Dodaj do ulubionych

Słodycz zdrady

04.11.13, 19:51
Witam wszystkie e-mamy.
Oczywiście piszę pod zmienionym loginem, chociaż nie jestem tutaj zbyt aktywna. Czytam codziennie, piszę raz na rok. A chcę opowiedzieć swoją historię, żeby się wygadać, otrzymać porządną porcję zjebki i przeczytać, że jestem trollem.
A więc ( nie zaczynamy od a więc): jestem w związku od 20 lat, nie mamy śluby ale mamy dzieci (6 i 2 lata). Dzieci pojawiły się w wieku późnym (bardzo późnym) ale każde było poczęte świadomie. Czyli pierwsze w 20008 r.
Miesiąc temu dowidziałam się, że mój partner w 2006 roku poznał kobietę na konferencji, Czeszkę, ona odpowiedziała na jego potrzeby itp. i zaczęli romans. Wyjazdowy. Na początku podobno był szał, ale nie zdecydował się na zerwanie ze mną. Zaczęły się spotkania, zawsze poza miejscem zamieszkania, w Polsce , Czechach, na Słowacji. Dlaczego się nie zorientowałam? Bo jego praca w dużej mierze polega na wyjazdach. Na trzy prawdziwe wyjazdy dok lada l to jedno do niej. A ja oczywiści ufałam, wierzyłam, nie sprawdzałam. Pytałam ale tak wiecie gdzie, kiedy wrócisz a czy hotel dobry czy kiepski w centrum czy gdzieś dalej. No przecież związek nie polega na kontroli, prawda?
W 2008 pojawiło się pierwsze dziecko, potem w 2011 drugie.
Jesteśmy w miarę zgrani w miarę szczęśliwi. Dzieci super, partner zaangażowany w każdą czynność domową typu kąpiel, przewijanie, remont. Tylko z czasem seks coraz gorszy. Ale przecież był, no ale dzieci, problemy, zmęczenie, stres. No tak to szło.
Miesiąc temu wchodzę na swoją pocztę a tu po wpisaniu pierwszej litery pojawia się dziwny login. Wpisuję swoje hasło nie działa, wpisuję hasło partnera, bo je znam od samego początku. I wyskakuje ich korespondencja, od samego początku, z najpikantniejszymi szczegółami. Pisali do siebie często, spotykali się od 3 do 5 razy w roku. Oczywiście dramat, płacz. Zapewnienia, że to się wypaliło. Że ostatni raz rok temu, a potem kilka emaili.
Reasumując trwało to siedem lat w międzyczasie my mamy dwójkę dzieci a oni są w stałym kontakcie, fizycznym i wirtualnym.
On obiecuje, że zrywa, zaczynamy od początku rozmawiamy szczerze aż do bólu.
Po czym zakłada nowe konto i opisuje co przeżywa i jak mu ciężko i UWAGA UWAGA: martwi się o mnie.
Ja słucham o tym, że zaczynamy nowe życie, oczywiście ślub!!! i że nas kocha ale nie może tego tak zerwać tego od razu. NO BO JĄ TEŻ KOCHAŁ!
I drogie BRAVO co robić?
Obserwuj wątek
    • bell.adona Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:02
      Aha i jeszcze jedno: finansowo jestem niezależna. Zerwanie wiąże się z niewielkim obniżeniem standardu życia.
      To co pakować mu walizki?
      Żeby nie było sarkazm to akt rozpaczy.
    • bri Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:03
      Separacja na jakiś czas żeby sobie każde przemyślało czy chce tego związku. Powrót do siebie tylko jeśli oboje stwierdzicie, że chcecie być razem.
      • miarka71 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:11
        7 lat to bardzo długo,ja bym odpuściła , nigdy już nie będziesz mu ufała,
        • minerallna Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 00:52
          Podpisuje się. Tyle lat oszukiwania...
    • bell.adona Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:13
      Chcemy budować coś razem od początku, razem tego chcemy tylko ja chcę już i teraz a on potrzebuje czasu aby zakończyć znajomość. Dla jasności mówi tak: Chcę zacząć z Tobą jeszcze raz ale tamto było na tyle ważne,że potrzeba czasu aby to zerwać. MUSZĘ ZEBRAĆ SIĘ W SOBIE to jego słowa. Tylko się pytam ile czasu: dzień, dwa czy pół roku?
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:15
        > Chcę z
        > acząć z Tobą jeszcze raz ale tamto było na tyle ważne,że potrzeba czasu aby to
        > zerwać. MUSZĘ ZEBRAĆ SIĘ W SOBIE to jego słowa. Tylko się pytam ile czasu: dzi
        > eń, dwa czy pół roku?

        Sorry, będę brutalna: Ty się jeszcze zastanawiasz?
      • bri Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:22
        On jeszcze nie wie czego chce i dopóki nie zatęskni to się nie dowie. Jak na razie to może mieć Was obie - po co zatem miałby wybierać?
      • princy-mincy Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:24
        Po takim tekście nie chciałabym juz z nim byc.

        O ile potrafilabym wybaczyć jednorazowy skok w bok, czysto fizyczna zdradę (tak przynajmniej mi sie wydaje) to emocjonalnego zaangażowania i oklamywania mnie przez X lat nie.
      • szpil1 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:32
        bell.adona napisała:

        > Chcemy budować coś razem od początku, razem tego chcemy tylko ja chcę już i ter
        > az a on potrzebuje czasu aby zakończyć znajomość.

        A na pewno oboje tego chcecie? Bo mam wrażenie, że on liczy na to, że bedzie tak jak było dotąd. Czyli raz Ty, raz ona.

        Dla jasności mówi tak: Chcę z
        > acząć z Tobą jeszcze raz ale tamto było na tyle ważne,że potrzeba czasu aby to
        > zerwać. MUSZĘ ZEBRAĆ SIĘ W SOBIE to jego słowa.

        Eeee, tam. Jak by chciał to by zerwał bez zbędnych ceregieli.

        Tylko się pytam ile czasu: dzi
        > eń, dwa czy pół roku?

        Po co pytasz? Jeśli jesteś pewna, że chcesz z nim byc po prostu daj mu ultimatum - zrywa i tyle.
        Jak dla mnie, taki tekst świadczy o tym, że ona jest równie ważna co Ty. Miałam podobną sytuację, nie umiałam się z tym pogodzic. I związek się rozpadł. Też tak było - on potrzebuje czasu, on nie wie... Szkoda czasu.
      • 3-mamuska Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:53
        Chcemy budować coś razem od początku, razem tego chcemy tylko ja chcę już i teraz a on potrzebuje czasu aby zakończyć znajomość. Dla jasności mówi tak: Chcę zacząć z Tobą jeszcze raz ale tamto było na tyle ważne,że potrzeba czasu aby to zerwać. MUSZĘ ZEBRAĆ SIĘ W SOBIE to jego słowa. Tylko się pytam ile czasu: dzień, dwa czy pół roku?

        I bedziesz czkala az on sie jeszcze nacieszy tamta?

        Moim zdaniem on nie da rady tego skończyć. Za długo to trwa.
        Wywal go , bo albo go to otrzeźwi i zobaczy co stracił doceni ciebie.
        Albo odejdzie na stałe do niej lub innej.
      • jagienka75 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:08
        bell.adona napisała:

        > Chcemy budować coś razem od początku, razem tego chcemy tylko ja chcę już i ter
        > az a on potrzebuje czasu aby zakończyć znajomość


        wiesz co, zaproponuj mu, że ta jego cizia zamieszkała z Wami.
        Ty będziesz z nim sypiać w poniedziałki/środy/piątki, ona we wtorki/czwartki/soboty a w niedziele będziecie spać we trójkę, albo zrobicie sobie wszyscy odpoczynek.
        nad czym się jeszce zastanawiasz? romans trwa już 7 lat a przez ten czas on spłodził Ci dwójkę dzieci. tylko patrzeć, kiedy i jej dwójeczkę zrobi.
        masakra!
      • memphis90 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:11
        > Chcemy budować coś razem od początku, razem tego chcemy tylko ja chcę już i ter
        > az a on potrzebuje czasu aby zakończyć znajomość.
        Cha, cha, cha... Ile czasu zajmuje napisanie "to se ne vrati" i skasowanie konta? Zdrada jak zdrada, ale po takich tekstach u mnie byłby natychmiastowy kop w d..pę. I potem to ja bym się zastanawiała, czy partnera przyjąć z powrotem.
      • cherry.coke Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:18
        bell.adona napisała:

        > Chcemy budować coś razem od początku, razem tego chcemy tylko ja chcę już i ter
        > az a on potrzebuje czasu aby zakończyć znajomość. Dla jasności mówi tak: Chcę z
        > acząć z Tobą jeszcze raz ale tamto było na tyle ważne,że potrzeba czasu aby to
        > zerwać. MUSZĘ ZEBRAĆ SIĘ W SOBIE to jego słowa. Tylko się pytam ile czasu: dzi
        > eń, dwa czy pół roku?

        Biorac pod uwage, ze to bylo siedem lat, to w rok sie moze ogarnie. Jesli tamta bedzie wspolpracowac. Przeciez ONI TEZ SIE KOCHAJA!
        • triss_merigold6 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:21
          IMO laska jest jeszcze w takim szoku, że tka iluzje na temat możliwości budowania czegokolwiek od nowa, od początku, sensowności ślubu itd. Sorry, jak się facet po 20 latach i dwójce dzieci nie ożenił, to ciągnięcie go do usc nie ma już żadnego sensu.
      • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 15:02
        bell.adona napisała:

        > Chcemy budować coś razem od początku, razem tego chcemy tylko ja chcę już i ter
        > az a on potrzebuje czasu aby zakończyć znajomość. Dla jasności mówi tak: Chcę z
        > acząć z Tobą jeszcze raz ale tamto było na tyle ważne,że potrzeba czasu aby to
        > zerwać. MUSZĘ ZEBRAĆ SIĘ W SOBIE to jego słowa.

        Ludzie na ogół nie odróżniają "chcę" od "chciałbym".
        A różnica polega na tym, że "chcę" jest realne, "chciałbym" - może byc cokolwiek, włącznie z byciem pierwszym człowiekiem na Księżycu albo prezydentem USA.
        Chcę, więc.... robię to i to.
        Chciałbym coś tam, ale.... z tego a tego powodu jest to nierealne.

        Pan mąż się musi dookreślić, czego CHCE i postępowac zgodnie z tym, a co wrzuca do worka CHCIAŁBYM - i nakleja na ten worek nakjejkę "mrzonki".
        • vilez Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 17:24
          Są też tacy, co dopiero chcieliby chcieć wink
    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:13
      Nieść swój krzyż.

      A na sero: ja bym nie tolerowała takiego gada.
      Ty zrobisz co zechcesz.
      • attiya Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 13:37
        bożeeee, no nie mogę,komentarz roku big_grin
    • tosterowa Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:14
      Nie jestem radykalna w temacie zdrad i nie uważam, że w każdej sytuacji należy bezwzględnie pakować walizki, ale osobiście - gdyby partner oszukiwał mnie przez kilka lat i prowadził drugie życie z kobietą, którą również by kochał to najpierw bym go rozszarpała, a później odeszła - nie dałabym rady żyć z kimś takim, z szacunku do samej siebie.
      • bell.adona Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:22
        Pakowanie walizek było a raczej próba. Wyobrażasz sobie rozpacz 6 cio latka. Chociaż widział tylko promil tego co się działo.
        A poza tym , że jest on świnia i tak dalej i czuję nienawiść do niego, paradoksalnie (WIEM GŁUPOTA) lubię go. Dla jasności nie piszę o miłości i zauroczeniu.
        • ichi51e Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:28
          No wlasnie. Jak to dzieciom wyjasnic... A moze tymczasowo twoja separacja od pana? Tzn pn na kanape i niech sie zastanawia nad soba i swoim postepkiem?
          • bri Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:36
            Nie na kanapie. Wyprowadzka i spotkania tylko z dziećmi.
        • bri Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:34
          Dzieci będą mniej cierpieć jak załatwisz sprawę raz na zawsze niż w środku niekończącej się telenoweli. Teraz masz jedyną szansę postawić jakieś warunki i przekonać się czy jest między Wami jeszcze tyle kleju, żeby być razem. Ale bez separacji dla złapania dystansu on będzie czuł, że coś stracił (kochankę) zamiast czuć, że odzyskał żonę i rodzinę. Im bardziej kurczowo Ty się go trzymasz tym on czuje się swobodniejszy.
          • kandyzowana30 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:44
            Ja zgodze sie z bri. Pan musi poczuc na wlasnej skorze co moze stracic. Na razie ma trudnosci ze straceniem kochanki, bo nie dociera do niego, ze moze stracic ciebie. Moim zdaniem powinien sie wyprowadzic, da to tez tobie oddech I mozliwosc podjecia decyzji.
            • ichi51e Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:55
              Cos w tym jest - bo teraz to tylko sie nauczy lepiej poczte haslowac.
            • dniuy Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:48
              dokładnie.

