bell.adona
04.11.13, 19:51
Witam wszystkie e-mamy.
Oczywiście piszę pod zmienionym loginem, chociaż nie jestem tutaj zbyt aktywna. Czytam codziennie, piszę raz na rok. A chcę opowiedzieć swoją historię, żeby się wygadać, otrzymać porządną porcję zjebki i przeczytać, że jestem trollem.
A więc ( nie zaczynamy od a więc): jestem w związku od 20 lat, nie mamy śluby ale mamy dzieci (6 i 2 lata). Dzieci pojawiły się w wieku późnym (bardzo późnym) ale każde było poczęte świadomie. Czyli pierwsze w 20008 r.
Miesiąc temu dowidziałam się, że mój partner w 2006 roku poznał kobietę na konferencji, Czeszkę, ona odpowiedziała na jego potrzeby itp. i zaczęli romans. Wyjazdowy. Na początku podobno był szał, ale nie zdecydował się na zerwanie ze mną. Zaczęły się spotkania, zawsze poza miejscem zamieszkania, w Polsce , Czechach, na Słowacji. Dlaczego się nie zorientowałam? Bo jego praca w dużej mierze polega na wyjazdach. Na trzy prawdziwe wyjazdy dok lada l to jedno do niej. A ja oczywiści ufałam, wierzyłam, nie sprawdzałam. Pytałam ale tak wiecie gdzie, kiedy wrócisz a czy hotel dobry czy kiepski w centrum czy gdzieś dalej. No przecież związek nie polega na kontroli, prawda?
W 2008 pojawiło się pierwsze dziecko, potem w 2011 drugie.
Jesteśmy w miarę zgrani w miarę szczęśliwi. Dzieci super, partner zaangażowany w każdą czynność domową typu kąpiel, przewijanie, remont. Tylko z czasem seks coraz gorszy. Ale przecież był, no ale dzieci, problemy, zmęczenie, stres. No tak to szło.
Miesiąc temu wchodzę na swoją pocztę a tu po wpisaniu pierwszej litery pojawia się dziwny login. Wpisuję swoje hasło nie działa, wpisuję hasło partnera, bo je znam od samego początku. I wyskakuje ich korespondencja, od samego początku, z najpikantniejszymi szczegółami. Pisali do siebie często, spotykali się od 3 do 5 razy w roku. Oczywiście dramat, płacz. Zapewnienia, że to się wypaliło. Że ostatni raz rok temu, a potem kilka emaili.
Reasumując trwało to siedem lat w międzyczasie my mamy dwójkę dzieci a oni są w stałym kontakcie, fizycznym i wirtualnym.
On obiecuje, że zrywa, zaczynamy od początku rozmawiamy szczerze aż do bólu.
Po czym zakłada nowe konto i opisuje co przeżywa i jak mu ciężko i UWAGA UWAGA: martwi się o mnie.
Ja słucham o tym, że zaczynamy nowe życie, oczywiście ślub!!! i że nas kocha ale nie może tego tak zerwać tego od razu. NO BO JĄ TEŻ KOCHAŁ!
I drogie BRAVO co robić?