Czytam sobie dzisiaj gazetę prawną i zwróciłam uwagę na art. nt 10 grzechów ciężkich rodziców.
Większość grzechów znam, czy to z własnego doświadczenia czy z doświadczenia innych.

Jednak najbardziej poruszył mnie grzech "number ten".
Zawsze byłam przeciwnikiem posyłania dzieci do szkół niepublicznych i traktowałam to albo jako konieczność - dziecko nie daje rady w publicznej, albo jako czysty snobizm.
Takie były moje doświadczenia i obserwacje, a tu się okazuje że jednak coś w tym jest.
10. Choroba merkantylizmu
Wszystko da się kupić – dobre zdrowie, wykształcenie, sukcesy. Rodzice inwestują więc w dziecko pieniądze bez ograniczeń – a to kupując suplementy diety i witaminy, a to zapisując do najlepszej prywatnej szkoły, a to na korepetycje. Faktycznie, o ile na początku dzieci z niepublicznych placówek lepiej radzą sobie w testach szóstoklasisty i gimnazjalnych, o tyle później przychodzi prawdziwy test zdolności. Na maturze uczniowie szkół niepublicznych wypadają gorzej. Na szczęście zawsze po dyplom magistra można zapisać się na prywatną
uczelnię.