              > Pan musi poczuc na wlasnej skorze co moze stracic. Na razi
              > e ma trudnosci ze straceniem kochanki, bo nie dociera do niego, ze moze stracic
              > ciebie.
      • kota_marcowa Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:27
        Tosterowa dokładnie. Toż to nawet nie był romans, tylko normalna bigamia (tak wiem, że ślubu nie było, taki skrót myślowy). Co innego jednorazowy wyskok, nawet chwilowe zauroczenie, można to jakoś przepracować, ale nie drugi, równoległy związek przez 7 LAT!
        Ja bym odeszła, bo nie mogłabym żyć z kimś takim, zwykłą gnidą.
        • triss_merigold6 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:36
          Dokładnie, to już życie równoległe, a nie romans.
          Dzieci krótkie cięcie przeżyją lepiej niż rozciągnięte na lata napięcia, histerie i poczucie zawieszenia.
    • an_ni Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:17
      drugi raz nie moze z nia zerwac tak od razu?! to kiepsko to wyglada
      jaka jest jej sytuacja? jest sama czy ma meza, dzieci? jest gotowa zwiazac sie z nim od razu?
      jesli jest sama albo gotowa na zwiazek to dziwne ze do tej pory to sie nie stalo
      jesli jest mezatka to najwyrazniej to sie nie skonczy jesli twoj partner nie zerwie definitywnie, bo najwyrazniej to im pasuje
      to naprawde nie jest nietypowe ze romanse potrafia tak dlugo trwac w tajemnicy
      tylko ematka potrafi rozpoznac zdrade po jednym nieudanym seksie i jednym wieczorze zabalowanym z dala od domu wink

      • kota_marcowa Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:30
        > jesli jest sama albo gotowa na zwiazek to dziwne ze do tej pory to sie nie stal
        > o

        Ale dlaczego dziwne. Wręcz przeciwnie. Pan raz pociupcia tu, raz pociupcia tam, jest mu wygodnie, ma dwie baby. Jedna mu się znudzi, jedzie do drugiej. Dla niego idealna sytuacja.

        A tak w ogóle, to myślę, że facet nie kocha żadnej z nich, co najwyżej siebie samego.
    • bell.adona Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:28
      Ona jest w związku ale szuka wrażeń bo: ON JEST ZA DOBRY.
      Kiedy pojawiła się wiadomość o pierwszej ciąży była w takim dołku, że nie mógł jej zostawić CHOĆ PRÓBOWAŁ. Przy drugiej mojej ciąży stwierdziła, że się tego spodziewała i trzy miesiące później sama zaszła. Dziecko na 100% nie "nasze".
      • triss_merigold6 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:32
        Ojesu. Twój partner czeka na jej rozwód? Bo tylko tak mogę wyjaśnić romans trwający kilka lat.
        Szczerze mówiąc, nie liczyłabym na cudowną odmianę i na to że ich układ się skończy.
      • bri Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:39
        Skąd wiesz, że dziecko nie jego? Wszystko wskazuje, że jego.
        • triss_merigold6 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:40
          Bo urodziła na konto męża? Formalnie przynajmniej nie jego i tej wersji należy się trzymać.
          • bri Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:44
            Formalnie może być nie jego, ale jeśli on wie że jest jego to ma po prostu dwie rodziny, dlatego tak długo to trwa i tak ciężko mu zerwać.
            • triss_merigold6 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:48
              Współczuję autorce, to jest potwornie niszczący układ dla tej, która się dowiaduje znienacka. Porównywalnie potworne do sytuacji wktórej mąż i ojciec dzieciom np. okazuje się homoseksualistą - cały sens związku, wszystko co było mówione, wszystkie deklaracje, działania, wspólne przeżycia itd. stają pod znakiem zapytania.
              • bri Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:51
                Dokładnie. Dlatego tak ciężko przejrzeć na oczy. Dlatego separacja to jedyne wyjście - nie jest to decyzja ostateczna, więc łatwiej się zdecydować, i jest okazja zacząć jakoś żałobę po tym związku.
                • triss_merigold6 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:06
                  Musi dopuścić do siebie i wyartykułować gniew. Wściekłość. Złość za wieloletnie oszustwo. Gniew jest oczyszczający.
                  A potem niech się nad sobą użali i opłacze ten związek, bez pochylania się ze współczuciem nad serduszkiem i dylematami pana.
      • szpil1 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:22

        > Ona jest w związku ale szuka wrażeń bo: ON JEST ZA DOBRY.

        Nie dawaj się wciągac w wysłuchiwanie co tamta przeżywa, jaka jest i co u niej się dzieje. Skup się na tym co Ty czujesz i czego chcesz.

        > Kiedy pojawiła się wiadomość o pierwszej ciąży była w takim dołku, że nie mógł
        > jej zostawić CHOĆ PRÓBOWAŁ.

        Ach, jaki wrażliwiec... No proszę Cię.

        Dziewczyny mają rację, to nie romans, to życie równoległe. Które, podejrzewam, pan chciałby i będzie dalej kontynuował. Tylko hasło zmieni i bardziej się zakamufluje.
        Piszesz, że on dużo wyjeżdża służbowo. Szczerze, jesteś w stanie uwierzyc, że na pewno jest to wyjazd służbowy, a nie spotkanie z tamtą? Zakładając oczywiście, że pan solennie obieca poprawę, oświdczy, że z tamtą go już nic nie lązy, a Ty wybaczysz.
        • triss_merigold6 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:25
          Nie wiem jak autorkę, ale mnie by podejrzliwość zabiła. Sprawdzałabym wszystko i załatwiła sobie i panu piekło na ziemi. A potem i tak by się układ sypnął.
          • szpil1 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:29
            triss_merigold6 napisała:

            > Nie wiem jak autorkę, ale mnie by podejrzliwość zabiła. Sprawdzałabym wszystko
            > i załatwiła sobie i panu piekło na ziemi. A potem i tak by się układ sypnął.

            Mnie też. Bo to jednak nie jednorazowy wyskok, ale 7-letni związek. Który, jak widac na załączonym obrazku, pan wcale nie pali się zakończyc.
            • triss_merigold6 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:31
              Na miejscu autorki udałabym się po jakieś tic taki do psychiatry tak na wszelki wypadek, bo jak do niej dotrze całokształt kanału, to będzie kobiecie bardzo ciężko.
              • bell.adona Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:30
                Po TIC TAKI się zgłosiłam ale jeszcze nie działają. A Xanax jest do dupy w takich przypadkach
    • jematkajakichmalo Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:31
      Przyklad z podworka:

      jest sobie laska A(panna, nawet bez "chlopaka"), jest sobie pan X, zonaty (ponad 10 lat), 2 dzieci. Pan od 8 lat zdradza swoja zone z pania A, ba nawet zaliczyli wpadke i pani A urodzila. Niestety jest taka glupia, ze do dzis go kryje, nie chce nic od niego, nawet kasy (przynajmniej by to dla dziecka zrobila). Zona pana nie wie nic. W malzenstwie jest fatalnie juz prawie od poczatku, ale sie nie rozejda. Nie wiem ile juz prob podejmowali, terapie srapie itp.
      Pani A strasznie cierpi przez te lata i najsmieszniejsze jest to, ze wie doskonale, ze nawet jakby sie pan X z zona rozwiodl to z nia nie bedzie... Chore jak nie wiem co,ale prawdziwe sad

      Na Twoim miejscu nie ludzilabym sie, ze cos jeszcze z tego bedzie. On bedzie do niej zawsze wracal. Jak nie cielesnie to w inny sposob. Po prostu o niej nie zapomni. To trwa juz za dlugo.
      • bell.adona Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:36
        Samo sedno.
        • k1k2 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:14
          bell.adona, o tobie tez nie zapomni nigdy, nawet jezelibyscie sie rozeszli.
          ani o syniu, ani syn o nim. sytuacja jest cholernie, cholernie skomplikowana i kazdy kto ci daje uproszczone rady przymusza cie do ignorowania czegos o czym ty wiesz ze jest wazne.
          • bell.adona Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 23:45
            dzięki k1k2
          • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 23:47
            k1k2 napisała:

            > bell.adona, o tobie tez nie zapomni nigdy, nawet jezelibyscie sie rozeszli.

            ale co z tego?
    • kota_marcowa Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:35
      Nigdy nie zrozumiem tego, do jakiego stopnia kobiety potrafią się upodlić żeby mieć w domu męskie gacieuncertain

      Przepraszam, ale nie mogłam.
      Tak się dać upokarzać i jeszcze znosić rozkminy pana na temat samopoczucia kochanki.
      • ichi51e Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:35
        Mysle ze to nie chodzi o meskie gacie tylko niechec do rozbijania rodziny ktora przeciez jakos szczesliwie (?) funkcjonowala.
        Przypomnialo mi sie ze tu ostatnio ktoras forumka pisala ze miala dziadka i babcie ktorzy traktowali sie jak obcy ludzie - np mowili sobie po nazwisku - jakos nie moglam sobie wyobrazic czemu i jak - teraz mysle ze gdyby moj chlop wywinal taki numer to tez by wyladowal w budzie i mowilabym do niego per Nowak...
    • anika772 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:35
      Jak można być takim jełopem żeby nie zmienić hasła do maili z kochanką?? Nie do wiary.
      Gdyby to był jednorazowy skok w bok.... Ale tu był układ wieloletni, on się zaangażował. Nie sądzę żebyś jeszcze mogła mu zaufać.
    • k1k2 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:49
      Ja bym mu wierzyla ze i ciebie i ja pokochal. Zdarza sie. Kazdy ma cos innego do zaoferowania i to w sumie dobrze o nim swiadczy ze nie potraktowal jej jak laski do okazjonalnego dymania tylko jako czlowieka z ktorym sie przez te pare lat zwiazal. Wiem ze wiele osob sie tu ze mna nie zgodzi.

      Na twoim miejscu - JEZELI ko kochasz i faktycznie chcesz z nim nadal byc - odsunelabym sie na pare m-cy dla wlasnego zdrowia psychicznego i zeby mu dac przestrzen do rozwiazania jego spraw. Nie za kare. Dajcie sobie szanse na nowo, moze nawet jesli chesz daj sobie szanse poznac innych facetow - moze sie okazac ze nie dorastaja do piet twojej milosci. Zadbajcie z mezem o to zeby czesc waszych spotkan, jesli bedziecie gotowi, byla "randkowa", a druga, ODDZIELNA czesc byla przeznaczona na ciezkie rozmowy takie od serca. I zobacz co z tego wyniknie.

      Roznie mozna ulozyc sobie zyci,e takze tak ze potrzeby emocjonalne albo seks czescowo lub calkowicie sie realizuje poza zwiazkiem. Bywa. Lepsze to niz totalny brak bliskosci w ogole i zdziczenie w nieszczesliwym malzenstwie. U was wyglada na to ze jakies szczescie, milosc, i seks, sa miedzy wami po tych 20 latach, wiec tym wieksza szansa na sukces.
      • triss_merigold6 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:55
        No nie, laska do okazjonalnego dymania jest mniej niszcząca, traktuje się toto jak chusteczkę higieniczną - wydmuchać i wyrzucić (tekst z Margaret Attwood).
        I tę kochał i tamtą kochał... pojemne ma pan serduszko.
        Nooo... zwłaszcza szczęście... pani szczęśliwa jak cholera, że tyle lat jej partner życie równoległe prowadził. Na jaki sukces szansa? Na trójkąt, tym razem za zgodą autorki wątku?
        • k1k2 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:05
          Moze nawet na trojkat, nie nam o tym decydowac. Ludzie naprawde bardzo roznie sobie ukladaja zycie.

          A co do pojemnego serca, mozna kochac kilkoro dzieci, dwoje rodzicow, rodzenstwo, dziadkow, bliskich przyjaciol, i co - nagle tylko partner/partnerka ma byc jeden jedyny? Owszem, bo tak jest kulturowo ustalone. Ale to nie znaczy ze nic innego nie jest mozliwe.
          • triss_merigold6 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:08
            Z dziećmi, rodzeństwem etc. nie łączą nas (przy normalnych układach) relacje seksualne i intymne. Jest możliwe zapewne, tylko jakoś dziwnie mało akceptowalne i popularne.
            • ichi51e Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:27
              Po za tym on ja nie tylko zdradzal fizycznie ale i psychicznie - tamta to jego najlepszy kumpel ktoremu sie na "zone" zali i rozkminia problemy milosci... A zona siedzi w domu i mu domowe ognisko podsyca z przenosnej dmuchawki zeby plomien nie wygasl. Ciekawe ile razy od tamtej wysylal sms "kocham tesknie"...
            • k1k2 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:10
              Intymnosc to nie tylko seks.

              Malo tego, wiekszosc ludzkosci na tej planecie zyje tak ze najblizsza im osoba to nie maz/zona tylko rodzina lub przyjaciele. Malzenstwo z milosci to przeciez nowy i dosc "zachodni" wynalazek. I nawet z tak zawieranych malzenstw polowa sie rozlatuje, wiec mozna przypuszczac ze przynajmniej u jakiegos % tych nie decydujacych sie na rozwod tez nie jest rozowo.

              Widzisz, mnie dziwi ze sie ludzie dziwia ze jakies uklady poza monogamia sa normalne, ludzkie, mozliwe, moga (nie musza) dzialac. A wystarczyloby poczytac albo historie albo nawet wspolczesna antropologie.
              • ichi51e Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:16
                Nie zgadza m sie z teza ze dla wiekszosc ludzi najblizsza osoba nie jest partner a rodzina i przyjciele.
                • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 17:14
                  > Nie zgadza m sie z teza ze dla wiekszosc ludzi najblizsza osoba nie jest partne
                  > r a rodzina i przyjciele.

                  Mozesz sie nie zgadzac. Ja na przyklad mam w pracy dwa malzenstwa aranzowane przez rodzine (poznanie sie w dniu slubu praktycznie) i dla nich jest oczywiste ze malzenstwo to partnerstwo/instutucja do wychowywania dzieci, a nie zakochanie czy nawet wielka emocjonalna bliskosc. Europa czy Stany to tylko (zdecydowanie mniejsza) czesc ludzkosci. A nawet w zachodnim modelu polowa z tych "najblizszych partnerow" odchodzi; wsrod tych co trwaja razem tylko czesc jest naprawde sobie bliska.
                  • barbibarbi Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 17:32
                    No ale autorka żyje w kulturze europejskiej i ma oczekiwania i pragnienia wg wzorców europejskich. Może dla pierwszej żony w kulturze poligamicznej kolejna kobieta nie jest żadną tragedią ani problemem, ale tutaj to dramat. Z samego założenia mieli tworzyć rodzinę, pan się deklarował, trwał przez wiele lat, są dzieci, a tu się okazuje że równocześnie przez wiele lat był kłamcą. Pan złamał zasady, okazał się oszustem, tak jakby młoda żona z aranżowanego małżeństwa myślała, że wychodzi za bogacza, a tu za jakiś czas okazuje się, że pan oszukał i nie ma co dać dzieciom jeść.
                    • ichi51e Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 17:33
                      Az mnie dreszcz przeszedl! J67£/?&ny oszust!
                    • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 17:47
                      No tak. Mleko sie rozlalo, fakt. Tylko pytanie co dalej.

