Dodaj do ulubionych

czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc ?

18.08.14, 13:25
wiem , brzmi prowokacyjnie ale taki mialam zamiar ,
zdarzylo sie wsrd moich znajomych
corka 18-lteni przez kilka tygodni chodzil z nierozpoznanym przeziebienime, kaszle, katary, kichani, stan podgorączkowy
rozne leki torche pomagaly a troche nie a, ogolnie byla tak "podziębiona" troche słaba ale nawet uprawial ulubiony sport
w koncy ktos porzadnie zrobil testy i okazalo sie ze bialaczka, zaawanasowana
no i wiadomo - zaczelo sie , wszlkeie mozliwe leczenia, tony leków, ciegle spzitale;. poszukiwania dawców szpiku, brala jakąs chemię , bardzo zmarniala, nie miala sily mówic
no i po ponad 2 miesiacach leczenia zmarła , tego szpiku nie znaleziono

no i od razu mysl - a coby bylo gdyby tej choroby nie zdiagnozowano? moze taka kaszlaca i ze stanem pdgorączkowym zylaby o wiele dłuzej i w lepszej kondycji ? na pewno psychicznej
zeby bylo jasne - nie zwariowalam i nie neguję osiagnięc medycyny ale zastanaiwam na ile intensywne leczeneie onkologiczne wycieńcza organizm? na ile go oslabia ?
na pewno rtujnuje psychikę , moze i "rujnuje" cały organizm ?

ale ile to razy slyszy sie lub czyta lub oglada na wlasne oczy sytuacje typpu - facet w pelni sił , na badaniach znaleziono mu nowotwór czegos tam , natychmiastowe intensywne terapie i w ciagu 2 miesięcy nie ma czlowieka
albo - kobieta w podobnym wieku i sytuacji , w dobrej kondycji i zdrowiu, po odkryciu nowotworu i leczneiu zmarla po 3 m-cach itd?
moze bez tego leczenia i wogoel swiadomosci choroby zylby spokojniej, dluzej i w lepszej kondycji ?
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 13:28
      (Facepalm)
      • mozambique Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 13:30
        no cóz = widac za trudny temat
        • nowel1 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 13:37
          Temat nie jest "za trudny", natomiast nawet laik, który cokolwiek poczytał, może się załamać naiwnością twoich rozważań.
          Sorry, ale tak jest.
          • mozambique Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 13:48
            blogoslawieni którzy wątpią
            • jamesonwhiskey Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 15:35
              buk tak chcial
        • babcia.stefa Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 15:53
          Tak, trudny temat - rozumiem, że znalezienie wykresu porównującego przeżywalność pacjentów leczonych i nieleczonych Cię przerasta?
      • rosapulchra-0 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 18:59
        ichi51e napisała:

        > (Facepalm)

        No chyba tym razem twój.
        To naprawdę ciężki temat. I każda decyzja jest okupiona dosłownie życiem.
        To nie jest tak, że każde leczenie daje gwarancję wyleczenia, organizm ludzki do dziś pozostaje nieodgadnioną zagadką. Niby znamy wszystkie organy, potrafimy oszacować straty podczas leczenia, ale nigdy nie mamy pewności, jak dany organizm zareaguje na leczenie. I stąd są przypadki śmiertelne lub cudowne uzdrowienia.
        Nie chorowałam na raka, ale byłam ciężko chora. Kurację miałam bardzo podobną do chemii. To mnie uzdrowiło, choć efektem ubocznym było wyłysienie oraz ogromny spadek wagi. A i do dziś odczuwam niektóre skutki uboczne.
        Kiedyś oglądałam film o nastolatce chorej na białaczkę. W pewnym momencie ona odmówiła leczenia i postanowiła żyć, tak jak sobie marzyła. Miała kilka postanowień, które wypisała na ścianie, m.in. była to strata dziewictwa, okazanie miłości do niej przez chłopaka całemu światu, takie młode, niewinne marzenia. Dziewczyna wiedziała, że ma bardzo mało czasu. Poznała po sąsiedzku chłopaka, który mimo porażki pierwszej randki (dostała krwotoku, którego on się wystraszył), spełnił wszystkie jej marzenia, a ona zmarła szczęśliwa, że przeżyła swoje życie dokładnie tak jak chciała.
        Wiem jedno - gdybym zachorowała na raka (choć zdaję sobie sprawę, że w moim przypadku to niemożliwe, więc pewnie dlatego jestem taka hop siup), to nie podjęłabym leczenia. Te ostatnie chwile chciałabym przeżyć z moją rodziną, tak po prostu, zwyczajnie i bez żadnych fajerwerków.
        • nenia1 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 19:09
          rosapulchra-0 napisała:

          > To nie jest tak, że każde leczenie daje gwarancję wyleczenia, organizm ludzki d
          > o dziś pozostaje nieodgadnioną zagadką. Niby znamy wszystkie organy, potrafimy
          > oszacować straty podczas leczenia, ale nigdy nie mamy pewności, jak dany organi
          > zm zareaguje na leczenie. I stąd są przypadki śmiertelne lub cudowne uzdrowieni
          > a.

          Żadne leczenie nie gwarantuje 100% wyleczenia. Ale jest coś takiego jak statystyczna większość, zdecydowanie mniej jest cudów niż wyleczeń metodami konwencjonalnymi.
          Oczywiście, zawsze można sobie udowadniać różne rzeczy powołując się na jednostkowe lub rzadkie przypadki, nie mniej logicznym jest dla mnie, że skoro zdecydowana większość wyleczeń wywodzi się z metod konwencjonalnego leczenia to wybieram takie leczenie, ponieważ mam większą szansę.
          To nie znaczy że uda się wszystkim, ale tym, którym się udało, to w większości ci, którzy zdecydowali się na leczenie. Tym bardziej, że w onkologii jest ogromny postęp i leczenie jest coraz mniej inwazyjne.
          • przeciwcialo Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 19:14
            Szanse na przeżycie stystycznie maja takie same- pacjent podejmujący leczenie i go nie podejmujacy. Dlaczego jednym sie udaje a innym nie? To jest wielka zagadka.
            • babcia.stefa Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 19:55
              Nie.
              • rosapulchra-0 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 20:23
                Nie, bo..?
                • babcia.stefa Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 21:08
                  Bo dowolny wykres porównania skuteczności (=przeżywalność) różnych rodzajów terapii dla jakiegoś nowotworu - tam zawsze jest porównanie z chorymi nieleczonymi niczym i jakimś dziwnym trafem jest to ta najkrótsza strzałeczka.
            • memphis90 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 18:10
              > Szanse na przeżycie stystycznie maja takie same- pacjent podejmujący leczenie i
              > go nie podejmujacy.
              Co takiego???
            • demonii.larua Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 19:11
              Serio? Czyli gdybym nie podjęła leczenia dalej miałabym się tak samo? suspicious
              Ciekawe, nawet bardzo. Rozwiniesz temat?
        • ni.mi Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 12:48
          Przepraszam jeśli to wścibstwo, ale zaintrygowało mnie dlaczego w twoim przypadku zachorowanie na raka jest niemożliwe?
          • klamkas Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 20:42
            Bo złego licho nie bierze? wink
        • memphis90 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 18:08
          > Kiedyś oglądałam film o nastolatce chorej na białaczkę. W pewnym momencie ona o
          > dmówiła leczenia i postanowiła żyć, tak jak sobie marzyła. Miała kilka postanow
          > ień, które wypisała na ścianie, m.in. była to strata dziewictwa, okazanie miłoś
          > ci do niej przez chłopaka całemu światu,
          Mmmm, niech zgadnę- "Szkoła uczuć" czy inna wydumana bzdura?

          > Wiem jedno - gdybym zachorowała na raka (choć zdaję sobie sprawę, że w moim pr
          > zypadku to niemożliwe, więc pewnie dlatego jestem taka hop siup),
          Taaa, jasne, możesz to sobie wmawiać do woli.
          > to nie podjęł
          > abym leczenia.
          Twój wybór. Taki nagradza się nagrodą Darwina.

          >Te ostatnie chwile chciałabym przeżyć z moją rodziną, tak po pro
          > stu, zwyczajnie i bez żadnych fajerwerków.
          Majaczenie z powodu przerzutów do mózgu, duszenie się z powodu płynu w płucach, krwotoki, niedrożność, encefalopatia wątrobowa, niewydolność nerek- to jest zwyczajnie i bez fajerwerków? Mogę tylko pogratulować optymizmu.
        • demonii.larua Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 19:16
          > Wiem jedno - gdybym zachorowała na raka (choć zdaję sobie sprawę, że w moim pr
          > zypadku to niemożliwe, więc pewnie dlatego jestem taka hop siup), to nie podjęł
          > abym leczenia. Te ostatnie chwile chciałabym przeżyć z moją rodziną, tak po pro
          > stu, zwyczajnie i bez żadnych fajerwerków.
          No większych bzdur dawno nie czytałam. Gdybym się nie leczyła na bank umarłabym przed 40-tką, serio naraziłabyś rodzinę na stratę mimo szans na jej uniknięcie? Na raka się nie umiera zwyczajnie wiesz?
        • makahopsa Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 23:30
          mogę podać link do filmu o Tessie, warto zobaczyć, Now Is Good:
          www.youtube.com/watch?v=FQDSsT2FSNE
    • naomi19 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 13:29
      bardzo czesto leczenie nowotworu przespiesza smierc, kiedy organizm jest bardzo slaby
      tylko czasem trzeba podjac decyzje- podejmujemy agresywne leczenie,ktore jest jedyna szansa na przezycie, ale ktore z wielkim prawdopodobienstwem zabije pacjenta
      no i nierzadko tak bywa, trudne wybory
      bywa tez tak, ze lekarze odmawiaja leczenia, wypisuja ze szpitala i kaza czekacna smierc, co przedluza zycie,ale nie daje zadnych szans na przezycie
    • chipsi Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 13:38
      Powiem tak: znam osoby które leczyły raka i część z nich żyje i ma się dobrze. Ci, którzy nie przeżyli zwyczajnie zbyt późno zaczęli leczenie/za późno wykryto nowotwór. Natomiast NIE ZNAM nikogo, kto raka miał, leczenia nie podjął i żyje.
      • marzeka1 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 13:40
        Mój mąż leczył raka, jest po operacji, radioterapii i w badaniach wychodzi na razie , że wszystko ok- regularnie jeździ i będzie jeździł na leczenie.
        Gdyby nie poddał się temu, prawdopodobnie byłabym już wdową. A tak cieszę się, że wszystko idzie w dobrym kierunku, a on czuje się bardzo dobrze i ma dobre wyniki.
    • ailia Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 13:40
      moze te leczenie bylo za pozno po prostu, nie pomyslalas?
      • mozambique Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 13:45
        pomyslalm ale wiaodmoi ze sama chemoterapia jest potworni inwazyjna
        bo przeciez , w skrócie - truciznę podaje sie do organizmu '
        i lekarze i pacjenci potwierdzaja ze oslabia ona tak poteznie ze moze oslabic ostatecznie

        i tak jak wspominialam - nie zwariowalam i nie zamierzam nikogo zniechecac do leczenia i diagnozowania mój boże
        tylko mysle czy gydby tfu tfu sie trafilo tona ile zalamalby mnie sama wiaodmosc o tym
        tfu tfu

        tak - tutul wątku mial prowokowac dyskusje , do licha
        • marzeka1 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 13:49
          Ale raka można leczyć na różne sposoby: chemia, radioterapia lub chemio- i radioterapia łącznie. Spotkaliśmy tak cudownych onkologów, że niby dlaczego mielibyśmy uważać, że "wiemy lepiej'???
          • mozambique Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 13:51
            wy spotklaiscie , oczywiswcie , mieliscie szczescie

            a ile jest osób znękane leczeniem myslą "wolałbym nie wiedzieć" ???
            • marzeka1 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 13:54
              mozambique napisała:

              > wy spotklaiscie , oczywiswcie , mieliscie szczescie
              >
              > a ile jest osób znękane leczeniem myslą "wolałbym nie wiedzieć" ???

              - to powiem Ci, co nam powiedziałam pani onkolog i co wzięliśmy moooocno pod uwagę: w tej chorobie niezwykle ważna jest psychika, zna przypadki, kiedy wydawało się, że nie ma szans, a dzięki mocnemu nastawieniu/leczeniu , pokonywał ktoś raka; a z kolei ktoś miał raka z dobrymi szansami, że będzie ok, umierał, bo kompletnie padała psychika i patrzyło się tylko pesymistycznie.
              • gazeta_mi_placi Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 15:33
                Słyszałam, że lekarze odeszli już od tego zdania bo wg naukowców liczy się rodzaj raka i w związku z tym rokowania, a nie nastawienie. Ktoś to skomentował pod artykułem: "I dobrze bo ci słabsi psychicznie też będą mieć szansę."
                • aguar Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 16:08
                  Też o tym niedawno czytałam. Potwierdzam. I też mnie to pocieszyło, bo nie należę do silnych psychiczniesmile
            • arwena_11 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 20:24
              Wiesz co to chyba zależy od stadium choroby.
              Mój teść jak się dowiedział o złych wynikach prostaty i dostał skierowanie na biopsję, odwlekał ponad pół roku. W końcu jak biopsję zrobił, to już było za późno na operację, a rak okazał się hormono odporny. Gdyby biopsję zrobił od razu to miał 90% szans na wyleczenie.
              po 2 latach od biopsji był pogrzeb.
              Inna sytuacja - mój wujek miał raka nerki - usunięto udało się. Badania kontrolne wykazały raka prostaty, w ciągu tygodnia miał operacje i żyje już z lat po tej operacji. Ale on chodzi do lekarzy, kontrolował swój organizm.
              • gazeta_mi_placi Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 09:11
                Arwena, mam do Ciebie pytanie jedno, napiszę wieczorem, ok?
            • konsta-is-me Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 15.10.14, 14:28
              Ale i tak by dowiedzialy w koncu, czesto za pozno.
        • nenia1 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 15:26
          Jak dla mnie to w temacie raka panuje spora niepotrzebna histeria, niektóre z was używają tu określeń tylu w stosunku do chemioterapii "potwornie inwazyjna" czy "doprowadza organizm do granicy przeżycia" a tymczasem są ludzie w trakcie chemioterapii, którzy chodzą normalnie do pracy.
          Ja sama prowadziłam dalej firmę. Wyjeżdżałam na wieś, pieliłam ogródek, sprzątałam.
          Jedynie zgodnie z zaleceniami lekarskimi unikałam większych skupisk ludzkich.
          Więc nie twórzcie takiej atmosfery, bo niestety ciągle jest całkiem sporo osób, które zamiast leczenia szpitalnego pójdą do znachora po ziółka, bo lęk im rozum mąci.
          • marzeka1 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 15:31
            Podpiszę się pod tym, co piszesz Neniu - także widziałam podobne zachowanie męża, gdy miał radioterapię, trudny był ostatni tydzień, ale potem zaczął powoli wracać "do życia".
            I zgadzam się, że histeria wokół tego robi coś złego.
          • capa_negra Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 17:56
            Jak dla mnie to w temacie raka panuje spora niepotrzebna histeria, niektóre z w
            > as używają tu określeń tylu w stosunku do chemioterapii "potwornie inwazyjna"
            > czy "doprowadza organizm do granicy przeżycia" a tymczasem są ludzie w trakcie
            > chemioterapii, którzy chodzą normalnie do pracy.

            Myślę, że zależy jaka chemia.
            Po trzech tygodniach kuracji skojarzonej robiłam sobie w weekendy ( bo ani chemii, ani radioterapii) zastrzyki powodujące szybszą produkcję szpiku.
            Ponieważ wyniki krwi poprawiły się nieznacznie, po czterech na tydzień odstawili chemię, żeby organizm się choć trochę pozbierał.
            Po siedmiu tygodniach byłam w stanie jedynie dojść do łazienki, zjeść arbuza i jogurt pitny.
            Skutki uboczne chciały mnie zatłuc.
            • nenia1 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 18:13
              capa_negra napisała:

              > Myślę, że zależy jaka chemia.

              Masz rację capa, choć ja też zbyt słabej nie miałam, np. włosy mi wypadły całkowicie.
              Ale teraz jak odrosły mam ładniejsze smile

              Chodzi mi o to, że do jednego wora wrzuca się wszystko, histeryzuje i ludzie dostają jakiegoś omamienia, nie idą się leczyć tylko szukają alternatywnych metod, bo "chemia zabija". Przecież Magdalena Prokopowicz oficjalnie mówiła, że przez pierwsze półtora roku leczyła się niekonwencjonalnie ze strachu przed chemią. Oczywiście trudno teraz wyrokować czy jej by się udało gdyby zaczęła leczenie szpitalne od razu. Jednak sądzę, że jest zdecydowanie więcej ludzi którzy żyją bo wzięli chemię niż tych, którzy mając nowotwór leczyli się ziółkami i kroplami Bacha.
              • ada1214 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 18:35
                > do jednego wora wrzuca się wszystko, histeryzuje i ludzie do
                > stają jakiegoś omamienia,

                Nenia, jak na razie najbardziej histeryczne wypowiedzi w tym watku to sa Twoje wypowiedzi, wiec moze sama najpierw ochlon.
                • nenia1 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 18:47
                  O widzę, że trochę dotknęło. I dobre masz wrażenie, piszę między innymi o takich wypowiedziach jak twoje. Nie wiem skąd wytrzasnęłaś historie o usuwaniu piersi po mammografi, ale jest na prawdę mocna big_grin
                  Szkoda tylko, że wygląda na to, iż faktycznie w takie coś wierzysz i są inni, którzy przeczytają takie głupoty i też w nie uwierzą.
              • capa_negra Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 19:13
                Jednak sądzę, że jest zdecydowanie więcej ludzi którzy żyją
                > bo wzięli chemię niż tych, którzy mając nowotwór leczyli się ziółkami i kropla
                > mi Bacha.

                Ja wierzę w współczesną medycynę i jej metody.
                Jak sama wiesz chemie są rożne - ty straciłaś włosy, ale byłaś w stanie pracować, a ja straciłam tylko pół włosów ( które nie odrosły) i 25 kg w tempie 2 kg na dzień i nie byłam w stanie zwlec się łóżka jeszcze miesiąc po zakończeniu kuracji.
                Chemia i radioterapia łącznie to dla organizmu jazda bez trzymanki

                Mam nadzieję, że już nigdy nie będę musiała poddać się takiej terapii.

                Jednak opinie o chemii nie biorą się znikąd, sama się z takimi spotykałam.
                Z moich obserwacji wynika, że chemia "przyspiesza" śmierć gdy mamy do czynienia z sytuacją gdy już wyniszczony organizm dostanie mocną chemię - wyniszczony innymi chorobami, wiekiem..
                Ale tu nie ma mądrych - jakoś nie widzę lekarza, który mówi pacjentowi : nie podamy chemii bo się przekręcisz.
                Nawet jeśli pacjent pyta jakie są szanse to dostanie salomonową odpowiedź 50/50.
                Są jednak sytuacje gdy lekarz powie wprost, że najważniejsze to zachować komfort życia chorego jak długo się da, a radykalna kuracja może nie przynieść efekt odwrotny od oczekiwanego.
                Ciężki wybór, bo nie ma ludzi gotowych na śmierć.

                • nenia1 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 19:41
                  Tak, capa, to co piszesz jest dla mnie logiczne, w końcu nawet aspiryna może zabić.
                  Warto jednak takie dyskusje podejmować zdając sobie sprawę z istniejących różnorodności indywidualnych przypadków. Dużo osób traktuje raka jak jedną i tą samą chorobę, podczas gdy przypadków raka jest tyle ilu pacjentów i dlatego tak trudno znaleźć lekarstwo na raka. Mogą się zdarzać przypadki, że chemia przyśpieszy zgon, ale bardziej chodzi mi o takie, gdzie ludzie pod wypływem różnych historii, strachu, spiskowych teorii opóźniają i odkładają leczenie czasami tak długa, aż na ratunek jest zbyt późno, a można im było wcześniej pomóc.
                  Chyba najlepiej zaufać po prostu swojemu lekarzowi, a tymczasem dość często ludzie powtarzają sobie "straszne historie" i najgorsze, że później się nimi sugerują, podczas gdy w ich przypadku mogłoby być zupełnie inaczej, bo rak od raka się różni, podobnie jak człowiek od człowieka.
                  To jest ważny temat, jednak pytanie jest postawione zbyt ogólnie, by móc na nie odpowiedzieć.
                • ada1214 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 19:56
                  >ja straciłam 25 kg

                  zatem ja bym tej terapii nie przezyla
                  teraz 43 kg - 25 kg to zostalo by 18 kg
                  mysle ze juz przy 30-35 kg bylby kolaps organizmu
                  • memphis90 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 18:14
                    Oczywiście, bo ta terapia zakłada obligatoryjną utratę 25kg u każdego. Bez 25kg ani rusz.
          • naomi19 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 19:36
            Wyjeżdżałam na wieś, pieliłam ogródek, sprzątałam.
            Brawo. A moją ciocię radioterapia zabiła. Do jakiego wniosku dojdziemy?
            Naprawde nie wiesz, o czym piszesz, pomimo,ze przyjmowalas chemie. Moze i dobrze. Dla ciebie.
            • nenia1 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 19:48
              Twoją ciotkę najprawdopodobniej jednak zabił rak.
              A do wniosku dochodzimy bardzo prostego - ludzie są różni, jak i ich leczenie jest różne, podobnie jak różne są również reakcje ich organizmu.
              I nie wiem dlaczego tak bardzo bulwersuje cię fakt, że przechodziłam i chemię i radioterapię pracując zawodowo. Może piszę, nie po to by dowodzić absurdalnej tezy jaką wysnułaś nie wiedząc czemu z mojej wypowiedzi, że wszyscy tak mają jak ja, ale po to, że może jakiś inny chory zdecyduje się leczyć zamiast odwlekać ze strachu leczenie siedząc w poczekalni u znachora.
              • naomi19 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 20:47
                tak, ty oczywiscie wiesz lepiej, co ja zabilo. naprawde nie wiesz o czym piszesz.
                • nenia1 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 21:23
                  No dobrze, niech ci będzie, jak tak lubisz piaskownicę, ja nie wiem, ty jesteś za to ekspertem bo ci ciotka umarła.
            • arwena_11 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 20:28
              możliwe ze miała radioterapię paliatywną a nie leczniczą tak jak mój teść, który też umarł.
              • naomi19 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 20:48
                lecznicza
    • woman_in_love czasami pacjent idzie na prosty zabieg chirurg. 18.08.14, 13:52
      i po nim umiera z powodu komplikacji. Po co szedł? Mógł żyć latami w średnio dobrym stanie, ale by żył. Po co mu była ta operacja? Zatem operacje są nieetyczne i można je porównać z eutanazją i biohazardem (uda się albo i nie). W ogóle leczenie jest niezgodne z naturą i wolą boską. Skoro pacjent zachorował to nie powinno się poprawiać natury i go leczyć. A chemioterapia to już w ogóle szczyt tej moralnej degrengolady. Jedynie modlitwa i życie w nieświadomości jak chciał bóg jest słuszną drogą na drodze do wieczności. Amen.
    • ada1214 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 14:10
      wiadomo, ze chemioterapia to doprowadzanie organizmu na granice przezycia. To jest proba sil: kto pierwszy padnie: rak czy pacjent.
      Niekiedy pierwszy pada rak (wyleczenie*)
      niekiedy pierwszy pada pacjent

      * wylecznie tez jest dyskusyjne, bo wiadomo ze chemioterapia zwieksza ogromnie ryzyko nowotworow wtornych

      ciezki temat
      • bei Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 15:05
        Leczenie może przedłużyć życie, przedłużyć nawet o tyle lat, że czlowiek umiera ze starości.
        Oczywiście, bywa różnie.
        Mojej mamie przedłużylo życie o sześć lat ( diagnoza postawiona przy operacji ratującej życie.
        Gdyby nie wyraziła zgody na leczenie prognoza nie przekraczała kilku tygodni.
        Mojemu ojcu przedłuzono życie juz o 25 lat i jest nadzieja, ze w tej świetnej kondycji przeżyje dalsze lata. Gdyby nie poddał się leczeniu pisałabym o 25 latach od pochówku.
        Moj brat ma 10 lat spokoju z chorobskiem....mogę długo wymieniać.
        • ada1214 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 15:13
          Tak, ja o tym wiem. Tylko, ze naprzeciwko kazdego sukcesu mozna postawic przypadk odwrotny, kiedy terpaia wykonczyla szybciej pacjenta, niz raka. Kwestia szczescia, kwestia genow, kwestia ogolnego stanu organizmu, albo wszystkiego po trochu.
          Jest taka anegdota, podczas sekcji "patrz, nie ma raka, calkiem zniknal dzieki tej chemioterpapii". Szkoda tylko ze pacjent zniknal tez.

          Trudnoc polega na tym, ze tego z gory sie nie da oszacowac.
          No i jest jeszcze kwestia jakosci zycia.
          Ja bym wolala pozyc krocej ale bezbolesnie.
          A niekiedy terapia przedluza zycie o naprawde odrobine (np. kilka miesiecy) ale to dzieje sie kosztem tego, ze pacjent umiera w niewyslowionych meczarniach.
          • evee1 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 15:29
            A skąd to przekonanie, że bez leczenia umiera się bez bólu?
            • ada1214 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 16:15
              evee1 napisała:

              > A skąd to przekonanie, że bez leczenia umiera się bez bólu?

              Calkiem bez bolu sie przy raku pewnie nie da, ale to przeciez logiczne, ze im dluzsza i bardziej inwazyjna terapia, tym bardziej zdewastowany organizm.
              Jest/byl dosc popularny blog pacjentki onkologicznej (pewnie wiekszosc kojarzy ale przez szacunke dla niej jednak nie powiem o kim mowie) , jej lekarze wprost powiedzieli, ze przy roznych terapiach, cytuje "tylko sie nameczy". Jak wynika z zapiskow, umierala w strasznych cierpieniach.

              Jak jej wyboru absolutnie nie oceniam, miala dla kogo zyc i walczyc. Jednakze kiedy mysle o sobie, to w wypadku raka nieuleczalnego wolalabym pozyc krocej ale mniej bolesnie.
              • ola Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 16:28
                A skąd przekonanie, że na raka nieleczonego umiera się bezboleśnie? Jest akurat zupełnie odwrotnie - większości termalnych stadiow nowotworów towarzyszy ogromny ból, łagodzony właśnie terapią, przede wszystkim morfiną.
                • ada1214 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 16:31
                  ola napisała:

                  > A skąd przekonanie, że na raka nieleczonego umiera się bezboleśnie? Jest akurat
                  > zupełnie odwrotnie - większości termalnych stadiow nowotworów towarzyszy ogrom
                  > ny ból, łagodzony właśnie terapią, przede wszystkim morfiną

                  Nie myl terapii z opieka paliatywna.
                  Co do pytania z poczatku, przeciez juz odpowiedzialam Twoje poprzedniczce.
                  • ola Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 16:37
                    To nie ja mylę tylko autorka wątku.
                    Rak boli. Terapia też boli. Tyle ze tylko ta druga może dać szansę na życie.
                    • shige Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 18:18
                      ola napisała:

                      > To nie ja mylę tylko autorka wątku.
                      > Rak boli. Terapia też boli. Tyle ze tylko ta druga może dać szansę na życie.

                      Leczenie nowotworu nie musi boleć, rak to nie wyrok.
                      Wszystko zależy w jakim stadium jest nowotwór, jaki jest to rodzaj nowotworu i kiedy rozpoczęto leczenie. Dzisiejsza "chemia" znacznie się różni od tej podawanej pacjentowi np. 10 lat temu.
                      Do leczenia nowotworów na całe szczęście wchodzi terapia celowana, bo np. rak mózgu u Kowalskiego nie będzie tym samym rakiem mózgu u Nowaka. Leczenie raka zależy od bardzo wielu czynników dlatego tak trudny to jest przeciwnik i tak trudno znaleźć na niego uniwersalną szczepionkę lub lek.
              • memphis90 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 17:45
                > Calkiem bez bolu sie przy raku pewnie nie da, ale to przeciez logiczne, ze im d
                > luzsza i bardziej inwazyjna terapia, tym bardziej zdewastowany organizm.
                Nieleczony rak żołądka może spowodować np. niedrożność. Chciałabyś umierać wymiotując treścią kałową, nie mogąc niczego zjeść - czyli umierać z głodu, znosić bole wywołane skurczami? czy może jednak lepiej byłoby chociaż zmniejszyć masę guza, zrobić operację omijającą, załozyć sondę do żywienia? To taki mały przykład.
                • ada1214 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 18:02
                  Ty mowisz o operacji, ja sie wlasciwe odnosilam bardziej do chemioterapii. Po drugie,o przerwaniu uporczywego leczenia mowilam w kontekscie raka nieuleczalnego, a nie wtedy, gdy sa realne szanse na wyleczenie. Po trzecie, w tym konkretnym przypadku odstapienie od operacji byloby zwiekszeniem cierpien, a przeciez chyba wyraznie napisalam, ze dla mnie priorytetem jest zminimalizownaie cierpien wiec o co kaman? Wreszcie po czwarte, cokolwiek sobie wyobrazam i postanawiam tu i teraz nie jest dla mnie wiazace na na reszte mojeo zycia, wiec czemu tak sie przejmujesz moimi wyborami?
                  Summa summarum ja nie kapuje co mi chcialas dac do zrozumienia swoim wywodem, bo cos chcialas na pewno, ale co?
                  • memphis90 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 18:24
                    Ja mówię o szeroko pojętym leczeniu chorób nowotworowych. Które obejmuje różne chemioterapie, radioterapię, leczenie chirurgiczne, transplantacje, przeciwciała, "szczepionki", różne terapie specyficzne (np. retinoidy w niektórych typach białaczek) i całą gamę leczenia wspomagającego. To wszystko to są terapie, niektóre wykorzystuje się również w leczeniu paliatywnym.

                    Po d
                    > rugie,o przerwaniu uporczywego leczenia mowilam w kontekscie raka nieuleczalneg
                    > o, a nie wtedy, gdy sa realne szanse na wyleczenie.
                    Terapie dbiera się do pacjenta, nowotworu, stopnia zaawansowania choroby itd. Nikt celowo nie katuje ludzi chemią, bo tak zostali w grafik wpisani i plan trzeba zrealizować, no NZF kasy nie zapłaci. Ale są też chemie, operacje czy naświetlania paliatywne, mające na celu nie wykończyć nierokującego pacjenta na amen, tylko właśnie zwiększyć jego komfort w ostatnich dniach/tygodniach życia.

                    Po trzecie, w tym konkretny
                    > m przypadku odstapienie od operacji byloby zwiekszeniem cierpien, a przeciez ch
                    > yba wyraznie napisalam, ze dla mnie priorytetem jest zminimalizownaie cierpien
                    > wiec o co kaman?
                    No o to, że nie wiesz, o czym piszesz.

                    > Summa summarum ja nie kapuje co mi chcialas dac do zrozumienia swoim wywodem, b
                    > o cos chcialas na pewno, ale co?
                    To, że odstąpienie od leczenia = trudniejsza śmierć, a nie łatwiejsza. Leczenie chorób nowotworowych na każdym etapie ma na celu poprawę dobrostanu pacjenta- od wyleczenia, do zmniejszenia cierpień. W miarę możliwości...
      • setia Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 09:15
        ada1214 napisała:
        chemioterapia to doprowadzanie organizmu na granice przezycia. To j
        > est proba sil: kto pierwszy padnie: rak czy pacjent.
        > Niekiedy pierwszy pada rak (wyleczenie*)
        > niekiedy pierwszy pada pacjent

        jestem tego samego zdania. żeby nie być gołosłowna - ostatni miesiąc spędziłam na oddziale onkologii, więc obserwacji mam wiele.
    • gazeta_mi_placi Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 15:19
      Wolałabym zdechnąć niż wziąć chemię.
      • nowel1 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 15:27
        Tak czy owak kiedyś zdechniesz, myślałeś o tym?
        • gazeta_mi_placi Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 15:30
          Zgadza się, lepiej bez chemii i szybciej niż w drugą stronę. Wg mnie, każdy może mieć inne zdanie.
          • rosapulchra-0 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 19:01
            gazeta_mi_placi napisała:

            Wg mnie, każdy moż
            > e mieć inne zdanie.

            Dzięki, łaskawco, za pozwolenie big_grin
        • rosapulchra-0 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 19:00
          nowel1 napisała:

          > Tak czy owak kiedyś zdechniesz, myślałeś o tym?

          Celna odpowiedź.
      • bei Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 15:27
        Gazetko- ale skąd wiesz??
        Łatwo jest napisać wolałabym- gdy nas ten wybór nie dotyczy...
        • gazeta_mi_placi Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 15:29
          Znam siebie. Wielokrotnie nie leczyłam się mimo że miałam wskazania (tj. najwyżej przez net i środkami ziołowymi i bez recepty) i raz nawet skierowanie do szpitala, od lekarzy i szpitali trzymam się z daleka i żyję.
          • rosapulchra-0 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 19:04
            Ciekawe jak długo wytrzymasz na tych ziółkach bez lekarzy i szpitali? suspicious
            Ogarnij się, gazeciarzu, medycyna to nauka, która pomaga ludziom, a nie ich rujnuje. Ziółka i porady z netu częściej niż często są o kant tyłka potłuc. Może jeszcze homeopatię stosujesz?
            • przeciwcialo Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 19:31
              Medycyna to mroczna dziedzina, niestety. Poswięcasz jednych aby ewentualnie kiedys ratowac innych zarabiajac na tym krocie.
              • rosapulchra-0 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 20:34
                Profesor Andrzej Radzikowski, jeden z najwybitniejszych pediatrów w Polsce, powiedział mi kiedyś, że medycyna jest w sumie prostą nauką, ale rozległą. Dodał też, że pediatria to wyższy stopień weterynarii. Malutkie dziecko nie powie, gdzie go boli i co się z nim dzieje, dokładnie tak jak kot, pies, czy inne zwierzę.
                Do mrocznych nauk w dzisiejszych czasach naprawdę jest jej daleko.
                Dodam, że właśnie ten profesor uratował dwie moje córki od śmierci.
                I na zawsze dla mnie pozostanie autorytetem. A wiem, że nie tylko dla mnie, bo kilka lat temu konwalka mi napisała maila z prośbą o kontakt do kogoś kompletnego w Warszawie, komu jakaś forumka mogłaby oddać pod jego lekarską opiekę swoje malutkie, ciężko chore dziecko. Oczywiście pomógł.

                Dziś nie brakuje mi lekarskich autorytetów, też mnie uratowano 3 lata temu i doskonale zdaję sobie sprawę, że łatwo nie jest. Ale wiem, że drugi raz na tak inwazyjne leczenie się nie zgodzę - po prostu nie dam rady, ani psychicznie, ani tym bardziej fizycznie.
      • marghe_72 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 18:19
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Wolałabym zdechnąć niż wziąć chemię.

        Obyś nigdy nie stanęła przed takim wyborem.

        Zapytaj tych, którym zdiagnozowano nowotwór złośliwy co wybierają..
        • verdana Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 18:39
          Bo na nieleczony nowotwór umiera się jak na romantycznych filmach - z uśmiechem na ustach i nienaganna fryzurą.
          • gazeta_mi_placi Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 20.08.14, 08:30
            Tak samo się zdycha jak po chemioterapii tylko szybciej, a szybciej to i mniej męczarni.
    • wielkanocnaniespodzianka nowotwory rozwijają się latami,bezobjawowo, 18.08.14, 15:33
      dlatego często jest tak, że gdy lekarze już zdiagnozują, iż jest to nowotwór - zazwyczaj jest za późno na leczenie, pozostaje opieka paliatywna, leczenie objawowe.
      • rosapulchra-0 Re: nowotwory rozwijają się latami,bezobjawowo, 18.08.14, 20:43
        Nie latami i nie bezobjawowo, często bolą, powodują osłabienie organizmu - pacjent idzie do lekarza pierwszego kontaktu, dostaje jakieś przeciwbólowe, bez badań lub lekceważy zlecone badania, bo przecież nigdy nic się nie działo, a potem jest zdumienie, szok, bunt, że jak to tak?
        Poza tym cała masa ludzi pracuje na swoje raki - palenie, picie, narkotyki (to już nie patologia, ale używka establiszmentu oraz średniej kadry w korporacjach, w wolnych zawodach typu dziennikarze, prawnicy, ludzie sceny itp.), niezdrowy tryb życia, zero sportu, obżarstwo, niezdrowe jedzenie, tzw. życie na wysokich obrotach, wszędobylski stres, itp., itd.
        Nie lata trwa choroba, lata trwa dotarcie do niej. A jak już docierają, to jest zwyczajnie za późno. Profilaktyka w Polsce kuleje na obie nogi - pacjent jest wysyłany od Annasza do Kajfasza albo zwyczajnie zbywany, że histeryzuje, że doktorowi łeb zawraca swoimi wymysłami.
    • werualta Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 15:41
      bardzo trudny temat,
      mój Tata jest po kilku cyklach chemioterapii, ale.. chorobę zdiagnozowano w stanie tak zaawansowanym, że trudno cokolwiek powiedzieć. Od 1 roku żyjemy ze świadomością choroby. Chemii już nie podają. Już nie ma żadnego leku, a organizm jest wycieńczony i wychudzony. Mój Tata ma jeszcze siłę i moc. Skąd? Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że Tata chodził do lekarzy regularnie, robił badania, prześwietlenie klatki i..? dlaczego nie wykryto choroby w I , II stadium tylko w IV stadium? Jest to dla nas zagadką..
      Myślę sobie co by było gdyby wykryto wcześniej? Gdy guz był mniejszy? Czy wtedy zastosowana chemia zatrzymała by chorobę? Czy wtedy by wyzdrowiał czy jednak jego stan by się szybciej pogorszył? Nie wiem, nie znam odpowiedzi na żadne z tych pytań.
      Wiem jedno: lekarka Taty zrobiła wszystko co mogła. I jak już był bardzo słaby to powiedziała, że nawet gdyby zakwalifikował się do następnego cyklu , nie podała by , bo by go zabiła.
      A teraz trwamy w tym, tu i teraz. I proszę o siłę dla Niego codziennie, u Boga; mimo ironicznych niedowiarków, którzy wszędzie się odzywają. I ta wiara daje mi/nam siłę także.
    • ola Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 15:46
      Sprawa jest prosta jak konstrukcja cepa - nieleczony rak to śmierć.
      Ponieważ raków jest mnóstwo nie mamy jeszcze dobrych i skutecznych sposobów na ich punktowe wytrucie.
      Musimy więc zatruć cały organizm, żeby zatruć raka. Wtedy jest szansa na wyleczenie. Czasem jednak rak jest zbyt mocny lub organizm zbyt słaby, by przeżyć kurację.
      Tak więc czasem choroba pokonuje pacjenta. Czasem chemia to przyspiesza.
      Ale to jak z totolotkiem - nie wygrasz jeśli nie zagrasz. A medycyna jest pracą na żywym organiźmie i czasem zdarzają się niespodzianki.
      Nie łudz się więc, że bez chemii znajomy miałby się lepiej. Skutek byłby ten sam. Tylko leczenie daje szansę wyleczenia, choć oczywiście (jak z każdą ciężką chorobą) nie daje pewności.
      To oczywiste dla większości. Widać jednak, że nie dla wszystkich.
      • ada1214 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 16:24
        ola napisała:

        > Sprawa jest prosta jak konstrukcja cepa - nieleczony rak to śmierć.

        Chyba nie zawsze jest to takie jak cep jednak.
        Na przyklad mammografii przypisuje sie nadwykrywalnosc, tj. to badanie eksponuje rowniez zmiany i zgrubienia nierakowe, ktore nigdy by nie zezlosliwialy, a pacjentka leci standardowo pod noz i chemie
        strasznie duzo kontrowersji wokol mammo i bardzo zly PR to chyba kazdy wie
        podobna sytuacja zaczyna sie wytwarzac wokol raka prostaty z tego co czytam

        ale nie czytuje w publikacjach medycznych wiec moge sie mylic
        • ola Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 16:35
          Napisałam, że rak to śmierc.
          Ty piszesz, że niekoniecznie, bo nierakowe zmiany nie są śmiertelne.
          Ale ja piszę o raku a nie o nieraku!
          Skąd lekarz ma wiedziec z czym ma do czynienia jesli tego nie sprawdzi?
          Po biopsji najczęściej przeprawadza się badanie histopatologiczne, żeby zadecydować o terapii.
          Pierwsze słyszę, zeby zaraz po mammo atakować pacjentkę najsilniejszà chemią.
          To choróbsko położyło mi już pół rodziny. Dostaję piany jak słyszę takie teksty...
          • ada1214 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 16:41
            Bardzo Ci wspolczuje Twojej straty ale to nie powod, by inni nie mogli wyrazic swoich mysli. Ja rowniez bardzo boje sie raka i przerabiam to na swoj sposob, tak jak Ty masz swoj. Wiec daruj sobie te teksty ze piana Ci leci, bo co mnie to wlasciwie interesuje.
            • memphis90 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 17:48
              Ale ona ma rację. Nie słyszałam, żeby komuś odjęto pierś i przeprowadzono wszystkie cykle chemiotrapii z powodu niezłośliwego guzka.
              • ada1214 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 18:12
                Nie znam tematu od kuchni, bo nie pracuje w sluzbie zdrowia, tyle wiem co przeczytam.
                Z tresci Twojej wypowiedzi wnioskuje, ze masz wieksza znajomosc tematu, w zwiazku z tym mam okazje zapytac:
                jaka jest procedura po "wykryciu" czegos na mammo? kazy guzek idzie na biopsje przed operacja? nie ma przypadkow, ze biopsja jest dokonywana juz w trakcie operacji?
                A drugie pytanie natury etycznej, piszesz: "Nie słyszałam, żeby komuś odjęto pierś i przeprowadzono wszys
                > tkie cykle chemiotrapii z powodu niezłośliwego guzka."

                czy wyobrazasz sobie taka sytuacje ze lekarz mowi pacjentce "sorry, ze odjelismy pani piers i dalismy 10 cyklow chemioterapii, sorry bo guzek byl niezlosliwy"

                wyobrazasz sobie cos takiego?

                trzecia kwestia to trafnosc diagnozy. moja mama miala raka jelita. Biopsja i pierwsza opinia: rak zlosliwy. Second opinion: rak niezlosliwy. Na dzien dzisiejszy jest 10 lat po operacji, nie ma nawrotow, nie bylo chemii, wiec chyba nie byl zlosliwy, tak? a taka miala pierwsza diagnoze.
                • shige Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 18:26
                  ada1214 napisała:


                  > jaka jest procedura po "wykryciu" czegos na mammo? kazy guzek idzie na biopsje
                  > przed operacja? nie ma przypadkow, ze biopsja jest dokonywana juz w trakcie ope
                  > racji?

                  Usg piersi, węzłow chłonnych, biopsja aspiracyjna, ewentualna operacja wycięcia guza lub usunięcie całego gruczołu piersiowego wraz z przylegającymi węzłami chłonnymi w skrajnych przypadkach.Przy operacji pobiera się wycinek zmiany do badania histopatologicznego.
                  Nikt po mammografii nie usuwa całej piersi!
                • babcia.stefa Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 20:00
                  Nie ma czegoś takiego jak "rak niezłośliwy". Zamilknij już może, bo znasz się na temacie, jak ja na oblatywaniu śmigłowców bojowych.
                  • ada1214 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 20:12
                    Niech Ci bedzie nowotwor niezlosliwy, jesli to ma Ci polepszyc sen dzisiaj. Mowie o mojej mamie, puryzm jezykowy jest mi w takiej sytuacji dokladnie obojetny, liczy sie szansa na przezycie. Ale przyjamniej moglas sie powymadrzac.
                    • babcia.stefa Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 20:42
                      To tym bardziej wstyd obnosić się z taką ignorancją.
                • valtho Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 23:36
                  Może być również badanie hist-pat w trakcie operacji tzn chirurg wycina zmianę, laboratorium robi hist-pat - potwierdza rozpoznanie i daje wytyczne chirurgowi jak radykalna musi być operacja. Wytyczne są bardzo precyzyjne typu tyle i tyle mm od guza. Chemioterapia/ a tym bardziej radioterapia jest po pewnym czasie jak są już bardzo precyzyjne wyniki hist-pat. Nikt nie wyśle pacjenta na chemię/radioterapię bez potwierdzonej diagnozy, bo od wyników badań zależy rodzaj chemi oraz rodzaj i obaszar radioterapii.
                • hiacynta333 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 06:11
                  Ada mam wrażenie że twoja wiedza medyczna pochodzi z faktu.
                  Nigdy nie zleca się chemii i operacji na podstawie mammografii, jest bardzo dokładna diagnostyka.
                  Właśnie u mojej teściowej wykryto raka piersi, pół roku temu na mammografii nie było żadnych zmian, po pół roku miała usg i wyszły guzki, zrobiono biopsję, inne badania żeby wykluczyć przeżuty i jak były wszystkie wyniki zebrało się konsylium i decydowało o dalszym leczeniu.
                  Teściowa jest po pierwszej chemii, nikt nie odejmował jej piersi, więc to co Ty piszesz to po prostu brednie.
                  • capa_negra Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 23:56
                    > Nigdy nie zleca się chemii i operacji na podstawie mammografii, jest bardzo dok
                    > ładna diagnostyka.

                    Dokładnie.
                    Po pierwszym złym wyniku histo byłam na ginekologii onkologicznej na diagnostyce 10 dni.
                    W życiu nie miałam tylu zrobionych badań.
                    Jednego dnia zafundowali mi taki maraton badań, że gdyby ktoś na koniec dnia kazał mi zdjąć koszulę i przelecieć się nago dookoła szpitala uznałabym to za niezbędne.
                    W trakcie operacji pobrano kolejne próbki do badania i dopiero po otrzymaniu wyników (10 dni) i kolejnych 7 dniach na onkologii oraz pomiarach w zakładzie medycyny nuklearnej (mam "pamiątkowe" tatuaże) ustalono zakres, moc i ilość naświetlań oraz rodzaj i ilość chemii.

                    Przy raku ważna jest szybkość działania, ale nic się nie dzieje na podstawie jednego badania.
    • anilka Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 15:52
      może się i tak zdążyć, że nowotwór późno wykryty, organizm słaby już, i leczenie nie wytrzymał. Ale wtedy pacjent i jego rodzina powinni mieć jasność sytuacji, przedstawione szanse i możliwość wyboru.
      Ale takie założenie, ze przyspiesza śmierć jest bardzo szkodliwe , bo niestety funkcjonuje ono wśród wielu osób i wyrządza wiele złego.
      taką postawą wykazała się sąsiadka mojej matki - jej mąż miał małą narośl na nosie, ona mu odradzała wizyty u lekarza i teraz nie dość , że nie ma nosa, to jeszcze ma przerzuty i fatalny stan psychiczny
      Moja znajoma z pracy, matka leczyła jej "coś" na piersi KAPUSTĄ !
      a potem było za późno, i oczywiście to lekarze spowodowali ,ze umarła.


      • ola Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 15:58
        Bardzo dobry przykład - moja teściowa zachorowała na raka dwukrotnie.
        Raz w wieku 34 lat. Podjęła chemię dość szybko, wyleczyli ją.
        Drugi raz w wieku 56 lat. Pomimo regularnych badan rak wykryty późno, bardzo agresywny, niepoddający się leczeniu, z przerzutami. Umarła po pół roku.
        I teraz stawiam pytanie autorki - czy chemia przyspieszyła śmierć? Gdyby nie chemia teściowa umarłaby w wieku lat 35...
      • marzeka1 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 15:58
        Zgadzam się z to założenie jest szkodliwe- moja krewna ma pretensje do matki, która zmarła na raka piersi- odnośnie jednej sprawy: matka czekała/udawała, ze nic nie ma, aż guz w piersi "wybuchł"- widziała, wiedziała, a nie szła do lekarza- potem było już za późno na wszystko. "Uhodowała" sobie tego raka.
        • memphis90 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 17:50
          Mama mojego dziadka zmarła, bo nie poddała się leczeniu choroby nerek. Nawet nie nowotworowej, odmówiła pójścia do szpitala, "bo w szpitalu się umiera". No to umarła w domu. Osierocając kilkuletnie dziecko. A mogła leczyć się i żyć.
          • marzeka1 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 17:57
            I właśnie krewna to właśnie zarzuca zmarłej matce: mogła wyjść z tej choroby, ale "uhodowała" takiego raka piersi, że nie było czego i jak ratować, miała wtedy 52 lata.
    • joanekjoanek Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 16:44
      Taaak, taaak.
      Z pewnością takie rozważania nieobce są chorym z ebolą, którzy raczyli radośnie spie...ć ze szpitala, bo przecież, panie, tam te białe świnie trujo i zabijajo.
    • mnietoniemi Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 16:49
      "leczenie okologicznie"

      Co to jest "leczenie okologicznie"?
      • rosapulchra-0 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 19:05
        mnietoniemi napisał(a):

        > "leczenie okologicznie"
        >
        > Co to jest "leczenie okologicznie"?

        To prawie to samo, co twoje pożegnanie z forum, skarbie suspicious
    • memphis90 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 17:39
      > no i od razu mysl - a coby bylo gdyby tej choroby nie zdiagnozowano? moze taka
      > kaszlaca i ze stanem pdgorączkowym zylaby o wiele dłuzej i w lepszej kondycji ?
      > na pewno psychicznej
      Jasne, umierałaby radośniej po dwóch tygodniach. Mówimy o białaczce, chorobie niezwykle inwazyjnej - skoro przeżyła na leczeniu 2 m-ce, to nieleczona zmarłaby w trymiga. Skrajna anemia, krwotoki, zatory w płucach, mózgu, narządach, pęknięcie śledziony, ciężkie zakażenia.

      > na pewno rtujnuje psychikę , moze i "rujnuje" cały organizm ?
      >
      Tak, rujnuje i osłabia, to silne leczenie cholernie ciężkiej choroby. Ale daje szansę na wyleczenie. Nieleczenie szansy nie daje. Dla porównania- chłoniaków u osób w wieku dorosłym się nie leczy, bo tam leczenie rzeczywiście gorsze jest od choroby. W białaczce dziecięcej odwrotnie.

      > moze bez tego leczenia i wogoel swiadomosci choroby zylby spokojniej, dluzej i
      > w lepszej kondycji ?
      Opierając się na analogicznym dowodzie anegdotycznym mogę powiedzieć, że mój dziadek miał wykyty nowotwór przed Bożym Narodzeniem (w grudniu zaczął się źle czuć), w styczniu był w zbyt złym stanie, żeby nawet zrobić pogłębioną diagnostykę, na początku lutego zmarł. Brak leczenia nie za bardzo mu pomógł. Mój mąż- w sile wieku- przypadkiem znaleziony guz w śródpiersiu. Natychmiast diagnostyka i operacja, guz całe szczęście łagodny, ale już upośledzał pracę serca i zamykał drogi oddechowe, całe szczęście, że nie zdążył uszkodzić kręgów albo kręgosłupa. Gdyby to był chłoniak, to natychmiast trafiłby na silną chemię, bo chłoniak u młodych w śródpiersiu rokuje bardzo źle.
    • kagrami Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 18:02
      Może ja też trochę prowokacyjnie. NIe jestem lekarzem, ale z moich prywatnych obserwacji (swego czasu opiekowałam się ludźmi starszymi po chemioterapii, potem moja mama była leczona chemią - nie słuchała mnie): IMO masz niestety rację....
      Mam nadzieję, że się mylę......
    • kagrami Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 18:05
      Polecam książke; Jerzy Maslanky "Nie bójmy się raka i chorób serca"
      Nie lekarz napisał, ale daje do myślenia.....
      • kagrami Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 18:20
        Ach, no i lekarz z pogotowia, który przyjechał do mamy ostatni raz przed śmiercią, usłyszawszy jej historię zapytał: Szkoda, czy nie dało się inaczej?????
        No własnie.....
        Pan prof.Religa nie chciał brac chemii. Dlaczego???

        Rak rakowi nierówny i każdy powinien mieć możliwośc wyboru formy leczenia lub nieleczenia.

        Rak to nie zawsze = śmierć.

        Moj ojciec 2 lata temu miał mieć radioterapię i nie będzie miał, bo zapytałam lekarza, jak długo zwykle sie taki rodzaj guza prostaty rozwija. Powiedział: może 15 lat a może nigdy.

        Zapyatałam: ilu mężczyzn w wieku 80 lat ma przerost prostaty, często z wynikami biopsji "niepokojącymi". Powiedział: prawie 100 procent.

        Mój ojciec ma 84 lata. No i dziękuję. Dałam mu jeszcze do poczytania możliwe skutki uboczne i ojciec został przy zastrzykach hormonalnych. A lekarze bardzo troskliwi chcieli go naświetlać...

        Każdy ma pawo żyć i leczyć się jak uważa!!!
        • memphis90 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 18:35
          > Każdy ma pawo żyć i leczyć się jak uważa!!!
          No ale nie ma przymusu leczenia.
          • kagrami Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 19:32
            ???
            np. w razie zachorowanie firma ubezpieczeniowa wypłaci mi kilkanaście tysiecy zł jeżeli przyniosę potwierdzenie skończenia chemioterapii a nie jesli choroba zostanie zdiagnozowana.
            Jeśli chciałabym się leczyć inaczej - nie ma szans na wsparcie finansowe. Mimo tego że chemioterapia kosztuje kilka-kilkadziesiąt tysięcy podatnika, czyli mnie.
            Lekarka mojej mamy mówiła, że jej terapia kosztowała 2 x 70.000 zł. Nie wiem czy to prawda, ale chyba tak skoro lekarz to mówi...
        • memphis90 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 18:47
          > No własnie.....
          > Pan prof.Religa nie chciał brac chemii. Dlaczego???
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,6359228,Jak_prof__Religa_przez_2_lata_walczyl_z_rakiem.html
          • kagrami :/ 19.08.14, 19:38
            NIE CIERPIĘ ... jak ktos wkleja linki nie na temat. Ja nie mam czasu na czytanie marnej jakości artykulików!!!!
            Nic tam nie ma o tym, że Religa nie chciał brac chemii!!! To, że potem ktos go przekonał - może dla "dobra ogólnego", nie wiem. Ale artykuł jest NIE NA TEMAT.
            • rhaenyra Re: :/ 19.08.14, 19:48
              skad wiesz ze nie chcial ?
              • przeciwcialo Re: :/ 19.08.14, 19:57
                Wiedział że będzie tylko gorzej.
              • ichi51e Re: :/ 19.08.14, 20:51
                Ja mysle ze czlowiek ktory palil jak smok mimo choroby (i bycia lekarzem) mial juz dosyc.
                • marzeka1 Re: :/ 19.08.14, 20:58
                  Ale on palił znaczenie wcześniej niż zachorował, ba- takie nadmierne palenie to często przyczyny raka- mój wujek zmarł, gdy miał 38 lat na raka płuc, powodem było palenie.
                  Zresztą teraz to się znowu przywołuje, ba- zauważalny jest wzrost tego raka płuc u kobiet:
                  rak płuc
              • princess_yo_yo Re: :/ 19.08.14, 22:05
                to ze lekarze bardzo czesto nie decyduja sie na agresywna terapie we wlasnym przypadku zdajac sobie sprawe z perspektyw jest akurat dosc dobrze opisane.
                nie widze w tym nic dziwnego, tak samo jak w tym ze skoro pacjenci oczekuja terapi mimo wszystko to lekarze takowe proponuja i stosuja.
                • kagrami znalazłam fr. wywiadu 19.08.14, 22:25
                  """Przytoczę fragment wywiadu Moniki Olejnik z ministrem "zdrowia" Zbigniewem Religą dotyczący leczenia chemioterapią nowotworów złośliwych:

                  Monika Olejnik: I na koniec zapytam, bo to mnie strasznie zastanowiło i zasmuciło, jak pan profesor powiedział w pewnym momencie, że zastanawia się pan nad chemioterapią, bo ona niczego nie daje, tylko przynosi.....

                  Zbigniew Religa: Pani redaktor nie, nie, dobrze, znaczy w pewnym sensie dobrze, że o tym mówimy, natomiast jestem pacjentem, który by...

                  Monika Olejnik: Czy to nie było odebranie nadziei tym ludziom, którzy decydują się.

                  Zbigniew Religa: Pani redaktor ja, bo to jest troszkę tak, jak ludzie albo nie słuchają, albo przekręcają to co ja mówiłem.

                  Monika Olejnik: A ja mam cytat z „Dziennika” – „Dlatego, że zdania w tej sprawie są podzielone a chemioterapia daje tak niewielkie korzyści, że nie wiem czy warto to robić” – to jest cytat z pana.

                  Zbigniew Religa: W moim konkretnym przypadku, w moim konkretnym przypadku. I u mnie nie ma bezwzględnych wskazań do stosowania chemioterapii. Gdyby lekarze, którzy mnie leczyli i leczą powiedzieli - są wskazania, żeby u pana zastosować chemioterapię, ja bym nie dyskutował, natychmiast bym się poddał temu. Natomiast tutaj nie ma sytuacji, w której lekarze, którzy się mną zajmują mówią musi pan bezwzględnie to wziąć.

                  Monika Olejnik: A pan mówi – to i tak nic nie da, bo to przynosi tylko szkodę a nie korzyść, czyli tak nie było?

                  Zbigniew Religa: Absolutnie nie. Ja mówię w sytuacji, bo u mnie zastosowanie chemioterapii to jest rodzaj dmuchania na zimne. Nie konieczność, tylko na wszelki wypadek dajmy chemioterapię żeby się dalej nic nie stało. I teraz trzeba to odnieść do wiedzy medycznej. Ludzie w takiej sytuacji, jak ja, którzy biorą chemioterapię – nie biorą chemioterapii i różnica prawie jest żadna.

                  Monika Olejnik: A Havel brał czy nie brał?

                  Zbigniew Religa: Nie brał.

                  Fragment rozmowy pochodzi ze strony www.radiozet.pl/gosc.php?id=7555"""
                  • princess_yo_yo Re: znalazłam fr. wywiadu 19.08.14, 22:32
                    to ze polski lekarz starej daty stwierdza ze 'lekarz ma zawsze racje i trzeba lekarza bezwzglednie sluchac' tez mnie nie dziwi. czego mial dowiesc ten cytat?
                  • shige Re: znalazłam fr. wywiadu 19.08.14, 23:05
                    U Havla i Religi nowotwór dało się ładnie wyciąć. Nie było dalszych przerzutów. To daje szansę na leczenie bez chemii. Nie każdy ma tyle szczęścia.
    • shige Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 18:06
      mozambique napisała:

      > no i od razu mysl - a coby bylo gdyby tej choroby nie zdiagnozowano?

      Prawdopodobnie zmarła by jeszcze szybciej.Na ostrą białaczkę limfoblastyczną nie pomaga 10 zdrowasiekwink

      > na pewno rtujnuje psychikę , moze i "rujnuje" cały organizm ?

      Psychika to jakieś 40 % leczenia.Reszta to leki i dobra kondycja organizmu.

      > albo - kobieta w podobnym wieku i sytuacji , w dobrej kondycji i zdrowiu, po o
      > dkryciu nowotworu i leczneiu zmarla po 3 m-cach itd?
      To wszystko zależy od rodzaju nowotworu i od stopnia jego złośliwości. Są nowotwory jak glejaki wielopostaciowe o IV stopniu złośliwości według WHO na którego nie ma mocnych. Rok życia przy takim nowotworze to bardzo dobre rokowania. Wiele nowotworów tj. nowotwór płuc, trzustki, wątroby, jajnika, szyjki macicy rozwijają się latami dając bardzo niewyraźne objawy. Jak już dają się we znaki pacjentowi to na leczenie jest za późnosad
      U ludzi starszych rak rozwija się wolniej niż u młodych ludzi. Nie umiera się na raka ale na różne powikłania, które rak powoduje.
      • bi_scotti Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 18:44
        shige napisał:

        > U ludzi starszych rak rozwija się wolniej niż u młodych ludzi. Nie umiera się n
        > a raka ale na różne powikłania, które rak powoduje.

        No i chyba wlasnie u ludzi starszych proponuje sie bardzo zindywidualizowane postepowanie zalezne od detail indywidualnych przypadkow. Mysle np. o prostate cancer treatment. Tak sie zlozylo, ze mamy wsrod znajomych kilku panow w roznym wieku z taka wlasnie diagnoza. Dwoch 50-latkow - bardzo szybka aplikacja chemii, potem radiation, narazie rokowania pomyslne. Jeden 70-latek, leczenie zachowawcze, jakies takie ogolne "wspomaganie" i stala obserwacja just in case, no i dwoch 80+ panow, ktorych prostate "sie nie rusza", bo istnieje (wedlug prosto-z-mostu wylozonego rationale) duze prawdopodobienstwo, ze pozegnaja ten swiat duzo wczesniej z innych powodow zanim ich super-wolno-rosnace guzy stana sie faktycznym problemem. Tych 80-latkow chemia pewnie faktycznie moglaby "zabic" szybciej niz cancer, przynajmniej takie obawy zwerbalizowali lekarze. Skoro nie boli, skoro nie przeszkadza jakos dramatycznie, skoro rosnie totalnie powoli, lepiej nie ruszac. Moze i lepiej? Nie mnie sadzic, ja im tylko wszystkim zycze duzo zdrowia i dlugich jeszcze lat bez bolu i diskomfortu smile
        • myrtille Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 20:10
          Przy ostrej białaczce limfoblastycznej nie ma opcji " bez leczenia dłuższe życie". Wszystko dzieje się w zastraszającym tempie. Dzięki chemii i radioterapii mam piękną i cudowną córkę.
          Skutków ubocznych jest pełno,ale póki co da się to ogarnąć. Najpiękniej obserwować zachwyt Amelki życiem. Każdego dnia.
        • shige Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 23:12
          U osób starszych rak to prawie norma, szczególnie u mężczyzn nowotwór prostaty lub płuc.
          Rak to generalnie choroba starszych ludzi. To naturalne.Osłabia się układ immunologiczny, pojawiają się komórki atypowe. Tylko, że u ludzi starszych ten podział komórek jest wolniejszy przez co rozwój raka jest wolniejszy. Chemię stosuje się tylko wtedy gdy kondycja pacjenta jest dobra.Rzadko który 80 latek ma nerki, serce czy wątrobę w dobrym stanie co pozwala na stosowanie agresywnego leczenia.
    • princess_yo_yo Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 20:21
      zle postawione pytanie, ale sa przypadki kiedy warto postawic pytanie 'czy tradycyjne leczenie daje szanse na dluzsze zycie ktore jest warte tego zeby dluzej zyc' i kazdy pacjent musi sobie na to pytanie odpowiedziec sam a personel medyczny, rodzina i znajomi wspierac w kazdej z tych decyzji.
      • marzeka1 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 20:25
        Ale mój mąż żyje dlatego, że zgodził się na operację (12 godzin) , potem przeszedł radioterapię- i dla nas nie było innej drogi- do tego trafiliśmy na wspaniałych lekarzy. I zwyczajnie cieszę się, że na razie jest dobrze, ale będzie już cały czas pod opieką lekarzy- fakt, z czasem ten spotkania będą nie tak częste.
        Za to znam przykład młodej 36-latki, nie chciała zgodzić się na leczenie raka mózgu- poszła do znachora, uleczyć ją miała ... głodówka. Zmarła bardzo szybko.
        • princess_yo_yo Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 20:34
          bardzo sie ciesze ze twoj maz podjal taka a nie inna decyzje i efekty sa dobre ale nie zmienia to faktu ze jest wiele przypadkow kiedy nieinwazyjna terapia pozwala na zycie duzo krotsze ale do zniesienia a nawet cieszenia sie nim przez pacjenta.
          • memphis90 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 18:40
            > ale nie zmienia to faktu ze jest wiele przypadkow
            Dokładnie- tzw. casusów...

            nieinwazyjna terapia po
            > zwala na zycie duzo krotsze ale do zniesienia a nawet cieszenia sie nim przez p
            > acjenta.
            Naprawdę uważasz, że nieleczeni pacjenci z agresywnymi nowotworami umierają w lepszym stanie i ciesząc się życiem, niż leczeni...?
            • princess_yo_yo Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 22:01
              nie bardzo wiem jak sie odniesc do idei umierania w lepszym albo gorszym stanie. jako ze rozmawiamy o stanach terminalnych to tak, zanim dochodzimy do sciany, wiele symptomow da sie czesto kontrolowac na tyle zeby dac sobie pare tygodni albo miesiecy na jeszcze kawalek zycia ktore do pewnego stopnia moze byc synonimem normalnego. agresywna terapia w takim planie zazwyczaj przeszkadza. kwestia oczekiwan i priorytetow.
              btw, o co chodzi z rozroznieniem przypadek versus casus, prawo precedensu tu chyba nie dziala chociaz moj prawniczy polski tez jest juz powaznie zardzewialy.
              • ada1214 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 22:53
                zeby dac sobie pare tygodni
                > albo miesiecy na jeszcze kawalek zycia ktore do pewnego stopnia moze byc syno
                > nimem normalnego. agresywna terapia w takim planie zazwyczaj przeszkadza.


                przezyc ta reszte dni w miare godnie, a nie jak preparat pod mikroskopem do samego konca
        • naomi19 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 20:45
          bo radioterapia i chemioterapia to jest koniecznosc, nikt nie twierdzi, ze nie
          tylko po prostu-czasem po prostu zabija- szczegolnie osoby starsze, wycienczone innymi chorobami, wczesniejsza chemia, postepem choroby itd
          czasem to ostatnia deska ratunku, ktora przyspiesza smierc
          • foringee Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 11:17
            > czasem to ostatnia deska ratunku, ktora przyspiesza smierc

            biorąc pod uwagę poziom bólu (czasem nawet morfina jest za słaba) lepsza jest szybsza śmierć..
          • rudapietrucha Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 13.10.14, 22:47
            nie zawsze chemioterapia to konieczność jest dużo innych sposobów na walkę z rakiem. ludzie o nich nie wiedzą a niedokształceni lekarze nie mówią. Nanoknife ? tak się nazywa ? pozwala na usuniecie guza i dalsze normalne życie, a nie spędzanie pół życia u lekarzy. w polsce jest w kilku miejscach. w warszawie na mokotowie. wystarczy poszperać po internecie a można żyć inaczej
            • marghe_72 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 15.10.14, 14:15
              rudapietrucha napisał(a):

              > nie zawsze chemioterapia to konieczność jest dużo innych sposobów na walkę z ra
              > kiem. ludzie o nich nie wiedzą a niedokształceni lekarze nie mówią. Nanoknife ?
              > tak się nazywa ? pozwala na usuniecie guza i dalsze normalne życie, a nie spęd
              > zanie pół życia u lekarzy. w polsce jest w kilku miejscach. w warszawie na moko
              > towie. wystarczy poszperać po internecie a można żyć inaczej

              nie każdego guza..
              Nie uogólniaj, nie oskarżaj lekarzy o złą wolę.
    • klamkas Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 18.08.14, 20:53
      Idąc tym tokiem rozumowania leczenie każdej choroby może zabić. Łącznie z banałami typu angina (bo leki uczuliły). Mój teść umarł, bo miał chore serce. Lekarze dali mu alternatywę - albo podda się operacji (fakt, ryzykownej) i, jeśli ją przeżyje, będzie żyć w miarę normalnie, albo się podda chorobie i spędzi resztę życia w bujanym fotelu, bo wszystko ponad fotel będzie dla niego zbytnim wysiłkiem.

      Miał 52 lata i mógł "przeżyć" pewnie 20 kolejnych, ale przed operacją, gdy żona go błagała, żeby z niej zrezygnował, powiedział "ja chcę żyć, a nie wegetować". Umarł następnego dnia po operacji. I ja rozumiem wolę walki i to, że człowiek nie chce się poddać i czekać na śmierć.
      • bei Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 09:08
        Jeśli jest szansa, to trzeba ją wykorzystać.
        Terapie są drogie, skoro lekarze chcą zainwestować i wierzą, że pacjent jeszcze kiedyś zwróci wkład to trzeba ufać, ze uda się wygrać z chorobskiem.
    • foringee a myślisz, że rak to takie coś co nie boli? 19.08.14, 11:03
      że rak nie boli, tylko sobie tam jest w środku, i że można sobie z nim ot tak żyć całkiem dobrze i wygodnie, i umiera się tak powoli spokojniutko i lekow na nic nie trzeba brać?

      Bliska osoba leczyła złośliwy guz, zaleczyła, dało to jej 17 lat dodatkowego życia. Wszyscy o raku zapomnieli, potem zaczęły się bóle różnego rodzaju, męczyła się ponad rok podejrzewając reumatyzm i "normalne" zwyrodnienia związane z wiekiem. Gdy poszła do lekarza po diagnozę okazało się, że to znowu rak, już mocno rozsiany. Wybór był, że albo wyje dzień w dzień z potwornego bólu oraz powoli umiera z głodu (organizm już przestawał przyjmować normalne pokarmy) przez następny rok-dwa, albo ryzykuje agresywne leczenie i może będzie lepiej a może umrze,
      ale przynajmniej nie będzie bolało.
      Nikomu nie życzę na to musieć patrzyć ani tym bardziej przeżywać.

      W większości przypadków gdzie pacjent nie przeżywa leczenia -to dlatego, że za późno raka zdiagnozował, za późno zaczął go leczyć więc za dużo już było przerzutów.
      Te historie, że ktoś poszedł do lekarza i za 2 miesiące zmarł- to są historie ludzi, którzy już wcześniej czuli się nie do końca dobrze ale nie poszli po diagnozę i nie zaczęli leczenia, gdy jeszcze organizm miał siły podjąć walkę, gdy rak nie był rozsiany..

      Znam też osobę, która ma raka ale nieustannie temu zaprzecza. Zerwała kontakty z znajomymi którzy o tym wiedzą i chcieli pomagac w chorobie. I tak cierpi, bo rozsypują jej się kości zajęte rakiem. Ukrywa przed lekarzami, że problemy ze stawami to rak, zataja wyniki badań.. Chodziła na "zwykłe" leczenie i rehabilitacje udając że raka nie ma. Ale już przestała przychodzić w ogóle...
    • dziennik-niecodziennik Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 11:18
      w dwa miesiace po rozpoczęciu terapii umierają osoby ktore zaczęły ją z juz zaawansowanym nowotworem.
      obecnie moj wujek umiera na raka płuc. przypuszczam ze gdyby zaczął sie leczyc wczesniej, a nie wtedy gdy rak wszedł w stadium IV, z pełną gamą objawów (czyli dziura w płucu wielkości pięści, przerzuty do węzłow, kości i mózgu) - terapia byłaby i skuteczniejsza, i mniej wycieńczająca. a tak - po dwóch chemiach jest wrakiem, nie ma siły wstac, jest w letargu, nie poznaje rodziny itd. ale nie posunęłabym sie do stwierdzenia ze chemioterapia go zabija - zabija go rak.
      wolałabym zeby mi raka leczono niz nieleczono. chocby dlatego że skutki chemio- i radioterapii sa odwracalne, skutki nieleczonego nowotworu - nie.
      • marzeka1 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 11:40
        Cytat wolałabym zeby mi raka leczono niz nieleczono. chocby dlatego że skutki chemio- i radioterapii sa odwracalne, skutki nieleczonego nowotworu - nie. - zgadzam się z tym całkowicie- u mojego męża już nie ma skutków radioterapii. Wyniki ma dobre i mimo że wiem, że będzie już pod opieką onkologów, wiem też, że po prostu dostał życie.
        • thaures Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 12:04
          U mojego taty wykryto, przy okazji innych badań, raka odbytnicy, pierwszy stopień. Tata, mając 86 lat, sam zdecydował,że nie będzie się leczył. Przerażała go wizja stomii, tego,że szansa przeżycia to 50 procent. Już kiedyś pisałam,że lekarz rodzinny, znajomi, dalsza rodzina miała pretensje do mnie,że go nie zmuszam... A jak zmusić? Przecież nie podpiszę zgody za niego. Tylko chirurg powiedział, że to musi być decyzja ojca. Po dwóch latach lekarka rodzinna sama stwierdziła, że brak zgody na operację to jednak była dobra decyzja... Nie wiem, tata zmarł 3,5 roku od diagnozy, w wieku 89 lat. Do tej pory nie wiem czy zmarł na " starość" czy na raka... Na szczęscie nic go nie bolało...
        • ja.w.chaosie Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 15:16
          Skutki radio - i chemioterapii są też długofalowe i nie zawsze odwracalne. Znam młodego faceta, który jako nastolatek walczył z białaczką. Walkę wygrał, ale silne terapie zniszczyły mu organizm. Obecnie czeka na poważną operację stawów kolanowych i porusza się głównie na wózku, ma też kłopoty z układem oddechowym, pokarmowym i skórą. Wszystko to skutki uboczne stosowanych leków.
          • verdana Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 15:21
            Jakby nie żył, to by skutków ubocznych nie było. Nie tylko leczenie onkologiczne ma skutki uboczne, ale nie podjęcie leczenia ma zazwyczaj (poza przypadkami bardzo starszych osób) jeden skutek uboczny - kilkadziesiąt lat życia mniej.
            • ja.w.chaosie Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 17:42
              Chyba nie zrozumialas mojej wypowiedzi. Znam temat onkologiczny od srodka, nie jako pacjentka lub corka/zona/siostra przez pryzmat jednego przypadku, ale jako osoba, ktora przez kilka lat pracowala z pacjentami onkologicznymi. Historii z happy endem i bez niego znam az za duzo.
              • verdana Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 18:37
                Chyba jest oczywiste, że każde leczenie, a szczególnie agresywne, może dawać skutki uboczne. Ale w przypadku raka alternatywa nie wydaje się atrakcyjna.
      • nenia1 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 11:58
        dziennik-niecodziennik napisała:

        > w dwa miesiace po rozpoczęciu terapii umierają osoby ktore zaczęły ją z juz zaa
        > wansowanym nowotworem.
        > obecnie moj wujek umiera na raka płuc. przypuszczam ze gdyby zaczął sie leczyc
        > wczesniej, a nie wtedy gdy rak wszedł w stadium IV, z pełną gamą objawów (czyli
        > dziura w płucu wielkości pięści, przerzuty do węzłow, kości i mózgu) - terapia
        > byłaby i skuteczniejsza, i mniej wycieńczająca. a tak - po dwóch chemiach jest
        > wrakiem, nie ma siły wstac, jest w letargu, nie poznaje rodziny itd. ale nie p
        > osunęłabym sie do stwierdzenia ze chemioterapia go zabija - zabija go rak.

        No tak, tylko że ludzie nie widzą zaawansowanego raka wewnątrz organizmu, za to widzą woreczki z chemią i potem twierdzą, że to chemia zabiła. Podobnie jak kiedyś wierzono, że robaki rodzą się z ziemi i brudu. No widać było, że brudne szmaty leżą a na nich robaki - no to skąd się brały?
    • mamawojtuska79 Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 20:45

      Mojemu synowi chemia uratowała życie, gdyby nie możliwości współczesnej medycyny to od 4 miesięcy mogła bym być" aniołkową mamą" (nie lubię tego określenia ale jest chyba adekwatne). Małemu trafił się jeden z najbardziej złośliwych i agresywnych nowotworów, który potrafi zabić w ciągu 4 tygodni od czasu uaktywnienia się pierwszej komórki nowotworowej. I ja naocznie widziałam co rak robił z moim dzieckiem. Wiktor nie miał żadnych objawów, nigdy nie mówił że go coś boli, normalnie przybywał na wadze, miał dobrą morfologię. Pewnego dnia obudził się ze wzdętym brzuszkiem, następnego dnia byliśmy u lekarza, który zalecił dietę, dwa dni później byliśmy na SORze aby zrobili mu USG (spławiki nas), kolejnego dnia trafił do szpitala i wtedy ruszyła lawina- drenaż opłucnej oraz operacja podczas której okazało się że mały ma guz wielkości pomarańczy przy jelicie cienkim, kilka guzów o średnicy 2 cm na wątrobie i ogólnie cała jama brzuszna usiana jest przerzutami. Wiki po operacji trafił na OIOM nafaszerowany morfiną i z stale rosnącym obwodem brzucha plus z stale sączącym się płynem z opłucnej (w płynie też były komórki rakowe). Stan bardzo ciężki, prawie krytyczny, po dwóch dniach decyzja o przewiezieniu małego do innego szpitala gdzie jest oddział onkologiczny, tam dopiero usłyszeliśmy że jest nadzieja, że jeżeli zareaguje na chemię to może z tego wyjść, do tej pory kazano nam się z dzieckiem żegnać bo nic z tego nie będzie. Po tygodniu od operacji są pierwsze informacje co to za nowotwór, mały codziennie jest w gorszym stanie, obwód brzuszka rośnie o 4-6 cm codziennie, kupuję mu bluzeczki jak na 10 latka a i tak rozcinamy mu na brzuszku bo się nie mieści, gorączka nie spada poniżej 38,5, kolejne badania pokazują że rak rośnie, to co zostało wycięte odrosło, są nowe guzy, które podwajają swoją objętość w ciągu doby, a mały tylko leży i nawet nie ma siły podnieść ręki czy nawet płakać. Najgorsze było to że nie mogli mu podać chemii bo był świeżo po operacji, gdzie wraz z guzem miał usunięte 25 cm jelita, jelita zostały zespolone i musiały się trochę zagoić. Ścigaliśmy się wtedy z czasem. Po tygodniu od operacji nasza ordynator podejmuje decyzję o podaniu prefazy, mały dostał przeciwciała monoklonalne i łagodną chemię. Tydzień później poszła już mega chemia czyli 8 dni z metatreksatem, mabhterą, doxorubicyną, winkrystyną, endoxanem. I mimo tej trującej chemii mały zaczął chodzić a jego brzuszek wrócił do normalnych rozmiarów. Dołek pochemiczny miał straszny, CRP 478, leukocytów miał tylko 100 w tym neutrofili 7 ale i to pokonaliśmy, dziś jesteśmy po 5 miesiącach leczenia, po 6 mega chemiach, w trakcie 6 dołka, mały jest łysy, szczuplejszy o 3 kg, wesoły, biegający i najważniejsze - żyje.




      ---
      1.10.2009 r. Wojtuś 24tc 790 gr. mojmalyrycerzwojtus.blogspot.com/
      16.09.2010 r. Wiktorek 32 tc 1780 gr.
    • myszmusia Re: czy leczenie okologicznie przyspiesza smierc 19.08.14, 22:52
      A czy nie sadzisz , ze zeby takie porownanie maialo sens to trzebaby zrobic rzecz niemozliwa.tzn jedna i ta sama osobe raz leczyc a raz nie. I to porownywac. W tym leczeniu jest tyle zmiennych, kazdy zareaguje inaczej.
    • mamawojtuska79 Re: a medycyna niekonwencionalna 14.10.14, 02:37
      Ta wzmianka o schizofrenii to przemyślenia z własnego doświadczenia?
      • szalona-matematyczka mamowojtusia 15.10.14, 11:41
        Po przeczytaniu twojego posta musze to napisac: podziwiam cie, jestes bardz dzielna mama. Tak sobie wyobrazilam, ze moje dziecko to by spotkalo ... Straszne. Twoj dzieciak to tez waleczny chlopak, bo walczyl jak sie urodzil (jest wczesniakiem tak zreszta jak moja corka), teraz tez wygral kolejna walke. Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka