Dodaj do ulubionych

Rodziny sie nie wybiera

11.06.14, 00:52
Czy rodzina waszego partnera miała jakiś wpływ na ewentualna decyzje o waszym związku? Czy w ogole na rodzine nie zwracalyscie uwagi?

Moja koleżanką jest w stałym związku z sensownym mężczyzna, niegłupia, niebrzydkim, pracującym. Związek ok, koleżanka zadowolona, wciaz zakochana, pan o nią dba, ceni, r
Obserwuj wątek
    • obrus_w_paski Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 01:06
      Ucięło mi... CD:
      (...) Związek ok, koleżanka zadowolona, wciaz zakochana, pan o nią dba, ceni, rozmawiają, no wszystko jest ok.
      Oprócz jego rodziny, ktora bardzo nie odpowiada rodzicom koleżanki .

      Otóż pana mama jest bardzo imprezowa kobieta w średnim wieku pracująca dorywczo. Jeden brat pana siedzi notorycznie w więzieniu (za drobne kradzieże, partner kumpeli nie utrzymuje z nim kontaktu od prawie 16 lat, z matka mieszkające 1 mieście i widza sie raz na miesiąc- dwa), drugi brat rzucił szkole po skończeniu 16 lat i głownie nie pracuje, nie ma pomysłu na siebie ani ochoty. Partner koleżanki próbował to jakoś poskładać, dawać korki dzieciakowi, potem zapisywał go na kursy np jak pisać cv, jak szukać pracy, w koncu spasowal.
      Kolejna bliska osoba- bardzo dobra kobieta, ale zupełnie nie rozgarnięta życiowo, rzadko kiedy pracująca i korzystająca z socjalu.
      Znajda sie oczywiście tam osoby ktore prowadzą w miarę "normalny" tryb życia, ale najbliZsza rodzina wyglada tak.

      Mialybyscie problem ze zawiązaniem sie z kimś naprawde fajnym rozsądnym, który nie powiela rodzinnych wzorców tylko dlatego ze za plecami ma nagromadzenie czarnych owiec?
      Moze wasi mężowie mieli podobne problemy?
      Czy kaZda rodzina skrywa jakies tajemnice i nie ma rodzin idealnych ?
      • solange123 Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 01:15
        Tak, miałabym obiekcje, by związać się z facetem z taka rodziną na karku.
        Dlacezgo? Dlatego, ze jesli związałabym się z kimś takim na stałe, to z czasem jego rodzinne problemy zaczęły by i mnie dotyczyc. A ja z patologią się nie zadaję.
        • eo_n Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 01:32
          Patologia czy nie - nie dziwię się rodzicom dziewczyny. Sama będę bacznie obserwować przyszłych teściów mojego dziecka smile Tylko jak człowiek zakochany, to niechętnie słucha rad - choćby najlepszych.
          Facet oczywiście może się okazać świetny. Ale ryzyko, że będzie gorzej niż lepiej wg mnie jest spore w takim układzie.
        • obrus_w_paski Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 01:33
          Koleżanka jest z tym facetem od 10 lat, jak na razie jedyny problem jaki jej "dotyczył" to 16latek cl rzucił szkole- przejęła sie bo polubiła młodego, zna go od małego i uważała ze to decyzja na wyrost.

          O bracie w kryminale słyszała historie- jej partner w ogole nie utrzymuje z nim kontaktów i zdecydowanie nie kest dumny z takiego brata. Z matka kontaktuje sie raz na 1-2 miesiące i tez raczej z dystansem, dzwoni i pyta sie co slychac itp.
          Ogólnie pan różni sie od rodziny (wiem bo go znam); oczytany, obyty, ma stała prace, wartości, jest skromny, pracowity, wycofany, itp. Przez 10 lat związku ani razu nie dał pierwszeństwa rodzinie przed partnerka, a okazji troche było, facet zawsze dość zdrowo sie odcina. Ma tez dosyć realna wizje rodziny.

          Temat wyszedł bo para chce wziąć ślub. Pan sie wstydzi swojej rodziny przed rodzina narzeczonej (tzn uważa ze na pewno sie wygłupia przed tesciami), a tzw "dobra" rodizna narzeczonej jest po prostu niezadowolona bo "kto to widział".
          Pani i pan najprawdopodobniej sie chajtna bardzo dyskretnie.

          Historia mi przypomniała jak kuzynka zerwała z chłopakiem po 2 latach kiedy dowiedziała sie ze jego mama jest alkoholiczka (nie taka spod budki, ale elegancka, co wali driny podczas przygotowywania gęsiny na obiad).
          • eo_n Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 01:38
            Wg mnie to niefajne cechy partnerów wyłażą często dopiero jak się pojawiają dzieci i wpadają (oby nie w tym przypadku) w rodzinne wzorce. Facet może jednak być ok. A co z jego ojcem? Pisałaś i przegapiłam, czy nie pisałaś?
            W ogóle to on wyglądałby może jakby bardziej na nadodpowiedzialnego niż nieodpowiedzialnego. Tyle że to również może być trudne. Nie musi. Zależy na ile się zgrają. Czyli summa summarum - nic nie wiadomo i nie da się przewidzieć, szczególnie przez net smile
            • obrus_w_paski Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 01:56
              Ojcowskiego wzorca brak. Długo bal sie mieć dzieci wlasnie przez ten brak przykładu, ze nie byłby dobrym, itp.

              Koleżanka od kilku lat go przekonuje ze bedzie dobrym ojcem, Teraz jego taktyka to "niech sie dzieje wola nieba", plan to dać ewentualnemu dziecku wszystko to czego jemu zabraklo, czyli miłość, a moim siostrzeńcem opiekuje sie wprost fenomenalnie (usypia, wymyśla zabawy ostatnio nawet znalazł stary projektor i pokazywał młodemu taśmy ze starymi bajkami typu Bolek i loleksmile

              To moja rodzina jest niezbyt zadowolona (no, cześć rodziny, głownie babcia nasłuchałam sie o kolesiu (ze bracia...), poznałam go kilka lat temu, naprawde wydaje mi sie zupełnie sensownym człowiekiem, widać ze sie kochają, dbają o siebie, teraz wyszedł temat ślubu i aż mi ich żal ze przez jakies brata, którego nikt nie widział maja mieć problemy...
              • eo_n Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 02:15
                obrus_w_paski napisała:


                plan to dać ewentualnemu dziecku wszystko t
                > o czego jemu zabraklo, czyli miłość,
                To plan jest dobry, gorzej, że marny punkt zaczepienia...

                a moim siostrzeńcem opiekuje sie wprost f
                > enomenalnie (usypia, wymyśla zabawy ostatnio nawet znalazł stary projektor i po
                > kazywał młodemu taśmy ze starymi bajkami typu Bolek i loleksmile
                Ale to jest syn jego narzeczonej?

                >
                ze przez jakies brata, którego nikt
                > nie widział maja mieć problemy...
                Problem nie polega na tym, że brat ma takie czy inne problemy - problemy brata są w pewnym stopniu efektem jego doświadczeń, a drugi chłopak wyrastał w tym samym środowisku. I widać, że to wszystko, co opisujesz nie jest bez sensu na tle całej rodziny. Czyli cała układanka świadczy w jakiś sposób o całym układzie, który kształtował pana. Dlatego obawy rodziny pani nie są moim zdaniem bezzasadne.

                Wg mnie dużo zależy od gotowości pana do pracy nad sobą. Bo że ma jakieś niezałatwione sprawy (które pani już widzi, bądź jeszcze nie), to w tym kontekście właściwie pewne.
                I to nie sprawa wstydzenia się za rodzinę na weselu... To właściwie jest bez znaczenia. Dużo ważniejsze, jakie trwałe cechy ta rodzina u pana wykształciła, na ile on jest samoświadomy i na ile poradzi sobie w sytuacji kryzysowej.
            • jola-kotka Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 02:00
              To tak jest,że z takich patologicznych np. Z czwórki dzieci jedno czy dwoje wyrasta na bardzo porządnych ludzi reszta powiela to co mieli w domu. Nie miałabym problemu związać się z tym facetem. Ale wychodzę z założenia że wiąże się z nim a nie z jego rodzina i nie mogę go oceniać przez pryzmat rodziny. A jakieś problemy są w każdej nawet najlepszej.
              • jola-kotka Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 02:02
                Patologicznych rodzin,sory.
              • stacie_o Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 09:09
                ale może znają drogę na pocztę, co?
    • fomica Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 08:43
      To zależy jakie relacje panuja pomiędzy partnerem i jego rodziną. Można miec brata w więzieniu i matkę alkoholiczke, ale trzymac się z daleka, odwiedzac na święta i wychodzić z założenia że rodzina to własnie żona i dzieci, a nie jakieś ciotki.
      Natomiast jesli to jest stały kontakt, bliskośc zamieszkania, to trudno żeby te sprawy nie miały wpływu na nasze codzienne życie.
      Dodam jeszcze, że to działa w obie strony, tzn. jeśli rodzina jest "za dobra" to tez nie jest komfortowe. W czasach nastoletnich spotykałam sie z chłopakiem którego rodzice byli profesorami na uczelni, rodzina zamożna, o jakimś arystokratycznym pochodzeniu (?). Moi rodzice sa znacznie bardziej przeciętni wink. Było to dziwne i nieprzyjemne, gdyby znajomośc przetrwała czułabym się przy tamtej rodzinie jak ubogi kopciuszek.
    • solejrolia Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 09:05
      tak, rodziny się nie wybiera, dlatego staje sie z nimi do zdjęć z boku, żeby łatwo było się w razie czego odciąć.

      małżeństwo moich teściów, i styl życia moich teściów, nie podoba mi się, niby nic mi do tego, ale jak sie jest małżeństwem to sprawy rodziców/rodzeństwa współmałżonka zaczynają nas również dotyczyć.
      u nas temat był prosty- nie było nawet cienia możliwości mieszkania z teściami, ani nawet niedaleko teściów, od razu wyprowadziliśmy się daleko.
      szwagier z nami mieszkał (bardzo fajny młody człowiek), teściowa do nas przyjeżdżała (na dłużej, bo siedziała nawet 2-3tygodnie), ale generalnie staraliśmy sie z mężem trzymać się z dala od ich spraw. jak pomogliśmy teściowej, finansowo,to sie okazało, ze nasza pomoc była krótkowzroczna, wręcz szkodliwa, wiec finansowo już nie pomagamy, odwiedzamy tak raz- dwa razy w roku, łatwo nam o tak sporadyczne spotkania z racji odległości. a teraz widzę, ze nasze kontakty jeszcze bardziej się rozluźniają, bo teściowa nas nie odwiedza (nigdy nie zostało powiedziane wprost dlaczego nie chce przyjechać, a wykręty ma co najmniej dziwne) a ostatnio nasza córka dorasta i jakoś nie chce z nimi spedzać wakacji (co teściowa zawsze mi "groziła" zobaczysz młoda dorośnie, to ci ją zabiorę na całe wakacje, będę ją miała całe lato u siebie). phi, córka jeździła tam na góra 7-10dni, a teraz to odmówiła pojechania tam, bo sie tam nudzi, a tak naprawdę to zaczyna docierać do młodej, że relacje w tej rodzinie, cóż normalne nie są.
      dlatego warto stworzyć takie relacje, by w razie czego móc się odciąć, wprowadzić dystans, u nas żadnego otwartego konfliktu nie ma,zimnej wojny też nie ma, jest po prostu dystans. i tak chyba jest najlepiej.
    • dziennik-niecodziennik Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 10:48
      TAK, rodzina faceta zawsze była bardzo ważna dla mnie w powazniejszych związkach. nie tyle moze usposobienie rodzicow (choc też), ale przede wszystkim panujące w niej relacje. człowiek nasiąka tym co ma w domu i to wyłazi z czasem.
      dla mnie dodatkowo wazne były więzi rodzinne, kontakt wzajemny, bo ja jestem osobą rodzinną i nie wytrzymałabym z tesciową co to ą ę bułke przez bibułke, o tym sie nie rozmawia, o tamtym sie nie rozmawia, a na imieniny wymienia się dwa cmoki w powietrze koło uszu.
      i w ten sposób mam świetnych tesciów i superszwagierkę smile
      • mozambique Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 11:23
        mam taką tesciową wlasnie - na zewnątrz elegancka starsza dama z modulowanym glosem i szlachetnymi tematami rozmowy, a naprawdę- zakłamana kobieta skoncentrowana wyłącznie na sobie

        na szczescie mieszka 400 km ode mnie i moge zapomniec o jej istnieniu
        • gazeta_mi_placi Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 13:04
          Może ona to samo myśli o Tobie i co zazwyczaj najzabawniejsze big_grin obydwie macie rację odnośnie siebie nawzajem big_grin
          • mozambique Re: Rodziny sie nie wybiera 12.06.14, 12:02
            calkiem mozliwe
            i dlatego zapewne swego wnuka nie widziala od urodzenia a gdy zaryczana na poporodówce z noworodkiem u cyca prosiłam ją o pewną wazną "kobiecą" pomoc odmówila mi bo spieszyla sie do kolezanki na imieniny

            moze rzeczywiscie lepiej żebysmy sie jzu nigdy w zyciu nie spotkały
        • capa_negra Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 21:26
          mam taką tesciową wlasnie - na zewnątrz elegancka starsza dama z modulowanym gl
          > osem i szlachetnymi tematami rozmowy, a naprawdę- zakłamana kobieta skoncentro
          > wana wyłącznie na sobie

          Och to jeszcze pół biedy.
          Moja nieżyjąca teściowa to była pani z pań... co prawda po mężuwink, ale jednak.
          Pierździonki, koronkowe rękawiczki, fryz, wdzięk i styl dopóki się nie odezwała bo wtedy to już buzujący rynsztok.
          Ulubionym stwierdzeniem teściowej było " szanująca się rodzina ma wśród przodków najwyżej 3 narodowości".
          Moja ulubiona odpowiedź brzmiała " tylko trzy??? to ja jestem kundlem europy"
          Szczęśliwie mąż kompletnie nie jest w stylu swojej rodziny - teść wręcz twierdził że "chyba go w szpitalu podmienili".

          "Ciekawe" rodziny zdarzają się w każdym środowisku.
    • mozambique Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 11:19
      no cóz - im więcej patologii w rodzinie tym wieksze prawdopodobienstwo ze kiedys tą patologię przyjdzie czas utrzymywać np tego brata z cv pelnym odsiadek

      i nawet mentalne i fizyczne odciecie się od familiii niewiele tu pomoze - wystarczy poczytac z kogo obecnie MOPSy zciagaja naleznosci za pobyty alkoholików w DPSach , i to bez pytania i proszenia, idzie wezwanie do zaplaty a po nim komornik i szlus

      a zdaje sie ze ewentualny obowiązek alimentacyjny dotyczy tez rodzenstwa nie tylko rodziców, a takze rodzenstwa rodziców ( ?) gdyby ów brat-kryminalista zechciał sie rozmnozyć
    • mynia_pynia Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 11:32
      Jedna czarna owca w rodzinie zawsze sie znajdzie ale zeby tylko jedna biała. Z drugiej strony wielw jest osób które wyrawły się z szamba i sobie świetnie radzą, maja super związki. Podpisze sie pod kimś wyżej - patologi na tą skalę mowie nie.
      • zuzi.1 Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 12:18
        Mając taką wiedzę nt. rodziny partnera nie wyszłabym za niego za mąż, bo ważna jest dla mnie również możliwosc utrzymywania normalnych, ciepłych i życzliwych kontaktów z rodzicami, teściami i najbliższym rodzeństwem. Przy takiej rodzinie partnera jak ta, problemy i wątpliwosci będą się pojawiały przy okazji każdych świąt i innych uroczystosci rodzinnych, czy i kogo zaprosic itd. Nie weszłabym w takie uklady i problemy świadomie. No chyba, że oboje z góry założą, że odcinają się od rodziny partnera i żyją swoim życiem. Jęsli im takie układy pasują. Mi by nie pasowały.
        • obrus_w_paski Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 12:36
          Wymieniłam kilku członków rodziny, reszta jest w porządku. Tzn skromni ludzie żadni lekarze ani prawnicy, ale ok.
          Wiem, ze matka faceta jest ogólnie w porządku, ale nie ma stałej pracy( dorabia sprzątaniem) i w weekendy zaprasza znajomych, lubi wypić ze znajoma butelkę, dwie wina w weekendy, idzie potanczyc, itp.
          Facet nie utrzymuje z nią za częstych kontaktów, bo uważa ze jest tzw. Grzeczna alkoholiczka. Nie spod budy, ale wino co tydzień musi byc. Poza tym nie jest zadowolony Ze swojego dzieciństwa.

          starszy brat mniej wiecej co rok- dwa siedzi za drobne kradzieże. Mieszka na drugim koncu polski i panowie ostatnio sie widzieli w wieku mocno nastoletnim, ten z kryminału utrzymuje kontakty tylko z matka, z nikim innym.

          Młodszy brat co rzucił szkole to wg koleżanki pokłosie wesołej mamuśki, ktora odkryła druga młodość jak starsi synowie sie wynieśli i najmłodszemu nie dała "domowego ogniska". Dlatego tak moja koleżanka interweniowała, uważała ze chłopak młody, buntowniczy (wyzywa matkę od alkoholiczka) sie zmarnuje. Partner tez o dzieciaka mocno walczył, jak na razie młody wciaz mieszka z matka, dorabia sobie graniem ns gitarze na jakiś lokalnych koncertach, ale pomysłu większego na siebie nie ma "bede muzykiem"- i tyle. Nie ma wielkiej woli szukania konkretnej pracy.

          Partner utrzymuje bliskie kontakty z kuzynami którzy maja stała prace, którzy maja rodziny i zadbane dzieci- z nimi obydwoje sie spotkają na rodzinne obiady itp.

          Ostatnio mi mówił ze w życiu nie dałby swojego dziecka w opiekę własnej matki, dopiero co sie starają o potomstwo a on oszczędza na ewentualne opiekunki.
          • gazeta_mi_placi Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 13:02
            Jedna butelka wina na tydzień to patologia???
            • obrus_w_paski Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 13:51
              Haha no tak, to nie ematkowe standardy.
              Chyba chodzi bardziej o ogólnie o klimat tych imprez- jakies najtańsze wino, mnóstwo papierosów, po dwóch winach gadanie bzdur, tance, nie sa to kulturalne rozmowy o filmach bergmanawink ale posiadowy trwające do białego rana. Zreszta skoro własny syn uznaje matkę za alkoholiczka to cos w tym musi byc moze kiedys miała kilkudniowe cugi, nie wiem.
              No nie wiem, w naszej rodzinie np takich imprez nie ma wiec tutaj trudno mi sie wypowiedzieć.
              • lady-z-gaga Re: Rodziny sie nie wybiera 12.06.14, 12:09
                >po dwóch winach gadanie bzdur, tance, nie sa to kulturalne rozmowy o filmach bergmanawink ale posiadowy trwające do białego rana.

                straszne po prostu big_grin ewidentnie powód, żeby kogos uznac za alkoholika big_grin
                na miejscu Twojej koleżanki bardziej bałabym się tego cud-miód-idealnego faceta z jego poglądami, niż jego rodzinki
                • mozambique Re: Rodziny sie nie wybiera 12.06.14, 12:19
                  dlaczego nieby ?

                  ten dosc szczatkowy opis pokazuje towarzystwo w poczatkowych ( albo jzu dalszych stadiach alkoholizmu)
                  kazdy spec od uzaleznien powie ci ze nie najwazniejsze jest co i ile pijesz ale ze to robisz regularnie, czekasz na ten moment, bez niego nie mozesz odpoczac, bawic sie, relaksowac albo pracowac a na propozycje odsatwienia alko na pewien czas reagujesz agresją

                  pani matka popija raczej intensywnie

                  tez bym nie chciala z taka kobietą integorwac sie towarzysko
            • mozambique Re: Rodziny sie nie wybiera 12.06.14, 12:15
              regularne 1-2 but wina, "obowiązkowe" to owszem niepokojące
              szczegolenie jesli bez tego wina kobita nie wyobraza sobei łikendu
              ciekawe jak reaguje gdy jej ktos proponuej impreze bez-alko
              • lady-z-gaga Re: Rodziny sie nie wybiera 12.06.14, 12:20
                bywa jeszcze gorzej - są całe kraje, gdzie ludzie nie wyobrażają sobie obiadu bez lampki wina
                to dopiero Sodoma i Gomora musi być.... wink
                • mozambique Re: Rodziny sie nie wybiera 12.06.14, 12:37
                  sa takie gdzie nawet na chrzcinach pare butelek wódy musi byc
                  bo bez wódy zabawy ni mo
    • to_ja_tola Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 12:38
      mnie zastanawia potrzeba twojej ingerencji w te sprawę.
      Czy to,że on ma rodzinę jaką ma i że opiszesz to na forum coś ci pomoże?
      • obrus_w_paski Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 13:01
        To luźne zaproszenie do dyskusji na temat rodzin partnerów/ partnerek, na ile jest ona ważna i czy warto z powodu członków rodziny kończyć satysfakcjonujący 10 letni związek.

        Na tym foru dywaguje sie o siostrach, konfliktowych teściowych, teściach rozsylajacych intymne zdjecia synowej, problematycznych szwagrach wiec uznałam ze nie na lepszego forum niż to na tego typu dyskusje.
    • helufpi Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 18:24
      Ja uważam, że jeśli ktoś zachowuje się przez 10 lat wspólnego życia w porządku, mimo że wyszedł z rodziny dysfunkcyjnej to świadczy to o nim dobrze. Generalnie jestem zwolenniczką poznawania po owocach, a nie po korzeniach, że tak powiem.
    • elle.hivernale Re: Rodziny sie nie wybiera 11.06.14, 18:34
      Biorąc pod uwagę wszystko co na ich temat napisałaś - związałabym się, ale nie jestem pewna czy stworzyłabym z nim rodzinę. Chyba nie.
    • agaja5b Re: Rodziny sie nie wybiera 12.06.14, 14:25
      W sumie nie miała, a z dzisiejszej perspektywy uważam że trochę szkoda, ale z drugiej strony nie miałam okazji dobrze się przyjrzeć, bo kontakty męża z jego rodziną, zwłaszcza rodzicami były dość luźne. Mało o nich mówił, nie czuł się związany, nie miałam podstaw by nie wierzyć, od 14 roku życia mieszkał poza domem, od nikogo niezależny. Więcej mówił o babci, którą odwiedzał w kazde wakacje, a mieszkała w tej samej miejscowości co ja, cenił ją i kochał na pewno, i o siostrze, którą znałam od nastolatki, nawet się przez chwilę kumplowałyśmy, ale przyjaźń się nie rozwinęła że tak powiem, ale myślałam o niej że jest w porządku. O ślubie zdecydowaliśmy sami, rodziców tylko poinformowaliśmy o decyzji, potem się jednak dowiedziałam że mężowi strugali kołki na glowie za to ale był że tak powiem poza zasięgiem i się stało.
      Okazało się jednak, że ja nie byłam od początku akceptowana i nie zostałam zaakceptowana po ślubie choć jakieś pozory z początku były utrzymywane, zresztą sama w końcu te pozory ucięłam, bo po co udawać i się męczyć? Powód, bo z nieodpowiedniej rodziny (nie wiem czy za mało majętnej, czy za mało inteligenckiej, choć rodzina męża ani majętna, ani inteligencka ) Myslę że najbardziej chodziło o to że skoro z tej samej miejscowości to za dużo możemy o nich wiedzieć, a dla teściowej jest bardzo ważne żeby z wierzchu był cud i pozory, bo co ludzie powiedzą? Śmieszne ale prawdziwe.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka