Dodaj do ulubionych

Zazdrośnica-Matka.

06.08.04, 07:58
Mam pytanie do wszystkich matek.Czy wy też jesteście(byłyście)tak zazdrosne o
swojego bobasa?Jestem młodą matka moja córeczka ma 10-miesiecy,jestem
strasznie o nią zazdrosna mówia ze to normalne,le szlag mnie trafia jak
teściowa wpada do pokoju(bo niestety mieszkam jeszcze u teściów)i obcałowuje
mi mojego bobasa.Gotuje sie we mnie i boje sie ze cos palne chamskiego do
niej.Albo wpada do pokoju z tekstem daj mi ja bo zaraz ide.Moze tak by sie
zapytała czy moze.Strasznie mnie to boli.W koncu to moje dziecko.Teraz i tak
sie uspokoila troche,chyba doszla do wniosku ze poradze sobie z bobasem,bo na
początku jak tylko mi mala plakala to zabierala mi ja z rąk i kolysala ja .To
przeciez moje dziecko.Czy wy tez tak macie.Ta tesciowa i ta zazdrosc!
Pozdrawiam wszystkie zazdrosne mamy.
Obserwuj wątek
    • mama_radka Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 09:43
      wg. mnie to nie zazdrośc. A przynajmniej u mnie, chociaż może trochę, też
      mieszkam z teściami itez mam w zasadzie identyczną sytuację jak sylyah. Ale
      moja teściowa zapracowala sobie na to, że gdy jest w pobliżu dziecka kotluje
      się we mnie - patrz prosty przykład - kiedy po porodzie, kilka dni, nie wiem 2
      czy 3, chcialam przytulić bobasa, bo mama i synek potrzebują tego zawsze, ale w
      pierwszych dniach po porodzie, wiadomo bobas był 9 miesięcy w brzuchu i to nie
      jest takie proste jak juz nie jest się tak razem, więc chcialam przytulic a ta
      teściowa wzięla synka i ona przytuliła - krew może tylko zalać.... ale przy
      następnym dziecku wara, nie pozwolę i koniec
      • miska77 Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 11:05
        jak widze tesciow przy moim synku to tez sie we mnie kotluje ale sami sobie na
        to zasluzyli.
        Jeszcze bedac w ciazy wyraznie mowilam, ze porod bedzie tylko nasz... byl ku...
        mac calej rodziny !!! Ja rodze a na korytarzu tesciowa wszechobecna, tesciu,
        brat meza z dziewczyna i moi rodzice (przyjechali jak zadzwonila do nich moja
        tesciowa i powiedziala, ze sa problemy i musza przyjechac).
        Oczywiscie pierwsza osoba, ktora odwiedzila mnie na lozku porodowym byla moja
        tesciowa !!! (lezalam kilka dni na patologi).
        Przychodzila do mnie do szpitala rano, wychodzila wieczorem, przynosila sobie
        kapciuszki i siedziala... nie moglam nawet pogadac z dziewczynami od nas z sali
        bo ona zawsze byla...
        Moja mama wie, ze nie moze sobie na to pozwolic bo pogonie i bedzie awanti a
        tesciowa chyba to wykorzystywala, ze mi "nie wypada".
        W 3 dobie po porodzie tesciowa powiedziala przy mojej mamie, ze musza zrobic
        dyzury, ktora z nich bedzie kiedy przychodzic do nas a ja powiedzialam
        "ABSOLUTNIE NIE !!! Moj maz dostanie zwolnienie i bedziemy sobie sami radzic, a
        jak bedziemy miec problemy to zadzwonimy. Na razie zadnych wizyt !"
        Tesciowa: "oczywiscie, masz racje, jak chcesz".
        W piatek wrocilam do domu i tego samego dnia przyjechala tesciowa, tesciu, meza
        brat z dziewczyna...Myslalam, ze mnie krew zaleje jak stali wszyscy nad
        lozeczkiem i gadali "grzesiunie, grzesiunio..."
        Szlag mnie trafial jak slyszlam to zdrobnienie...
        Dzidiza zaplakala to wszyscy wpadali do sypialni (tamta czworka) a dla mnie i
        meza nie bylo juz miejsca sad
        To trwalo 2 tygodnie, wpadlam w straszna depresje, ryczalam i nie wiedzialam jak
        sie ich pozbyc - we wlasnym mieszkaniu czulam sie jak intruz !!! Dodam, ze sama
        sprzatalam a tesciowa gotowala zupe z mrozonki 3 godziny !!!
        W koncu zaczelam sie wymigiwac, ze ktos do mnie przyjdzie, a to ja wychodze a to
        to, to tamto...potem napisalam maila do tescia jako moj synek i napisalam, zeby
        nic nie kupowali do ubranek ani innych prezentow bo "mama ma inny gust" i do
        zobaczenia w sobote na obiedzie (byl poniedzialek).
        Dodatkowe interwencje mojej mamy u tesciowej (bardzo dyskretne), ze mama nie
        nachodzi nas bo wie, ze ja nie lubie i takie tam pitu pitu...
        Chyba zrozumieli...

        Potem pojechalismy na dzialke, wchodzenie do naszego pokoju bez pukania,
        wyjmowania dzidzi z kojca i przytulanie to byla normalka, w koncu sie wku... i
        jak mi tesciowa dziecko przyniosla i mowi "jest glodny" to jej powiedzialam "to
        go nakarm!" i sobie poszlam.
        Grzesiek plakal ponad godzine a ona zrozumiala, ze robi zle a wcale mi nie pomaga...
        Potem mnie przeprosila ...
        Teraz jak tesciowa chce go wziac na rece a on lezy albo siedzi najpierw pyta czy
        moze... a tesciu z aparatem jak oblakany lata "chdz, zobacz ! przekrecil sie
        gdzie aparat ?? zdjecia, zdjecia !!!"

        Caly czas jestem do nich uprzedzona i nie wiem czy to sie kiedykolwiek zmieni...
        Teraz do nas nie przychodza i cale szczescie !!!!

        Boje sie myslec co bedzie jak pojde drugi raz rodzic - planujemy druga dzidzi

        Pozdrawiam,
        Ewa
      • kssia Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 15:10
        Cześć

        Nie to nie jest zazdrość. Ja miałam to samo i dopiero teraz mi to powolutku
        przechodzi, mała ma prawie 16 miesiecy. Oczywiście ta "zazdrośc" dotyczyła
        tylko tesciowej (nigdy mojej mamy) aż cierpłam jak ją brała na ręce, opowiadał
        jak to na spacerki będą chodzic i jak jej bedzie loczki kręcić. Dosłownie
        gotowałam w środku. W koncu zrozumiałam dlaczego tak czuje. Chodzi o to że
        rodzisz dziecko i staje sie ono dla Ciebie najwazniejsza istotka na świecie a
        teściowa co tu duzo mówic to mama Twojego męża dla Ciebie obca kobieta.I ta
        obca "baba"smile)))) rości sobie jakieś prawa do Twojego maleństwa, które jest
        takie bezbronne.
        Poczekaj jeszcze trochkę, przejdzie Ci troche ale nie do koncasmile)))))))))))
        pozdrawiam
        • panicara Re: Zazdrośnica-Matka. 11.08.04, 22:26
          Cześć, czy mogłabys zdradzić jak sobie poradziłaś z tym uczuciem? Moja córeczka
          ma trzy miesiące i nie potrafię spokojnie patrzeć jak pieści ją teściowa. czuję
          się jakby mi zabierali dziecko. A moja tesciowa naprawde jest złotą kobietą i
          ani się nie wtrąca, ani nie daje rad, pomaga. A w malutkiej jest zakochana b.
          pozytywnie. A mimo to boli mnie jak mówi do niej "moje maleństwo", "moje
          kochanie" czy całuje ją w główkę. Jest kochającą babcią, a ja się czuję jakbym
          przestawała być mamą mojego dziecka bo matczynymi pieszczotami obsypuje ją
          babcia. A może to ze mną coś nie tak...męczy mnie to uczucie...
    • erinaceus Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 10:42
      Oj, skąd ja to znam...
      Teściowie nie nachodzą nas (czasem szkoda,bo wcale nie pomagają przy małej),
      nie są specjalnie nachalni, ale jak już tylko się spotkamy, to od progu
      słyszę: "Daj mi ją" - żadne tam kurtuazyjne "co słychać?", żadne powitania,po
      prostu wyciągniete ręce po dziecko i tyle. To nic, ze mała się ich boi, że
      potrzebuje czasu, bu się przystosować do sytuacji. Ale postanowiłam to zmienić -
      następnym razem powiem "Ona się najlepiej czuje u mamy na rękach" i tyle. Nie
      chcę być niemiła, ale teściowie muszą pamiętać, że jednak mama ma cos do
      powiedzenia w sprawie własnego dziecka.
      pozdrawiam
      aga
    • yoyo11 Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 11:31
      A ja jestem zazdrosna, tak poprostu bez powodu. Zarówno przy teściuowej jak i
      przy mojej mamie. Chyba wynika to z tego, że przez całą ciążę obydwie (teściowa
      w większym nasileniu) gadały non stop o tym, że będą mi pomagały, zabierały
      małąna wyjazdy itd itp, a ja będę odpoczywała. A ja nie chcę od nikogo pomocy.
      I jak mi się wtryniają w moje sprawy jedzeniowe, ubraniowe, i przytulanie to
      jednej i drugiej powtarzam: Teraz jest moja pora na bycie matką, a nie Wasza. A
      jak mówię to do teściowej to dodaję jeszcze: miałaś okazję się już wykazać smile
      Okrutne, ale skuteczne smile

      W tym wszystkim najbardziej wkurza mnie całowanie! Moja mama nie obcałowuje mi
      dziecka non stop, z kilku logicznych powodów: pali papierosy, wie, że całowanie
      jest z założenia jedną wielką wymianą bakterii. Natomiast mama mojego męża
      mogłaby ciągle "sprzedawać" małej całusy. Pewnego pięknego dnia powiedziałam
      wprost: Mamo nie całuj małej bo paliłaś przed chwilą, a poza tym masz kaszel,
      sama nie wiesz od czego....i się obraziłaaaaa
      Może to i dobrze?
    • weronikarb Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 11:36
      Tez tak mam jak sylyah. Mieszkamy u tesciow na gorze, gdy tylko maly zaplakal
      tesciowa na gorze i zaraz na rece. Nauczyli mi noszenia malego na rekach sad
      Maly jak byl ze mna to slicznie jadl, teraz jak do poludnia karmia go tescie to
      ja popoludniu mam cyrk z jedzeniem. Gdyz twierdzili ze maly je za malo (5
      posilkow dziennie) i jak go karmia to tesciu stoi nad nim i odwraca jego uwage
      a tesciowa leje malemu w buzke. Niestety uz za pozno na zmiane przyzwyczajen,
      choc ja karmie nadal normalnie i jak niechce to nie. Ostatnio jak maly byl
      chory i plakal to tesciowa przyleciala i ze mamy dac do niej na noc maz
      powiedzial ze nie damy rade maly bedzie z nami i jakos ja wypchnal. Po godzinie
      wrocila i znowu ze mamy dac ja na to ze nie to moje dziecko i ja je wychowuje,
      a pozatym jak jest chory to potrzebuje matki a nie babci smile I mowie ze jezeli
      ty na dole slyszysz placz i placzesz z nim (tak powiedziala) to co ja bede
      miala powiedziec jak bede go slyszec na gorze? Ona ze jak bedzie z nia na dole
      to nie bedzie plakal
      I czy to jest zazdrosc? Nie to raczej proba bronienia sie przed calkowitym
      odebraniem dziecka od matki sad
    • gosiaczek73 Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 11:53
      A ciekawe co powiedziałybyście na taką sytuację: Weronika woła do
      mnie "mamusiu" a teściowa się na to odzywa "co córeczko?"
      Chyba nic więcej nie muszę dodawać?
      • hankam Re: Zazdrośnica-Babcia 06.08.04, 12:28
        Nie mam tesciowej, ale mam Mame.
        Bardzo mi pomaga, naprawde wiele jej i Tacie zawdzieczam, bo wychowuje Joasie
        sama, ale zachowywala sie tak samo, jak wasze tesciowe.
        Niby pochwalala karmienie piersia, ale zawsze w zanadrzu miala cos o uczuleniu
        na pokarm manatki albo o dopajaniu woda z glukoza (moglaby mi jeszcze bardziej
        wtedy pomagac).
        Jak Jo miala ze dwa miesiace, potrafila cwierkac do niej "mama jest niedobra,
        babcia jest dobra", potem jak mala sie potknela lub zapiszczala, to startowala
        ze mna z kanapy i probowala mnie wyprzedzic, robila takie wielkie kroki...
        Jak sobie poscielesz, tak sie wyspisz. Teraz mieszkamy razem i nie wiem czy
        odwaze sie to zmienic, bo z jednej strony ich pomoc jest mi potrzebna, a z
        drugiej moi Rodzice sa wiekowi i moja obecnosc tez chyba jest im niezbedna.
        Te zachowania sa wyrazem kultury i umiejetnosci stawiania granic. U mnie w
        Rodzinie zawsze z tym byl problem, Rodzice uwazali za cnote, ze "zyja moim
        zyciem", a tak naprawde kazdy jego kawalek sobie zawlaszczaja. Walczcie
        dziewczyny o swoje, dla dobra swoich tesciowych rowniez, im szybciej kazdy
        wejdzie w swoje buty tym lepiej!
        A z drugiej strony pewnie same przezywaly kiedys to samo. I w koncu male dzieci
        sa takie slodkie, rzeczywiscie rece same sie do nich wyciagaja.
      • miska77 Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 13:15
        moja tesciowa tez kilka razy powiedzial do mojego synka "synusi" ale po moim
        zabijajacym spojrzeniu zaprzestala uzywania tych slow.
    • black-cat Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 13:26
      Termin mam na listopada ale jak teściowa dowiedziała się, że zaszłam w ciążę
      obwieściła: to przyjadę do was i będę bawić. Usłyszała, że niestety ale nianię
      już mam i jak wszystko pójdzie dobrze będzie nią moja kuzynka. Obraziła się ale
      od tego się nie umiera. Teraz jedynie powtarza z wielkim bólem swoim znajomym,
      że jej dzieci nie chcą żeby bawiła nasze dziecko. To już jej problem, nie mój.
      Ważne, żeby wyznaczyć granice. Teściowa wie, że gdyby zechciała przyjechać do
      mnie do szpitala zostałaby wyproszona. To ja decyduję kto i kiedy mnie odwiedzi
      a wizyta osoby, za którą nie przepadam, w warunkach średnio korzystnych
      (szpital)i kiedy średnio dobrze się czuję do przyjemności nie należy. Dlatego
      przyjedzie dopiero wtedy, kiedy ja dojrzeję do tej wizytysmileWcześniej będziemy
      tylko ja, mój mąż i dziecko. Cała reszta rodziny może sobie poczekać.
      • miska77 Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 13:33
        >Dlatego przyjedzie dopiero wtedy, kiedy ja dojrzeję do tej wizytysmileWcześniej
        >będziemy tylko ja, mój mąż i dziecko. Cała reszta rodziny może sobie poczekać.

        blagam Cie, powiedz mi jak Ci sie udalo ja tak wytresowac ???
        My tez tak zakladalismy i nici, po prostu sie wpraszali - przed porodem byli
        normalni.
        Najgorsze bylo to jak sie dowiedzieli, ze moja siostra cioteczna bedzie chrzcila
        dziecko (raz ja widzieli u nas na slubie) i tesciu powiedzial " jak wy (ja i
        maz) jestescie zaproszeni to znaczy, ze my tez" - opadla mi szczeka. Efekt byl
        taki, ze tesciowie pojechali na chrzciny bo ja powiedzialam mezowi, ze nie pojde
        bo mi wstyd bedzie za nich (ludzie bardzo inteligentni i wyksztalceni). Cale
        szczescie, ze nie poszli na impreze... potem dojechalismy my...
        Miesiac po chrzcina taj samej siostry drugi syn szedl do komuni...
        I moj maz powiedzial im, ze ja sobie nie zycze, zeby jechali do kosciola i tak
        dalej. Tesciowa nie mogla zrozumiec dlaczego ???

      • gosiaczek73 Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 13:34
        I tak trzymaj!!!
        Ja w piątek rano miałam cesarkę a w niedzielę pojawiła się u szpitalu
        w "odwiedziny" cała rodzina męża - teściu, teściowa, szwagier a nawet szwagier
        szwagra. Koszmar.
        • miska77 Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 13:53
          to chociaz dwa dni mialas dla siebie... u mnie koczowali pod sala jak rodzilam,
          potem pojechalam na CC i dalej byli...
          cale szczescie, ze straznik ich wyrzucil bo pozno juz bylo smile tylko mezowi
          pozwolil zostac smile
      • mama_buby Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 13:40
        A myślałam, że tylko ja tak mam smile

        Moja teściowa tez zaraz po urodzeniu Patryka wpadała do pokoju jak tylko on zaczynał płakać, wyszarpywała mi go z rąk i syczała przez zęby: "co mu zrobiliście?" Gdy mały miał kolkę - nasiloną z powodu alergii - oskarżała o to mnie, że to pewnie ja coś źle zrobiłam. Właziła do pokoju o każdej porze dnia i nocy bez pukania, bo musiała sprawdzić, czy aby na pewno nie mordujemy jej wnusia. Krew mnie zalewała, jak mówiła do niego jakies dziwactwa w stylu: "moje manieństwo, kolankowicz, łokietkowicz". A na każdą uwagę obrażała się śmiertelnie, trzaskała drzwiami, były obraźliwe uwagi, udawanie, że jestem powietrzem. Oczywiście wszystko to było z "chęci pomocy nam i z troski o Patryczka".
        Ale gdy byłam naprawdę chora - gorączka, drgawki, zapalenie zatok - zostawiła mnie z niespełna półrocznym dzieckiem samą. Potem weszła do naszego pokoju wieczorem, gdy akurat się kochaliśmy... Miarka się przebrała. Mieszkamy sami, a Patryka widuje wtedy, gdy ja na to pozwolę, bo oni do nas nie przyjeżdżają.
        O moich rodziców nie byłam i nie jestem zazdrosna w ogóle - okazali się świetnymi dziadkami, mój synek ich uwielbia i już widac, że traktuje inaczej niż teściów. Ale moi rodzice pozwolili mi być samodzielna matką, nie wtrącali się, nigdy nie podważyli moich umiejętności, poproszeni o pomoc zawsze pomogli.

        Ciekawe, dlaczego młodym matkom zabiera się pewność siebie wtedy, gdy jest im ona najbardziej potrzebna? W każdym razie trzeba wyznaczac sztywne granice i się ich trzymać. Obrazi się - trudno, to moje dziecko. Ona swoje już miała okazję wychować, teraz moja kolej.

        Pozdrawiam,
        Monika.
    • maugerka Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 14:18
      A ja tak czytam i dochodzę do wniosku, że mam z teściami jak w niebie, chociaż
      myślałm, że jest inaczej.
      W szpitalu leżałam przed porodem 6 dni i przez ten czas przyszli raz, bo nie
      chcieli mi przeszkadzać. Po porodzie przyszli w ten sam dzień, w który
      wychodziłam, ale na prośbę mojego męża, który jeszcze zanim po nas przyjechał,
      robił ostatnie zakupy dla małego i nie zdążył przygotować nic do jedzenia, więc
      po prostu przywieźli obiad, zobaczyli małego i po godzinie już ich nie było.
      Sami wyszli. Teściowa powiedziała, że jeżeli będę potrzebowała jakiejkolwiek
      pomocy, to mam po prostu dzwonić, a od razu przyjdą (moi rodzice mieszkaja dość
      daleko), ale sami z siebie, a tym bardziej nieproszeni nie przychodzili. Na
      ręce brali Jaśka po uprzednim zapytaniu, czy mogą. Teraz on siedzi u nich, bo
      wróciłam do pracy, ale jakieś nowinki jedzeniowe, czy cokolwiek innego jest ze
      mną konsultowane. więc chyba mam teściów aniołów?!
      • gosiaczek73 Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 14:36
        Też bym tak chciała.
        • izabela78 Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 19:56
          Moi tesciowie mieszkaja 7 tysiecy mil ode mnie, wiec nie mam z nimi
          problemow.Od kiedy mnie poznali zawsze bylam dla nich jak corka.Ale moja mama to
          inna historia. Ona zawsze wiedziala najlepiej.Jako ze po porodzie mieszkalismy u
          niej to ona wszystko chciala przy malej robic. Jak mala miala 2 dni i plakala to
          ona robila jej herbatke z kopru. Mowie jej ze nie wolno a ona ze 2 dzieci
          wychowala i wie co robi. Gdy tylko sie odwrocilam to zamaczala malej smoczka w
          herbatce i wsadzila do buzkisad PLanowalismy zostac u mamy 3 tygodnie ale po 2
          mialam dosyc i wrocilismy.
          TERaz mala ma 2 i pol roku. Ale co moja ma nie nawymyslala do tej pory to glowa
          boli.Kiedys sie odezwala gdy Natalka mnie wolala. Gdy odzwyczailam mala od
          butelki to powiedziala ze ZABIERAM MALEJ DZIECINSTWO. GDy nie chcialam by mala
          nosila smoczka w wieku 2 lat to stwierdzila ze jestem niedobra matka i krzywdze
          wlasne dziecko.KOcham wlasna matke ale nie cierpie jej zachowania. I w moim
          przypadku jest to spowodowane tym ze gdy mialam 7 lat a moja siostra 6
          weyjechala doUsa i nie widzialysmy jej 13 lat. Nie bylo jej gdy byla nam
          potrzebna a teraz chce mi mowic jak wychowywac dziecko. Moja siostra mowi ze ona
          chce nadrobic te 13 lat ale mi tych lat nikt nie zwroci.A zazdrosna jestem gdy
          opowiada o malej jak ja kocha a swoje dzieci potrafila na tyle zostawic. I to
          jest bardzo przykre.
          pozdrawiam wszystkie mamy i ich maluszki IZA
          • aszar.kari Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 20:21
            A teraz wszystkie powinnysmy sie spotkac na Lysej Gorze ;] i zlozyc uroczysta
            przysiege, ze MY TAKIMI TESCIOWYMI NIE BEDZIEMY!
            :]
    • flurcia Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 20:30
      Coś w tym jest. Mnie również telepie jak do Oli zbliża się teściowa. Teraz to już zdsystansem, bo raz za szybko do małej dopadła, zapała ją na ręce i Ola tak się rozpłakała, że aż się zaniosła. Od tamtego momentu mała boi się jej jak ognia. Teściowa tego za bardzo nie rozumie, a jak mam wytłumaczyć 10 miesięcznemu dziecku, żeby nie bało się babci? Ola do wszystkich się usmiecha, nawet obcych, "gada", jest pogodna, tylko boi sie babci.
    • nika28wawa Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 20:45
      Ja też tak mam. Basia ma 11 miesięcy. Mama jest z nami od początku. Zna Baśkę i
      Baśka zna ją , nie boi się jej ani nic z tych rzeczy.
      - Jak jestem z mama i Basią na spacerze to ona zawsze musi prowadzić wózek.
      Wkurza mnie to. Dosłownie mi go wyrywa i mówi - daj. W końcu to ja jestem matką
      i też chciałabym od czasu do czasu Basię powozić. Nie byłoby problemu gdybym
      mogła od czasu do czasu, ale zawsze ona i tylko ona.
      - Wkurza mnie jak nie potrafi sobie poradzić z Baśką podczas jedzenia ( Baśka
      to niejadek) i od razu rezygnuje, mówiąc że nie chce jesć, że nie zje i takie
      tam różności. A jak ja podejde to Baśka zaczyna jeść. Tyle tylko, że ja zabawie
      ją, pośpiewam, a mama nie. Jest strasznie niecierpliwa, wkłada jej łyżeczkę za
      łyżeczką do buzi, Baśka wyciąga sobie jedzenie rękoma, bo ma za dużo. I co jest
      śmieszne, tak jest zawsze jak ją kamri. Nie może nauczyć się na błędach.
      - najgorsze są dni, kiedy ubzdura sobie, że Basia żle wygląda, ze ziewa i to
      jest takie straszne. Pyta sie mnie co się z nią dzieje bo ziewa, albo dlaczego
      oczka trze zaraz jak wstanie po południowej drzewmce. Albo, ze niby taka słaba,
      oczka ma dziwne i takie różności. Koszmar. Tak jakby jej wogóle nie znała i
      pierwszy dzień z nią spędzała.
      Pewnie znalazłabym tego więcej, ale co będę biedolić.
      Nie jest jeszcze tak żle. Dobrze że w ogóle mam mamę i może czasem z Baśką
      zostać. Musze chyba coś tylko wymyśleć co tu z nią zrobić, ale to temat na inny
      post. smile)))
      Pozdrawiam
      Monika
    • k_awka Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 20:57
      Ja jeszcze nie urodziłam, a juz jestem zazdrosna, zwłaszcza jak mi ciotka od
      kiedy się dowiedziała, że jestem w ciąży powiedziała: "ale tylko ja będe mogła
      dziecko nosić"!!!! No szlag mnie po prostu trafia...Moja tesciowa stwierdziła,
      że nie wolno mi jeśc cytrusów, wołowiny, truskawek i tak dalej, aż sie okazało,
      ze mogę jeśc tylko biały serek z jabłuszkami ze słoiczka, które tylko ona zrobi
      (wrrrrrr uncertain ). Niewolno mi tez podnosic rąk do góry, spac dłuzej niz 6 godzin
      (bo dziecko po urodzeniu będzie senne), za często myć, mam codziennie odmawiać
      5 razy różaniec i co tydzień zamawiać Mszę o zdrowie dziecka.
      A teraz przebój !!!! Ostatnio będac u niej sie dowiedziałam, ze niewolno mi
      rodzić naturalnie, tylko przez cesarkę, bo zwichnę dziecku staw biodrowy,
      uszkodzę barki, wywołam zbyt silny nacisk na mózg i dziecko będzie miało
      wodogłowie !!!!! Skąd ona takie rewelacje bierze, to ja nie mam pojęcia !!!
      Aż się boje, co to będzie, jak ona przyjedzie do nas, jak się dziecko urodzi....
      Z koleji moja mama to mitomanka, według niej, my z bratem w wieku 6 miesiecy,
      mieliśmy juz uzębienie trzylatka(ha ha ha), a mojego brata wysadzała na nocnik,
      jak miał 4 miesiace, a i jeszcze mój brat od razu po porodzie kładziny na
      brzuszku trzymał sztywno główkę... Alez ta kobieta ma wyobraźnię!!!
      Obawiam sie, że nie będę miała odwagi zostawić dziecka ani z jedną ani z
      drugą...
      Dobrze, że ja się czuję ok, tylko jak słucham takich głupot, to mi sie nóż w
      kieszeni otwiera i mam ochote tym wszystkowiedzącym strzelić gadkę na temat, co
      ja myślę, o tego typu radach... big_grin

      Pozdrawiam wszystkie przyszłe i aktualne Mamusie


      Kinga i 32-tydz. Maleństwo
      • k_awka Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 21:03
        a jeszcze zapomniałam napisać, że teściowa za każdym razem, jak dzwoni (kilka
        razy w tygodniu; mieszka w innym miescie), to płacze mi w słuchawke, że ona
        chce, zeby to był chłopiec. My nie wiemy, jaka jest płeć dziecka, boMaluszek
        nie chce zdradzić, ale jak mam w brzuszku dziewczynke, to musi jej się robic
        przykro, ze jej babcia takie rzeczy wygaduje. Mój mąż jest jedynakiem i to jest
        nasze pierwsze dziecko. Boje się, co to bedzie.... sad
    • monikab6 Re: Zazdrośnica-Matka. 06.08.04, 21:55
      Wiecie co, ja Wam wszystkim troszkę zazdroszczę, bo nigdy moja matka nie
      powiedziała do mnie czy by się mogła zająć moim dzieckiem. A czasami marzę by
      trochę sobie odpocząć. Ja też nigdy jej o to nie prosiłam, bo ona
      jest "wiecznie zajęta" i po prostu po jej minie widzę ze nie ma ochoty na
      bawienie małego (ma roczek). A najgorzej mnie wkurza to jak ktoś nas odwiedzi
      (mieszkamy razem z rodzicami) i wtedy moja matka zaczyna popisy "oj jaki
      kochany wnuczek, mój synuś". Na teściową na szczęście mogę liczyć jak muszę
      załatwić jakieś sprawy to mogę małego do niej zawieść i wcale mnie to nie
      denerwuje jak ona go pocałuje albo rozpieszcza. Nie wiem dlaczego moja matka
      taka się zrobiła. Jak byłam w ciąży to było ok. cieszyła się ze to chłopiec ,
      bo u nas w rodzinie to rzadkość. Wiem mały czasem potrafi dokuczyć, czasami
      jest marudny, ale nie chce mi się wierzyć , ze to jest powodem chłodu mojej
      matki do Mikusia. Pozdr monika
      • miska77 Re: Zazdrośnica-Matka. 07.08.04, 13:38
        ja wole pojechac i zalatwiac sprawy z 6-cio miesiecznym bobasem niz zostawic go
        z tesciami... uprzedzilam sie i sami sa sobie winni.
        • katse Re: Zazdrośnica-Matka. 07.08.04, 22:51
          hmmmm

          też jestem zazdrosna. pewnie.

          Teście daleko.
          ale nie zapomne jak teściowa pokazywała mi jak po kąpieli wałkować Nisie - bo
          ona tak robiła...biedna Nisia nie wiedziała co się dzieje. a mnie zamurowało.

          Moi Rodzice, owszem, można powiedzieć, że się wtrącali (daj jej smoczek, daj
          jej mieszanke, polulaj ją - bo dziecko lubi, daj mi wózek, daj mi ją, etc.) ale
          jest w nich tyle miłości do Nisi...a przecież to tylko dobrze dla niej.

          Więc dumna uśmiecham się tylko.

          jednak dali mi odczuć, że jestem najwspanialszą mamą na świecie.

          Pozdrawiam

          K
          • matizka Re: Zazdrośnica-Matka. 08.08.04, 08:55
            a ja niestety mieszkam z mama, ktora cale zycie poprawiala mnie (teraz pyta
            zdziwiona skad u ciebie ten brak pewnosci) a teraz poprawia tez i meza. na
            poczatku nic przy malej nie robilismy dobrze. Pierwszej nocy gdy mala plakala
            wpadla do naszego pokoju i zaczela krzyczec ; co zrobiliscie ze zdrowiutkim
            dzieckiem, a dzisiaj zapytala co sie dzieje z dzieciatkiem, bo go w ogole nie
            slychac, jakby go nie bylo.

            Powiedzialam, ze zamordowalismy i wyszlam, a teraz rycze.

            Kocham mame, a tak trudno nam sie dogadac, a teraz mam corke i jak to bedzie
            kiedys

            m.
            • sylyah Re: Zazdrośnica-Matka. 08.08.04, 22:28
              MATKA TO ZAWSZE MATKA.A nie jakaś tam obca baba która nakazuje nam wychowywać
              własne dzieci po jej myśli.Moja teściowa teraz wyjeżdza na tydzień.Będę miała
              spokój.Szkoda,że to tylko tydzień.Mam nadzieję,że znajde w sobie troche odwagi
              i zwroce jej uwage wtedy,kiedy bedzie mnie draznila swym zachowaniem,choc moja
              mama mówi ze tak nie powinnam jej traktowac.Ale ja juz mam jej dosyc.Musimy sie
              wziac w garsc i walczyc o swoje prawa wobec wlasnych dzieci.Pozdrowienia
              wszystkim "zazdrosnym" mamom.Sylyah.
              • wawrz spacery??. 08.08.04, 22:49
                Mam pytanie ,ile razy teściowe były na spacerku z wnukami ??Tylko szczerze!!Bo
                moja tylko raz (mała ma 11 miesięcy)Jestem wredna??
                • yen74 Re: spacery??. 09.08.04, 01:15
                  Też tak miałam (i mam ) z teściową. Niby taka kochająca babcia, w szpitalu jak
                  urodziłam była raz, bo syn ją przyciągnął, teść nie był wcale, ani razu nie
                  zadzwonili, o spacerach nie wspomnę (ani razu), a córa ma teraz prawie 2,5
                  roku. Do mnie nie dzwonią z pytaniem o wnuczkę, a jednocześnie, jak przyjdziemy
                  do nich to babcia leci żeby mi dziecko wydrzeć z reki, bo na pewno zaraz sobie
                  krzywde zrobi, trzyma dwulatka np. za kaptur w bluzie, bo zaraz się przewróci,
                  ona zawsze ma najlepsze jedzenie, ma zakaz dawania słodyczy mojej córce, to
                  kładzie je tak zeby wnuczka zobaczyla (i co mam dwulatce siłą odbierać),
                  natomiast babcia ma imponujący uśmiech zwycięstwa na twarzy. Juz nie wspomnę o
                  chorobach-moja teściowa to uwielbia !!! U nas panuje zasada-nie mówimy
                  tesciowej jak ktos jest chory, raz to zrobiłam i miałam już 6-ściu lekarzy
                  poumawianych a tesciowa i tak miała miała najtrafniejszą diagnozę.
                  I jak tu nie chronić własnego dziecka przed takimi ludźmi???
                  • erinaceus Re: spacery??. 10.08.04, 11:46
                    No nie - my na pewno mamy tę samą teściową!smile
                    pozdrawiam
                    aga
    • andzia1976 Re: Zazdrośnica-Matka. 09.08.04, 10:50
      Opisze Wam na swiezo wczorajszy dzien z tesciowa....mieszkamy na przeciwko
      rodzicow meza i gdyby nie to ze ja ochlodzilam nieco ich kontakty z nami to
      weszli by nam nawet do sypialni z buciorami...otoz wczoraj kolo poludnia
      tesciowa przyszla do nas niby do malego..wziela go na rece ..pobawila sie
      troche w domu i jak zawsze zaczela swoja gadke ze niby pojechaliby z malym do
      lasu ..powiedzialam jej od razu ze nie bo nie mam zaufania do dziadka jako
      kierowcy ktory pare dni temu mial powazny wypadke drogowy jadac na skuterze
      mojego meza i totalnie go kasujac..a ona przyznala mi racje i zmienila
      temat ...maly byl jeszcze przed obiadkiem ..wlasnie mu go szykowalam a ona mowi
      ze pojdzie z nim na chwile na ogrodek wiec ok...stoje w kuchni i patrze a to
      babsko otwiera furtke i w te pedy do siebie do domu..maly bez butow bez
      jakiejkolowiek czpaeczki od slonca ,glodny ,pic mu sie chcialo...wymieklam..nie
      chcialam robic scen..wyslalm meza z obiadkiem do tesciowej zeby malego
      nakarmila...po poludniu..maly caly czas u tesciow..patrze a maz bierze fotelik
      samochodowy zanosi do auta tesciow montuje...normalnie zagotowalam sie...i cala
      zlosc wyladowalam na mezu...powiedziala ze jesli teciowa wezmie malego do tego
      lasu a kierowca bedzie tesciu to to jest ostatni raz jak maly bedzie pod jej
      opieka...maz zrozumial i poszedl po malca..moze to chaotyczne co napislam ale
      wkurzylo mnie to ze ta kobieta nie liczy sie z moim zdaniem...jesli ja nie
      pozwole to ona idzie do swojego syna a mojego meza a ona zawsze jest po
      stronie mamusi...czasami mysle zeludzie nie rozumieja co sie do nich mowi wiec
      po ci w ogole sie produkowac...ja prosze zeby nie dawac malemu jedzenia bo to
      lub tatmto a ona i tak daje ...poza tym nie mam do niej zaufania i tyle...dla
      mnie ona jest obca i dlatego nie umiem pojac jak mozna na teciowa mowic
      mama..rozpisalam siesmile))
      • miska77 Do Andzi1976 09.08.04, 11:25
        ANDZIA1976 - jestem z TOBA !!!!
        Czuje sie tak jakbym czytala o swoich tesciach !!!
        Przeczytaj to forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=10839009&a=10839009

        Pamietam jak jakis czas temu bylismy na dzialce z tesciami - oni w swoim pokoju,
        my w swoim. Rano sie budze i patrze a w łózeczku zamiast Grzesia leży kartka
        "zabrałem dziadków na spacer, Grześ"
        Mąż w tym nie widzial problemu, a ja owszem ale przymknelam oko, drugi raz jak
        sie taka sytuacja zdarzyla i pozniej przyszla tesciowa i powiedziala "on jest
        glodny" (byl tylko na cycu) to jej powiedzialam "to go nakarm"...
        potem mnie przeprosila ale jestem i tak do nich uprzedzona, patrze im na rece za
        kazdym razem jak sie do niego zblizaja i nie lubie jak sie z nim bawia...
        Pewnego dnia jak u nich bylismy zaczal srtasznie plakac a ja sie w glebi duszy
        cieszylam, ze to na widok tesciowej smile

        i nikt mnie nie wspiera, jak mowie o tym mezowi to on oczywiscie nie widzi w tym
        problemu a moja mama, zamiast mi udzielic wsparcia np. 'wspolczuje ci coreczko"
        to mowi "z tesciami lepiej zyj w zgodzie"

        Jak mieszkasz w Wawie to moze sie jakos spotkamy ?

        Pozdrawiam,
        Ewa
        • andzia1976 Re: Do Andzi1976 09.08.04, 11:50
          Wlasnie to podoba mi sie w forum ze mozna sie wzajemnie wyzaliec...bo w swiecie
          rzeczywistym niestety moje problemy nie zawsze znajduja zrozumienie u meza czy
          u kolezanek..a tak na marginesie to posty o tesciowych czytam zawsze z
          najwiekszym zaciekawieniem....tyle mozna sie dowiedziec o zyciusmile))
          kiedys bylam bardziej miekka w stosunku do ludzi ...bo nie wypada ,bo co
          powiedza a teraz mam wszystko w nosie..
          Miska77 zycze Tobie i sobie duzo wytrwalosci w temperowaniu charakterkow
          naszych tesciowsmile)i oby spiecia z nimi nie przeslonily nam radosci bycia Mama...
          niestety mieszkam w LOdzisad
          pozdrawiam Andzia1976
          • miska77 Re: Do Andzi1976 09.08.04, 11:59
            dziekuje bardzo, wytrwalosc jest mi baaardzo potrzebna smile
            Tobie tez zycze wszystkiego naj, naj...

            hehehe... po porodzie rozwazalam nawet przeprowadzke do innego miasta - Poznan,
            Szczecin...ale szkoda mi bylo moich rodzicow...

            pozdrawiam,
            Ewa
          • mama_radka Re: Do Andzi1976 09.08.04, 11:59
            To dokładnie tak samo macie jak ja, aż ręce opadają. Ci wszyscy teściowie są
            nie wyrzyci, a najgorsze jest to że moi rodzice też nie widzą problemu gdy im
            mówię o teściach i kłopotach, no i oczywiście mąż też nie widzi żadnego
            problemu - straszne, a najgorsze jest to, że mieszkamy razem....
            • miska77 Re: Do Andzi1976 09.08.04, 12:23
              z moim tata lubie o tym rozmawiac, on jest taki kochany a ja jestem jego
              coreczka. Powiedzial mi, ze mnie rozumie, ze to nalezy przeczekac, ze bede sie
              denerwowac tak jak on po kazdej wizycie tesciowej (talerze nie na swoim miejscu,
              garnek na innej polce itp.). Wiem, ze takie problemy moge tylko jemu powiedziec
              i sobie poplakac ...
              Cale szczescie, ze nie mieszkamy z tesciami...
              • magan5 Re: Do Andzi1976 09.08.04, 13:54
                Mój Boze..to ja chyba jestem jakiś wyjatek...Mimo ze moi teściowie i meża
                siostra dostali pierdolca , o mojej matce i reszcie rodziny nie wspomnę to
                jakoś nie mamy problemu z zazdroscią o Jędrka..Moze dlatego ze dla mnie i meża
                nasi dziadkowie i babcie to byli spuer ludzie więc dlaczego mamy naszemu
                synkowi odbierac to szczęście??Moi tesciowie są strasznie zapracowani , moja
                matka jeszcze bardziej ale wiemy ze teraz głownie Jędrek jest w centrum ich
                uwagii...No pewnie ze moja tesciowa bedzie go dokarmiac, pewnie ze w nosie moja
                matka ma to ze trzeba go profilaktycznie szeroko pieluchowac ( a mama Jędrkowi
                wyjmuje bo gorąco)to od poczatku sie z tym liczyłam ze beda mieli swoje
                zdanie..ale z drugiej strony to jest ich wnuczek i mają do tego prawo..( a my
                mamy prawo z tym sie nie liczyć to tak na marginesie)..Fakt, że może ja mam to
                szczęście ,ze mimo ze teściowie mają swoje zdanie na różne tematy, to sa
                osobami taktownymi ( no chociażby to ze po porodzie tesciowa nie nachodziła
                mnie w szpitalu bo wiedziała ze takie wizyty to jedynie męczarnia dla mnie,
                czego nie moge powiedzieć o moich koleżankach , które rok czy dwa wcześniej te
                same jazdy zaliczały a pchały sie do mnie jak do muzeum...)Myślę ze nadal
                pokutuje w naszym społeczeństwie stereotyp teściowej - namolnej baby która
                kompletnie sie z nami nie liczy..a moze warto czasami spojrzec na nie w ten
                sposób :to jest ukochana babcia mojego dziecka i moze to ona zafunduje mu super
                wspomnienia z dzieciństwa??? ( głupio by było gdyby tak nas , rodziców te
                wspomnienia nie dotyczyły !!!). Z drugiej strony tez chyba próbuje zrozumiec
                wasze uczucia i ta zazdrosć sobie przetłumaczyć..ale warto moze abyście
                zauwazyły ze to uczucie nie szkodzi tylko wam i kontaktom z tesciowymi ale
                przede wszystkim dziecku
                • monikab6 Re: Do Magan 5 09.08.04, 14:31
                  Dzięki za komplement. Widzę ze mamy podobne zdanie na temat teściowych. Też
                  zgadzam się ztym ze babcia moze być osobą kochaną przez dziecko mimo ze
                  rodzicom to się nie podoba bo np nie lubią ich.Dziecko ma prawo do tego by mieć
                  kontakty z kochającą babcią, dlaczego my mamy to odbierać dzieciom(Cyba ze same
                  nie chcą, ale myślę ze pozytywny sosunek rodziców i dziadków wyrabia też dobre
                  stosunki dziecka z wnukami, bo przecież dzieci biorą z nas przykład)Załóżmy ze
                  kogoś nie lubimy i o tym głośno mówimy przy dziecku, to ono ma swój rozumek i
                  też zaczyna tego kogoś nie lubić(sama mam przykład z siebie ze swojego
                  dzieciństwa, co ciekawsze pozytywnie spojrzałam na tą osobę dopiero gdy stałam
                  się dorosła, a złości mojej mamy do kogoś wydają mi się teraz bezpodstawne)
                  Pozdr monika
                  • miska77 Re: Do Magan 5 09.08.04, 15:07
                    JA NIE OGRANICZAM SYNKOWI SPOTKAŃ Z DZIADKAMI !!! Tylko nienawidze jak gdzies
                    razem jestesmy a oni go zabieraja bez mojej zgody a tym bardziej wiedzy i nie
                    wiem gdzie ! Bez pukania wchodza do naszego pokoju ! Chcieliby byc obecni u nas
                    24 godziny na dobe - moze i w sypialni rowniez - skoro przy porodzie byli i
                    wolami nie mozna bylo ich wyrzucic ze szpitala.
                    I nienawidze jak ktos sie mnie o cos pyta, potem przytakuje "tak, tak,
                    oczywiscie, masz racje" a potem robi zupelnie co innego !
                    Spotykamy sie teraz raz w tygodniu i czesciej nie zamierzam.

                    "Gdyby Bog chcial, zeby starsze osoby mialy dzieci to nie wymyslilby menopauzy !"
                    • monikab6 Re: Do Miski77 09.08.04, 22:09
                      Wiesz z drugiej strony na to patrząc powinnaś się cieszyć ze teściowie się
                      denerwowali o Ciebie i Dziecko w tak ważnym momencie. Widzę ze nie doceniasz
                      ich. Gorzej by było jakby wogóle nie interesowali się Wami, czy wtedy byś była
                      zadowolona? Ja na przykład miałam żal do mojej przyjaciółki, ze nie
                      zainteresowała się jak mój mały się urodził i nie przyjechała mnie odwiedzić w
                      szpitalu ani póżniej przez ok 3 mc(mieszka w tej samej miejscowości co ja).
                      • miska77 Do monikab6 10.08.04, 11:34
                        bez przesady....
                        interesowac sie a byc natretnym to dwie rozne sprawy !
                        Oni byli natretni ! Nie potrafili zrozumiec, ze podczas porodu chce byc z
                        mezem.. nie potrzebowalam ich po porodzie 12 godzin na dobe codziennie !!!!
                        Nawet kota mozna zaglaskac na smierc a mi od tej "slodyczy" az sie niedobrze
                        zrobilo...
                  • magan5 Re: Do Magan 5 09.08.04, 15:46
                    ale mimo wszystko jesteśmy chyba w mniejszosci z naszymi pogladami..właśnie mi
                    sie dostało za cos czego nie napisałam..( tak juz miedzy nami to dla mnie ta
                    forma zazdrosci jest jakoaś histeryczna i zajezdza patologią...-tez pewnie
                    zaraz za to dostanę)..hmm..myślę ze problem polega tez an tym ze mało która z
                    nas zdaje sobie sprawę ze jest potencjalną tesciową i broń mnie panie przed
                    takimi synowymi -zazdrosnicami .Ty zauwazyłaś tez wazna rzecz: dzieci ucza sie
                    relacji z ludzmi od nas..to jak komentujemy zachowania innych, jak o nich
                    mówimy jest pierwsza lekcja kontaktów interpersonalnych naszych pociech...a
                    poza tym te małe zbóje to prawdziwe wariografy: wyczuja prawdę nosem szybciej
                    niz nam sie wydaje..
                    • sylyah Re: Do Magan 5 09.08.04, 16:10
                      Nikt cie nie bedzie negowal.Masz racje,tylko niech nie wciskaja swoich lapek
                      gdzie popadnie kazda z nas chce byc wzorowa matka,chcemy sie wykazac teraz mamy
                      na to okazje.Moja tesciowa zjawia sie wtedy kiedy jest najmniej potrzebna a
                      niestety w trojke(ja maz dzidzia)zajmujemy najmniejszy pokoik (z trzech )jak
                      pojawia sie jeszcze ona to jest juz tlok i nie ma gdzie sie ruszyc prawie
                      chodze jej po glowie bo ona sie nie przesunie +meza siostra i tesciu..Moze to
                      sa banaly,ale jak bys posiedziala tak kilka miesiecy moze bys zmienila zdanie.
      • gosiaczek73 Re: Zazdrośnica-Matka. 09.08.04, 11:32
        Ja wczoraj też miałam ścięcie. Niewiele brakło do porządnej awantury. Nie wiem
        dlaczego ale czasami moi teściowei dostają "małpiego rozumu". Weronika od
        jakiegoś czasu ma uczulenie na mleko krowie - oboje wiedzą, że pod żadnym
        pozorem nie wolno jej dawać czekolady. I co? W sobotę małą przeczysciło.
        Wczoraj kupka też nie była za ciekawa. A tu nagle teściowa wypada z domu z
        lodami w dłoni i oczywiście do Weroniki. Powiedziałam "nie", ale dziecko jak to
        dziecko - wrzask nie z tej ziemi bo ona chce loda. Teściu w te pędy do domu i
        po czekoladkę. Delikatne zwrócenie uwagi przyniosło tylko taki efekt, że
        dowiedzieliśmy się z mężem, że jesteśmy niedobrymi rodzicami i żałujemy dziecku
        słodyczy. Myślałam, że mnie trafi. Mąż zareagował na szczęście prawidłowo -
        powiedział teściowi co myśli (ja nie byłabym taka grzeczna) na co teściu
        rozbrajająco - "ja wiem, ja rozumiem, ale nie mam sumienia nie dać czekolady".
        Ręce nam opadły. A wieczór i tak miałam popsuty.
      • danik1 Re: Zazdrośnica-Matka. 09.08.04, 15:03
        Skad ja to znam?!?!
        • danik1 Re: Zazdrośnica-Matka. - do andzi 1976 09.08.04, 15:06
          danik1 napisała:

          > Skad ja to znam?!?!
      • andzia1976 Re: Zazdrośnica-Matka. 11.08.04, 11:51
        Przeczytalam posty i dalo mi do myslenia jedno stwierdzenie....ze ja tez kiedys
        bede tesciowa i obym nie miala za synowa zazdrosnej matki...tylko ze...mam
        nadzieje ze ja bede sie starac nie byc zaborcza tesciowa wtykajaca swoj nos w
        sprawy mlodych...dlatego teraz chce sie zrealizowac jako matka ,chce poczuc sie
        spelniona w wychowaniu mojego dziecka i wiedziec ile kosztuje mnie
        macierzynstwo wyrzeczen ale i daje radosci aby bedac babcia nie zabierac matce
        moich wnuczat mozliwosci zrealizowania sie w tej roli..moja tesciowa nie
        wychowywala mojego meza...oddala go swojej matce na siedem lat dopoki nie
        poszedl do szkoly ..dlatego ja nie mam zaufania w stosunku do kogos kto tak
        postapil a teraz chce sie zrealizowac i nagle chce nadrobic stracony
        czas...poza tym moi tesciowie maja inny system wartosci niz ja i chyba to mi
        przeszkadza najbardziej...nie bronie im kontaktu z wnuczkiem...ale nie pozwalam
        wejsc sobie na glowe bo sa to ludzie tak nie taktowni ze wyrzucisz ich
        drzwiami a wejda oknem...i to nie jest moja subiektywna ocena... poza tym oni
        traktuja malego ja taka malpke ktora mozna sie pochwalic przed
        sasiadami......ech..duzo by gadac...a dzisiaj taki sloneczny dzien....zycze
        wiec wszystkim Mama nabrania dystansu do tesciow ,znalezienia sposobu na
        olewanie ich a wtedy to my bedziemy gorasmile
    • monikab6 Re: Zazdrośnica-Matka. 09.08.04, 13:49
      Po części rozumiem Was, bo ja bym też nie chciała zeby teściowa czy matka
      nachodziły mnie i moją rodzinę. Całe szczęście moja teściowa mnie nie nachodzi,
      choć mieszkamy w tym samym mieście. Umówieni jesteśmy ze jak chce przyjechać to
      niech najpierw zadzwoni, bo może nas nie być w domu. Myślę ze jest to dobre
      rozwiązanie dla nas i dla niej. Myślę sobie co czują Wasze teściowe czy matki ,
      przecież one też mają doświadczenie i na pewno bardzo kochają Wasze Dzieciątka,
      a z pewnością nie chcą dla Nich krzywdy. Myślę ze problem tkwi w sposobach
      wychowania terażniejszych i kiedyś jak nasze matki nas wychowywały. Im się
      wydaje ze tamte metody wychowania były lepsze a na terażniejszych się nie
      znają, więc doradzają to co one pamiętają. Wracając do mojej myśli, wyobrażcie
      siebie za dwadzieścia pare lat, jak Wasz jużdorosły dzieciaczek będzie miał
      swoje dziecko . Czy chciałybyście być tak samo traktowane i odsuwane od swoich
      wnucząt? Myślę ze nie. Najlepszym rozwiązaniem jest rozmowa z teściami i
      wyznaczenie jakiś stałych pór na wizyty. I przede wszystkim (ja też to stosuje)
      wpuszczanie jednym uchem tego co nam się nie podoba a wypuszczanie drugim,
      czyli dajcie sobie na luz, to tylko teściowa, a przecież Wy jesteście matkami
      czyli osobą najważniejszą w zyciu dziecka, które najbardziej ze wszystkich
      kocha Was( a nie babcie). Może kogoś tym wkurzyłam, ale tojest moje zdanie.
      Pozdr monika
      • magan5 Re: Zazdrośnica-Matka. 09.08.04, 13:57
        uff..a ja myslałam ze tylko ja mam takie zdanie...mnie nie wkurzyłaś
        kompletnie..a wręcz dołozyłas mi kolejny argument...pozdrawiam (madra kobitka z
        ciebie)
        • pola777 Re: Zazdrośnica-Matka. 09.08.04, 15:28
          kobitki wyluzujcie troche z tym narzekaniem na tesciowa bo wasz synek ukochany
          malenki tez kiedys dorosnie i przyprowadzi jakas mlodke do domu i tez bedzie
          mial dzieci. I co- nie bedziecie chcialy miec wkladu w ich wychowanie? Nie? No
          to przypomnicie sobie moje slowa za dwadziescia lat. Konflikt synowa/tesciowa
          byl zawsze i nic tego nie zmieni. I jak byscie sie czuly gdyby ta mlodka
          wypisywala jak bardzo was nie cierpi i zazdrosci na jakims forum bo chcialyscie
          dac czekoladke wnuczkowi? pomyslicie sobie zapewne ze jest niewdzieczna larwa
          ktora wam odbiera syna i krzywdzi wnuki. Zamiast gadac na tesciow moze czasem
          posluchajcie ich rad, a jesli sa absurdalne to powiedzcie ze macie inne zdanie
          na dany temat i koniec. Mama mojego mzczyzny dawala mi dziesiatki 'niezbednych'
          rad ktorych nie mialam zamiaru wprowadzc w zycie ale dala mi tez pare rad
          ktorych zastosowanie wrecz mi pomoglo.Zawsze powtarzam jej jak ja lubie i jak
          dobrze robi to i tamto wiec mam kredyt na 'odmowe' czasem lub niezgodzenie sie
          z jej pogladami. Trzeba sie wycwanic troszke. Jak sie nie da to ignorowac,
          jesli nie umiecie ignorowac to chociaz az tak sie same nie trujcie ta
          niechecia. To inne pokolenie i w koncu zabralyscie im synkow ukochanych, miejci
          troche zrozumienia dla ich zlych zachowan to wam w przyszlosci bedzie latwiej z
          wlasnymi synowymi. Jakos trudno mi uwierzyc ze takie kobitki jak wy, zecydowane
          i zazdrosne i lubiace robic wszystko po swojemu beda patrzec spokojnie jak
          jakas niedojrzala zajmuje sie ich synem i wnukiem bazujac na nowoczesnych
          poradnikach ktore zpewne znow beda polecac jakies mieszanki zamiast piersi
          itepe. A wnuki podobno kocha sie bardziej niz wlasne dzieci. Wiec bedziecie
          mialy ciezko jak sie nie pozbedziecie tej zazdrosci.
        • kssia Re: Zazdrośnica-Matka. 09.08.04, 15:37
          Podpisuje sie pod wszytskim , poza tym o wpuszczaniu jednym uchem a
          wypuszczaniem drugim. Nie u wszytskich to skutkuje. Ja sobie wychowałam teściów
          oczywiście konsekwencją tego są nieco chłodniejsze stosunki z teściową niż
          dawniej ale mnie to akurat zupałnie nie przeszkadzasmileRzeczywiście jesli chodzi
          o pierdoły tzn. "czy jej nie za zimno , nie za ciepło " to wypuszczać drugim
          uchem ale w ważnych sprawach dusić w zarodku. wiem to z doświadczenia. kiedys
          pusciłam mimo ucha zapedy mojej teściowej jak to ona z moja mała zostanie,nic
          sie nie odezwałam. W konsekwencji kiedy z nią nie została tylko moja mama,
          obraziła sie i powiedziała mojemu mężowi że ja sie z nią umówiłam.Teraz wiem że
          od razu trzeba mówić nie.
          Z drugiej stony , nie tylko my matki musimy być wyrozumiałe w stosunku do
          teściowych. One też powinny pomysleć że to nasz czas na wychowanie dziecka one
          już swój miały, że powinny pomagać ale tylko jesli sie tej pomocy chce, nie
          obrażać sie jeśli się tego nie chce.Ja nie mam obowiązku dawać mojego dziecka
          pod opiekę teściowej jeśli tego nie chce. Jesli uważam że sie do tago nie
          nadaje. To moje subiektywne zdanie ale to moje dziecko i ja zdecyduje kto sie
          nim będzie zajmował.pozdrawiam
    • danik1 Re: Zazdrośnica-Matka. 09.08.04, 15:31
      Hej!
      Ja rowniez mialam przejscia z tesciami, chociaz wieksze z tesciowa. To jest ten
      sam schemat. Nie chce mi sie teraz opisywac, moze kiedys jak mi znowu zajda za
      skore. Jednak zgadzam sie z tym, ze nie mozna separowac dzieci od dziadkow
      tylko dlatego, ze my ich nie lubimy. Moj synek czesto przebywa ze swoimi
      dziadkami a moimi tesciami. Nie ograniczam tych kontaktow, bo ja sama bylam ich
      pozbawiona z roznych wzgledow! Czy jestem zazdrosna? Pewnie czasami tak, ale
      kiedy widze, ze moje dziecko bardzo mnie kocha i to ja (razem z tata) jestem
      dla niego najwazniejsza a nie np. moja tesciowa to ta zazdrosc znika!
    • sylyah Re: Zazdrośnica-Matka. 09.08.04, 15:55
      święte slowa miska77.Mieszkam u teściow i mam ich powyzej uszu>Tylko uslysze
      ich glos a juz mnie trzesie.Ostatnio zaczelam uciekac do mamy i jest mi tam o
      wiele lepiej.Wypoczywam psychicznie i fizycznie(na wsi)a moi rodzice calkiem
      innaczej traktoja wnuczke niz ci tutaj.Ale tez maja dziwne pomysly,tyle tylko
      ze to sa moi rodzice.I tam nie ma tak ze"daj mi ja,bo zaraz ide"jesli mala chce
      i ja to wtedy dzidzia pojdzie do babci.(tesciowa tak mi ja rozpiescila ze nic
      nie moglam zrobic bo ona wiecznie na rece chciala,teraz tez tak jest ale to
      pozostalosci po szpitalu gdzie tez tesciowa nas poslala.Bo trzeba dla dziecka
      oczko przebadac Badania byly wykonywane pod narkoza.Mala nie jadla od 4 rano do
      17 popoludniu.Caly czas plakala a jak sie zmeczyla to przysypiala na rekach i
      nie moglam jej zostawic nawet na minutke bo sie przebudzala.Mialysmy ciezkie
      dni,a mala w szczegolnosci bo przeciez nie mozna wytlumaczyc 10-miesiecznemu
      bobaskowi,ze "teraz nie mozesz dostac cycusia"i tak przez caly dzien).Boje sie
      sprzeciwic tesciowej bo to jednak matka mojego meza (ktory niestety twierdzi ze
      ja koloryzuje i przesadzam)takze nie mam poparcia nawet u wlasnego meza
      (ukochany synek tesciowej i na odwrot.pozdrowka.
      • tolka3 Re: Zazdrośnica-Matka. 09.08.04, 16:19
        Nie bardzo rozumiem. Jak teściowa mogła Was posłać do szpitala? Jak możesz
        pozwolić komuś decydować o Twoim dziecku? Sorry, ale nie pojmuję tego. A skoro
        to teściowa jest u Was decydentem, to czemu masz do niej pretensję. Gdy mojemu
        dziecku coś dolega, sama decyduję, czy pójść do lekarza, czy nie. Choć
        przyznam, że cenię sobie rady innych osób, czy jest to moja mama, czy teściowa,
        czy koleżanka, pod warunkiem, że są to mądre rady. gdy są głupie, mówię, co o
        tym myślę. Ale gdyby ktoś powiedział mi, że mam iść do szpitala i zbadać
        dziecku oczy pod narkozą, a ja nie widziałabym sensu i uważałabym, że tylko
        niepotrzebnie zestresuję dziecko, powiedziałabym, co o tym myślę. I tyle.
        Teściowa siłą Was zaciągnęła do tego szpitala?
        • sylyah Re: Zazdrośnica-Matka. 09.08.04, 17:20
          Tesciowa trzyma z moim mezem nie jest latwo sie im sprzeciwic.Mala ma jedna
          powieke mniejsza bylo badane dno oka i jest wszystko ok.ale dla niej bylo za
          malo wylozyla kase na prywatna wizyte gdzie lekarka zbadala ja "dlugopisem"i
          stwierdzila(po dostaniu kasy)ze tyrzeba ja zbadac pod narkoza.Bylamtemu
          przeciwna moj maz tez poki nie zaczal rozmawiac z matka.i zaczelo sie gadanie
          ze moze byc cos nie tak bla bla bla.A jesli by tak bylo0 wina padla by na
          mnie.winila by mnie ona i maz.(a u niej jeszcze mieszkamy)Mozna bylo zaczekac
          ale ona przeciez wie lepiej.Kiedys byla nauczycielka i mysli ze wszystkie
          rozumy pozjadala.IMala jest zdrowa jak rybka.Nie jest latwo sie wyklocac o
          swoje jesli osoba ktora powinna byc po twojej stronie staje sie twoim wrogiem.
          • sylyah Re: Zazdrośnica-Matka. 09.08.04, 17:22
            To bylo dla dobra malej ale mozna bylo poczekac.
    • kasia64 Re: Zazdrośnica-Matka. 09.08.04, 19:35
      Mam pytanie do wszystkich Pań - synowych.Ile lat maja wasze teściowe!!!!!!
      Te kocyki,grzejniki,negacja kiarmienia piersią.Po raz pierwszy jestem na tym
      forum.mam 40 lat syn-21 córka 17 a najmłodsze urodzi się po koniec
      10/2004.Prawde mówiac to9 wiekowo chyba powinnam być po tej drugiej stronie.Ale
      tak trzymać wszystkie młode Damy-Mamy.Chyba szykują mi sie wasze problemy-
      wczesniej nie miłam.Tesciowa pracowała zawodowo i opiekowała się teściem
      inwalidą 1-szej grupy.teraz wdowa emerytka b.zaangazowana.Ale 20 lat temu też
      nie stosowałam grze3jników i puchowego beta.odpiszcze bo jestem po prostu
      ciekawa.
      • gosiaczek73 Re: Zazdrośnica-Matka. 10.08.04, 08:45
        Moja ma 65 lat.Teściu - 70.
      • tolka3 Re: Zazdrośnica-Matka. 10.08.04, 09:12
        Kasiu, te kocyki, grzejniki... to chyba nie od wieku zależy. To wiedza,
        przekazywana z pokolenia na pokolenie. Ja wciąż widuję na spacerach młode
        mamusie, które w upał owijają noworodki kocykami, zakładają czapki na głowy,
        żeby maluch się nie przeziębił. I przecież nie jest tak, że to
        teściowe "przygotowały" im dziecko do spaceru, a one z nim wyszły i boją
        się "oswobodzić" malucha. Jak czytam wypowiedzi młodych mam, piszących o
        teściowych-wrogach, mężach-wrogach, o trzymaniu tychże razem przeciwko mamom,
        włos mi się jeży na głowie. Pewnie, że mieszkanie z teściami nie należy
        zazwyczaj do przyjemnych rzeczy, jest to zło konieczne. Jest to na pewno
        męczące dla obydwu stron. Ale wrogami to chyba oni nie są. Oni chcą z reguły
        dobrze. Pomijam skrajne przypadki. Wiem jedno: zawsze trzeba próbować się
        dogadać.

        Moja teściowa ma 57 lat. Jej rady zazwyczaj grzecznie komentuję (jeśli się z
        nimi nie zgadzam; wychowała tylko jedno dziecko i przyznaję, że niewiele wie o
        dzieciach). Nie złośliwie, tylko po prostu tłumaczę, wyrażam swoje zdanie. Moja
        mama jest starsza. Ma 65 lat. Jej rady są dla mnie bardzo cenne. Trójka dzieci,
        czworo wnuków - ma spore doświadczenie w wychowywaniu i pielęgnacji niemowląt.
        teraz zajmuje się moim dzieckiem, gdy ja jestem w pracy. Zawsze pyta mnie, co
        ma robić, gdy tylko podejrzewa, ze mam inne niż jej zdanie na jakiś temat.
        Odrobina dobrej woli z obydwu stron i wszystko będzie ok!

    • monikab6 Re:Do kasi 64 09.08.04, 20:41
      Moja teściowa ma 63 lata. Jest starej daty, ale całkiem sprawna.
      • kasia64 Re:Do kasi 64 10.08.04, 10:39
        dzieki za odpowiedzi.Moja teściowa też coś koło tego (66).A już byłam przerażona
        że to moje pokolenie tak się "spsiło".teraz widzę że nie tylko ja mam taki
        problem.to miło z kimś pogadać bo niestety moje koleżanki rówieśniczki mają już
        odchowane dzieci.Może znajdę na tym forum jakąś koleżankę-siedzę w domu ma
        zwolnieniu - 7-my miesiąc ciąży - i próbóje się dokształcic w kwestii
        pielęgnacji i opieki nad maluszkiem.Dużo się od mojego ostatniego macieżyństwa
        zmieniło.to 64 w rubryce autor to niestety mój rocznik!!!!
        • miska77 Re:Do kasi 64 10.08.04, 11:46
          moja tesciowa i tesciu maja po 52, moja mam 53 a tata 59.
          Ja mam 27 a maz 28
    • miska77 do Sylyah 10.08.04, 11:49
      Czy mieszkacie w Wawie ???

      Pamietam jak Grzesiek kiedys strasznie plakal, mial ze 2 tygodnie. zadzwonila
      tesciowa i pyta co slychac, no to maz opowiada a ona "o boze ! to ja zaraz
      przyjade !" a maz jej powiedzial, zeby wyluzowala bo i tak nic nie zrobi jak nam
      sie nie udaje...
      Jej corka nazwala na kiedys DJ PARANOJA smile
      Tesciowa jest taka osoba, ktora uwaza, ze jak jej gdzies nie ma to zaraz sie
      krzywda dzieje ...
    • matkapolkai Re: Zazdrośnica-Matka. 10.08.04, 17:35
      Hej Mamy,
      A co powiecie na sytuację, że kiedy mówię (bardzo grzecznie)teściowej, że robi
      coś nie tak z moim dzieckiem, to się od razu obraża i idzie popłakać w kąt? Ona
      wie wszystko najlepiej ! A jak jej udawadniam, że tak nie jest to płacze! No i
      oczywiście kto jest ten zły ? Ja !!! Jakaś paranoja !!! A w dodatku moje własne
      dziecko zdradza mnie z babcią ! Woli ją ode mnie (ja pracuję, ona siedzi z
      córeczką w domu). Przytula się do niej a nie do mnie ............. Mam
      okropnego doła od wczoraj !!!!!!!!!!!!!!!!
      • sylyah Re: Zazdrośnica-Matka. 10.08.04, 17:52
        Jak mam pomyśleć ze moja corka bedzie zostawala w domu z babcia gdy ja bede w
        pracy to az ciarki mnie przechodza.
        • nana30 Re: Zazdrośnica-Matka. 10.08.04, 21:26
          uff..przeczytalam wszystkie posty i najbardziej zgadzam sie z opinią poli777.
          Strasznie bucha nienawiścią w stosunku do teściowych. Nie uważam w
          przeciwieństwia do większości, że teście nie mają żadnych praw do wnuków, bo i
          owszem , mają. Poza tym, myślę, że pomimo wszystko- trzeba by wziąć pod uwagę
          ich dobre chęci i choć wiem, że "dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane" to
          przecież nikt nie jest doskonały. Na pewno potrzebne jest dużo dyplomacji i
          taktu, bo przecież, jak juz pisano- dzieci nie są slepe ani głuche(ani głupie)i
          faktycznie -wnioski wyciągają. Zle byłoby żeby maluchy przejely z domu brak
          szacunku do dziadkow jednych czy drugich, bo to się kiedyś może zemścić.
          Z drugiej strony potrafie się wczuć w wasze sytuacje, bo choc moja tesciowa w
          ogole sie nie wtrąca do naszego zycia, to moja mama czasem lubi dawać "dobre"
          rady i wyciągać wnioski po swojemu(moj tato rownież) i jak Olo czasem płacze
          to zaraz radzi, bym go nakarmiła(jakby to byl jedyny powod dla ktorego 2 m-
          czniak moze plakacsmile.
          Niestety- "niewtrącanie się" ma swoją cenę- u mnie nie ma szansy, że ktoś mi
          zostanie z dzieckiem(poza wyjątkowymi sytuacjami), czy pojdzie na spacer, a
          chętnie bym czasem wypoczęła, żeby tak babcie chciały sie bić o wnukasmile
          Apeluję o więcej dystansu i dobrej woli!
          Nana
          • erinaceus Re: Zazdrośnica-Matka. 11.08.04, 00:18
            Wiesz - prawa to się ma chyba tylko wtedy, gdy ma się obowiązki. Ja nie mogłam
            liczyć na pomoc teściów przez 10 mies., bo oni byli "zmęczeni życiem", to teraz
            nie czuję się w obowiązku do nich jeździć i zawozić im córeczkę, która stała
            się fajną, kontaktową osóbką i teraz już jest bardzo pożądanym gościem w ich
            domu.
            • olimpianyc Re: Zazdrośnica-Matka. 11.08.04, 02:59
              ja na szczescie nie mam takich problemow jak wy bo mieszkam za oceanem.Moja
              mama byla przy urodzeniu moich dzieci i bardzo mi pomogla ale po 3 miesiacach
              musiala wracac do Polski,tesciowie tez tu byli ale woleli zwiedzac miasto niz
              przebywac z wnuczka.Bardzo mnie to bolalo ze nie wykazywali wiekszego
              zainteresowania ale widocznie nie bylo im to potrzebne.W kazdym razie jest mi
              bardzo smutno ze moje dzieci nie moga sie chowac z dziadkami,bo dla mnie
              naprzyklad dziadek byl i jest najukochansza osoba i wszystkie najwspanialsze
              wspomnienia mam zwiazane z nim pozdrawiam olimpia
              • monikab6 Re: Do Olimpii 11.08.04, 13:55
                Całkowicie się z Tobą zgadzam Olimpio. Wiem co czujesz, jaki smutek ze dziadków
                bardziej interesują zabytki niż ich własny wnuk. Mam to samo w domu, z tym ze
                to moja własna matka jest bardziej zainteresowana robieniem pieniędzy niż już
                rocznym wnuczkiem, który obecnie woli kontakty z drugą babcią(matką mojego
                męża). Myślę ze kiedyś Twoi teściowie zrozumieją ten błąd, ale dla dziecka może
                być już za póżno, bo nie będzie chciało nawiązywać bliższych kontaktów z nimi.
                monika
                • mamamarcela do pola 777 oraz tych zdesperowanych 12.08.04, 00:28
                  • mamamarcela do pola 777 oraz tych zdesperowanych 12.08.04, 00:47
                    kurcze samo sie wyslalo smile
                    Witam i chce wyrazic podziw nad postem poli ,to naprawde madre co napisalas.
                    Dziewczyny wyluzujcie troszke! ja rozumie ze czasami was ponosi i wkurza was
                    zachowanie tesciowych, ale wiekszosc tych powodow o ktorych piszecie sa wrecz
                    błache! Jak można nie nawidziić teściów tylko za to ze uwielbiaja wasze
                    pociechy? Po to Bozia nam dała język żeby o tym wszystkim porozmawiać i
                    nauczyć sie stanowczo mówic NIE. Z tego co zauważylam drogie emamy to wyzalacie
                    sie na tesciowe i na matki ze wam wyrywaja dzieci i itp. ale na zdroowy
                    rozsadek jak mozna na cos tak pozwolic? Wystarczy stanowczo powiedzien nie i
                    nie oddawac dziecka, a jesli chodzi o dolarmianie to po prostu trzeba pilnowac
                    pociechysmile Aha i wiem co mówie bo tez mieszkam z tesciowa ,podobnie jak wam
                    zdarzalo mi sie wyrywanie dziecka i super porady typu wez go z deszczu bo
                    bedzie miał piegismilenajgorzej bylo na samym poczatku bo jestem mloda matka i
                    musialam sie wszystkiego nauczyc, a wtedy moja tesciowa tez chciala przy malym
                    robic wszystko sama łacznie ze swoimi rewelacjami i zabobomamisad ale z biegiem
                    czasu sie wycfanilam i jasno mówie co mi nie odpowiada , wcale sie przy tym nie
                    kłócącsmileDziewczyny przeczytajcie inne fora i zobaczcie jakie problemy maja
                    dziewczyny z tesciowymi.Założe sie ze gdyby wasze tesciowe nie byly takie jak
                    sa to byłbyście wściekłe że nie kochaja waszych dzieci itd... Uffff aler sie
                    rozpisalamsmile)))))))) oczywiscie to jest tylko moje zdanie ale mysle ze troche
                    prawdy w tym jestsmile)
                    serdecznie was pozdrawiam zdesperowane e-mamysmile)))
                    Kasia & Marcel(11 miesięcy)
                    • brn Re: do pola 777 oraz tych zdesperowanych 12.08.04, 09:26
                      A ja myślę, że to nie jest takie oczywiste. I że problem leży po obydwu
                      stronach - i mam i babć. Jeśli nie ma między nimi dialogu, nie ma porozumienia,
                      to jest naprawdę trudno.
                      Babcia musi zrozumieć, że dziecko ma matkę, która jest za nie odpowiedzialna i
                      która ustala reguły - nie ona. Mama - że dziecko ma też babcię, którą na pewno
                      bardzo lubi i odbierając mu ją wcale dziecku nie pomaga i go nie chroni.
                      Myślę, że w naprawdę skrajnych przypadkach radykalne rozwiązania są jak
                      najbardziej uzasadnione.
                      Z drugiej strony rzeczywiście - przeważnie wystarczy jasno i dobitnie
                      powiedzieć co nas gryzie (bez lęku, że ktoś się obrazi, bo przecież chodzi o
                      nasze dziecko) i egzekwować to, co się ustaliło. Jeśli rodzicom i dziadkom
                      rzeczywiście chodzi o dobro dziecka, a nie o "prywatne gierki" kosztem dziecka,
                      to porozumienie jest możliwe.
                      • katarzyna11 Re: do pola 777 oraz tych zdesperowanych 12.08.04, 19:24
                        Witam!!
                        Tak sobie czytam te wszystkie wypowiedzi i chyba moi teściowie nie są tacy źli.
                        Nie powiem, na poczatku były starcia, bo syn, choć na cycu powinien być
                        dopajany herbatką z kopru, że na zaparcia najlepiej "podłubać" termometrem w
                        pupie, że jak mój syn był mały to... I tu następowała cała litania dobrych i
                        mniej dobrych rad, z których nieraz korzystałam, a nieraz nie. I chyba
                        wychowałam sobie teściową, bo do dziś dnia wszystko ze mną konsultuje, pyta, co
                        małemu dać zjeść jak zostają sami i nie próbuje mu wciskać żadnych wynalazków.
                        Myślę, że najważniejsze było to, że choć u nich mieszkam, zawsze miałam własne
                        zdanie i nie dałam sobie niczego wciskać. Na każdą "nowinkę" mówiłam: ale się
                        teraz pozmieniało, dzisiaj to radzą... i teściowa już się nie wtrąca. Grunt to
                        mieć swoje zdanie i przy nim obstawać, trzeba być konsekwentnym w tym, co się
                        robi. Z drugiej strony, moja teściowa naprawdę nie jest zła, teściu zresztą też
                        i jak poproszę, to zawsze pomogą, chociaż nigdy nie są nachalni ze swoją
                        pomocą. Męża też dobrze wychowali, bo jedynak, a wszystko zrobi i
                        nierozpieszczony smile. Więc jednym słowem chyba trafiłam na "dziwaków", ale
                        pozytywnych. Ale o syna byłam, jestem i będę zazdrosna, więc taka zazdrość jest
                        chyba normalna. Pozdrowienia i nie dajciw się swoim teściowym!!
                        • mamasita Re: wszystko sie kiedys ułozy 13.08.04, 16:05
                          Moja mama tez 55 lat, madra, obyta, oświecona - i co też krzyczała i szlochała
                          do słuchawki że zamroże synka jak byłam z nim na spacerze w zimę jak miał 3
                          miesiące, bo nie wziełam 3 kocyka. Pierwsze 6 misiecy z natężeniem w pierwszych
                          3 to był koszmar z ulicy Wiązów. Nasłuchałam się, napłakałam, matka się darła,
                          nmąż na nią. Było ultra wesoło. Obecnie synek ma prawie 2 lata, babcia się
                          prawie nie wtrąca i ledwo z nim wytrzymuje dłuzej niż godzine raz na tydizeń,
                          bo ynek jest mega aktywny i ja wykańcza. problem się sam rozwiązał.
      • miska77 Re: Zazdrośnica-Matka. 13.08.04, 10:55
        > A w dodatku moje własne dziecko zdradza mnie z babcią ! Woli ją ode mnie
        > (ja pracuję, ona siedzi z córeczką w domu). Przytula się do niej a nie do mnie

        dlatego ja nie wracam ani do pracy ani konczyc studia bo chce uniknac tego co
        spotkalo Ciebie... wroce na uczelnie za rok - maly bedzie mial rok i 8 miesiecy
        wiec pojdzie do żłobka, bedzie mial kontakt z innymi dziecmi smile

        Przypominam sobie polroczne urodziny Grzesia...bylismy na dzialce - ja , maz,
        Grzes, tesciowie, dziadek i tesciowej siostra (uwielbiam ja).
        Tort, prezenty oczywiscie kto trzyma Grzesia ??? TESCIOWA !!! bo ja robilam
        fotki, jak powiedzialam, zeby oddala Grzeska mezowi to udawala, ze mnie nie
        slyszy...
        Dobrze, ze istnieja programy do obrobki zdjec smile z 90% zdjec, ktore zrobilam po
        prostu ja usunelam smile

        Pozdrawiam,
        Ewa
        • gosiaczek73 Re: Zazdrośnica-Matka. 13.08.04, 12:22
          Ja nie miałam możliwości nie wrócić do pracy.
          • miska77 Re: Zazdrośnica-Matka. 13.08.04, 13:09
            ale mi chodzi o sam sens...
            wrocic do pracy, zarobic 1000 zl i zaplacic te 1000 zl opiekunce, ktora siedzi
            caly dzien z dzieckiem
            czy samej siedziec z dzidzi - i tak nie masz tego tysiąca i tak nie masz a chyba
            bliskosc i obecnosc mamy jest lepsza niz opiekunki...

            tak tylko kalkulowalam...
    • ejjacek Re: Zazdrośnica-Matka. 13.08.04, 13:43
      Nienawidzę swojej teściowej!
      Zaczęło się od drobnych sprzeczek a skończyło się na "wygnaniu" i obelgach.
      Żona była u swojej matki od tygodnia. Przyjechałem na weekend i od razu
      zauważyłem że dziecko jest "odbierane". Dochodziło do patologii.. podczas gdy
      żona usypiała małą wpadła teściowa z hukiem i niemal siłą wyrwała żonie
      dziecko - bo obiad na stole stygnie..!!! Miałem ochotę porządnie ją trzepnąć
      ale zwróciłem tylko ostrą uwagę.. napięcie wzrastało... kulminacja nastąpiła
      wieczorem. Teściowa wybyła z domu na ploty do sąsiadki, gdy wróciła zaczęła
      awanturę jak można tak ziębić dziecko - totalnie oberwało się żonie.
      Powiedziałem żeby zachowywała się ciszej bo dziecko usiłuje zasnąć... no i
      wpadła w szał.. zaczęła krzyczeć że chcę zabić (!!!) dziecko, że jestem psychol
      itp itd.. i wtedy ja krzyknąłem ile tylko miałem sił w płucach, że to moje
      dziecko... teściowa dostała ataku histerii, totalnie mnie zjechała używając
      wszelkich wyzwisk.. mało co spaliśmy tej nocy.. a nad ranem histeria jej nie
      przeszła.. zachowywała się jak obłąkana osoba. Żona i jej rodzeństwo
      zastanawiali się czy nie wezwać karetki i zawieźć ją do szpitala dla psycholi.
      Od tamtej pory nie mam już teściowej i ona nie ma zięcia. Żona rozmawiała też z
      sąsiadką i dowiedziała się od niej o patologicznie zazdrosnej miłości do naszej
      córki.
      Dziecko ma 3 miesiące. Ma rodziców ok. 30-stki. Teściowa ma ok. 55lat.
      Trudno jest pisać o szczegółach, ale i tak zachowałem wyjątkowo obiektywne
      spojrzenie na zaistniałą sytuację.
      Mieszkamy od niej jekieś 170km. Żyjemy samodzielnie i potrafimy sobie radzić
      razem w każdej sytuacji. Nie potrzebujemy do naszego życia żadnej z naszych
      matek, a jeśli któraś z nich odwiedzała nas - była "gościem w naszym domu". Nie
      mam już ojca (zmarł) a teść odszedł od teściowej i nie mamy z nim kontaktu.
      To my decydujemy o naszym życiu i życiu naszego dziecka. A lepszej matki od
      mojej żony nie znam.
      Często myślę o swoich rodzicach. Przecież ja - jako dziecko - nigdy nie
      myślałem o swoich babciach i dziadkach, tylko o mamie i tacie i to oni byli
      zawsze dla mnie najważniejsi. Chociaż karali mnie, chociaż złościłem się na
      nich, to i tak kochałem ich najbardziej na świecie.
      Teraz kocham żonę i córkę najbardziej na świecie.
      A chorobliwą zazdrość pozostawiam do wyleczenia teściowej - szczególnie w każdy
      świąteczny dzień... pełen SAMOTNYCH rozważań i wspomnień o minionych dniach
      wypełnionych cudownym gruchaniem naszej córki...

      PS. "Osądzą mnie pokolenia.."
      • miska77 Re: Zazdrośnica-Matka. 13.08.04, 14:05
        bardzo Ci wspolczuje (tesciowej) i zazdroszcze (ze ja pognales w diably)
        Ja sie jeszcze nie odwazylam bo widze, ze tesciowa czuje pismo nosem i zanim
        cokolwiek chce zrobic przy dziecku to teraz juz sie pyta czy moze i wtedy ja
        odpowiadam...
        Ale i tak siedze na bombie zebarowej z opoznionym zaplonem...

        Zycze powodzenia i pozdrowienia dla Zony i Coreczki.

        Ewa i Grzes (19.01.04)
    • magdan_23 Re: Zazdro?nica-Matka. 17.08.04, 22:58
      Ja też jestem potwornie zazdrosna! Najchętniej nikomu bym nie dawała swojej
      Kaprysi na ręce. Sš jednak wyjštki, je?li mała jest bardzo niezno?na a ja już
      nie mam siły, to chętnie jš komu? na chwilkę upchnę. Tak jest odkšd się
      urodziła czyli od 1 kwietnia 2004 r.
    • mamamarka Re: Zazdrośnica-Matka. 17.08.04, 23:02
      Ja też tak mam. Na szczęście nie mieszkam z teściami ale jak teściówka chce
      ciągle Marka do siebie zabierać to mnie trafia....
    • agusiaodkubusia Re: Zazdrośnica-Matka. 19.08.04, 20:52
      ja też mam problem pt. TEŚCIOWA. na moje nieszczęście mieszkamy z nią. kubuś ma
      teraz 6 miesięcy . początek był straszny. potrafiła wleżć do naszego pooju o
      każdej porze dnia i nocy, bo " mały płacze". kuba miał straszne kolki, więc non
      stop marudziła, dlaczego płacze, a pokołysz go, a ponoś itd. mały pół nocy nie
      spał, zasypiał nad ranem i spał do 9- 10, ale ja nie mogłam pospać, bo o 8
      kochana babcia już sterczała nad łóżeczkiem i teatralnym szeptem: "Spicie?". i
      musiałam i nadal muszę wszystko robić w domu. DOSŁOWNIE WSZYSTKO. bo moja
      teściowajest śmiertelnie wink chora na nadciśnienie i cukrzycę, więć nie może
      prać, sprzątać, gotować, prasować itd. poza tym okropnie mnie wkurza jak ktoś
      przyjdzie a ona udaje wspaniałą babcię i sterczy nad łóżeczkiem i "Kubuś,
      kubuś, słoneczko, mój Kubuś..." a normalnie olewa go. nawet na spacer z nim nie
      chce iść, bo a. za gorąco, b. za zimno, c. żle się czuje d. dobrze się czuje .
      a pozatym jak był mniejszy i sam sobie leżał w łóżeczku i sam zasypiał to
      potrafiła stać tam i go zabawiać godzinę i non stop brać na ręce i huśtać aż
      dopieła swego i teraz mały sam nie uśnie, tylko trzeba go kołysać. za spokojny
      był dla niej!!!!!!!!!!!!!!!!!! i te uwagi- a może byśmu dała soku, a może byś
      go już nakarmiła, a popatrz ma zimne ręce, a mokro ma. i hasełka, niby do
      Jakuba- ale masz niedobrą mamę, taki mokry tu leżysz, pieluszka mokra, żle
      dziecku, a mama nic. mama przebierz kubusia!"och, jak mnie to wkur... mam
      ochotę ją palnąć. ale milczę, bo jak cośpowiem to obraza, zamknięte drzwi do
      jejpokoju, nie będzie jeść itp. amój mąż och mamusia moja biedna, dlaczego ty
      nie potrafisz się z nią dogadać? BO JEJ NIE CIERPIĘ, BO SIĘ WE WSZYSTKO
      WPIERD... I CHCE NAMI RZĄDZIĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • aniasc Re: Zazdrośnica-Matka. 20.08.04, 14:14
      Wrrr... tesciowa... ja tez mam podobne odczucia wobec matki mojego meza.
      Nienawidze jak dzwoni i pyta, czy dobrze opiekujemy sie "ICH" sloneczkiem, albo
      jak puszcza zarciki w stylu: "za slabo dbacie o MOJEGO aniolka". Ja sie wtedy
      czuje, jakbym korzystala z wielkiej dobrodusznosci tesciowki, nawiasem zupelnie
      obcej dla mnie kobiety, ktora laskawie pozwala mi opiekowac sie jej wnuczka. A
      to jest moje dziecko i to ja wiem, co jest dla niej najlepsze, i to ja bede przy
      niej w trudnych chwilach, i to do mnie garnie sie, kiedy jest jej zle! A ta baba
      widziala ja raptem 3 razy w ciagu 7 miesiecy! Tlumaczy, ze nie ma pieniedzy,
      zeby do wnuczki przyjechac, a jednoczesnie co chwile chwali sie co nowego kupila
      sobie do szafy, badz jak wygodnie oglada sie filmy z zestawm kina domowego. Nie
      denerwowaloby mnie to tak, gdbyby nie to, ze przez tel i wobec ludzi zgrywa
      wielka, kochana, oddana babcie, ktora wszystko dziecku kupi, wszedzie zabierze.
      Sylyah, trudno chyba mowic o zazdrosci, kiedy do wrzenia krwi dochodzi wylacznie
      kiedy w poblizu krazy tesciowa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka