Dodaj do ulubionych

czy drażyć temat? do doświadczonych

08.01.14, 16:19
nie wiem piszę tu, bo gdzieś napisać muszęsmile

ja wiem, on wie, że ja wiem
były rozmowy, niełatwe
no i teraz on "już nie chce o tym mówić"
a ja jakoś dziwnie, nie wiadomo czemu, mam potrzebę mówienia o tymsad

czy to jest normalne, że ja chcę rozmawiać, a on nie?
czy to wygodnictwo uciekanie od rozmów na ten temat,
drążyć, czy odpuścić?

piszcie dziewczynysmile

Obserwuj wątek
    • lelija05 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 16:24
      A wiesz na czym stoisz?
      Bo skoro nie, to nie dziwię się, że drążysz.
    • lady-z-gaga Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 16:37
      To zalezy, co dotąd powiedział.
      Należy Ci się wyjasnienie, należy Ci się informacja, co Twoj mąż ma zamiar dalej robić i czego oczekuje od Ciebie - wybaczenia, rozwodu, czasu?
      Natomiast jesli Tobie chodzi o szczegółowe drążenie tematu albo powtarzanie tego, co juz zostało powiedziane, to odpuść. W takiej sytuacji przydaje się przyjaciółka, ktora cierpliwie zniesie wysluchiwanie dwudziesty raz tego samego smile
    • jak-nie-ja-to-kto Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 16:39
      Ale o co chodzi?
      • mvszka Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 17:11
        chodzi o to że on chce mieć żonę i kochankę, tak mu było dobrze, a teraz żona nim potrząsa żeby się zdecydował , a on nie chce
    • kruche_ciacho adwarp ale co Ty konkretnie wiesz? 08.01.14, 16:45
      jakie sa konkrety, co sie dokladne wydarzylo, co Ci powiedzial?
      bardzo normalne jest ze chcesz drazyc i wiedziec na czym stoisz
    • a1ma Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 16:47
      To zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Od tego, czego potrzebujesz. Jesli mąż chce Twojego przebaczenia, to powinien przyjąć Twoje warunki. Chce?

      Inna sprawa, ze zbytnim naciskaniem możesz pogrzebac wszystkie szanse na naprawienie czegokolwiek. Ale to Ty decydujesz, czy chcesz naprawienia za taka cenę i czy on to doceni, czy może pomyśli, ze mu sie upieklo uncertain
    • anika772 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 16:49
      Ale co właściwie wiesz, do czego on się przyznał?
      Ty masz potrzebę wiedzieć więcej, pewnie i skruchę jakąś uzyskać, i żal za grzechy, i obietnicę poprawy, i pewnie zadośćuczynienie; a on "nie chce już o tym rozmawiać". Bardzo wygodne.
    • notting_hill Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 17:20
      A w życiu. Niczego się nie dowiesz i żadnych decyzji nie będzie. Klasyka. Idzie w zaparte, "nie chce o tym mówić", "jak zwykle dramatyzujesz", no, po prostu schemat po całości. Liczy na to, że sprawa sama przyschnie, a Ty z braku wiedzy odpuścisz.
      Na tym polega problem ze zdradą tak naprawdę, że nie wiesz na czym stoisz i jeśli nie jesteś wystarczająco decyzyjna (a niby jak, skoro nie masz danych?), to d... blada. Kończy się zazwyczaj depresją albo nerwicą albo zyciem osobno.
    • kawka74 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 17:21
      > a ja jakoś dziwnie, nie wiadomo czemu, mam potrzebę mówienia o tymsad
      >

      Zrozumiałe, jeśli czujesz, że to nie wszystko, co powinnaś usłyszeć, że jego skrucha, o ile zaistniała, jest niedostateczna albo fałszywa.
      Jeśli wiesz wszystko i chcesz jeszcze maglować temat, i usłyszeć jeszcze raz to samo, to może nie naciskaj, może lepiej pogadaj z przyjaciółką albo psychologiem (tylko dobrym!).
      A może Twój mąż to taki sam typ, jak mój - trudne tematy omawia krótko i węzłowato, omawia rozwiązanie i szlus. Nie oznacza to, że nie jest zainteresowany, ale nie chce po raz kolejny roztrząsać tego samego, nie chce grzebać w tym, co jest dla niego nieprzyjemne.
      • adwarp Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 09.01.14, 09:36
        > A może Twój mąż to taki sam typ, jak mój - trudne tematy omawia krótko i węzłow
        > ato, omawia rozwiązanie i szlus.

        to jest trafne podsumowaniesmile
        • triss_merigold6 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 09.01.14, 09:42
          Jeśli masz podstawy, żeby wierzyć, że odpowiedzi jakich udzielił są zgodne z prawdą, to nie drąż i nie dopytuj.
          Z kobietami sobie trzydzieści razy przemiel co powiedział, jak powiedział, czego nie powiedział, jaką miał minę i ton głosu i czy patrzył w ziemię/w lewo/za okno.
          Wiercenie dziury w brzuchu wkurza, a mąż nic nowego nie wymyśli albo wymyśli coś, co Ci się nie spodoba.

          Tekst mojego na wracanie do tematów "Ale już o tym rozmawialiśmy, o co ci chodzi".
    • blond_suflerka Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 17:51
      A o czym dokładnie chcesz rozmawiać? Macie ustalone konkrety? Tzn. czy on podjął decyzję? Czy nadal się z nią spotyka, jaki macie plan naprawy związku. O takich rzeczach trzeba rozmawiać i masz prawo takiej rozmowy żądać.
      Nie mniej jednak warto też wziąć pod uwagę pewne osobnicze a także męskie problemy z artykułowaniem różnych rzeczy. Nie każda odmowa to chęc ucieczki. Może to byc po prostu brak umiejętności rozeznania się w tym co on czuje i trudności z mównieniem o tym. Trudno w sumie to określić co jest ucieczką a co pewnym brakiem treningu w mowieniu o sobie. To zalezy jak było między Wami wcześniej-czy prowadziliście takie rozmowy. Jeśli teraz ma być pierwszy raz to trudno się dziwić, że idzie mu średnio.

      Na pewno bez sensu jest gadanie o szczegołach-typu jaka ona jest, co robili, jak robili. Naturalnym jest Twoja ciekawość ale gadanie o tym to nie jest dobry pomysł. I jeśli mąż nie chce to słusznie.
    • princess_yo_yo Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 17:54
      ty masz potrzebe mowienia bo chcesz zrozumiec/ wyladowac emocje/ znalezc rozwiazanie/wytlumaczenie
      on nie chce rozmawiac bo to jest rozmowa o jego winie/nielojalnosci/ on stworzyl problem (ktory polega teraz tez na tym ze musi cos z ta sytuacja zrobic/okreslic sie wiec z boku trudno sie dziwic ze nie chce rozmawiac.
      wiem ze to zadna pomoc ale ze jestem juz starej daty I mialam juz 'przyjemnosc' byc w pozycji I osoby ktora drazy I tej ktora nie chce rozmawiac tak to mniej wiecej wyglada.
    • vilez Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 17:59
      Rozmowa ma wtedy sens, gdy obie strony dążą do wyjaśnienia sprawy.I gdy są na siebie otwarte. Tutaj chyba tego nie ma. A gdy tego nie ma, to rozmowa zamienia się w kluczenie i może bardzo poranić.
      Że chcesz rozmawiać, to dobrze. Masz prawo chcieć. Ale spróbuj dociec w sobie samej, co chcesz uzyskać w rozmowie. Bo gdy chcesz, by rozmowa doprowadziła do "dobrego rozwiązania" ( z Twojego punktu widzenia), to możesz nieświadomie manipulować rozmową w tym kierunku, a gdy się potoczy w innym- być bardzo zawiedzona.
      Czy na pewno jesteś gotowa na to, co może przynieść rozmowa? Bo może przynieść np. jakaś nieprzyjemną dla Ciebie prawdę. Nie zrozum mnie źle, nie odradzam rozmowy, tylko radzę być przygotowaną na trudny jej wynik.
      No i czy on jest gotów stanąć w prawdzie w rozmowie?

      Jakkolwiek jest- wspieram.
      • verdana Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 18:06
        Ja powiem jeszcze coś - czego chcesz? Utrzymania małżeństwa, mimo zdrady? Czy chcesz rozmawiać o tym, dlaczego zdradził, czy raczej o technicznych szczegółach zdrady, czy też chcesz kolejnych zapewnień, ze to już skończone?
        Bo jesli chcesz utrzymania małżeństwa mimo zdrady, to zupełną naiwnością jest sadzić, ze da sie je utrzymać wyłącznie na Twoich warunkach. Skruszony czy nie, żałujący czy nie - mąż musi pozostać mężem, czyli osobą w małżeństwie tak samo decyzyjną, jak zdradzana żona. Inaczej to już nie będzie małżeństwo, tylko sztucznie utrzymywany związek, z którego facet najprawdopodobniej zwieje przy pierwszej okazji.
        Warto drążyć tylko w dwóch wypadkach - w pierwszym, gdy od szczegółów tego, co sie wydarzyło uzależniasz ciąg dalszy małżeństwa. Drugi - jeśli chcesz wiedzieć, czy w związku było coś takiego, co mogło popchnąć faceta do zdrady i chcesz coś w związku zmienić.
        Inaczej nie ma sensu.
        • incubus_1 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 18:53
          Bzdury. Zdradzający mąż do czasu poustawiania na nowo nie ma żadnych praw. Może się tylko kajać i błagać o przebaczenie, robiąc wszystko wg.wymagań i oczekiwań żony lub odejść.
          • verdana Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 22:31
            Taak, wiadomo, ze nic lepiej nie robi na trwałość związku, jak pokazanie facetowi, ze w tym związku nie ma żadnych praw. Facet, o ile nie jest interesownym draniem, albo o ile nie zależy mu na dzieciach odejdzie, bo po cholerę mu takie małżeństwo, w którym przestaje być partnerem, a zaczyna niewolnikiem?
            To naprawdę nie jest metoda na utrzymanie małżeństwa, tylko na jego sztuczną reanimację na parę lat. Następna zdrada będzie już całkowicie zrozumiała.
            • incubus_1 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 22:38
              Wybacz, ale mąż zdradzając sam się tych praw pozbawia, na własne życzenie. A żona rozumiem ma cichutko i potulnie cieszyć się, ze jaśnie pan mąż raczył wybrać ją, a nie kochankę? O nie, mąż ma karnie czekać, aż żona dojrzeje do zaufania mu i ponownego potraktowania go jak partnera. Jeśli nie - niech idzie.
            • a1ma Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 23:25
              Masz bardzo dużo racji, verdana.
              I chociaż wszystko sie we mnie burzy na myśl o dopuszczenie takiego faceta na nowo do pełni praw małżeńskich, to wiem, ze to jedyna droga, zeby on w tym małżeństwie CHCIAŁ pozostać. Oczywiscie nie ma obowiązku utrzymywania małżeństwa, jesli chcemy kopsnac go w dupę i nie mieć nigdy nic wspólnego, to tez nasze prawo. Byle nie strzelać sobie w kolano i nie udupiac faceta, z którym chcemy zostać mimo wszystko. Dlatego tak ważne jest, zeby najpierw odpowiedzieć sobie czego chcemy i od tego uzależnić działania. Terapia moze byc nieglupim pomysłem na przepracowanie zdrady.
          • lady-z-gaga Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 22:41
            >Zdradzający mąż do czasu poustawiania na nowo nie ma żadnych praw. Może się tylko kajać i błagać o przebaczenie, robiąc wszystko wg.wymagań i oczekiwań żony lub odejść.

            zapomniałas o klęczeniu na grochu? big_grin
            • incubus_1 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 22:46
              Może być jeszcze pręgierz.

              Ale serio, uważacie, że po zdradzie mąż tak wraca jak gdyby nigdy nic, i żona ma obowiązek go traktować jak przed, pełna współdecyzyjność, zaufanie, pełne partnerstwo?
              • verdana Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 22:54
                Mozna mniej ufać. Ale jeżeli decydujemy się na to, ze mimo zdrady małżeństwo ma trwać - i to trwać nie dla pieniędzy czy dzieci, ale dlatego,że chcemy z facetem być - to tylko na prawach współmałżonka, a nie kogoś, kto nie ma nic do powiedzenia.
                Ciekawe, czy gdyby zdradziła kobieta, to warunek, że może wrócić, ale pod warunkiem, że nie ma prawa sama nigdzie wyjść, nie ma prawa do podejmowania żadnych decyzji dotyczących wspólnego życia, ze będzie nadzorowana i inwigilowana spotkałby sie z powszechną akceptacją, czy raczej poradzono by takiej dziewczynie, aby zwiewała jak najdalej.
                • incubus_1 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 23:02
                  Ale ja nie pisałam o nadzorze i inwigilacji, tylko o tym, że nie można oczekiwać, że osoba zdradzająca zostanie powitana na łonie małżeństwa z pełnym zaufaniem, że jej rola i miejsce będzie takie samo jak przed zdradą. Nigdzie nie pisałam o ograniczeniach w wychodzeniu z domu itp. Pisałam o tym, ze taki mąż nie ma prawa oczekiwać, że żona będzie go traktować tak samo jak przed zdradą. Bo na to musi sobie zasłużyć i udowodnić, że można mu znów wierzyć i traktować jak partnera.
                • kawka74 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 23:04
                  ze mimo zdrady małżeństwo ma
                  > trwać - i to trwać nie dla pieniędzy czy dzieci, ale dlatego,że chcemy z facet
                  > em być -

                  To działa też w drugą stronę - jeśli facet chce z nami być, to nie będzie kręcił nosem, bo będzie wiedział, że ponosi konsekwencje swoich wybryków i że zaufanie do niego jest zerowe albo przynajmniej mocno ograniczone, a proces jego odbudowania może trwać i może być dość bolesny.
                  • verdana Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 23:15
                    Problem w tym, ze facet, który "nie będzie kręcił nosem" i ponosił konsekwencje swoich wybryków, będzie spotykał się z totalnym brakiem zaufania - nie przez czas stosunkowo krótki, ale długo - nie ma żadnych powodów by tkwić w bardzo nieprzyjemnym związku - o ile w ogóle coś takiego można jeszcze nazwać związkiem.
                    Kobieta, która decyduje się na utrzymywanie małżeństwa z facetem, do którego nie ma cienia zaufania, która chce wyciągać konsekwencje - zastanawiam się, po co ona w ogóle zostaje z kimś takim?
                    • kawka74 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 09.01.14, 10:01
                      z totalnym brakiem zaufania - nie przez c
                      > zas stosunkowo krótki, ale długo -

                      Ale przecież ciągle jest mowa o czasie potrzebnym do unormowania sytuacji. Dlaczego zakładasz, że to ma się ciągnąć latami?

                      > Kobieta, która decyduje się na utrzymywanie małżeństwa z facetem, do którego ni
                      > e ma cienia zaufania, która chce wyciągać konsekwencje - zastanawiam się, po co
                      > ona w ogóle zostaje z kimś takim?

                      Bo nie robi tego z zemsty na zdradliwej łajzie ani po to, żeby mężowi uprzykrzyć życie. Zaufanie trzeba odbudować, a to trwa - a Ty żądasz, żeby zaufała już i natychmiast, a najlepiej, żeby wszyscy udawali, że nic się nie stało. Otóż stało się i będzie się to odbijać czkawką wielokrotnie, co niekoniecznie musi się przekładać na zamordyzm i wydzielanie mężowi kieszonkowego.
          • jola-kotka Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 23:06
            O ja,to chyba sposób na pchanie go w ramiona kochanki a nie ratowanie związku,robienie nic nie wartej szmaty z faceta,bez praw i wymaganie kajania się aż ci łaskawie wybacze to ostatni krok do śmierci związku.
            • incubus_1 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 23:11
              A po zdradzie jest coś wart? A szmaty w takim wypadku już nie trzeba z nikogo robić, sam się robi.
              • verdana Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 23:16
                Innymi słowy, kobiet za wszelką cenę chce tkwić w związku ze szmatą bez wartości i zrobi wszystko, aby szmata była z nią na zawsze. No, to tego już nie jestem w stanie pojąć.
                • incubus_1 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 23:23
                  Fakt, nie rozumiesz. Mężczyzna może ponownie zdobyć zaufanie kobiety, może odbudować związek, ale to jest praca, nic nie jest mu w takiej sytuacji dane. A że się zeszmacił? Bywa, może to zmienić, może się starać. I nigdzie nie pisałam, że zawsze, tylko że to czasem długo trwa i nie jest na pstryknięcie.
              • jola-kotka Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 23:25
                Radykalnle podejście,ja się z nim nie zgadzam.Człowiek popełnia błędy,może mieć też powód do takiego czy innego zachowania. Mąż to nie nasza własność,która będzie przy nas bez względu na wszystko.Nic nie dzieje się bez przyczyny. Wina nigdy nie leży po jednej stronie.
                • incubus_1 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 23:31
                  Oczywiście, że wina nie leży po jednej stronie. ale jestem zdania, ze najpierw trzeba sobie posprzątać w związku, rozstać się, a potem pchać się do kolejnej pani, a nie na odwrót. A zdrada jako kaliber "popełnienia błędu" jest dla mnie zdecydowanie za duża i nieakceptowalna.
                  • lady-z-gaga Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 09.01.14, 10:57
                    To, co piszesz, to myslenie zyczeniowe.
                    W życiu bywa tak, że facet - tak, jak i kobieta w podobnej sytuacji -jest emocjonalnie rozdarty między jednym a drugim. Jesli się zangażował i zadurzył w innej pani, a nie po prostu ją bzykał, to mu nie przejdzie z dnia na dzień. Decyzja pozostania z rodziną podyktowana jest lojalnością ( zaraz będzie krzyk, że zdrada nie jest lojalna - wiem o tym), dobrem dzieci oraz wciąż istniejacą więzią z żoną. Postawiony wobec wyboru nie jest w stanie całej wspolnej przeszłości rzucic z powodu zawirowan sercowych, ale nie jest tez w stanie natychmiast zakochac się na nowo w żonie, a tym bardziej słuzyc jej za worek treningowy. Wiem, to nie jest sprawiedliwe, ale tak własnie najczęściej wygląda realne życie, a nie mrzonki nakręconych pań pt "czego to ja bym nie zrobiła".
                    Rozumiem Adwarp, ale tu bez cierpienia się nie obejdzie. Nic nie zostanie załatwione szybko. oboje będą dość długo lizac rany i leczyc swoj związek, ale szanse na happy end są, jak najbardziej. Widziałam juz takie przypadki i po latach nikt by nie zgadł, jak poważny kryzys przechodzili.
                    A całkiem na świeżo mam wśrod znajomych historię, gdzie po ujawnionych ekscesach męża w 30letnim małżenstwie nastapił ponowny miesiąc miodowy smile oczywiście wiarołomny mąż bardzo dba o to, ale nie od razu to nastąpiło, swoje musiał przemyslec i zmądrzeć
                    • jola-kotka Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 09.01.14, 11:41
                      Jeśli wchodzą w gre uczucia do nowej pani to fakt jest problem i zaufanie pada,ale na boga jednorazowy
                      seks bo tak wyszło nie traktujmy jako tragedi stało się,wiadomo jakoś tam boli żonę,ale czy to jest powód do rocznej draki w domu wypominania i psucia sobie życia i temu mężowi.
                      Albo nie jesteśmy w stanie tego znieść i kończymy związek albo wracamy do życia tego z przed incydentu.
                      Po co robić jakieś akcje z pokutą dla pana,upodlać go to przyniesie więcej złego niż dobrego.
                      Zdrada podszyta uczuciami do kochanki jest czymś co kończy związek bo o ile przypadkowy seks można potraktować jako sport to z facetem,który kocha inną ja bym nie mogła być,ale to ja.
    • guderianka Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 18:02
      drążyć
      tylko prawda nas wyzwoli... ja w to wierzę
      ja drążyłam -on nie chciał -ja chciałam, musiałam wiedzieć-doszło do rękoczynów-na drugi dzień przed 7 rano jego ubrania leżały wyrzucone w przedpokoju, obudziłam , pożegnałam
      (płakałam przez 2 tyg żeby nie było że tak na zimno)
      • gazeta_mi_placi Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 09.01.14, 09:33
        Uderzył Cię?
        • guderianka Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 09.01.14, 09:56
          Nie uderzył
          Dusił tongue_out
    • attiya Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 18:24
      jestem po dentyscie, więc miła forumko pisz bardziej wprost tongue_out
    • naomi19 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 22:44
      Od samego poczatku nie wiesz czego chcesz. Mam wrażenie, że najchętniej byś zniknęła.
      Musisz sobie to wszystko poukładać w głowie.
    • cherry.coke Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 23:05
      Jesli maz ci wyjasnil przeszlosc (co miedzy nimi zaszlo), terazniejszosc (w jakim sa ukladzie) i przyszlosc (jakie w zwiazku z tym ma plany), to dobrze. A jesli nie, to masz prawo pytac dalej.
    • hrabina_murzyna Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 08.01.14, 23:21
      Rób to na co masz ochotę i się nie zastanawiaj. Jak chce zostać to zostanie, jak nie to niechbyś sobie bombki na łonie powiesiła to i tak odejdzie.
    • melancho_lia Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 09.01.14, 09:37
      Normalne. Ja chciałam wiedzieć absolutnie wszystko, wielokrotnie pytałam, nawet po paru m-cach.
      To mi pomagało.
      Tyle, ze ja się nie musiałam upominac i drążyć- mąż uznał moje prawo do pytań i na nie odpowiadał.
      Ale tak a marginesie co właściwie wiesz? Mąż ci coś powiedział czy tylko domyslasz się na podstawie innych oznak?
      • adwarp Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 09.01.14, 10:20
        Nie było bukietu róż, pierścionka z brylantem ani czerwonego ferrari...

        nie było bicia się w piersi, a jeżeli było to nie w swojesad, nie było zapewnień, że to nic nie znaczyło i że nigdy więcej...

        i to pewnie tego mi brakuje najbardziej, inna sprawa, czy tak poraniona, jak czuję się teraz nie wiem, jak odebrałabym takie deklaracje.

        Nie interesuje mnie w jakiej bieliźnie była pani, bo to nie seks był tutaj motywem przewodnim, gorzej, bo to związek emocjonalny (chociaż mój mąż bardzo broni się przed określeniem "związek")

        Czy się spotyka? tak w pracy..., co ciekawe on potrafi mówić o jej osiągnięciach w pracy tak jak opowiada o osiągnięciach innych kolegów, czy koleżanek, ja unikałabym tego, a on to robi tak naturalnie, czy to jest chore?

        Ktoś napisał, że nie wiem czego chcę? wiem, zapomnieć o tym, o czym zapomnieć się chyba nie dasad i spróbować iść dalej, oczywiście razem

        ps. Mąż zostaje z rodziną (wersja na dziś, bo ja już niczego w swoim życiu nie jestem pewna)


        • naomi19 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 09.01.14, 10:33
          zapomnieć się nie da. Jeśli chcesz tego, to już zawsze będziesz nieszczęśliwa.
          Pamiętać będziesz, ale pytanie jak sobie poradzisz z tym, co się stało. Wiele zalezy od niego, ale niestety z tego co piszesz nie widać, żeby szczególnie żałował, szczególnie cierpiał, miał świadomość, jak bardzo Cie to zraniło. I tu bym widziała większy problem niż sam fakt zdrady. Wątpię, żebyście sobie poradzili z takim jego nastawieniem i z Twoją chęcią jak najszybszego zapomnienia. Myslę, że potrzebna Wam jest profesjonalna pomoc, choćby kilka spotkań. Przeszłam takie i to naprawdę coś innego, niż rozmowa w domu. Na neutralnym terenie, z babką - profesjonalistką, która fałsz wyczuwa na kilometr i po prostu należy mówić wprost, bez owijania. Nam to bardzo pomogło w komunikacji. Dostawaliśmy zadania domowe wink Jak w "Dwoje do poprawki z M. Streep wink
          • adwarp Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 09.01.14, 10:37
            zdaję sobie sprawę, że nie da się zapomnieć i moje marzenie jest tak samo nierealne jak cofnąć czas,
            ale żeby tak nie bolałosad
        • jola-kotka Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 09.01.14, 11:46
          Da się zapomnieć,tylko trzeba przestać rozkminiać,ale jeśli tam wchodzą w gre uczucia to kiepsko. Facet ci nic nie obiecuje nie dekraluje bo prawdopodbnie sam jeszcze nie wie czego chce i tu jest problem. Daje sobie czas na poukładanie własnych myśli własnych uczuć.
          • gazeta_mi_placi Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 09.01.14, 13:47
            Na pewno, wszystko da się zapomnieć np. wysłania trzem różnym osobom obiecanych paczek, prawda? W sklerozie masz bardzo dużo doświadczenia.
            • naomi19 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 09.01.14, 14:18
              Gazeta <3
    • gazeta_mi_placi Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 09.01.14, 09:48
      Drąż, drąż, niech Ci powie ile razy było w pipu a ile w paszczu i czy tamta miała orgazm, ale prawdziwy nie udawany.
    • kruche_ciacho gdzie jest sama zainteresowana? 09.01.14, 09:50
      mam wrazenie ze rzucasz temat a potem w milczeniu czytasz posty wykrecajac palce w bezsilnosci nie mogac sie na nic zdecydowac
      • wuika Re: gdzie jest sama zainteresowana? 09.01.14, 09:53
        Co jest przecież takie niespotykane u człowieka, któremu na jego oczach wali się małżeństwo suspicious
        • kruche_ciacho Re: gdzie jest sama zainteresowana? 09.01.14, 09:55
          ojojoj Pani madralinska
          podano wiele rad, padlo wiele pytan, moglaby sie ustosunkowac
      • adwarp Re: gdzie jest sama zainteresowana? 09.01.14, 10:21
        bo ciężko pisać w pracy, jak oczy pełne łez
        • zuzi.1 Re: gdzie jest sama zainteresowana? 09.01.14, 10:24
          weź kilka dni urlopu w pracy i się nie katuj
          • adwarp Re: gdzie jest sama zainteresowana? 09.01.14, 10:34
            dopiero bym zwariowała.

            generalnie się trzymam, ale od czasu do czasu, jak mnie chwyci to wymiękamsad
            • kruche_ciacho adwarp, a co Pan maz? 09.01.14, 10:37
              • adwarp Re: adwarp, a co Pan maz? 09.01.14, 10:38
                napisałam gdzieś niżej, chyba, ze masz jakieś konkretne pytanie
                • kruche_ciacho Re: adwarp, a co Pan maz? 09.01.14, 10:53
                  czy skonkretyzowal co sie dzieje/dzialo miedzy nim i druga Pania

            • zuzi.1 Re: gdzie jest sama zainteresowana? 09.01.14, 10:42
              Zgadzam się z tym:"Myslę, że potrzebna Wam jest profesjonalna pomoc, choćby kilka spotkań. Przeszłam takie i to naprawdę coś innego, niż rozmowa w domu. Na neutralnym terenie, z babką - profesjonalistką, która fałsz wyczuwa na kilometr i po prostu należy mówić wprost, bez owijania. Nam to bardzo pomogło w komunikacji. Dostawaliśmy zadania domowe wink Jak w "Dwoje do poprawki z M. Streep"

              Ale zanim wejdziesz na ten etap, sama powinnaś isc do psychologa na kilka spotkań, samo siedzenie w pracy i zabijanie czasu aby nie myślec, na dłuższą metę Ci samo nie pomoże.
          • naomi19 Re: gdzie jest sama zainteresowana? 09.01.14, 10:35
            super rada, będzie mogła ryczek 24/ dobę po takim czymś to już tylko sznur zostaje
            wychodź do ludzi, bo świat się nie skończył, pracuj i żyj. na początku będziesz się do tego zmuszać, ale z czasem okaże się, że tak było lepiej niż pogrążać się w rozpaczy, z której można nie wyjść tak łatwo jak się weszło
          • sanciasancia Re: gdzie jest sama zainteresowana? 09.01.14, 14:08
            > weź kilka dni urlopu w pracy i się nie katuj
            To jest kiepska rada. Praca pomaga trzymać się w pionie, każe się skupić na czymś innym, narzuca uregulowany tryb życia.
            Praca bardzo pomaga.
    • tully.makker tak sobie mysle... 09.01.14, 11:15
      Wiem, ze emocje. Ze trudno zaplanowac, jak sie czlowiek zachowa. Sama zle rozegralam sytuacje zdrady exa - gdybym trzymala karty przy orderach, pewnie ugralabym wiecej (choc ugralam niemalo).

      Ale sadze, ze zle sie zabralas do calej sprawy. Twoje uczucia do meza sa silne i chcesz go zatrzymac. Ok, nie do konca rozumiem taka postawe, ale tak czujesz i masz do tego pelne prawo. Ale chyba niepotrzebnie dalas mezowi odczuc, ze ty go nadal chcesz. Nie poczul nigdy, ze musi sie psrezyc, zeby odzyskac ciebie i twoje wzgledy. Dalas mu przebaczenia, zanim o nie poprosil. Takich darow nikt nie ceni, bo wartosc przypisuje sie temu na co trzeba zapracowac.
      Co do drazenia i wypytywania - zawsze ten ktoremu bardxziej zalezy, ten ktory inicjuje rozmowe, jest w trudniejszej pozycji. Przesluchujac meza, stawiasz sie w sytuacji petentki, ktora zupelnie nie licuje z sytuacja, w ktorej sie znalezliscie.

      Szanuj sama siebie, bo inaczej nikt inny cie nie uszanuje, i nie rzucaj perel przed wieprze (a).
      • vilez Re: tak sobie mysle... 09.01.14, 11:31
        > gdybym trzymala karty przy orderach, pewnie ugralab
        > ym wiecej (choc ugralam niemalo).

        A jak to się ma do szacunku do siebie?
      • jola-kotka Re: tak sobie mysle... 09.01.14, 11:53
        Może nie prosił bo nie chciał prosić,taka postawa,że on ma prosić,sory,a musi? Nie musi,może nigdy nie poprosić. Żona mu da odczuć,że jej lata co on zrobi i facet odejdzie do innej. Tak przynajmniej wie co ona czuje i że istotny jest dla niej ich związek.
        • incubus_1 Re: tak sobie mysle... 09.01.14, 17:50
          Musi prosić. Jola, ja rozumiem, że Ty swojemu puściłaś płazem, że mu wybaczyłaś natychmiast i udajesz, że nic się nie stało i jesteś pewnie gotowa zrobić to nie raz, ale to właśnie jest upodlanie siebie.
          • jola-kotka Re: tak sobie mysle... 09.01.14, 19:20
            Nie musi nikt go do tego nie zmusi on może prosić i powinien,zgadzam się,ale nie musi.
            • incubus_1 Re: tak sobie mysle... 09.01.14, 21:49
              Musi. Bo zawiódł, okazał się nielojalny itp. A jeśli nie chce przeprosić, nie widzi swojej winy, to należy go kopnąć w ..., bo najwyraźniej nie zależy mu na żonie i jej uczuciach.
              • misterni Re: tak sobie mysle... 10.01.14, 01:09
                Zgoda, ale może to jeszcze nie ten etap, tzn z punktu widzenia faceta, który w tym momencie ma sytuacje dla siebie dość komfortową, bo jego żona jest jeszcze na tyle roztrzęsiona całą sytuacją, że nie potrafi podjąć radykalnych kroków.
                Przeszłam przez coś podobnego i gratuluję sobie, że w pewnym momencie, jakoś po 2-3 tygodniach rozterek mężowskich tupnęłam nogą i kazałam mu wybierać: albo ja, albo obiekt westchnień. Efekt był natychmiastowy, mąż przestał rozkminiać, z panią uciął kontakt definitywnie i zajął się mną. Okazało się otóż w momencie krytycznym, że pani to nie żadna miłość i szkoda dla zwykłego zauroczenia tracić coś znacznie ważniejszego.
                Żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej, w momencie kiedy się dowiedziałam. Oszczędziłabym sobie tym samym wiele dni życia w niepewności i patrzenia na rozdarcie ślubnego.
                Życzę autorce, żeby zdobyła się na odwagę i postąpiła podobnie, to naprawdę bardzo pomaga i na podjęcie decyzji przez pana, i na własne poczucie godności.
        • tully.makker Re: tak sobie mysle... 09.01.14, 22:28
          Z moich doswiadczen wynika, ze postepowanie zony po odkryciu zdrady ma niewielki wplyw na decyzje meza, czy zostac, czy odejsc. Taka decyzja wynika raczej z wczesniejszych relacji miedzy malzonkami i glebia uczucia do kochanki.
          Natomiast takie zachowanie ma kolosalny wplyw na to, JAK bedzie wygladal dalszy zwiazek, gdy zdecyduja sie razem pozostac, lub jak sie uloza ich relacje po rozwodzie.
          • adwarp Re: tak sobie mysle... 10.01.14, 09:05
            dokładnie to samo powiedział mi znajomy (byłam ciekawa zdania mężczyzny), że decyzja jest tak naprawdę poza mnąsad
      • incubus_1 Re: tak sobie mysle... 09.01.14, 17:49
        Dokładnie tak! Nie można męża po takiej historii tak po prostu przyjąć i udawać, że nic się nie stało.
        • belgijska.czekolada Re: tak sobie mysle... 09.01.14, 21:29
          > Dokładnie tak! Nie można męża po takiej historii tak po prostu przyjąć i udawać
          > , że nic się nie stało.


          Ale nie chodzi o to, żeby udawać, że nic się nie stało, tylko żeby nie przyjmować postawy pt. "zrobię mu z tyłka jesień średniowiecza, niech się płaszczy, płacze, błaga i przeprasza, że żyje, dopóki mi się tak podoba ". Mz, na razie w stosunkach z mężem warto zachować spokój, powiedzieć mężowi co się o nim myśli, że utracił zaufanie i szacunek żony, i że żona nie wie dzisiaj, czy chce z nim nadal być. Ani nie robić z niego ostatniego szmaciarza, ani nie dawać mu do zrozumienia, że żona jak odcierpi, to na pewno wybaczy. I z tym go zostawić na jakiś czas. Niech poświęci trochę czasu na refleksję, bo tylko z jego przemyśleń może wypłynąć prośba o przebaczenie, prawdziwe przeprosiny i chęć pracy nad tym, żeby coś takiego się nie powtórzyło. Inaczej takie wymuszone i wyhisteryzowane przez żonę przeprosiny, "brylanty i ferrari", nie będą ani szczere, ani nic warte. Mąż powie wszystko, żeby mieć chociaż na chwilę spokój od rozhisteryzowanej żony, zwłaszcza jak ta będzie go dręczyć pytaniami dzień w dzień. A możliwe, że obie strony powiedzą rzeczy, których wcale nie myślą, a które będzie trudno odkręcić.

          Cały czas uważam, że to jest jeszcze zbyt świeża sprawa, żeby którekolwiek z Was już wiedziało, czego tak naprawdę chce: tj. odejść, czy utrzymać małżeństwo. Adwarp jest w szoku, że akurat ją to spotkało, mąż jest w szoku, że to wyszło i że grozi mu rozpad dotychczasowego życia - gdyby wcześniej myślał na temat swojej przyszłości, to wiedziałby dzisiaj co Ci powiedzieć. A skoro nie wie, to ewidentnie nie myślał. Nie sądzę, żeby którekolwiek z Was zdążyło gruntowanie przemyśleć całą sytuację i podjąć decyzje. Na to potrzeba czasu i chłodnej głowy, tak, żeby potem nie żałować pochopnych decyzji. I myślę, że nie chcesz wyrzucać męża z domu, gdyby tak było, już byś to zrobiła. A skoro mniej czy bardziej świadomie liczysz na odbudowanie związku, to nie pal mostów, nie rób z męża szmaty, tylko poszukaj profesjonalnej pomocy najpierw dla siebie, potem dla Was. To, że nie wyrzucasz męża z domu i nie robisz mu piekła, to wcale nie znaczy, że już mu przebaczyłaś i o wszystkim zapominacie.
          • triss_merigold6 Re: tak sobie mysle... 09.01.14, 21:38
            Pozwolisz, że się podpiszę?
            Co do zmiany pracy - IMO nie ma sensu napierać, bo facet się nie zgodzi. Nie zgodzi i wątpię, żeby w ogóle podjął dyskusję na ten temat. Mężczyzna w średnim wieku z jakąś wypracowaną pozycją, w jednej firmie od lat (nie wiem, gdybam), nie rzuci dobrej roboty na gwizdek, nie mając nagranej nowej lepszej.
            • belgijska.czekolada Re: tak sobie mysle... 10.01.14, 00:14
              > Co do zmiany pracy - IMO nie ma sensu napierać, bo facet się nie zgodzi. Nie zg
              > odzi i wątpię, żeby w ogóle podjął dyskusję na ten temat. Mężczyzna w średnim w
              > ieku z jakąś wypracowaną pozycją, w jednej firmie od lat (nie wiem, gdybam), ni
              > e rzuci dobrej roboty na gwizdek, nie mając nagranej nowej lepszej.


              Zdaję sobie z tego sprawę, ale niestety uważam, że jeśli łączył go z tą kobietą nie tylko seks, ale jakiśtam związek uczuciowy, to osobisty kontakt musi zostać zakończony, zwłaszcza jeśli jest codzienny. Inaczej facetowi będzie bardzo trudno się z niej wyleczyć, a żona zawsze będzie miała podejrzenia co do natury ich obecnych stosunków. Facet nie musi rzucać roboty zaraz, żeby siedzieć na bezrobociu, ale niech się chociaż weźmie za szukanie. Albo może jakieś przetasowania w ramach firmy? zmiana działu? coś, co go od niej fizycznie oddali.
              • jola-kotka Re: tak sobie mysle... 10.01.14, 00:30
                Ale też musi tego chcieć a nie,że mu ktoś będzie kazał zmienić pracę i on to ma zrobić.
                • belgijska.czekolada Re: tak sobie mysle... 10.01.14, 14:04
                  Łee, no to wszystko ma szanse powodzenia tylko, jeśli mąż wykaże się szczerą chęcią zmian, poprawy, naprawy itd.
          • adwarp nie łatwo wyrzucić faceta z domu... 10.01.14, 09:12
            " I myślę, że nie chcesz wyrzucać męża z domu, gdyby tak było, już byś to zrobiła."

            oczywiście, że nie chcę, ale kiedy w przypływie furii rzuciłam, ze może się wyprowadzić, był zdziwiony i oburzony, bo on się "nigdzie wyprowadzał nie będzie"

            no i jak wyrzucić faceta, który się nie chce dać wyrzucić?
            • lelija05 Re: nie łatwo wyrzucić faceta z domu... 10.01.14, 09:16
              Czyli twój mąż chce mieć przyjaciółkę do wzdychań i żonę do obsługi domowej?
              Się urządził.
              • lady-z-gaga Re: nie łatwo wyrzucić faceta z domu... 10.01.14, 09:35
                Niekonieczni do obsługi. Zwyczajnie ma prawo mieszkać w swoim mieszkaniu i chce z tego prawa korzystać, to takie dziwne?
                Zawsze przy okazji takich wątków pojawiają się jakies głupie wzmianki o pakowaniu walizek. Nikt sobie nawet nie zada trudu zapytać, czyje mieszkanie.
                A jeszcze smieszniej, bo w dyskusjach o lokatorach zajmujących BEZPRAWNIE jakies lokum mozna przeczytac dla odmiany, że nie można nikogo ot, tak sobie, wyrzucić z domu.
                Tylko zdrada wywołuje jakies melodramatyczne i oderwane od realiów reakcje.
                • lelija05 Re: nie łatwo wyrzucić faceta z domu... 10.01.14, 09:45
                  Nigdzie nie napisałam o pakowaniu walizek, tylko o postawie faceta, który ma przyjaciółkę i chyba nie zamierza z niej rezygnować, oraz żonę, z której też chyba nie. Do żony nie wzdycha, więc po co mu ona? Pozostaje obsługa zaplecza domowego.
                  • lady-z-gaga Re: nie łatwo wyrzucić faceta z domu... 10.01.14, 09:59
                    lelija05 napisała:

                    > Nigdzie nie napisałam o pakowaniu walizek

                    To prawda, nie Ty. To inne pisały smile
                    • lelija05 Re: nie łatwo wyrzucić faceta z domu... 10.01.14, 10:08
                      No taka wyrywna to raczej bym nie była.
                      Ale pewnie zatrułabym mu życie tak, że sam by uciekł...
            • gazeta_mi_placi Re: nie łatwo wyrzucić faceta z domu... 10.01.14, 17:24
              O cholera, ale wtopa sad
              I słuchaj tu rad e-matek - "Zdradził - walizki za drzwi, niech się wyprowadza" sad
              Jak widać życie życiem.
              W sumie od strony prawnej ma rację, nie możesz go "wyprowadzić".
        • tully.makker Re: tak sobie mysle... 09.01.14, 22:35
          I jeszcze dodam, ze to jest sytuacja, w ktorej warto mniej mowic, a wiecej sluchac i przede wszystkim obserwowac. Obserwowac to, co maz robi z wlasnej inicjatywy, nie na zyczenie zony. To bardzo duzo powie o szansach na w miare szczesliwe i spokojne zycie po.

          Przeciez taki facet nie jest idiota - najpewniej orientuje sie, ze zrobil najblizszej osobie wielka krzywde. Patrz, czy torszczy sie o ciebie i twoje cierpienie, czy probuje cie jakos wesprzec, czy tez mysli wylacznie pod katem wygody, jakbys byla wydepotanymi bamboszami, a pozostanie z toba uwaza za wielka ofiare ze swojej strony, za ktora powinnas mu byc dozgodnie wdzieczna, bo poswiecil dla ciebie MILOSC swojego zycia ( zaraz rzygne)

          Jelsdi wyniki twoich obserwacji nie beda zachecajace, to zacznij planowac zycie bez meza - co nie znaczy, ze musisz mu o tym zaraz mowic. Odejdziesz, jak bedziesz gotowa, w chwili dogodnej dla CIEBIE.
          • zuzi.1 Re: tak sobie mysle... 09.01.14, 23:29
            Dokładnie, zgadzam się z Tully.
    • belgijska.czekolada Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 09.01.14, 11:30
      Nie drąż na razie, zadręczysz i siebie, i jego, tym bardziej, jeśli to ma być mielenie w kółko tych samych faktów. Wypłacz się koleżankom albo psychologowi, bo na pewno jest Ci to potrzebne. A mężowi daj czas na pozbieranie myśli (sobie też), bo podejrzewam, że oczekujesz od niego odpowiedzi, których on po prostu nie ma, bo do tej pory działał i nie myślał. Więc niech teraz pomyśli nad sobą i nad tym co zrobił. Natomiast, uważam, że Tobie przysługuje prawo do odpowiedzi, ale może umów się z mężem, że na tydzień dasz mu święty spokój, a za tydzień w konkretny dzień usiądziecie i on odpowie na wszystkie Twoje pytania, raz a porządnie. Tylko zastanów się, ile chcesz wiedzieć, bo niestety im więcej się dowiesz, tym bardziej to zaboli, bo cały czas będziesz od męża oczekiwać potwierdzenia, że tak naprawdę, to był przelotny, nic nieznaczący flirt, spotykali się tylko czasem, rozmawiali o pierdołach, a ona w ogóle jest brzydka, pryszczata i on nie wie co mu się na mózg rzuciło. A takiej deklaracji się możesz nie doczekać.

      A no i chyba wato zakomunikować mężowi, żeby zaczął szukać nowej pracy? Bo nie ma takiej opcji, żeby został w starej i codziennie z ex-kochanką pił kawkę.
      • gazeta_mi_placi Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 09.01.14, 13:48
        Czemu on ma szukać nowej pracy, a nie jego szmata?
        • incubus_1 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 09.01.14, 17:51
          Bo on może pracę zmienić a kochanki zmusić się do tego nie da niestety.
          • belgijska.czekolada Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 09.01.14, 21:34
            Dokładnie, ani żona kochanki nie zmusi, ani mąż jej do tego nie zmusi. Poza tym, jest to pewien rodzaj "kary" dla męża - musi się wykazać staraniami o znalezienie nowej pracy, zmienić dobrze znane środowisko i od nowa budować swoją pozycję w nowej firmie, a z drugiej strony, to taki symboliczny nowy start. I te poszukiwania najlepiej zacząć teraz, bo to trochę zazwyczaj trwa.
            • gazeta_mi_placi Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 09:01
              A kto do czasu znalezienia nowej pracy będziesz utrzymywał męża - żona czy kochanka? Zasiłek dla bezrobotnych malutki.
              • belgijska.czekolada Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 14:12
                Gazeto, napisałam, że facet nie ma rzucać pracy od razu, żeby kwitnąć na bezrobociu, ale ma się od razu zabrać za szukanie nowej pracy. No bo niestety ja sobie nie wyobrażam, żeby facet codziennie przez następnych X lat widywał obiekt swoich westchnień, musiałby być ze stali, żeby oprzeć się takiej pokusie. No chyba, że pracują po dwóch różnych stronach budynku, ale jeśli np. siedzą w jednym pokoju, to słabo..........
                • gazeta_mi_placi Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 17:25
                  Jeżeli facet jest po 40 tce to aż tak łatwo z nową pracą nie jest, może szukać (oczywiście chodzi o pracę na przynajmniej porównywalnym poziomie, a nie słabo płatną) i pół roku.
      • adwarp Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 09:22
        a propo pracy, to tez myślałam o tym, i pomyślałam, że w sumie łączenie pracy i uczuć, to nie jest najlepszy układ i może, to, że pracują razem jest lepsze niż gdyby pracowali osobno, bo tak są ze sobą na co dzień, w przeciwnym razem mogłoby ich za bardzo do siebie ciągnąć...

        taka moja teoria na dziśsmile
        • tuya Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 09:49
          > a propo pracy, to tez myślałam o tym, i pomyślałam, że w sumie łączenie pracy i
          > uczuć, to nie jest najlepszy układ i może, to, że pracują razem jest lepsze ni
          > ż gdyby pracowali osobno, bo tak są ze sobą na co dzień, w przeciwnym razem mog
          > łoby ich za bardzo do siebie ciągnąć...
          >
          > taka moja teoria na dziśsmile

          Strasznie pokrętna racjonalizacja, ja bym tej teorii nie łyknęła.
    • adwarp Programowanie neurolingwistyczne 09.01.14, 14:18
      przeklejam swoje pytanie z innego wątku, bo jestem ciekawa, a tam pozostało bez odpowiedzi, a zakładam, że wieciesmile
      > czy kobieta, która jest trenerem nlp może zmanipulować mężczyznę?
      >
      > bo jak tak sobie czytam, obserwuję, słucham, to wychodzi, że tak..., ale z drug
      > iej strony gość charakterny..., ale z trzeciej strony...
      >
      > to jak jest?
      >
      > oczywiście nic go nie broni, ale chciałabym wiedzieć, czy jest to możliwe?
      >
      > wiem, wiem to już lekka paranojasad
      • gwen_s Re: Programowanie neurolingwistyczne 09.01.14, 16:08
        wg mnie (ale mogę się mylić) jakby nie chciał to by nie poszedł...
        Mogła go kusić,manipulować, cuda wianki robić, ale on ZAWSZE mógł ODMÓWIĆ, nie ulec po prostu zwyczajnie i nic go niestety nie tłumaczy...
        Ja miałam kiedyś taką sytuację, koleś przystojny, zupełnie w moim typie, byłam już trochę po ślubie, ciągnęło mnie owszem, miałam kryzys w małżeństwie, no "idealne warunki" do zdrady, nawet do jej "tłumaczenia", ale nie zrobiłam nic, bo stwierdziłam, że nie warte jest to tej chwili, nie wiem czy koleś byłby lepszy, gorszy. Miałam wręcz chwile zwątpienia czy M to napewno ten "jedyny", jednak rodzina jest dla mnie najważniejsza, nie odważyłabym się zaryzykować jej straty sad Ale może to dlatego, ze ja jestem kobietą i myślę o konsekwencjach a z tego co czytam/słyszę to faceci w momencie zdrady o nich nie myślą licząc na to, że to się nie wyda, prosto i zwyczajnie (to też tylko moje zdanie, nie wiem czy słuszne).
        Niestety z obserwacji widać, ze kłamstwo ma krótkie nogi i prędzej czy później, ale prawda wyjdzie na jaw, nie wiem czy faceci są tak nie udolni, czy zauroczeni do tego stopnia, że zawsze czegoś nie dopilnują? Mam dwie koleżanki, które zdradziły swoich mężów ani jeden ani drugi nawet cienia wątpliwości nie mają, że żonki najwierniejsze wink
      • lady-z-gaga Re: Programowanie neurolingwistyczne 09.01.14, 16:17
        mozna i tak
        pamiętaj jednak, że bez prawidłowej diagnozy nie będzie leczenia, a bez leczenia nie zaznasz spokoju w przyszłości - wszak w każdej chwili ktos może Twojego męża znowu zaprogramować smile lepiej nie uciekac przed prawdą, nawet nieprzyjemną
      • naomi19 Re: Programowanie neurolingwistyczne 09.01.14, 18:58
        shellerka kiedyś o tym pisała, napisz do niej na fb
        • adwarp Re: Programowanie neurolingwistyczne 10.01.14, 09:37
          a jak namierzyć shellerkę na fb?

          no tak i jeszcze nie mam konta na fb
      • tuya Re: Programowanie neurolingwistyczne 10.01.14, 09:50
        Nie. Uwodzenie metoda NLP można między bajki włożyć.
    • adwarp Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 10:05
      co do pytań, to chciałabym jeszcze go zapytać, co ona na to, że ja wiem i co ona ma zamiar zrobić ze swoją "miłością" do mojego męża...

      wiem, ze to głupie, ale w moim stanie ducha daję sobie prawo do głupich myśli...
      • naomi19 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 10:26
        a jakie to ma znaczenie co ona na to?
        • lady-z-gaga Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 10:30
          ma smile "żona się dowiedziała" oznacza przejście romansu na inny etap
          jest bardziej niebezpiecznie to raz (bo różne są żony wink ), a dwa - trzeba podjąć decyzje
          • naomi19 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 11:06
            ale to są odczucia tamtej kobiety i jej decyzje. Nie zaprzątałabym sobie głowy sprawami, na które nie mam wpływu. Mam natomiast wpływ na swoje samopoczucie i swoje decyzje.
            • wuika Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 11:28
              Tylko, że coś, na co samemu nie ma się wpływu - może mieć wpływ na nas.
          • adwarp Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 11:29
            > jest bardziej niebezpiecznie

            albo bezpieczniej, bo skoro żona już wie...

            • pade Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 12:00
              Dla mnie to jest trochę dziwna sytuacja. Bo tak wygląda, jakby wszystko zostało po staremu, tylko żona ma "wiedzę". Mąż się nie wyprowadzi, bo nie chce...
              Ale czego chce? Chce zakończyć romans? Chce odbudować relację z żoną, jej zaufanie do niego?
              Czy chce po prostu z nią mieszkać, a reszta sama się jakoś ułoży?
              A może chce trzymać dwie sroki za ogon?
              • adwarp Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 12:09
                wg niego to nie jest/był romans, związek, nie nazwał tego, ale odrzuca moją terminologię, w związku z tym nie musi nic kończyć, bo niczego nie zaczynał...

                ale oczywiście w intymne relacje z panią wchodził nie będzie
                • pade Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 12:24
                  Aha, czyli zauroczenie, zakochanie, a Ty masz zaufać?
                  A on wie, że będzie Ci trudno? Mówił coś o tym?

                  Moim zdaniem ta sytuacja jest niezdrowa, w połączeniu z tym, co pisalaś wcześniej o własnych emocjach, o odsuwaniu myśli o tym, co zrobił Twój mąż. Niezdrowa, bo mam wrażenie, że Ty musisz wszystko w sobie stłumić, dodatkowo mąż rozmawiać nie chce, więc żyjesz w napięciu, niepewności, a w głowie kłębi się tysiąc wątpliwości. Próbujesz przytrzymywać pokrywkę, żeby nie wykipiało, ale w garnku mocno wrze...
                  Idź do jakiegoś poleconego psychologa, na dwa-trzy spotkania. Wywalisz co Ci leży na sercu, popłaczesz sobie, nazwiesz to, co czujesz i poukładasz sobie co nieco w głowie.
                  Takie tłumienie, napięcie jest niezdrowe, możesz to przypłacić nerwicą, albo czymś gorszym. Zadbaj teraz przede wszystkim o siebie, o swój dobrostan.

                  I jeszcze jedno; czy mąż usłyszał jak Cie zranił? zawiódł? jaką Ci zrobił krzywdę? jak straciłaś do niego zaufanie? jak zmienił Wasze relacje, być może już nieodwracalnie? Powiedziałaś mu to?
                  • adwarp Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 12:59
                    > I jeszcze jedno; czy mąż usłyszał jak Cie zranił? zawiódł? jaką Ci zrobił krzyw
                    > dę? jak straciłaś do niego zaufanie? jak zmienił Wasze relacje, być może już ni
                    > eodwracalnie? Powiedziałaś mu to?

                    oczywiście i to wielokrotnie

                    to nie było tak, że wracał później/późno z pracy, czy wyjeżdżał gdzieś niespodziewanie, znikał z domu, nie
                    do domu wracał po pracy wcześniej ode mnie, jak wracałam obiad był na stolesmile wyjazdy wszystkie planowane z dłuższym wyprzedzeniem (oczywiście to daje pewną swobodę), wszystkie weekendy spędzalismy razem...

                    więc być może dlatego on nie widzi w tym takiego problemu jak ja
                    • pade Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 13:09
                      Czyli "zakwitło" w pracy? I tam się rozwijało, tak?
                      I mąż dalej do pracy chodzi, spotyka wiadomo kogo, a Ty masz mu zaufać, że seksu nie będzie i przejść nad tym do porządku dziennego?

                      Współczuję Ci bardzo. Mnie by wściekłość i zazdrość rozrywała od środkasad
                      • lady-z-gaga Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 13:22
                        że seksu nie będzie, to akurat prawdopodobne jest
                        czasem ludzie zakochują się w sobie, ale próbują byc uczciwi i uznają swój romans za niemożliwy, z konsumpcji rezygnują, zostawiają wzdychania i smsy
                        wg delikwentów - nic zdrożnego, dla żony sytuacja upokarzająca i nie do przyjęcia
                    • lady-z-gaga Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 13:10
                      Byc może on uważa, że jego ukryte życie uczuciowe nie powinno Cię obchodzic, ale to by świadczylo, ze rozdźwięk w Waszym małżeństwie jest bardzo duży...
                      No i faktycznie nasuwa się pytanie o stosunek tamtej kobiety do całej sprawy - czy dla niej to tylko niewinna rozrywka, ktorą da się pogodzić z normalnym życiem rodzinnym?
                      • naomi19 Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 13:16
                        Jak dla mnie to on nie ma jaj, nie potrafi się zdecydować czego chce i podjąć męskich decyzji. Chce zjeść ciastko i miec ciastko.
                    • vilez Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 13:19
                      Bo się władowałaś w język- znaczy się w dyskusję dotycząca nazw. Zamiast rozmawiać o sednie sprawy. Twój mąż nie chce rozmawiać o sednie, chce "usprawiedliwić" swój stan przez zabiegi językowe. Nazwij to. Ale i tak nie zmusisz go do rozmowie o sednie.
                      • pade Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 13:35
                        Ale też trudno powiedzieć najbliższej dotąd osobie: wiesz, jestem w euforii, jak ją widzę, to taki cudowny stan, czuję się lekki, młody, pełen życia, albo coś w ten deseń, bo to sadyzmem trąci.
                        Może być tak, że mąż nie chce dodatkowo ranić żony i nie wie co może powiedzieć.


                        „Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”.
                        • vilez Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 17:52
                          Dlatego dobre rozmowy to domena ludzi dojrzałych. A że nie wszyscy są dojrzali, to wiele trzeba rozeznać samemu.
                      • adwarp Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 14:04
                        trudno to nazwać dyskusją o nazwach, ja powiedziałam "masz romans", maż powiedział "że nie ma żadnego romansu" i to tyle dyskusji
                        • belgijska.czekolada Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 14:50
                          hmm, to zapytaj go jak się w jego terminologii nazywa sytuację, w której mąż, co prawda nie sypia z inną kobietą, ale jest nią zauroczony, pisze i odbiera słodkie smsy i ma z tego przyjemność, a całą sytuację ukrywa przed żoną. I zapytaj go, czy gdybyś Ty miała takiego pana smsowca, to on również uważałby, że nic się nie stało?
                          • vilez Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 17:53
                            O to mi chodzi. Nie chodzi o to, jak się coś nazywa, tylko- czym jest. Dyskusja o nazwach to ucieczka od problemu.
                        • vilez Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 17:52
                          To jest własnie rozmowa o nazwach. A zapytałaś: "co w takim razie masz'?
                    • pade Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 13:29
                      Chciałam jeszcze doprecyzować: od razu po pracy do domu, popołudnia razem, weekendy razem, wyjazdy razem, tak? Obojgu Wam to pasowało?
                      • adwarp zdziwiło cię to? 10.01.14, 14:01
                        > Chciałam jeszcze doprecyzować: od razu po pracy do domu, popołudnia razem,

                        po pracy do domu, z tym, że u nas to jest ok 18.30, więc o popołudniach nie ma mowy, raczej wieczory i noce, jak się dołoży do tego chociażby zjedzenie kolacji to ten czas jest naprawdę bardzo ograniczony

                        >weekendy razem,
                        tak, ale razem, to nie znaczy, że wszystko od rana do wieczora robimy razem, na zakupy nie chodzimy razem, nie sprzątamy razem i nie gotujemy razem...

                        > wyjazdy razem, tak?
                        wakacyjne tak, ale to tez nie oznacza, ze jak jedziemy razem, to cały czas trzymamy się za rękę, poza zajęciami obowiązkowymi jest czas wolnysmile mój mąż ma dość specyficzne hobby, które pochłania mu ok.8 godz., więc tego czasu nawet na wakacjach nie spedzamy do końca razem

                        >Obojgu Wam to pasowało?

                        chyba czuję do czego zmierzasz, mój mąż ma i miał bardzo dużo swobodysmile i nikt nikogo nigdy nie ograniczał, więc spotkania ze znajomymi bez drugiej połówki nikogo nie dziwią i są naturalne, wyjścia do PUBu, na mecze, koncerty...

                        Generalnie maż intensywnie pracuje, ma mnóstwo spotkań, więc chętnie wraca/ł i odpoczywa/ł w domusmile
                        • pade Re: zdziwiło cię to? 10.01.14, 14:05
                          Nie, nie zmierzałam do ograniczania swobodysmile
                          Ja jestem typem, który lubi ludzi, lubi z nimi przebywać, ale bezwzględnie potrzebuje być bez nich co jakiś czas, żeby naładować akumulatorysmile Tylko o to mi chodziło.
                          Piszesz o hobby i wyjściach męża, a co z Twoimi?
                          • adwarp Re: zdziwiło cię to? 10.01.14, 14:42
                            skoncentrowałam się na mężu, bo myślałam, że chodzi ci o to, że oddycha tylko moim powietrzemsmile

                            oczywiście, że ja mam też swoje własne "życie"smile
                • blooming_m Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 17:38
                  'Nie musi niczego kończyć, bo niczego nie zaczynał' - no tak...Jeśli do niczego (w sensie stricte fizycznym) nie doszło, to nie ma o czym mówić... Obawiam się, że to bardzo powszechne stanowisko wśród facetów. I próba uzmysłowienia, że w przypadku gdyby to kobieta popadła w taką sms-owo napędzaną relację, to być może znaleźli by powód, by poczuć się zranieni, na wiele się nie zda.
      • anorektycznazdzira Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 20:10
        Adwarp, albo nigdzie nie napisałaś, albo ja nie dowidzę: czy ktokolwiek, tzn. mąż lub tamta baba, zadeklarowali miłość? Czy mąż powiedział, że ma Ciebie w nosie i oto znalazł tę jedyną, czy wcale nie?
        Jak rozumiem, to on chyba w ogóle zaprzecza, że jest jakaś sprawa, bo mówi, że romansu nie ma? Czy realnie poza flirtem i SMSami było coś między nimi w dowolnej warstwie, bo mi jakoś z Twoich opisów nie wygląda. Albo tak strasznie nie wprost o tym piszesz, albo ten ich "związek" żadnym związkiem nie był, co najwyżej zauroczeniem i to nie traktowanym zbyt poważnie...
        • adwarp Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 11.01.14, 00:03
          pani podobno się zakochała w moim mężu, o czym już powiadomiła swojego męża...
          co czuje mój do niej nie wiem,
          mnie też miłości nie wyznawał ostatnio raczej oskarżenia, pod tytułem "to wszystko twoja wina",
          seksu nie było(podobno) aczkolwiek noc spędzili razem (ble)...
          • pade Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 11.01.14, 01:41
            Ale co jest Twoją winą?
          • mamaagula Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 11.01.14, 17:02
            adwarp napisała:

            > seksu nie było(podobno) aczkolwiek noc spędzili razem (ble)...


            Spędzili razem noc? i seksu nie było? nie wierze.
    • blooming_m Re: czy drażyć temat? do doświadczonych 10.01.14, 17:48
      Adwarp - rozumiem, że masz pewność (na tyle, na ile mieć ją w podobnej sytuacji można...), że do zdrady czysto fizycznej nie doszło? Jesteś w stanie przeboleć platoniczne 'zadurzenie' i potraktować jako chwilowe zaćmienie małżonka ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka