Poznalismy sie dwa lata temu krotki czas bylismy razem tylko 4 miesiace to on
chcial odejsc twierdzil ze nie kocha nie chce itd. brak slow .Ja zakochana
zawiedziona nie chcialam sie rozstac probowalam rozmawiac ale bez skutku .
Bylo mi ciezko bo naprawde zalezalo mi . Duzo pracowalam wychodzilam na
imprezki choc ciagle myslalam o nim , ale staralam sie zapomniec poznalam
kogos ale to nie bylo to czego oczekiwalam . Rok temu dostalam smsa od niego
przed wakacjami , czy mozemy sie spotkac na kawie . Czemu nie , bylam w szoku
bo po tym co mi mowil przy rozstaniu myslalam ze juz nigdy nie bedziemy
razem . A Jednak spotkalismy sie zaprosilam go do siebie no i co? Prosil aby
mu dac szanse bo on potrzebowal czasu chcialby sprobowac jeszcze raz . Balam
sie bardzo ale w gdzies tam w srodku wiedzialam ze mu ja dam bo go nadal
kochalam . Byly kolejne wakacje dosc milo . Dowiedzialam ze ze jestem w ciazy
szczeze mowiac to bardzo mnie ta wiadomosc ucieszyla jego tez choc nie
planowalismy wiadomo

Minely dwa miesiace i sie zaczelo opetala go zlosc .
Byl dla mnie okropny mieszkal ze mna wyprowadzil sie poprostu szok zwariowal
zaczal pic , krzyczec na mnie choc bylam juz z brzuchem . Przezylam naprawde
ciezki okres w ciazy cala przeplakalam szkoda slow .Trzy miesiace przed
porodem dowiedzialam sie ze mnie zdradzil (skok w bok ) Nie dawalam szans na
ten zwiazek pogodzilam sie ze bede sama z dzieckiem . Musialam sie
przeprowadzic na wieksze On prosil o szanse i abysmy sie razem przeprowadzili
bo On chce byc przy mnie i dziecku , mowil ze sie zmieni i nigdy sie to juz
nie powtorzy to co zrobil . Po przemysleniach zgodzilam sie zamieszkalismy
razem . No i przyznam ze byla zmiana siedzial ze mna w domu i do porodu
pomagal staral sie widzialam choc czasami mu to nie wychodzilo ale byla
zmiana . Urodzilo sie dziecko i jest coraz lepiej ale nie najlepiej .
Moj problem polega na tym iz on chce kupic mieszkanie i chce abysmy sie tam
razem przeprowadzili nie wiem co zrobic czy zgodzic sie czy nie . Nie chce
znowu sie wyprowadzac przeprowadzac i tak w kolko macieju . Ja wiem ze po
narodzinach dziecka jest roznie , ale nasz zwiazek nie opieral sie na milosci
tzn jego strony nie . Widze ze sie stara ale to staranie polega na okazywaniu
milosci dziecku a nie mnie . Czuje sie odrzucona przez niego liczy sie
dziecko i koniec jego zaborcza milosc do dziecka doprowadza do wielu starc ,
klocimy sie generalnie teraz o dziecko . Doradzcie cos prosze .