No właśnie. Ja chcąc nie chcąc do każdego nicku w miarę bliższego poznawania dopadowuję jakiś wizerunek

Np: Triss Merigold - wysoka szczupła brunetka (pewnie ze względu na książkę), Wieczna Gosia - płowa szatynka nieco przy kości (tylko bez obrazy; to moje własne wyobrażenia), albo 18 lipiec - wysoka, rudawa o ostyrych rysach, kubusala - jasnowłosa, wysoka o władczym spojrzeniu... Mogłabym tak mnożyć i mnożyć...
Pewnie to smiesze, ale zawsze miałam nad wyraz bujną wyobraźnię (stąd pewnie pomysł mojej mamy na to bym pisała książkę

. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam - tak jakoś sobie teraz uświadomiłam, że mam wyrobiony w wyobraźni wizerunek niemal każdej z was

Łatwiej mi się wtedy z wami piszę jakoś...
A i jestem ciekawa czy wy też tak macie?
Ps: Aha... i po cichu spytam jak mnie w postrzegacie jeśli tak...