wielkafuria
23.04.14, 17:55
zmarł moj wieloletni przyjaciel, ktory był mi jak ojciec.
Chorował i opiekowałam sie nim razem z innymi znajomymi.
czwórka dzieci - syn pomagał doraznie, dwie byłe żony.
czlowiek zasłuzony, mający w swoim dorobku wiele dokonan (nie chce doprecyzowywać).
Prosilam córkę zeby dała mi znac kiedy pogrzeb, bo dla mnie to tez wielka strata. Bardzo to przezyłam i nie wyobrazałam sobie zeby nie pojsc go pozegnac.
z jego rodzina nie utrzymywałam kontaktów, mam tylko namiary na córkę.
No i zadzwonilam dzisiaj na cmentarz - z racji rangi wiem gdzie sie odbedzie i znam date i godzine.
na fb dziesiatki ludzi wyraziły swoj zal i proszą o informacje o pogrzebie, ale rodzina milczy.
czy dalibyscie znac na moim miejscu?
mysle ze zmarły chciałby zeby przyszli, kontakty towarzyskie zawsze były dla niego cenne. nie wiem dlaczego rodzina odmawia jego bliskim znajomych prawa do pozegnania zmarlego.
Nie chce pisac na priv do setki ludzi...