                      Mozna ten zwiazek zakonczyc i zaczac od nowa, ale co wtedy z dziecmi?

                      Mozna probowac "jeszcze raz", ale co wtedy z przeszloscia, brakiem zaufania, instniejacym (z 7 letnia historia!) zwiazkem z kochanka?

                      Moim zdaneim tu nie ma latwych rozwiazan. W kazdym pozostanie niesmak i poczucie krzywdy. Nie da sie "odkomplikowac" tej sytuacji, chyba ze przez kategoryczne i drastyczne rozwaizania, a i te maja swoja cene - najczesciej taka ze sie cos spycha pod dywan. Facet napisze SMSa ze zrywa kontakty, a potem poczuje ze tak nie moze i juz za plecami zony bedzie przepraszal. Albo autorka wystawi jego walizki za drzwi a potem bedzie ryczec po nocach i wymawiac sobie (slusznie czy nieslusznie) ze pozbawila dzieci ojca. tu NIE MA PROSTEGO ROZWIAZANIA
                      • barbibarbi Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 17:54
                        Najbardziej niepokojące w tym wszystkim, że on tak długo oszukiwał. Wydaje mi się, że nawet jeśli zerwie wszelkie kontakty z kochanką, będzie grzeczniutki cud miód, to i tak za jakiś czas wyjdzie z niego natura poszukiwacza przygód.
                        • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 18:28
                          Tu sie zgadzam. Ryzyko bedzie zawsze. I raczej to jego nie ostatnia w zyciu wpadka.
                      • sanciasancia Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 18:14
                        > Mozna ten zwiazek zakonczyc i zaczac od nowa, ale co wtedy z dziecmi?
                        Bo wychowywanie się rodzinie, w której tata regularnie oszukiwał mamę, a mama teraz nawet nie wie, czy może mu zaufać, to dla nich taki dobry przykład?
                        Poza tym ewidentnie pan nie chce choć trochę wykazać ani skruchy ani dobrej woli. Tu naprawdę nie ma co naprawiać, pan już wszystko sam zamiótł.
                        • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 18:20
                          > Bo wychowywanie się rodzinie, w której tata regularnie oszukiwał mamę, a mama t
                          > eraz nawet nie wie, czy może mu zaufać, to dla nich taki dobry przykład?

                          Oczywiscie ze NIEdobry. Ale jaki jest twoim zdaniem lepszy?
                          Ojciec sie z dnia na dzien wyprowadza, jesli kocha dzieci to zaczyna mu desperacko odbijac z prawnikami i sadem, z alkoholem, roznie, zaleznie od charakteru (malo komu nie odbija w takiej sytuacji), dzieci na terapie a matke na antydepresanty?
                          • vilez Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 18:34
                            Nie słyszałaś o kulturalnych rozwodach?
                            • sanciasancia Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 19:09
                              > Nie słyszałaś o kulturalnych rozwodach?
                              O rozwodach bez terapii, alkoholu i pieniactwa sądowego też.
                              Przedawkowanie forum o rozwodach?
                              • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 19:37
                                sluszalam i o kulturalnych rozwodach, i o przetrwaniu zdrady, i o rozwodach plus ponowne zejscie sie po latach. roznie to bywa.
                          • sanciasancia Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 19:08
                            > Oczywiscie ze NIEdobry. Ale jaki jest twoim zdaniem lepszy?
                            > Ojciec sie z dnia na dzien wyprowadza, jesli kocha dzieci to zaczyna mu despera
                            > cko odbijac z prawnikami i sadem, z alkoholem, roznie, zaleznie od charakteru (
                            > malo komu nie odbija w takiej sytuacji), dzieci na terapie a matke na antydepre
                            > santy?
                            Może jeszcze od razu samobójstwo rozszerzone popełni.
                            Gdyby tak wyglądały rozwody mielibyśmy połowę społeczeństwa zapitą.

                            A matka na antydepresanty zapewne i tak pójdzie, bo mleko i tak się rozlało. Wbrew pozorom utrzymywanie fikcji z facetem, któremu na związku nie zależy (a nie zależy, skoro ucinanie romansu idzie mu jak po grudzie) jest tak samo "traumatyczne". A dzieci potem będą zakładać własne związki z bagażem, który tata im zapewnił, takim jak, że można bezkarnie oszukiwać partnera/partnerkę, albo że trudno jest komuś zaufać. Jakoś też to trzeba będzie przepracować, może na terapii?
                  • kornelia111 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 17:34
                    Współczuję muzułmance. Ale w bardziej cywilizowanej części świata kobieta ma prawo domagać się od swojego mężczyzny wyłączności na uczucia i seks, a jeśli on jej ich nie zapewni to good bye... Chyba, że on będzie miał inne kobiety a ona innych mężczyzn, wtedy układ jest w porządku, jeśli sięzgodzą.
                    • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 18:50
                      No nie neguje ze ma prawo. Ale gdy tej wylacznosci nie dostala, to ma rowniez prawo probowac naprawiac to co ma. A wlasnie ta takich probach autorka napomknela.
                      • kornelia111 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 19:10
                        Gdy tej wyłączności nie dostała, ma prawo naprawiać to co ma przede wszystkim poprzez postawienie mężczyźnie ultimatum, ja albo tamta, jeśli wyborze tamtą, to cóż..., pół światu tego kwiatu, nie ma po czym płakać. Nie jest jest jej godzien. Tylko niech od niego wyegzekwuje (bez żadnej listości), to należy się od niego jej dzieciom, a więc czas i pieniądze. A kochanka powinna zrobić to samo, żeby pan nie miał czasu na zabawę pomiędzy pracą i opiekowaniem się potomstwem z różnych związków.
                  • ichi51e Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 17:39
                    Lepiej bym nie wyciagala przykladu aranzowanych malzenstw - Azja gdzie sa codziennoscia - sypianie z cudzym mezem/zona jest ciagle karalne - wiezieniem i kara pieniezna w najlepszym razie. W sumie szkoda ze nie zyje babeczka w Japonii tajwanie czy Korei - za kase od kochanki i eks meza z odszkodowania zostalaby milionerka...
                    • ichi51e Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 17:42
                      Gdyby byl mezem of course uncertain
    • an_ni Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:52
      znam taka historie kiedy zona wybaczyla mezowi dlugi romans, cca 5 letni, wyprowadzke do kochanki, zycie z nia przez jakis czas, krotki ale jednak, ale kiedy maz powiedzial ze sklada pozew rozwodowy (czego nie zrobil rowno z wyprowadzka od zony!) żona zrobila pieklo na ziemi i maz wrocil do niej i dzieci
      ale ona byla zalezna od niego finansowo, pod 50-tke i bez szans na samodzielne zycie na takim poziomie jak wczesniej
      • bri Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:58
        Zmusić męża do powrotu się da, w wielu sytuacjach - pytanie czy taki związek jest potem cokolwiek wart.
        • an_ni Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:17
          jak wiadomo dla wielu pan wystarczy ze obsluza meza a on kase do domu przyniesie
          • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 18:49
            > jak wiadomo dla wielu pan wystarczy ze obsluza meza a on kase do domu przyniesie
            smutne ale prawdziwe
            oczywsicie zadnej ematki taka sytuacja nie dotyczy wink
    • ardzuna Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 20:54
      bell.adona napisała:

      > le mamy dzieci (6 i 2 lata). Dzieci pojawiły się w wieku późnym (bardzo późnym)
      > ale każde było poczęte świadomie. Czyli pierwsze w 20008 r.

      O tak późno poczętych dzieciach jeszcze tu nie czytałam!!!
    • cherry.coke Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:05
      Siedem lat? Ty w ogole nie znasz tego czlowieka. On ci klamal i mial druga rodzine przez siedem lat. A teraz ci opowiada o uczuciach kochanki.

      Ja z tych co uwazaja, ze ze zdrady mozna wyjsc, ale to nie jest zdrada, to jest alternatywna rzeczywistosc.
      • an_ni Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:21
        jak druga rodzine? kochanke pare razy w roku, przyjaciolke mailowa
        oby to dziecko nie jego bylo

        mysle ze pan sie bardziej zaangazowal niz pani
        kochanka ma malutkie dziecko i stad ten ostatni raz rok temu a pan wspomina i wspomina
        ja bym mu uswiadomila ze pani sie nim bawila to moze mu szybciej przejdzie, autorka znala przeciez ich korespondencje, powinna cos wyciagnac z niej w tym temacie
        • cherry.coke Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:28
          Uj wie czyje to dziecko jest, a juz autorka sie tego na pewno nie dowie...

          Ojciec mojego eksa mial druga rodzine, odwiedzal ich owszem z raz na kwartal. Taki byl z niego ojciec dla tego bocznego dziecka, jak maz dla slubnej zony... dodupny.
          • kandyzowana30 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:38
            Nie przesadzajmy, jesli pan wyjezdza pare razy w roku a dziecko poczete zostalo gdy byl w domu to moze miec pewnosc.
            • cherry.coke Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:52
              Masz racje, druga rodzina to za duzo powiedziane. Rownolegle zycie... Kazde z wydarzen przeszlych siedmiu lat, narodziny, swietowania, jakies romantyczne chwile - odbywaja sie na tle tego, ze on albo wyjezdza do pani, albo sobie z nia czule koresponduje. Wszystko klamstwo...
              • an_ni Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 21:58
                pan mial podzielna uwage no...
            • bell.adona Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:01
              Co do dziecka pewność mam. Umiem liczyć, widziałam dzieciaka i tatę (na zdjęciach).
              Teraz drugie pytanie: Chcę pojechać do niej i pogadać. Nie nawciskać, nie po to aby zrobić awanturę. Po prostu pogadać i spotkać ją twarz w twarz. Mamy już ( niewielki, bo Pani nie chętna) kontakt mailowy. Chciałabym usłyszeć jej historię. Jest sens? Warto?
              • adorra0 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:05
                Masz więcej takich pomysłów?
                • triss_merigold6 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:10
                  Samobójczych...
                  Qźwa, godności trochę. Facet, za przeproszeniem, regularnie dymał na boku i wyznawał uczucia prze dobrych parę lat, teraz biduś wybrać nie może, a ta chce usłyszec historię pani?!
              • triss_merigold6 Nienienie 04.11.13, 22:08
                Nie, błagam, nie rób tego.
                Nie koresponduj.
                Nie zaprzyjaźniaj się z nią.
                Co chcesz od niej usłyszeć, zastanów się? Wolałabyś: nie moge bez niego żyć czy raczej bawiłam się świetnie, był czasoumilaczem.
                Myśl o sobie. Nad sobą się pochyl ze współczuciem i żalem.

                Mnie możesz napisać list jak chcesz, mogę w czynie społecznym pokazać Ci jak różne mogą być scenariusze takiej rozmowy i jak bardzo niefajne dla Ciebie.
                • cherry.coke Re: Nienienie 04.11.13, 22:11
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Co chcesz od niej usłyszeć, zastanów się? Wolałabyś: [i]nie moge bez niego żyć[
                  > /i] czy raczej bawiłam się świetnie, był czasoumilaczem.

                  +1000
              • bri Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:09
                Niby co Ci to ma dać?
              • psiamama6 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:10
                Oszalałaś. Szanuj się trochę kobieto!
              • szmytka1 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:10
                a na cholerę? To dopiero bylby dla mnie policzek, spotkac się z kochanką i rozkminiac sytuacje, jej wersji sluchać, po co ci to?
                • triss_merigold6 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:12
                  Dokładnie. Stanowisko, historia, opowieść tej trzeciej nie mają znaczenia. Istotne jest co autorka chce zrobić ze sobą i jaką decyzję jest w stanie podjąć.
                  • adorra0 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:16
                    Wygląda to tak jakby Autorka za wszelką cenę starała się odsunąć od siebie moment podjęcia decyzji i szukała argumentów przemawiających na rzecz dania partnerowi szansy.I takie jej prawo...
                    • triss_merigold6 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:18
                      Bo jest w szoku. Minie jej i dlatego sugeruję zaopatrzenie się w antydepresanty na wszelki wypadek.
              • k1k2 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:16
                nieglupi pomysl, ale trudny.
                co gorsza nikt Ci w tym nie pomoze, wiec nie wiem czy warto tak sie ranic... gdybys miala kogos obiektywnego do wygadania sie, dobrego terapeute na przyklad, to moze by sei dalo miec z takiego spotkania jakis pozytek. ale tak to obawiam sie ze tylko bedzie bolalo uncertain
                • k1k2 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:17
                  niemnej gratuluje odwagi, choc znowu nikt sie ze mna nie zgodzi zapewne.
                  • triss_merigold6 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:19
                    To nie odwaga, to desperacja. Taka próba udowodnienia sobie, że ma nad czymś kontrolę.
                    • ichi51e Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:21
                      10/10 moja przyjaciolka tez miala taki plan. Nie wypalil.
                  • cherry.coke Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:21
                    k1k2 napisała:

                    > niemnej gratuluje odwagi, choc znowu nikt sie ze mna nie zgodzi zapewne.

                    To nie zadna odwaga. Pan jest niezdolny do akcji, sytuacja w zawieszeniu, nieznosna. Ona usiluje wiec zrobic cos-cokolwiek i zaczyna wykonywac ruchy paniczne.
                  • an_ni Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:22
                    ja sie nie zgodze ze to super decyzja i pomysl
                    ale jestem w stanie zrozumiec, bo autorka przeczytala ich maile, weszla juz w ten trojkat poniekad
                    chyba na swoje nieszczescie
                    za to zgadzam sie z toba ze ideal meza przyjaciela, jedynego powiernika, idealu emocjonalno zyciowego w kazdym calu, to tylko na ematce potrafia kobitki wykreowac wink
                    wylewanie wszelkich emocji mezowi to wrecz zgubny pomysl ...
                    • k1k2 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:32
                      an_ni, nie mowie ze super
                      tez sie staram zrozumiec ze decydujac sie na to autorka na cos liczy, moze na to ze sie stana dla siebie wzajemnie kobietami "z ludzka twarza" a nie tylko rywalkami? mozeze pozna na ile powazne bylo I JEST to zaangazowanie, a to jej pomoze w decyzji? nie wiem. mysle ze szanse sukcesu takiego spotkania sa niewielkie. nie pewne, nie na 100% niemozliwe, ale niewielkie.
                      • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:35
                        chyba cie powaliło. DLaczego niby poznanie pani ma jej pomóc w decyzji? jej decyzja powinna byc oparta wyłacznie na tym, co jest dobre DLA NIEJ. To zobaczenie "ludzkiej twarzy" to niby czemu ma służyć, żenby zacząć pani współczuć i sobie mysleć "nie moge JEJ tego zrobic, nie mogę JEJ chłopa zabrać tak na amen"? Bo jaki, przepraszam, jeszcze sens to ma mieć?
                        • k1k2 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:40
                          myslalam ze to niejest taki wielki wymog, widziec w kims drugiego czlowieka, a nie cizie/cipe/laske/kogos do oblania kwasem.

                          jestes katoliczka przypadkiem?
                          • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:46
                            k1k2 napisała:

                            > myslalam ze to niejest taki wielki wymog, widziec w kims drugiego czlowieka, a
                            > nie cizie/cipe/laske/kogos do oblania kwasem.

                            nie tyle wymóg, ile idiotyzm. Zobaczenie "drugiego czlowieka" zazwyczaj skutkuje przyjęciem jego perspektywy i w efekcie myślenie o jej interesie. No sory ale do czegos takiefgo to trzeba byc nie tyle katoliczką, ile ciężkim frajerem, zwłaszcza, jesli na szali się ma perspektywę swoich dzieci i jakiejś obcej pani. Co prezpraszam, ona potem powie dzieciom, "wiecie, poznałam panią X, taka jakaś smutna mi się wydawała, no nie mogłam jej tego zrobić, więc sory gregory, nei macie jz więcej taty, jesli pani X się pozbiera, to na pewno nei będzie miała nic przeciwko temu, żebyscie tam do nich czasem jezdzily"? czy jak?
                            • k1k2 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:52
                              "Zobaczenie "drugiego czlowieka" zazwyczaj skutkuje przyjęciem jego perspektywy i w efekcie myślenie o jej interesie."

                              Chyba tylko wtedy gdy sie nie doroslo do myslenia o wlasnym interesie i jednoczesnie romumienia perspektywy innych ludzi.
                              A ty jak? Idziesz przez zycie traktujac wszystkich nie-bliskich przedmiotowo, zeby przez przypadek nie zapomniec o wlasnym interesie?
                              • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 23:09
                                > Chyba tylko wtedy gdy sie nie doroslo do myslenia o wlasnym interesie i jednocz
                                > esnie romumienia perspektywy innych ludzi.

                                i w wypadku autorki postu tak właśnie jest, zauważ, nie jest chwilowo w stsanie bronic wylacznie swojego interesu i perspektywa tamtej pani tylko jej pogorszy sytuację.

                                > A ty jak? Idziesz przez zycie traktujac wszystkich nie-bliskich przedmiotowo,
                                > zeby przez przypadek nie zapomniec o wlasnym interesie?


                                a gdzies jest napisane o tym, żeby panią traktować przedmiotowo? Pani po prostu nei powinno sie brac pod uwage w podejmowaniu decyzji, więc poznanie jej perspektywy nie przyniesie zadnych korzysci, co nsjwyzej sporo niepotrzebnego cierpienia. Pani przy tym ludzi się, że to tamta się opamięta - no więc nei opamięta się. raczej zobaczy, że jest górą, bo jest ważna postacia w rozgrywce, skoro autorka się ma zamiar do neij fatygować. I na takei spotkanie trzeba sily, a tę pani powinna zachowac dla siebie i dzieci.

                                zwracam też uprzejmie uwagę, że to nie ja mam prblem z podjęciem decyzji, więc raczej nie ma znaczenia, jak ja idę przez życie.
                                • k1k2 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 23:28
                                  Nie bardzo rozumiem jak w tym rzekomo chrzescijanskim kraju latwo sie sugeruje ze mozna kogos, drugiego czlowieka, nie brac pod uwage. I ze sa sytuacje gdzie jest to usprawiedliwione jakims tam interesem. Mozna **nie byc w stanie**, to rozumiem; kazdy ma jakis limit. Ale zeby tak z premedytacja?
                                  • cherry.coke Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 23:31
                                    LOL, a kochanka ja niby brala pod uwage?
                                  • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 23:45
                                    nie bardzo rozumiem, co ty bredzisz i co chrzescijaństwo ma do tego.
                                    czy jak startujesz w wyscigu albo kandydujesz na oblegane stanowisko, to interesuje cie interes twoich rywali?
                                    I co premedytacja ma do neispotrykania siuę z panią, która świadomei rozwala małzenstwo.
                                    Zmien może spowiednika, bo ten obecny ci robi straszne kuku.
                                    • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 01:07
                                      Moze cie to zdziwi, ale owszem, interesuje. Bo czasami z tego wynika ze ktos inny duzo lepiej sie sprawdzi (albo gorzej) niz ja. Jesli to jest awans w zespole, to wychodze z zalozenia ze sukces jednej osoby, moze mnie a moze kolegi/kolezanki, przyczyni sie do sukcesu grupy.

                                      Tylko ze ja generalnie nie lubie konkurowac ani rzadzic, lubie byc dobra w mojej dziedzinie i byc doceniana za to. Wyobrazam sobie ze w sytuacji jaka ma autorka skupilabym sie na tym co jest cennego miedzy mezem a mna ze jestesmy razem przez 20 lat. I czego zabraklo. Co mu dawala ta inna kobieta. Czasem jest tak ze np. w malzenstwie licza sie glownie dzieci i szkoda kasy na wyjazd do dobrego hotelu, butelke szmpana i nieco fantazji i luzu. Ale gdyby zona wiedziala ze maz i tak to przezyje tylko z kims innym.... moze pozwolilaby sobie zaszalec?

                                      Bywa tez tak ze po prostu nie mamy do zaoferowania tego co ma ktos inny, czy to bedzie duzy biust czy specyficzne poczucie humoru, czy rozumienie spraw zawodowych, cokolwiek. W kazdym zwiazku jest element rosczarowania ze nasz bliski/bliska czegos tam nam nie zapewni. Mozna albo sie z tym pogodzic, albo szukac tych elementow gdzie indziej, oba rozwiazania sa zwyczajnie ludzkie. Moze dobre moze niedobre ale po prostu ludzkie.

                                      • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 01:21
                                        k1k2 napisała:

                                        > Moze cie to zdziwi, ale owszem, interesuje. Bo czasami z tego wynika ze ktos in
                                        > ny duzo lepiej sie sprawdzi (albo gorzej) niz ja. Jesli to jest awans w zespole
                                        > , to wychodze z zalozenia ze sukces jednej osoby, moze mnie a moze kolegi/kolez
                                        > anki, przyczyni sie do sukcesu grupy.

                                        nie brnij... w wypadku, w ktym priorytetem jest dobro zespołu, nmożna sobie myslec, że kto inny się spraawdzi lepiej w zespole dla dobra wszystkich. PAni kochanka NIE JEST CZŁONKIEM ZESPOŁU AUTORKI. CZłonkami zespołu sa dzieci. Jesli autorka uzna, ze pani sie lepiej nada na partnerkę dla pana, to ucierpią na tym członkowie jej zespołu (jej rodzina).
                                        Sukces grupy tez polega na tym, że ma lepsze osiągnięcia niż inna grupa. Twoja filozofia jest mniej więcej tak z dupy, jak olanie swojego zespolu i pomaganie zespołowi przeciwników, który cię upokarza. No naprawdę ani to mądre ani - wbrew pozorom - chrzescijańskie.

                                        > Tylko ze ja generalnie nie lubie konkurowac ani rzadzic, lubie byc dobra w moje
                                        > j dziedzinie i byc doceniana za to. Wyobrazam sobie ze w sytuacji jaka ma autor
                                        > ka skupilabym sie na tym co jest cennego miedzy mezem a mna ze jestesmy razem p
                                        > rzez 20 lat. I czego zabraklo. Co mu dawala ta inna kobieta

                                        to nei jest drugi policzek ani milosc blizniego, to jest masochizm.
                                        • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 03:00
                                          Nie brne, ty masz swoja poglady a ja mam swoje
                                          Acha, dzieki za darmowa diagnoze. rozumiem ze masz kwalifikacje zeby takowymi szafowac?
                                          A co do zastanawiania sie lub nie, sa ludzie ktorym myslenie NIE szkodzi, nawet jesli zahacza o trudny emocjonalnie obszar.
                                          • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 05:45

                                            k1k2 napisała:

                                            > Nie brne, ty masz swoja poglady a ja mam swoje

                                            widzisz, ja tez jestem zdania, że czasem warto ustąpic osobie, z którą gram do tej samej bramki, jeśłi jej działanie będzie lepsze dla naszej drużyny niz moje.

                                            Tyle, że ty postulujesz pochylenie się nad ludźmi, którzy próbują strzelic ci gola. To jest głeboko niesprawiedliwe w stosunku do reszty twojej drużyny, ludzi, co do k†órych masz zobowiązania.
                                            • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 06:33
                                              W zyciu te podzialy na druzyny nie zawsze sie sprawdzaja. Sasiad przeciw sasiadowi, korpo przeciw korpo, nacja przeciw nacji. Mam zawod takiej natury gdzie bardzo liczy sie wspolpraca, i to rzutuje na moje podejscie do zycia (albo podejscie wplynelo na wybor zawodu...). W sytuacji autorki (i w wiekszosci innych sytuacji w zyciu) uwazam ze zaostrzanie antagonizmow moze zrobic wiecej zlego niz dobrego.

                                              Na przyklad jesli zazada natychmiastowego zerwania kontaktow z ta druga kobieta, efektem moze byc faceta trwale poczucie winy ze tamta tak bezceremonialnie kopnal w d. - poczucie w pewnym sensie zrozumiale/uzasadnione. Sluszne, niesluszne, nie wnikam. Ale moze odbic sie czkawka na autorce. Czasami gdy wszystkie strony maja na tyle sily ze potrafia przyjrzec sie sytuacji w calej jej rozciaglosci, to sie okazuje ze kazdy jakos tam cierpi i sie szarpie, i ze prawdziwie dobre rozwiazanie to takie ktore bierze pod uwage wszystkich.

                                              Co oznacza ze rowniez bierze pod uwage jaka duza krzywde ta sytuacja wyrzadzila autorce i dzieciom; to ze koszt romansu i moze niemadrych wyborow w duzej mierze ponosi ona, niezasluzenie. Ludzie maja poczucie winy i ja akurat czesto na te ludzka przyzwoitosc licze. Tak, nawet w przypadku gdy ktos oszukiwa/ukrywal przez wiele lat. Tylko ze o ta przyzwoitosc i poczucie winy duzo latwiej gdy czlowiek nie czuje sie atakowany, tylko po prostu widzi jak komus bliskemu zadal bol.
                                              • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 13:16
                                                W sytuacji autorki (i w wiekszosci innych syt
                                                > uacji w zyciu) uwazam ze zaostrzanie antagonizmow moze zrobic wiecej zlego niz
                                                > dobrego.

                                                ty naprawdę jestes nienormalna w głowę.
                                                nierealizowanie złego pomysłu o spotkaniu to nie jest zadne antagonizowanie.
                                                przeciwnie, spotkanie moze do czegos takiego doprowadzic (pani z czech moze wpasc na pomysl "oklamywal mnei i ciebie, bo mnie obiecywal, ze sie rozwiedzie, ukarajmy go razem" - i to akurat jest autentyczny scenariusz, a nei takei rzewne fantazje, jakie tu snujesz).
                                                • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 16:31
                                                  chodzi mi o zaostrzanie antagonizmow NA TYM FORUM
                                                  o wsiadanie na kochanke i poglad ze pewnie lepiej bylo by jej oczy wylupic i wywyezc na gnoju, a meza za morde i zakazac kontaktow zaraz natychmiast, i.. i.... dalej wszystko sie ulozy.

                                                  jak??

                                                  Kochanki i jej racji sie nie da tak latwo zignorowac i nie chodzi o "wlaczanie" jej do sytuacji, ona juz JEST w tej sytuacji tak samo jak inni. Kazdy dobry strateg wie ze musi brac pod uwage wszystkie istotne czynniki ktore maja wplyw na wynik. Ale nie ematka. Ematka zyje w swiecie poczucia wielkiej kontroli. Iluzorycznej, dodam.
                                  • anorektycznazdzira Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 23:47
                                    Czyś Ty się kobieto szaleju objadła? A ta kochanka to przez te 7 lat bzykała autorki męża z wielkiej troski o autorki człowieczeństwo i upodmiotowienie, czy jak!?
                                    • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 00:26
                                      No wiadomo, najprosciej ziac jadem gdy nas ktos skrzywdzi, tylko do czego to prowadzi wlasciwie? do tego oblewania kwasem wlasnie.

                                      I zeby nie bylo - zadna wojujaca katoliczka ze mnie, tylko tak dumam na mizerna kondycja milosci blizniego i nadstawiania drugiego policzka. Moze uczciwiej byloby glosic, "miejcie w dupie/walczcie o swoje/kto nie z wami to przeciwko wam"
                                      • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 00:59
                                        litości, ty naprawdę zmień księdza. Drugi policzek?
                                        Tu nie chodzi o zianei nienawiścią tylko o ustalenie priorytetów (podpowiem: dla belladonny ważniejsze powinno byc samopoczucie jej dzieci, a nei kochanki - szok, nie?), ustalenie tego, co się chce osiągnąc a nastepnei postępowanie zgodnie z priorytetami i tak, żeby osiągnąc cel (niezależnie od tego, czy tym celem będzie naprawa małżęnstwa, czy puszczenei pana w skarpetkach).
                                        Planowanie ryzykownego i bardzo kosztownego emocjonalnie kroku w momencie, w którym się nie wie, czego się chce oraz odsłonięcie kart przeciwnikowi to czysty idiotyzm.
                                        NAwet katolicy kiedy grają w karty nie pokazują ich przeciwnikowi w ramach miłości bliźniego.
                                        • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 01:07
                                          Nie mam ksiedza. Nie wszyscy maja ksiedza, wiesz?
                                        • noname2002 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 10:55
                                          NAwet katolicy kiedy grają w karty nie pokazują ich przeciwnikowi w ramach miło
                                          > ści bliźniego.

                                          Katolicy maja przykazanie "miluj blizniego jak siebie samego" a nie bardziej niz siebie. Bell.adona musi teraz zadbac o siebie i dzieci a spotkania z kochanka i kolejne zalamanie jej w tym nie pomoga.
                                      • anorektycznazdzira Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 16:40
                                        k1k2 napisała:
                                        > No wiadomo, najprosciej ziac jadem gdy nas ktos skrzywdzi, tylko do czego to pr
                                        > owadzi wlasciwie? do tego oblewania kwasem wlasnie.
                                        Jakim kwasem, co Ty z tym kwasem?

                                        > I zeby nie bylo - zadna wojujaca katoliczka ze mnie,
                                        za to wojująca teoretyczka big_grinbig_grin

                                        > tylko tak dumam na mizerna
                                        > kondycja milosci blizniego i nadstawiania drugiego policzka.
                                        Któryś już raz wyjeżdżasz z kościelnymi cytatami i dopominasz się ich respektowania. Żadna wojująca katoliczka to jest ze mnie, a nie a ciebie, i z tej pozycji się pytam: co mnie i nie tylko mnie obchodzą drugie policzki i dlaczego taki z doopy argument?
                          • kornelia111 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 19:27
                            myslalam ze to niejest taki wielki wymog, widziec w kims drugiego czlowieka, a
                            > nie cizie/cipe/laske/kogos do oblania kwasem.
                            Do oblania kwasem nie. Ale osoba, króra świadomie wchodzi w związek z facetem związanym (męzem lub kimś w stałym związku) nie zasługuje nawet na tak pochlebne określenia jak cizia/ci.../laska, ale na te gorsze, których nie wspomne, bo mi usuną post. To samo dotyczy mężczyzn wchodzących w związki z kobietami będącymi w stałych związkach, chociaż tutaj, obawiam się, język polski nie dorobił się wystarczająco obelżywych określeń. Cóż, kultura patriarchalna...
                      • anorektycznazdzira Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:45
                        żeś się literatury z różowymi okładkami w lilie naczytała?
              • ichi51e Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:20
                Osobiscie widze sens spotkania z pania li i jedynie jesli planujesz ja oblac kwasem. Ale to ja.
                • triss_merigold6 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:22
                  Na zimno takie rzeczy, na zimno. Za to idzie się siedzieć, nie opłaca się.
                • k1k2 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:33
                  a za co niby?
                  a gdzie maz w tym wszystkim?
                  • memphis90 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 16:18
                    Mąż się zastanawia....
              • yeerba opanowana ale czy racjonalna? 05.11.13, 08:24
                Świetnie, że w tej całej sytuacji jesteś na tyle opanowana, że nie chodzi Ci po głowie jakaś zbrodnia.

                Pytanie na ile jesteś racjonalna?
                1. Siedem lat pięknych bajek o hotelach i pracy. Pstryk i już "nie będę"? Czy może wejdziecie na wyższy poziom szczerości: kochanie teraz praca, ale w przyszłym tygodniu muszę się z nią spotkać skoro mam to zakończyć. Będę cię informował na bieżąco - obiecuję.
                2. Lubisz go - to fajnie. Jest zaangażowanym ojcem - super. Zakładam, że możecie się dogadać na tyle, żeby dzieci zbyt boleśnie tego nie odczuły. Tata ma 'pracę', więc teraz będzie więcej poza domem, ale każdą wolną chwilę spędzi z wami dzieciaki. Niech spędza.
                3. Dlaczego macie być razem na jego warunkach? Ty nie miałaś wyboru ani czasu na to, żeby przemyśleć sytuację. On teraz potrzebuje czasu? W porządku, jeśli Ci to pasuje i chcesz być z nim i nawet chcesz dać mu ten czas, to na Twoich warunkach: separacja. Jak się człowieku ogarniesz to ja ZASTANOWIĘ SIĘ czy przyjmę cię z powrotem, dodaj że czas działa na jego niekorzyść. Zobaczysz na ile ważna dla niego będziesz i ile czasu będzie zamykał temat (i tu może Cię spotkać rozczarowanie, ale przynajmniej przejrzysz na oczy).
                4. Nie rozumiem o czym chcesz rozmawiać z nią. Co znaczy 'jej wersja'. Czy Ciebie i dzieci obchodzi postawa męża, czy jakiejś obcej baby. Przypuśćmy, że dowiesz się, że on jej 7 lat opowiadał jaki jest nieszczęśliwy z Tobą i mamił ją, że niebawem się rozwiedzie. Zatem ona będzie usprawiedliwiona? Czy to ma znaczenie dla Ciebie?

                Siedem lat i po drodze dwójka dzieci, Wigilie, wakacje, spotkania rodzinne u boku kogoś takiego. Teraz jeszcze czekaj dalej, aż Twój mąż kulturalnie i z godnością zakończy ważną dla niego sprawę, odbierając Twoją godność.
                Przy Twojej postawie śmiem twierdzić, że mu się upiekło (a może to przewidział).
                • minor.revisions Re: opanowana ale czy racjonalna? 05.11.13, 13:18

                  yeerba napisał(a):

                  10/10
              • attiya Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 13:49
                koniecznie, koniecznie uncertain


                tak na poważnie chcesz jechać?
    • anmoko Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:01
      Niestety, ale to Ty musisz podjac decyzje. On nie podejmie, bo nie chce/nie potrafi/przerasta go to/boi sie konsekwencji. I miej swiadomosc, ze jezeli pozwolisz mu zostac juz prawdopodobnie nigdy mu nie zaufasz i zawsze bedzie cien podejrzliwosci bedzie miedzy Wami. Jezeli zdecydujesz, ze sie rozstajecie - badz konsekwentna. Zadnego spania na kanapie - wyprowadzka i ustalenie szczegolow dot. opieki nad dziecmi, alimentow. Wg mnie kazde rozwiazanie polowiczne przedluzy tylko agonie. Bedzie bolalo, ale im szybciej cos zdecydujesz, tym lepiej dla Ciebie. Aha, dzieci dadza rade - wazne zeby tata utrzymywal z nimi staly kontakt. Powodzenia!
      • aaadddaaa83 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:25
        Spakowałabym i pogoniła...
        Może i potrafiłabym mu wybaczyć, ale na pewno nie zapomniałabym.
        • ichi51e Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 09:22
          To sluszna uwaga - to pan maz sie powinien wyniesc nie ty z dziecmi.
    • jola-kotka Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:31
      Kochasz go?
    • 5justi Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:33
      ale chce wam się uwierzyć że 7 lat!!!! laska niczego nie zauważyła????
      jakiś dziwny to chyba był związek...

      albo autorka wątku wyjątkowo ślepa na szczegóły
      albo pan niesłychanie cwany i sprytny
      po prostu mistrz kamuflażu...

      Autorko - naprawdę aż trudno mi uwierzyć w taką historię.
      jeśli jest ona jednak prawdziwa - współczuję
      ja osobiście nie mogłabym już być z taką osobą...
      dla mnie koniec związku nastąpiłby w momencie odkrycia prawdy...
      tu wystąpiło kłamstwo tak okrutne, tak wstrętne i długotrwałe, że aż zapiera dech
      współczuję sytuacji oraz współczuję dzieciom
      one jak zwykle w egoizmie dorosłych tracą najwięcej

      podziwiam cię za przebłyski myśli o sklejaniu tego "związku"
      że jesteś w stanie widzieć jeszcze jakieś dalsze "MY"
      ja nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić
      dla mnie to już niestety finito wszystkiego
      • anorektycznazdzira Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:37
        Mam w rodzinie taką, co nie zauważyła przez 3 lata. Też zaszła w ciążę i urodziła dziecko w tym czasie. Do 7 w sumie już nie jakoś abstrakcyjnie daleko, prawda?
        A dziewczyna zupełnie ogarnięta i nic jej nie brakuje, nie zauważyła, bo nikt zdrowy psychicznie nie zakłada, że może być tak absurdalnie oszukiwany.
    • anorektycznazdzira Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:33
      No jakie jest inne wyjście, kiedy on nawet nie chce przyznać się do błędu tak na prawdę?!
      Jak to rokuje?
      Facet mówi, ze się rozstanie- ale jeszcze nie teraz, mówi, że żałuje- ale w sumie to ją też kocha, miał się rozstać jak byłaś w ciąży- ale mu się jej tak żal zrobiło. A Ciebie mu nie żal, ciebie nie kocha, ani nie szanuje na tyle, żeby zająć jasne stanowisko???
      Wszelkie półśrodki, pod dowolnym pretekstem: dzieci czy innym, doprowadzą tylko do jego poczucia, ze jednak mu się uda zjeść ciastko i mieć ciastko, a w konsekwencji do większego poniżenia Ciebie. Zresztą żądania wobec ugodowej żony eskalują, spotyka się nieraz hardkorowe iście opowieści, jakie rozwiązania "przejściowe" panowie nie wywaleni w porę na ryj proponowali swoim osłupiałym żonom.

      Boli nie boli- zdecydowanie wywalić.
    • dniuy Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:38
      mam znajomą która jakieś 7 czy 8 lat spotyka się z żonatym. ona się rozwiodła a on ciągle zwleka. ale równocześnie nie zamierza z niej rezygnować bo mu wygodnie w układzie spokojny dom z dziećmi i przynajmniej raz w tygodniu wypad z kochanką, telefony, rozmowy, wspólne wyjazdy. na perspektywę spotkania się z żoną swojego kochanka; dziewczyna mówi wprost że by ją wyśmiała, bo żona niech sobie męża pilnuje a nie kochanki się czepia. jesli żona przez tyle lat przymykała oczy na to co mąż robi to widocznie też jej układ odpowiada, że pan się poza domem realizuje. gdyby żonie układ nie odpowiadał to by się rozwiodła. mąż tego się boi, bo odetnie mu stabilizację i prosty dostęp do dzieci ; a kochanka tylko na to czeka bo przechwyci dla siebie zaradnego pana. nie jest powiedziane że z nim szczęśliwa będzie ale te portki chce mieć dla siebie, najleiej na wyłączność.
      • k1k2 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:44
        po co jej te portki na wlasnosc skoro ma meza?
        i do tego mieszka w innym kraju?
        • dniuy Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:45
          więc może po to autorki mężowi ciągle potrzebna żona.
          bo nie ma gdzie się przenieść póki co, a tamta aż tak do rozwalania swojego spokojnego stadła niewyrywna.
          • dniuy Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:46
            to znaczy nie-żona, bo ślubu nie mają. ale zasiedzenie w jednej chałupie + dzieci swoje robi.
    • bell.adona Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:38
      Dlaczego chcę się z nią spotkać?
      Bo jemu już nie wierzę.
      Ale mam nadzieję, że to w niej ostudzi trochę emocje.
      Że już następne spotkanie (ewentualne) nie będzie takie przyjemne. Bo przecież każda słodka tajemnica kiedyś może stać się ciężarem.
      • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:41
        bell.adona napisała:

        > Dlaczego chcę się z nią spotkać?
        > Bo jemu już nie wierzę.

        takie spotkanie miałoby sens, gdybyś potrzebowała dowodów (na zasadzie: upić panią i powiedzieć, że "już wszystko wiesz, bo misio ci opowiedział" - i wtedy pani by mogła zacząć sypać następnymi szczegółami, o których pojęcia nie masz (ale ona mysli, zemasz). Ale to ci niepotrzebne, masz emaile.

        > Ale mam nadzieję, że to w niej ostudzi trochę emocje.

        bitch please...
      • bri Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:51
        Niewykluczone że to ich do siebie tylko zbliży. Wyobraź sobie jak potem Cię obgadują wspólnie, a on ją pociesza i przeprasza za nieprzyjemności. Jeśli przez siedem lat tamta kobieta nie zrobiła nic, żeby ich związek zmienić w oficjalny to najprawdopodobniej wcale tego nie chce. Nagłe oswobodzenie kochanka może jej bardziej popsuć szyki niż cokolwiek innego. Ale to jest nieważne w ogóle. Zajmij się sobą. Zostaw go z dziećmi i wyjedź gdzieś przynajmniej na tydzień, wypłakuj przyjaciółkom, itd.
        • an_ni Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 23:13
          no sa niestety tacy misiowe ktorzy musza, ale to musza podzielic sie intymnymi sprawami malzenskimi z kochankami.
          ja mysle ze to ona ma uklad nie do rozerwania a nie on
          chocby kwestia innych krajow zamieszkania
      • 3-mamuska Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 23:11
        > Dlaczego chcę się z nią spotkać?
        > Bo jemu już nie wierzę.
        > Ale mam nadzieję, że to w niej ostudzi trochę emocje.
        > Że już następne spotkanie (ewentualne) nie będzie takie przyjemne. Bo przecież
        > każda słodka tajemnica kiedyś może stać się ciężarem.


        Takie spotkanie cie rozczaruję...
        W niej emocje powinny ostudzić twoje kolejne ciąże.

        Ja rozumem ,chcesz na rozum przejść dowiedzieć sie dlaczego, poznać wroga ( co ona ma lepszego odemnie)
        Znaleść winę w pani nie w mężu.

        Chcesz zeby cie poznała i żebyś nie była tylko anonimowa osoba, a żywa istota która ona z twoim mężem krzywdzą.
        I żebyś była mniedzy nimi kiedy następnym razem sie spotkają.


        Tylko to nic nie da, no chyba ze chcesz usłyszeć ze mówił jej ze jak kocha, ze nie moze bez niej zyc ze jest jej przyjacielem itp.

        Ja powiem tak mi tez by było cieżko sie rostac ostatecznie powiedzieć wynocha.
        Ale wiem tez ze nawet gdyby maz został ze mna to bedzie mnie to gryzło, przez to będę wredna , będę robić awantury ,będę załamana.

        Gryzloby mnie takie sprawy jak -dlaczego , w czym ona jest byłaby lepsza, co zrobiłam nie tak.
        Wizja mojego męża z mna w łóżku meczylaby mnie strasznie.
        Po jakimś czasie i tak byśmy sie zostali. Zjadłoby mnie to od srodka.
        Nie poradzilabym sobie z tym.

        Po prostu nie dociera do ciebie to jeszcze, nie mozesz uwierzyć se ten fajny kochający człowiek którego tyle lat znasz mógł cie tak skrzywdzić.
        I chyba dlatego chcesz sie z nia spotkać .
      • miacasa Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 23:28
        Nie spotykaj się z kochanką, raczej emocjonalnie się pogrążysz. Miałam takie fantazje jak romans mojego męża wyszedł na jaw ale pewnie bym się spłakała i upokorzyła tylko taką konfrontacją. W moim przypadku mąż odciął się od znajomości i od roku próbujemy posklejać naszą rodzinę (mamy troje małych dzieci) a tamta dziewczyna ostygła szybko gdy ktoś doniósł jej teściowej - jakoś się dziewczyna odkochała. Słodycz szybko zmieniła się w gorycz, mnie ta sprawa złamała, nie potrafię się pozbierać choć minął już rok. Życzę siły i dobrych decyzji.
      • szpil1 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 16:10
        bell.adona napisała:

        > Dlaczego chcę się z nią spotkać?
        > Bo jemu już nie wierzę.

        Nie rób tego. Ja uważam, że to błąd. Ja też spotkałam się z kochanką męża, też chciałam od niej wyjaśnień. Dopiero po długim czasie zrozumiałam, że to było kompletnie niepotrzebne. Jaką masz gwarancję, że ona powie prawdę? A jeśli powie, to naprawdę chcesz usłyszec co on o tobie opowiadał? Bo że opowiadał, i to nie najlepsze rzeczy, możesz byc pewna.

        > Ale mam nadzieję, że to w niej ostudzi trochę emocje.
        > Że już następne spotkanie (ewentualne) nie będzie takie przyjemne. Bo przecież
        > każda słodka tajemnica kiedyś może stać się ciężarem.

        Jakie emocje, jaka tajemnica? Kobieta od początku wie, że on jest w stałym związku. I od początku ma to w d..ie. To nie jest sytuacja gdy pan zgrywa kawalera.
        Dla mnie to brzmi jakbyś miała nadzieję, że ona po rozmowie z Tobą zerwie z nim, a on przejrzy na oczy i wróci do Ciebie. I wszystko będzie pięknie i cudownie. A moim zdaniem to co on Tobie mówi świadczy o tym, że pan Ciebie stawia na drugim miejscu i niczego nie ma zamiaru kończyc. Szanuj się sama, bo ani on, ani ona Cię nie szanują.
        • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 18:11
          szpil, czy moge spytac jak sie skonczyla Twoja historia?
          twojej wypowiedzi, choc nieliczne w tym watku , akurat do mnie przemawiaja
          • szpil1 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 19:08
            Skończyła sie banalnie: nie jesteśmy już małżeństwem. A z perspektywy czasu widzę jak bardzo chciałam wierzyc w to co mój mąż mówi. Aż mi wstyd w jakie bzdury wierzyłam smile. U mnie też było: on potrzebuje czasu, nie wie co zrobic, kocha mnie, jestem ważną osobą w jego życiu. Teraz zawsze jak słyszę, że pan się waha, że ta druga też jest - wg niego - w trudnej sytuacji, że on potrzebuje czasu do namysłu - to myślę, że to bzdury, że jednak ta druga jest ważniejsza, a żona/dotychczasowa partnerka jest trzymana przez jakiś czas tylko z powodu pana jakichś tam potrzeb (wygodnictwo, finanse?). To było ponad dwa lata temu i dopiero teraz mogę powiedziec, że wracam do siebie. I wiem, że spotkanie z kochanką tylko mnie upokorzyło i spowodowało, że jeszcze mniej zaczęłam wierzyc w siebie. Bo się okazało, że w rozmowach z mężem ja byłam ta jedna, jedyna z którą nic go nie rozdzieli, a jej mówił, że nigdy mnie nie kochał, że jestem największą pomyłką w jego życiu. Rozumiem autorkę wątku, że chce sie spotkac, wyjaśnic, że nie stawia ultimatum swojemu partnerowi, bo sama tak myślałam. I współczuję, wiem jaka to ciężka sytuacja, gdy powoli prawda dociera do świadomości, ale nie chce się w nią uwierzyc.
            Przepraszam, że chaotycznie, ale właśnie wychodzę na basen i trochę się śpieszę smile
            • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 19:36
              Dziekuje za odpowiedz.
              Uslyszec ze sie jest pomylka... wspolczuje uncertain
              • szpil1 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 23:25

                k1k2 napisała:

                > Dziekuje za odpowiedz.
                > Uslyszec ze sie jest pomylka... wspolczuje uncertain

                No, w sumie to chyba było najbardziej upokarzające w moim życiu, te własnie słowa. Tym bardziej, że miałam okazje to usłyszec przy okazji spotkania z nimi obojgiem. I wiesz, że to wszystko sobie racjonalizowałam? Na zasadzie: zależy mu na tej dziewczynie, co innego miał jej powiedziec, jak nie to, że jestem "zła kobieta"? Że tak naprawdę on jej nie kocha, że jest znudzony małżeństwem, że skoro mi ciągle mówi, że mnie kocha to przecież na pewno to jej kłamie, a mnie mówi prawdę. I dopiero po kilku miesiącach zaczęło do mnie docierac, że się tak naprawde stało. Że te deklaracje, że on nie wie, waha się, kocha mnie, a ona to tylko po to, żeby miec dziecko (bo my nie mogliśmy, a to największe marzenie mojego męża, zostac ojcem) są g...o warte. Że tak sie tego nie załatwia, że nie upokarza się i nie oszukuje kogoś kogo niby sie kocha i kto podobno jest najważniejszy na świecie. Ale od tamtej pory nie potępiam nikogo kto jest w podobnej sytuacji, nie uważam, że ci ludzie są głupi i naiwni. Bo wiem jak ciężko uwierzyc w to co się dzieje, jak łatwo we wszystkim dostrzec iskierkę nadziei i kurczowo się tej nadziei trzymac. Uważam, że podobnie jak ja autorka za jakiś czas to dostrzeże. po prostu to jest zbyt świeża sprawa.
                • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 23:30
                  > No, w sumie to chyba było najbardziej upokarzające w moim życiu, te własnie sło
                  > wa. Tym bardziej, że miałam okazje to usłyszec przy okazji spotkania z nimi obo
                  > jgiem. I wiesz, że to wszystko sobie racjonalizowałam? Na zasadzie: zależy mu n
                  > a tej dziewczynie, co innego miał jej powiedziec, jak nie to, że jestem "zła ko
                  > bieta"?

                  k z numerkami ci to zaraz wyjasni, ze dobrze zrobiłaś, ze drugi policzek i te rzeczy uncertain
                • k1k2 Re: Słodycz zdrady 06.11.13, 01:01
                  Tez mysle ze sprawa jest swieza i pewnie pomysl autorki co dalej bedzie z czasem ewaluowal. Moze tez przez "popelnienie" pewnych prob. WIdzialam przypadki gdy to sie udawalo, przynajmniej na jakis czas, ale w koncy w zyciu wszystko jest na jakis czas... Panta rei.

                  Co do twojej sytuacji zle sie stalo ze facet cie wrzucil pod kola sad i faktycznie upokorzyl. Bo to ze sie zaangazowal w dwie strony to, hmm, o nim nie najlepiej swiadczy, ale mogl przynajmniej miec tyle przyzwoitosci zeby sie nie zaprzec ciebie tak chamsko i publicznie. W tym momencie ja tez bym odeszla.
    • antoska2013 Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:45
      Pomysł z rozmową z panią jest bardzo dobry. Nie słuchaj dziewczyn, które to odradzają. Musisz się kierować swoim interesem. A w Twoim interesie jest wiedzieć jak najwięcej o swojej sytuacji. Znając wyłącznie wersję męża, nic nie wiesz. Moim zdaniem będziesz w szoku, kiedy wysłuchasz pani. Będzie Ci znacznie łatwiej podjąć decyzję, znając całą prawdę, a nie zmanipulowane pod Ciebie kłamstwo. Znam parę historii o równoległych życiach i w każdej, ale to absolutnie w każdej, mężczyzna miał w drugim związku dom, szafę, skarpetki, znajomych, teściów itd. I dziecko. Żadna z rodzin nie była tak naprawdę mniej ważna. Twoje przekonanie, że dziecko nie jest męża, jest przepraszam Cię absurdalne. Po prostu wypierasz tę możliwość. Twoja zdolność liczenia nie ma tu nic do rzeczy. Żeby bzyknąć kochankę wystarczy godzina. Były takie 3 miesiące, kiedy Twój mąż nie wychodził z domu? To, że dziecko nie jest podobne do ojca, kompletnie nic nie znaczy. Nie wiesz też przecież, czy urodziło się w terminie, czy po, czy jest wcześniakiem. Wiesz tylko, że ten związek jest dla męża tak ważny, że nawet gdy się wydało i ryzykuje, że Cię straci, podkreśla, że nie może zerwać itd.
      Idź na spotkanie z tą kobietą. Dowiedz się prawdy o podwójnym życiu. Podejmij decyzję, wiedząc jak jest.
      • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:48
        ale to pod warunkiem, ze tamta pani będzie mówic prawdę.
      • dniuy Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 22:52
        ale po jakiemu z tą kobietą będzie rozmawiać? to słowaczka jest ponoć.
      • anorektycznazdzira Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 23:57
        Prawdę??? Od kobiety, która czynnie uczestniczyła w obrzydliwym okłamywaniu autorki przez 7 lat? big_grin
        Chyba tego nie przemyślałaś, jaki ma kochanka interes w tym, żeby zdradzonej zonie powiedzieć jakąkolwiek prawdę? To NIE jest kochanka, która o istnieniu zony nie wiedziała, sama jest w szoku i ma ochotę "misia" rozszarpać"- w takim wypadku koalicja dwóch rozsądnych kobiet byłaby ciekawym rozwiązaniem. Ale nie będzie: zdradzana zona stanie przed patologiczną kłamczuchą, która przez 7 lat waliła po rogach swojego męża a jej męża obracała nadzwyczaj sprytnie. Skąd ty chcesz tej prawdy, na litość?
        • antoska2013 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 10:25
          Nie no jasne, lepiej uwierzyć mężowi, który przecież nie kłamał w żywe oczy przez te 7 lat??? Po jej wysłuchaniu może złożyć niektóre sytuacje do kupy. No ale niektóre panie wolą łykać kit, który wciska mąż... Jeśli myślisz, że tamta nie łykała wciskanych jej kitów, to jesteś w wielkim błędzie. Osią takiego układu jest zawsze zakłamany facet. Ne obciążajmy kochanki ponad miarę drogie panie. Założymy się, że uwierzyła w milion pięknych kłamstw? Nie masz pojęcia, co wiedziała, a czego nie. Może jej powiedział, że ma żonę psychicznie chorą, a może jeszcze co innego. Centralnym oszustem jest małżonek. Przynajmniej dla autorki. Pewne "prawdy" są dla niej sprawdzalne. Puzzle same się ułożą. Nawet jeśli kochanka będzie kłamała...
          • anorektycznazdzira Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 16:48
            Masz doświadczenie na pozycji kochanki? big_grin
            Pan jest zakłamany- nie ulega kwestii, ale autorka poczytała sobie korespondecję, od deski do deski podobno i jakoś nie zauważyła, żeby paniusia była szczególnie źle poinformowana na temat autorki, jej stanu psychicznego, jej dzieci itp. Więc nie pisz bez sensu, że "nie mam pojęcia"- ja nie mam, ale dziewczyna zakładająca wątek już ma. A już kompletnie nie rozumiem, jaką ma wartość "odkrycie", że mąż kłamał na temat żony i np. żonie mówił, że kocha żomę, a kochance, że nie, żonie, że jest z nią taaaaki szczęśliwy, a kochance, że jest z żoną z powodu dzieci/kredytu/przyzwyczajenia/wstawsobiecochcesz. O matuś, ale szokująca prawda warta wszelkiego poświęcenia tongue_out

            • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 17:07
              Nie, ale mam doswiadczenie z pozycji mediatora miedzy stronami.
              I bynajmniej nie chodzi w takich (trudnych) rozmowach o wywlekanie, oskarzanie, czy ranienie sie wzajemne. Im wiecej szacunku i zrozumienia sa sobie w stanie ludzie okazac, z tym lepszym samopoczuciem odchodza od stolu - wlasnie ci, ktorzy zdobyli sie na ten wysilek. To nie jest prezent dla rywalki, to jest podjecie decyzji jak sie chce przejsc w zyciu ciezka probe.
              • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 17:13
                To nie jest prezent dla rywalki, to jest podjeci
                > e decyzji jak sie chce przejsc w zyciu ciezka probe.

                pani musi podjąć decyzję gdzie się chce znaleźć po tym przejściu, a styl przejścia to jest sprawa w tym momencie drugorzędna.
                jak się wybierasz w podróż to tez najpierw się zastanawiasz, czy to góry czy morze, a nie, jak najlepiej spakowac narty.
                • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 17:18
                  Bardzo, bardzo sie mylisz.

                  To tak jakby powiedziec: chce miec dziecko, a jak i z kim to juz niewazne, byleby bylo.
                  Albo: chce miec kupe kasy, a to czy zarobie czy ukrade to sprawa drugorzedna.

                  W ostatecznym rozliczeniu jakosc zycia i poczucie szczescia zaleza bardziej od tego JAK sie podchodzi do wyzwan, a nie tylko jakie wyzwania sie podejmuje.
                  • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 17:30
                    k1k2 napisała:

                    > Bardzo, bardzo sie mylisz.

                    nie.

                    > To tak jakby powiedziec: chce miec dziecko, a jak i z kim to juz niewazne, byle
                    > by bylo.

                    brednia.
                    Oczywiście, że wybierając ojca dla dziecka najpierw trzeba podjąć w ogóle decyzję o tym, czy się to dziecko chce mieć, a nie robić dziecko, bo akurat jest potencjalny tata, nieważne, jakie są nasze cele. Twoja strategia to "wyjdę za mąż za zdziśka, bo będzie świetnym ojcem, choć nie mam pojęcia, czy ja chcę mieć dzieci".

                    > W ostatecznym rozliczeniu jakosc zycia i poczucie szczescia zaleza bardziej od
                    > tego JAK sie podchodzi do wyzwan,

                    tak, w sensie - z jakim nastawieniem, a nie - co by tu zrobić, nieważne, po co, bo w sumie nie wiemy, jaki mamy cel.

                    masz więcej takich rewelacji?
                    • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 17:39
                      juz ci napisalam ze mamy rozne poglady

                      co do "robienia dziecka" jak to nazwalas, to owszem, wiele kobiet decyduje sie na macierzynstwo dopiero wtedy i dopiero dlatego ze poznaly odpowiedniego faceta. wychodza za maz za tego, jak go lekcewazaca nazwalas, zdziska ktorego kochaja, a potem dochodza do wniosku, zdzisiek i ona, ze chca miec dzieci razem.

                      i sa tez kobiety dla ktorych dziecko to pragnienie nr 1, i dosc desperacko szukaja kandydata, albo niestety bez uzgodnienia wrabiaja meza/partnera

                      naprawde takie rzeczy ci trzeba tlumaczyc?

                      koncze te rozmowe bo wpolnej plaszczyzny raczej nie znajdziemy tu na forum
                  • vilez Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 17:32
                    k1k2
                    ja to bym Ci nawet przyznała sporo racji. Pod jednym warunkiem: gdyby tu było cokolwiek ratować. A nie ma.
                    Twoja teoria to fantazmat, który ma swoją prawidłowa logikę wewnętrzną (jak każdy fantazmat), tylko jego podstawowe założenie (jego fundament) jest fałszywy. Założenie to to coś, co stoi w działaniu przed nawiasem i modyfikuje wszystko, co jest w nawiasie. Jak jest fałszywy (0), to wszystko w nawiasie też=0. Jak jest prawdziwy (1), wtedy spoko z z wnętrzem nawiasu.

                    Tutaj nie ma czego ratować, bo tyle lat oszukiwania likwiduje każdą wspólnotę- małżeństwo, spółkę finansowa, każda umowę. Nie da się. Zatem nie powołuj się na aranżowane małżeństwa, bo także tam by to przestało działać. Nie da rady żyć z kimś, kto oszukuje tak głęboko i tak szeroko.
                    Chyba, że ona jest popieprzona psychicznie (czyli: chora), ale to inna bajka.
                    • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 18:03
                      wiesz vilez, w oromnej czesci "przykladnych" zwiazkow sa mniejsze lub wieksze trwale sekrety. finansowe, milosne, rozne. jak pisalam, z racji zawodu ja czesto widze te "brudy" i tylko krece glowa, bo czasem moze lepiej ze druga strona nic nie wie, czasem to historie przechodnie ktore rozwiazuja sie same. czasem trwaja latami bez wiekszego uszczerbku dla zwiazku, i to tez trudno pogodzic z wyidealizowana wizja malzenstwa gdzie sie nie ma sekretow. Nie twierdze ze nie ma takich bardziej idealnych zwiazkow, mowie tylko ze widzialam wiele innych gdzie to tak nie wyglada.

                      Dramat zaczyna sie jak sprawa sie "rypnie" a osoba oczukiwana jest natychmiast osaczona pogladami ze MUSI cos zrobic, musi przejac kontrole, musi zareagowac tak czy tak bo inaczej to daje soba pomiatac, itd itp.

                      Brakuje kogos kto by powiedzial, spokojnie, spokojnie; nie musisz negowac tego co bylo miedzy wami bo to bylo prawdziwe. Wspolny czas, wspolne wychowywanie dzieci, tego nie musisz wyrzucac na smietnik. Nawet jesli dziesiec spanikowanych ematek napisze ze to wszystko co mialas przez ostatnie 7 lat to tylko zluda i dym. Nie. Codzienne zajmowanie sie dziecmi to nie zluda i dym, nawet jesli sie ma kochanke. Mozesz sie zastanowic co dalej, mozesz odejsc, mozesz zostac. Stala ci sie krzywda i tego nikt nie neguje; ale nadal masz wybor.

                      • vilez Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 18:20
                        Nie rób sobie jaj z pogrzebu, no proszę Cię. Oszustwo na taką skalę to finito. Likwidacja wszystkiego. I zanegowanie wszystkiego. Z każdej pracy by wyleciał, każda umowa byłaby zerwana. To nie jest pisanie pamiętnika w samotności. I nie, ludzie siebie w związkach tak nie oszukują. Ani w interesach. jeśli zaś oszukują, to jest to właśnie zerwanie.
                        Tu trzeba pomyśleć o tym, jak ona ma z tego wyjść najmniej poobijana. I tyle.

                        Coś Ci się poważnie pomerdało, sorry. Nie chce mi się wierzyć, że jesteś mediatorem. Rozpoznałabyś skalę problemu.
                        • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 18:25
                          Vilez, on ta babke widywal ile? 2-3 razy w roku?
                          Toz to jest mrzonka i bajka a nie wspolne bycie z nia. Zreszta pewnie dlatego tak dlugo trwa. Wiecej fantazji niz realu. Tak na odleglos to sie latwo "kocha" wink

                          • vilez Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 18:33
                            Widywał w kilkumiesięcznych delegacjach. Miał częsty kontakt netowy. To jest koniec.
                          • bri Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 19:43
                            Niektóre małżeństwa rzadziej się widują. W dobie internetu był z nią w kontakcie przez cały czas. Cały czas JEST zaangażowany emocjonalnie na tyle, że nie mógł się zdecydować na rozstanie z kochanką chociaż "prawowita" partnerka dowiedziała się o zdradzie. To nie Autorka wątku go wyrzuca z domu, to on nie wie czy chce zostać, jeśli miałoby to wymagać zerwania z drugą kobietą. Jeśli to Twoim zdaniem pozwala lekceważyć wagę tamtego związku to wytłumacz mi proszę czemu?
                        • adorra0 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 18:33
                          Coś mi umknęło? Autorka już podjęła decyzję o zakończeniu zwiazku?
                      • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 18:35
                        jak pisalam, z racji zawodu ja czesto
                        > widze te "brudy" i tylko krece glowa, bo czasem moze lepiej ze druga strona ni
                        > c nie wie, czasem to historie przechodnie ktore rozwiazuja sie same.

                        i na podstawie tegp cennego doświadczenia proponujesz, żeby porozmawiać z mężem kochanki.
                        OJP
                      • anorektycznazdzira Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 19:16
                        Wybacz czy Ty w ogóle pisujesz na temat???
                        Przed chwilą było dlaczego ma jechać do kochanki i starać się ją zrozumieć tongue_out
                        teraz jesteś już po skręcie, że ma zachować pozytywne mniemanie o związku
                        • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 19:39
                          no faktycznie zdzira z ciebie.
                          latwo ci przychodzi uznac ze czyjs zwiazek byl nic nie wart. obys nie musiala pewnego dnia oceniac swojego takimi kategoriami.
                          • anorektycznazdzira Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 21:16
                            A to co, groźby? Oj sypie ci się lans na pobożnego profesjonalistę big_grin
                            • k1k2 Re: Słodycz zdrady 06.11.13, 00:55
                              przeczytaj jeszcze raz co napisalam. talwo ci przychodzi ocenianie cudzych zwiazkow, i to negatywnie. osoby ktore wiecej przezyly potrafia tez wiecej zrozumiec, ale zeby zdobyc to doswiadczenie to najwyrazniej musisz jeszcze troche pozyc.
                              • sanciasancia Re: Słodycz zdrady 06.11.13, 01:01
                                > przeczytaj jeszcze raz co napisalam. talwo ci przychodzi ocenianie cudzych zwia
                                > zkow, i to negatywnie. osoby ktore wiecej przezyly potrafia tez wiecej zrozumie
                                > c, ale zeby zdobyc to doswiadczenie to najwyrazniej musisz jeszcze troche pozyc
                                > .
                                W szczególności osoby bardziej doświadczone szybciej zauważają, że sprawa jest daremna. Jak trochę dłużej pożyjesz to, to zrozumiesz.
                      • bri Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 19:28
                        Kobieta w takiej sytuacji ma niestety tylko połowiczną decyzyjność, bo żeby być razem potrzebna jest decyzja obojga.
                  • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 17:34
                    > Albo: chce miec kupe kasy, a to czy zarobie czy ukrade to sprawa drugorzedna.

                    oczywiście, że drugorzędna. Najpiew muszę podjąć decyzję, czy w ogóle chodzi mi o kupę kasy. Bo inaczej mogę wtopić - zaharować się na śmierć lub obrabiać banki, zarabiając kupę kasy, po to, żeby potem się zorientować, że właściwie to ja zawsze chciałam w spokoju łowić ryby w pustelni, a kasa tak naprawdę mnie nie interesowała.
              • anorektycznazdzira Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 19:10
                k1k2 napisała:
                > Nie, ale mam doswiadczenie z pozycji mediatora miedzy stronami.
                > I bynajmniej nie chodzi w takich (trudnych) rozmowach o wywlekanie, oskarzanie,
                > czy ranienie sie wzajemne. Im wiecej szacunku i zrozumienia sa sobie w stanie
                > ludzie okazac, z tym lepszym samopoczuciem odchodza od stolu - wlasnie ci, ktor
                > zy zdobyli sie na ten wysilek. To nie jest prezent dla rywalki, to jest podjeci
                > e decyzji jak sie chce przejsc w zyciu ciezka probe.

                Jeśli na prawdę masz doświadczenie z pozycji mediatora, to powinnaś zauważyć podstawową kwestię: nikt się nie zabiera do mediacji. Mediacje to są wtedy, jak jest jakiś, realny lub pojęciowy, obiekt stanowiący ich przedmiot. A tutaj, to jedzie zdradzana zona do kochanki, sama nie bardzo wie po co i jedyny powód jaki podaje to ten, "żeby tej drugiej też nie było tak łatwo". Czyli chce ją pokonać woli-siłom-i-godnościom-osobistom tongue_out
                Biorąc pod uwagę żony stan psychiczny i całokształt sytuacji, nie ma tam zona czego szukać poza okazją do poniżenia się, wysłuchania bolesnych a zbędnych szczegółów romansu i ewentualnego zrobienia z siebie idiotki, jeśli jej całkiem puszczą nadszarpnięte nerwy.
                Nie ma tam też wsparcia mediatora, jakby natchnione wzniosłymi teoriami nie zauważyły, będzie 1 na 1.
                Ja nie wiem jak można się tak zafiksować na swoich teoriach, żeby nie rozróżniać, do jakich sytuacji w ogóle mają one odniesienie (!).

                (BTW, dlaczego odpowiadasz na post do innej osoby?? Znowu podwójne nicki? Jakaś plaga?)
            • antoska2013 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 18:37
              Nie rozumiem, o czym do mnie śpiewasz. Ani z wycieczką osobistą, ani z niezrozumieniem tego, co napisałam. Można widzioeć czubek góry lodowej kłamstw, a można zobaczyć, że to tylko... czubek góry lodowej. Widząc czubek, można się być może wahać, co robić. Widząc resztę góry... można się przestać wahać. Mąż nie tylko mówił, że kocha obie, ale znikał z domu, by spędzić czas z kochanką. Moim zdaniem żona wie o kilku kłamstwach, a nie o wszystkich. Tak działają oszuści. Gdy się wydaje, znowu kłamią, udając, że się przyznają- a podają część prawdy jako całość. Więc nie chodzi o wyznania, a sprawdzenie np. w ilu sytuacjach, gdy jego dzieci go potrzebowały, bzykał panią udając, że ma niesłychanie ważny wyjazd służobowy. Czyli o prawdę o jego stosunku do rodziny. Jak niski trzeba mieć iloraz, żeby tego nie łapać?
              • anorektycznazdzira Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 19:00
                Taki jak tybig_grin Tylko to uzasadnia wiarę, że kochanka w takim układzie będzie gadać jak było jak na spowiedzi, bez konfabulacji, bez manipulacji i bez załatwiania kosztem żony swoich interesów, jakiekolwiek by one nie były.
    • mika_p Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 23:01
      Albo trollujesz, albo jesteś z totalnym idiotą i nie zauwazyłaś tego przez 20 lat.

      > Miesiąc temu wchodzę na swoją pocztę a tu po wpisaniu pierwszej litery pojawia
      > się dziwny login.


      Dziwny login, przypadkiem zaczynający się na taką sama literę jak twój. Idiota po raz pierwszy.

      > Wpisuję swoje hasło nie działa, wpisuję hasło partnera, bo je
      > znam od samego początku.


      To samo hasło do kolejnego konta, które miało być tajne. Idiota po raz drugi.

      O ile nie macie jakiegos programu pocztowego z oddzielnymi kontami na hasło, to fakt założenia konta w tym samym portalu świadczy o tym, że pan jest idiotą, po raz trzeci.

      > Po czym zakłada nowe konto i opisuje co przeżywa i jak mu ciężko i UWAGA UWAGA:
      > martwi się o mnie.


      Trzecie konto z tym samym hasłem - idiota po raz czwarty.

      > I wyskakuje ich korespondencja, od samego początku, z
      > najpikantniejszymi szczegółami.

      > poznał kobietę na konferencji, Czeszkę,


      Oboje tak świetnie znacie czeski, czy korespondencja była po polsku?
      • morekac Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 23:24
        Oboje tak świetnie znacie czeski, czy korespondencja była po polsku?
        Spokojnie czeską korespondencję można zrozumieć. Przynajmniej na tyle, żeby wiedzieć, o co chodzi...
      • 3-mamuska Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 23:38
        mika_p napisała:

        > Albo trollujesz, albo jesteś z totalnym idiotą i nie zauwazyłaś tego przez 20 l
        > at.

        Jak przez 20 lat ?? Romans trwa 7.

        > > Miesiąc temu wchodzę na swoją pocztę a tu po wpisaniu pierwszej litery
        > pojawia
        > > się dziwny login.


        My z mężem mamy niemal identyczne adresy różnica jest w 1 literce.
        > Dziwny login, przypadkiem zaczynający się na taką sama literę jak twój. Idiota
        > po raz pierwszy.
        >
        > > Wpisuję swoje hasło nie działa, wpisuję hasło partnera, bo je
        > > znam od samego początku.

        >
        > To samo hasło do kolejnego konta, które miało być tajne. Idiota po raz drugi.


        Haslo moj maz ma jedno właściwie do wszystkiego.

        > O ile nie macie jakiegos programu pocztowego z oddzielnymi kontami na hasło, to
        > fakt założenia konta w tym samym portalu świadczy o tym, że pan jest idiotą, p
        > o raz trzeci.
        >
        > > Po czym zakłada nowe konto i opisuje co przeżywa i jak mu ciężko i UWA
        > GA UWAGA:
        > > martwi się o mnie.

        >
        > Trzecie konto z tym samym hasłem - idiota po raz czwarty.
        >
        > > I wyskakuje ich korespondencja, od samego początku, z
        > > najpikantniejszymi szczegółami.


        Przeciez mógł mieć nowe konto.

        > > poznał kobietę na konferencji, Czeszkę,

        >
        > Oboje tak świetnie znacie czeski, czy korespondencja była po polsku?
        >
        A moze pani zna polski??? Skoro spotkania były w Polsce, mniedzy innymi.
        Znam Włocha ktory studiował w Rosji i zna język super ma żonę Rosjankę.

        Jest jeszcze jedna możliwość ze pan do tej pory używał komputera w pracy, pisząc maile do pani lub z telefonu.
        Ja teaz tez pisze z telefonu maz siedzi obok, i nie wie z kim pisze, mogłabym pisać maile do kochanka.

        Jesli maz jeździł raz na 3-4 miesiące w delegacje, i w tym czasie spotykał sie z panią.
        To mogło to trawac tyle lat bez wzbudzania podejrzan.

        Nie uciekał z domu nie wracał pózniej z pracy, pani mając swoją rodzine tez odpisywalam na maile z pracy.
        Wieczorami byli u siebie w domu:
        To trochę inny romans niż pani z tego samego miasta, i maz w każdej chwili moze sie z nia spotkać. Taki jest szybszy do wykrycia.

        Myśle ze pan po tylu latach niewykrycia romansu, stracił czujność.

        Ostatnio oglądałam film, wlasnie o takich kochankach.
        Spotykali sie na wyjazdach z pracy, w rożnych miastach hotelach.
        • mika_p Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 23:48
          > > Albo trollujesz, albo jesteś z totalnym idiotą i nie zauwazyłaś tego przez 20 lat.
          >
          > Jak przez 20 lat ?? Romans trwa 7.

          Mam wrażenie, że bycie idiotą objawia się nie tylko na polu romansu siedmioletniego, ale w całości współżycia

          > > > Miesiąc temu wchodzę na swoją pocztę a tu po wpisaniu pierwszej
          > > litery pojawia się dziwny login.

          >
          > My z mężem mamy niemal identyczne adresy różnica jest w 1 literce.

          Mowa o koncie założonym specjalnie do romansowania. Określenia "dziwny login" nie używa się do loginu, który zna się od x lat.

          > Haslo moj maz ma jedno właściwie do wszystkiego.

          Do rzeczy, których nie powinnas widzieć, też? Mowa jest o koncie do korespondencji z kochanką, o której stała partnerka nie powinna wiedzieć.
          • 3-mamuska Re: Słodycz zdrady 04.11.13, 23:54
            mika_p napisała:

            > > > Albo trollujesz, albo jesteś z totalnym idiotą i nie zauwazyłaś
            > tego przez 20 lat.

            > >
            > > Jak przez 20 lat ?? Romans trwa 7.
            >
            > Mam wrażenie, że bycie idiotą objawia się nie tylko na polu romansu siedmioletn
            > iego, ale w całości współżycia
            >
            > > > > Miesiąc temu wchodzę na swoją pocztę a tu po wpisaniu pier
            > wszej
            > > > litery pojawia się dziwny login.

            > >
            > > My z mężem mamy niemal identyczne adresy różnica jest w 1 literce.
            >
            > Mowa o koncie założonym specjalnie do romansowania. Określenia "dziwny login" n
            > ie używa się do loginu, który zna się od x lat.
            >
            > > Haslo moj maz ma jedno właściwie do wszystkiego.
            >
            > Do rzeczy, których nie powinnas widzieć, też? Mowa jest o koncie do koresponden
            > cji z kochanką, o której stała partnerka nie powinna wiedzieć.
            >


            Wiesz znam hasło do telefonu , a w telefonie wszystkie konta otwarte na stałe. Jak np.fb.
            Myśle ze jesli miałby romans to pewnie tez by miał takie same, bo nie ma pamięci do dat i haseł.

            Myśle ze pan po prostu nie pomyślał ze żona moze go sprawdzić.
            Przez tyle lat to sie udawało.
            Pewnie to ze z korzystał ze wspólnego/domowego komputera to był przypadek, a nie pomyślał ze po otwarciu wyskoczy wszystko nawet z przed kilkunastu miesięcy.
            Bo dane sa przechowywane nie na dysku w danym kompie a w internecie.
          • bei Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 00:00
            Nie wierzysz mu, stracił u Ciebie szacunek, czy można kochać kogoś, kogo nie szanujemy?
            Mozesz zostać z nim dla dzieci, mozecie zyć obok, az w końcu pokochasz kogoś innego i wowczas odejdziesz, tylko czy dluzsze kreowanie dzieciom rodziny bez miłości nie wypaczy im przyszłości?
            Wybaczyć można, zapomnieć trudniej sad


            Przytulam.
      • misterni Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 00:02
        Mika, jestem w szoku, że od Ciebie takie słowa.
        Tak, można nie zmienić hasła, po prostu facet nie pomyślał, nie musiał być idiotą - to jest całkiem wyobrażalne
        Można zrobić wiele innych głupich rzeczy w takiej sytuacji.
      • anorektycznazdzira Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 00:03
        to mało istotne w sumie, ale w temacie dziwnego loginu:
        jak klepnę przez pomyłkę nie ten klawisz, to wyskakuje mi cała kolekcja dziwnych loginów: męża do jednego konta, do drugiego, moje własne na inne konta, login córki, stary login córki, jeszcze jeden stary login córki...
        itd.
        całkiem realne jak dla mnie. Że facet durnawy, inna sprawa, ale to też u zdradzających mężów, zwłaszcza rozpuszczonych 7letnim sukcesem w ukrywaniu, całkiem jest częste.
      • bell.adona Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 00:04
        Pan z rozpędu zalogował się na moim kompie. Czujność wygasła. A czeskiego ja uczyłam się przez dwa lata wieki temu, a Pan w trakcie intymnych rozmów z Panią trochę pokumał. poza tym istnieje język angielski i pan translator googla
      • kosmitka06 mika_p faceci to idioci, nie wiesz? ;) 05.11.13, 08:42
        mika_p napisała:

        > > Miesiąc temu wchodzę na swoją pocztę a tu po wpisaniu pierwszej litery
        > pojawia
        > > się dziwny login.

        >
        > Dziwny login, przypadkiem zaczynający się na taką sama literę jak twój. Idiota
        > po raz pierwszy.
        >
        > > Wpisuję swoje hasło nie działa, wpisuję hasło partnera, bo je
        > > znam od samego początku.

        >
        > To samo hasło do kolejnego konta, które miało być tajne. Idiota po raz drugi.
        >
        > O ile nie macie jakiegos programu pocztowego z oddzielnymi kontami na hasło, to
        > fakt założenia konta w tym samym portalu świadczy o tym, że pan jest idiotą, p
        > o raz trzeci.

        Idiota, idiota i jeszcze raz idiota.
        Jakbym czytała o moim mężu! "Mój" idiota też tak robił więc ja autorkę rozumiem.
        Wiem, że brzmi to dziwnie i naprawdę IDIOTYCZNIE ale uwierz mi takie cuda się zdarzają!!!
    • misterni Jedno jest pewne - 04.11.13, 23:58
      nie podejmuj decyzji pochopnie i nie pod wpływem tego, co Ci tu dzisiaj napiszą.
      Ja dzisiaj już nie mam siły, ale jutro się odezwę.
    • bell.adona Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 00:19
      Moje drogie Panie!
      Ja też już na dzisiaj mam dosyć. Spróbuję iść spać.
      Ale chcę Wam wszystkim Bardzo Mocno Podziękować. Naprawdę spodziewałam się spuszczenia na bambus.
      Jak czytałam e-matkę to zawsze brakowało mi zakończenia historii. Wiecie, wyżaliła się i co było dalej.
      Pisałam do Was i jednocześnie rozgrywał się dramat domowy (Pan myślał, że piszę do Pani). Równo o północy (co za dramatyzm sytuacji) napisał jej sms , że zrywa kontakty.
      Jakże przełomowa decyzja, nieprawdaż?
      Jutro się odezwę i napiszę co dalejć
      A do Pani jestem raczej zdecydowana jestem zawitać, bo dlaczego tylko mi ma by trudno.

      Wielkie Dzięki Za Wszystko.
      • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 01:23
        > A do Pani jestem raczej zdecydowana jestem zawitać, bo dlaczego tylko mi ma by
        > trudno.

        ustawiasz się na pozycji, w której będzie ci trudniej.
        Po pierwsze, to ty sie wybierasz, przez co pokazujesz, ze pani ma nad tobą przewagę (gdyby bylo inaczej, to ona by do ciebie dymała).
        Po drugie, pani ma backup w postaci swojej rodziny - ty nie masz. Masz więcej do stracenia.
        • k1k2 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 03:01
          backup moze zniknac jezeli do rozmowy dolozy sie meza owej kochanki.
          i moze to jest wyjscie: rozmowa w czworke jesli juz?
          • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 13:25
            k1k2 napisała:

            > backup moze zniknac jezeli do rozmowy dolozy sie meza owej kochanki.
            > i moze to jest wyjscie: rozmowa w czworke jesli juz?

            idiotka.
            to właśnie jest antagonizowanie.
      • anika772 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 07:24
        Już przy pierwszym Twoim poście przeczuwałam, że wpadniesz na pomysł spotkania się z tą panią. Odradzam, narażasz się na upokorzenie, to po pierwsze. Po drugie, ona nie powinna mieć teraz najmniejszego wpływu na Wasze decyzje. Więc po co Ci to?
        • minor.revisions Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 13:20
          Po drug
          > ie, ona nie powinna mieć teraz najmniejszego wpływu na Wasze decyzje. Więc po c
          > o Ci to?

          o, jak trafnie napisałaś to, czego nie jest w stanei pojąć k1k2 czy jak jej tam.
          • ada16 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 13:26
            też uważam , że ostatnią osobą która powinna nteresować autorkę i mieć wpływ na cokolwoek jest "ona".
            Wg mnie facet, który przez 7 lat się nie zdecydował z którą woli być , nie rokuje, ni będzie ta , to znajdzier inną .'
            Wystawić walizki itp..
          • anika772 Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 13:55
            Tak, czytałam k z cyferkami i przecierałam oczy ze zdumienia. Zupełnie odjechana.
      • an_ni Re: Słodycz zdrady 05.11.13, 13:59
        no i wszystko jasne pan zerwal ze strachu
        jak zwykle
        te teksty ze jak naprawde mu zalezy na rodzinie, ze jak naprawde kocha ... to babski punkt widzenia
        faceci rezygnuja z kochanek ze strachu - o ograniczenie praw do dzieci, o alimenty na zone, o zniszczenie zycia ogolnie mowiac

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka