Dodaj do ulubionych

Jak rozmawiać, skoro nie dociera?

16.04.14, 15:13
Sprawa wygląda tak.
Mój mąż pracuje dużo, bardzo dużo nawet. Ma pełny etat i własną działalność, która jest jego pasją. Wychodzi na to, że jest poza domem 11-13 godzin prawie codziennie, w weekendy też pracuje, ale zazwyczaj krócej. W zasadzie wolne ma tylko wtedy, gdy jest ustawowe święto, choć też nie zawsze.
Ja także pracuję na etacie, ale 'tylko' 40 godz. w tygodniu, więc mam mnóstwo czasu (ironia ;>wink, aby zająć się wszystkimi sprawami, które dotyczą naszego staniu posiadania, czyli: mieszkania, samochodu (mojego, bo swoim zajmuje się mąż), dziecka i psa.
Jak dotąd jedynym obowiązkiem, który udało mi się zwalić na męża jest odwożenie i przywożenie dziecka na trasie babcia-dom.
Z moich obserwacji wynika, że praca zajmuje mojemu mężowi coraz więcej czasu, a więc powroty do domu z synem stają się coraz późniejsze. Małżonek zaczął przebąkiwać, że gdybym była dobą matką, to sama odbierałabym Małego żeby spędzić z nim więcej czasu, bo przecież kończę o 16 i wg. niego do ich powrotu wieczorem nic nie robię. Że niby: zakupy, gotowanie, pranie, zmywanie, wyprowadzanie psa, sprzątanie oraz inne różniste sprawunki poza domem? Phi, bez przesady. Wszystko to można zrobić z dzieckiem na ręku i pieśnią na ustach, jak się jest dobra matką oczywiście.
Ręce mi opadły.
Jak wytłumaczyć takiemu, że nie każdy ma marzenie, aby harować od świtu do zmierzchu i że nie chcemy mieć w domu bankomatu tylko męża i ojca? Po polsku nie dotarło. Uważa, że nie może mi być źle z tym, że on tyle pracuje, bo przecież to wszystko dla nas robi, że wymyślam, że się czepiam, że znowu mam 'humorek' itp.
Ręce opadają i już skołowana jestem. Pomużta.
Obserwuj wątek
    • alexa0000 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 15:18
      Zachwiany zosdtał balans pomiedzy zyciem rodzinnym i pracą. Dlatego,że nie chce byc w domu czy dlatego,że praca go tak kręci i się uzaleznił?
      • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 15:21
        Praca jest jego hobby, od kilku miesięcy ma swoją firmę i co chwila z podnieceniem informuje, że znów jest lepiej, że ma więcej klientów/zleceń, że znów rekordowy miesiąc, więc obstawiam, że to drugie. Zawsze był pracusiem, ale to już przesada...
        • rosapulchra-0 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 22:52
          Mój dokładnie taki sam. Po 50-tce mu przeszło. Wprawdzie od roku coraz mniej pracuje i coraz bardziej docenia czas spędzony z rodziną (ma 51 lat), ba!, nawet widzi, ile tego czasu stracił na pracę, ale myślę, w pewnych sprawach każdy facet jest betonem. Te sprawy się, oczywiście, różnią, jednak są podobieństwa w podejściu do nich, szczególnie, gdy żona czegoś oczekuje od męża.
    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 15:30
      > Małżonek zaczął przeb
      > ąkiwać, że gdybym była dobą matką, to sama odbierałabym Małego żeby spędzić z n
      > im więcej czasu

      Po takim tekście spytałabym pana co z niego za ojciec? O mężu nie wspominając.
      Pewnie uświadomiłabym, że zamienianie się w bankomat skutkuje często szukaniem szczęścia w innych ramionach.
      Poza tym skoro tyle pracuje to pewnie przekłada się na finanse, powinien już dawno zatrudnić osobę do pomocy.

      Z takimi (jeśli chce się trwać w związku) się nie dyskutuje i nie tłumaczy, tylko dobitnie wyraża swoje zdanie.
    • moofka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 15:34
      Idealny maz zarabia duże pieniadze za czas spędzany z żona :p
    • moofka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 15:45
      Swoją droga, ile dziecko ma i o której on ci je ostatecznie przywozi?
      • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 16:00
        Syn ma ponad 2 lata, zazwyczaj przebywa u babci od 8 do 18:30 lub 19:30, wtedy odbiera je mąż. Ja kończę o 16, więc teoretycznie mogłabym zabierać go wcześniej, ale wtedy byłabym już samotną matką, albo nawet gorzej - samotną matką z lokatorem po którym trzeba prać i sprzątać.
        Teraz przynajmniej wie, że musi skończyć pracę, bo ma jeszcze dziecko do odebrania. Zanim się Młody urodził bywał nieobecny do 22.
        • mia_siochi Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 16:07

          On to chociaz dzieciaka widzi jak go odwozi, bo Ty to juz wcale, skoro o 19.30 wracaja...


          Z okazji 95. rocznicy niepodległości sto lat życzy Władimir Putin.
          • una_mujer Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 16:31
            Nie pocieszę Cię, takie przypadki są bardzo bardzo trudne i na ogól bez mocnego potrząśnięcia się nie obywa. Bez wątpienia Twój mąż ma przekonanie, że pracuje dla Waszego wspólnego dobra; poza tym firma dopiero się rozwija i pewnie się nie rozwinie jeśli mąż nie będzie tam spędzał dużo czasu - ale jest na dobrej drodze do pracoholizmu...
            Są dwie opcje:
            1) Pogodzisz się z sytuacją (wbrew pozorom takie układy są całkiem trwałe...) i zażądasz od męża opłacenia pani do sprzątania, żebyś Ty mogła odbierać dziecko i spędzac z nim więcej czasu. Wydaje mi się, że najbardziej na tej sytuacji cierpi dziecko, które Cię prawie nie widzi...

            2) Dasz mężowi ultimatum, możesz kompromisowo zgodzić się w krótkim okresie czasu na bycie "samodzielną" mamą, żeby firma zastartowała, ale od konkretnej daty mąż powinien się ogarnąć i zacząć wykonywać więcej obowiązków w domu a mniej w pracy. Nawet jeśli ma to się wiązać z mniejszymi zarobkami czy zaprzestaniem rozwijania firmy. Mąż może przecież odbierać dziecko od babci o 16:30, bawić się z nim przez 2 godziny a potem znowu popracować wieczorem. Może poprzestawiać dzień tak, żeby w ciągu dnia coś załatwić. To się da zrobić, trzeba tylko chcieć. Tylko jak już dasz to ultimatum i zagrozisz sankcjami, to musisz je wprowadzić w życie, jeśli tak się nie stanie. Może pomoże. Jeśli nie, to patrz punkt 1 - albo jesli się nie pogodzisz, to długoterminowo nie wróżę temu małżeństwu powodzenia...
        • yvona73pol Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 16:12
          Tez mi sie wydaje, ze twoje odbieranie dziecka spowoduje mezowe dluzsze przebywanie w pracy. Tym bardziej, ze jak piszesz, jest to cos, co go kreci, jego wrecz pasja. To swietnie, ze praca cieszy, niestety pracoholizm i zachwianie balansu zyciowego to juz problem. Tylko, ze... twoj maz tego nie widzi i poki co nie wyglada na to, ze jesli ktos mu to uzmyslowi, to zobaczy.
          A jego mama, a babcia dziecka co na to? W sensie, ze tez chyba widzi to nadmierne zaangazowanie w prace.
          Bo nawet jesli biznes bedzie przynosil duze zyski, to i zatrudnienie dodatkowego pracownika nie spowoduje zwolnienia trybu meza. Po prostu bedzie "bardziej rozwijal" firme, kosztem rodziny.
        • moofka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 16:26
          I naprawdę to wyjście z psem i zmywanie jest ważniejsze niz odebranie dziecka?
          • bachtin Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 16:32
            To chyba środek dyscyplinujący męża. Lepiej tak, niż żeby facet miał wracać o 22. Chyba bym się awanturowała tak długo, aż by zmienił tryb pracy. Za tekst o "humorkach" to nie wiem, zy nie wykonałabym jakiejś przemocy domowej.
        • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 16:33
          Obłęd. Biedny dzieciak, praktycznie nie mieszka w domu. Przecież dwulatek o 19:30 idzie spać.
        • daisy Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 16:33
          Obojeście dobrzy.
          Na razie wychodzi na to, że mąż spędza z dzieckiem więcej czasu niż ty, więc chyba nie powinnaś przypisywać sobie trudów opieki nad dzieckiem?
          A najwięcej czasu z dzieckiem spędza babcia. Cóż za udane życie rodzinne.
          • amy.28 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 16:40
            No też mi się wydaje, że dzieciak to was za często nie ogląda i to obu.
        • atena12345 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 17:02
          kierowniczka.z.warzywniaka napisał(a):

          > Syn ma ponad 2 lata, zazwyczaj przebywa u babci od 8 do 18:30 lub 19:30, wtedy
          > odbiera je mąż. Ja kończę o 16, więc teoretycznie mogłabym zabierać go wcześnie
          > j, ale wtedy byłabym już samotną matką,

          OJP
          serio nie odbierasz wcześniej syna "dla zasady"?
          A potem będzie wątek pt. "moje dziecko kocha bardziej babcie, co robić"
          • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 17:16
            Oboje siebie warci.
            2 osoby pracujące i żadne nie wpadło na pomysł, żeby wziąć opiekunke. Dzieciak byłby w domu i przynajmniej matkę by widział od 17.
    • blond_suflerka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 16:49
      A jak to ma dalej wyglądać według męża? Tzn. jak rozkręci firmę to rzuca pracę na etacie? Czy jak rozkręci firmę to będzie etat ale już mniej czasu będzie poświęcał firmie?
      Generalnie to jest moment na fundamentalne pytanie-o co Wam w ogóle chodzi? O tworzenie związku i bycie rodzicami czy o wspolne zamieszkanie czyli w sumie wspolne noce i święta?
      Dziecko też całe dnie poza domem-właściwie wychowywane przez babcię, tak? ja bym tutaj dzieckiem nie grała i odbierała je wczesniej i po prostu spędzała czas z dzieckiem zamiast sprzątać, prać i robić zakupy. Te prace niech wykona ktoś opłacony albo mąż w weekendy. W sensie sam wkład finansowy w rodzinę to mało.
      • najma78 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 18:06
        No wlasnie, o co wam wlasciwie chodzi? Po co wam bylo dziecko? Ja juz pomijam tego bidnego psa, ktory i tak ma lepiej bo przynajmniej ma twoje towarzystwo po 16 (no chyba ze pies tez u babci) ale dziecko jest naprawde biedne. Od 8-18-19.30 u babci bo mama uzywa go zeby sciagnac meza do domu. Zanim zaczniesz rozmawiac z mezem to najpierw zastanow sie nad wlasnym postepowaniem wobec dziecka.
        • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 18:47
          Mi chodzi o to, zeby nie pracowac przez wiekszosc doby, tylko miec czas, aby go wspolnie spedzic. Niestety moj maz pracuje tak intensywnie, ze nie jestem w stanie podzielic sie z nim obowiazkami w sposob rozsadny i zadowalajacy nas oboje. O dzieleniu przyjemnosci juz chyba nie marze. A co masz do psa? Wczulas sie za bardzo w ta nagonke? Pies ma 11 lat, a moje malzenstwo 6, latwo policzyc, ze jest starszy niz problemy z mezem.
    • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 18:02
      Cos nie teges. Ja sie pytam 'jak rozmawiac' i jak dotrzec ze swoimi argumentami, a dostaje odpowiedzi typu 'jakim cudem nie macie gosposi?'
      Otoz spiesze z odpowiedzia, ze maz pracuje na etacie, aby zmnieszyc koszty wlasnej dzialalnosci. Gdyby mial zajac sie tylko firma nie oplacilo by sie to. Widac w zwiazku z tym, ze nie daje ona zyskow pozwalajacych na luksusowe zycie. Opiekunka i pomoc do sprzatania, czy nawet wyprowadzaczka psow odpada.
      Moge go zupelnie odciazyc i zabierac syna po swojej pracy, ale wowczas okaze sie, ze ojciec go nie widuje. Ja przynajmniej zajmuje sie nim wieczorami (zasypia o 21) i caly weekend. Zreszta, jest to w perspektywie, bo od wrzesnia Mlody idzie do przedszkola, ktore jest blisko mojej pracy, wiec sila rzeczy opieka nad synem calkowicie spadnie na mnie.
      • bi_scotti Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 18:08
        Na miejscu babci juz bym sie dawno zbuntowala. Facet duzo pracuje? A ta babcia?! Przeciez ona ma szychte 10 godzin dziennie z okladem. Kanal uncertain
        • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 18:29
          Babcia wlasnie nie widzi w tym nic zlego ani nadzwyczajnego. Tesc wyjezdzal do pracy na cale tygodnie zostawiajac ja z dziecmi sama, wiec dla niej taki uklad to norma.
          • nenia1 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 21:17
            kierowniczka.z.warzywniaka napisał(a):

            > Babcia wlasnie nie widzi w tym nic zlego ani nadzwyczajnego. Tesc wyjezdzal do
            > pracy na cale tygodnie zostawiajac ja z dziecmi sama, wiec dla niej taki uklad
            > to norma.

            No to może dla twojego męża taki model rodziny to też norma.
          • aankaa Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 22:36
            ale miała ze 30 lat mniej
      • najma78 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 18:09
        kierowniczka.z.warzywniaka napisał(a):

        > Zreszta, jest to w perspektywie, bo od wrzesnia Mlody id zie do przedszkola, ktore jest blisko mojej pracy, wiec sila rzeczy opieka nad synem calkowicie spadnie na mnie.

        uncertain etam, zawieziesz go do babci a maz odbierze o 19.30.
        • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 18:23
          Tak rzeczywiscie, bardzo kasliwa uwaga. Lepiej ci juz? Dowartosciowalas sie, ze ludzie maja glupsze problemy. Spoko, na zdrowie.
          • najma78 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 19:16
            kierowniczka.z.warzywniaka napisał(a):

            > Tak rzeczywiscie, bardzo kasliwa uwaga. Lepiej ci juz? Dowartosciowalas sie, ze
            > ludzie maja glupsze problemy. Spoko, na zdrowie.

            Jestes agresywna, czemu? Zastanawialas sie jaki wplyw na dziecko ma twoje zostawianie go u babci na caly dzien? Czmu sie nim nie chcesz zajmowac? Dziecko to nie narzedzie do udowadniania czegos mezowi.
            • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 20:22
              Gdzie jest ta agresja, bo ja nie widze. Rozkrecilas sie za bardzo i wiecej sobie dopowiadasz. A teraz uwazaj. Zajmowalam sie swoim dzieckiem przez 1.5 roku, potem wrocilam do pracy i ustalilam z mezem, ze on bierze na siebie wozenie Mlodego (z jego prac jest blizej do tesciowej), ale z czasem postanowil otworzyc swoja dzialalnosc i z kazdym dniem wraca coraz pozniej i pozniej. Ostatnio czyli w ostatnich 2-3 tygodniach wychodzi z pracy o 19, wiec chcialam z nim spokojnie pogadac. Ale do niego jakby nic nie docieralo. Jest tak jak jest, a jak ci nie pasuje to rob wszystko sama.
              Nie, nie zaniedbuje swojego dziecka, sytuacja trwa od niedawna, wczesniej tez je czasem zawozilam i odbieralam ale w 80 % robil to moj maz. Nie, nie uwazam, ze powinno ono przebywac u babci po 10-12 godzin, ale nie mam w niej wsparcia, bo jak juz pisalam dla niej to normalne, ze 'chlop duzo pracuje i go domu nie ma', wiec nie powie synowi, aby sie zajal rodzina. Nie ,nie bylo tak od zawsze. Zdarzalo sie ze duzo pracowal, ale mial tez swoja czesc spraw domowych.
              Nie, nie szantazuje meza dzieckiem, przynajmniej nie swiadomie, czuje raczej, ze to on wymusza w ten sposob na mnie pewne zachowanie i chce miec dzieciaka z glowy i pracowac do oporu.
              Ale dzieki za troske.
              • najma78 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 20:40
                kierowniczka.z.warzywniaka napisał(a):

                > Jest tak jak jest, a jak ci nie pasuje to rob wszystko sama.

                A ktos gdzies napisal, ze twoj maz postepuje dobrze? Chyba nie, prawda? Skoro rozmowy nie pomagaja to moze powinnas bardziej radykalnie zadzialac i np zakomunikowac w sobote i niedziele zanim zacznie prace ze zostawiasz go z dzieckiem i wyjsc? Jest ryzyko ze zawiezie dziecko do swojej matki ale wtedy powinnas go zapytac czy spedzanie czasu z dzieckiem ma mu nakazac sad rodzinny?
                Pokaz mu ze nie zartujesz.

                >Nie, nie uwazam, z e powinno ono przebywac u babci po 10-12 godzin, ale nie mam w niej wsparcia, bo jak juz pisalam dla niej to normalne, ze 'chlop duzo pracuje i go domu nie ma
                > ', wiec nie powie synowi, aby sie zajal rodzina.

                Ale to nie jest wytlumaczenie, sama mozesz jechac od razy po pracy i dziecko odebrac.


                > Nie, nie szantazuje meza dzieckiem, przynajmniej nie swiadomie, czuje raczej, z
                > e to on wymusza w ten sposob na mnie pewne zachowanie i chce miec dzieciaka z g
                > lowy i pracowac do oporu.

                On to robi bo tak zostal wychowany, taka role kobiety ma zakodowana. Najlepiej byloby aby dzieckiem nie zajmowala sie babcia a wy, na zasadzie ze nie ma wyjscia, przwdszkole/zlobek i tylko wy. On wie ze moze dziecko odebrac o 19.30 wiec to robi a ty na to sie zgadzasz, bo dzieki temu on ma choc minimalny udzial w opiece nad dzieckiem. Ale nie tedy droga bo na tym dziecko traci najbardziej.
      • daisy Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 18:10
        Sprawy z mężem załatwiaj z mężem, a nie z dzieckiem. Dziecko odsiaduje dwunastogodzinną szychtę u babci, żebyś mogła męża do domu ściągnąć? To okrutne.
        • hugo43 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 18:34
          a jestes pewna,ze maz tylko praca sie w tym czasie zajmuje?moj maz tez chodzi do pracy(dz.g),ale w tym czasie tez na silownie pojdzie,meczyk rozegra,z kumplami sie spotka.no ale jakby kto pytal,to on ciezko zaiwania na nasza rodzinesmile
          pracuje 4 dni w tygodniu,3 jest z nami w domu,wiec tragedii nie ma.
        • zuzanna56 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 18:37
          Zgadzam się z daisy
      • blond_suflerka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 18:37
        No to to dalej jest sprawa do załatwienia między Wami a nie do grania synem. Bo dwulatek potrzebuje bardzo rodziców i jak już konczy się pracę to biegnie się do takiego maleństwa jak najszybciej(tym bardziej, że pracujesz na cały etat) a nie zostawia dalej u babci. Dyscyplinować męża synem-wydaje się krzywdzące dla Twojej relacji z dzieckiem i samego dziecka.
        Co do męża-czyli jak on to widzi? Dalej chce tak pracować? 11-13 godzin dziennie? Czyli tu chyba trzeba by usiąść i pogadać jak Wy oboje widzicie małżenstwo i rodzicielstwo. Czy chcesz miec męża tylko nocami i od świeta i czy on chce by praca i pasja-praca zajmowała 90% jego czasu. Czy to kwestia roku na rozkręcenie interesu czy po roku dalej tak będzie bo to przecież jego pasja.
      • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 18:37
        To kosztowne ma hobby facet.
      • mruwa9 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 18:49
        w chwili obecnej nie jestes samotna matka, ale za to dziecko jest praktycznie sierota..
    • maderka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 18:53
      Jak widać wiele osób dostrzegło inną rzecz-dziecko jest do późnego wieczora bez rodziców Codziennie.jednak ty reagujesz bardzo agresywnie w tym temacie.Dlaczego?Zrozumiałe gdyby dziecko raz w tygodniu zostało do wieczora,bo chcesz zrobic zakupy,spokojnie posprzątać.Ale codziennie?Nie chcesz spędzać z dzieciakiem czasu,iść na spacer?To naprawdę nie jest normalne.Nie tęsknisz za swoim dzieckiem?
      • 3-mamuska Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 19:09
        Teraz przynajmniej wie, że musi skończyć pracę, bo ma jeszcze dziecko do odebrania. Zanim się Młody urodził bywał nieobecny do 22.

        No i jeszcze jestes zdziwiona? Taki typ.

        Moj maz wiele lat pracował od 5-6 rano do 20 wieczorem licząc z dojazdami. Nie liczę wszystkich delegacji ,gdzie był w domu raz w miesiącu albo w sobote wieczorem a w poniedziałek o 4-5 rano wyjeżdżał na cały tydzien. Bo firma mała kontrakt poza Londynem.
        W domu zjadł umyl sie i pobawił sie chwile z dziecmi.
        Fakt ze ja pracowałam mało /lub wcale, ale tez wszystko i to z 3 dzieci robilam sama.
        Posprzątać gdy was nie ma to 1-2 razy w tygodniu po 1-2 godziny i powieszenie prania to 30 minut, i tez pewnie nie codziennie, wyjście z psem mozna isc z synkiem.
        Zakupy zrobić raz w tygodniu większe ,te mniejsze chleb mleko jajka itp. To podczas spaceru z psem. Ja ide z psem do parku pobiega, na smycz i idziemy do najbliższego sklepu i do domu.
        W tym czasie często jeszcze młody idzie ,ze mna a z nim gorzej niż z 2-latkiem.

        Jesli nieobecność męża przekłada sie na kasę, to ciesz sie ze ci na chleb nie brakuje.

        Widziały galy co brały, ty jestesm lepsza/gorsza bo na złość mężowi wyzywasz sie na dziecku i dziecko to sierota. Biedny małysad
        -----------------
        ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
        • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 19:16
          Kochana nie musisz mi tego tak dokladnie rozpisywac. 1,5 roku to cwiczylam bedac na macierzynskim a potem na wychowawczym i liczylam, ze po powrocie do pracy jednak podzielimy sie obowiazkamijak to bylo przed urodzeniem Mlodego, ale jak widac prozny trud.
          • 3-mamuska Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 19:29
            Kochana nie musisz mi tego tak dokladnie rozpisywac. 1,5 roku to cwiczylam bedac na macierzynskim a potem na wychowawczym i liczylam, ze po powrocie do pracy jednak podzielimy sie obowiazkamijak to bylo przed urodzeniem Mlodego, ale jak widac prozny trud.

            No widzisz, całe setno sprawy jest takie ze on zawsze taki był.
            I nie sadze zeby sie zmienił, a ja na twoim miejscu po pracy biegiem lecialabym do dziecka zeby go przytulić byc dłużej z nim...sad
            • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 19:37
              No dokładnie. Nie było żadnych podstaw, żeby liczyć na spektakularną zmianę.
              Można przyjąć, że skoro faceta spełnia się tylko w pracy i głównie to go interesuje, to niech chociaż przynosi pieniądze pozwalające matce na zajęcie się dzieckiem w większym stopniu.
              • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 19:52
                A slowa, ze podzielimy sie obowiazkami, jak to bylo przed urodzeniem Mlodego, to o czym swiadcza?
                • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 21:51
                  Naiwna jesteś jak dziecko. Słowa to tylko słowa, mąż Ci powie że zmieniły się okoliczności i on teraz wykorzystuje życiową szansę, rozkręcając firmę, a Ty podcinasz mu skrzydła, nie wspierasz i w ogóle czepiasz się kobieto, bo on wszystko dla rodziny i żebyście mieli lepiej.
                  • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 17.04.14, 08:16
                    To są moje słowa z wcześniejszego postu. Po prostu je powtórzyłam, bo komentujące chyba je przeoczyły.
    • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 19:05
      Czyli jedak prozno szukac zrozumienia u meza, skoro plec kobieca orzekla, ze praca zawodowa usprawiedliwia bycie nieobecnym ojcem, ale praca na rzecz domu to nie praca tylko wymowka, aby sie dzieckiem nie zajmowac. Idac tym tropem zamiast we wlasnym domu powinnam w tym czasie odplatnie sprzatac i gotowac np. u sasiadow, wtedy bylabym godna pochwaly. Dziekuje za uwage, temat uwazam za zamkniety.
      • najma78 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 19:12
        Zrozumienia czego? Ze nie zamjesz sie dzickiem? Ile mozna miec prania , sprzatania zakupow skoro wlasciwie nikogo w domu caly dzien nie ma? Nie przesadzaj. Tu znajdzie sie wiecej matek ktore spokojnie to ogarniaja i nie zostawiaja dzieci na caly dzien. Twoj maz powinien swoje pasje osdsunac skoro mu czasu dla rodziny nie wystarcza, to zrozumiale ale ty powinnas tez zrozumiec ze to co robisz nie jest dobre dla dziecka. Nie tedy droga.
      • blond_suflerka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 19:17
        Spokojnie. Przeczytaj jeszcze raz to co napisane. Nikt nie mówi, że masz robić wszystko a mąż tylko pracować. Wręcz przeciwnie. Być może jesteś zdenerwowana sytuacją i czytasz wybiórczo ale przeoczyłaś wiele ważnych informacji.
        Porozmawiaj z mężem jeszcze raz. Ustalcie konkrety-ile czasu chcecie przeznaczać na pracę-jak widzicie wspolne sprawy-obowiązki, czas wolny-przyjemności, rodzicielstwo. W takiej rozmowie tak naprawdę okaze się czy macie wspolną wizję bycia razem(a takze bycia rodzicem). Być może kompletnie Wam nie po drodze bo macie inny pogląd na to co jest tak naprawdę ważne i wtedy nigdy się nie dogadacie.
        A uwagi o synu nie traktuj jako ataku-to po prostu empatia względem Twojego dziecka i tutaj warto przenieś punkt cięzkości tych uwag. Nie, że Ty jesteś złą matką(nikt tego nie twierdzi) ale ze syn potrzebuje rodziców.
      • 3-mamuska Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 19:23
        Czyli jedak prozno szukac zrozumienia u meza, skoro plec kobieca orzekla, ze praca zawodowa usprawiedliwia bycie nieobecnym ojcem, ale praca na rzecz domu to nie praca tylko wymowka, aby sie dzieckiem nie zajmowac. Idac tym tropem zamiast we wlasnym domu powinnam w tym czasie odplatnie sprzatac i gotowac np. u sasiadow, wtedy bylabym godna pochwaly. Dziekuje za uwage, temat uwazam za zamkniety.

        Twój maz pracuje dłużej niż ty, czyli ty w tym czasie tez pracujesz tylko w domu.
        Jesli ci ciezko to zatrudnij kogos, na 2 godzinka od poniedziałku do piątku, odbierz syna o 16.30 i spędzić z dzieckiem i psem czas.

        Obraziła sie księżniczka bo nie spadlo na męża garść gomow a sama dostała po konstrukcji.

        Ja sie teraz nie dziwie tym starszym kobieta co mówią za moich czasów to.....

        Bo teraz kobiety naprawdę robią z siebie niedołężne leworęczne, przy oralkach zmywarkach.

        Po prostu wynika ze syn wraca z tata do domu tylko do spania, a ty i maz pracujecie do 19.30 maz ma 2 etaty i ty tez. Wiec czego sie męża czepiasz.
        • triss_merigold6 OJP 16.04.14, 19:34
          OJP
          Problem polega na tym, że mimo tak długiej i intensywnej pracy męża, nie stać Was na podstawowe udogodnienia. Nie stać Was na opiekunkę, która umożliwiłaby dziecku przebywanie w jego własnym domu i oszczędziła wożenia o świcie i po 19, nie stać na panią do sprzątania czy jaką licealistkę do wyprowadzenia psa chociaż raz dziennie.
          Najkrócej mówiąc, jest mnóstwo pracy, zero czasu wspólnego, porzucony dwulatek przez babcię chowany i zero konkretnych finansowych/czasowych/emocjonalnych zysków.
          • najma78 Re: OJP 16.04.14, 19:50
            triss_merigold6 napisała:

            > Najkrócej mówiąc, jest mnóstwo pracy, zero czasu wspólnego, porzucony dwulatek
            > przez babcię chowany i zero konkretnych finansowych/czasowych/emocjonalnych zys
            > ków.

            No bo ta dodatkowa praca to pasja (cokolwiek to jest) meza i niekoniecznie dochody przynosi uncertain ona taki byl, i ona o tym wiedziala uncertain
            • kierowniczka.z.warzywniaka Re: OJP 16.04.14, 20:46
              Co za roznica co to jest? A jesli jest fotografem to co? A jesli trenerem psow pracujacych albo projektantem mody to co? Naprawde istotne co robi?
              • volta2 Re: OJP 16.04.14, 23:37
                nie jest istotne co robi tylko ile z tego jest i jaki jest tego koszt.
                • kierowniczka.z.warzywniaka Re: OJP 17.04.14, 08:22
                  jest dużo, codziennie minimum 10 godzin. W weekendy różnie, ale zazwyczaj są pracujące.
        • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 20:55
          Bo nie chce tego i o tym byl pierwszy post. Powinien byc czas na wszystko na prace, pasje, obowiazki i czas z rodzina. Ale z rozmowy wynika, ze jemu wolno sie realizowac, a zona ma tylko spelniac obowiazki i bron boze cos wymagac (no chyba ze sama pracuje ponad miare, ale to tez zle, bo dziecka nie wychowuje, a jesli ojciec olewa rodzine to norma- wiele kobiet tak ma i sobie radzi nawet z trojka dzieci)
          • najma78 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 20:59
            kierowniczka.z.warzywniaka napisał(a):

            > Bo nie chce tego i o tym byl pierwszy post. Powinien byc czas na wszystko na pr
            > ace, pasje, obowiazki i czas z rodzina. Ale z rozmowy wynika, ze jemu wolno sie
            > realizowac, a zona ma tylko spelniac obowiazki i bron boze cos wymagac (no chy
            > ba ze sama pracuje ponad miare, ale to tez zle, bo dziecka nie wychowuje, a jes
            > li ojciec olewa rodzine to norma

            twoj maz zostal tak wychowany, nie zauwazylas tego?
            • blond_suflerka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 21:06
              No więc własnie. Nikt tutaj nie twierdzi, że mąż robi dobrze. Kwestia tego jak on sobie to wyobraża i co na to żona czyli Autorka wątku. Jeśli facet ma taki pomysł na rodzinę, że on pracuje a żona ogarnia dom i dziecko to opcje są dwie-albo pod wpływem miłości, żony i swojej własnej dojrzałości zmieni ten pomysł albo trzeba się rozstać.
              Forum nie poda przecież jakiejś sztuczki co zrobić, żeby jakiemuś męzowi zmienić pomysł na rodzinę.
              Najważniejsze to rozmawiać, próbować się dogadać ale do tego ważna jest chęć rozmowy i chęć zrozumienia sytuacji partnera/partnerki. A do tego z kolei potrzebna jest emaptia i jakieś minimum dojrzałości. Może mąż tego nie ma?
          • aankaa Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 22:46
            zona ma tylko spelniac obowiazki i bron boze cos wymagac (no chyba ze sama pracuje ponad miare, ale to tez zle, bo dziecka nie wychowuje,

            przepraszam, "wychowujesz" swojego syna ? między powrotem od babci do snu czy nad ranem ?
            • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 17.04.14, 08:27
              aanka, właśnie tak wygląda życie pracujących rodziców. Jeśli oboje są na etacie, ktoś dzieckiem musi się zając minimum 9 godzin dziennie(8 godzin pracy plus dojazdy), chyba nie zaprzeczysz?
              • jehanette Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 17.04.14, 09:49
                > aanka, właśnie tak wygląda życie pracujących rodziców. Jeśli oboje są na etacie
                > , ktoś dzieckiem musi się zając minimum 9 godzin dziennie(8 godzin pracy plus d
                > ojazdy), chyba nie zaprzeczysz?

                Ale Twoje dziecko siedzi u babci dłużej niż 9 godzin, mimo że Ty pracujesz do 16 i jak rozumiem nie bierzesz nadgodzin. I to jest nie fair, bo wykorzystujesz dziecko, żeby ściągnąć męża do domu. Nie rozumiem Cię - ja lecę z wywieszonym jęzorem po moje dziecko do przedszkola (2 lata, też pracuję na pełen etat).
                Owszem, pan ojciec powinien więcej czasu angażować w domu - ale forum Ci nie powie, jak rozmawiać z Twoim mężem.
          • 3-mamuska Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 17.04.14, 00:16
            kierowniczka.z.warzywniaka napisał(a):

            > Bo nie chce tego i o tym byl pierwszy post. Powinien byc czas na wszystko na pr
            > ace, pasje, obowiazki i czas z rodzina. Ale z rozmowy wynika, ze jemu wolno sie
            > realizowac, a zona ma tylko spelniac obowiazki i bron boze cos wymagac (no chy
            > ba ze sama pracuje ponad miare, ale to tez zle, bo dziecka nie wychowuje, a jes
            > li ojciec olewa rodzine to norma- wiele kobiet tak ma i sobie radzi nawet z tro
            > jka dzieci)

            Moj maz nie olewal rodziny, po prostu albo pracujesz od rana do wieczora , albo wcale. Taka praca , nikt nie puści pracownika o 16 zeby zadowolić żonę.
            Oczywiście były z tego odpowiednie pieniadze.
            Poza tym czas ktory podalam były rownież z dojazdami, czasem 2 godziny w aucie a czasem 4( w obie strony) a jak kontakt był blisko domu to metrem 40 minut ale to rzadko. Tylko jak stawiali terminal 5 na lotnisku w Londynie.
      • yumemi Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 20:47
        kierowniczka.z.warzywniaka napisał(a):

        > Czyli jedak prozno szukac zrozumienia u meza, skoro plec kobieca orzekla, ze pr
        > aca zawodowa usprawiedliwia bycie nieobecnym ojcem, ale praca na rzecz domu to
        > nie praca tylko wymowka, aby sie dzieckiem nie zajmowac.

        Nic nie usprawiedliwia, ani tego ze Ty nie widzisz dziecka do 19.30 ani tego ze maz Twoj go nie widzi. Tak samo w tym tkwisz jak on. Tyle ze u Ciebie pobudki sa inne niz u niego.. maz pracoholik a Ty chyba chcesz sie troche odegrac. Taka jest roznica.
        Zamiast probowac cos na mezu wymuszac (to jego wybor jak zyje, jesli bedzie chcial to bedzie spedzal wiecej czasu z wami, jesli nie, i nie pasuje Ci to, mozesz zaczac rozmawiac o innych rozwiazaniach), sama zacznij dzialac tak jak powinnas i normalnie zajmuj sie dzieckiem, albo opiekunke wynajmij. Ja wracam do domu o 17 po pracy i nie wyobrazam sobie zeby dzieci do 19.30 gdzies kwitly.. a babcia swoje dzieci juz pewnie odchowala.
        • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 21:07
          Czytalas wogole pierwszy post, czy tylko to co cytujesz? To raczej on wymusza na mnie, zebym przejela wozenie syna i wtedy bedzie pracowal bez ograniczen.
          To sa przepychanki, ale nie zamierzam pokornie zgadzac sie na wszystko na co sie wczesniej nie umawialismy.
          Nie trwa to zbyt dlugo i nie jest na pewno moim celem, aby dzicko pozostawalo cale dnie u babci. Ma oboje rodzicow, nie widze potrzeby wydawania pieniedzy na opiekunke.
          A pozatym straszna hipokryzja bije z twojego postu mnie nic nie usprawiedliwia i mam zle pobudki, alr to meza sprawa jak zyje i zrobi co zechce...? Serio kobieya to pisze.
          • amy.28 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 21:31
            [i]Nie trwa to zbyt dlugo i nie jest na pewno moim celem, aby dzicko pozostawalo cale dnie u babci.

            Ale na razie zostaje. Na całe długie dnie bez matki i ojca. Mnie by przez myśl nie przeszło żeby jednen dzień w ten sposób pogrywać dwulatkiem, tobie to przychodzi bez większego trudu.




            Ma oboje rodzicow, nie widze potrzeby wydawania pieniedzy na opiekunke.

            No pewnie, po co, skoro babcia odwala robotę 12 godzinną za friko?
            Dziecko nie ma obojga rodziców. Ma opiekunów prawnych które mają na nie wjb i sobie nim żonglują a ty wykorzystujesz jako przynętę na męża i jego powroty.


            • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 21:42
              Co ty bredzisz? Umowilismy sie z mezem, ze bedzie przywozil dziecko, wowczas pracowal po ludzku. Nie podobalo mu sie to, bo juz odzwyczail sie od obowiazkow, ale zabieral go i wracali akurat na obiad. Obecnie czekam i czekam az w koncu dzwonie 'gdzie jestescie?' 'Zaraz koncze i wychodze z pracy' patrze na zegarek 18:55...
              • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 21:44
                To czas przypomnieć uzgodnienia. Dzwoń o 16 zamiast o 19.
            • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 17.04.14, 08:30
              Mnie by przez myśl nie przeszło żeby jednen dzień w ten sposób pogrywać dwulatkiem,

              A jakbyś była postawiona przed faktem dokonanym? Czytaj ze zrozumieniem zanim ocenisz i sponiewierasz.
          • madzioreck Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 21:35
            Nie trwa to zbyt dlugo i nie jest na pewno moim celem, aby dzicko pozostawalo c
            > ale dnie u babci.

            Ale zostaje uncertain

            Ma oboje rodzicow, nie widze potrzeby wydawania pieniedzy na
            > opiekunke.

            A, Ty nie widzisz potrzeby, ale babcia niech zapier...a uncertain

            Oboje jesteście porąbani równo uncertain
            • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 21:41
              Ja widzę potrzebę wydawania pieniędzy na opiekunkę z jednego prostego powodu: dziecko byłoby u siebie cały czas i nie musiałoby podróżować dzień w dzień o jakiejś chorej godzinie. No i matkę by przynajmniej znało z widzenia.
              • madzioreck Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 21:46
                No ale autorce najwyraźniej chodzi o pogranie dzieckiem, żeby od męża wyegzekwować krótszą pracę. Zajebiaszczy sposób, po prostu zajebiaszczy, kto by się tam jakimś swoim dzieckiem przejmował uncertain
                • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 21:50
                  Sądziłam, że na forum już nic mnie nie zdziwi...

                  Ja bym się ugięła i odbierała dziecko ze względu na nie, a potem robiła facetowi piekielną awanturę. Zapewne związkowi by to nie pomogło, ale czułabym się usprawiedliwiona.
            • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 21:45
              To co mam robic? Skoro umawiamy sie, ze bedzie go odbieral wczesniej, a i tak codziennie cos mu wypada albo musial zostac dluzej? Czytaj ze zrozumieniem zanim mnie zaczniesz obrazac.
              • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 21:47
                To znaczy, że ma w d..ie umowy.
                Przedstawić panu mężu zgubne skutki takiego modelu życia dla waszego dziecka oraz małżeństwa. Bo nie wierzę, że jak wraca codziennie o tej porze, to ma ochotę na cokolwiek poza odebraniem ostatnich maili, kolacją i walnięciem się spać.
              • madzioreck Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 17.04.14, 00:43
                Czytam ze zrozumieniem. Masz w doopie własne dziecko, przepraszam za dosadność, i używasz go jak karty przetargowej w konflikcie z mężem. Dzieciak w domu tylko śpi, ponad połowę doby nie ogląda rodziców, w domu tylko chwilę - zastanowiłaś się nad tym, czy tylko JA, JA, JA? Męża kopnij w dupę, jak już kogoś musisz - po co Ci chłop, którego nie ma, bo na razie kopiesz własnego dzieciaka za winy faceta.
            • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 17.04.14, 08:34
              Czyli lepszym wyjściem jest wydanie większości mojej pensji, tylko po to, aby obca osoba zajmowała się moim dzieckiem. Oczywiście babcia, którą dziecko zna od swoich pierwszych dni i lubi to gorzej niż dom dziecka.
              • triss_merigold6 Dlaczego Twojej? 17.04.14, 08:41
                Dlaczego Twojej? Równie dobrze za opiekunkę mógłby płacić mąż, ostatecznie chyba po to tyle pracuje żeby zarabiać.
                Nie możecie przyjąć rozwiązania, że przez połowę tygodnia babcia przyjeżdża do dziecka, a przez drugą połowę przychodzi opiekunka?
                • asia_i_p Re: Dlaczego Twojej? 17.04.14, 09:51
                  Potwierdzam zalety systemu połówkowego - mamy babcię umiarkowanie daleko i jej opieka oznaczała dziecko cały dzień poza domem (od 7 do 18). Więc była niania na pół etatu (trzy dni w tygodniu), jeden dzień u babci i jeden dzień z matką w domu (udało mi się wynegocjować takie ustalenie planu pracy). Babcia w ten sposób realnie pomagała, a bardzo chciała pomóc, i miała czas z wnuczką, a nie była całkowicie zaorana, ja miałam dzień na uzupełnienie zaległości (ile z tego rzeczywiście sprzątałam, itp., to może nie wnikajmy), dziecko miało dużo rodziców. Najbardziej przechlapane miał mąż, zaliczający w dni babciowe trasę Trzebnica-Leśnica-centrum Wrocławia-Leśnica-Trzebnica i samplujący po drodze co lepsze wrocławskie korki z okresu przed obwodnicą śródmiejską.
          • pade Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 21:35
            Najgorsze jest to, że Ty stawiasz granice mężowi, ale nie tak, jak trzeba. Bo kosztem dziecka. Rozumiem, że jesteś sfrustrowana tym, że on żyje jak chce i nie ogląda się na Ciebie. Ale sposób jaki wybrałaś nie jest skuteczny. Sama to widzisz.
            Twój mąż sprawdza się w pracy, więc spędza tam najwięcej czasu. Bo to potrafi.
            Za to nie bardzo potrafi być mężem i ojcem, bo na kim miał się wzorować? Jest niepewny swoich działań, swojej roli, więc ucieka w to, co znane.
            Postaw mężowi granice, ale w inny sposób. Najpierw porozmawiaj o tym, co wyżej napisałam. Bo on może nie być świadomy swoich obaw i tego, że ucieka. Wykaż zrozumienie. A potem ustal zasady.
          • klamkas Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 23:14
            To wszystko piszą ci kobiety i matki, które nie mogą pojąć jak inna kobieta i matka może pozwalać na to, żeby inna kobieta wychowywała jej dziecko w imię małżeńskich gierek. Za chwilę mąż zacznie wychodzić z pracy o o 20, potem o 21. Dziecko będzie przywozić babcia, albo i nie - będzie tam zostawało na noc, bo po co je wozić, na 9h sen, skoro w jej domu i przy niej czuje się lepiej?

            Zajmij się jak trzeba dzieckiem. W międzyczasie naprawiaj swoje małżeństwo, ale nie kosztem dziecka. To co robicie (oboje!) jest chore.
          • 3-mamuska Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 17.04.14, 00:07
            kierowniczka.z.warzywniaka napisał(a):

            > Czytalas wogole pierwszy post, czy tylko to co cytujesz? To raczej on wymusza n
            > a mnie, zebym przejela wozenie syna i wtedy bedzie pracowal bez ograniczen.
            > To sa przepychanki, ale nie zamierzam pokornie zgadzac sie na wszystko na co si
            > e wczesniej nie umawialismy.
            > Nie trwa to zbyt dlugo i nie jest na pewno moim celem, aby dzicko pozostawalo c
            > ale dnie u babci. Ma oboje rodzicow, nie widze potrzeby wydawania pieniedzy na
            > opiekunke.
            > A pozatym straszna hipokryzja bije z twojego postu mnie nic nie usprawiedliwia
            > i mam zle pobudki, alr to meza sprawa jak zyje i zrobi co zechce...? Serio kobi
            > eya to pisze.


            Dziecko ma 2 rodziców i nie potrzebuje opiekunki ???
            Wiec kim jest babcia??? Ja nie opiekunka tylko pewnie darmowa. A ze uważa ze maz pracuje a rola kobiety to dom, to sie wnukiem zajmuje.

            Po prostu nie widzisz ze oboje róbcie to samo.
            Maz jest w pracy ty w pracy , dziecko u babci a ty mimo ze jestes w domu i z milosci do dziecka powinnas odebrać małego , to migasz sie bo musisz sprzątać i wyjsc z psem i zajmuje ci to 3-4 godzin dziennie.
            Różnica w waszych postępowaniach jest taka ze ty czesc z tego czasu soedzasz w fomu a maz poza.
            • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 17.04.14, 08:43
              Maz jest w pracy ty w pracy , dziecko u babci Co w tym złego, miliony rodzin tak funkcjonuje
              a ty mimo ze jestes w domu i z milosci do dziecka powinnas odebrać małego , to migasz sie bo musisz sprzątać i wyjsc z psem i zajmuje ci to 3-4 godzin dziennie. To jestem w pracy, czy jestem w domu wg ciebie? Przeczytaj moje posty, nie ja to ustaliłam, żeby sprzątać i wyprowadzać psa przez 4 godziny (?). Ustalenia były takie, że ja po pracy wracam do domu i ogarniam psa, mieszkanie, zakupy obiad po to, aby mąż w tym samym czasie odebrał dziecko i abyśmy mogli razem spędzić popołudnie. TO JEST MÓJ CEL, sprawna organizacja przez podział obowiązków. Odbieranie dziecka, ogarnianie chaty, psa i obiadu przez jedną osobę skutkuje tym, że albo pies się zleje, bo jest stary i potrzebuje częściej wyjść, albo obiad wychodzi na kolację. O zabawie i czasie wolnym mowy nie ma.
              • alexa0000 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 17.04.14, 09:06
                Ust
                > alenia były takie, że ja po pracy wracam do domu i ogarniam psa, mieszkanie,
                > zakupy obiad po to, aby mąż w tym samym czasie odebrał dziecko i abyśmy mogli
                > razem spędzić popołudnie.
                TO JEST MÓJ CEL

                Ale go nie spędzacie. To jest twój cel, a przez twój cel, który, jak na razie jest nieosiagalny, dziecko na tym traci. Nie spedzasz czasu ze swoim dzieckiem pomimo tego, mogłabys, ale ty wolisz osiagac swój cel. Jesli tego nie rozumiesz teraz, przy dwulatku, nie sądze, żebyś zrozumiała nawet za jakis czas.
              • moni692 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 17.04.14, 09:38
                To po prostu sprawa priorytetow.

                1. Oddaj psa jak mozesz komus z rodziny. Wtedy juz bedziesz miec troche luzu, bo pies sie nie zleje.
                2. Zrezygnuj z obiadow i kupuj gotowce. Dziecko pewnie je i tak u babci, a na kolacje zawsze moze byc szybka jajecznica czy tez kanapki.
                3. Zatrudnij pania do sprzatania 2 razy w tygodniu po 2-3 godziny.

                Wtedy masz popoludnia wolne z dzieckiem, wolne praktycznie tez od pracy w domu.
                A maz niech zaplaci za pania do sprzatania, skoro nie robi wystarczajaco duzo w domu.
    • maderka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 19:16
      Nie spodobały ci się odpowiedzi-kończysz dyskusję.Naprawdę myślałaś,że odpowiedzi będą w stylu- dobrze,że tak sprzątasz,praca na rzecz domu jest najważniejsza,co tam dzieciak,skoro ojca nie widzi to mamy tez niech nie ogląda! A tak naprawdę,nie jest istotny dzieciak w ogóle,tylko to,że mąż przychodzi późno.No mój tez wraca późno,takie życie. NIe jest to dobre,ale tym bardziej odbierałabym dziecko jak najszybciej.
      • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 20:41
        Nie, to wasze zalozenie. Liczylam na odpowiedzi, jak z nim rozmawiac, aby go przekonac, ze praca po 12 godzin na dobe to nie jest dobry pomysl, bo takie tez zadalam pytanie. Koncze dyskusje, bo uzytkowniczki forum ewidentnie nie zrozumialy posta i wychodzi na to, ze taka sytuacja mi pasuje.
        Otoz nie pasuje, nie pasuje mi tez robienie za swieta matke polke i dzwiganie wszystkigo samej bo maz sie realizuje.
        • blond_suflerka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 20:46
          A wcześniej mąż umiał rozmawiać, słuchał tego co mówisz? Rozumiał Twojego położenie? Jeśli tak to znaczy, że aktualnie nie słucha bo sytuacja jakoś go przerasta. Trudno radzić kiedy niewiele wiadomo o Waszym związku.
          Ty pewnie znasz swojego męża lepiej niż forum-napisz coś więcej o co może chodzić? Pierwszy raz odnosi sukcesy i to go tak pochłonęło? Nigdy nie umiał rozmawiać i dopiero teraz to widzisz? Ucieka z domu i od Ciebie? Trudno radzić bo możliwości jest milion.
        • madzioreck Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 21:48
          > Otoz nie pasuje, nie pasuje mi tez robienie za swieta matke polke i dzwiganie w
          > szystkigo samej bo maz sie realizuje.

          A gdzie w tym wszystkim jest dziecko?

          Twoje tytułowe pytanie pasuje do Ciebie jak ulał: można tłumaczyć, a nie dociera...
          • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 22:08
            <facepalm> feministki
            Oczywiscie, ze dziecko traci na takim ukladzie, ale to ojciec zaczal przepychanki pt. 'Jak zle to zrobie, to wiecej mnie nie poprosi'.
            • triss_merigold6 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 22:14
              Kobieto, problem nie w niedostatku feminizmu, tylko w tym że Twój mąż jest pracoholikiem ze wzorcem nieobecnego ojca oraz wdupiemaniem Twoich słusznych oczekiwań.
              Szczerze wątpię czy przekonasz go jakąś rozsądną rozmową i argumentami o dobru dziecka, walorach wspólnego spędzania czasu, ryzyku dla małżeństwa itd.
            • pade Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 22:16
              Ochłoń dziewczyno. Tu nie piszą feministki, tylko matki. A przez Ciebie przemawia wściekłość. Tak się nie da konstruktywnie rozmawiać.
            • kitek87 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 22:16
              A to sorry... Skoro to mąż zaczął, to zamiast być mądrzejszą i zakończyć te gierki dzieckiem, to baw się głupio dalej, bo to mąż zaczął.
            • blond_suflerka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 22:18
              Feministki są różne ale zawsze lepiej jak feministka to dojrzała emocjonalnie jednostka, która nie gra dzieckiem, żeby uzyskać coś od partnera. Takie akcje o których piszesz to sobie można robić z bałaganem albo gotowaniem a nie z dzieckiem.
              Jak jesteś feministką to idż z mężem na warsztaty dotyczące komunikacji w związku zamiast stosować takie gierki. W sensie uczciwie stwierdźcie, że macie problem i wprost i uczciwie nad nim pracujcie a nie takie podjazdy-zupełnie jak nie feministka.
            • klamkas Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 22:24
              Ojciec zaczął? To ty natychmiast zakończ. To dziecko, a nie pluszak czy lalka, o którą można się kłócić z piaskownicy tupiąc nogami. Żywa istota, z wielkimi emocjami, których ani nie potrafi do końca wyrazić ani zrozumieć.
            • madzioreck Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 17.04.14, 00:47
              No facepalm, facepalm. Do równości po trupach.

              > Oczywiscie, ze dziecko traci na takim ukladzie,

              OJP, jaka kalkulacja... a dziecko czemu jest winne?

              ale to ojciec zaczal przepychan
              > ki pt. 'Jak zle to zrobie, to wiecej mnie nie poprosi'.

              Ojciec zaczął, a Ty za ojca dziecku doj...sz.

              Nie wierzę. Musisz być trollem.
              Naprawdę, nie wszyscy powinni się rozmnażać...
            • asia_i_p Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 17.04.14, 09:58
              Ale my się chętnie zgodzimy, że to wina twojego męża.
              Nie zgadzamy się tylko, że ty nie możesz poprawić sytuacji dziecka albo że można ją poprawić tylko naprawiając męża.

              Ja wiem, że można po sprawiedliwości, że problem rozwiązuje ten, kto zawinił, ale zawsze uważałam za sensowniejsze, że zaczyna jego rozwiązywanie ten, kto go zauważył i kto może.

              Twój mąż jest pracoholikiem. Mam ojca pracoholika, to jest ciężko odwracalne. I masz rację, nie możesz się poddać, bo będzie w pracy coraz dłużej. Ale lepszym sposobem będzie jedna rozmowa przypominająca, że popołudnia miały być wspólne - ewentualnie ustalenie sytuacji docelowej (ileś tam popołudni wspólnych) i okresu przejściowego na "rozkręcenie biznesu", po którym ma on dawać realne korzyści i zajmować określoną ilość czasu, nie więcej.

              Na bieżąco zabierałabym dziecko od babci i po powrocie z nim do domu dzwoniła do męża co kwadrans, w razie potrzeby zagęszczając do co 10 minut i co 5 minut "Czekamy na ciebie, byliśmy umówieni". Pracoholizm to nałóg, nałogowca trzeba pilnować, taka smutna prawda.
        • klamkas Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 22:21
          To mu to jasno powiedz. A w międzyczasie zajmij się dzieckiem, bo dla ciebie to tylko 2-3 tygodnie, a dla niego kupa czasu... Czasu, który spędza poza domem, bez mamy i bez taty.
        • 3-mamuska Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 23:31
          kierowniczka.z.warzywniaka napisał(a):

          > Nie, to wasze zalozenie. Liczylam na odpowiedzi, jak z nim rozmawiac, aby go pr
          > zekonac, ze praca po 12 godzin na dobe to nie jest dobry pomysl, bo takie tez z
          > adalam pytanie. Koncze dyskusje, bo uzytkowniczki forum ewidentnie nie zrozumia
          > ly posta i wychodzi na to, ze taka sytuacja mi pasuje.
          > Otoz nie pasuje, nie pasuje mi tez robienie za swieta matke polke i dzwiganie w
          > szystkigo samej bo maz sie realizuje.


          No widzisz bardzo duzo ludzi tyle teraz pracuje, zwłaszcza maja swoją działalność.
          Moi teściowie wstają o 4 rano , hurtownia, przywieźć rozpakować towar, potem śniadanie w domu i o 8 otwierają zamykają o 20-22 latem dłużej. Maja seojnwlasny sklepik, a teść wyjeżdża na 3 miesiące co roku za granice i ona zostaje sama.
          A id 13-14 maja przerwę na objad.

          Wiec zależy , na etacie to co innego swoją firma to co innego.
    • klamkas Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 20:05
      Naprawdę potrzebujesz 3h dziennie na prace domowe? Masz 300m pałac i wielki ogród?

      Dołączę się do dziewczyn - mąż nie powinien pracować tak dużo, ma obowiązek być dobrym tatą, czyli tatą obecnym w życiu dziecka. Ale ty nie jesteś lepsza, bo spędzasz z dzieckiem dokładnie tyle samo czasu. Tak, mąż ma rację, powinnaś odbierać syna od babci wcześniej - jeśli już nie ma taty (jeśli się okaże, że ten jest niereformowalny a pewnie jest skoro zawsze taki był i dziecko go nie zmieniło), to niech przynajmniej ma mamę.

      Ciekawi mnie twoja emocjonalna więź z dzieckiem - na złość ojcu, albo żeby ojca wychować ograniczasz czas z synem do 2h dziennie? Nie brakuje ci go? Moja w tym wieku domagała się obietnic, że w weekend będziemy wszyscy razem i cały tydzień się upewniała, że na pewno tak będzie, a w tygodniu spędzała czas tylko z nami (pracowaliśmy na zmianę, młoda zawsze była z jednym z nas) - nie była w żłobku, nie miała niani, nie bywała u babci.

      Możesz się denerwować, że nie doradzimy ci niczego ponad rozmowę z mężem, ale innych opcji nie masz w tej kwestii. Za to masz wpływ na swoją relację z synem i to jest coś co realnie możesz zmieniać. Nie karz go za to, że sprawiliście sobie dziecko, na które najwidoczniej nie byliście gotowi...
      • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 20:34
        Nie, ale nie napisalam nigdzie, ze to moj pomysl. To moj maz przywozi go coraz pozniej i jedyne rozwiazanie to pujsc mu na reke, bo o innym nawet gadac nie chce.
        • blond_suflerka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 20:40
          Ale rozumiesz, że używasz syna do tego, żeby wymóc coś na mężu?
          Poza tym-napisałaś, że przez 1, 5 roku opiekowałaś się dzieckiem, potem wróciłaś do pracy a mąż otworzył działalność w miedzyczasie-czyli kiedy? Czy wcześniej kiedy pracował na etacie dzieliłaś z nim obowiązki domowe i zajmował się dzieckiem? I dopiero teraz przy okazji DG są takie akcje? Bo jeśli tak to trzeba to po prostu wpisać w koszta rozruchu dzialalności. Umowić się na rok czy pol na rozkrecania firmy, wziąć na siebie w tym czasie więcej obowiązkow i wspierać męża.
          No chyba, że już wcześniej było kiepsko, teraz jest jeszcze gorzej i na lepiej w ogóle się nie zapowiada.
          Wtedy to masz po prostu powazny problem z męzem.
        • klamkas Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 22:28
          Skoro nie potrzebujesz 3h, to odbierz syna od babci i mając go w domu zrób wszystko co masz do zrobienia w jego towarzystwie. I nie tłumacz się głupio niezrozumieniem babci i męża. Ktoś powinien wziąć odpowiedzialność za dziecko, aktualnie robi to babcia, która ma nie najzdrowszy model rodziny.

          Podkreślę jeszcze raz - ojciec dziecka nie powinien tyle pracować. Jestem dzieckiem wychowanym przy dużym zaangażowaniu ojca (mama się rozwijała długo i wytrwalewink), mój mąż aktualnie poświęca córce więcej czasu niż ja, jestem wielką zwolenniczką równego podziału w wychowaniu dzieci. Ale jak ojciec niezdolny, to ktoś to musi zrobić.
    • inguszetia_2006 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 20:52
      kierowniczka.z.warzywniaka napisał(a):
      Z moich obserwacji wynika, że praca zajmuje mojemu mężowi coraz więcej czasu, a
      > więc powroty do domu z synem stają się coraz późniejsze.
      Witam
      Taak? Coraz więcej czasu ta praca mu zabiera? Hm... Nie chcę być niegrzeczna, ale myślałaś może o tym, że pan ma "drugie źródełko", z którego pije? To jest tak schematyczne i banalne, że aż mi się wydało prawdziwe. Oczka się świecą panu jakoś tak inaczej, może?
      Pzdr.
      Ing
      • kierowniczka.z.warzywniaka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 21:12
        Podejrzewalam to w pewnym czasie, ale dowodow na razie brak.
        • amy.28 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 21:35
          Aaa czyli jeszcze lepiej, to już wiadomo po co dzieciak siedzi u babci do nocy - do kochanki mąż przecież z dwulatkiem nie zawita.
          Prosta metoda jak z dziecka zrobić kaganiec i smycz jednocześnie. Szkoda że wałkując cały ten wątek nie widzisz tego jakie ty popełniasz błędy, tylko same te które popełnia mąż.
    • maderka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 21:24
      To może pokaż mężowi,jak wiele traci.Odbieraj synka po pracy i róbcie razem fajne rzeczy,spacery,plac zabaw,prace plastyczne itp.potem opowiadaj wszystko z synkiem mężowi,pokazujcie,co robiliście ,jaki synek jest super,czego się nauczył,co dzisiaj zrobił.Może w końcu włączy się aktywniej.spróbuj ustalić na początek z mężem jeden stały dzień -popołudnie z tatą,kiedy sami wymyślą co chcą robić.-niech to będzie ich czas. Z niektórymi trzeba metodą małych krokówsmilepowodzenia!
      • una_mujer Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 21:57
        Dziewczyny Ci próbują powiedzieć, że nie tak ustawiasz priorytety... Sprzątanie czy prasowanie jest ważniejsze od dziecka. I to dziecko cierpi, a nie mąż... Zamiast zająć się synem po pracy prasujesz mężowi koszule i gotujesz ciepły obiad. A ja uważam, że jeśli z czegoś zrezygnować, to właśnie z tego....
    • hermenegilda_zenia Żenada 16.04.14, 22:17
      Tacy ludzie jak wy nie powinni mieć dzieci - maluch przepychany do babci na całe dnie, wraca ciemną nocą do przechowalni u rodziców i dzień świstaka codziennie, bo ma dwóch niedojrzałych patafianów za rodziców. Tylko dziecka żal w tym wszystkim i babci stachanowca.
    • mruwa9 a wracjac do rzeczy: 16.04.14, 22:38
      wywalic psa, dziecko wraca do domu.Bo na razie wychodzi na to,ze pies wazniejszy od dziecka i ze poswiecasz mu wiecej czasu i uwagi, niz dziecku. Po oddanu psa odpadnie czesc obowiazkow.
      Kupic zmywarke, jesli jeszcze nie macie. Odpadnie zmywanie.
      Przestac prasowac. Bo grzyba to komu?
      Jesli nie ma was w domu, to kiedy robicie balagan? Sprzatanie raz w tygodniu.
      Ustalic z mezem, w ktore dni on odbiera dziecko WCZESNIEJ, a w ktore ty WCZESNIEJ. I on sie musi sprezyc.
      Zapisac dziecko do przedszkola. Przedszkole nie jest czynne do 19, wiec maz w swoje dni musi stanac na rzesach, spiac sie i odebrac dziecko o przepisowej porze.
      Zredukowac wymiar zatrudnienia/etatu, jesli niei przynosi dochodow.
      Sprawdzic czy ow etat nie ma 175cm wzrostu i nog do samej szyi.
      • noname2002 Re: a wracjac do rzeczy: 16.04.14, 23:12
        OJP, jak trzeba być yebniętym, żebym komuś doradzać wyrzucenie 11-letniego psa.
        • mruwa9 Re: a wracjac do rzeczy: 16.04.14, 23:26
          jasne. Lepiej wywalic dwuletnie dziecko. Co sie bedzie przyzwyczajac?
          • noname2002 Re: a wracjac do rzeczy: 16.04.14, 23:40
            Najlepiej od razu uśpić, dla dobra dziecka.
            • mruwa9 Re: a wracjac do rzeczy: 16.04.14, 23:41
              zawsze mozna uspic dziecko. Jesli pies wazniejszy, a dziecko to tylko kula u nogi i zrodlo malzenskich problemow...
              • noname2002 Re: a wracjac do rzeczy: 16.04.14, 23:54
                Wiesz co, weź rozbieg i zrób baranka o ścianę, bo dawno takich głupot nie czytałam. 10 minutowy spacer z psem równa się zaniedbywanie dziecka? bo na dłuższy spacer można wyjść wieczorem jak dziecko śpi i jest z nim drugi rodzic. Mnóstwo ludzi ma psy i jakoś nie zaniedbują z tego powodu dzieci. Wątkodajce jest po prostu wygodnie, że mąż przywozi dziecko dopiero o 19:30 i pies nie ma z tym nic wspólnego, jakby go nie było, to znalazłaby się inna wymówka.
                • mruwa9 Re: a wracjac do rzeczy: 17.04.14, 00:12
                  alez autorka najwyrazniej przedklada potrzeby psa nad potrzeby dziecka.
                  Dziecko oddala babci na przechowanie i wychowanie, bo sama musi wyprowadzac psa. czyli jednak obowiazki wobec psa i wobec dziecka koliduja ze soba. I dziecko najwyrazniej przegralo w tej konkurencji.
                  Ja po prostu nie rozumiem, jak mozna przedkladac potrzeby zwierzecia nad potrzeby wlasnego dziecka.
                  Ale to jest po prostu kolejny przyklad na to, ze oboje rodzice owego dziecka maja totalnie pop..e w glowach, a ich priorytety sa powywracane na lewa strone.
                  Jedno warte drugiego. Ona zarzuca mezowi , ze pracoholik i zaniedbuje rodzine, a sama robi dokladnie to samo.
                  • priszczilla Re: a wracjac do rzeczy: 17.04.14, 00:32
                    Na to wygląda. Ale czemu tak cię to ekscytuje?
                • kierowniczka.z.warzywniaka Re: a wracjac do rzeczy: 17.04.14, 07:13
                  Gdzie to przeczytalas, ze tak mi jest wygodniej? To tylko twoje chybione domysly. Chce podzielic sie obowiazkami z mezem, aby miec wiecej wolnego czasu dla rodziny. To ze dziecko trzeba odbierac wczesniej nie podlega dyskusji, nie rozumiem dlaczego zakladasz, ze jest inaczej.
              • priszczilla Re: a wracjac do rzeczy: 17.04.14, 00:02
                Przeginacie. Dajcie dziewczynie przemyśleć, co napisałyście zanim was znienawidzi.
              • kierowniczka.z.warzywniaka Re: a wracjac do rzeczy: 17.04.14, 07:40
                Co?!!! Zaskakujace, do jakich wnioskow doszlas czytajac ten watek. Ktory moj post cie tak natchna? Mruwa9 ostro przeginasz.
      • madzioreck Mruwa... 17.04.14, 01:03
        W jaki sposób wywalenie (:/) psa pomoże w takiej sytuacji i komu pomoże?
        Nie wiem, czy zaczaiłaś, że mąż autorki ma w tyłku rodzinę i w sumie autorka też ma w tyłku. Problemem nie jest to, kto wyjdzie z psem. Problemem jest to co napisałam dwa zdania temu. Jeśli nie rozumiesz, to zapytam tak: czy wywalenie psa sprawi, że mąż autorki zacznie w cudowny sposób mniej pracować i odbierać dziecko od babci o normalnej porze? Czy wywalenie psa sprawi, ze autorka nie oglądając się na męża złamasa zajmie się swoim dzieckiem? Przecież dziecko nie siedzi u babci z powodu psa, tylko z powodu, że autorka w ten sposób wymusza "równość" w swoim związku, z wujowym zresztą skutkiem.
        • mruwa9 Re: Mruwa... 17.04.14, 08:58
          nie, oddanie psa nie sprawi, ze maz zacznie wczesniej wracac. Ale ma sprawic, ze dziecko otrzyma wiecej uwagi i czasu ze strony rodzicow. Bo mniej mnie obchodzi pracoholizm meza autorki, natomiast bardzo rusza mnie zaniedbywanie potrzeb dziecka i to jego dobro stawiam na pierwszym miejscu.
          na razie potrzeby dziecka sa zepchniete na dalszy plan i stoja w hierarchii priorytetow nizej, niz wyprowadzanie psa, prasowanie i scieranie kurzu.
          I to jest wedlug mnie nienormalne.
          Co do instrumentalnego traktowania dziecka w celu wymuszenia zmian na mezu- zgadzam sie z toba.
      • jagienka75 Re: a wracjac do rzeczy: 17.04.14, 10:07
        mruwa9 napisała:

        > wywalic psa, dziecko wraca do domu.Bo na razie wychodzi na to,ze pies wazniejs
        > zy od dziecka i ze poswiecasz mu wiecej czasu i uwagi, niz dziecku. Po oddanu p
        > sa odpadnie czesc obowiazkow.



        komu ona ma niby oddać 11 letniego psa?
        co do obowiązków, jak juz któraś niżej napisała, wywalenie psa w niczym tu nie pomoże.
        jeśli mąż autorki jest niereformowalny, nic nigdy do niego nie dotrze.
      • jehanette Re: a wracjac do rzeczy: 17.04.14, 10:10
        > wywalic psa, dziecko wraca do domu.Bo na razie wychodzi na to,ze pies wazniejs
        > zy od dziecka i ze poswiecasz mu wiecej czasu i uwagi, niz dziecku. Po oddanu p
        > sa odpadnie czesc obowiazkow.

        Głupia rada sad
        Mam 16 letniego psa, w niczym mi nie przeszkadza w opiece nad córką. Wracamy po przedszkolu i bierzemy psa na spacer. To nie pies jest problemem, tylko dziwaczne zachowanie autorki wątku uncertain
        • mruwa9 Re: a wracjac do rzeczy: 17.04.14, 16:14
          jej widac przeszkadza, jesli wytacza argument o wyprowadzaniu psa jako przeszkode uniemozliwiajaca wczesniejszy powrot dziecka do domu.
    • dziennik-niecodziennik Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 22:47
      ktoregos pieknego dnia (albo i pare dni z rzedu) po prostu tego wszystkiego co robisz nie zrób.
      jak zastanie w domu pustą lodówke, wyłącznie brudne gacie, pełny zlew brudnych garów, burdel wszedzie i psiąż kałużę na środku parkietu to moze zrozumie.
      • mruwa9 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 22:50
        taki typ nie zrozumie.
        Co najwyzej co nieco dotrze, jesli rozmowy biznesowe bedzie mu co chwile przerywal telefon z pytaniem, czy juz odebral dziecko i jes w drodze do domu.
        Ale poniewaz telefon mozna wylaczyc, kolejny etap to wpasc osobiscie na takie spotkanie i zrobic obciach przy kliencie.Ale wtedy to chyba pojdzie na noze.
      • aankaa Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 23:03
        dziennik - jaki burdel w domu ?
        > pani wraca ok. 17, mąż + dziecko (2-latek chodzący spać o 21) ok. 19.30-20.00. Pamiętaj, że wychodzą świtkiem
        > śmiem twierdzić, że dzieć żywi się u babci a i mąż o suchym pysku cały dzień nie jest - zlew pełen brudnych garów chyba nie występuje
        > jedyne co zostaje wątkodajce to wrzucenie brudów do pralki i ich powieszenie
        > psiej kałuży nie ma - prani dba o wyprowadzenie stwora po pracy

        nie wiem co zajmuje 2-3 godziny dziennie w domu, w którym mało kto przebywa...
        • klamkas Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 23:06
          No ale ona już napisała, że tyle nie potrzebuje, ale to mąż decyduje kiedy przywieźć dziecko - rozumiem, że załatwia wszystko w 1-1,5h, a potem czeka (aktywnie wink) aż mąż i dziecię wrócą... i tak 2-3 godziny.
    • aankaa Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 22:56
      no i mruwa z hermenegildą podały Ci rozwiązania na tacy smile
    • claudel6 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 23:33
      nie odpowiedziałas na żadne pytanie dziewczyn, jaka jest Twoja więź z dzieckiem i czemu zaraz po bardzo dlugim dniu pracy nie lecisz do niego na skrzydłach. nie masz potrzeby? to może Ty powinnas pójśc na jakąs terapię, zanim zaczniesz wychowywać męża?
      • mruwa9 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 23:37
        jaka wiez mozna stworzyc z dzieckiem, jesli widzi sie je przez godzine-dwie dziennie, w porze zasypiania?
        Wiez dziecko wytworzylo ze swoja babcia.
        Autorka wieksza wiez ma ze swoim psem, niz z wlasnym dzieckiem.
        Dlatego autorka nie odpowiada. Bo nie ma czego odpowiadac. Nie ma wiezi, nie ma tematu.
        • klamkas Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 23:39
          Czy ja wiem, czy chodzi o więź. Raczej o to, że psa może odsikać tylko ona, a dziecko odsikuje babcia...
    • ciezka_cholera Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 16.04.14, 23:44
      Męża, który zredukował się do roli bankomatu, należy zredukować do roli bankomatu. Dzieckiem się nie pogrywa, tylko zajmuje i spędza zeń czas mile.
    • woman_in_love powiedz mężowi że albo wróci na czas albo 16.04.14, 23:46
      wystawiasz mu walizki i wystaw mu je kiedyś i nie wpuść - niech śpi w pracy skoro ja tak kocha.
      • klamkas Re: powiedz mężowi że albo wróci na czas albo 16.04.14, 23:52
        No coś ty, musiałaby sama spędzić noc z dzieckiem i sama je odwieźć do babci rano. Nie opyla się wink.
        • aankaa Re: powiedz mężowi że albo wróci na czas albo 17.04.14, 00:19
          dobre !
          • 3-mamuska Re: powiedz mężowi że albo wróci na czas albo 17.04.14, 00:37
            To może pokaż mężowi,jak wiele traci.Odbieraj synka po pracy i róbcie razem fajne rzeczy,spacery,plac zabaw,prace plastyczne itp.potem opowiadaj wszystko z synkiem mężowi,pokazujcie,co robiliście ,jaki synek jest super,czego się nauczył,co dzisiaj zrobił.Może w końcu włączy się aktywniej.spróbuj ustalić na początek z mężem jeden stały dzień -popołudnie z tatą,kiedy sami wymyślą co chcą robić.-niech to będzie ich czas. Z niektórymi trzeba metodą małych krokówpowodzenia!

            Tak, to męża bolało najbardziej.
            Zawsze w sobote /niedziele w zależności czy pracował w sobote czy nie.
            Wstawał wczesniej robił z dziecmi omlety a ha wstawalam pózniej.
            Czasem musi zobaczy dziecko zrobili gończy tamto, "wiem juz rak robił" i zawsze było minorxykro ze tego 1 razu nie widział.

            Dlatego bardzo dziwie sie autorce wątku ze niechce sie buc z własnym dzieckiem.
            Bo to ze maz zdecydował ze jego praca/hobby jest ważniejsze to tylko on na tym straci.
            A autorka robi dokładnie to samo, tłumacząc i zwalajac cała winę na ojca.

            Tyle ze "normalna" matka nie oglądając sie na tatusia chce zajmować sie swoim dzieckiem i usychają z tęsknoty. Po 1.5 rocznym pobycie w domu z dzieckiem to zachowanie autorki nie jest normalne.

            Bardzo przykre.
            • 3-mamuska Jedno i przyszło do głowy dosc drastyczne... 17.04.14, 00:46
              Jesli umowa była taka ze maz o 16.-16.30 odbiera małego , to dzwonisz o 16.30 czy juz jedzie po dziecko.
              Jesli nie wsiadasz w taksówkę, jedziesz do firmy męża i zarzadzasz natychmiastowy wyjazd po dziecko. Łącznie z awantura, i tak przez jakiś czas, lub w dni kiedy umiesz sie z mężem ze on odbiera dziecko wczesniej.
              Po kilku awanturach bedzie mu głupio i bedzie sie bal moze kolejnej, i jak zadzwonisz o 16.30 czy odebrał młodego to szybko sie świnie, zanim zona wariatka wpadnie z awantura.
              Jedyny sposob chyba zeby wpłynąć na męża.
              Bo rozmów on nie słucha ani nie wywiązuje sie z umowy.
          • kierowniczka.z.warzywniaka Re: powiedz mężowi że albo wróci na czas albo 17.04.14, 07:25
            Na prawde nie wiem skad ta nagonka. Co takiego napisalam, ze musisz sobie poprawiac humor moim kosztem?
            Szukam rady, jak dogadac sie z mezem, a dostaje wyrok 'zla matka- chce dzielic opieke z ojcem dziecka zamiast wszystko robic sama'. Do tego zakladasz, ze unikam swojego dziecka. Z zadnego mojego postu to nie wynika, ale smialo domysl sie czegos jeszcze.
            • joaaa83 Re: powiedz mężowi że albo wróci na czas albo 17.04.14, 08:43
              Nie rozumiem jak możesz codziennie sama siedzieć 3,5 godziny w domu, wiedząc że dwulatek od rana jest u babci. Jak chcesz mężowi robić wyrzuty, że zaniedbuje życie rodzinne, to daj dobry przykład.
              Dla mnie żadne tłumaczenie, że jakby po niego nie jechał, to siedziałby w pracy do 22. A może nawet wtedy szybciej by się zreflektował, że rzeczywiście coś nie gra, skoro dziecka nie widzi już w ogóle. Na razie to oboje prawie nie widzicie.
              W Twojej sytuacji ja bym wolała być samotną matką niż po prostu samotną, bo by mi po prostu szkoda dziecka było.
            • triss_merigold6 Re: powiedz mężowi że albo wróci na czas albo 17.04.14, 08:49
              Przede wszystkim, trzymając dziecko tak długo u babci, tracisz argument dotyczący spędzania z dzieckiem czasu. Ty też tego nie robisz.
              Nie ma nic złego w tym, że chcesz dzielić z mężem obowiązki, to dość oczywiste i słuszne, ale mało prawdopodobne, że Ci się uda. Nie z tym mężem, bo ten akurat mąż nie jest tym zainteresowany.
            • fin-dus Re: powiedz mężowi że albo wróci na czas albo 17.04.14, 09:18
              Nagonka stąd, że wiele osób w tym wątku ma dzieci w wieku twojego dziecka. W tym ja. I moje wstaje o 8, żeby na 8.30 być w żłobku. Gdybym miała syna z powrotem w domu o 19.30 dzień w dzień, to równie dobrze mogłabym go w ogóle nie mieć. Jak tak dłużej to potrwa, to twoje dziecko może mieć kiedyś większe pretensje do ciebie, a nie do męża. Tak jak często dzieci ojców-alkoholików mają większe pretensje do matek. Bo to ty w tym układzie widzisz zło, ty jesteś ta zdrowsza, a mimo to świadomie krzywdzisz dziecko, w imię pogrywania z mężem.
    • vilez Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 17.04.14, 09:00
      W sumie to nigdy nie rozumiałam, po co ludzie fundują sobie dziecko, skoro nie chcą się nim zajmować. Rozród wszak nie jest obowiązkowy. Ludzie nie kukułki.
      • eo_n Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 17.04.14, 09:13
        Jak nic innego nie dociera, to może czas powiedzieć, że sobie nie wyobrażasz tak dalej i postawić ultimatum?

        I czy to nie jest przypadkiem tak, że te 1,5 roku non-stop z małym dzieckiem tak Cię zmęczyło, że trudno Ci teraz spędzać z nim więcej czasu, skoro masz możliwość spędzać mniej?
        Może Ty po prostu nie masz umiejętności zabawiania małego dziecka i Cię to wyczerpuje, więc uciekasz od tego pod pretekstem braku komunikacji z mężem?
        Jeśli by tak było, to moim zdaniem nie kwestia potępiania, ale zrozumienia problemu i takiego zorganizowania czasu, żebyś go chętnie z dzieckiem spędzała.
        Z resztą nie wiem, czy o to może chodzić, ale tak mi przyszło do głowy jako inne (poza wrodzoną wrednością wink ) wytłumaczenie Twojego postępowania.
    • maderka Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 17.04.14, 09:09
      "To jest mój cel-sprawna organizacja przez podział obowiązków".
      Na razie to jest fikcja.Ani nie macie sprawnej organizacji ani podziału obowiązków.Pytasz o rady,jak to zmienić,ale wszystko odrzucasz,jesteś agresywna.Ciekawe,że ani razu nie odpowiedziałaś na pytania o synka.-nie można z nim iść na spacer z psem?nie można z synkiem odkurzyć czy powiesić prania?
      "Inaczej obiad będzie na kolację" a nie jest? Chyba mąż wraca ok.20ej-więc codziennie jecie obiad na kolację.
      Coś się zapętliłaś w tym wszystkim.Za chwilę będziesz miała problemy nie tylko z mężem,ale z dzieckiem-na nim się odbije 12 godzin poza domem.Nie chcesz opiekunki,to weź sprzątanie raz w tygodniu.wyznacz mężowi jedno popołudnie z dzieciątkiem,ty wtedy robisz zakupy,czy gotujesz.
      Czy ty się boisz powiedzieć mężowi-ja odbieram dzieciaka,ale pewnie wtedy nie wyrobie sie z zakupami,obiadem?Babcia mieszka daleko,może czasem przyprowadziłaby synka do ciebie wcześniej i czekała z nim w domu ?
    • kol.3 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 17.04.14, 09:11
      Czarno to widzę, bo mam w dalszej rodzinie podobny przypadek. Oboje państwo zorientowani mocno na posiadanie pieniędzy. On w swoim czasie zaczął rozkręcać dg i z choć z każdym rokiem było coraz lepiej, przesiadywał w pracy coraz dłużej, mimo że interes sam się kręcił, pan przychodził do domu przespać się. Skutek całkowite rozbicie rodziny, samotność we troje. Pieniądze szczęscia nie dają.
    • 18lipcowa3 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 17.04.14, 09:30
      Masakra oboje siebie warci tylko 2 latka rzucanego jak niepotrzebny bagaż szkoda.
    • alexa0000 Re: Jak rozmawiać, skoro nie dociera? 17.04.14, 09:30
      Czy prowadziłas kiedys dzialalnosc i wiesz, co się z tym wiaze? Czy dalibyscie sobie doskonale rade bez jego działanosci, czy tez zastrzyk pieniedzy jest dla was ważny? Nie da sie pracowac na pól gwizdka,jesli chce się rozwinąc firmę. Po prostu sie nie da. Wiec moze pogódz sie z tym i ustal z nim jakis termin, po którym albo sobie kogos zatrudni , albo cos innego wymysli?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka