Niedawno trafiłam na serial dokumentalny o rodzinach wielodzietnych w Wielkiej Brytanii , mają po 11,12,14 a nawet 16 dzieci

. Dla mnie to jakiś kosmos

I to wcale nie jakaś patologia tylko fajni, inteligentni ludzie którzy nie żyją tylko z zasiłków dla dzieci ale często też pracują (ojcowie). Co mnie zdziwiło to kobiety wypowiadające się, że są uzależnione od rodzenia dzieci (serio można się od tego uzależnić?

) i uwielbiające niemowlaczki, ale jak widze w programie jak np 5 maluchów na raz płacze to ja bym chyba zwariowała. Jak oni to robią, że dają radę to wszystko ogarnąć?
Jedna kobietka mówiła, że robi dziennie DZIEWIĘĆ prań! Druga, że nie pierze skarpetek dzieci tylko kupuje na każdy dzień nowe

U nas takie rodziny żyłyby w skrajnej biedzie a tam żyją sobie nawet nawet.
Szkoda tylko, że większość dzieci wypowiada się że wolałoby mieć mniej rodzeństwa i że same będą miały góra 2 dzieci.
Co mnie zdziwiło (chociaż może nie powinno),to to że najczęściej starsze córki w tych rodzinach (19-20 letnie) same mają już kilkumiesięczne dzieci....
Generalnie odcinki ogląda się bardzo fajne, jedyne co mi się bardzo nie spodobało to jak Tatuś układał do snu ok 10 miesięcznego chłopczyka, jedzonko, do łóżeczka, buzi i wychodzi zamykając drzwi, a dziecko płacze bo samo usnąć nie może. No ale przy takiej ilości dzieci chyba trudno uskuteczniać RB.
Ja kiedyś myślałam, że super by było mieć trójkę dzieci, ale macierzyństwo troszkę zweryfikowało moje poglądy i chyba poprzestanę góra na dwójce