obrus_w_paski
09.10.13, 12:21
Ze nie wie czy kontynuowac spottkania z danym kolesiem, bo “on jest przedstawicielem handlowym, to beznadziejnie brzmi, a poza tym ona jest radczynia prawna, wlasnie otwiera wlasna kancelarie i nie powinna sie z handlowcem spotykac”.
Babka to 30letnia „singielka”, z niewielkiego miasteczka, nie miała nikogo od dobrych kilku lat, ostatni facet ja bil, z tym spotyka sie od 5 miesiecy.
Poznałam go. Jest tym nieszczęsnym handlowcem, zakochany, naprawdę niegłupi, bardzo dowcipny, wysoki, i jak na dane warunki (male miasto, mało facetow w tym wieku) nadzwyczaj przystojny…
I tak się zastanawiam czy tym babom się czasem w dupach nie powywracalo?
Ze im nawet nie wstyd takich tekstow rzucac?
Nie liczy się, ze facet ma cale mnóstwo innych zalet, ze jest pracowity, lubi to co robi, ze jest dobrym człowiekiem, ze kocha, ze jest naprawdę niezły wizualnie, ze dowcipny?
Oczywiście, może być cale mnóstwo powodow, których mogla nie chciec mi podawac, w końcu w lozku im nie siedzialam, ale kilka razy prosiłam o powtórzenie i twierdzila, ze to jedyne co ja sklania do zakonczenia zwiazku...
nie chodzi nawet o ten konkretny przyklad, ale coraz wiecej slysze takich tekstow; "rodzice mnie wysmieja jak im powiem, ze spotykam sie z kolesiem o takiej i takiej pracy".."nie po to budowalam wlasny dom, zeby teraz spotykac sie ze sprzedawca" i to mowia 30letnie singielki o sensownych facetach, ktorzy lubia swoja prace, sa dobrzy w tym co robia i zarabiaja pieniadze.
nie wiem czy to klimat malego miasta, w ktorym spedzilam kilka tygodni czy mialam pecha do akurat takich panienek..