kocianna
14.10.13, 10:15
Mieszkanie (nie, nie kawalerkę dla kota ani przedwojenny dom z mrzonek) mam małe, balkon, a właściwie loggię, wielką. Rowery zimować mogę: u teściów w nieogrzewanej szopie (rowery trzeba tam dowieźć samochodem, po jednym, i takoż odebrać), w serwisie rowerowym za odczuwalną dla kieszeni opłatą, albo na własnym balkonie właśnie - wtedy mam do nich bezproblemowy dostęp i możliwość przejażdżek w ładny grudniowy poranek albo marcowy wieczór. Myślicie, że okryte np. kocem i owinięte brezentem przetrzymają do wiosny bez szwanku? Ogrodzenie balkonu zabudowane, więc nie będzie widać bezkształtnej masy za nim.