
        jeśli nie mam żadnego zlecenia, od tej pory mam full wolnego czasu smile, jeśli akurat mam zlecenie, siedzę do 24:00 przy kompie. potem łazienka, czytanie, spanie.
    • quelquechose Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 08:57
      Wstaje o 5:10, kapie sie, maluje, szykuje sniadanie dla siebie i dla corki do szkoly. Budze mojego faceta ok. 6.30 i wychodze do pracy. Pracuje 30 km od miejsca zamieszkania, wiec musze wyjsc tak wczesnie, zeby uniknac korkow. W pracy jestem ok 7.00. Wychodze najwczesniej o 16.30 i dojezdzam ok 17.30 (znowu korki). Dziecko z przedszkola w miedzy czasie odbiera dziewczyna (ok.16.30), jesli nie moze, to lece szybko do szkoly, zeby zdazyc przed 18.00. Jem kolacje, w miedzy czasie z pracy wraca moj partner (18.30). Cos tam porobimy, a potem kapiel dziecka (20.00), ksiazeczka (20.30) i spac. Ja pozniej jeszcze troche poczytam, albo cos porobie i ide spac pomiedzy 22 a 23. Spie na ogol ok. 6 godz...

      W zwiazku z takim grafikiem napietym... nieraz mialabym ochote nie musiec pracowac i posiedziec w domu. Stesknic sie troche za dzieckiem (w pracy nie mam czasu wink), zrelaksowac. Ale... na pewno nie rzucilabym pracy, aby byc na utrzymaniu czyims - w zyciu nie zaryzykowalabym takiej utraty niezaleznosci! Jesli wygram w toto lotka, to bardzo chetnie zrobie sobie wolne tongue_out Nie wiem tylko, jak dlugo by mnie to bawilo - brakowaloby mi kontaktu z ludzmi. Moze zrobilabym sobie najpierw dluzsze wakacje, a potem wrocila na pol etatu na przyklad?
    • tomelanka Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 09:16
      Chwilowo nie pracuje ale na pół etatu u mnie wygląda tak. Wstajemy sobie z dzieckiem 7-8, toaleta, sniadanie, ogarniecie chałupy. Jest 10. Wychodzimy na spacer, po drodze drobne zakupy. Wracamy jest 12maly idzie spać albo się bawi, ja gotuje obiad. Jak trzeba to po obiedzie coś tam sprzątam, bawimy się lub odpoczywam. O 14 pomału szykuje się do pracy. Wychodzę z domu 14.30-14.45. Autem muszę dojechać ok 10 km w jedną stronę co zajmuje mi mniej niż kwadrans. O 15 zaczynam pracę a o 19 kończę. Czasem kończę wcześniej lub nie jadę wcale bo wybieram nadgodziny. Nadgodziny to np z soboty z imprez. W domu jestem przed 19.30 . Dziecko niespełna 2 letnie albo już spi albo już wykapane przebrane i najedzone więc pozostaje mi tylko posprzątać w kuchni chyba że zrobi to maz. Bardzo lubię swoją pracę wink
    • ruda_henryka Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 09:19
      Jestem pracownikiem naukowym, obowiązkowo muszę przepracować 10h dydaktyki tygodniowo + jakieś konsultacje, reszta wg uznania i potrzeby( praca naukowa i organizacyjna ). Są tygodnie, że nic nie muszę, a czasem kumuluje mi się jakieś pisanie, egzaminy, konferencje itd. - czas ogólnie wtedy jest nienormowany. Wstaję ok 6, robię kanapki dla męża, sobie kawę, ogarniam się jakoś, budzę towarzystwo i zazwyczaj o 7.30 jadą do przedszkola. potem mam czas dla siebie i albo jadę do pracy albo coś piszę w międzyczasie wstawiając. ok 15 jadę do przedszkola po dziecko i potem albo idziemy na spacer albo na zakupy jeśli trzeba albo do domu jak pogody nie ma. Mąż wraca między 17-18 i jak zje obiad to bawi się z młodym albo gdzieś z nim idzie.
      Większość obowiązków domowych jest na mojej głowie, ale nie że muszę tylko dlatego, że pracuję w domu to wszystko robię i przy okazji odrywam się trochę od kompa smile) Głównym obowiązkiem męża w tygodniu jest sprzątanie po mnie bajzlu w kuchni wieczorem. Wszystkie długie weekendy, święta, wakacje mam wolne - od czasu do czasu ok 3-4 razy w roku wyjeżdżam służbowo, w tym roku aż 12 dni i wtedy cały dom na barkach męża - sprawdza się świetnie.
      Nigdy bym z pracy nie zrezygnowała, nawet jakby mąż prezesem został, zawsze mam strach że coś może się stać i zostanę bez niczego, chociaż i tak jesteśmy pozabezpieczani. Zresztą moja praca mnie nie stresuje, mam dużo wolnego i organizuję się sama wg uznania - ciężko byłoby mi wrócić na etat 8h. Zamierzam pracować do 70 lat, bo potem u nas już ludziom dziękują...
    • kowlaska Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 09:29
      No to mój dzień wygląda mniej więcej tak:
      pobudka o 5.00
      potem idę pobiegać i w domu jestem ok 5.40, prysznic, malowanie, ubieranie, KAWA, śniadanie dla dzieciaków do szkoły i parę minut po 6 budzę resztę rodziny. Chwila na ogarnięcie poranne najmłodszego (duzi ogarniają się sami smile ) i o 6.30 - 6.40 jadę do pracy. Do szkoły/przedszkola odwozi dzieci mąż. W pracy od 7 do 14 potem czas na załatwienie wszystkich ważnych spraw typu urzędy, poczta, zakupy itd o 15.30- 16 odbieram dzieciaki z przedszkola i ze szkoły. W zależności od pogody i zajęć pozalekcyjnych albo wracamy do domu, albo jedziemy/idziemy na zajęcia, idziemy do parku itd itp. W domu jakiś obiad/obiadokolacja i przed 21 dzieciaki są w łóżkach. W dni kiedy mąż nie jest w pracy lub na treningu wieczorem jadę na spinning. Prace domowe wykonuję w tak zwanym międzyczasie, prasowanie przy oglądaniu filmu, włączanie pralki to moment, zmywarkę i wieszanie prania pozostawiam starszemu potomstwu.
      Całkiem serio nie wyobrażam sobie niepracowania zawodowego, gdybym wygrała w lotka znalazłabym sobie jakąś robotę w wolontariacie bo nie potrafię wysiedzieć w domusmile ale rozumiem te mamy, które dla odmiany nie wyobrażają sobie pogodzenia pracy i posiadania dzieci .
    • moguer Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 09:29
      Ja pracuję różnie , mimo nienormowanego czasu pracy w pracy spędzam dużo. Tak samo mąż, ale czasami jak mamy dośc , robimy sobie wolne od firmy i pracujemy w domu (tak jak dzisiaj) Córkę do szkoły zawozi mąż , ma do pracy po drodze, a póżniej już córa wraca sama (3 przystanki tramwajowe). Gdyby nie pani do sprzatania i pani, która przyjdzie na 2-3 dni coś ugotowac, to byłoby cięzko mi to wszystko ogarnąc. Soboty, niedziele przewaznie mamy dla siebie. Mimo czasami cięzkich dni kocham swoją pracę, mogłbym nie pracowac , mąż bez problemu by nas utrzymał , ale ja sobie tego nie wyobrażam .
    • bella_roza Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 09:37
      pracuję na 3/4 etatu i jest fantastycznie, mam czas na swoje sprawy, na dom i rodzinę. jak pracowałam na cały to ciężko było się wyrobić. teraz robi się coraz luźniej bo dzieci bardziej samodzielne, same chodzą do szkoły, więc za jakiś czas wrócę na cały etat.
      praca jest zarówno koniecznością ekonomiczną jak i daje mi satysfakcję. mogłabym zostać żoną niepracującą gdybyśmy wyjechali za granicę, bo tam mąż zarobiłby dużo więcej - miał takie propozycje - ale nie chciałam, bałam się takiej sytuacji.
    • edelstein Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 11:03

      Wstaje o 7.Robie sie fertig.Przyrzadzam synowi sniadanie so przedszkola i pakuje mu tornister,czasem robi to moj,jesli wstanie tak wczesnie.Potem budze syna,pomagam sie ubrac.Jedziemy do przedszkola,w zaleznosci Od korkow jestesmy,przed lub po 9w placowce.Odstawiam mlodego.Mam pol godziny na kawke i sniadanie.Jade do pracy.Pracuje do 16 4razy w tygodniu,ale zdarza sie i 5.czasem jest to praca papierkowa,wiec jestem w domu.Dziecko holuje krotko po 16,czasem kolezanka holuje a ja odbieram u niej.Jedziemy do domu.Czasem robie zakupy Jak mam na cos ochote,z reguly robi to moj facet.W domu jestem okolo 18,gotuje,ogarniam,wstawiam pranie albo i nie,bawie,sie,z mlodym.Wieksze porzadki robie gdy mam wolne,z reguly w poniedzialki lub gdy mam dzien papierkowy.Weeknd przeznaczam na przyjemnosci,zoo,kino,muzeum w sobote,wieczorem pieke ciasto na podwieczorek,w niedziele wyleguje sie i jem upieczone ciasto.
      Pracuje jakies 25h tygodniowo,czasem wiecej,a czasem mniej.
      Dla mnie to perfekcyjne rozwiazanie.
      Gdybym wygrala w Lotto nie przestalabym pracowac,ale wtedy spelnilabym swoje marzenie,wiec to bylaby zupelnie Inna pracy.Zanudzilabym sie w domu.

      "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
      • lucky80 Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 11:38
        Na stanie dwoje dzieci - 4 latka i 16-msczniak. Pracuję na 7/8 etatu - 7 h dziennie ale faktycznie może 2 razy w tyg udaje mi się wyjść normalnie czyli 15:30. Po urodzeniu straszej pracowałam na cały etat, po młodszym wróciłam na niepełny.
        Wstaję przed 7, ogarniam siebie i małego, o 7:30 przychodzi nania i ja wychodzę do pracy. Córkę ogarnia niania plus mąż, mąż też odwozi ją do przedszkola. Odbieramy ją o 16, zwykle mąż, ja po pracy tylko wtedy jeśli wyjdę normalnie.
        Po pracy zwykle pędem po jakieś zakupy, w domu najpierw pierś do małego, potem ogarnianie obiadu (chyba że mam z dnia wczorajszego), sprzątanie po to już mąż.
        Jeśli wracam późno czyli po 17, zakupy robię dopiero po obiedzie, biorę dzieci albo jedno z nich, i do sklepu. Pralkę nastawiam rano albo wieczorem , prasuje całe szczęście niania.
        Nie sprzątam specjalnie bo raz w tyg przychodzi pani do sprzątania - wiem, mam naprawdę luuuz w porównianiu do większości dziewczyn. Zwykle sprawy typu lekarz ogarnia mąż (prowadzi rodzinną firmę, ma więcej czasu, poza tym do biura ma 3 km a nie 13 w korkach jak ja), ja ogarniam logistykę okołolekarzową, płacę rachunki, planuję i robię najczęściej zakupy. Mąż ogarnia samochody, naprawy okołodomowe etc.
        Ale przyznam że cięzko mi będzie wrócić na cały etat, firma od pon przenosi się jeszcze dlalej więc mam opcję po 1h w każdą stronę z i do pracy....Będę poza domem od 7:30 do 17 na pewno. Trochę żal mi moich dzieci ale nie wyobrażam sobie niepracowania, po urodzeniu córki miałam depresję (mimo że wyczekana ciąża itd), po synku też koniecnzie chciałam wrócić ale widzę że matka- pracownik 2 dzieci to już nie to samo, co matka-pracownik z 1...
        ...
      • gazeta_mi_placi Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 11:39
        Papierkowa? To już nie robienie dekoracji w sklepach? Przecież jesteś plastyczką?
        • edelstein Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 13:12

          Gazeta moze przeczytaj jeszcze raz.Kazda,doslownie kazdy praca wiaze sie z wypelnianiem paierow w mniejszym czy wiekszym stopniu.Jakos trzeba sie w koncu rozliczyc z US itd.big_grin ale ciesze sie,ze tak namietnie sledzisz moje poczynania.

          "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
        • edelstein Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 13:21

          Gazetus i nie radzilabym sie kierowac informacjami ludzi,ktorzy od lat nie Maja ze mna kontaktu.W tym czasie zdazylabym 3razy zrobic licencjat,z dwa razy studia i nawet cztery razy ausbildung(to nauka zawodu).Tak wiec,oni Maja marne pojecie kim jestem a kim nie.Zawisc natomiast ich zzerabig_grin

          "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
    • an_ni Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 11:30
      nie chce mi sie rozpisywac co do minuty
      ale pracuje 9-17
      +45 dojazdu w kazda strone
      i mam duzo czasu po pracy
      starcza na zajecie sie dzieckiem, soba, domem itd
      w takim wymiarze jak mi potrzebny
      bo nie gotuje obiadow - jakbym siedziala w domu nie chcialabym ich gotowac
      nie sprzatam codziennie
      weekendy to juz w ogole, zima sie nudze z braku zajec
      wiec sie udzielam towarzysko
      nie wiem o co ci chodzi

    • babsee Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 11:34
      A ja chetnie zglosilabm w ramach inicjatywy obywatelskiej, ze w ramach gratisu za urodzenie dziecka, nie "becikowe" ale wlasnie 3/4 etatu.Za dwojke dzieci-pol etatu.Platne oczywiscie jak za caly smilenierealne ale to by baaardzo mi odpowiadalo.
      Pracuje na caly etat, mam 2 dzieci i czasem mam wrazenia "dnia swistaka" czasem lewituje, czasem tak zapieprzam, ze nie kojarze jaki jest dzien tygodnia.
      Stawiam na organizację +planowanie, i tylko dzieki temu mam czas na zabawę i spacer z dziećmi ale dałabym WSZYSTKO za poł etatu.
      • gazeta_mi_placi Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 11:37
        Od tego masz faceta, żeby na Was tyrał, a Ty sobie spokojnie weź pół etatu.
    • nisar Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 11:50
      Wstaję ok 7, męża już zazwyczaj nie ma. Robię śniadanie synkowi (5) i córce (19) - jedzą to samo, po prostu gotuję więcej i tyle. Przygotowuję sobie jedzenie do pracy, ogarniam porannie dom i ok. 8:15 wychodzimy z synem do przedszkola. O 8:30 jadę do pracy, jeśli nie ma dramatu korkowego to jestem tam przed 9:00.
      Pracuję zazwyczaj do 16:30, czasami krócej, czasami dużo dłużej jeśli jest taka potrzeba, ale to nie zdarza się często. Dział jest "ustawiony" a praca w dużym procencie przewidywalna, więc koniecznośc zostania dużo dłużej zdarza się rzadko.
      Ok. 17 jestem w domu i już jestem "cała dla dzieci". Rozmawiam z córką, bawię się z synem, wychodzimy na dwór itp. Ok. 19 mąż jest już po pracy popołudniowej, przygotowuję kolację i ewentualnie przygotowuję coś na obiad na następny dzień (gotujemy w domu, ja zabieram do pracy domowe jedzenie). O 20 mąż pomaga synkowi w myciu, potem ja czytam, przytulam itd. i o 20:45 młody jest w łóżku. Mąż idzie spac niewiele później, bo wstaje bardzo wcześnie. Zaczyna się więc czas dla mnie (i córki) tzn. ja usiłuję coś czytac albo oglądac, ona siedzi obok i gada "bo ja ci muszę jeszcze tylko powiedzieć"smile O 22:30 idę spac.

      Nie czuję się przeciążona, ale! odkąd awansowałam (w tym także finansowo) podjęliśmy z mężem decyzję, że będzie pracował mało - tyle, żeby nie stracic kontaktu z zawodem. Tak że w tygodniu mąż jest w domu zazwyczaj od 10 do 16-17 i ogarnia większość spraw domowych - dogotowuje obiad, sprząta, prasuje, pierze, robi większe zakupy, dba o opłaty i samochód, o wszystkie kwestie remontowe, o działkę, o wszystko co związane z przedszkolem itd. Ja w zasadzie pracuję zawodowo i współpracuję przy gotowaniu obiadów, robieniu przetworów itp.
      Jedno co mi przeszkadza, to kompletny brak czasu na czytanie - jeszcze jak jeździłam autobusami do pracy to przynajmniej te 45 minut dziennie było dla książek, teraz jest naprawdę ciężko wygospodarować chwilę ciszy i spokoju, żeby poczytać coś innego niż gazetę. Ale da się życ.

    • ashraf Re: Dzień pracującej mamy 13.09.13, 12:13
      Pracuje na caly etat, mamy jedno dziecko. Wstaje roznie, ale najczesciej 8:15-8:30, o 9 jestem w pracy, koncze ok. 17:30 (u nas tydzien roboczy ma 42,5 h). Przed wyjsciem przygotowuje mleko dla dziecka i zostawiam mezowi kolo lozka (maz i synek jeszcze spia). Sniadanie i lunch jem w pracy, czasami robie sobie przerwe i jem z mezem w restauracji.
      Maz je sniadanie w domu i zajmuje sie dzieckiem do 12:00-15:00 z dwugodzinna przerwa, kiedy idzie do studia cwiczyc/przygotowywac sie do koncertow, czasami ma tez proby. W miedzyczasie dzieckiem zajmuje sie niania i gotuje obiad (czesto przygotowuje jej wieczorem polprodukty, np. marynuje mieso). Potem dzieckiem zajmuje sie niania az do mojego przyjscia.
      Po pracy zalatwiam biezace sprawy (zakupy dla mnie, poczta, fryzjer itd.), ide do domu, przejmuje mlodego, jem salatke, bawie sie z dzieckiem, dzwonie do rodziny i znajomych, pisze maile prywatne. O 19:30 kapie mlodego, daje mu kolacje i wkladam do lozeczka (zasypia sam). Po 20 wraca maz, na zmiane chodzimy na fitness, osoba ktora zostaje w domu przygotowuje kolacje i poswieca czas na wlasny rozwoj (np. nauka jezyka). Ok. 21:00 jemy kolacje, czytamy, ogladamy filmy, sluchamy muzyki itd. Idziemy spac ok. 24:00. Do tego dochodzi sprzatanie (raz w tygodniu, podzielone mniej wiecej po rowno miedzy nas a nianie), pierze i pracuje niania, zakupy robi maz. Weekendy sa tylko dla nas i dla dziecka, nie sprzatamy wtedy, nie robimy zakupow itd. Za rok synek idzie do zlobka, ale sprzatanie i prasowanie zamierzamy min. raz w tygodniu outsourcingowac wink
      Praca daje mi satysfakcje, nie chcialabym z niej rezygnowac (finansowo mam taka mozliwosc).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka