Dodaj do ulubionych

taki rok...

30.11.13, 11:00
wlasnie sie dowiedzialam, ze jedno znajomo-rodzinne malzenstwo, wzor malzenstw dla mnie, cudowne, cieple, partnerskie, opiekuncze, rozstaje sie w tak koszmarnym stylu, ze mi slabo
co dziwniejsze wina wyglada sie byc po stronie kobiety
chyba cos jest na rzeczy, skoro cala jej rodzina stanela murem za zieciem, szwagrem uncertain

i jeszcze ze takie tez wzorcowe rodzenstwo, cholernie wspierajace sie nawzajem, zgrane (mocno dorosle- 40 i 46 lat) nie odzywa sie do siebie po sprawie z nieistniejacym zreszta spadkiem

i ze jedna moja dobra kolezanka czeka na wyniki biopsji
a trzy inne osoby- wtym jedna szesnastolatka z rodziny- juz maja wyniki biopsji, najbardziej wujowe z mozliwych uncertain
poza tym kompletnie posypaly mi sie relacje z matka (i tak beznadziejne, ale probowalam cos z tym robic)
i w ogole, sluchajcie, jest zle
tak paskudnego roku jak ten durny 13 to nie pamietam

chociaz udalo mi sie zrobic wiele rzeczy, ktore sobie postanowilam
duzy remont, trzy swietne wyjazdy, zakonczyc z sukcesem niefajna terapie
ale poza tym dzialo sie i dzieje tak duzo zlego, ze szoksad
Obserwuj wątek
    • mindtriper Re: taki rok... 30.11.13, 11:17
      Noooo.
      Nawet najstarsi górale nie pamiętają, żeby mój rok był tak zły.
      Wszystko udało mi się przetrwać, ale wydarzenia były wysokiego kalibru.
      Operacja, śmierci ( w tym dziecka w bliskiej rodzinie), biopsja, zakażenie paciorkowcem, kradzież, lekki, ale jednak wypadek samochodowy, a niedawno jeszcze wszy.
      Do tego brak urlopu, bardzo złych kilka tygodni z mężem i problemy z przedszkolakiem.
      Jak nie obchodzę Sylwestra, to w tym oku chyba jakąś petardę odpalę na pożegnanie starego roku.
      • dziennik-niecodziennik Re: taki rok... 30.11.13, 15:26
        > Operacja, śmierci ( w tym dziecka w bliskiej rodzinie), biopsja, zakażenie paci
        > orkowcem, kradzież, lekki, ale jednak wypadek samochodowy, a niedawno jeszcze w
        > szy.

        przepraszam, ale wszy w kontekscie reszty mnie lekko rozsmieszyły smile
        • mindtriper Re: taki rok... 30.11.13, 17:30
          Cieszę się, ze moje kłopoty poprawiają ci humor.
          uncertain
          • dziennik-niecodziennik Re: taki rok... 30.11.13, 19:36
            nie nie, ja nie w sensie że to zabawne, ale te wszy przy wszystkich poważnych sprawach zabrzmialy tak - wrecz pocieszająco smile bo w sumie na wszy to łatwo poradzic... oby to szlo w tę stronę - w stronę rzeczy łatwych do rozwiązania i zaradzenia. tego Ci serdecznie życzę smile
            • mindtriper Re: taki rok... 01.12.13, 22:13
              smile
    • kropkacom Re: taki rok... 30.11.13, 11:20
      To nie był dla mnie zły rok (w sumie został jeszcze miesiąc). Niestety w dalszej rodzinie pod koniec roku wiele rzeczy się posypało... sad
    • marzeka1 Re: taki rok... 30.11.13, 11:56
      Coś w tym jest: początek roku, super- końcówka: trudna, bo mąż mi ciężko zachorował, a w nowym roku czeka go radioterapia: dobrze chociaż, że rokowania są dobre. Za to sama idę na operację w lutym, więc i nieciekawie zacznie nam się kolejny rok.
    • bei Re: taki rok... 30.11.13, 11:57
      Niech to się zamknie w roku i zostanie za plecami.
      niechaj święta, a później nowy rok jak i każdy jego kolejny dzień jaśnieją szczęściem.
      Zdrowia dla rodzinki i bliskich, Tobie równieżsmile
      • konwalka Re: taki rok... 30.11.13, 12:06
        dzieki, dzieki, ale obawiam sieponuro, ze bedzie sie wlec...
        31 grudnia raczej niczego nie zakonczy uncertain
        odpryski moga dowalic do pieca ze hej
        3majmy sie
    • dziennik-niecodziennik Re: taki rok... 30.11.13, 15:27
      no my juz kolejny rok walczymy całą rodziną o byt. przyszly rok moze przyniesc jakies rozwiązanie (chociaz częsciowe) kłopotów, tym niemniej do radości i optymizmu mi bardzo daleko...
    • sanrio Re: taki rok... 30.11.13, 15:50
      ciebie osobiście dotyczy tylko ta akcja z matką? Chce ci się tak przejmować kłopotami innych?
      • konwalka Re: taki rok... 30.11.13, 16:11
        niby tak
        ale jeden rak to chrezsniaczka meza, b bliska rodzina, drugi rak to zona mojego chrzestnego ojca, a bardzo jestem z nimi zwiazana
        i tak jakos empatycznie...
    • gaga-sie Re: taki rok... 30.11.13, 16:15
      Wszystko kiedyś przemija, nawet najdłuższa żmija.
    • rosapulchra-0 Re: taki rok... 30.11.13, 17:04
      Cytat tak paskudnego roku jak ten durny 13 to nie pamietam

      Ja pamiętam. 2010.
      • konwalka Re: taki rok... 30.11.13, 17:19
        rosa

        ale zaraz jade po tate do liverpoolu!
        Jezu jak sie ciesze big_grin

        Sądząc po obecnych podręcznikach, problem z narkotykami jest nie w szkołach, a w Ministerstwie Edukacji.

        po-ranna.bloog.pl/
        • rosapulchra-0 Re: taki rok... 30.11.13, 20:33
          I tu mnie masz.
          Jeśli twój ojciec wrócił, to ja muszę się z nim zobaczyć.
    • 1borgia Re: taki rok... 30.11.13, 18:45
      to byl ciezki ale bardzo dobry rok- ze tez dodam okruchy od siebie.
      ciesze sie juz na rok2014 bo bedzie dla mnie przelomowy!
      jestem bardzo szczesliwy o czym i tutaj krzycze (tak z radosci)
      borgia
    • alfa36 Re: taki rok... 30.11.13, 20:36
      Dla mnie też rok źle się kończy. Tydzień temu dowiedziałam się o chorobie mojej Mamy. Powoli sobie układam w głowie, choć wciąż nie dociera to do mnie...
      Z drugiej strony tyle fajnych wspomnień wakacyjnych... i tak fajnie zaczęło nam się żyć....niestety, teraz wszystko kompletnie przysłonięte przez chorobę. W życiu nie przeżyłam takiego szoku/stresu/bólusad
    • edelstein Re: taki rok... 01.12.13, 23:20

      Dla mnie to byl b.dobry Rok.
    • lea_223 Re: taki rok... 02.12.13, 06:45
      Okropny rok. Na początku stycznia diagnoza dla ojca: nowotwór z perspektywą życia 1-2 miesiące. Cały rok walki chemioterapia, radioterapia. Mamy grudzień: stan zaleczony ale nie wyleczony. Z tyłu głowy mam ciągle, że za chwilę może być koniec. Matka w marcu, po dwóch operacjach zaćmy przewraca się i łamie rękę tak, że muszą jej wstawiać implant uzupełniający kość. Do tej pory rehabilituje rękę i cierpi z bólu a lekarze nie są w stanie jej skutecznie pomóc. Na dodatek rodzice obydwoje schorowani nie mają dla siebie cierpliwości i wyrozumiałości, kłócą się na okrągło, ciągle muszę gasić pożarysad.
      Luty - po upadku w łazience teściowa z łagodnego alzheimera przechodzi w totalne otępienie i kładzie się do łóżka, zamieniając się w warzywo. Właśnie kilka dni temu odwieźliśmy ją do zakładu opieki. Ale ponieważ nie ma z nią kontaktu i nie poskarży się, personel słabo przykład się do karmienia bo trzeba trochę wysiłku żeby skutecznie włożyć jej papkę do ust. Obawiam się,że to będzie krótka piłkasad. Mąż bardzo to przeżywa ale nie jest w stanie bywać tam codziennie. Teść - wycieńczony codzienną prawie roczną opieką nad teściową. Ma ogromne problemy z poruszaniem się a dodatkowo problemy z sercem: bajpasy. I bardzo przeżywa, że musiał oddać żonę do zakładu. Dziecko zaczęło gimnazjum właśnie i ma też trudny okres, mąż problemy w biznesie. Moja ostroga piętowa to w tym układzie pikuś, niestety bardzo dokuczliwy ale ja nie znajduję czasu na własną rehabilitację.
      Koszmar, chciałabym położyć się i obudzić jak to wszystko się skończy.
      Bo niestety nie mam nadziei, że następny rok będzie lepszy.
    • vilez Re: taki rok... 02.12.13, 08:48
      U mnie też nie było najlepiej- ciężka choroba i śmierć mamy, zawieszenie w innych sprawach. Z tym, że to pierwsze zaczęło się jeszcze w 2012, a to drugie nie skończy się z 2013, więc granice roku niczego nie zmieniają sad
    • werualta Re: taki rok... 02.12.13, 11:50
      kiepski
      chociaż początek zapowiadał dobry rok, ale widać nie może być cały dobry.
      W sierpniu diagnoza Taty. Szok, niedowierzanie, płacz i ból. Za kilka dni kolejny raz badania i wlewka. Jak dalej? Tak ciężko żyć sad
      ...ale czy 31.12 .13 skończy się to, co złe w tym roku? nie , przeniesie się na następny tydzień, miesiąc rok, już w 2014.
      Zdrowia wszystkim!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka