06.11.13, 13:27
Gdzie by się nie pracowało na emigracji, zawsze zarobi się na utrzymanie smile

"5 mln 200 tys osób zarabia w Wielkiej Brytanii mniej, niż wynosi minimum potrzebne do utrzymania się. W ostatnim roku liczba osób tej kategorii, w której wiele jest kobiet i ludzi młodych, wzrosła o 400 tys. - doniósł tygodnik "The Observer" (weekendowa wersja dziennika "The Guardian").

Z cytowanego przez gazetę raportu firmy konsultingowej i audytorskiej KPMG wynika, że poniżej progu zapewniającego pokrycie podstawowych potrzeb życiowych (tzw. living wage) zarabia trzy czwarte osób w wieku 18-21 lat wchodzących na rynek pracy, 27 proc. kobiet i 16 proc. pracujących mężczyzn. Do tej kategorii należy też 43 proc. pracowników zatrudnionych w niepełnym wymiarze godzin i 12 proc. pracujących w pełnym wymiarze.

Za niezbędne do utrzymania płacowe minimum (którego nie należy mylić z ustawową płacą minimalną) uchodzi obecnie w Londynie wynagrodzenie w wys. 8,55 funta na godzinę, a w reszcie kraju 7,45 funta. Ustawowa płaca minimalna od 1 października br. wynosi 6,31 funta na godzinę. Formalnie pracodawców obowiązuje ustawowa płaca minimalna, a nie minimum uznawane za niezbędne do utrzymania się na skromnym poziomie.

Rosnące koszty utrzymania to jeden z najtrudniejszych problemów, z którym zmaga się rząd. Siła nabywcza płac jest realnie niższa niż w 2008 roku, kiedy to doszło do krachu na globalnym rynku finansowym. Od tamtej pory rząd wprowadził zamrożenie płac w sektorze publicznym - mogą one rosnąć tylko o 1 proc. rocznie, podczas gdy stopa inflacji jest blisko trzy razy wyższa. Ponadto wiele wydatków rządowych na cele społeczne zlikwidowano lub zmniejszono.

Pomagająca dzieciom organizacja charytatywna Save the Children ogłosiła, że liczba dzieci mieszkających w rodzinach, które nie mogą związać końca z końcem, przyrosła do 1,96 mln w roku finansowym 2011-12 z 1,82 mln w poprzednim...."

Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: a podobno 06.11.13, 15:32
      Bardzo smutne, że taki wspaniały, zamożny kraj, bez lat komuny, nie zniszczony wojną, a tak samo nie może zapewnić minimum socjalnego niektórym swoim pracującym obywatelom jak dużo uboższe kraju postkomunistyczne.
      Tym większy wstyd dla nich.
    • petuniasta Re: a podobno 06.11.13, 16:11
      A przestań, praca minimalna to nie jest dużo, ale nie znaczy, że się nie da za to utrzymać. Wysoce prawdopodobne, że może być problem z wyjechaniem na wakacje tudzież kupnem nowego iphone'a, ale to chrzanienie, że się nie da utrzymać to mocno na wyrost jest.
      • kandyzowana30 Re: a podobno 06.11.13, 16:30
        Tak sobie mysle ze bez zasilkow z dzieckiem w wieku przedszkolnym moze byc naprawde ciezko.
    • camperbamper Re: a podobno 06.11.13, 16:36
      i...wiekszoac mlodych osob w uk jesli nie stac ich wynajmuje mieszkania wspolnie ze znajomymi a do tych obliczen brali pod uwage na 100% potrzebe np wynajecia samodzielnego mieszkania i stad te 3/4 w wieku 18-21....etc
    • cherry.coke Re: a podobno 06.11.13, 17:09
      Tylko moze niech podadza te podstawowe potrzeby zyciowe... Kiedys byl podobny artykul o Irlandii i okazywalo sie, ze ponizej progu ubostwa sa osoby, ktore nie moga sobie pozwolic na dwie z ponizszych rzeczy. Np. zapraszanie gosci, regularna wymiane zuzytych mebli, tylko nowe ubrania, wychodzenie na rozrywki raz na dwa tygodnie albo pieczen co tydzien.

      1. Two pairs of strong shoes
      2. A warm waterproof overcoat
      3. Buy new not second-hand clothes
      4. Eat meals with meat, chicken, fish (or vegetarian equivalent) every second day
      5. Have a roast joint or its equivalent once a week
      6. Had to go without heating during the last year through lack of money
      7. Keep the home adequately warm
      8. Buy presents for family or friends at least once a year
      9. Replace any worn out furniture
      10. Have family or friends for a drink or meal once a month
      11. Have a morning, afternoon or evening out in the last fortnight, for entertainment
      • gazeta_mi_placi Re: a podobno 06.11.13, 18:32
        Co za bzdury, co mają goście do tego? Można ich zaprosić i to oni coś przyniosą np. kumpel często przynosi piwa ze sobą, znajoma chipsy i już jest imprezka niby u nas a na koszt innych.
        A wegetarianie? Pieczeń raczej nie dla nich.
        Introwertycy? Wolą siedzieć w domu niż gdzieś wychodzić nawet mając milion dolarów.
        • cherry.coke Re: a podobno 06.11.13, 18:36
          No ale to sa oficjalne wyznaczniki ubostwa, z rzadowej strony. Dlatego statystyki moga potem byc ciekawe smile
        • kandyzowana30 Re: a podobno 06.11.13, 19:01
          Gazeta to teraz sobie wyobraz taka biede, ze ich nie zaprosisz bo ci wstyd, albo nie beda mieli na czyms usiasc. Pieczen chyba symbolizuje pelnowartosciowy, smaczny I sycacy posilek. Dla wegetarian moze byc wypasiony pasztet. Zreszta ilu znasz na prawde biednych wegetarian? Nie liczy sie tez chec wyjscia gdzies, tylko fakt czy mozesz sobie pozwolic na bilet do kina.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka